Artykuły,Tajwan news

Wariant Zalskiego: Od porzucenia sojusznika do jego obrony. Ewolucja polityki USA wobec Republiki Chińskiej w latach 1971–1996 cz.5

zalskiOD PORZUCENIA SOJUSZNIKA DO JEGO OBRONY

EWOLUCJA POLITYKI USA WOBEC REPUBLIKI CHIŃSKIEJ

W LATACH 1971–1996

Część V

4. Dlaczego doszło do kryzysu w cieśninie 1995-96?

W rozdziale tym omówię stan relacji między USA a Tajwanem, obustronne oczekiwania, przebieg współpracy amerykańsko-tajwańskiej po zimnej wojnie i pierwsze lata prezydentury Clintona. Pozwoli nam to zrozumieć uwarunkowania, w których Stany Zjednoczone zajęły stanowisko wobec Tajwanu (oraz przewartościowały stosunki chińsko-amerykańskie). Jest to przełom lat 80. i 90. a także pierwsza połowa lat 90.

Wraz z zakończeniem zimnej wojny i dokonującymi się na świecie zmianami, ominęły one jednak politykę USA wobec obu państw chińskich. Po interwencji zbrojnej w marcu 1989r. wobec bezbronnych mnichów w Lhasie i pół roku później wobec własnych studentów m.in. w centrum Pekinu widoczne było jak rozbieżne są oczekiwania USA wobec Chin od rzeczywistości. W tym samym czasie Tajwan wszedł na drogę demokratyzacji państwa. Dwa lata później, pod koniec 1991r. upadł wspólny chińsko-amerykański wróg – ZSRR. Tak więc zniknęło spoiwo ich dotychczasowego sojuszu. Nie przełożyło się to jednak na zmiany w amerykańskiej polityce wobec Tajwanu. W coraz większej mierze gospodarka dyktowała amerykańską politykę wobec Chin, a co za tym idzie, także wobec Tajwanu. Wzmacniało to pozycję Chin. Przykładem merkantylistycznej postawy USA były prezydentury Busha[1] i Clintona[2].

Administracja Busha utrzymywała bliskie stosunki z Chińską Republiką Ludową i w znacznej mierze podążała szlakami przetartymi przez republikańskiego poprzednika. Sam prezydent, dzięki swemu 14–miesięcznemu pobytowi w Pekinie na przełomie lat 1973 i 1974, poznał wielu polityków ChRL i uważał się za eksperta do spraw chińskich. Jego poglądy zdawały się być ukształtowane pod wpływem geostrategicznych przemyśleń lat 70. i nawet brutalne zdławienie studenckiego ruchu demokratycznego w czerwcu 1989 r. tylko w niewielkim stopniu wpłynęło na zmianę jego dotychczasowej polityki. W sprawie sankcji handlowych zajął wręcz stanowisko sprzeczne z Kongresem[3], który wydawał się być znacznie bardziej poruszony gwałceniem praw człowieka w Chinach.[4]

Na pytanie dotyczące powodów podjęcia decyzji o wizycie w Chinach w pierwszym miesiącu urzędowania, Bush odpowiedział: „ (…) Związek Chin z USA postrzegam jako posiadający wyjątkowe znaczenie, jako jeden z najważniejszych związków, jakie mamy w ogóle”[5]. W kwestii Tajwanu Bush nie był zbyt aktywny[6]. Tajwańska prasa odniosła się krytycznie do oświadczenia prasowego prezydenta Busha „w sprawie okrucieństw popełnionych przez chińskich komunistów. Zostało skrytykowane przez znaczną większość Kongresu Stanów Zjednoczonych (…) jako zbyt słabe. Bush nie wyraził szoku ani rozczarowania nie dającym się usprawiedliwić zabójstwem dokonanym przez Chińską Armię Ludową na niewinnych, bezbronnych cywilach i studentach”.[7]  Prezydent oficjalnie wprowadził sankcje, jednak wzorem Nixona potajemnie wysłał do Pekinu doradcę ds. bezpieczeństwa generała Brenta Scowcrofta i zastępcę sekretarza stanu Lawrenca Eagleburgera z zapewnieniami wobec Denga, iż są one tymczasowe i konieczne ze względów na przerażone społeczeństwo i przewrażliwiony, zdominowany przez Demokratów, Kongres.[8]

Reakcję Tajwanu na wybór Clintona na prezydenta można określić jako umiarkowanie optymistyczną. W trakcie kampanii poparł decyzję prezydenta Busha o sprzedaży Tajwanowi F-16 i zapewnił o jej realizacji w przypadku wygrania wyborów. Opowiedział się także za wspomożeniem obronności Tajwanu w ramach TRA. Podczas kampanii potępiał ChRL za gwałcenie praw człowieka i proliferację broni. Postawa ta przyczyniła się na Tajwanie do przekonania, że za jego prezydentury stosunki między oboma krajami ulegną poprawie.

W połowie grudnia 1992r. minister spraw zagranicznych RCh Fredrick Chien scharakteryzował Clintona, iż odwiedził on Tajwan czterokrotnie, miał wiedzę o tym kraju z pierwszej ręki i darzył jego mieszkańców sympatią. Od jego administracji oczekiwano uregulowania dwóch ważnych spraw:

– zniesienia dyrektywy administracyjnej ustalonej za prezydentury Cartera zabraniającej członkom amerykańskiego rządu powyżej asystenta sekretarza odwiedzania Tajwanu i zakazującą innego rodzaju oficjalnych kontaktów jak np. odwiedzanie przez tajwańskich dyplomatów Departamentu Stanu

– zgody na zmianę nazwy dwóch przedstawicielstw (Coordination Council for North American Affairs i American Institute in Taiwan), tak by nie były mylące.[9]

Clinton jest osobą, której zachowanie jest bardzo trudno przewidzieć. Znam go bardzo dobrze. Za każdym razem, gdy ktokolwiek z Tajwanu przyjeżdżał go odwiedzić, pierwsze pytanie dotyczyło Fredricka Chiena: „Jak mu się wiedzie?” Mieliśmy nasze spotkania w ramach APEC. W trakcie tychże zawsze pytał naszego przedstawiciela o Fredricka. Dlaczego? To proste. Kiedy był gubernatorem Arkansas odwiedził nas cztery razy. Dwukrotnie, kiedy byłem wiceministrem spraw zagranicznych, dwukrotnie kiedy byłem dyrektorem Rady Planowania Gospodarczego i Rozwoju. Wysyłał mi listy, w których pisał, że nigdy nie spotkał się z tak dobrym przyjęciem. Pobyty u nas, dyskusje dotyczące gospodarki i rozwoju, oceniał bardzo wysoko. Wydawało mu się, że nie było to moją silną stroną, przyznał jednak, że się mylił. Tak więc w głębi serca miał dla nas sporą dozę sympatii. Nie można powiedzieć, że opowiadał się za ChRL lub przeciw RCh. Jednak część jego działań była niezrozumiała. Mimo to wydaje mi się, że gdybyś został prezydentem Stanów Zjednoczonych, nie do końca miałbyś możliwość robienia tego, co byś chciał.[10]

Wzrastające znaczenie Azji w międzynarodowej wymianie handlowej skłoniło nową administrację do zwrócenia większej uwagi na politykę wobec tego regionu. Po raz pierwszy wyraził ją były amerykański ambasadora w Chinach, mianowany później Asystentem Sekretarza Stanu ds. Azji Wschodniej i Pacyfiku, Winston Lord. W przemówieniu pod koniec 1992r. wymienił 10 celów administracji, mających doprowadzić do stworzenia „nowej wspólnoty Pacyfiku”, której podstawą byłaby demokracja, wolność i gospodarki wolnorynkowe.

Polityka wobec Chin oraz Tajwanu:

– miała być zgodna z trzema komunikatami chińsko-amerykańskimi, które stworzyły elastyczne warunki dla naszych stosunków,

– wypracowanie przyszłych stosunków między Chinami a Tajwanem jest wewnętrzną sprawą obu krajów, nalegamy jedynie na pokojowy przebieg tego procesu,

– zgodnie z zaakceptowaną przez nas zasadą jednych Chin będziemy kontynuować nasze nieoficjalne stosunki Tajwanem, wynikające z Taiwan Relations Act.[11]

Odnośnie Tajwanu zasadniczo opowiadał się za kontynuacją polityki poprzedników.

