Artykuły,Publicystyka

Wariant Zalskiego cz. III: Mark Leonard „What does China think?”

zalskiW kolejnym odcinku „Wariantu Zalskiego” autor, Ryszard Zalski, zajmie się książką Marka Leonarda pt. „What does the China think”, przetłumaczoną na 14 języków i szumnie zapowiadaną jako współczesną wersję podróży de Toquiville’a, tyle że tym razem nie do Ameryki, ale do Chin. Mimo to Ryszard Zalski nie kryje swojego sceptycyzmu…

Serdecznie zapraszamy do oglądania!

„Wariant Zalskiego” to ukazująca się na stronie www.polska-azja, autorska rubryka Ryszarda Zalskiego. Są to nagrywane w Taipei, video-wypowiedzi autora rubryki, dotyczące zagadnień politycznych w rejonie Azji i Pacyfiku, przede wszystkim związanych z Tajwanem i Chinami oraz USA.

Nazwa cyklu „Wariant Zalskiego” nawiązuje do kultowego wyrażenia polskich stypendystów na Tajwanie z pierwszych lat XXI wieku. Tak nazwano wówczas decyzję Ryszarda Zalskiego o pozostaniu na emigracji i poślubieniu urodziwej mieszkanki wyspy.
Według zamysłu autora „Wariant Zalskiego” będzie podzielony na trzy działy:
– historyczny — omawiający przyczyny konfliktów i sporów rzutujących na historie najnowszą
– współczesny — komentarze do ostatnich wydarzeń międzynarodowych związanych z Azją, nieporozumienia i nieścisłości w międzynarodowych mediach
– różności — recenzje książek, relacje ze spotkań.

Ryszard Zalski przybył w 2002 r. na Tajwan na roczne stypendium. Zbierał materiały do pracy doktorskiej. Przeprowadził wywiady z wieloma politykami zarówno Kuomintangu, jak i Demokratycznej Partii Postępu, parlamentarzystami, doradcami prezydentów Lee Teng-huia, Chen Shui-biena, dziennikarzami, pisarzami i naukowcami. Obecnie uczestniczy w comiesięcznych spotkaniach miejscowych intelektualistów i dziennikarzy, a także zagranicznych dyplomatów, korespondentów i specjalistów, omawiających aktualną sytuacje na wyspie i w regionie. Doktoryzuje się na tajwańskim Tamkang University. Pracował na Tajwanie w działach sprzedaży m.in. Gigabyte’a, Eten’a.
Często występuje na stronie polska-azja.pl jako komentator pod nickiem „rysiek”

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Wariant Zalskiego cz. III: Mark Leonard „What does China think?” Reviewed by on 2 sierpnia 2011 .

W kolejnym odcinku „Wariantu Zalskiego” autor, Ryszard Zalski, zajmie się książką Marka Leonarda pt. „What does the China think”, przetłumaczoną na 14 języków i szumnie zapowiadaną jako współczesną wersję podróży de Toquiville’a, tyle że tym razem nie do Ameryki, ale do Chin. Mimo to Ryszard Zalski nie kryje swojego sceptycyzmu… Serdecznie zapraszamy do oglądania! „Wariant

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

komentarzy 5

  • SG
    czy tajwanczycy boja sie lub ufaja chinom?
    ponizej jeden w mnostwa powodow, by trzymac sie politycznie z daleka
    wantchinatimes.com/news-subclass-cnt.aspx?id=20110801000019&cid=1703&MainCatID=0
    a to jest bardzo prochinska gazeta, wlascicielem jest tajwanska firma ciezko inwestujaca na kontynencie

  • SG
    to ja znowoz sie z Panem zgadzam, w pelni racja. ostatnio mam dobra passe bo i z Pawlem Behrendtem mi po drodze (wlasnie odnosnie konfrontacji na morzach) i Panem Oskarem Pietrewiczem …
    bardzo trudno powiedziec czy sie boja, chyba nikt sobie nie chce wyobrazac mozliwosci ataku zbrojnego, choc prochinska polityka prezia Ma okazuje sie antychinska, bo nie spelnia swojej funkcji i powoduje odwrot spoleczenstwa od chin. ta kwestia czy sie boja jest zbyt obszerna jak na komentarz
    odnosnie samej tematyki co mysla w chinach – kilka dni temu widizialem w tvn cnbc bardzo ciekawy wywiad z prof. goralczykiem nt. jego ostatniej ksiazki o chinach. mowil o dwoch chinskich bestsellerach, ktore sie tam ukazaly i wywolaly spore poruszenie. jesli dobrze zrozumialem, to profesor omowi to przygotowywanej wlasnie ksiazce.
    ponadto powtarzal ze nie rozumiemy chin i nie ich znamy. widze to akurat troche inaczej niz on, ale odbieram jego wypowiedz w tym kontekscie, w ktorym omowilem wlasnie te ksiazke – zeby poznac lepiej co sie tam dzieje i lepiej chiny zrozumiec.
    o co dzieki cspa w polsce coraz latwiej …

