Artykuły,Publicystyka

W. Tomaszewski: Spotkanie najbogatszych w Australii

W kilka dni po regionalnej konferencji azjatycko-pacyficznej współpracy ekonomicznej (APEC) w Pekinie, która miała de facto światowy zasięg, odbyła się następna konferencja wielkich, tj. szczyt G20, przywódców grupy państw składającej się z 20 największych gospodarek świata. G20 jest jeszcze mniej sformalizowana niż wspomniany APEC, ponieważ nie posiada nawet stałego sekretariatu. Formalnie jest to ważniejsze spotkanie przywódców niż szczyt APEC, ponieważ biorą w nim udział przedstawiciele z całego świata, ale nie jest to forum ekonomiczne, na które przybywa kilkuset prezesów najważniejszych koncernów. Jak wiadomo, poza Chinami i Rosją to biznes kreuje polityków, a nie odwrotnie, toteż spotkanie liderów politycznych ma mniejszą wagę niż szczyt APEC, gdzie obok przywódców państw debatowało także tych kilkuset szefów wielkich firm najważniejszego gospodarczego regionu świata.

G20 jest grupą zrzeszającą teoretycznie 19 największych gospodarczo państw oraz Unię Europejską. Teoretycznie, ponieważ nie ma wśród nich Hiszpanii, sklasyfikowanej zgodnie w trzech najbardziej prestiżowych rankingach (World Bank, IMF, CIA) na 13. pozycji według wartości nominalnej i trochę niżej według parytetu siły nabywczej. Wynika to z faktu, że poprzedni, socjalistyczny rząd Hiszpanii, skupiony na przeprowadzeniu reform o obyczajowym charakterze, po prostu zaniedbał tą sprawę. W grupie nie ma też Iranu, którego rozmiar gospodarki upoważniała do zajęcia miejsca wśród wielkich tego świata, ale ajatollahowie z powodów politycznych nie zostali do nich zaproszeni. W tej grupie natomiast znajduje się RPA, państwo, które we wszystkich w/w rankingach zarówno w wersji nominalnej, jak i parytetu siły nabywczej znajduje się poza Polską, ale poprawność polityczna i chęć większego zrównoważenia składu grupy spowodowała zaproszenie tego jedynego przedstawiciela Afryki do ekskluzywnego towarzystwa. Unię reprezentowali: nowy przewodniczący Komisji Europejskiej Jean-Clude Juncker i oraz ciągle jeszcze przewodniczący Rady Europejskiej Herman van Rompuy. Pecha miał natomiast Donald Tusk, którego kadencja rozpoczyna się formalnie 1 grudnia, w związku z tym musiał zostać w domu.