W 1993r. prezydent Clinton kilkakrotnie wypowiadał się pozytywnie o Tajwanie, np. w lipcu na Uniwersytecie Waseda w Tokio. Także kierujący AIT Natale H. Bellocchi przy różnych okazjach komplementował dogłębne zmiany zachodzące na Tajwanie, np. w czerwcu w Bostonie. Przytoczył wiele dziedzin, w których obustronna współpraca „znacznie się rozwinęła”, m.in.:

– AIT Tajpei rozpatruje trzecią na świecie największą ilość wiz nieemigracyjnych,

– ok. 35 tysięcy tajwańskich studentów podjęło naukę w USA, co czyni ich jedną z najliczniejszych społeczności studiujących za granicą,

– wielu tajwańskich polityków, przedsiębiorców i naukowców otrzymało tytuły magistra lub doktora na amerykańskich uczelniach,

– wiele tajwańskich firm bezpośrednio inwestuje w Stanach Zjednoczonych, szybko także wzrasta ilość wspólnych przedsięwzięć high-tech (joint-ventures) np. w Dolinie Krzemowej,

– w 1992r. amerykańskie firmy wygrały na Tajwanie kontrakty na sumę ponad miliarda dolarów,

– Tajwan jest jednym z głównych nabywców amerykańskich bonów skarbowych (treasury certificates).

Zarówno prezydent, oraz szef AIT wielokrotnie podkreślali zarówno w kraju jak i za granicą znaczenie Tajwanu jako pozytywnego przykładu i wzorca w otwieraniu swojego rynku i promowaniu demokracji. Poza tymi deklaracjami wymiana handlowa oraz sprzedaż broni były wymiernymi wskaźnikami bliskich więzi łączących oba kraje.

W ogólnym zarysie polityka DPP oraz KMT wobec USA nie różnią się zbytnio. W przypadku jakichkolwiek problemów, to właśnie Stany Zjednoczone są jedynym państwem mogącym nam przyjść z pomocą. KMT koncentruje się raczej na lobbowaniu gałęzi legislacyjnej.  I właśnie tam starają się wywierać wpływ. Natomiast stosunki DPP są lepsze z egzekutywą w USA.[12]

Poniżej fragment jedynego przeprowadzonego przez mnie wywiadu z  przedstawicielem administracji amerykańskiej, wówczas kierownikiem działu politycznego, omawiającym m.in. politykę administracji Busha wobec Tajwanu.

– Możemy się skupić na latach 90. i je omówić w ogólnym zarysie? Większość moich dotychczasowych rozmówców to Tajwańczycy, tak więc z chęcią poznam i amerykański punkt widzenia. Jak układa się wspoółpraca z KMT i z DPP, który sprawuje już dwóch lat władzę? Jak obydwie partie są przygotowane do współpracy z USA? Jakie różnice istnieją dla amerykańskich władz w kontaktach z obydwoma podmiotami?

Możemy to rozpatrywać w dwojaki sposób. Pierwszy – jak przebiega współpraca, gdy partie nie sprawują władzy. Tak więc przed 2000r. to DPP nie sprawowała władzy. Obecnie dotyczy to KMT. Tak więc omówmy napierw sytuację, gdy nie sprawują władzy. ( …) Nasze obowiązki polegały na regularnych spotkaniach z szefostwem obydwu stron i dowiedzeniu się w jakim kierunku chcą prowadzić Tajwan.  A także na poinformowaniu ich o naszych zamierzeniach. Nasza polityka na przestrzeni ostatnich 12-13 lat była dosyć jednolita. Przede wszystkim dążymy do utrzymania w tym regionie stabilizacji, pokojowego rozwiązania nieporozumień między Chinami i Tajwanem. Do tej chwili nie popieramy, ani nie nawołujemy do niepodległości. Także do  zmian istniejącego status quo.

Prawdopodobnie przeszliśmy od polityki lat 90. strategicznej dwuznaczności (strategic ambiguity). Nie mam dokładnego określenia, co to oznacza, ale prawdopodobnie nie jest to już strategiczna dwuznaczność.  Za obecnej administracji (GW Busha – przyp. R.Z) mamy prawdopodobnie większą jasność odnośnie dążenia, by obie strony – zarówno Chiny, jak i Tajwan – posunęły się do przodu. Nie widzimy dla Chin korzyści w popieraniu Tajwanu zachowującego się niespokojnie (Taiwan being bad).

– Czy opisałbyś więc związek Tajwanu i USA jako grę i sumie zerowej? Czy nie jest tak już dla strony amerykańskiej?

Nie jestem pewien, czy kiedykolwiek tak było. Może w przeszłości tak można to było określić. Nie wydaje mi się, byśmy kiedykolwiek patrzyli na to jako grę o sumie zerowej. Ostatnio z resztą daliśmy temu wyraz, iż zdecydowanie nie jest to gra o sumie zerowej.[13]

Polityka ta spowodowała niepewność obu chińskich rządów co do intencji USA w przypadku kryzysu w cieśninie. Doświadczenia początku XXI w. wykazują jednak stałe podnoszenie stawki przez stronę chińską i testowanie jak daleko może się posunąć.

Z kolei ówczesne oczekiwania władz tajwańskich wobec USA znajdujemy w wydanej w styczniu 1993 r. przez MSZ RCh ‘białej księdze” polityki zagranicznej Tajpei po zakończeniu zimnej wojny. Kluczowe znaczenie przyznano stosunkom z USA. Jako osiągalny cel na lata 1993-1994 założono „zasadniczą poprawę stosunków pomiędzy obydwoma stronami”. Środkami służącymi do jej osiągnięcia miało być „naleganie na Waszyngton w celu zwiększenia sprzedaży broni dla Tajwanu, wzmocnienie obustronnych więzi ekonomicznych i wspieranie wizyt wysokich rangą urzędników.” Odnośnie sprzedaży broni, w dokumencie można było przeczytać, że „RCh musi utrzymać stałe dostawy broni, materiałów, technologii wojskowych, części zamiennych koniecznych do zapewnienia bezpieczeństwa. Jest to jedno z zasadniczych zagadnień w polityce RCh wobec USA”.[14] Raport odnotował „bardzo bliskie” związki między obydwoma krajami, włączając w to starania Tajwanu o zmniejszenie deficytu handlowego drugiej strony. Zaznaczano także, że „celem poszerzenia pragmatycznej dyplomacji, RCh potrzebuje większej ilości kontaktów na wysokim szczeblu między obydwoma krajami”.

Po krótkiej charakterystyce poglądów i oczekiwań obu stron, można powiedzieć, iż stosunki tajwańsko-amerykańskie z początku lat 90. to wypadkowa kilku wydarzeń i decyzji. Próba zaistnienia Tajwanu na arenie międzynarodowej, skończyła się kryzysem militarnym połowy dekady lat 90., który zostanie omówiony niżej. Nie pomogły tu z pewnością zaniechania i brak konsultacji w tym względzie władz amerykańskich z rządem chińskim. Mimo zachodzących na świecie zmian, amerykańską politykę wobec Tajwanu pozostała niezmieniona. Widoczna stawała się uległość wobec rosnącej potęgi gospodarczej Chin. Przykładem może być delikatne i wyważone (prorządowe) stanowisko prezydenta Busha po czerwcowej masakrze na placu Tiananmen.

W moim odczuciu KMT niewłaściwie wykorzystał szansę zdystansowania się wobec totalitarnego sąsiada, podkreślenia swoich unikalnych osiągnięć jako społeczności chińskiej nie tyle gospodarczych, co w zakresie przemian politycznych i demokratycznych. O rozbieżności dróg obranych przez oba rządy chińskie i w coraz mniejszej mierze możliwych do pogodzenia stanowiskach stron, świadczą m.in. poniższe wypowiedzi. Prezydent Clinton „Istotą (naszej – przyp. R.Z.) polityki jest bez wątpienia coś, z czym rząd chiński się zgadza. Wydaje mi się, że rząd Tajwanu chce usłyszeć, że opowiadamy się za dialogiem w cieśninie i myślę, że należy to uczynić w sposób pokojowy i uporządkowany. Jestem przeświadczony, że taki właśnie jest zamiar i intencja władz chińskich”[15]. Premier Zhu „W kwestii zjednoczenia – chiński rząd wielokrotnie powtarzał, że dążymy do pokojowego zjednoczenia z macierzą. Nigdy jednak nie wyrzekliśmy się w tym względzie możliwości użycia siły, ponieważ gdybyśmy się do tego zobowiązali, obawiam się, że Tajwan byłby w ciągłym stanie separacji od macierzy”[16]. Prezydent Jiang w trakcie wizyty w USA: „Jesteśmy także zdania, że jeśli nie negujemy możliwości użycia siły, to nie jest to skierowane przeciw rodakom na Tajwanie, lecz raczej wobec zewnętrznych sił próbujących ingerować w wewnętrzne sprawy Chin oraz tych, którzy próbują doprowadzić do oddzielenia kraju lub niezależności Tajwanu”[17].

