Artykuły,Polecane,Publicystyka

W. Tomaszewski: Wojna na Oceanie Indyjskim

Jeśli myślimy o możliwej wojnie, a niestety coraz więcej komentatorów sceny politycznej oraz zwykłych obywateli uważa, że szybko może ona się urzeczywistnić, to zazwyczaj w naszym regionie ma się na myśli ewentualną inwazję Putina na Europę, w Europie Zachodniej  walkę z „państwem islamskim”, w Azji Wschodniej możliwą wojnę na Zachodnim Pacyfiku, a w Indiach wojnę o dominację na Oceanie Indyjskim.

Amerykańska strefa wpływów                      

W dawnych, dobrych czasach ten ocean znajdował się pod niemal wyłączna dominacją USA. Od zakończenia II wojny światowej amerykańska marynarka wojenna, żeby zabezpieczyć efektywne kontrolowanie szlaków morskich w świecie i tym samym dominującą rolę swojego kraju, była obecna w każdym większym akwenie morskim, a do takich bezwzględnie zalicza ten najmniejszy z oceanów. Co prawda od 70-tych lat XX w. Sowieci próbowali kopiować amerykańską strategię, rozbudowując swoją wojenną marynarkę do ogromnych rozmiarów, ale nie posiadali ani odpowiedniego położenia geopolitycznego, żeby stać się równorzędnym graczem dla Amerykanów, ani też możliwości założenia sieci baz morskich na świecie, w tym na Oceanie Indyjskim. Amerykanie za to mają niemal dokładnie w centrum Oceanu jedną ze swoich największych morskich baz w świecie – na wyspie Diego Garcia, która należy do archipelagu Czagos, wydzierżawionego od Brytyjczyków i z którego wysiedlono całą ludność. Amerykanie stacjonują też w Bahrajnie, gdzie przebywa V Flota. Budują również nową bazę w Australii. Jednakże dotychczasowy amerykański potencjał może wkrótce być niewystarczający dla utrzymania dominującej pozycji w tamtym rejonie świata. Amerykanie doskonale zdają sobie z tego sprawę i stąd słynny już pivot w kierunku Azji i Pacyfiku, nazywany bardziej dyplomatycznie przebalansowaniem, który dotyczy nie tylko w/w regionu, ale także obszaru Oceanu Indyjskiego. Może nie w takim samym zakresie, jak to robią bardziej na Wschodzie, ale z pewnością w takim, żeby ten obszar stał się amerykańską głębią strategiczną w stosunku do obszaru Azji Wschodniej. W ten sposób obszar Oceanu Indyjskiego staje się drugim płucem Azji.

Jeśli nie wiadomo, o co chodzi….                       

W popularnym powiedzeniu wiadomo, że chodzi o pieniądze. Pomimo że w każdym przypadku można udowodnić, że ostatecznie sprawa dotyczy pieniędzy, to w tym przypadku bezpośrednim powodem rywalizacji mocarstw jest dostęp do źródeł zaopatrzenia w surowce energetyczne. Truizmem jest powtarzanie powszechnie znanych informacji o gwałtownym rozwoju gospodarek Chin i Indii. Warto natomiast zwrócić uwagę na skutki tych procesów.

Po pierwsze, obie gospodarki startowały z dość niskiego pułapu i nadal ich wyniki per capita są na dość niskim poziomie, co oznacza nadal istnieją duże perspektywy rozwojowe.

Po drugie, obie gospodarki są bardzo energochłonne i nic nie wskazuje, żeby w najbliższych latach doszło do jakiejś radykalnej zmiany w tym względzie.

Po trzecie, połączenie w/w czynników oznacza, że w skali światowej dalszy przyrost popytu na surowce energetyczne będzie w ogromnej większości pochodził od tych dwóch państw, tym bardziej, że np. w Chinach, ze względu na gigantyczną dewastację środowiska naturalnego, za kilkanaście lat będzie się systematycznie odchodziło od używania węgla na rzecz importowanego gazu. Z kolei w Indiach już teraz ¾ ropy naftowej jest sprowadzane z zagranicy.

Po czwarte, ograniczona podaż tych surowców, ze względu na wyczerpywanie się znanych i  mniej kosztownych źródeł wydobycia, doprowadzi do wzmożonej rywalizacji pomiędzy odbiorcami. Dotyczy to przede wszystkim ropy naftowej, a w dalszej kolejności gazu.

W związku z powyższym pierwszorzędnym zadaniem dla odbiorców jest zapewnienie sobie bezpieczeństwa dostaw, a ze względu na położenie geograficzne kluczową rola przypada tu transportom przez Ocean Indyjski.