    Zyggi
    dziekuje, nad slyszalnoscia pracuje i nastepne filmy bede juz pewnie nagrywal innym sprzetem (nie z webcam)
    nie wiem jak z tym podzialem na poludnie i polnoc, ale te dwa modele kapitalizmu to ciekawa rzecz, przypuszczam ze dyskusja ta w chinach bedzie sie tylko natezala w raz z poglebiajaca przepascia miedzy rownymi i rowniejszymi

    P.S. pieknie dziekuje osobie z cspa, ktora pisala wstepniak to mojego komentarza, ogromnie mi sie podoba !

  • Słyszalność lepsza niż w 2 cześci (przyznaję, że nie dotrwałem wtedy do końca). Ciekawy temat. Jest oczywiste, że Zachód jest zawsze „miękki”, „twardy” lub inny wtedy gdy mu się to opłaca. Ideały nie mają tu nic do rzeczy, co najwyżej bywają używane w celach propagandowych lub gdy trzeba ukarać jakiegoś niepokornego kacyka pokroju Saddama.
    Przykład: W. Brytania, USA i Izrael po kryjomu handlowały z rasistowskim reżimem w RPA przez cały czas obowiązywania apartheidu, a Nelson Mandela był uznawany przez władze USA za terrorystę. Wiadomo: pieniądze nie śmierdzą, zwłaszcza gdy są pod postacią złota i diamentów…
    Ciekawie wygląda zestawienie 2 modeli kapitalizmu: znad Rzeki Perłowej i znad Huang He. Nie należy przeceniać ani demonizować żadnego z tych modeli. Oba mogą wnieść coś wartościowego do rozwoju Chin. Na Południu obserwujemy orientację na innowacyjność i masowość produkcji, większą elastyczność, przedsiębiorczość i mobilność samych mieszkańców. To tu zlokalizowane są działy pracujące na eksport: tekstylia, elektronika, elektronarzędzia itd. Z kolei Północ to większa troska o prawa pracownicze i środowisko (jakkolwiek widok hałd węgla i kominów Północy może tu nasuwać pewne wątpliwości). Tu zlokalizowany jest przemysł metalurgiczny i elektromaszynowy, w którym wiodącą pozycję zajmują państwowe przedsiębiorstwa. W ostatnich latach daje się jednak zauważyć coraz większe „wymieszanie” geograficzne produkcji: coraz więcej zakładów elektromaszynowych, samochodowych i hutniczych znajduje lokalizację na Południu. Z kolei rośnie liczba zakładów badawczych i produkcyjnych sektora IT na Północy.

  • Interesująca wypowiedź i z Pańskimi poglądami na temat Chin się zgadzam, żałuję ale omawianej książki nie znam. Ma Pan szczęście mieszkać w „lepszych Chinach”. Czy Taiwańczycy ChRL się nie boją? Bo ci na morzach w konflikty terytorialne już wchodzą. A zachód mięknie. Z powodów ekonomicznych a także wojny z islamem (co się wiąże). Ich pupil Kim Jong Il wobec Korei Południowej może sobie na wiele bezkarnie pozwalać.

    • Obawiam się, że wojna z „islamem” (a raczej terroryzmem) nie ma tu nic do rzeczy. Kim jest bezkarny, bo ma czym się bronić i jak bronić. Przypomina wariata z kałachem i granatami. Jego armia liczy ponad milion ludzi i prawie na pewno dysponuje bronią masowego rażenia (oraz środkami jej przenoszenia).
      Ale nie to jest najgorsze. Seul – jedna z największych metropolii świata – jest oddalony od granicy z KRLD o jakieś 50 km… Gdyby nie ten czynnik, już dawno Kim zostałby mógłby zostać pokonany przez dysponujące o wiele nowocześniejszym sprzętem armie USA i Korei Pd., po czym prawdopodobnie zadyndałby na szubienicy. Przypuszczam, że dzisiejsze Chiny nawet nie kiwnęłyby palcem w jego obronie. Nie bardzo wierzę, że zechciałyby psuć korzystne z gospodarczego punktu widzenia relacje z Zachodem, by bronić jakiegoś zbankrutowanego kacyka? Kim wie, że nie może polegać na chińskich bagnetach jak w 1950 r., stąd przez tyle lat uporczywie budował swój arsenał.

Pozostaw odpowiedź