Konsekwencją słabości chińskich i wewnętrznej niespójności władz po interwencji na Tiananmen może być także agresywniejsza międzynarodowa polityka Lee Teng-hui’a (o czym niżej) na początku lat 90., kiedy to skupiły się one w większej mierze na sprawach wewnętrznych, mniej zaś na zagranicznych.

Na to wszystko nakładała się w coraz większej mierze zmieniająca się  sytuacja wewnętrzna na wyspie. W Waszyngtonie i w Pekinie pojawił się nowy problem dotyczący polityki wobec Tajwanu. Nie był on już bastionem nacjonalistów, których celem było odbicie kontynentu.  Coraz silniejsze stawały się tendencje niepodległościowe. [18] Musiano się więc liczyć z koniecznością wybranego demokratycznie rządu, który przeciwstawi się zasadzie „jednych Chin”, a opowie za „dwoma Chinami” lub niepodległym Tajwanem. Postawiłoby to władze amerykańskie przed koniecznością wyboru, jakiego żadna administracja nie chciałaby dokonać.

Poniżej przedstawię najważniejsze zagadnienia poruszone podczas administracji Clintona dotyczące Tajwanu. Zarówno te pozytywne, jak i negatywne dla wyspy. Zacznę od mającej korzenie jeszcze za administracji Reagana niespójności między TRA a Komunikatem z dnia 17 sierpnia 1982r. Naprawienia tej sprzeczności podjął się senator Frank H. Murkowski z Alaski.

– Obecnie, po atakach 11 września i inwazji na Irak, gdy USA napotykają w kraju tym na coraz większy opór, mogą potrzebować większego wsparcia Chin. Uważasz, że mogą poświęcić Tajwan po raz kolejny?

Nie uważam tak, ponieważ traktują Chiny długofalowo jako rywala. Tak więc w krótkim okresie Stany Zjednoczone potrzebują Chin do współpracy z Koreą Północną, Afganistanem, Pakistanem, a także Tajwanem. Tak więc wątpię, by poświęciły Tajwan. W mojej opinii związek Tajwanu z USA jest dosyć silny. Jednakże obecnie USA jest w moim odczuciu poirytowane (annoyed) zachowaniem Tajwanu. Jest tak z kilku względów. Po pierwsze, obecną administrację  zapewniono o sprzedaży przez USA broni, a jak dotychczas nie ma zamówienia. Po drugie, rząd ten dopuścił się wydania  wielu tajemnic dotyczących jego stosunków ze Stanami Zjednoczonymi, ku ich konsternacji. Staramy się być wobec Ciebie mili, ale musisz o tym innym opowiadać. Jeśli tak czynisz, to mnie ośmieszasz. Prowadzisz  gierki na własnym polu, stanowi to jednak dla mnie problem. Kwestia trzecia, to IPR (Intellectual Property Rights). Powiedziałbym nawet, że w tym względzie są rozzłoszczeni. Dwa lata po przystąpieniu do WTO, Tajwan zobowiązał się do uczynienia tego i owego. Jednak po dwóch latach nadal nic się nie zmieniło. Tak więc mówią – zróbcie coś.

Wspomniane  trzy problemy – sprzedaż broni, wyciek tajnych informacji i IPR.

– Tak więc oznaczałoby to, iż KMT lepiej ułożył sobie współpracę z USA.

Hmmm, wszyscy mieliśmy dobrą współpracę z USA. To są jednak trzy problemy, które zaznaczamy.  Przecieków nie mieliśmy praktycznie w ogóle, ponieważ panujemy nad zapewnieniem tajności wewnętrznej i dyscypliny. 

-Przepraszam, jakiego rodzaju przecieki?

Trudno powiedzieć. Na przykład urzędnik szedł do Yuanu Legislacyjnego, naszego parlamentu, mówił o czymś posłom, powiedzmy że USA zgodziły się na udostępnienie nam satelitów, a to nie jest właściwe postępowanie. Także w przypadku wspólnych ćwiczeń. Tak więc za każdym razem, kiedy to się przydarzało,  w Waszyngtonie byli tym bardzo rozzłoszczeni. Dla osób takich jak ja, jest to postępowanie nadzwyczaj nieprofesjonalne.

(…)

– Jaką uważasz rolę w demokratyzacji Tajwanu  odegrały Stany Zjednoczone, czy też był to raczej proces wewnętrzny?

Przede wszystkim zapewniając bezpieczne otoczenie i warunki, a także za sprawą demokracji i demokratycznego rządu. Były ważne jako punkt odniesienia, najbliższy sojusznik i ten czynnik, z którym chcesz stale być powiązany.

– Czy wywierały na Was nacisk, czy też był to proces wewnętrzny?

Proces wewnętrzny. Wywierali trochę nacisku, jednak była to kwestia drugorzędowa. Nie jako rząd wobec rządu. Dla przykładu – istniało tam wiele organizacji, jak na przykład Freedom House. Media, gazety, naukowcy. Tego rodzaju rzeczy.

– Jeszcze jedno pytanie. Uważasz, tajwańskie społeczeństwo za zamerykanizowane?

Chińska kultura jest tu bardzo, bardzo silnie obecna. Wprawdzie wiele się od USA nauczyliśmy, ale przetwarzamy to i cały nasz fundament, mentalność, są nadal bardzo chińskie.[19] 

Nowelizacja TRA senatora Murkowskiego

Administracja Reagana podpisała z ChRL wspólny komunikat z dnia 17 sierpnia, który był jawnie sprzeczny z postanowieniami TRA: Paragraf 6  komunikatu głosił, że: „Stany Zjednoczone oświadczają, że nie zamierzają realizować długoterminowej polityki sprzedaży broni Tajwanowi, że ich sprzedaż na rzecz Tajwanu nie przekroczy, zarówno ilościowo, jak i jakościowo, poziomu dostaw z ostatnich lat od momentu nawiązania stosunków dyplomatycznych między Stanami Zjednoczonymi a Chińską Republiką Ludową, a także że zamierzają stopniowo zmniejszać sprzedaż broni Tajwanowi, aż do osiągnięcia po pewnym czasie ostatecznego rozwiązania”. (Odnośnie prawnej nadrzędności Komunikatu nad TRA, patrz wyjaśnienia radcy prawnego Departamentu Stanu Davisa Robinsona na str. 120).

Niezależnie od zapewnień administracji, że komunikat nie wpłynie na ograniczenie bezpieczeństwa wyspy, realizacja polityki sprzedaży amerykańskiej broni zgodnie z komunikatem mogła mieć taki właśnie niezamierzony skutek. Ilościowe i jakościowe ograniczenia zawarte w komunikacie skutkowały powstaniem „tajwańskiego koszyka”, zmniejszanego corocznie o ok. 20 mln USD, poczynając od 1982r. od sumy 820 mln USD do poziomu ok. 580 mln w 1993r..[20]

Mimo, iż znaleziono sposoby obejścia owych restrykcji – jak sprzedaż Tajwanowi technologii pozwalających na produkowanie zaawansowanych broni samemu – pod koniec lat 80. „tajwański koszyk” zaczął schodzić do niebezpiecznie niskiego poziomu. Ponadto, części sprzętu Tajwan po prostu nie był w stanie wytworzyć, jak np. zaawansowanych myśliwców obronnych. Problem przybrał na znaczeniu po upadku ZSRR wraz ze sprzedażą przez Rosję zaawansowanych broni Chińskiej Republice Ludowej. Nowelizacja Murkowskiego miała za zadanie znieść „koszyk tajwański” stanowiąc o nadrzędności TRA nad komunikatem z dnia 17 sierpnia.[21]

Legislacja

TRA stwierdzał, że sprzedaż amerykańskiej broni o charakterze obronnym miała uwzględniać bezpieczeństwo wyspy, podczas gdy komunikat zakładał stopniowe zmniejszanie sprzedaży broni, niezależnie od stanu uzbrojenia armii Chin. 15 lipca 1993r. Senacki Komitet ds. Stosunków Zagranicznych przyjął poprawkę do Taiwan Relations Act, zaproponowaną przez senatora Franka H. Murkowskiego z Alaski.[22]

W kwietniu 1994r. obie izby parlamentu uzgodniły swoje stanowiska dotyczące poprawki Murkowskiego, przyjęto niewiążącą wersję Kongresu:

Sekcja 531. Tajwan

Mając na względzie potrzeby związane z samoobroną Tajwanu, Kongres postanawia jak poniżej:

Sekcje 2 i 3 Taiwan Relations Act zostają  potwierdzone.

