Artykuły

Wariant Zalskiego: Dzieciństwo po azjatycku

6980558842_08a6ddd4d7_hDoniesienia o samobójstwach Azjatów po niezdanych egzaminach są medialnie nośne. Przyczyny tego stanu rzeczy są złożone, jak np. presja rodziców za młodu na wyniki w szkole, później niepowodzenia w pracy, samotność i wynikające z nich zachorowania na depresje. Średnia ilość samobójstw podana przez WHO wśród 100 tys. mieszkańców wynosi w Polsce 15, w Chinach i Japonii 22, w Korei Południowej 32, a w Grenlandii prawie 110. Skąd się biorą?

Zacznijmy od dzieciństwa. Jednym z najbardziej znanych w ostatnich latach wykreowanym przez media zwolennikiem ostrego i zdyscyplinowanego wychowania azjatyckich dzieci jest profesor Amy Chua – autorka bestsellera: Bojowa piesn tygrysicy. Utożsamiana od jego wydania z dzieciństwem made in China. Japońskim odpowiednikiem tejże postawy jest kyoiku mama – czyli taka przesadnie koncentrujaca się na wykształceniu dziecka.

Co ciekawe, autorka napisała wcześniej dwa bestsellery naukowe, jednak dopiero ta osobista książka zrobiła z niej gwiazdę światowych mediów.

Całkowicie pomijany jest także fakt, iż po jej opublikowaniu większość wywiadów i wypowiedzi publicznych Chua poświęca prostowaniu i tłumaczeniu nieprawidłowych omówień jej książki w mediach.

Przede wszystkim nie opisuje ona chińskich matek. Tygrysia postawa jest wg. niej podejściem cechującym wiele społeczności emigrantów, także “irlandzkich i polskich”. Ludzi, którzy zaczynają zagranicą od zera.

W książce wyraża ogromny dystans wobec własnych rodzicielskich dokonań. Częściowo przyznaje się do porażki wobec młodszej córki. Co warte podkreślenia, szczególnie dla ponoć roszczeniowych i zblazowanych społeczeństw zachodnich – jej wymagania i oczekiwania wobec dziecka są wyrazem “wiary w jego możliwości i poparcia dla osiągania, każdego wymarzonego celu.” Nie zaś znęcania i katowania dziecka. Twierdzi także, że z własnymi rodzicami, którzy ją tak wychowali, ma świetny kontakt i ich kocha. Jej przerysowany wizerunek jest wynikiem selektywnego doboru przez media nośnych fragmentów.

Nasuwa się obserwacja – czy owe wymagające azjatyckie mamy różnią się od tych opisywanych przez media amerykańskie wożących w Hollywood dziecko z jednego przesłuchania na drugie?

Kolejne zagadnienie to rynek pracy. Poza powodami kulturowymi, jak podkreślanie znaczenia wykształcenia, coraz bardziej na presji rodziców waży także przyszłość dziecka na rynku pracy.

Moim zdaniem ze względu na międzynarodowość gospodarek rejonu Pacyfiku, azjatyccy rodzice w większej mierze niż np. polscy zdają sobie sprawę, ze dzieci ich będą konkurować na znacznie bardziej globalnym rynku pracy.

Po rozpoczęciu kariery, na dorosłe juz dziecko, zwala się kolejne obciążenie – „pracuj i staraj się”. Do tego dochodzi „co ci stoi na przeszkodzie znaleźć partnera i spłodzić dzieci?”

I wisienka na ciastku „Jak to nie masz kiedy?”

Niejasnym zagadnieniem jest czy wychowywane tak dzieci są szczęśliwe. Trudno tu o miarodajny punkt odniesienia. Kiedy tajwańscy rodzice narzekają na sytuację i przeciążenie ich dzieci, tłumaczę im, iż lepiej być spiętym z nadmiaru pracy lub obowiązków, niż z ich braku, lepiej z nadmiaru prac domowych dziecka, niż z agresji w szkole spowodowanej szerzącą się biedą lub bezkarnym procederem dealera narkotyków. Azjatyckie nastolatki są przy tym znacznie bardziej odporne psychicznie na pokusy alkoholu i narkotyków, niż ich zachodni rówieśnicy.

Kiedy opowiadałem znajomej tajwańskiej mamie o 10-letniej córce znajomego, po zastanowieniu się spytała – „ale, … co ona robi z tym całym wolnym czasem?” Obaj jej synowie mają różne zajęcia praktycznie cały tydzień.

