Artykuły,Tajwan news

Wariant Zalskiego: Od porzucenia sojusznika do jego obrony. Ewolucja polityki USA wobec Republiki Chińskiej w latach 1971–1996 cz.2

zalskiOD PORZUCENIA SOJUSZNIKA DO JEGO OBRONY

EWOLUCJA POLITYKI USA WOBEC REPUBLIKI CHIŃSKIEJ

W LATACH 1971–1996

Część II (pdf)

Ponowna utrata poparcia nacjonalistów przez USA

W rozdziale tym postaramy się m.in. odpowiedzieć na pytanie, czy  wykluczenie RCh z ONZ i przeniesienie uznania dyplomatycznego z rządu w Tajpei na ten w Pekinie można było zrealizować z mniejszą szkodą dla Tajwanu? Czy uzasadnione jest winienie za wynikły z tego status Tajwanu jako międzynarodowego pariasa tylko USA, czy winę ponosi także polityka CKS i jego najbliższego otoczenia? Innymi słowy, czy mocarstwo po prostu okazało się wobec byłego sojusznika nielojalne, czy też do takiego rozwoju sytuacji przyczyniła się przybyła z kontynentu w wyniku przegranej wojny mniejszość uzurpująca sobie prawo do reprezentowania zamieszkującej wyspę ludności? Na ile niezmienna i nieadekwatna do rzeczywistości polityka KMT, trzymanie się władzy za wszelką cenę, tłamszenie opozycji zarówno we własnych szeregach, jak i poza nimi, przyczyniły się do uczynienia Tajwanu pariasem na międzynarodowej arenie.

Ponadto, czy w przebiegu późniejszej współpracy mocarstwo wywiązało się ze  zobowiązań przyjętych wobec RCh w momencie zerwania stosunków? Także, jak odbierał decyzje mocarstwa odrzucony sojusznik i jak rzutują one na odbiór USA wśród Tajwańczyków?

Zaczniemy jednak od omówienia zasadniczej kwestii różnego rozumienia i interpretowania polityki jednych Chin, kluczowego terminu w amerykańskiej polityce wobec Chin oraz Tajwanu. Pojęcie stale powtarzane przez rządy USA, ChRL i RCh jest różnie rozumiane przez wszystkie trzy podmioty. Każda ze stron deklaruje uznanie polityki jednych Chin, jednak inaczej ją interpretuje. Ewolucja tego pojęcia jest ściśle związana z rozwojem współpracy i sojuszu obu stron.

Samo pojęcie jednych Chin używane jest od niedawna. Pochodzi z okresu zimnej wojny, kiedy to oba chińskie rządy propagowały istnienie tylko jednych Chin, które to właśnie on miał reprezentować.[1] Z postulatu tego nacjonaliści zrezygnowali pod koniec 1988 r. (więcej na temat rozwoju pojęcia jednych Chin patrz na następnych stronach).

W  W a s z y n g t o n i e  jedne Chiny nie oznaczają dokładnie jednych Chin. Władze te dyplomatycznie uznają państwo o nazwie Chiny przy jednoczesnym utrzymywaniu kontaktów z drugim krajem – Tajwanem, który zgodnie z amerykańskim prawem jest odrębną jednostką. Dla Waszyngtonu od 1 stycznia 1979 r. termin ten oznacza oficjalne stosunki dyplomatyczne z władzami w Pekinie, nie zaś w Tajpej. Równocześnie utrzymuje jednak z Tajwanem wymianę handlową, pomoc wojskową (sprzedaż broni, ustawienie lotniskowców przed cieśniną w 1996 r.), przedstawicielstwo – AIT i traktuje jako sojusznika w rejonie Pacyfiku.

O złożoności zagadnienia może świadczyć wypowiedź asystenta sekretarza stanu ds. Azji Wschodniej i Pacyfiku Jamesa Kelly’ego. Zeznając przed Komitetem ds. międzynarodowych w 2004 r., powiedział: „Zdefiniowanie pojęcia jednych Chin zajęłoby nam znacznie więcej czasu, niż pozwala nam na to dzisiejsze spotkanie. W trakcie moich zeznań użyłem pojęcia jedne Chiny, nie definiując go. Nie jestem za bardzo pewien, czy przyszłoby mi to łatwo. Mogę jednak powiedzieć, czego pojęcie to nie obejmuje. Nie jest to polityka lub zasada jednych Chin, którą ma na myśli Pekin, ani ta, która może przyświecać części osób na Tajwanie, jednak zawiera swoistą solidarność odnoszącą się do społeczeństw po obu stronach cieśniny, która od długiego czasu stanowi naszą politykę”[2].

I tak administracja Clintona w raporcie z konferencji o TRA powtórzyła wyrażany wcześniej pogląd, iż: „(administracja) uznała (acknowledged) pozycję strony chińskiej, iż Tajwan jest częścią Chin, jednak Stany Zjednoczone nie zgadzają się z tym stanowiskiem (but the United Stated has not itself agreed with this position)[3]”. Jest to zgodne ze stanowiskiem Kongresu wyrażonym w samym TRA, zgodnie z którym w sekcji 4b1: “w przypadku ustaw USA których treść odnosi się do innych krajów, narodów, państw, rządów, lub podobnych jednostek, owe terminy i prawo odnoszą się także do Tajwanu”[4]. Tak więc według amerykańskiego prawa Tajwan jest krajem. Co jest zgodne z amerykańskim interesem stanu.[5]

Oficjalne stanowisko władz USA wobec polityki jednych Chin i suwerenności Tajwanu zakłada „Artykuł 2 Japońskiego Traktatu z San Francisco, podpisanego 8 września 1951r. głosi iż, „Japonia zrzeka się wszelkich praw do Formozy i Peskadorów.” Ten sam język został użyty w art. 2 Traktatu Pokojowego pomiędzy Chinami i Japonią podpisanego 28 kwietnia 1952r. W żadnym z nich Japonia nie zbyła tego terytorium na rzecz jakiejkolwiek wyszczególnionej jednostki. Jako że ani Tajwan ani Peskadory nie podlegają władzy żadnej tworu prawa międzynarodowego (are not covered by any existing international disposition). Zarówno Republika Chińska, jak i chińscy komuniści nie zgadzają się z tym wnioskiem i uznają Tajwan i Peskadory za część suwerennego państwa chińskiego. Stany Zjednoczone uznają rząd RCh za zgodnie z prawem zajmującego (legitimately occupying) i sprawującego jurysdykcję nad Tajwanem i Peskadorami”.[6]

Jak twierdzi były dyplomata Departamentu Stanu, gdy w grudniu 1978 r. ambasador Leonard Woodcock dyskutował z Dengiem normalizację z Chinami, zapewniał go, iż USA uznają tylko jeden chiński rząd, nie zaś ChRL i RCh. Stąd wzięło się pojęcie polityki jednych Chin. Nie oznaczało uznania suwerenności Chin nad Tajwanem, jedynie iż amerykański rząd będzie uznawał tylko jeden chiński rząd.[7]

Zgodnie z poglądem byłego dyplomaty USA, „zdecydowanie zbyt często <jedne Chiny>  interpretowane są w ten sposób, iż Tajwan stanowi część Chin. Nie jest to ani stanowisko Stanów Zjednoczonych, ani Europy. Owszem, prowadzimy politykę jednych Chin, oznacza to jednak jedynie tyle, że uznajemy jeden rząd – ten w Pekinie – za rząd chiński”.[8] W komentarzu do stwierdzenia komunikatu normalizacyjnego o „uznaniu (acknowledged) chińskiego stanowiska, iż istnieją jedne Chiny i Tajwan jest ich częścią” przedstawiciele administracji Cartera stwierdzili, iż „Stany Zjednoczone nie zgadzają się z tym stanowiskiem (but the United Stated has not itself agreed with this position)[9]”. Odnosząc się do różnego rozumienia polityki jednych Chin między Stanami Zjednoczonymi a Chinami, sekretarz stanu Powell mówił dziennikarzom o „naszym rozumieniu polityki jednych Chin”.[10]

W  T a j p e j  jedne Chiny także mają złożone znaczenie. Pojęcie to odnosi się do historycznej i kulturowej jednostki o nazwie Chiny, jednak w ramach jej geograficznego terytorium wyróżnia się dwa suwerenne, niezależne i niepodległe wobec siebie kraje. Jest to warunek konieczny i niepodlegający dyskusji do nawiązania rozmów z drugą stroną i kość niezgody we współpracy z DPP.[11] Rząd CSB nie uznawał warunku i zakładał ewentualną niepodległość wyspy. KMT znowóż podkreśla istnienie odmiennych interpretacji jednych Chin z konsensusu z 1992 r. Dla rządu CSB jednak i ta pozycja była nie do przyjęcia.

Ostatecznie w  P e k i n i e  pojęcie to rzeczywiście oznacza jedne Chiny, mianowicie istnienie tylko jednych Chin, czyli Chińskiej Republiki Ludowej, włącznie z prowincją Tajwan. Przyłączenie Tajwanu to także zakończenie zjednoczenia macierzy chińskiej po straceniu części ziem na przełomie XVIII i XIX wieku. Odstąpienie od tego celu byłoby zaprzeczeniem członkostwa w ONZ i komunikatów podpisanych w 1971 r. oraz później.  W sierpniu 2000 r. wicepremier Qian Qichen zmienił brzmienie definicji jednych Chin na ”istnieją tylko jedne Chiny na świecie, zarówno Tajwan, jak i kontynent są ich częścią, a terytorium i suwerenność Chin brook no division”.[12]  Wersja ta różniła się od dotychczasowej „istnieją jedne Chiny reprezentowane przez ChRL, a Tajwan jest ich częścią”.

Warto zauważyć, iż omawiana polityka była definiowana w momencie, gdy zarówno KPCh, jak i KMT, pochodziły z Chin i przyznawały się do sprawowania władzy nad jednymi Chinami i stanowienia ich części. Od początku lat 90. sytuacja jest całkowicie odmienna. Przyjęte wcześniej założenia są od dwóch dekad nieaktualne, głównie za sprawą zmian politycznych na Tajwanie.