Sekcja 3 Taiwan Relations Act uzyskuje pierwszeństwo nad założeniami polityki Stanów Zjednoczonych, włączając w to przepisy, dyrektywy, zarządzenia.

Oceniając realizowaną przez ChRL politykę mającą na celu pokojowe rozwiązanie zagadnienia Tajwanu, Stany Zjednoczone powinny uwzględnić zarówno możliwości, jak i zamierzenia ChRL.

Prezydent powinien regularnie oceniać zachodzące zmiany w możliwościach i założeniach ChRL oraz brać pod uwagę czy konieczne jest odpowiednie dostosowanie sprzedaży broni Tajwanowi.[23]

W towarzyszącym nowelizacji raporcie (conference report, dokument w którym członkowie Kongresu często wyrażają intencje związane z danym aktem legislacyjnym) stwierdzono m.in., „że klauzula ta (sekcja 531) wyraża stałe obawy autorów dotyczące bezpieczeństwa Tajwanu.(…) W wypadku jeśli prezydent, w ramach konsultacji z Kongresem, jak przewidziano w sekcji 3(b) TRA, uzna że zarówno intencje, jak i wyposażenie ChRL zwiększyły zagrożenie dla Tajwanu, należy poważnie rozważyć transfer wyposażenia oraz usług obronnych wyrównujące ten stan rzeczy. Zgodnie z TRA, amerykańska polityka sprzedaży broni Tajwanowi winna opierać się na jego potrzebach obronnych i być formułowana wspólnie przez Kongres i prezydenta.”[24] Oprócz klauzuli regulującej sprzedaż broni, nowa ustawa (PL 103-326) zalecała wysokim urzędnikom amerykańskim odwiedzanie Tajwanu oraz wspieranie tego kraju w organizacjach międzynarodowych.

Jak można było oczekiwać, władze tajwańskie zareagowały na wejście w życie prawa z zadowoleniem. Zgodnie z opinią MSZ dokument ten nie tylko był zgodny z zasadami TRA, lecz odzwierciedlał troskę USA o wspólne interesy obu krajów.[25] Początkowo władze Tajwanu nie opowiadały się za poprawką, ponieważ tworzyła ona precedens do zmian TRA, co mogło się także obrócić przeciwko nim.

Reakcja administracji na ową nowelizację stanowiła odbicie amerykańskiej polityki wobec Tajwanu za prezydentury Clintona. Od samego początku Biały Dom, w szczególności zaś Departament Stanu, starał się zablokować poprawkę. Urzędnicy departamentu ostrzegali Senacki Komitet ds. Stosunków Zagranicznych, że inicjatywa ta cofnie stosunki chińsko-amerykańskie o 20 lat. Woleli elastyczną i wieloznaczną politykę od jednoznacznego prymatu TRA nad komunikatami.

Opory Departamentu Stanu wobec poprawki Murkowskiego dotyczyły głównie słowa „zastępują” (supersede) („(d) postanowienia litery (a) i (b) tejże sekcji zastępują wszelkie postanowienia…), które departament interpretował jako unieważniające komunikaty, co zniweczyłoby fundament stosunków chińsko-amerykańskich. Po długotrwałych negocjacjach Senat oraz Narodowa Rada ds. Bezpieczeństwa Białego Domu (White House National Security Council) uzgodniły nowe brzmienie zakładające „pierwszeństwo” (primacy) TRA nad komunikatami. Początkowo Departament Stanu oponował nawet wobec takiego niewiążącego sformułowania. Argumentowano, że departament potrzebował elastycznej polityki wobec Chin, że polityka ta zdawała jak dotychczas egzamin, Tajwan traktowano właściwie i nie było powodu, by ją zmieniać przy regulujących ją komunikatach. Pod wpływem znacznej presji Kongresu, departament ostatecznie zgodził się na nowelizację i zapewniono o przesłaniu do Kongresu listu wyjaśniającego pozycję TRA oraz komunikatów.

Wejście w życie

Po uchwaleniu ostatecznej wersji poprawki i podpisaniu jej przez prezydenta Clintona, przedstawiciele administracji oświadczyli, że wspomniany niewiążący język raportu nie zmieni amerykańskiej polityki wobec Tajwanu lub Chin.[26] Niezależnie od tego, celem załagodzenia obaw Kongresu w związku z bezpieczeństwem Tajwanu, Sekretarz Stanu Warren Christopher w prywatnym liście skierowanym do senatora Murkowskiego potwierdził prawną nadrzędność TRA wobec Komunikatu z 17 sierpnia. Podkreślił w nim także usprawnienie procesu zatwierdzania sprzedaży broni Tajwanowi.[27]

Podpisanie dokumentu przez prezydenta Clintona miało być dowodem jego zaangażowania w zapewnienie Tajwanowi bezpieczeństwa. Równoczesne oświadczenia administracji, że nowelizacja nie zmieni amerykańskiej polityki miały świadczyć o jego zamiarze pozostania przy polityce jednych Chin i utrzymywania współpracy z ChRL.

Przegląd polityki wobec Tajwanu

15 lipca 1994r. dwa podkomitety Izby Reprezentantów zorganizowały dwudniowe przesłuchania dotyczące udziału Tajwanu w ONZ. Podkomitet ds. Międzynarodowego Bezpieczeństwa, Międzynarodowych Organizacji i Praw Człowieka oraz Podkomitet ds. Azji i Pacyfiku należące do Komitetu Spraw Zagranicznych Izby wysłuchały zeznań. W większości popierano wstąpienie Tajwanu do ONZ, mimo że częściowo uważano obejście w najbliższym czasie weta ChRL za niemożliwe. Oświadczenia koncentrowały się raczej na uzasadnionym prawie RCh do bycia członkiem wspólnoty międzynarodowej niż ocenie możliwości zaakceptowania tego rozwiązania.

Dziesięciu członków obydwu podkomitetów podkreślało wzrastającą rolę Tajwanu w stosunkach międzynarodowych, popierali także jego członkostwo w ONZ (m.in. reprezentanci Tom Lantos i Gary L. Ackerman).[28]

Poparcie udzielane Tajwanowi przez Kongres, a także media oraz opinię publiczną, mimo oporów ze strony administracji, nie mogły zostać zignorowane i w końcu znalazły przełożenie na politykę Clintona wobec Tajwanu.

Przesłuchania Kongresu ws. Tajwanu oraz ONZ

W lipcu 1994r. administracja Clintona wszczęła angażujący różne urzędy i agencje roczny przegląd amerykańskiej polityki tajwańskiej. Była to jedna z wielu tego rodzaju inicjatyw podjętych przez prezydenta, a mająca na celu ocenę różnych aspektów amerykańskiej polityki zagranicznej. W momencie rozpoczęcia przeglądu działu tajwańskiego nie traktowano go priorytetowo i Departament Stanu nie spodziewał się zmian. Jednak ze względu na nieoczekiwane okoliczności okazało się wkrótce, iż konieczne są modyfikacje. Czynnikami tymi były m.in.:

– rosnące zaangażowanie Kongresu na rzecz wspierania Tajwanu,

– aprobata opinii społecznej dla postępującej demokratyzacji Tajwanu,

– żądania środowisk przedsiębiorców ułatwienia kontaktów i współpracy,

– a także obawy dotyczące przychylności prezydenta wobec Chin, mimo stałych gwałceń praw człowieka, sprzedaży rakiet i postępującej modernizacji armii. Tym bardziej na tle demokratycznych i wolnorynkowych zmian zachodzących na Tajwanie.

Przeglądem tajwańskim interesował się sam prezydent. Szkic zalecał niezmienianie polityki jednych Chin oraz poglądów nt. suwerenności Tajwanu.[29] Niezależnie od tego, możliwe były pewne zmiany uefektywniające współpracę. Zaproponowano m.in.:

– zezwolenie niektórym amerykańskim członkom gabinetu na odwiedzanie Tajwanu i vice versa,

– tajwańscy urzędnicy mogliby odwiedzać swoich amerykańskich odpowiedników w budynkach administracji,

– zezwolenie Tajwanowi na nazwanie swoich przedstawicielstw w USA „Taipei Representative Office”, zamiast niezbyt precyzyjnego „Coordination Council for North American Affairs”.

Były to wymienione wcześniej zmiany, które tajwańskie władze postulowały w grudniu 1992r., niedługo po wygranej Clintona w wyborach.