Należy przy tym pamiętać, ze pokolenie dziadków i rodziców obecnych małolatów, to właśnie twórcy sukcesów gospodarczych azjatyckich tygrysów. Ich edukacja była prawdziwym szlakiem powojennych poświęceń osobistych, jak i dla kraju, rewolucji i przewrotów w zakresie praw i swobód obywatelskich. To także okres kar fizycznych w szkołach, emigracji za chlebem i wychodzenia z ubóstwa.

W przeciwieństwie do państw zatoki perskiej dysponujących nieograniczonym zasobami ropy, ich jedynym surowcem była praca – bez ograniczeń.

Problem jest dostrzegany przez władze. Te w Seulu zaczną badać uczniów pod względem depresji. Tajpejskie szkoły już mają nauczycieli, którzy poza nauką, także konsultują i pomagają uczniom, także tym najmłodszym, w porozumieniu z rodzicami. W razie zaobserwowanych przez wychowawcę problemów, dziecko jest kierowane do takiej osoby celem pomocy w zakomunikowaniu i wyjaśnieniu kłopotów rodzicom.

Na przeciwnym biegunie wymęczonych i traktowanych poważnie dzieci, są te rozpieszczone i rozpasane. Wynika to częściowo z niskiego przyrostu naturalnego rozwiniętych społeczeństw azjatyckich (rodzice + 4 dziadków na jedno dziecko w rodzinie), np. chińska polityka jednego dziecka, wraz z wyższą zamożnością obecnego pokolenia. Dobrobyt i względny brak stresu są codziennością tych młodych Azjatów.

Zaawansowane globalne gospodarki, przystępność oraz wszechobecność technologii cyfrowych i rozwinięta infrastruktura informatyczna skutkują  stałym przebywaniem w wirtualnym świecie. Co z wiekiem powoduje wyalienowanie i nieprzystosowanie do rzeczywistości.

Wielkomiejskie życie, brak aktywności fizycznej, odmienne podejście do sprawności i krzepy, a także brak szacunku dla pracy fizycznej przyczyniają się do wizerunku Azjaty (płci męskiej) raczej jako okularnika, którego barki kończą się na poziomie uszu, niż wysportowanego i atrakcyjnego nastolatka. Idealizowanie i niejednokrotnie zazdrość wobec fizyczności czy postrzeganie białych obcokrajowców jako “cool” i “fajnych”, jest znacznie częstsze niz vice versa. Raczej trudno sobie wyobrazić zachodniego nastolatka wpatrzonego w Azjatę jako wzorzec wyglądu.

Tak więc czy łatwiej jest być małym Polakiem niż Azjatą? Może trochę łatwiej być azjatyckim rodzicem lub nauczycielem. Taki mały człowiek ma przypuszczalnie szczęśliwsze dzieciństwo na Zachodzie niż w Azji. Co może się jednak odwrócić wraz z wkroczeniem obu na rynek pracy.

Ryszard Zalski przybył w 2002 r. na Tajwan na roczne stypendium. Zbierał materiały do pracy doktorskiej. Przeprowadził wywiady z wieloma politykami zarówno Kuomintangu, jak i Demokratycznej Partii Postępu, parlamentarzystami, doradcami prezydentów Lee Teng-huia, Chen Shui-biena, dziennikarzami, pisarzami i naukowcami. Obecnie uczestniczy w comiesięcznych spotkaniach miejscowych intelektualistów i dziennikarzy, a także zagranicznych dyplomatów, korespondentów i specjalistów, omawiających aktualną sytuacje na wyspie i w regionie. Doktoryzował się na tajwańskim Tamkang University. Pracował na Tajwanie w działach sprzedaży m.in. Gigabyte’a, Eten’a. Często występuje na stronie polska-azja.pl jako komentator pod nickiem „Rysiek”.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Wariant Zalskiego: Dzieciństwo po azjatycku Reviewed by on 4 września 2013 .

Doniesienia o samobójstwach Azjatów po niezdanych egzaminach są medialnie nośne. Przyczyny tego stanu rzeczy są złożone, jak np. presja rodziców za młodu na wyniki w szkole, później niepowodzenia w pracy, samotność i wynikające z nich zachorowania na depresje. Średnia ilość samobójstw podana przez WHO wśród 100 tys. mieszkańców wynosi w Polsce 15, w Chinach i