Tyle teoria. Zagadnienie to niestety jest bardziej złożone i skomplikowane, w szczególności w odniesieniu do obu demokratycznych części owego trójkąta. Wyjaśnienie tych odmienności jest ważne, ponieważ pozwoli zrozumieć różnice w ujęciu zagadnienia używane przez uczestników i usystematyzuje podstawowe terminy sporu. Zmiany w interpretacji tego pojęcia przez władzę wykonawczą i ustawodawczą USA są nierozerwalnie związane z rozwojem stosunków amerykańsko-tajwańskich, ich stosunek do pojęcia jednych Chin ukazuje ich podejście do Chin oraz Tajwanu. W samym Waszyngtonie pojęcie to inaczej wykłada władza wykonawcza, inaczej ustawodawcza, kolejni prezydenci różnie je interpretują i odnoszą się do jego niuansów. Także w Tajpej obydwie główne partie mają na ten temat odrębne zdanie. I tak KMT jest skłonny zaakceptować tzw. konsensus 1992.[13]

Polityka jednego i dwóch państw chińskich

Zgodnie z tzw. teorią o istnieniu dwóch państw chińskich, władze w Pekinie i te w Tajpej pełnoprawnie reprezentowały dwa różne podmioty chińskie. Po II WŚ USA z jednej strony nadal wspierały Republikę Chińską na Tajwanie, z drugiej zaś akceptowały władze komunistyczne na kontynencie jako „legalnych przedstawicieli” w celu nawiązania z nimi stosunków dyplomatycznych. Mimo popierania od początku lat 50. nacjonalistów, w kolejnej dekadzie zaczęło w amerykańskich kręgach akademickich oraz politycznych powoli dojrzewać przekonanie o potrzebie zmiany dotychczasowej polityki wobec ChRL oraz RCh. W kręgach władzy oraz naukowych zaczęto rozwijać teorię o istnieniu dwóch państw chińskich. Pierwszy raz oficjalnie nawiązał do niej prezydent Eisenhower, w trakcie pierwszego kryzysu tajwańskiego (1954–1955), podczas konferencji prasowej 19 stycznia 1955 r.. Stwierdził, że jedną z możliwości zawieszenia broni jest przyjęcie polityki „dwóch Chin”.[14] W 1954 r. USA i ChRL rozpoczęły w Genewie rozmowy na poziomie ambasadorów, które trwały 16 lat. Władze RCh zdecydowanie sprzeciwiały się tym kontaktom obawiając się z czasem osłabienia amerykańskiego stanowiska wobec komunistycznych Chin i w konsekwencji uznania dyplomatycznego. Władze USA wyrażały zrozumienie dla tej postawy, odmawiały jednak przerwania spotkań. Sojusznik tłumaczył to zamiarem wywarcia nacisku na Pekin wyrzeczenia się użycia siły w cieśninie. Jednak właśnie tego nacjonaliści obawiali się najbardziej. Złożenie takiego zobowiązania pozbawiało ich autokratyczną władzę racji bytu.[15] W trakcie rozmów Chińczycy zaproponowali USA w grudniu 1955 r. zawarcie porozumienia, w ramach którego zrzekali się użycia siły wobec Tajwanu.[16] Amerykanie propozycję tę jednak odrzucili. Jednym z powodów była zmieniająca się przez analityków CIA ocena Tajwanu (patrz niżej), do czego przyczynił się także raport Conlona.

Raport Conlona

Kolejny raz teoria o istnieniu dwóch państw chińskich uwagę społeczeństwa amerykańskiego zwróciła w listopadzie 1959 r. wraz z opublikowaniem zamówionego przez Kongres „Studium polityki zagranicznej USA w Azji” (Studies of United States Foreign Policy in Asia), znanego jako raport Conlona (gdyż opracowała je Conlon Associates Ltd.). Jego autorzy, trzech profesorów z Uniwersytetu Kalifornia, stwierdzało wzrost znaczenia Chin komunistycznych oraz ich międzynarodowego prestiżu, ponadto posiadanie bogatych zasobów surowcowych i potężnej armii. Przeciwstawiono im głęboko podzielone społeczeństwo na wyspie oraz armię zbyt słabą, by odzyskać władzę na kontynencie, której utrzymanie przekraczało możliwości gospodarki kraju. Tak więc przetrwanie tego kraju było całkowicie uzależnione od wsparcia USA. Wskazano na nierealistyczne ambicje militarne dominującej mniejszości i dzielący ją z rodowitymi mieszkańcami wyspy rozdźwięk. Przestrzegano przed obstawaniem władz amerykańskich przy uznawaniu rządu Czanga za „rząd Chin” oraz przed uznaniem przez ONZ samego Tajpej.[17] Raport ten nie tylko sugerował władzom amerykańskim zniesienie embarga nałożonego na Chiny kontynentalne i przyznanie władzom komunistycznym stałego miejsca w Radzie Bezpieczeństwa ONZ, lecz także jednoznacznie zalecał odważne i zdecydowane rozwiązanie Republiki Chińskiej i zastąpienie jej Republiką Tajwanu[18]. Powyższe powody przyczyniły się m.in. do odrzucenia grudniowej propozycji Mao o zrzeknięciu się użycia siły wobec Tajwanu. Strona chińska nie ponowiła jej.

Raport ten przyczynił się do powstania kolejnych opracowań oraz był źródłem wielu polemik postulujących zmianę status quo.

Wyrazem nowych poglądów także teoria prof. A. Doaka Barnetta z Uniwersytetu Columbia „okrążania zamiast izolacji”. W marcu 1966 r. w Senacie i w Izbie Reprezentantów rozpoczęto przesłuchania w sprawie amerykańskiej polityki wobec Chin ludowych. Wypowiadali się eksperci i naukowcy. Większość z nich popierała zbliżenie z Chinami[19] i odnosiła się krytycznie wobec dotychczasowej polityki. Reprezentatywna dla większości znawców tematu była przedstawiona przez prof. A. Doaka Barnetta teoria „okrążania zamiast izolacji”. Cele polityki zagranicznej Pekinu określił on jako „bardzo ambitne” i „długoterminowe”. Powodowani głębokim nacjonalizmem, Chińczycy dążyli do stworzenia silnej podstawy dla swojej władzy w kraju i wzmocnienia bezpieczeństwa Chin. Ponadto mieli nadzieję na odzyskanie tego, co traktowali jako „utracone terytoria” (włączając w to Tajwan)[20]. Profesor Barnett zaproponował dalszą obronę Tajwanu, przy jednoczesnym podtrzymywaniu konieczności samookreślenia się 13 mln mieszkańców wyspy. Twierdził ponadto, że należy zerwać z mitem jakoby KMT był rządem Chin kontynentalnych i uznać stan rzeczywisty, czyli to, że  faktyczną władzę sprawuje on jedynie nad niektórymi terytoriami, to znaczy Tajwanem i Peskadorami. Była to klasyczna teoria popierająca politykę dwóch państw  chińskich.

Zarówno raport Conlona, jak i teoria prof. Barnetta stanowiły wyraz  wspomnianej zmiany w ocenie przez część amerykańskich naukowców oraz establishmentu zarówno Tajwanu, jak i Chin kontynentalnych. Zmiany podkreślającej, iż od połowy lat 60. amerykańska polityka wobec Chin coraz mniej przystawała do rzeczywistości. Efektem był dwubiegunowy układ – władze USA wraz z KMT po jednej stronie, naprzeciw coraz większej grupie państw uznającej Chiny oraz nawiązującej z nimi kontakty dyplomatyczne.[21] Zrywając na początku lutego 1964r. wbrew sugestiom władz USA stosunki w Paryżem, tajwańskie władze z pewnością nie ułatwiły im udzielania wyspie poparcia. [22]Jednak żaden z obu chińskich podmiotów nie popierał istnienia dwóch Chin.

Niezależnie od zachodzących zmian, strona amerykańska okopała się na swoich pozycjach. Przykładem niech będą dwie wypowiedzi. Pierwsza asystenta sekretarza stanu ds. dalekiego wschodu, Rogera Hilsmana na półtora miesiąca przed uznaniem ChRL przez Francję „W pełni szanujemy nasze bliskie i przyjazne stosunki z Republiką Chińską na Tajwanie i jej rządem. Tak długo, jak Pekin będzie nalegał na zniszczenie tego stosunku jako warunek konieczny dla jakiejkolwiek poprawy naszych stosunków z komunistycznymi Chinami, ich poprawa nie będzie możliwa.”[23] Druga pochodziła z ust sekretarza stanu Deana Ruska „Nalegają (ChRL – przyp. R.Z.), że musimy poddać Formozę. Decyzja ta nie należy jednak do nas. W żadnym jednak wypadku tego nie zrobimy. ”[24]

Cały czas jednak trwała erozja istniejącego stanowiska na rzecz zaakceptowania ChRL . Linię Eisenhowera i Nixona kontynuował także w znacznej mierze kolejny amerykański prezydent, John Fitzgerald Kennedy [25]. Władze amerykańskie nadal sprzeciwiały się zarówno nawiązaniu stosunków dyplomatycznych z czerwonymi Chinami, jak ich członkostwu w ONZ. Równolegle podtrzymywano poparcie dla Chin nacjonalistycznych. Zmodyfikowano jednak przyjęte przez poprzednią administrację założenie, że chiński komunizm „jest stanem chwilowym, a nie trwałym” (was a passing, not a perpetual phase). Demokraci uważali, że chiński komunizm nie tylko nie miał charakteru przejściowego, lecz wręcz się umocnił[26]. W administracji zatrudniono więc młodych ekspertów zajmujących się Chinami, a Department Stanu wyodrębnił w 1962 r. Wydział ds. Chin kontynentalnych i Wydział ds. Republiki Chińskiej[27]. Decyzja ta oznaczała odejście od dotychczasowej linii Trumana i Eisenhowera. Administracja Kennedy’ego zaczęła przyjmować do wiadomości „istnienie” komunistycznych Chin.

Prywatny wizerunek USA z okresu dzieciństwa dwoje tajwańskich intelektualistów przedstawia następująco:

Jako dziecko (w latach 50. – przyp. RZ) żyłam w Kaohsiungu (portowe miasto na południu wyspy – przyp. RZ). Moim pierwszym widokiem Amerykanów byli marynarze w białych mundurach schodzący ze statku, idący na piwo lub uganiający się po ulicach za call-girls. To było moje pierwsze wrażenie. Tak było podczas wojny wietnamskiej. Później zdałam sobie sprawę, że amerykańscy żołnierze (US GI) miło spędzali czas na Tajwanie podczas przerwy w walce. Kolejnym skojarzeniem z Ameryką były katolickie kościoły. Byli tam amerykańscy pastorzy, którzy dawali dzieciom piękne gwiazdkowe kartki. Tajwan był wówczas bardzo ubogi. Rozdawali także mąkę w workach, także mleko w proszku. Matki przygotowywały je dzieciom. Z worka robiło się t-shirty. Dlatego też można zobaczyć biegnące po ulicy dzieci z logo USA i Chin i dwóch dużych uściśniętych dłoni. Dorastałam doświadczając takiej właśnie finansowej pomocy i całkowitej dominacji USA.[28]

W trakcie dzieciństwa moje wyobrażenia o Stanach Zjednoczonych zostały ukształtowane przez moich rodziców. Były jak najbardziej pozytywne, co nie było dziwne, jako że USA i Republika Chińska były podczas II WŚ sojusznikami. (…) Mój ojciec był głównym asystentem gen. Claire Chennault przy tworzeniu „Latających Tygrysów”, tak więc może nawet jakichś Amerykanów spotkałem. Tak więc ze strony ojca miałem jak najlepsze mniemanie o nich. [29]