Ostateczny wynik przeglądu ogłosił urzędnik wyższej rangi Departamentu Stanu.[30] Poinformował, że prezydent Clinton zaaprobował „udoskonalenia” mające lepiej służyć coraz bardziej rozbudowującej się i złożonej współpracy z Tajwanem, utrzymując zarazem politykę jednych Chin i nieoficjalne stosunki z Tajwanem. Powtórzył, że „są tylko jedne Chiny, a Tajwan jest ich częścią.” Celem umożliwienia bardziej efektywnych spotkań między amerykańskimi i tajwańskimi urzędnikami „zezwolimy członkom wyższych agend zajmujących się gospodarką oraz technologiami na odwiedzenie Tajwanu. (…) Nie świadczy to o traktowaniu przez nas obustronnych stosunków jako oficjalne i nikt nie powinien ich w ten sposób interpretować.” Wyjaśnił, że najwyżsi rangą urzędnicy amerykańscy nie mający celów gospodarczych, handlowych ani technologicznych nie otrzymają zezwolenia na odwiedzanie Tajwanu i vice versa. Przywódcy tajwańscy – łącznie z prezydentem i wiceprezydentem – będą jednak mogli „w razie konieczności przebywać w Stanach Zjednoczonych tranzytem”. Wizyty członków gabinetu zajmujących się gospodarką, handlem lub technologiami będą rozważane w każdym przypadku osobno. Dodał ponadto, że najwyżsi rangą urzędnicy tajwańscy będą mogli spotykać się z amerykańskimi urzędnikami w randze podsekretarza stanu w departamentach stanu i obrony w trakcie nieoficjalnych spotkań. Wysocy rangą urzędnicy zajmujący się gospodarką i handlem będą mogli spotykać szefów agencji gospodarczych, handlowych i technicznych na oficjalnych spotkaniach. Urzędnik zaznaczył także, iż Tajwan może zmienić nazwę przedstawicielstwa z „Coordination Council for North American Affairs„ na „Taipei Economic and Cultural Representative Office in the United States”. Stany Zjednoczone będą także dostarczały materiały i organizowały szkolenia celem poprawy samoobrony Tajwanu zgodnie z postanowieniami TRA, stosując się zarazem do komunikatu chińsko-amerykańskiego z 17 sierpnia 1982r.[31]

Tak więc całkowicie odmienne modele wchodzenia w post-zimnowojenny układ i odmienne zmiany ostatnich lat po obu stronach cieśniny, nie zostały należycie ocenione. Przeważył zimnowojenny rytuał zainicjowany przez Kissingera i kontynuowany przez Brzezińskiego i Haiga.

R e a k c j a  K o n g r e s u  na nową politykę Clintona wobec Tajwanu była krytyczna ze względu na jej czysto kosmetyczne zmiany. Przedstawiciel Robert Torricelli uważał nową politykę za „próbę osiągnięcia obu spraw na raz. Ingorujemy znaczące postępy w demokratyzacji Tajwanu, podczas gdy korzystamy z handlu z nim, wycofaliśmy się z możliwości wywierania wpływu na Chiny poprzez przywileje handlowe, drżymy równocześnie na myśl, że lepsze traktowanie Tajwanu mogłoby wywrzeć presję na Chiny.”[32]

R e a k c j a  T a j w a n u  na zmianę polityki była ambiwalentna. Minister Spraw Zagranicznch Fredrick Chien skomentował ją następująco: „Istnieje pewien postęp, jednak ogólnie jesteśmy niezadowoleni.” Dodał także, iż jego kraj oczekiwał od USA zaznaczenia, iż jest traktowany jako podmiot polityczny podobnie jak inne kraje. Rozczarowanie powodował m.in. brak zgody na odwiedzenie kraju przez prezydenta, wiceprezydenta, premiera oraz wicepremiera, a także brak poparcia wstąpienia do ONZ. „Uważam to za niesprawiedliwe, że przedstawiciel Waszyngtonu może przyjść do mojego ministerstwa, a naszemu odpowiednikowi nie wolno odwiedzić Departamentu Stanu.” (…) „Nie odpowiada nam brak zgody na dodanie „Republiki Chińskiej” do nazwy przedstawicielstwa w USA.”[33] Dwa dni po ogłoszeniu przez USA nowej polityki, japońskie ministerstwo spraw zagranicznych ogłosiło rozluźnienie zakazu wyjeżdżania członków gabinetu na Tajwan.[34]  Władze chińskie zaczęły się obawiać pójścia przez inne kraje w ich ślady. W tym samym czasie, chińskie władze ponowiły wobec prezydenta Clintona zaproszenie do odwiedzenia Chin.

R e a k c j ą  P e k i n u  było niezadowolenie. Przedstawiciel Ministerstwa Spraw Zagranicznych oświadczył, iż „pogwałcono trzy komunikaty podpisane przez USA i ChRL. Dokument ten ingeruje w wewnętrzne sprawy chińskie, czemu się stanowczo sprzeciwiamy. Będzie to miało poważne i dalekosiężne skutki dla przyszłego rozwoju dwustronnych stosunków.”[35] Zastępca ministra spraw zagranicznych Liu Huaqiu 刘华秋 wręczył amerykańskiemu ambasadorowi w Chinach J. Stapleton Royowi oficjalny protest, ostrzegający przed dążeniem wyspy do niezależności i ingerencją w wewnętrzne sprawy chińskie.[36]

Poza wymienionymi powyżej drobnymi zmianami na korzyść Tajwanu, władze amerykańskie były także bliskie podjęcia dwóch bardzo niekorzystnych dla niego decyzji (niepokojących precedensów), które omówię niżej.

Sprzedaż F-16

W styczniu 1982r. administracja Reagana zdecydowała o niesprzedawaniu Tajwanowi nowych myśliwców, oferując w zamian dalsze współtworzenie na Tajwanie F-5E. Asystent sekretrza stanu John Holdridge miał tę decyzję wytłumaczyć władzom w Pekinie. Spodziewano się, że Chińczycy zaaprobują kontynuację strategicznej współpracy z Waszyngtonem przeciw Moskwie. Gospodarze jednak zdecydowanie sprzeciwili się dalszej produkcji F-5E. ChRL nalegała na informowanie jej na przyszłość o sprzedaży broni Tajwanowi.

Zagadnienie to powróciło w styczniu 1994r. wraz z ogłoszeniem negocjacji chińsko-amerykańskich w sprawie Missile Technology Control Regime. Współpraca z Chinami w tej dziedzinie miała dla USA zasadnicze znaczenie ze względu na zaangażowanie w nieproliferację. W zamian za dyskusję na temat MTCR, administracja Clintona miała się podobno zgodzić na omówienie sprzedaży Tajwanowi F-16 (zaaprobowanej w 1992r. przez prezydenta Busha, którą prezydent Clinton zobowiązał się zrealizować). Mimo zapewnień strony amerykańskiej, iż rozmowy nie są równoznaczne z wetem Pekinu w tej sprawie, mogło to stanowić poważny precedens konsultowania sprzedaży broni z Pekinem.

Kolejnym niebezpiecznym precedensem była wyrażona w drugiej połowie roku ewentualna „akceptacja”(acceptance)w przeciwieństwie do „uznania”, „przyjęcia do wiadomości” (acknowledgement) Tajwanu za część Chin. Dzień po ogłoszeniu wyników przeglądu polityki wobec Tajwanu, 7 września 1994r., rzecznik Departamentu Stanu, Michael McCurry, zapytany czy Stany Zjednoczone uważają Tajwan za część Chin, odpowiedział: „Oczywiście. Była to stała część składowa naszej polityki jednych Chin, zgodna z trzema komunikatami oraz Taiwan Relations Act.[37] Zakładając, że się nie mylił, oznaczałoby to poważną zmianę amerykańskiej polityki. W przeszłości USA jedynie „uznawały chińskie stanowisko” po obydwu stronach cieśniny tajwańskiej, że istnieją jedne Chiny i Tajwan jest ich częścią. W następnym roku poprawił jednak stanowisko „My (Stany Zjednoczone – przyp. R.Z.) przyjmujemy do wiadomości (certainly acknowledge) chińskie stanowisko (nie będące stanowiskiem USA– przyp. R.Z.), że istnieją jedne Chiny, a Tajwan jest ich częścią.”[38]

W ostatnich latach jednak część społeczeństwa tajwańskiego podważała przynależność Tajwanu do Chin i traktowała jako niezależną jednostkę polityczną. Stwierdzenie McCurryego stawiało USA po stronie Chin, a wbrew demokratycznym tendencjom rozwijającym się na Tajwanie.