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

komentarzy 14

  • Pierwszym krokiem jest zmiana rządu i premiera na takiego, dla którego dobro Rzeczypospolitej jest najwyższą wartością.
    Byłem w Rumunii przez dwa tygodnie i ten kraj już jest w stanie postępującego rozkładu jak na kolonię Zachodu przystało.
    Jeśli w Polsce nie zostanie odsunięty od władzy ten salon polityczno-medialny, który od działa na szkodę tego kraju od 25 lat to czeka nas właśnie ten los.
    Póki co eksploatacja kolonii trwa w najlepsze przy powszechnej nieświadomości (o co dbają media znajdujące się w rękach niemieckich lub w tym kierunku ciążące). Nieznanym faktem jest coroczny odpływ z Polski 15 mld EUR (w stosunku do PKB), a za odpływ ten odpowiadają zagraniczne koncerny realizujące ogromne zyski w całkowicie przez nie opanowanych handlu, przemyśle i bankowości. Dopiero wizyta w niemieckim markecie, McDonaldzie czy jakichkolwiek innych punktach usługowych uświadamia zaślepionych zachwytem nad UE Polaków, że ceny na Zachodzie są często niższe niż w Polsce przy znacznie wyższych kosztach pracy :) W Wiedniu w McDonaldzie jest taniej niż w Suczawie w Rumunii, chociaż w Wiedniu pracownik otrzymuje zapewne 7-8 EUR za godzinę, a w Rumunii może 5 lei.
    Jeszcze kilka lat nękania przez skarbówkę i sanepid polskich przedsiębiorstw i nie zostanie tu już nic i nikt, ostatni zaradni wyjadą na Zachód (kolejny cel kolonizacji) a zostaną sami urzędnicy i Biedronki czy Lidle, które też zresztą się wyniosą kiedy wyeksploatowane zostanie wszystko do cna.

    • Powyższe jest w odpowiedzi dla p. wute.
      Tutaj jeszcze link ku przestrodze kto naprawdę korzysta na UE, a kto na niej traci.

      epp.eurostat.ec.europa.eu/statistics_explained/index.php?title=File:Current_account_balance_with_the_rest_of_the_world,_2004-2010_(1)_(EUR_1_000_million).png&filetimestamp=20111205182259

    • Mnie nie trzeba przekonywać. Dobrze o tymwiem i podzielam ten punkt widzenia.

  • zasadniczym problemem tutejszego systememu edukacji jest brak wynikow tej calej odwalanej przez nich pracy
    tutejszy maturzysta czy absolwent uczelni nie jest madrzejszy ani inteligentniejszy od rowiesnika z zachodu, tyle ze koszotwalo go to znacznie wiecej wyrzeczen i dziecinstwa
    jednym z ewentualnych plusow tego kucia jest ewentualny szacunek dla pracy lub rodzicow, ktory dzieci nabywaja, choc to jest oraz bardziej dyskusyjne

    azjatyccy mezczyzni skarza sie, ze im biali bezproblemowo wyrywaja kobiety i ze to nie dziala w druga strone. a niby skad maja miec doswiadczenie lub pewnosc siebie w tym wzgledzie – z biblioteki?
    to tez jest koszt owego wychowania

  • Korea czy Tajwan są uważane za przykład sukcesu gospodarczego, tyle że ten sukces na dłuższą metę jest nie do udźwignięcia dla pojedynczych jednostek i całego społeczeństwa. Bardzo wysoki wskaźnik samobójstw czy niska dzietność w Korei czy na Tajwanie nie świadczy o zbytniej szczęśliwości. Wygląda na to, że zamożne społeczeństwa azjatyckie są jeszcze mniej skłonne do płodzenia dzieci niż społeczeństwa europejskie i tylko póki co młody wiek tych społeczeństw zakrywa rozmiar katastrofy (młody wiek, a więc niska śmiertelność), która przejdzie przez te kraje.
    Japonia już ulega depopulacji i jedynie długowieczność Japończyków sprawił, że ten proces nie zaczął się wcześniej.

    Azjaci może i przywiązują wagę do edukacji, ale jedynie tej nastawionej na sukces zawodowy.
    Niedawno spędziłem dwa tygodnie w Rzymie, gdzie roi się od Japończyków, Chińczyków czy Koreańczyków.
    Chętnie zwiedzają bardzo znane i rozpoznawalne zabytki natomiast muzea czy mniej popularne (lecz nie mniej wartościowe) miejsca są przez nich konsekwentnie omijane. Może się mylę, ale ich zwiedzanie jest płytki i chyba ma polegać na wysłaniu fotki żeby pochwalić się drogą wycieczką. A więc zdjęcie przy Krzywej Wieży w Pizie, wejście do Katedry już nie.

    • Już w czasach starożytnego Rzymu zauważono, że wzrost bogactwa jest odwrotnie proporcjonalny do dzietności
      społeczeństw. Widocznie taka jest natura ludzka. Dziecko oznacza poświęcenie, a po co się poświęcać skoro można
      używać życia, tak myslą ludzie na całym świecie.. Taki jest trend wszędzie i bym w tym względzie nikogo specjalnie nie wyróźniał.