Sprawa prezydenta Putina                      

Na szczycie w Brisbane, to miasto wygrało rywalizację o przeprowadzenie szczytu ze znacznie bardziej doświadczonymi w organizowaniu wielkich imprez konkurentami Sydney i Melbourne, największe zainteresowanie mediów przyciągały nie sprawy merytoryczne, tak ważne dla świata, ale osoba prezydenta Rosji Władimira Putina. Jego udział w tym mitingu od kilku miesięcy stał pod znakiem zapytania. Agresja Rosjan na Ukrainie, a szczególnie zestrzelenie malezyjskiego samolotu pasażerskiego, spowodowały, że wyjątkowo ostro wystąpiła australijska minister spraw zagranicznych Julia Bishop, która zaproponowała usunięcie prezydenta Rosji z listy zaproszonych gości, uzyskując w tej sprawę znaczne poparcie australijskiego społeczeństwa. Ostatecznie decyzję podjął premier Australii Anthony Abbott, który stwierdził, że szczyt G20 jest międzynarodowym spotkaniem i jego kraj nie ma prawa podejmować indywidualnych decyzji o wykluczeniu kogokolwiek. Rosjanie na ten afront, że ktoś w ogóle śmie rozważać ich uczestnictwo, zareagowali po swojemu, tzn. zgodnie z ich kulturą polityczną, wysyłając w czasie odbywania się szczytu flotę wojenną w kierunku południowego Pacyfiku. Pierwszy zespół dotarł do Morza Filipińskiego i tam odbywa szkolenie bojowe. Natomiast drugi zespół, w skład którego wchodzą m.in. krążownik Wariag i niszczyciel Marszałek Szaposznikow, popłynął w kierunku Australii, jej północno-wschodniego wybrzeża, czyli mniej więcej tam, gdzie znajduje się Brisbane. Wysłanie starych, trzydziestoletnich okrętów w celu postraszenia nieprzyjaznych Rosji uczestników spotkania mogło wywołać tylko odwrotny skutek. Nikt z wielkich nie przestraszył się przestarzałych okrętów, które bez większego trudu mogą zostać zlikwidowane jednym uderzeniem nowoczesnych samolotów lotnictwa morskiego lub trudno wykrywalnych łodzi podwodnych. Pogłębiło to natomiast negatywną opinie, jaką Zachód ma o rosyjskim prezydencie. O ile kilka dni wcześniej w Pekinie Putin mógł być fetowany przez chińskich gospodarzy, o tyle w Brisbane karty rozdawał Zachód i odpowiednio potraktował Rosjan. Jeszcze przed otwarciem ceremonii kanadyjski premier Steven Harper powiedział: „podam Panu rękę, ale tylko po to, żeby powiedzieć: musicie wynieść się z Ukrainy”. Według rzecznika delegacji rosyjskiej Putin nie stracił zimnej krwi i odpowiedział: „to jest niemożliwe, ponieważ nas tam nie ma”. Jeszcze gorzej potraktował go prezydent USA. Obama podczas wykładu na jednym z australijskim uniwersytecie porównał Rosję do wirusa eboli. Wydaje się, że Zachód, a przede wszystkich jego pozaeuropejska część (USA, Kanada, Australia), przestał się cackać z Rosją. Nie były to jedyne przykrości, jakie spotkały tam Putina. Podczas uroczystego obiadu prezydenta Rosji posadzono na końcu stołu, a wiec na miejscu znacznie niższym niż wskazuje ranga jego kraju. To taka dyplomatyczna czarna polewką. Podczas obrad Putin był ciągle pod presją swoich rozmówców. Nawet kanclerz Merkel, zajmująca dość umiarkowane stanowisko wśród najważniejszych decydentów Zachodu, ostatnio zaczęła tracić cierpliwość w stosunku do Rosji. Rozmowy z panią Merkel były i muszą być szczególnie osobiście przykre dla prezydenta Rosji. Władimir Putin, były oficer KGB w Dreźnie w NRD, sprawujący tam nadzorcze funkcje, musi teraz wysłuchiwać pouczeń od byłej enerdowskiej poddanej. Wydaje się, że prezydent Rosji, marginalizowany i ostro oskarżany zarówno o agresję na Ukrainę, jak i za tragedię malezyjskiego samolotu, nie wytrzymał psychicznie tego systematycznego, politycznego ataku i po pierwszym dniu opuścił zgromadzenie. Wrażenie ucieczki ze spotkania pogłębiło nieudolne tłumaczenie rzecznika delegacji rosyjskiej, który próbował wyjaśnić, że droga powrotu do Moskwy jest tak długa, że prezydent nie zdążyłby stawić się do pracy w poniedziałek. Z tego wszystkiego wynikają trzy wnioski, w sumie mało optymistyczne.

Kiedyś rosyjski historyk Jewgenij Tarle opisując sprawę porwania i rozstrzelania księcia d’Enghien pod fałszywym zarzutem spiskowania na życie Napoleona, zauważył, że skala protestów przeciwko porwaniu księcia przez francuskich żandarmów z terytorium obcego państwa była tym większa im dane państwo dalej leżało od Francji, w związku z czym najsilniej protestowała Rosja. W obecnej sytuacji również zachodzi ta prawidłowość. Najostrzej krytykują Rosję te kraje Zachodu, które leżą daleko od Moskwy: USA, Australia i Kanada. Bliższa terytorialnie Zachodnia Europa jest bardziej umiarkowana. Widocznie nie tylko utrata gospodarczych fruktów ze współpracy Rosją, ale i strach przed rosyjskim niedźwiedziem gra w tym jakąś rolę, co jest jednak o tyle dziwne, ponieważ zarówno UE gospodarczo, jak i NATO militarnie są o wiele silniejsze od Rosji. Drugim wnioskiem może być niestety stwierdzenie, że Putin nie uciekł po prostu, ale że już podjął decyzję co do dalszego rozwoju wydarzeń na Ukrainie i nie widział sensu dalszej dyskusji na ten temat. Koncentracja wojsk rosyjskich na granicy z Ukrainą, która następuje na bieżąco, może skłaniać do postawienia takiej tezy. Trzecim wnioskiem jest fakt, że z rosyjskim imperializmem walczy tyko Zachód wspomagany przez Japonię. Chiny, Indonezja oraz kraje latynoskie stanęły na uboczu. Dla dwóch pierwszych mających własne terytorialne apetyty: Chiny (Tajwan, Kraj Zaamurski), Indonezja (Nowa Gwinea) taka sytuacja, kiedy Zachód zajęty jest Rosją, wydaje się komfortowa.