Tydzień przed śmiercią prezydent Kennedy dał w trakcie wywiadu do zrozumienia, że trwały prace nad osiągnięciem nowego porozumienia z Chinami. Stwierdził, że Stany Zjednoczone nie będą się uparcie trzymały polityki wrogiej komunistom. Jeżeli władze w Pekinie wyrażą gotowość do pokojowego współistnienia z innymi krajami, USA będą skłonne zmienić politykę wobec ChRL.[30]

Trzy tygodnie po zamachu na prezydenta, 14 grudnia 1963 r., sekretarz stanu ds. Dalekiego Wschodu, Roger Hilsman, rozwinął tę myśl w trakcie przemówienia dotyczącego polityki otwartych drzwi wobec chińskich komunistów. Stwierdził w nim, że Stany Zjednoczone mają zamiar „trzymać drzwi otwarte” tak długo, jak długo Chińczycy na kontynencie będą wdrażać reformy. Jego słowa wyrażały optymizm Amerykanów dotyczący dążenia chińskich władz do zmiany charakteru ich rządów. Szansę na zmianę widział w przejęciu rządów przez kolejne, bardziej pragmatyczne, pokolenie przywódców.[31] Przemówienie to można traktować jako próbę nowej administracji Johnsona sprawdzenia reakcji władz w Pekinie na „dwoje Chin”. Można je bez przesady określić jako milowy krok w przekształcaniu amerykańskiej polityki wobec Chin. Ponadto Stany Zjednoczone nie sprzeciwiały się dopuszczeniu komunistycznych Chin do ONZ tak długo, jak długo nie wykluczało to członkostwa w niej Republiki Chińskiej[32]. Krok ten został przez czerwone Chiny zdecydowanie odrzucony w artykule „Amerykańska polityka wobec Chin – wahanie się w ślepej uliczce” (The US China policy – wavering in a blind alley), opublikowanym 19 lutego 1969 r. w People’s Daily[33].

Sygnały zachodzących zmian dochodziły z różnych ośrodków władzy. 25 marca 1964r. senator J. William Fulbright, Przewodniczący Senackiego Komitetu ds. Stosunków Międzynarodowych, skrytykował politykę USA jako „nieelastyczną” i wezwał do jej dogłębnego przeanalizowania.[34] Nie wierzył, by wrogość Chin wobec USA nie uległa kiedyś zmianie, dlatego też proponował wprowadzenie do stosunków z tym krajem elementu elastyczności. Zakładał też, że właściwie nie istnieje „dwoje Chin”, a jedne i to właśnie te komunistyczne przeważą w przyszłości.

Wspomniana zmiana nastawienia USA wobec Chin kontynentalnych spowodowała pogorszenie stosunków z Republiką Chińską. Sytuacja zaostrzyła się w 1964 r., kiedy doszło do sporu między ChRL i ZSRR. Widoczna zaczęła się stawać tendencja zbliżenia Stanów Zjednoczonych do ChRL, ze względu na jej wrogość wobec ZSRR. Rozdźwięk ten przewidział Dean Acheson, jako możliwość normalizacji stosunków między USA a ChRL. Senacki Komitet Spraw Zagranicznych zaproponował wobec Chin „powstrzymywanie bez izolacji” i sugerował włączenie tego kraju do międzynarodowej wspólnoty.[35] W tym okresie znacznie ograniczono współpracę CIA ze służbami tajwańskimi, co spowodowało ich niezadowolenie.

Także pierwsza, zakończona w październiku 1964 r. sukcesem komunistycznych Chin próba z bombą atomową, równe rozłożenie głosów w ONZ podczas głosowania dotyczącego dopuszczenia do niej Chin, uruchomiły kolejne inicjatywy Waszyngtonu zmierzające do zbliżenia z Pekinem. W kwietniu 1964 r. Rusk złożył wizytę w Tajpej i w przeciwieństwie do poprzedników wyraźnie omieszkał określać RCh jako „jedyny chiński rząd legalnie reprezentujący Chiny”. Zamiast tego podkreślał zobowiązania Stanów Zjednoczonych wobec RCh wynikające z umów i sprzeciwiał się przekazaniu w ONZ miejsca nacjonalistów komunistom. Co oznaczało, że władze amerykańskie nie sprzeciwiały się już dopuszczeniu do jej grona tych drugich tak długo, jak nie pociągnie to za sobą wydalenia tych pierwszych. Dla Tajpej polityka ta była nie do zaakceptowania, wobec czego wizyta nie zaowocowała żadnym komunikatem.        Jak zobaczymy w kolejnym rozdziale, przedstawiciele władz Tajwanu zaczęli sobie zdawać sprawę z malejącego znaczenia RCh na arenie światowej

Próby wprowadzenia ChRL do ONZ

Konsekwencją przedstawionych powyżej zmian w powojennej polityce USA wobec obu chińskich rządów i dokonującej się wśród amerykańskich decydentów ich ewolucji, były wypowiedzi i konkretne działania przedstawicieli władz USA na forum międzynarodowym. W coraz większej mierze dla KMT oczywisty stawał się kierunek, w którym podążał sojusznik.

Oczywiście zdawaliśmy sobie sprawę z nadchodzących zmian i wiedzieliśmy, że Stany Zjednoczone uznają Chińską Republikę Ludową.[36]

Jeden z bardziej znanych polityków kuomintangowskich tak charakteryzuje znaczenie USA dla rozwoju wyspy:

Stany Zjednoczone odegrały zasadniczą rolę w rozwoju i przemianach na Tajwanie. Bez ich wsparcia nie mielibyśmy bezpiecznych warunków do rozwoju gospodarki oraz demokracji. Po drugie, rozwój ekonomiczny. Zaczynaliśmy od zera. Z amerykańskiej pomocy zrezygnowaliśmy raptem w 1965r. Korzystaliśmy z amerykańskich grantów i wsparcia przez 16 lat. Po 1965r. nadal procentowała. Był to nasz największy rynek zbytu. I największy producent doktoratów, mojego na ten przykład. A także źródło technologii.[37]

W połowie lat 60. ambasador USA przy ONZ, Arthur J. Goldberg, zaproponował prezydentowi przyjęcie nowej taktyki. Polegała ona na wniesieniu przez władze Kanady na forum Zgromadzenia Ogólnego rezolucji o państwie następcy, uznającej członkostwo ONZ komunistów oraz nacjonalistów. Zgodnie z zamierzeniem pomysłodawcy Chińczycy odrzuciliby projekt, co zrzuciłoby na nich odpowiedzialność za nieobecność w Organizacji. Jednak prezydent Czang zdecydowanie się temu sprzeciwił. Jakakolwiek rezolucja dotycząca dwóch państw chińskich zmusiłaby nacjonalistów do opuszczenia ONZ. Generalissimus wykluczał kompromis z komunistami. Niemniej ze względu na rozszerzającą swój zasięg rewolucję kulturalną w ChRL, kwestia reprezentacji obydwu państw chińskich w ONZ zeszła na dalszy plan.

Prezydent Johnson jako pierwsza głowa państwa USA 12 lipca 1966 r. w przemówieniu telewizyjnym wypowiedział się w sprawie Chin w tonie pojednawczym i zaproponował „współpracę zamiast wrogości”. Wyraźnie stwierdził, że amerykańska polityka wobec Chin będzie „pewna i elastyczna” (firm and flexible). Dodał jednak, że podejmowane dotychczas przez władze amerykańskie próby poprawy stosunków druga strona odrzucała.[38] Wszelkiego rodzaju propozycje, takie jak: „okrążanie zamiast izolacji”, „przyjęcie elastycznej polityki” i „wymiana dziennikarzy, lekarzy i naukowców” chińscy komuniści określali jako „szalone mrzonki”, „bez najmniejszych korzyści przyczyniających się do osłabienia tarć”, Stany Zjednoczone zaś stanowiły dla Chin „światowy ośrodek sił reakcyjnych i bastion systemu imperialistycznego”[39].

Nowe podejście Waszyngtonu wywołało ogromne oburzenie na Tajwanie i protesty różnych środowisk. Nie zmieniły tego dwie wizyty Ruske’a na wyspie w drugiej połowie 1966 r. (3 lipca i 7 grudnia).

Nie było jednak tak, że jedynie USA dążyły do poprawy obustronnych stosunków i tylko one miały na niej skorzystać. Pod koniec lat 60. przewodniczący Mao zlecił „czterem marszałkom”[40] sporządzenie raportu. Zgodnie z wynikającymi z niego wnioskami, ojczyźnie ich nie groziła wówczas wojna ani ze strony imperialistycznych USA ani rewizjonistycznej ZSRR. Należało jednak ustrzegać się inicjowanych przez Sowietów ataków oraz prowokacji. Zagrożenie właśnie z tej strony przewyższało w ich ocenie znacznie to, mogące zaistnieć ze strony Stanów Zjednoczonych. Proponowali wspieranie handlu i inicjatyw gospodarczych. Ze względu na istniejące już stosunki z RFN, oraz niedawne odżegnanie się Mao od Rewolucji Kulturalnej, jako partnera wskazywali Stany Zjednoczone. Doradzali skierowanie się obu krajów przeciw ZSRR jako wspólnemu wrogowi.[41] Generał Chen Yi dołączył własną opinię, zgodnie z którą nawoływał do „przełomu w stosunkach chińsko-amerykańskich”, „możemy wystąpić z propozycją spotkań chińsko-amerykańskich na szczeblu ministerialnym lub wyższym”.[42]

Chińska potrzeba amerykańskiego wsparcia przeciw zagrożeniu ze strony ZSRR korespondowała z amerykańską koniecznością zakończenia wojny w Wietnamie.

Zmiana polityki

Coraz mniej Amerykanów skłonnych było zaakceptować pogląd Czang Kaj-szeka o braku legitymacji władz komunistycznych do rządzenia i konieczności zaangażowania USA w „odbicie” kontynentu. Niezależnie jednak od tego, tak jak komunistyczne oraz nacjonalistyczne władze chińskie wychodziły z założenia, że Tajwan jest nieodłączną częścią Chin, tak sojusz Ameryki i Tajwanu opierał się na niepodważalnej zasadzie honorowania zawartych przez to mocarstwo układów obronnych.[43].  Tego rodzaju nastawienie nie pozwalało na zaakceptowanie przez USA zasadniczych żądań ChRL dotyczących Tajwanu. Eksperci zajmujący się w Departamencie Stanu Chinami wykluczali nagłe polepszenie stosunków chińsko-amerykańskich, chyba że po śmierci „starej gwardii” przywódców RCh i ChRL. Jednak Kissinger i Nixon wychodzili z zupełnie innego założenia, którego fundamentem była wspólnota interesów obu mocarstw, polegająca na ograniczaniu wpływów ZSRR. W opinii prezydenta i jego doradcy ds. bezpieczeństwa owo wspólne dążenie było ważniejsze od wszelkich pozostałych różnic dzielących oba kraje[44], mimo że niewiele zdawało się wówczas tezę tę potwierdzać.