    • Oczywiście jest związek między bogactwem, a dzietnością natomiast to jedynie jeden z wielu czynników.
      Tajwan miał dzietność (nie wiem jak teraz) poniżej 1,0, podczas gdy w Europie Zach. jest to ok. 1,6 (w zależności od kraju), a w bogatych Stanach 2,0.
      Tak więc Korea, Tajwan, Japonia, a wkrótce Chiny wyróżniają się na tym tle szczególnie negatywnie.

      • Avatar wute

        Tzw. odtworzenie proste społeczeństw zaczyna się na poziomie 2,2 tak, że nawet w przypadku USA jest to
        poniżej bariery. Można powiedzieć, że zarówno Tajwan, Europa Zach i USA są w jednym worku. To, że Stany
        mają dodatki przyrost naturalny jest to wynikiem ciągłej emigracji do tego kraju.

      • Avatar MG

        Oczywiście, natomiast istnieje kwestia gradacji tych problemów i właśnie w Azji będą one w dalekiej perspektywie najpoważniejsze.
        O Polsce nawet nie wspominam i nawet szkoda czasu na porównywanie czy to z Europą Zach. czy Koreą i Tajwanem, bo z państwem w stanie rozkładu i narodem ulegającym samozagładzie (w tym roku najprawdopodobniej 40 tys. zgonów więcej niż urodzeń, w tym 2 mln głównie młodych ludzi na emigracji) czeka nas jedynie miejsce na śmietniku historii.

      • Avatar wute

        To bardzo pesymistyczna ocena naszego kraju i narodu. Fakt, że będziemy zjezdzali populacyjnie, ale w dobrym towarzystwie. Praktycznie cała cywilizacja zachodnia jest w kryzysie depopulacyjnym. Cywilizacja prawosławna od
        Serbii do Rosji jest jeszcze w gorszej sytuacji. W Polsce moim zdaniem ten trend można w ciągu kilkunastu lat odwrócić, ale warunkiem jest dokonanie głębokich zmian, zmian na pograniczu rewolucyjnym, żeby odwrócić ten stan rozkładu.

  • pkt 3
    przypuszczam ze Twoje koncowe obserwacje o trzeciorzedowych sprawach podzieli kazdy obywatel o swoich wybrancach narodu, pewnie nawet krajow, o ktorych tego bysmy nie powiedzieli z polskiego punktu widzenia
    obecnie na tajwanie wystepuje nieistniejacy w swiatowych mediach ogromny sprzeciw spoleczenstwa wobec ogromnych wywlaszczen i naruszen praw mieszkan i gruntow
    czystej krwi rozdzial interesow ludnosci i politykow pracujacych przede wszystkim dla lokalnych i ewentualnie chinskich deweloperow
    troche wiecej nt ostatnio postowalem na FB liscie asia watcher team, wiec odsylam w razie czego tam

    ponadto – azjatycki cud gospodarczy bedzie fajny tak dlugo jak nie dojdzie do konfliktu zbrojnego, o ktory tu latwo, lub zapasci na tle braku ochrony srodowiska
    w europie jest obecnie biednie i pod gore, ale chociaz bezpiecznie

    tu ogolnie jest prosto – chcesz miec – musisz na to zapracowac i to jest fajne w tutejszych systemach gospodarczych

    • Faktycznie, masz rację. Uciekanie od najważniejszych tematów to jedna z chorób współczesnych mediów.
      W Polsce jest to o tyle widoczne, że jeszcze w latach 90-tych toczyły się poważne dyskusje na poważne
      tematy. Dzisiaj media serwują papkę. Dotyczy to także szkoły, uniwersytetów i wychowania w ogóle. I tutaj
      wracamy do tematu Twojego artykułu. Mały Polak startując od szkoły poprzez gimnazjum i dalej, ma coraz
      mniejsze możliwości rozwoju. Zycie naukowe w Polsce prezentowane przez kadrę naukową jest w stagnacji.
      Można powiedzieć, że środowiska uniwersyteckie podobnie jak i część elity żyją w błogostanie. Rankingi
      polskich uniwersytetów niezmiernie są gdzieś na pozycjach 400-500 w świecie. Spotkałem się już z opinią,
      że najciekawsze sprawy w dziedzinach humanistycznych, odbywają się nie na uniwersytetach, ale poza nimi
      gdzieś, gdzie działają różnego rodzaju stowarzyszenia, kluby naukowe czy niezależne think tanki. Tam ponoć
      bez feudalnej hierarchii naukowej, bez uwarunkowań polityczno-kolesiowskich, różnego rodzaju entuzjaści
      starają się tworzyć jakieś plany czy strategie na przyszłość.
      Toteż na pytanie komu być łatwiej, trudno jest mi odpowiedzieć.
      Co do wywłaszczeń na Tajwanie, to jestem zupełnie zaskoczony. Obraz tego kraju mam niezmiernie pozytywny.
      Z bezpieczeństwem to faktycznie może być różnie. Mamy rok węża.