Prywatny list z trzema „nie”

Kolejny poważny precedens stanowiła treść listu wyjaśniającego intencje Stanów Zjednoczonych w obustronnych stosunkach między krajami (o ważnej w tym przypadku ówczesnej sytuacji w cieśninie i kontekście jego doręczenia patrz niżej). Dokument ten sekretarz stanu Warren Christopher przekazał od swojego przełożonego dla Jiang Zemina江泽民 w sierpniu 1995r. podczas szczytu w Brunei. W tym nieopublikowanym liście amerykański przywódca miał zapewnić chińskiego przywódcę, iż Stany Zjednoczone:

– są przeciwne niepodległości Tajwanu

– nie będą popierały dwóch Chin, lub Chin i Tajwanu

– nie będą popierały przyjęcia Tajwanu do grona ONZ. [39]

Oznaczałoby to zasadniczą zmianę w polityce USA, która od 1978r. popierała proces pokojowego rozwiązania kwestii tajwańskiej bez opowiadania się za konkretnym wariantem zakończenia procesu.

Pierwszy punkt zdecydowanie przeciwstawiał się niepodległości Tajwanu, w sprawie której dotychczas władze amerykańskie nie zajmowały zdecydowanego stanowiska. Ostatni punkt oznaczałby zasadniczą zmianę stanowiska mocarstwa. Dotychczas zgodnie z umową normalizacyjną „naród amerykański nie utrzymywał z narodem tajwańskim oficjalnego przedstawicielstwa rządowego ani stosunków dyplomatycznych”. Odtąd USA miałyby nie popierać przyjęcia kraju do międzynarodowej społeczności. W takim przypadku, zdecydowanie osłabiłoby to pozycję wyspy w staraniach o niezależność.

Pod wieloma względami obietnice Clintona przypominały potajemne zobowiązania Nixona i Kissingera wobec Zhou Enlaia w trakcie wizyt składanych w 1972 i 1973 roku. Jednak obietnice Clintona były na swój sposób ważniejsze. Nigdy wcześniej nie połączono tego rodzaju sformułowań. Złożono je na piśmie w okresie poprzedzającym pierwsze wybory prezydenckie na Tajwanie, wówczas kiedy ogłoszenie przez Tajwan niepodległości było znacznie mniej odległe niż na początku lat 70. Ponadto stwierdzenie, że Stany Zjednoczone będą się sprzeciwiać niepodległości Tajwanu, znacznie wykraczało poza dotychczasowe stanowisko. W przyszłości administracja Clintona wycofa się z tego i będzie używać sformułowania, że nie popiera niepodległego Tajwanu[40]. Było to pierwsze sformułowanie późniejszych tzw. „trzech nie”[41].

Po licznych naciskach władz chińskich oficjalnie nawiązał do „trzech nie” rzecznik departamentu stanu James P Rubin, 31 października 1997r., w dzień po opuszczeniu przez prezydenta Jiang Zemina Waszyngtonu „Nie popieramy polityki dwóch Chin, nie popieramy niezależności Tajwanu, nie popieramy także członkostwa w organizacjach wymagającego bycia państwem”.[42]

Poprzeczkę podniosła pół roku później sekretarz stanu Madeleine Albright w trakcie przygotowań do wizyty prezydenta w Pekinie. W trakcie konferencji prasowej w Pekinie 30 kwietnia 1998 r. stwierdziła, iż „prowadzimy politykę jednych Chin, nie politykę dwóch Chin, ani jednych Chin i jednego Tajwanu, nie popieramy także niepodległości Tajwanu ani ich przynależności do międzynarodowych organizacji wymagających bycia państwem”.[43]

Kolejna odsłona miała miejsce podczas wizyty prezydenta w Chinach. Nie tylko była to najdłuższa podróż zagraniczna prezydenta USA, trwała 9 dni (Nixon 26 lat wcześniej był 7 dni), ale pod presją chińskiego MSZ administracja zgodziła się na odbycie jej w rocznicę masakry na placu Tiananmen – w czerwcu, oraz zrezygnowała z połączenia jej z wizytą w Japonii. Uwagę prasy zwróciło powtórzenie 30 czerwca 1998r. w Szanghaju powyższych uwag przez samego prezydenta.[44] Były to tzw. trzy nie. Były pierwszy raz zapewnieniami urzędującego prezydenta, wypowiedzianymi ponadto na chińskiej ziemi. Dwa dni wcześniej, w trakcie przemówienia na uniwersytecie pekińskim stwierdził, iż „Stany Zjednoczone nie stoją na drodze pokojowemu ponownemu zjednoczeniu (reunification) Chin i Tajwanu.” Dotychczas polityka USA odnosiła się jedynie do pokojowego procesu, nie było mowy o ponownym zjednoczeniu. Urzędnicy administracji pomniejszali znaczenie wypowiedzi prezydenta, tłumacząc, iż powoływał się jedynie na poprzednie stwierdzenia współpracowników przed Senatem oraz sekretarz stanu. [45]

Po powrocie prezydenta do kraju, Senat rezolucją 107 z dnia 10 lipca, odciął się od jego polityki przegłosowując stosunkiem głosów 92-0 poparcie dla Tajwanu. Izba Reprezentantów, stosunkiem głosów 390-1 podjęła dnia 20 lipca podobną rezolucję 301 popierającą gospodarczy i polityczny rozwój Tajwanu i wzywającą Chiny do zrzeczenia się użycia siły wobec wyspy. [46] Był to także znak dla władz w Pekinie, aby nie przeceniały wypowiedzi gościa. Towarzyszyły im potępiające stanowisko Clintona artykuły prasowe.[47] Reakcje wyrażające rozczarowanie stanowiskiem prezydenta napłynęły z Tokio oraz New Delhi.

Zaskoczenie to można porównać do spowodowanego przez innego zagorzałego oponenta komunistycznych Chin – Nixona – który niespodziewanie odwrócił się od nacjonalistów. W tym jednak przypadku był to prezydent opowiadający się początkowo za obroną praw człowieka, który wycofał się z tej postawy na rzecz handlu. Który także podczas wizyty w Chinach, osłabił pozycję kraju znanego mu bezpośrednio, kraju będącego zagorzałym sojusznikiem USA, a także sztandarowym przykładem sukcesu gospodarczego i jedynych w swoim rodzaju przemian demokratycznych wśród społeczności chińskiej.

Warto zaznaczyć, iż zmieniając w ten sposób politykę swojego kraju wobec Tajwanu, Clinton działał niezgodnie z obowiązującym prawem. Art. 4 (d) TRA stanowi mianowicie, iż „Nic w tym akcie nie może stanowić podstawy do wykluczenia lub wydalenia Tajwanu z trwałego członkostwa w żadnej finansowej instytucji lub innej międzynarodowej organizacji.”[48] Ustanawiając ten akt, członkowie Kongresu prawdopodobnie uważali, że Tajwan spełnia przesłanki konieczne do udziału w organizacjach wymagających państwowości.

Podsumowanie

W trakcie pierwszych dwóch lat urzędowania prezydenta Clintona starano się poprawić nieoficjalne stosunki z Tajwanem. Jako przykłady można podać pozytywne wypowiedzi prezydenta odnośnie Tajwanu, wypowiedzi wysokich rangą urzędników potwierdzające przywiązanie do TRA, bliskie stosunki handlowe, wzmożoną wymianę kulturową i naukową, poparcie polityki Tajwanu wobec Chin, a także udziału w niektórych międzynarodowych organizacjach, sprzedaż zaawansowanej broni, oraz nieznaczne podniesienie rangi stosunków w wyniku rocznego przeglądu polityki wobec tego kraju.

Te pierwsze od piętnastu lat poważniejsze zmiany w polityce wobec Tajwanu były raczej symboliczne. Przede wszystkim miały niezaogniać stosunków w trójkącie Waszyngton-Pekin-Tajpei. Służyły raczej podkreśleniu zachodzących na Tajwanie zmian politycznych i gospodarczych oraz zacieśnieniu współpracy amerykańsko-tajwańskiej.

Z jednej strony polityka Clintona nie różniła się w zasadzie od prowadzonych przez jego poprzedników. Carter, Reagan, Bush i Clinton starali się zoptymalizować amerykańskie interesy podążając podwójną ścieżką utrzymując oficjalne stosunki z Chinami i nieoficjalne z Tajwanem.   Chcąc poprawić po zakończeniu Zimnej Wojny stosunki amerykańsko-tajwańskie, Clinton musiał to czynić ostrożnie, tak by nie naruszyć priorytetowej współpracy z Chinami (do której w tym okresie zaliczano powstrzymanie proliferacji broni masowego rażenia oraz systemów ich przenoszenia, monitorowanie rosnącej wymiany handlowej między obydwoma krajami oraz zakończenie północnokoreańskiego programu nuklearnego). Z drugiej jednak będąc skonfrontowanym z militarną agresją ChRL (o czym obszerniej niżej) wobec RCh, użył amerykańską marynarkę wojenną i opowiedział się po stronie byłego sojusznika.