Strategia chińska

Chiny, o czym niedawno pisaliśmy, ale warto to powtórzyć, jak na państwo o bardzo długiej linii brzegowej, mają wyjątkowo niekorzystne położenie morskie. Cała linia brzegowa z jest zamknięta szeregiem wysp należących do potencjalnych przeciwników ChRL (Japonia, Tajwan, Filipiny) tworzących łańcuch, odcinając Chiny od wyjścia na Pacyfik. Jeszcze gorzej jest z wyjściem na Ocean Indyjski. Tutaj praktycznie jedynym międzynarodowym szlakiem wodnym jest długa cieśnina Malakka leżąca pomiędzy Malezją a Indonezją, niesłychanie łatwa do zablokowania.

Chińczycy starają się zdywersyfikować swoje zakupy, ale i tak ponad ¾ dostaw musi przepływać przez w/w cieśninę, a co gorzej tą trasą tylko w odwrotnym kierunku dostarczany jest prawie cały chiński eksport do krajów UE, największego handlowego partnera Chin.

Nie chcąc być uzależnionym od dobrej woli innych (USA, Indie), którzy bez problemu mogą odciąć w Malakce dostawy do/z Chin, Pekin zdecydował się opracować i zrealizować pewne koncepcje mające zabezpieczyć w/w dostawy.

Koncepcja pierwsza to projekt polegający na zbudowaniu łańcucha sprzymierzeńców Pekinu, głównie opierając się na silnych resentymentach antyamerykańskich lub antyindyjskich. Najważniejszymi sprzymierzeńcami miały być Iran i Pakistan, kraje leżące na szlaku wodnym, skąd płynęły dostawy do Chin. Jednak w tej konfiguracji brakło wspólnych celów, ponieważ antyamerykański Iran nie chciał być antyindyjski, a antyindyjski Pakistan nie chciał być antyamerykański.

Koncepcja druga też dotyczyła zbudowania łańcucha, tyle że nie sprzymierzeńców, ale baz. Pekin zdecydował się wyjść z niesłychanie ofensywną inicjatywą w postaci zbudowania łańcucha baz na Oceanie pełniącego podwójną rolę: ochronną w stosunku do własnych transportów oraz otaczającego Indie. W tej chwili w państwach przybrzeżnych Chińczycy intensywnie rozbudowują swoje bazy. Aktualnie są zaangażowani w Chittagong w Bangladeszu i w Sittwe w Birmie. Planowano też użytkować birmańskie bazy w Mergui i w Thilawie, a na wyspie Ramree zamierzano zbudować terminal ropociągu, prowadzącego przez Birmę do Chin. Inną inwestycją jest głębinowy port w Hambantota na Sri Lance, a także na wyspie Lamu/Kenia. Najważniejszą pozycją wydaje się jednak być pakistański port Gwadar, leżący przy granicy z Iranem tuż nad cieśniną Ormuz, rozbudowany przez Chińczyków w celu przyjmowania także okrętów wojennych oraz pełniący rolę portu przeładunkowego dla przewidywanej rafinerii i terminala rurociągu, który, biegnąc przez Pakistan i dalej przez Azję Środkową, znacznie skróciłby morskie dostawy z Bliskiego Wschodu i zwiększyłby ich bezpieczeństwo. Jednakże ta koncepcja z różnych przyczyn nie do końca spełniła oczekiwania chińskich władz i wkrótce został zastąpiony inną.

Koncepcja trzecia polega na włączeniu poprzednich inwestycji do nowego znacznie większego projektu tak, żeby jednocześnie stał się jednym z najważniejszych elementów gigantycznego chińskiego projektu nazwanego Nowym Jedwabnym Szlakiem. Włączenie koncepcji drugiej do tego projektu, który w olbrzymiej większości dotyczy inwestycji transportowych, handlowych, przemysłowych i w ogóle „cywilnych”, ma na celu zarówno poprawę wizerunku, jak i złagodzenie napięcia wywołanego planami budowy baz dla marynarki wojennej. W sumie mówi się o 22 chińskich bazach na Oceanie Indyjskim, będących bazami zaopatrzeniowymi, handlowymi oraz wojennymi. Rząd w Pekinie prowadzi rozmowy o ich budowie m.in. z takimi państwami jak: Madagaskar, Seszele, Mozambik, Dżibuti, Kenia, Tanzania, Jemen czy Oman. To są państwa przeważnie małe lub biedne, a najczęściej jedne i drugie. Dla nich chiński kapitał to finansowa szansa, a chińskie państwo, dysponujące nie tylko ogromnym kapitałem, ale i szerokimi koneksjami świecie czy prawem veta w ONZ, to bardzo pożądany partner czy protektor.