1 stycznia 1969r., niecałe dwa tygodnie po objęciu przez Nixona urzędu prezydenta, zalecił on potajemnie przewodniczącemu Narodowej Rady Bezpieczeństwa, Henry’emu Kissingerowi, „poświęcenie wszelkiej uwagi” polepszeniu stosunków z komunistycznymi Chinami.[45]

Pierwszą oznaką wyjścia strony chińskiej naprzeciw licznym amerykańskim inicjatywom było porozumienie z 8 stycznia 1970r. w sprawie wznowienia w Warszawie konsultacji politycznych między ambasadorami USA i ChRL.

USA

19 czerwca 1970r. sekretarz stanu Rogers poinformował prezydenta Nixona o malejącym poparciu na rzecz obecności Tajpej w ONZ. Ostrzegł go o ewentualnej potrzebie poparcia formuły podwójnego przedstawicielstwa  dla Republiki Chińskiej oraz Chińskiej Republiki Ludowej. Poparcie dwóch Chin wydawało się być logicznym rozwiązaniem pozwalającym Chinom zaistnieć na arenie międzynarodowej przy jednoczesnym poparciu praw oraz interesów Tajwanu. Zarówno Kissinger jak i Nixon rozumieli jednak, że forowanie koncepcji dwóch Chin nie tylko nie utorowałoby drogi dla odprężenia (détente), lecz uwikłałoby USA na wiele lat w kolejną konfrontację z ChRL.[46]

Okazją do zaprezentowania światu polityki dwóch Chin było prezydenckie przemówienie dla Kongresu (State of the World), wygłoszone 25 lutego 1971r.[47] Mówca wyraził w nim chęć znormalizowania stosunków z komunistycznymi Chinami, stwierdził, że istniejące między USA a RCh więzy nie powinny stać temu na przeszkodzie. Zapewnił także, że USA będą nadal przeciwne wydaleniu swojego sojusznika z ONZ, oczywistym było jednak, że nie będą już przeciwne przyjęciu do niej ChRL. Dotychczasowe 22 lata obustronnych antagonizmów z Chinami określił jako „poważny błąd”.[48] Zaskoczeniem było także użycie po raz pierwszy w odniesieniu do Chin nazwy „Chińska Republika Ludowa”, w stosunku zaś do Republiki Chińskiej jedynie „Tajwan”.

Władze USA zmniejszyły pomoc wojskową, całkowicie wstrzymały dostawy nowoczesnego uzbrojenia, zakończyły ograniczane od 1969r. patrolowanie przez VII flotę cieśniny tajwańskiej. Władzom nacjonalistycznym zalecono zaniechanie  podjazdów wojska na kontynent.

Zapewnienia o lojalności i dotrzymaniu zawartych zobowiązań, poparciu utrzymania miejsca w ONZ, władze nacjonalistyczne otrzymały na wyższym szczeblu, goszcząc w styczniu i sierpniu 1970r. wiceprezydenta Spiro T. Agnew. Prawdopodobnie nie wiedział on, że Nixon zdecydował już o jak najszybszym wysłaniu z wizytą do Chin doradcy narodowego ds. bezpieczeństwa, Henryego Kissingera. W trakcie rozpoczętych w Warszawie rozmów, amerykański ambasador w Polsce, Walter J. Stoessel jr., potajemnie zaproponował tę wizytę ambasadorowi ChRL Li Yangowi. Na zgodę czekał ponad rok. W lipcu 1971r. w towarzystwie prezydenta Pakistanu Yahya Khana, wjechał na kilka dni do Chin by odbyć rozmowy z Zhou Enlaiem.

Tajwan

Czang Czing–kuo wiedział już wówczas, że Nixon zamierza w trakcie pierwszej kadencji zainicjować nową erę w stosunkach z ChRL. Wierzył w jego dalsze popieranie swojego kraju, zgodnie ze złożoną obietnicą, obawiał się jednak upadku dobrej dotychczas strategicznej współpracy między obu krajami. Pozbawiłoby to także Tajwan uzasadnienia dla jednopartyjnej władzy oraz roszczenia sobie przez KMT prawa do reprezentowania całych Chin.[49]

Mimo ustawicznych zapewnień Stanów Zjednoczonych o poparciu, władze nacjonalistyczne miały do nich bardzo sceptyczny stosunek. Wicepremier Czang Czing–kuo przybył w kwietniu 1970r. z wizytą do Stanów Zjednoczonych i nie pozostawił co do swojego stanowiska żadnych wątpliwości. Republika Chińska całkowicie sprzeciwiała się jakimkolwiek kontaktom pomiędzy swoim sojusznikiem a czerwonymi Chinami. Tego rodzaju kontakty, twierdził gość, jedynie prowokują je do większej agresji. Tajwan nie zaprzestanie starać się o odzyskanie kontynentu, wykorzystując wyspę jako swoją bazę, ponieważ jedynie w ten sposób można zapewnić pokój i bezpieczeństwo w Azji. Ze strony USA władze Tajwanu oczekują jedynie wsparcia moralnego, nie zaś finansowego ani wojskowego.[50]

Prowadzona bez wiedzy Departamentu Stanu tajna korespondencja Nixona i Kissingera z Zhou Enlaiem, za pośrednictwem prezydenta Pakistanu i jego ambasadora, osiągnęła apogeum w grudniu 1970 r. Wtedy to strona chińska zaprosiła do Pekinu specjalnego wysłannika prezydenta Nixona. Tajna dyplomacja rozwijała się przez pierwszą połowę 1971 r.[51] Jej punktem kulminacyjnym była wizyta Henry’ego Kissingera w Pekinie 9 lipca 1971 r. Wszystkie podane przez Zhou En–laia warunki dotyczyły Tajwanu. Zażądał od USA uznania Tajwanu jako części Chin, wycofania w określonym terminie z jego terytorium swoich wojsk oraz wycofania się z Traktatu o wzajemnej obronie z 1954r. „dr. K” zaakceptował pierwszy warunek, wycofanie wojsk wyznaczył wraz z zakończeniem wojny w Wietnamie i unikał (hedged) wyraźnej odpowiedzi na trzeci warunek. Zaoferował pomoc w przystąpieniu Chin do ONZ, zastrzegł jednak, że Stany Zjednoczone będą wspierały starania Tajpej o utrzymanie przedstawicielstwa w Zgromadzeniu Generalnym. Stwierdził jednak, że nie wie, na ile owo wsparcie nacjonalistów przez Stany Zjednoczone będzie skuteczne. Nie jest pewne, co chciał przez to wyrazić, jednak twierdzenie to stanowiło dla Pekinu wyraźny sygnał.[52]

Pierwszy raz zamiar ten upubliczniono 2 sierpnia 1971r. Sekretarz Stanu Rogers stwierdził, że „Stany Zjednoczone będą wspomagały starania ChRL o miejsce w ONZ.” Dodał także, iż „miejsce Chin będzie musiało zostać zaaprobowane przez głosy większości członków ONZ”. Następnie zamiast zapewnić o prawie RCh do zachowania miejsca, dodał że “ONZ uzna wykluczenie RCh za ważną kwestię wymagającą dwóch trzecich głosów Zgromadzenia Ogólnego.” Sugerowano w ten sposób, że USA nie będą całkowicie przeciwstawiały się wykluczeniu wieloletniego sojusznika.[53]

20 sierpnia władze w Pekinie potępiły politykę dwóch Chin Rogers’a. O ile Tajwan nie zostanie wydalony z ONZ, chińskie władze nie przyjmą miejsca w organizacji. Nixon ustosunkował się jednak dopiero po upływie prawie miesiąca. 15 września bez konsultowania z sojusznikami ogłosił swoją decyzję – podwójne przedstawicielstwo Chin. Nacjonalistyczne Chiny miały pozostać w Zgromadzeniu Ogólnym jako przedstawiciel „14 milionów” żyjących na Tajwanie. Stany Zjednoczone wraz z sojusznikami miałyby głosować za dopuszczeniem komunistycznych Chin do Zgromadzenia Ogólnego jako przedstawiciela „ponad 700 milionów” i co ważniejsze, przekazać im stałe miejsce Chin w Radzie Bezpieczeństwa.

Nie było wówczas publicznie wiadomo, że ponad trzy miesiące wcześniej w trakcie potajemnej wizyty w Pekinie dr. Kissinger zapewnił premiera Zhou, że współistnienie Chin oraz Tajwanu w ONZ to „tymczasowy fenomen”.[54] Tak więc komuniści wiedzieli, że wsparcie USA dla pozostania RCh w ONZ jest jedynie iluzoryczne. Pełna normalizacja oparta na zasadzie jednych Chin miałaby nastąpić w trakcie drugiej prezydentury Nixona.

Gdyby nie afera Watergate, Nixon i Kissinger uznaliby Chiny w 1975r.[55]

Stanowiska Stanów Zjednoczonych bronił amerykański ambasador przy ONZ George Bush, przemawiając przed Radą Spraw Świata (World Affairs Council) w hotelu „Sheraton” w Filadelfii. Stwierdził, że „gdyby prezydent Nixon nie wprowadził zmiany w polityce, nacjonalistyczne Chiny i tak zostałyby w tym roku pozbawione członkostwa, niezależnie od tego, jak zdecydowanie Stany Zjednoczone opowiadałyby się za status quo”. Dodał także, że „optując za przyznaniem Chinom miejsca  w ONZ, władze amerykańskie dążą do uczynienia tę organizację znacznie bardziej odpowiadającą międzynarodowej rzeczywistości”[56].

Określając politykę USA wobec kwestii reprezentacji Chin w ONZ, sekretarz Rogers stwierdził, iż „Stany Zjednoczone stoją na stanowisku, że jeśli ONZ ma z powodzeniem realizować zadanie utrzymania pokoju, musi zaakceptować realia, w których żyjemy”[57]. Przy innej okazji skomentował tę kwestię następująco: „Uważamy, że realia tego świata wymagają, by obydwa podmioty (ChRL i RCh – przyp. R.Z.) były reprezentowane (w ONZ – przyp. R.Z.). Jeden kraj reprezentuje 700–800 mln mieszkańców. Na Tajwanie żyje ok. 14 mln. Uważamy, że obydwa kraje winny być reprezentowane w ONZ”[58].  Ambasador Bush wielokrotnie podkreślał, że Stany Zjednoczone nie mają zamiaru pozbawiać nacjonalistycznych Chin miejsca w ONZ[59]. „Nasza nowa polityka dąży do połączenia dwóch rzeczywistości. Jeżeli Narody Zjednoczone mają odzwierciedlać sytuację na świecie, to zarówno Chińska Republika Ludowa, jak i Republika Chińska powinny znaleźć swoje miejsce w tej instytucji. Oba podmioty należą bowiem do naszej rzeczywistości”[60]. Podtrzymywał zamiar wprowadzenia w ramach ONZ amerykańskiej formuły podwójnego przedstawicielstwa dla Pekinu oraz Tajpej [61].