Reakcja z pozycji siły na wyzwanie rzucone przez Chiny ma dodatkowe znaczenie. Wytrąciła z równowagi kierownictwo KPCh przyzwyczajone do uległej postawy USA. Pokazała, że władze amerykańskie są w stanie przeciwstawić się  przywódcom chińskim. Wyznaczyła nowe granice na tyle zdecydowanie, że ChAL zareagowała na nie nieustającym wzrostem wydatków zbrojeniowych i modernizacją wyposażenia. W opinii wielu obserwatorów chiński establishment wyciągnął z tej konfrontacji wniosek, iż nie może sobie kolejny raz pozwolić na tego rodzaju ingerencję USA. Stanowiła także wyraźny znak, ile władze amerykańskie są w stanie stolerować i jakie są ich zapatrywania odnośnie zjednoczenia Tajwanu.

„Trzy nie” Clintona stanowiły poważny błąd w polityce USA. Celem było prawdopodobnie wysłanie sygnału obu stronom, czyli uspokojenie władz w Pekinie odnośnie swoich intencji i powstrzymanie proniepodległościowej polityki Lee. Miały także zapobiec eskalacji działań ChAL. Treść listu była zbyt daleko idącą koncesją na rzecz Pekinu i poważnym osłabieniem pozycji demokratycznych tendencji na Tajwanie.

Z punktu widzenia Chin sprzedaż Tajwanowi w 1992r. 150 F-16, wprowadzenie w drugiej połowie 1994r. w wyniku przeglądu polityki wobec Tajwanu zmian i międzynarodowe wizyty prezydenta Lee – „dyplomacja golfowa”, mogły stanowić tendencję niezgodną z ich oczekiwaniami. Przyznanie rok później tajwańskiemu prezydentowi wizy sytuację tę tylko pogorszyło. Co prowadzi nas do następnego rozdziału. Przedstawimy  w nim przebieg oraz skutki kryzysu w cieśninie, który miał miejsce w drugiej połowie lat 90. Najważniejsza dla niniejszej pracy jest jednak postawa administracji Clintona, jej początkowa opozyzja wobec wizyty i spory z Kongresem, późniejsze zaangażowanie militarne. Dlaczego zachowano się w taki akurat sposób i jakie miało to konsekwencje dla stosunków między trzema stronami? Postawa tym ważniejsza w kontekście rosnącej gospodarczej i politycznej międzynarodowej roli Chin. Jeśli nie zajdą zasadnicze zmiany we wzroście Chin i słabnącej pozycji USA, przedstawiona tu ingerencja mocarstwa z połowy lat 90. jest mniej prawdopodobna po raz kolejny.

Przedstawiony także dalej proces rosnącego poczucia odrębności społeczeństwa Tajwanu od Chin przybrał w nowym tysiącleciu tylko na sile, m.in. właśnie w związku z agresywną postawą ChRL. Ponadto, w latach 70. nikt prawdopodobnie nie wyobrażał sobie planu B, mianowicie a) potężnych gospodarczo Chin i b) demokratycznego Tajwanu istniejącego poza wpływem Chin, w dodatku dążącego do niepodległości. Niestety nakreślone wówczas między Waszyngtonem a Pekinem założenia polityki obowiązują nadal, mimo nieprzewidzianego planu b) i całkowicie zmienionych warunków.

Omówienie różnych aspektów kryzysu stanowi ostatni rozdział pracy poświęconej przebiegowi współpracy USA i RCh na przestrzeni ostatnich trzech dekad.


[1] W jednym z pierwszych wpisów Busha w pamiętniku, z dnia 21 października 1974r., przed przybyciem do Pekinu stwierdził „Mam też nadzieję, że będzie mi dane poznać następne pokolenie chińskich przywódców – kimkolwiek by byli. Mimo, iż wszyscy twierdzą, że będzie to niemożliwe. Mój działający na podwyższonych obrotach instynkt polityczny mówi mi, że przyjemność tego zadania będzie polegała na przekroczeniu barier i oczekiwań.” From the China diary of George H. W. Bush: the making of a global president, edited and introduced by Jeffrey A. Engel, Princeton University Press, 2008r.  Więcej na temat wykorzystania kontaktów zdobytych w trakcie pobytu jako urzędnik do późniejszych celów czysto biznesowych i zaangażowania rodziny Bushów w interesy z wysokimi rangą dygnitarzami chińskimi oraz budowaniem mostów między nimi a amerykańskimi korporacjami patrz m.in.: http://www.atimes.com/atimes z 21 maja 2004r. Zach Coleman, The Bush family: Middle Kingdom rainmakers.

[2] Mało znany pośredni związek małżeństwa Clintonów z rynkiem chińskim, to zasiadanie przez Hilary Clinton będąc pierwszą damą stanu Arkansas (na przełomie lat 80. i 90.) 6 lat jako jedyna kobieta we władzach Wal-Martu. W latach 90. koncern ten był jednym z największych zagranicznych inwestorów w Chinach. Fakt ten jest nieobecny zarówno w jej biografii, jak i  na oficjalnej stronie internetowej. W trakcie kampanii do Senatu w roku 2005r. wyparła się tego związku tak dalece, iż zwróciła W-M datek na swoją kampanię w wysokości 5 tys. USD.

[3] Już miesiąc po masakrze jego administracja ogłosiła sprzedaż Chinom czterech Boeingów. W grudniu 1989r. wbrew nałożonym miesiąc wcześniej przez Kongres sankcjom, Bush zezwolił na eksport do Chin wartych 300mln USD urządzeń satelitarnych firmy Hughes Aircraft.  Zasłaniał się przy tym interesem narodowym.

[4] Pod presją mediów i opinii publicznej zmuszony był przyznać iż dzwonił do Denga, lecz nikt nie debrał telefonu.

[5] Public papers of the presidents of the United States George Bush 1989 księga I, Statement by Press Secretary Fitzwater on the President’s Trip to China, 27 lutego 1989r., United States Government Printing Office, Washington 1990, s. 143.

[6] H.J. Feldman, Taiwan and future Sino-American Relations, op. cit., s. 252.

[7] Weak US response to chinese mainland atrocities, China Post, 6 czerwca 1989r., s. 4.

[8] James Mann, About face, Vintage books, New York 1998, s. 221.

[9] China News, 19 grudnia 1992r., s. 3.

[10] Wywiad udzielony przez Fredricka Chiena錢復w maju 2003 r. w siedzibie Yuanu Kontrolnego.

[11] China News, 19 grudnia 1992r., s. 3.

[12] Wywiad przeprowadzony przez autora z dr. Josephem Chao-hsieh Wu吳釗燮w maju 2002r. w Tajpei.

[13] Wywiad przeprowadzony przez autora z dr. Melvinem Angiem, sekretarzem politycznym American Institute in Taiwan w sąsiedztwie przedstawicielstwa w grudniu 2004r. w Tajpei.

[14] Foreign Affairs Report: Foreign Relations and Diplomatic Administration, Taipei, Taiwan, ROC Ministry of Foreign Affairs, 1993. Streszczenie w wersji angielskiej w Free China Journal 25 marca do 11 maja 1993r.

[15] Public Papers of the Presidents of the United States, William J. Clinton, 1998, księga II, United States Government Printing Office 2000, The President’s news conference in Hong Kong Special Administrative Region, 3 lipca 1998r., s. 1178.

[16] Public Papers of the Presidents of the United States, William J. Clinton, 1999, księga I, United States Government Printing Office 2000, The President’s news conference with Premier Zhu Rongji of China, 8 kwietnia 1999r., s. 522.

[17] Public Papers of the Presidents of the United States, William J. Clinton, 1997, księga II, United States Government Printing Office 1999, The President’s news conference with President Jiang Zemin of China, 29 października 1997r., s. 1448.

[18] Jednym z elementów kampanii dążącej do przywrócenia miejsca RCh w ONZ, było umieszczenie we wrześniu 1993r. ogłoszenia w Washington Post oraz innych opiniotwórczych tytułach w USA upubliczniającego i wyjaśniającego starania Tajwanu. Nie przyniosła ona jednak praktycznie żadnego efektu.