Źródło: flickr.com, Official U.S. Navy Page

Źródło: flickr.com, Official U.S. Navy Page

Strategia Indii                 

Dla Indii Ocean Indyjski, a zwłaszcza jego północna część, jest tym, czym kiedyś dla imperium rzymskiego było Morze Śródziemne, czyli Mare Nostrum. Budowa i rozbudowa przez Chiny morskich baz, zwłaszcza tych, które otaczają Indie od strony Oceanu, tzw. naszyjnik z pereł (koncepcja druga), traktowane jest w Delhi niemal jak policzek. Chiny nie tylko próbują otoczyć Indie od strony wielkiej wody. Na lądzie, gdzie mają od lat tradycyjnie bardzo dobre relacje z Pakistanem czy ciągle co najmniej poprawne relacje z Birmą, próbują zdobyć wpływy u pozostałych sąsiadów Indii. Pekin stał się bardzo aktywny w Nepalu i w Bhutanie, oferując tym państwom finansową pomoc. Jak skuteczna może to być broń świadczy stanowisko Bangladeszu. Ten kraj graniczący niemal zupełnie tylko z Indiami i w znacznej mierze uzależniony od Delhi, zdecydował się na wyrażenie zgody na chińską inwestycję o charakterze także militarnym. Podobnie uczyniła to leżąca koło Indii Sri Lanka. Jednakże Indie zareagowały szybko. Zmusiły rząd w Dhace do wycofania się z pomysłu goszczenia u siebie chińskiej floty, Nepalowi i Bhutanowi zaproponowały poważne kredyty, a ponieważ Birma obawiająca się zbytniego uzależnienia od Chin ostatecznie nie zgodziła się na militarną obecność chińskich okrętów w swoich portach, do czego przyczyniły się awanse ze strony USA i zapewne Indii, można uznać, że te w/w fakty prawdopodobnie zadecydowały o zmianie chińskiej koncepcji z drugiej na trzecią. Indie działają nie tylko pasywnie, ale i aktywnie, rozbudowując intensywnie swoją flotę.

Indie mają też swoje bazy na Oceanie, szczególnie na Morzu Andamańskim, które w powszechnym odbiorze nazywane są „Żelazną kurtyną”, dzięki czemu mają możliwość zablokowania cieśniny Malakka. Żelazna kurtyna to odpowiednik chińskiego łańcucha z pereł.

Wyścig lotniskowców                     

Indie i Chiny prowadzą intensywny wyścig zbrojeń. Przewiduje się, że Indie w ciągu nadchodzących 10 lat wydadzą na zbrojenia gigantyczną sumę 200 mld USD. Zapewne znaczną pulę zgarnie przemysł amerykański, jako że Indie nowy sojusznik Waszyngtonu zamierza przezbroić się w amerykańską broń. Szczególnie intensywnie zapowiada się rywalizacja w budowie lotniskowców. W tej chwili Indie posiadają stary lotniskowiec „Viraat”, będący dawnym brytyjskim „Hermesem”. 10 lat temu kupiono także drugi lotniskowiec od Rosji (dawny „Admirał Gorszkow”), a ponadto sami Hindusi budują trzeci. One mają być podstawą floty projektowanej na 130 okrętów wojennych. Chińczycy natomiast posiadają jeden postsowiecki lotniskowiec kupiony od Ukrainy, który nadaje się jak na razie do celów szkoleniowych, ale docelowo zamierzają mieć cztery, z których jeden ma operować na Oceanie Indyjskim.

Inną koncepcję prezentują Stany Zjednoczone, które posiadają 11 lotniskowców, a wiec tyle co pozostałe kraje razem wzięte. Gwałtowny rozwój chińskiego lotnictwa morskiego i chińskich wojsk rakietowych powoduje, że era amerykańskich lotniskowców powoli będzie się kończyła. W związku z tym Amerykanie pośpiesznie rozbudowują flotę okrętów typu LCS (Littoral Combat Ship) stosunkowo małych, ale szybkich i trudno wykrywalnych, wielozadaniowych okrętów działających u wybrzeży przeciwnika, wyposażonych w super nowoczesne technologie i taką broń.

Wojna na Oceanie Indyjskim                     

Nie ulega wątpliwości, że gdyby doszło do jakiegoś konfliktu zbrojnego na Oceanie, to flota chińska ulegnie połączonym flotom Indii i USA, które zresztą od jakiegoś czasu współpracują ze sobą. Nie ulega też wątpliwości, że Indie, które na lądzie nie maja szans w walce z połączonymi armiami Chin i Pakistanu, zrobią wszystko, że dominować na morzu, bo to będzie warunek ich przetrwania. Problem w tym, że kiedy dojdzie do jakiegoś konfliktu, co zapewne nie stanie się wcześniej niż za kilkanaście lat, to dopieszczone lotniskowce będą prawdopodobnie już bezużyteczne. Decydujące o zwycięstwie starcie odbywać się będzie w kosmosie.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
W. Tomaszewski: Wojna na Oceanie Indyjskim Reviewed by on 17 czerwca 2015 .

Jeśli myślimy o możliwej wojnie, a niestety coraz więcej komentatorów sceny politycznej oraz zwykłych obywateli uważa, że szybko może ona się urzeczywistnić, to zazwyczaj w naszym regionie ma się na myśli ewentualną inwazję Putina na Europę, w Europie Zachodniej  walkę z „państwem islamskim”, w Azji Wschodniej możliwą wojnę na Zachodnim Pacyfiku, a w Indiach wojnę

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

Pozostaw odpowiedź