      • Avatar rysiek

        mysle ze w kazdym kraju jest taka tendencja do prostych tematow
        na tajwanie jest pod tym wzgledem moze i nawet gorzej niz w PL
        ludnosci mniej, kanalow wiecej, samych z wiadomosciami przynajmniej 6

        w zagranicy sa praktycznie tylko materialy z cnn ewentualnie youtube – mozna sobie wyobrazic co pokazuja stamtad
        profesor tlumaczyl nam na zajeciach, ze to wynika m.in. z braku znajomosci angielskiego
        jak moja zona pracujac tu w najwiekszej stacji i obslugujac rozrywke – wowczas byla w tv codziennie przez caly rok – spotkala toma cruisea i michala jacksona, wydusila z siebie – hey michael / tom – how do you like taiwan?
        z jackie chanem poszlo jej latwiej, miala z nim trzy wywiady (co ciekawe mowi, ze wowczas, kilkanascie lat temu, byl jest calkowitym analfabeta – nie byl nigdy ani dnia w szkole, nie tylko nie znal wowczas pisanego i czytanego ang, ale i ch, umial jedynie napisac trzy znaki swojego imienia)
        pozniej pracowala juz poza planem, przygotowujac bardzo znane show

        z nauka nie wiedze problemu – dzisiaj wiedza jest tak dostepna, ze nie ma co nawet poruszac tematu jej niskiego poziomu, bo mozna praktycznie wszystko samemu sie dowiedziec – oczywiscie mowie tu o naszej tutaj dzialce humanistycznej
        oczywiscie warto miec cieakwych mentorow, ale pod ich wskazowkami naprawde nie ma granic

  • To bardzo interesujący artykuł.
    1. Wychowanie dzieci
    Mamy w rodzinie panienkę, trzylatkę, która jest wychowywana bezstresowo. Efekt jest taki, że jak coś się
    jej nie podoba to wali matkę po twarzy, a matka cierpliwie jej tłumaczy co jest dobre a co złe, co należy
    robić a co nie. Matka, swoją drogą, zaradna życiowo, energiczna i w ogóle bardzo mądra osoba, w tej
    akurat dziedzinie nie daje się przekonać. Ostatnio panienka na swoje trzecie urodziny weszła na dach
    samochodu i tam sobie spacerowała.
    Nie chcę przeto powiedzieć, że wychowanie bezstresowe jest do bani, ja sam tak byłem wychowywany
    (ojciec ani razu mnie nie uderzył) chociaż w tych czasach oczywiście nie istniało pojęcie bezstresowości.
    Rodzice mnie nie karali tylko wszystko tłumaczyli. Cenię sobie taki sposób wychowania ale też widzę, że
    brak surowszej dyscypliny odbił się negatywnie w moim dalszym życiu.
    2. Praca
    Ciężka praca jest podstawą sukcesu jednostek i społeczeństw. Najważniejsza w tym wydaje się dyscyplina.
    Nie przypadkowo po wojnie dwa kraje były uznawane na świecie jako kraje cudu gospodarczego. Niemcy
    i Japonia. Oba są znane z dyscypliny społecznej.
    3. Europa i Polska
    Korzeni kryzysu cywilizacji europejskiej w tym względzie można szukać już w odrodzeniu (XVI w.) gdzie hasłem było: wszystko co
    ludzkie nie jest mi obce. Spolonizowaną wersją tej idei jest hasło: róbta co chceta.
    Społeczeństwa europejskie gdzie przewodnią ideą jest pozbywanie się coraz większej ilości obowiązków i żądanie coraz większej
    ilości przywilejów, będą coraz mniej odporne na pokusy łatwego życia, stąd np. tak szybki rozrost środowisk narkomanów.
    Polska, gdzie zniszczono wszelaką dyscyplinę społeczną, zniszczono wiarę w sprawiedliwość społeczną, gdzie struktury państwa
    słabną na naszych oczach, gdzie media zajmują się głownie sprawami trzeciorzędowymi z punktu widzenia interesów państwa i
    społeczeństwa, staje się szczególnie bezbronna w świecie pęczniejącej globalizacji.

Pozostaw odpowiedź