Niektórzy przedstawiciele Kongresu uznawali jednak popieranie przez administrację Nixona utrzymania przez Republikę Chińską miejsca w ONZ  i przyznanie ChRL miejsca (w Radzie Bezpieczeństwa), przy równoczesnym usunięciu Republiki Chińskiej (ze Zgromadzenia Ogólnego) za pogwałcenie zasad i ducha Karty NZ[62]. Na co przedstawiciel rządu odpowiadał „Naszym celem jest uczynienie wszystkiego, co możemy, co tylko możliwe, celem utrzymania członkostwa Republiki Chińskiej w ONZ, ponieważ uważamy to za praktyczne podejście do problemów współczesnego świata. (…) opinia publiczna większości krajów popiera pomysł podwójnego przedstawicielstwa w ONZ”[63].

Politykę dwóch państw chińskich G. Bush zdefiniował jako taką, „która angażuje ONZ na rzecz określenia legitymacji rządu oraz utrzymuje koncepcję dwóch oddzielnych państw (and it also raises the spectra of two separate states), co nie jest naszym zamiarem”. Dodał ponadto, że „polityka USA dąży przede wszystkim do uniknięcia kwestii „wyłącznej legitymacji” (sole legitimacy)”[64].

Na pięć dni przed wizytą Nixona minister spraw zagranicznych Republiki Chińskiej oświadczył, że „wszelkie umowy dotyczące praw i interesów rządu i ludności Republiki Chińskiej, które w wyniku tej wizyty mogłyby zostać zawarte między Stanami Zjednoczonymi a chińskim rządem komunistycznym, uzna za nieważne, ponieważ władze okupujące obecnie terytorium chińskie nie mają żadnych podstaw do reprezentowania narodu chińskiego”[65].

Reakcja władz Tajwanu na planowaną wizytę Nixona w Pekinie była zdecydowanie negatywna. W trakcie miesięcy poprzedzających wizytę strona tajwańska podkreślała coraz głośniejszy w Stanach Zjednoczonych sprzeciw różnych środowisk (m.in. zrzeszającego 14 mln członków AFL–CIO American Federation of Labor and Congress of Industrial Organizations, stowarzyszeń weteranów wojennych) wobec planowanej przez prezydenta wizyty oraz negowała kwalifikacje ChRL do członkostwa w ONZ. Podkreślała także, że  opozycja wobec planów głowy państwa tworzyła się powoli ze względu na jego dotychczasową postawę – zdecydowanie wrogą komunizmowi,[66] mnożono przykłady zarówno z samych Stanów Zjednoczonych (prasa, związki zawodowe), jak i wielu innych krajów. Krytyka ta dotyczyła prób podważenia legitymacji amerykańskich władz do tego kroku, a także wywarcia nacisku na nie oraz społeczeństwo. KMT  nie odniósł się jednak do własnej polityki zewnętrznej, nie wprowadził zmian wewnętrznych, ani nie zreformował swojego reżimu.

O ile wiem, ówczesny ambasador RCh w USA, wiele podróżował wówczas po kraju próbując pozyskać poparcie amerykańskiego społeczeństwa na rzecz Tajwanu, nie odniosło to jednak pożądanego skutku. Władze kuomintangowskie starały się w taki właśnie sposób przeciwstawić się wydarzeniom.[67]

Rząd amerykański był podzielony w kwestii zasad i sposobu zbliżenia z Chinami. Większość ekspertów Departamentu Stanu była jednak zdania, iż zasadniczym przedmiotem sporu między USA i Chinami jest status Tajwanu i że nie da się go w najbliższym czasie uregulować. Władze ChRL za warunek wstępny wszelkich rozmów dwustronnych z USA zdecydowanie uważały odstąpienie od umowy obronnej z 1954 r. między rządami Stanów Zjednoczonych i Republiki Chińskiej.  Z przyczyn prawnych odstąpienie od zawartej wcześniej z Tajwanem umowy nie miało w Stanach Zjednoczonych wielu zwolenników. USA i Tajwan łączyły liczne więzy gospodarcze i polityczne. W USA interesy wyspy reprezentowało zamożne lobby, posiadające wyśmienite koneksje. Poparcie dla Czang Kaj-szeka było sztandarowym hasłem konserwatystów stanowiących polityczne zaplecze Nixona[68].

25 października 1971r. Zgromadzenie Ogólne ONZ uznało rząd ChRL za prawowitego przedstawiciela Chin.

Okres ten późniejszy minister spraw zagranicznych RCh, Fredrick Chien opisuje następująco:

Prawdopodobnie przyjęto by podwójne przedstawicielstwo, czyli zezwolono by ChRL na stałe członkostwo w Radzie Bezpieczeństwa. Cóż by to oznaczało? Otóż później dowiedzieliśmy się od Amerykanów o podejściu Chińczyków. Nie przyjęliby tego. Teraz to jest wiadome z opublikowanych dokumentów, wtedy jednak nie było. Pozwolono by nam na pozostanie w charakterze zwykłego członka, a w 1972 r. Albania złożyłaby kolejną rezolucję mającą na celu wykluczenie RCh.

– Tak więc nie podzieliliby się reprezentacją?

Zgadza się. Nigdy. To jest zasadnicza sprawa. Właśnie to. Wiemy, że dlatego przegraliśmy w 1971 r. Gdybyśmy nawet cokolwiek wtedy zmienili, przegralibyśmy w 1973 lub 1974 r. Całkowicie. To była cena, której zażądali.

– Nigdy nie zaakceptowaliby wspólnego przedstawicielstwa?

Zgadza się.[69]

Poglądy nacjonalistycznych przywódców nie uległy zmianie nawet po porażce na forum ONZ. Niecały tydzień po utracie fotela w organizacji, 30 listopada 1971r. amerykański ambasador na Tajwanie, Walter McConaughy, wysłał do Departamentu Stanu telegram, w którym opisał swoje spotkanie z wiceministrem spraw zagranicznych Yang Hsi–kunem      楊西崑. [70] Minister rozpoczął spotkanie od streszczenia wydarzenia, które miało miejsce ostatniej zimy. W trakcie ówczesnej rozmowy z CKS, powiedział prezydentowi, że usunięcie z ONZ będzie się „równało politycznemu samobójstwu”. Wydalenie oznaczało tyle samo co wycofanie się. Wyraził obawę, że narastająca izolacja przez komunistów dzięki nowej pozycji będzie oznaczała dla rządu RCh jego oblężenie i zduszenie, chyba że zostaną podjęte odpowiednie kroki.

Następnie przeszedł do przedstawienia spotkania, które odbył z prezydentem po powrocie z debaty w ONZ. Gospodarz był bardzo otwarty na nowe propozycje, wprawdzie nie starał się ich specjalnie zgłębić, jednak słuchał z zainteresowaniem zdając sobie sprawę z istniejących kłopotów. Minister zaproponował rozwiązanie w postaci natychmiastowego ogłoszenia światu  całkowitej odrębności Tajwanu od władz na kontynencie. Deklaracja ta miała na nowo określić nazwę rządu „Chińska Republika Tajwanu” (The Chinese Republic of Taiwan). Należało przy tym zaznaczyć rozumienie słowa „Chiny” nie w sensie politycznym, lecz jedynie ogólny termin określający etniczne pochodzenie wyspiarskiej ludności. Podobnie do sposobu, w jaki określają się oficjalnie różne narody arabskie używając słowa „arabski”. Przedstawił także kolejne posunięcia w polityce wewnętrznej, polegające w znacznej mierze na podzieleniu się władzą z lokalną ludnością i zwiększeniu jej udziału w rządzeniu krajem. Yang zapewnił głowę państwa o poparciu tego pomysłu przez byłego ministra spraw zagranicznych George’a K.C. Yeh oraz przyszłego premiera  Y. S. Tsiang’a.

Zwrócił także McConaughyemu uwagę na niezmienny upór i trwanie przy starych poglądach madame Czang oraz jej otoczenia, o jej powtarzanym „powrocie na kontynent”. Tak jak był przekonany, że „prezydent w coraz większej mierze widzi potrzebę szybkiego i radykalnego działania”, jeszcze bardziej wierzył że Czang nie podejmie żadnych kroków bez „znaczącej perswazji i starań ze strony władz amerykańskich”. Jako przykład podał sytuację z lata 1971r., gdy w obrębie Zgromadzenia Ogólnego ONZ wzrastało poparcie na rzecz Pekinu. Wówczas główny doradca prezydenta, Sekretarz Urzędu Prezydenckiego Generał Chang Chun, nawiązał rozmowy z japońskim premierem Eisaku Sato oraz byłym premierem Nobusuke Kishi. Ich wskazówki dla Tajwanu były proste „jedyną nadzieją na przyszłość Tajwanu jest przyjęcie polityki separacji, zrezygnowanie ze wszelkich roszczeń i pretensji wobec kontynentu.” Co zrozumiałe, porady ze strony byłego kolonizatora i przeciwnika z pola bitwy nie miały znaczenia porównywalnego z tym, gdyby pochodziły ze strony amerykańskich przywódców.

Władze amerykańskie miały więc wówczas świadomość istnienia w obrębie KMT różnych opcji, także zdecydowanie prodemokratycznych. Nie podjęto wówczas jednak wysiłku, by skierować sojusznika na nowe tory.

(…) Ustaliliśmy, że była to dla nas jedyna możliwość pozostania w organizacji. Odwiedziliśmy także Czang Czing–kuo, CCK, wówczas wicepremiera. Ustaliliśmy, że z całej czwórki właśnie Zhang Quen, sekretarz generalny, miał udać się do generalissimusa i porozmawiać. Co też uczynił. Czang Kaj–szek przybył. Tak więc przed ostateczną podróżą, obydwaj opuściliśmy Tajpei 15 września, Gimo, generalissimo, odbył spotkanie w swojej rezydencji z udziałem ok. 12 osób. Jednak niestety na spotkaniu pojawiła się madame Czang. Po przedstawieniu przez wszystkich swoich racji, ustaliliśmy sposób postępowania, Gimo powiedział: „to jedyna możliwość na przeprowadzenie wszystkiego, życzcie nam szczęścia.” Właśnie mieliśmy wyjść. W tym momencie wstała madame Czang i powiedziała: „nie możemy zapominać, że każda osoba musi mieć swoją własną osobowość.” Osobowość to ren ge (…) „Także naród i państwo musi ją posiadać – państwowość.” Poczuliśmy się tak smutno, wiedzieliśmy, że ona się nie zgadza. W końcu nie mogliśmy publicznie popierać takich kombinacji. Jedyne, co nam pozostało, to jeśli przykładowo wy – polski rząd, spytacie nas – co o tym myślicie, czy jest to coś, czego nie możemy popierać a możemy z tym żyć? Możemy to więc popierać bez przekonania. Wielu naszych przyjaciół mówiło: to nie jest dobre dla RCh. Jeżeli RCh nie popiera tego oficjalnie, to jak możemy to my popierać?(…)[71]

Jak wiesz KMT i sam CCK pochodzą z Chin, stąd też mieliby poważny problem z ogłoszeniem niepodległości i odcięciem od Chin.[72]

Więcej na ten temat z tajwańskiego punktu widzenia przedstawił mi w roku 2010r. bibliotekarz Shih Chuo-chun 施卓群 z tajpejskiego uniwersytetu Shi Hsin世新.[73] Jest to o tyle ciekawa osoba, iż w pewnym sensie niechcący natknął się na wiele tajnych dokumentów kuomintangowskich, które przez zgłębiał w latach 80. Były ukryte na uniwersytecie w oddzielnym pokoju, do którego się przypadkiem dostał. Kilka z nich omówił w publikacjach, które ukazały się na początku lat 90.