[19] Wywiad udzielony przez jednego z głównych polityków KMT dr. Su Chi蘇起  w marcu 2003 r. w siedzibie think-tanku National Policy Foundation.

[20] Wychodzi tu na jaw sprzeczność związana ze sprzedażą Tajwanowi broni przez USA. Niezależnie od znaczenia, jakie dla obronności Tajwanu miała przedmiotowa sprzedaż, której wartość wynosiła ok. 6 mld. USD, została ona zakwalifikowana oddzielnie jako jednorazowa transakcja, nieujęta we wspomnianym „koszyku”. Także wcześniej transfery technologii obronnych nie były w nim uwzględniane.

[21] Zgodnie z poglądem reprezentowanym przez przez senatora Franka Murkowskiego, ze względu na szereg uregulowań przyjętych przez amerykańskie władze, jak zakaz sprzedaży Tajwanowi wyposażenia do broni nabytej od państw trzecich (np. urządzeń do zintegrowania z nabytymi od Francji fregatami LaFayette), amerykański przemysł zbrojeniowy tracił znaczne sumy pieniędzy. Była to także jedna z przyczyn zgłoszenia przez senatora nowelizacji. Dowodził on, iż zmieniane regulacje są sprzeczne z postanowieniami TRA.

[22] Sekcja 3 Taiwan Relations Act (22 U.S.C. 3301) zostaje zmieniona poprzez dodanie na końcu:

„(d) postanowienia litery (a) i (b) tejże sekcji mają pierwszeństwo nad wszelkimi postanowieniami Wspólnego Komunikatu z dnia 17 sierpnia 1982r. między Stanami Zjednoczonymi a Chinami odnoszącymi się do przedmiotowych zagadnień, a także odnoszącymi się do nich przepisami, dyrektywami, zarządzeniami i politykami”.

Wspomniane w nowelizacji Murkowskiego litery (sekcji) TRA, brzmiały następująco:

Sekcja 3 lit. a) Stany Zjednoczone udostępnią Tajwanowi sprzęt oraz usługi obronne w ilości niezbędnej do utrzymania wystarczającej zdolności obronnej.

Sekcja 3 lit. b) Prezydent oraz Kongres ustalają rodzaj i ilość sprzętu oraz usług obronnych dla Tajwanu wyłącznie na podstawie własnej oceny potrzeb Tajwanu.

[23] cyt. za: Martin L. Lasater, The Changing of the Guard, President Clinton and the Security of Taiwan, Westview Press, Boulder 1995, s. 141.

[24] cyt. za ibidem, s. 141-142.

[25] Free China Journal, 6 maja 1994r., s.2.

[26] Robert G. Sutter, Taiwan: Recent developments and US policy choices, Waszyngton 1999,  s. 12.

[27] cyt. za. Martin L. Lasater, The Changing of the Guard, President Clinton and the Security of Taiwan, Westview Press, Boulder 1995r., s. 155. Oświadczenie senatora Murkowskiego przed Senatem w dniu 3 maja 1994r. z Congressional Record dostarczone przez biuro senatora.

[28] Postępowanie podczas przesłuchań podsumowano w raporcie China News Agency sporządzonym przez N.K. Hana w Waszyngtonie 15 lipca 1994r.

[29] Jim Mann, US may ease limits on ties with Taiwan, Los Angeles Times, 6 lipca 1994r., s.1.

[30] cyt. za: Martin L. Lasater, The Changing of the Guard, President Clinton and the Security of Taiwan, Westview Press, Boulder 1995, Raport China News Agency z Waszyngtonu, 7 września 1994r. Znacznie krótsze wyjaśnienie dostosowań w polityce patrz: Zeznania Sekretarza Asystenta Winstona Lorda, Senacka Komisja ds. polityki zagranicznej, przesłuchania ws. polityki wobec Tajwanu, 27 września 1994 r.

[31] cyt. za: Martin L. Lasater, The Changing of the Guard, President Clinton and the Security of Taiwan, Westview Press, Boulder 1995, Raport China News Agency z Waszyngtonu 7 września 1994r.

[32] Washington Post, 8 września 1994r., s. A10.

[33] Wall Street Journal, 9 września 1994r. s A7A, raport Reutersa z Tajpei 8 września 1994r., raport CNA z Tajpei 8 września 1994r., raport UPI z Tajpei 8 września 1994r.

[34] Raport CNA z Tokio, 9 września 1994r. Zmiana ta miała zasadnicze znaczenie ze względu na wystosowane przez japońskie władze do prezydenta Lee Teng-hui’a zaproszenie z okazji Igrzysk Azjatyckich w październiku tego roku, czemu stanowczo sprzeciwiały się władze w Pekinie. Ostatecznie jego zaproszenie wycofano i pojechał wicepremier Hsu Li-teh.

[35] New York Times, 9 września 1994r., s. A13.

[36] Washington Post, 11 września 1994r., s. A26.

[37] Mike McCurry, State Department regular birefing, Federal News Service, 8 września 1994r., Waszyngton.

[38] Mike McCurry, Press Briefing,  13 lipca 1995r.

[39] Nie istnieje źródło pierwotne w postaci oficjalnie opublikowanego listu, natomiast kilka różniących się źródeł podających jego treść. Cytowane przeze mnie pochodzi z w miarę oficjalnego źródła Kongresu USA – CRS report for Congress, China/Taiwan: evolution of the “one China” policy – key statements from Washington, Beijing, and Taipei, s. 56. John Garver w swojej książce Face off: China, the United States and Taiwan’s democratization, Seattle University of Washington Press 1997r., s 79-80, 173, jako źródło przedmiotowego listu podaje artykuł z hongkońskiej Dagong Bao z 3 sierpnia 1995r., patrz także Don Oberdorfer, Replaying the China card: How Washington and Beijing Avoided Diplomatic Disaster, Washington Post, 7 listopada 1993r., s. C3, Julian Baum, On the Sidelines: Taipei Anxious about US-China Warning, Far Eastern Economic Review, 25 listopada 1993r., s. 20. J. Mann, About face…, op. cit.,  s. 330.

[40] Ibidem.

[41] Ibidem.

[42] Challenges and opportunities in the Taiwan Strait: defining America’s role, conference report by Alan M. Wachman, China Policy Series, nr. 17, styczeń 2001r., s. 8.

[43] Challenges and opportunities in the Taiwan Strait: defining America’s role, conference report by Alan M. Wachman, China Policy Series, nr. 17, styczeń 2001r., s. 8. Stanowisko to powtórzyła w maju zastępca asystenta sekretarza stanu Susan Shirk w trakcie zeznań przed Kongresem.

[44] Challenges and opportunities in the Taiwan Strait: defining America’s role, conference report by Alan M. Wachman, China Policy Series, nr. 17, styczeń 2001r., s. 9.

W prezydenckim liście z sierpnia 1995r. była mowa o „sprzeciwianiu się” niepodległości Tajwanu, podczas szczytu w 1997r. zmieniono stanowisko na „nie popiera”. J. Mann, About face…, op. cit.,  s. 330, 355-358.

[45] Na incydent ten można także patrzeć jako na proces rosnącego wpływu chińskich władz na Biały Dom i włączania go w wywieranie nacisku na rząd w Tajpei i w proces zjednoczenia.

[46] Źródło elektroniczne z dnia 8 maja 2010r. Clinton’s turnaround on Taipei policy, Richard Halloran, Global Beat Issue Brief, nr. 40, 14 lipca 1998r., Center for War, Peace and the News Media.

[47] M.in. Siding with the dictators, Washington Post, 2 lipca 1998r., Bill’s kowtow, Wall Street Journal, 2 lipca 1998r., a także Los Angeles Times 30 czerwca 1998r.,

[48] Źródło internetowe z dnia 15 maja 2005r. http://www.taiwandocuments.org/tra02.htm

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Wariant Zalskiego: Od porzucenia sojusznika do jego obrony. Ewolucja polityki USA wobec Republiki Chińskiej w latach 1971–1996 cz.5 Reviewed by on 18 czerwca 2013 .

OD PORZUCENIA SOJUSZNIKA DO JEGO OBRONY EWOLUCJA POLITYKI USA WOBEC REPUBLIKI CHIŃSKIEJ W LATACH 1971–1996 Część V 4. Dlaczego doszło do kryzysu w cieśninie 1995-96? W rozdziale tym omówię stan relacji między USA a Tajwanem, obustronne oczekiwania, przebieg współpracy amerykańsko-tajwańskiej po zimnej wojnie i pierwsze lata prezydentury Clintona. Pozwoli nam to zrozumieć uwarunkowania, w których

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

Pozostaw odpowiedź