Źródło: Wikimedia Commons

Źródło: Wikimedia Commons

Gospodarka

G20 została powołana głównie z powodu koordynowania działań gospodarczych, w celu minimalizowania kryzysów w świecie globalnej gospodarki. Z tego względu w spotkaniach towarzyszących jej szczytom biorą udział przedstawiciele największych organizacji światowych zajmujących się sprawami ekonomicznymi i finansowymi: Bank Światowy, Międzynarodowy Fundusz Walutowy, ONZ oraz inne instytucje. Wydawałoby się, że kraje G20, kontrolujące aż 85% światowego PKB i niewiele mniej światowego handlu, wspomagane fachową konsultacją tak szacownych i kompetentnych instytucji, nie powinny mieć większych kłopotów z zapobieganiem ciężkim kryzysom, w wyniku których dziesiątki milionów ludzi traci pracę i często dorobek życia. Jednak jest inaczej. Pomimo podejmowanych środków, gospodarka światowa nie może wyjść z kryzysu, który trwa od 2008 r., a poszczególne kraje (oprócz Chin) po krótkim okresie ożywienia, jak obecnie Japonia, ponownie wpadają w recesje lub w najlepszym przypadku wyhamowują tempo rozwoju. Mimo wszystko warto jednak spojrzeć na środki i cele, jakie postawił w tym względzie ów szczyt i które zostały przedstawione w końcowym komunikacie.

Za najważniejsze zadanie uznano wzrost gospodarczy mający na celu podniesienie stopy życiowej i jakości pracy. Podkreślono przy tym determinacje, aby osiągnąć te cele. To są jednak zazwyczaj standardowe określenia występujące w takich komunikatach. Bardziej konkretne są przedstawione cyfry. Za cel uznano podniesienie PKB G20 o dodatkowe 2,1% do roku 2018, co zwiększy wartość swigowej gospodarki o 2 biliony USD oraz stworzy miliony nowych miejsc pracy. Planuje się również stworzenie na całym  świecie dodatkowych 100 mln miejsc pracy dla kobiet do roku 2025.

To ma nastąpić poprzez zwiększenie inwestycji, wymiany handlowej, konkurencji i zatrudnienia. W celu koordynacji tych zadań ma zostać powołane Globalne Centrum Infrastruktury. Centrum będzie miało za zadanie ułatwienie wymiany wiedzy pomiędzy rządami, sektorem prywatnym, bankami rozwoju oraz innymi międzynarodowymi  organizacji oraz koordynowało współpracę między tymi instytucjami w celu poprawy funkcjonowania i finansowania rynków infrastrukturalnych. Poinformowano równolegle, że Bank Światowy również tworzy swoją komórkę branżową, która zajmie się tymi samymi sprawami co GCI. Można to różnie zrozumieć również tak, że tworzy się dodatkową synekurę dla rozrastającej się międzynarodowej biurokracji.

Na tym właściwie można by zakończyć analizę komunikatu. Dalej zawiera on komunały lub rzeczy oczywiste, takie jak: „wzmocnienie odporności globalnej gospodarki i stabilności systemu finansowego są kluczowe dla osiągnięcia wzrostu gospodarczego i rozwoju”. Jeden natomiast punkt jest warty odnotowania. „Podejmujemy działania w celu zapewnienia przejrzystości międzynarodowego systemu podatkowego i zabezpieczenia przychodów krajów. Zyski powinny być opodatkowane, tam gdzie działalność gospodarcza przynosi zyski” – stwierdza komunikat. To oczywiście pokłosie afery Junckera, b. premiera Luksemburga, który potajemnie zawarł umowy z największymi gigantami światowej gospodarki, w sumie z 300 firmami. W skutek tej umowy, przeniosły one swoje headquarters do Luksemburga, gdzie płaciły minimalne podatki, nie płacąc podatków w krajach, w których generowały zyski. Ocenia się, że w skutek tego dumpingu podatkowego, trwającego co najmniej 10 lat, tylko same kraje Unii straciły gigantyczne sumy kilkuset miliardów rocznie. Być może jest to największy przekręt w historii świata. Dzisiaj Juncker jest szefem Komisji Europejskiej i jakby nigdy nic pracuje nad unifikacją prawa podatkowego i bierze udział w światowym forum, gdzie się dyskutuje nad przejrzystością prawa podatkowego. Nie ma zamiaru ustąpić. Zero wstydu. Sama Unia, tak chętnie pouczająca innych kwestii praw człowieka i w sprawach etycznych, też milczy w tej sprawie. Tą historię dedykuję tym, którzy uważają, że tak źle jak u nas, to nigdzie nie jest.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
W. Tomaszewski: Spotkanie najbogatszych w Australii Reviewed by on 12 stycznia 2015 .

W kilka dni po regionalnej konferencji azjatycko-pacyficznej współpracy ekonomicznej (APEC) w Pekinie, która miała de facto światowy zasięg, odbyła się następna konferencja wielkich, tj. szczyt G20, przywódców grupy państw składającej się z 20 największych gospodarek świata. G20 jest jeszcze mniej sformalizowana niż wspomniany APEC, ponieważ nie posiada nawet stałego sekretariatu. Formalnie jest to ważniejsze spotkanie

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

KOMENTARZE: 1

  • Bardzo dobry artykuł panie Wute,lubię czytać pana artykuły.Ale też posiada pan wiedzę.

Pozostaw odpowiedź