Jak twierdził, Amerykanie znali bardziej ich zdaniem praworządnych i liberalnych kandydatów do rządzenia wyspą, niż CKS. Silnie popierali dr. Hu Shi 胡適, ambasadora Republiki Chińskiej w USA oraz później przy ONZ, którego chętnie widzieliby na miejscu CKS. Ich zaufaniem cieszył się także legendarny gen. Sun Li-ren孫立人, kolejny popierany przez władze amerykańskie kandydat do zastąpienia generalissimusa. Rozmówca mój nie potwierdził istnienia wewnątrz partii w latach 70. jakiejkolwiek wykrystalizowanej opozycji wobec oficjalnej ideologii. Kuomintangowski terror działał na tyle silnie, że tłamsił dyskusję w zarodku, strach przeważał nad możliwością przeciwstawienia się władzy. Dlatego też jakiekolwiek wątpliwości były co najwyżej omawiane prywatnie, w bardzo wąskim gronie, nie stawały się jednak przedmiotem szerszej debaty. Potwierdził, iż prezydent Czang potrafił być w swoich poglądach niezależny i przeciwstawiać się Amerykanom, którzy potrzebowali go jednak ze względów strategicznych i zimnowojennych.[74]

Podsumowanie

Zarówno w sytuacji ChRL jak i RCh przed i po 1979r. można się dopatrzeć pewnych analogii. W okresie powojennym aż do 1979r. zarówno w stosunkach międzypaństwowych, jak i na forach organizacji międzynarodowych USA dyplomatycznie popierały rząd nacjonalistyczny. Przyznawały rządowi Czang Kaj-szeka prawo wyłącznego  reprezentowania Chin, negując przy tym istnienie ChRL (co można nazwać   p o l i t y k ą   j e d n y c h   C h i n)[75]. Równolegle utrzymywały jednak negocjacje z władzami komunistycznymi (w Genewie oraz w Warszawie), co powodowało sprzeciw oficjalnie uznanego rządu w Tajpej. Kiedy sytuacja odwróciła się i od 1979r. oficjalnym rządem reprezentującym Chiny jest ten w Pekinie, USA nadal utrzymują nieoficjalne kontakty z rządem w Tajpej, sprzedają mu broń, utrzymują współpracę wojskową, co powoduje ostry sprzeciw władz pekińskich. W obu przypadkach negowanie istnienia jednego z rządów chińskich stanowiło sztuczny wytwór i związane było z aktualną sytuacją polityczną. Przed 1972r. lub 1979r. powodem była sytuacja zimnowojenna, od lat 90. w coraz większej mierze podyktowana jest dominującą rolą Chin w międzynarodowej gospodarce.

Kolejna analogia, odnosząca się także do obecnej sytuacji, to ewentualne konsekwencje „utraty” przez Chiny Tajwanu. Po utracie uznania i wsparcia sojusznika w 1979r., dotychczasowa propaganda nacjonalistów straciła uzasadnienie. Już wkrótce doszło do wzmożonej aktywności ruchu niepodległościowego (słynny incydent w Kaohsiungu w grudniu 1979r.) i reform politycznych w latach 80. Tak samo utrata Tajwanu (czy to przez ogłoszenie przez jego władze niepodległości, czy też w wyniku przegranego konfliktu zbrojnego z USA), może się przyczynić do utraty legitymizacji KPCh, a co za tym idzie żądań społeczeństwa zmian i utratę władzy partii.

Interpretacja zarówno polityki jednych, jak i dwóch Chin, zmieniała się w każdym z trzech krajów w zależności od czynników wewnętrznych, jak i od sytuacji międzynarodowej. Od przełomu lat 50. i . 60 można jednak mówić w USA o powolnej erozji konsensusu dotyczącego polityki jedynych właściwych Chin nacjonalistycznych i bezwarunkowego popierania kuomintangowkiego reżimu. Pojawiło się coraz szersze przekonanie o nieadekwatności istniejącej sytuacji i konieczności jej modyfikacji.

W rozdziale tym obserwujemy kolejne sygnały wysyłane przez władze USA wobec chińskich, świadczące o ich zamiarach poprawy nieistniejących praktycznie stosunków i rozpoczęcia nowego etapu. Trwały  mimo nieprzejednanie i ostentacyjnie wrogiego nastawienia komunistów. Widoczny był pogłębiający się rozdźwięk i brak zrozumienia władz amerykańskich i nacjonalistycznych. Brakowało oznak podejmowania jakichkolwiek kroków KMT, mających na celu poprawę zagadnień budzących niezadowolenie sojusznika. Zamiast tego, partia trwała przy status quo ante niezależnie od coraz wyraźniejszych zapowiedzi zmian docierających ze strony USA. Presja w tym względzie następowała więc nie z wewnątrz partii, lecz ze strony niedawnego sojusznika. Na ciekawy jej aspekt zwraca były amerykański ambasador w Singapurze na przełomie lat 60. i 70 oraz  pierwszy dyrektor AIT w latach 1979-1981, Charles T. Cross. Dotyczy on znaczenia przebiegu nieoficjalnej współpracy byłych wówczas sojuszników w trakcie pierwszych lat nowych stosunków po ich normalizacji. Jej pozytywna ocena na Tajwanie była konieczna dla kontynuacji poparcia jej przez Kongres oraz amerykańskie społeczeństwo. Zaufanie KMT do kontynuowania ze strony USA ochrony wyspy stanowiło konieczny warunek dalszego rozwoju gospodarczego, praw jednostki, większego udziału rodzimej ludności tajwańskiej w polityce i jakiegokolwiek postępu w rozmowach z komunistami. Ewentualne załamanie tego zaufania przez nacjonalistyczne władze wobec amerykańskich władz mogło zatrzymać raczkującą współpracę amerykańsko-chińską. Pieniądze przeznaczone na cele społeczne zostałyby przekazane na wojsko, zaostrzono by kontrolę nad lokalną większością i KMT nie wykazywałby się pewnością siebie potrzebną do nawiązania kontaktu z kontynentem.[76]

W latach 70. zbliżenie USA i ChRL było korzystne dla obu stron i obie na nim zyskały. Stracił na nim Tajwan, choć nie musiało się tak stać. Istniały inne opcje, wiedziały o nim zarówno władze amerykańskie i RCh. Można i należało je jednak inaczej zaaranżować i przeprowadzić. Tym bardziej, iż Chiny były wówczas słabe i praktycznie w każdym względzie zdane na pomoc USA. Niewykorzystanie tego potencjału i nadanie uległego tonu nawiązanej współpracy jest winą jej twórców, prezydenta Nixona i jego sekretarza stanu Kissingera.

Jest to tym bardziej istotne, iż zgodnie z relacją ze spotkania ambasadora z wiceministrem Yang Hsi–kunem 楊西崑, już wówczas było wiadomo, iż chińskie władze dążą do odseparowania RCh na arenie międzynarodowej i narzucenia jako obowiązującą wykładnię swojego poglądu o jej przynależności do ChRL (choć liberalni przedstawiciele elit jak m.in. Lei Chen, Yin Hai-kuan i wspomniany Hu Shi już od lat 50. promowali pogląd, iż bez wprowadzenia demokracji, KMT poniesie taką samą porażkę, jak przed 1949r. na kontynencie). Od wówczas tendencja ta jedynie się nasiliła, pogląd władz chińskich stał się ogólnie obowiązującą doktryną większości rządów oraz mediów.

Tak samo władze amerykańskie liczyły się z możliwością zaistnienia pewnego dnia Tajwanu niezależnego od Chin.[77]

Podsumowując założenia i realizację polityki jednych Chin należy także zastanowić się, na ile przyczyniła się ona do stabilizacji sytuacji w samej cieśninie, jak i w regionie? Argument ten mianowicie przytaczany jest niejednokrotnie przez przedstawicieli amerykańskiej administracji celem usankcjonowania dalszego prowadzenia jej w niezmienionej postaci. Mając na względzie coraz bardziej zdecydowaną i agresywnieszą politykę ChRL i to zarówno wobec Tajwanu, jak i USA, stałą rozbudowę arsenału rakietowego skierowanego na wyspę (niezależnie od stanu stosunków)[78], a także marynarki i lotnictwa, można mieć co do tego wątpliwości. Tajwan nadal jest punktem zapalnym ewentualnego konfliktu, tak jak był nim do lat 70.

Niespójność amerykańskiej polityki wobec Tajwanu jest także widoczna po stałym ponownym interpretowaniu i tłumaczeniu nie tylko doraźnych stanowisk i  wypowiedzi, ale także podpisanych dawno temu umów, zagmatwanym naświetlaniu tego, co urzędnik chciał naprawdę powiedzieć i miał na myśli, lub też czego nie chciał wyrazić. Liczne wspomniane powyżej i poniżej w pracy pomyłki i wpadki zarówno amerykańskich urzędników, jak i czasem nawet chińskich, świadczą o zagmatwaniu problemu i niepotrzebnej i zniekształcającej obraz semantyce. Tak naprawdę tę słowną szermierkę można sprowadzić do wspólnego mianownika. Amerykańskie władze stale lawirują między dwoma biegunami – z jednej strony zapewniają wsparcie współtworzonej przez siebie tajwańskiej demokracji, z drugiej zapobieżeniu nawet słabym ozakom niepodległości tego kraju. Chcą zadowolić dwa kraje, które mają odmienne i przeciwstawne cele. Problem polega na tym, że o ile dotychczas stanowisko Pekinu o uległości i podporząadkowaniu Tajwanu napotykało z drugiej strony cieśniny co najwyżej na obojętność i niezrozumienie, to od lat 90. w znacznym tempie rośnie odsetek społeczeństwa przeciwnego negocjacjom i współpracy z Pekinem, nie mówiąc o zależności i podporządkowaniu. Wraz z rosnącą niecierpliwością i pewnością siebie Chin, równoczesnie coraz wyraźniejsza jest odrębność społeczeństwa tajwańskiego, uważającego swoją tożsamość za odrębną od chińskiej. Stany Zjednoczone starają się zapobiec eskalacji konfliktu z jednej strony stojąc na straży współtworzonej przez siebie demokracji i zapewniając Tajwańczyków o ewentualnej obronie ich przed chińską agresją, z drugiej zaś tłamsząc ich dążenia niepodległościowe, tak by ChAL nie przekroczyła cieśniny. Wydaje się, że polityka ta jest na dłuższą metę nie do pogodzenia z rzeczywistością.


[1] Niewiele starszy jest postulat o przynależności Tajwanu do Chin, więcej na ten temat patrz: J.Bruce Jacobs, Taiwan’s colonial history and postcolonial nationalism, s. 36-56, ed. Peter C.Y. Chow, The „One China” dilemma, Palgrave Macmillan, Nowy Jork 2008.

[2] Źródło internetowe z dnia 4 kwietnia 2007r.,  http://commdocs.house.gov/ committees/ intlrel/ hfa93229.000/hfa93229_0f.htm,James Kelly w trakcie przesłuchań The Taiwan Relations Act: the next twenty-five years, Committee on international relations, US House of Representatives, 108th Cong., 2nd Sess., 21 kwietnia 2004r., str. 75. Podobny pogląd wyraża były pracownik rządu USA, obecnie pracownik The L. Stimson Center i dyrektor Programu Azji Wschodniej, Alan D. Romberg, nawiązując do ponad dwudziestoletniego okresu pracy jako urzędnik państwowy, w tym w Hong Kongu oraz na Tajwanie. Określa politykę USA nie tyle jako politykę jednych Chin, co jako politykę „nie dwóch Chin”, „nie jednych Chin/jednego Tajwanu”. Podkreśla przy tym, iż władze USA nie uznają stanowiska ChRL o suwerenności nad Tajwanem, a jedynie przyjmują je do wiadomości (acknowledge) patrz: źródło internetowe z dnia 20 grudnia 2007r. http://www.stimson.org/pub.cfm?id=473 The U.S. „One China” Policy: Time for a Change? 24 października 2007r. stanowisko to potwierdza inny były dyplomata, ambasador Harvey Feldmann A primer on US policy toward the ‘one China’ issue: questions and answers, Heritage Foundation, 12 kwietnia 2002r.: “Czy wraz z uznaniem przez USA w 1979r. ChRL, nie uznały lub zaakceptowały zarazem stanowiska, iż Tajwan stanowi część Chin? Nie. Uznając dyplomatycznie Chiny, (…), USA „uznały stanowisko chińskie iż istnieją tylko jedne Chiny i Tajwan jest częścią Chin”. Wyrażenie uznać (acknowledge) jest grzecznym, dyplomatycznym wyrażeniem rozumiemy, iż jest to zajmowane przez was stanowisko. Tak naprawdę nigdy ani wtedy ani później Stany Zjednoczone nigdy formalnie nie stwierdziły, iż Tajwan stanowi część ChRL, ani oficjalnie nie zgodziły się z tym stanowiskiem”. Patrz także przypis 94.

[3] Taiwan Enabling Act Conference Report No. 967,  Report of the Committee on foreign relations, US Senate, 1 marca 1979r. s. 7. Były były amerykański ambasador w Singapurze na przełomie lat 60. i 70 oraz  pierwszy dyrektor AIT w latach 1979-1981, Charles T. Cross twierdzi nawet, że amerykańskie władze uznały Tajwan za część Chin, jednak nie stwierdziły, iż stanowi część ChRL. Patrz, Charles T. Cross, Taipei’s identity crisis, Foreign Policy, nr. 51, wydanie letnie z 1983r., s. 49.

[4] CRS report for Congress, China/Taiwan: evolution of the “one China” policy – key statements from Washington, Beijing, and Taipei, s. 39.

[5] US House of Representatives, raport z konferencji nt. Taiwan Relations Act, 24 marca 1979r., “Kongres uważa uchwalenie Aktu za konieczne … celem utrzymania pokoju, bezpieczeństwa i stabilności na obszarze Zachodniego Pacyfiku.” 22 US Code §3301(a).

[6] US Senate, Committee on foreign relations, Part IV (Republic of China): hearing before the subcommittee on the United States security agreements and commitments abroad, 91st Cong. 2nd Sess., 1970, s. 948. Więcej nt. ich stanowiska patrz memorandum US Department od State, Office of the legal advisor to the director of Republic of China affairs, Legal status of Taiwan, 13 lipca 1971r. – załącznik C Memorandum from the Department of State Legal Advisor (L/EA – Robert I. Starr) to the Director of the Office of Republic of China Affairs [Charles T. Sylvester], 13 lipca 1971r., “Subject: Legal Status of Taiwan” w książce John J. Tkacik, ed., Rethinking One China,The Heritage Foundation, Waszyngton 2004, s. 181.

[7] John J. Tkacik, ed., Rethinking One China,The Heritage Foundation, Waszyngton 2004, s. 40.

[8] Nat Bellocchi był przewodniczącym AIT, patrz Nat Bellocchi, What the US president should tell Hu Jintao, Taipei Times, 11 kwietnia 2010r. str. 8.

[9] Taiwan Enabling Act Conference Report No. 967,  Report of the Committee on foreign relations, US Senate, 1 marca 1979r. s. 7. Były były amerykański ambasador w Singapurze na przełomie lat 60. i 70 oraz  pierwszy dyrektor AIT w latach 1979-1981, Charles T. Cross twierdzi nawet, że amerykańskie władze uznały Tajwan za część Chin, jednak nie stwierdziły, iż stanowi część ChRL. Patrz, Charles T. Cross, Taipei’s identity crisis, Foreign Policy, nr. 51, wydanie letnie z 1983r., s. 49.

[10] Źródło internetowe www.japan.usembassy.gov/e/p/tp-seo259.html, 13 maja 2005r., US Department of State, Transcript: Sec. Powell en route to Canberra July 29 2001.

[11] Tak jak nieingerencja w wewnętrzne sprawy chińskie jest wymagana od USA (i Japonii) do prowadzenia rozmów dotyczących obustronnych zagadnień.

[12] Źródło internetowe z dnia 5 kwietnia 2005r. chinesenewsnet.com, Qian Qichen huijian wu boxiong qianglei biaoda yizhong lichang, (Qian Qichen met with Wu Po-hsiung and strongly expressed One China position), Duowei Xinwen, 23 listopada 2000r.

[13] Jest to jak dotychczas jedyne odstępstwo władz chińskich od zasady jednych Chin i zakłada  odmienną interpretację tego pojęcia. Osiągnięto je podczas rozmów w Hong Kongu w 1992r.

[14] New York Times, 20 stycznia 1955r., s. 3.

[15] Jay Taylor, The Generalissimo’s …, s. 234.

[16] Wiadomość z Genewy od amerykańskiego negocjatora, ambasadora Johnsona, FRUS, 1955 – 1957, tom 3, s. 194.

[17] United States Foreign Policy in Northeast Asia, sekcja czwarta studium zwanego także The Conlon Report, przygotowane przez Conlon Associates, Ltd. z San Francisco, zaprezentowane przed senackim Komitetem ds. stosunków międzynarodowych, 86th Congress, 1st Session, 1 listopada 1959r, także. George H. Kerr, Formosa betrayed, wersja elektroniczna, listopad 1997, s. 432.

[18] World Monograph Series, Asia and World Monographs No. 14, A review of US-ROC relations 1949–1978 by Dr. John C. Kuan, Asia World Institute 1980, s. 27.

[19] World Monograph Series, Asia and World Monographs No. 14, A review of US-ROC relations…, op. cit.,  s. 30.

[20] Patrz: US Policy with Respect to Mainland China, Hearing before the Committee on Foreign Relations, United States Senate, 89th Congress, Second Session, March 8, 10, 16, 19, 21, 28–30, 1966, US Government Printing Office, Waszyngton 1966.

Poglądy m.in. Fairbanka i Barnetta nie znalazły jednak uznania u jednego z głównych architektów zmiany polityki wobec Chin, sekretarza Kissingera, który opierał się raczej na opiniach innego specjalisty ds. Chin, Allena Whitinga, pracownika Departamentu Stanu, konsula w Hong Kongu i wykładowcy Uniwersytetu Michigan. patrz: Allen Whiting, Sino-American Detente, China Quarterly,  82, czerwiec 1980r., s. 336-339.

Zgodnie z opinią Whitinga, Kissinger powiedział mu w listopadzie 1971r., „Wiesz, do momentu otrzymania Twojej notatki (w sierpniu 1969r.), mieliśmy listę ‘spraw do załatwienia’, poszczególne zagadnienia. Bez żadnej strategii. Dopiero twoja prezentacja ustawiła wszystko w strategicznym kontekście.” patrz: Yukinori Komine, Secrecy in US Foreign Policy: Nixon, Kissinger and the Rapprochement with China, Ashgate Publishing, Ltd., 2008, s. 105. Jak twierdzi w niej Komine, m.in. na podstawie wywiadu z Allen Whitingiem, Kissinger i Holdridge nie rozumieli głębi chińsko-sowieckich sporów. Jak twierdzi on, ani Kissinger, ani pracownicy Narodowej Rady Bezpieczeństwa (NSC), nie rozumieli wówczas także subtelności chińskiej polityki.

[21] W momencie uznania pod koniec stycznia 1964r. ChRL przez francuskie władze, 50 państw uznało ChRL, ponad 40 utrzymywało z nią stosunki dyplomatyczne. Pięć kolejnych uznało ją w ciągu bieżącego roku.

[22] Mimo podejmowanych przez władze USA prób odwiedzenia Francji od tego zamiaru, 27 stycznia 1964 r. uznała ona Chińską Republikę Ludową. Decydenci amerykańscy obawiali się następujących kolejnych aktów wycofywania się z uznania Tajpei na rzecz Pekinu. Dyplomacja Stanów Zjednoczonych starała się chociaż odroczyć zerwanie przez Tajwan stosunków dyplomatycznych z Francją. Jednak prezydent Czang uważał, że dokonana przez to państwo zmiana zagraża istnieniu Republiki Chińskiej. 10 lutego wycofano więc z Paryża chargé Republiki Chińskiej i zerwano stosunki dyplomatyczne z Francją. Nie doszło jednak do spodziewanego przez Waszyngton uznawania władz chińskich przez kolejne rządy. Władze amerykańskie podkreślały zobowiązania wobec RCh, Wietnamu oraz innych państw regionu zagrożonych przez chińskich komunistów.

[23] New York Times, 14 grudnia 1963r., s. 4.

[24] New York Herald Tribune, 29 grudnia 1963r., s. 6.

[25] Odchodzący w 1961 r. prezydent Eisenhower powiadomił obejmującego po nim urząd Kennedyego, że w przypadku poparcia przez niego w jakikolwiek sposób przystąpienia Chin do ONZ, będzie on zmuszony publicznie wystąpić przeciw niemu, patrz: Arthur M. Schlesinger, Jr. , A thousand days: John F. Kennedy in the White House, Houghton – Mifflin, 1965, s. 480.

[26]Tsan Kuo-Chang, The Press and China Policy…, op. cit.,  s. 46.

[27] James C. Thomson Jr., On the making of US China policy, 1961–1969: A study in bureaucratic politics.  The China Quarterly 1972, nr 50, s. 220–243.

[28] Wywiad przeprowadzony przez autora z dr. Lung Ying-tai龍應台w marcu 2003r. w Tajpei.

[29] Wywiad przeprowadzony w Tajpei z prof. Lin Chong-Pin林中斌 w lutym 2008 r.

[30] New York Times, 15 listopada 1963r, s. 5.

[31] New York Times, 14 grudnia 1963 r., s. 5.

[32] Ibidem,  s. 29. Patrz także publikacja krytycznie odnosząca się do podtrzymywanej przez KMT wizji podboju kontynentu Tillman Durdin, Chiang still dreams dreams, New York Times Magazine, 22 marca 1964r.

[33] World Monograph Series, Asia and World Monographs No. 14, A review of US-ROC relations…, op. cit.,  s. 28.

[34] T.N. Schroth, et al., China and US Far East Policy, 1945–1967, Congressional Quarterly Series, Waszyngton, 1967, s. 136–137.

[35] Jay Taylor, The Generalissimo’s …, s. 286.

[36] Wywiad udzielony autorowi w siedzibie think-tanku KMT w maju 2003r. przez niedawnego szefa placówki RCh w USA. Osoba ta, będąca w bliskich stosunkach z prezydentem Clintonem, jako jedyna z moich rozmówców prosiła o zachowanie anonimowości.

[37] Wywiad udzielony przez jednego z głównych polityków KMT dr. Su Chi蘇起 w marcu 2003 r. w siedzibie think tanku National Policy Foundation.

[38] Patrz: przemowa prezydenta Johnsona przed American Alumni Council w White Sulphur Springs, Zachodnia Wirdżinia 12 lipca, New York Times, 13 lipca 1966 r.

[39] „New developments on the north American horizon” and „Old times – new plots”, People’s Daily editorial, 28 marca 1966r., nr 19.

[40] Autorami raportu byli Chen Yi (陳毅), Ye Jianying (葉劍英), Nie Rongzhen (聶榮臻) i Xu Xiangqian (徐向前). Tytuły ‘marszałków” otrzymali w wyniku wojskowych zasług na rzecz KPCh. patrz: Jeremi Suri, Power and Protest: Global Revolution and the Rise of Détente, Harvard University Press, 2005, s. 125.

[41] Report by Four Chinese Marshals to the CCP Central Committee, 17 September 1969, CWIHPB 11, wydanie zimowe 1998r., s. 170.

[42] Further Thoughts by Marshal Chen Yi on Sino-American Relations, 17 September 1969, CWIHPB 11, wydanie zimowe  1998r., s. 171.

[43] Richard Madsen, China and the American Dream,University of California Press, London 1995, s. 62.

[44] Ibidem,  s. 63.

[45] Patrz informacje prezydenta dla Kongresu wygłoszone w ramach State of the World, 9 lutego 1972r.

[46] H. Kissinger, The White House Years, Little Brown, Boston 1979, s. 771–774.

[47] Politykę zagraniczną swojej administracji na lata 70. prezydent wyłożył w dwóch przemówieniach O stanie świata, pierwsze zatytułowane Nowa strategia na rzecz pokoju, 18 lutego 1979r., drugie zatytułowane Budując pokój, 25 lutego 1970r.

[48] United States Foreign Policy for the 1970’s, Building for Peace, A Report by President Richard Nixon to the Congress, February  25 1971, Government Printing Office, Waszyngton 1971.

[49] Jay Taylor, The Generalissimo’s …, s. 300.

[50] C. Kuan, A Review of the US China Policy, 1949–1971, World Anti-Communist League, China Chapter, Tajpei 1971r., s. 19-20.

[51] Kissinger otrzymał od prezydenta Pakistanu notatkę napisaną odręcznie przez Zhou En-laia, dostarczoną za pośrednictwem pakistańskiego ambasadora. Odpowiedź Nixona i Kissingera napisana została na maszynie na zwykłej, białej kartce papieru bez nagłówka ani znaku wodnego władz Stanów Zjednoczonych.

[52] Ta Jen Liu, US – China relations, … s. 299.

[53] Ibidem, … s. 299.

[54] “Memorandum of Conversation” between Kissinger and Zhou Enlai et al., July 11, 1971, 10:35 a.m.–11:55 a.m., The White House, classified “Top Secret/Sensitive/ Exclusively Eyes Only,” s. 12, źródło elektroniczne z dnia 22 marca 2002r. www.gwu.edu/~nsarchiv/NSAEBB/NSAEBB66/ch-38.pdf.

[55] Wywiad przeprowadzony w Tajpei w lutym 2009r. z pracownikiem amerykańskiej ambasady na Tajwanie w latach 70. Sydem Goldsmithem.

[56] Bush defends change of US China policy, China Post, 12 września 1971r., s. 1.

[57] The Department of State Bulletin, tom LXV, nr 1678, 23 sierpnia 1971r., Secretary Roger announces US policy on Chinese representation in the UN, s. 194.

[58] The Department of State Bulletin, tom LXV, nr 1678, 23 sierpnia 1971r., Sekretarz Rogers: Pytania i odpowiedzi, s. 195.

[59] Bush defends change of US China policy, China Post, 12 września 1971r., s. 1; Bush sees chance better, China Post, 21 września 1971r., s. 1.

[60] Bush defends change…, op. cit., s. 1.

[61] Bush says ROC may lose UNSC seat, China Post, 13 września 1971r., s. 1.

[62] US urged to quit  support of  UN,  China Post, 29 września 1971r., s. 1.

[63] The Department of State Bulletin, tom LXV, nr 1683, 27 września 1971r., Konferencja prasowa sekretarza Rogersa 3 września, s. 328.

[64] Bush says ROC…, op. cit.,, s. 1.

[65] Stanowisko Republiki Chińskiej wobec wizyty prezydenta Nixona w Chińskiej Republice Ludowej, 17 lutego 1972 r., Tajpei; J.S.C. Hu, The crucial decade…, op. cit., s. 66.

[66] The opposition grows, China Post, 1 września 1971r., s. 8.

[67] Wywiad przeprowadzony w lutym 2009r. w Tajpei z prof. Arthurem Dingiem丁樹範.

[68] R. Madsen, China and the…, op. cit., s. 63.

[69] Wywiad udzielony przez Fredricka Chiena錢復w maju 2003 r. w siedzibie Yuanu Kontrolnego.

[70] cała poniższa relacja, patrz: telegram Departamentu Stanu #71, Taipei 5869, Temat: Rozmowa ambasadora z wiceministrem Yang Hsi-kunem, 30 listopada 1971r., patrz: ed. John J. Tkacik jr, Reshaping the Taiwan Strait, The Heritage Foundation, Waszyngton 2007, początek książki oraz Appendix A s. 197-202.

[71] Wywiad udzielony przez Fredricka Chiena錢復 w maju 2003 r. w siedzibie Yuanu Kontrolnego.

[72] Wywiad przeprowadzony w lutym 2009r. w Tajpei z prof. Arthurem Dingiem丁樹範.

[73] Niestety posługiwał się bardzo prostym angielskim, co ograniczało naszą komunikację.

[74] Wywiad przeprowadzony 20 lutego 2010r. z Shih Chuo-chun 施卓群 w jego mieszkaniu.

[75] Frapujące wyjaśnienie absurdalności i czysto nacjonalistycznego podłoża pojęcia “jednych Chin”, uzasadniającego istnienie zjednoczonych, wielkich Chin, przedstawia Richard Kagan, The etiology and immunology of America’s „one China” policy, w ed. John J. Tkacik jr, Reshaping the Taiwan Strait, The Heritage Foundation, Waszyngton 2007, s. 181-184. Gdyby rozwinąć ten pogląd, w przyszłości wąsko pojmowane mitologiczne i silnie zabarwione narodowo pojęcie supremacji kulturowej Hanów – jednych Chin – może zostać odrzucone na równi z kuomintangowską propagandą chińskości na Tajwanie, które dokonało się wraz z rozwojem demokracji i wolności słowa. Z kolei zdystansowanie się wobec jego chińskiej wykładni, tak jak i określenie rozumienia „status quo w naszym jego rozumieniu”, może przyczynić się do aktywniejszej i bardziej asertywnej polityki USA wobec Chin.

[76] Charles T. Cross, Taipei’s identity crisis, Foreign Policy, nr. 51, wydanie letnie z 1983r., s. 48.

[77] W trakcie pierwszych spotkań z premierem Zhou En-laiem w lipcu 1971r., Doradca ds. Bezpieczeństwa Narodowego Henry Kissinger, zauważył, iż „jeśli tajwański ruch niepodległościowy będzie się rozwijał niezależnie od nas, to jest to poza naszą kontrolą”, źródło internetowe z dnia 23 kwietnia 2007r. www.gwu.edu/~nsarchiv/NSAEBB/NSAEBB66/ch-38.pdf ,Memorandum of conversation, 11 lipca 1971r., s. 10-11.

[78] Jednym z bardzo niewielu przejawów sprzeciwu strony amerykańskiej w tym względzie jest wypowiedź asystenta sekretarza obrony Petera Rodmana „Gdy przechodzi się na przestrzeni kilku lat od stanu rakiet zero do siedmiuset, to jest to zmiana status quo w cieśninie.” Źródło ineternetowe z dnia 14 kwietnia 2008r. www.taipeitimes.com/news/ front/archives/2006/03/18/2003297913 Charles Snyder, US official accuses China over build-up, Taipei Times z 18 marca 2006r., s. 1.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Wariant Zalskiego: Od porzucenia sojusznika do jego obrony. Ewolucja polityki USA wobec Republiki Chińskiej w latach 1971–1996 cz.2 Reviewed by on 20 maja 2013 .

OD PORZUCENIA SOJUSZNIKA DO JEGO OBRONY EWOLUCJA POLITYKI USA WOBEC REPUBLIKI CHIŃSKIEJ W LATACH 1971–1996 Część II (pdf) Ponowna utrata poparcia nacjonalistów przez USA W rozdziale tym postaramy się m.in. odpowiedzieć na pytanie, czy  wykluczenie RCh z ONZ i przeniesienie uznania dyplomatycznego z rządu w Tajpei na ten w Pekinie można było zrealizować z mniejszą

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

Pozostaw odpowiedź