Artykuły,Filipiny news

W. Tomaszewski: Skąd przybyli Filipińczycy

Wyspy Filipin są częścią naturalnego łańcucha wysp, które rozciągają się od Kamczatki. Łańcuch w skład którego wchodzą: Wyspy Kurylskie, cztery duże wyspy japońskie, Wyspy Riukiu, Tajwan, wyspy Filipin, Moluki i Nowa Gwinea, oddziela Azję od Pacyfiku stanowiąc jakby fizyczną barierę chroniącą kontynent od bezkresu wód.

Same Filipiny składają się z dwóch dużych wysp: Luzon na północny i Mindanao na południu, a miedzy nimi i obok nich leży niezliczona liczba wysp i wysepek. Mniej więc na Południowy zachód od Luzonu położona jest długa i wąska wyspa Palawan a w tym samym kierunku od Mindanao położony jest Archipelag Sulu. Palawan jak i archipelag kończą się niemal tam gdzie zaczyna się wyspa Borneo. Na wschód od Filipin rozciąga się Morze Filipińskie, będące zachodnim akwenem Oceanu Spokojnego. Na południu od położone są Wyspy Moluckie należące do Indonezji, a na zachodzie rozciąga się Morze Południowochińskie, które Filipińczycy od niedawna zaczęli nazywać Morzem Zachodniofilipińskim. Na północ od wyspy Luzon leży Tajwan. Samych wysp należących do Filipin jest ponad siedem tysięcy co nadaje temu państwu absolutnie charakter wyspiarski i rodzi określone konsekwencje w sposobie zarządzania tak nieprawdopodobnie rozdrobnionym wyspiarskim „planktonem”.

Sama ludność Filipin stanowi mozaikę najprzeróżniejszych ras, narodowości i plemion rzadko spotykaną w świecie. Pierwszymi mieszkańcami byli prawdopodobnie Negryci, których nazwa w jęz. hiszpańskim (Negritos) oznacza: „mali czarni”. Negryci byli prawdopodobnie jedną z grup Australoidów, których przodkowie, Proto-Australoidzi w dalekiej przeszłości wyemigrowali z Afryki. Negryci przybyli na obecne wyspy filipińskie prawdopodobnie poprzez tzw. most lądowy około 30 tys. lat B.C. czyli w okresie kiedy Filipiny nie były jeszcze wyspami.

Negryci, którzy byli ludźmi małego wzrostu, nieraz nazywani Pigmejami żyją do tej pory na Filipinach. Ich plemiona Aeta, Agta, Ati i kilkanaście innych najbardziej oparły się cywilizacji przyniesionej przez chrześcijaństwo i islam. Jeszcze do tej pory część Negrytów żyje na Filipinach, głęboko w górach, w cywilizacyjnej izolacji. Po nich przybyli na wyspy, jako pierwsza emigracja morska, tajwańscy  aborygeni należący do ludów austronezyjskich.

Austronezyjczycy, których siedzibami były tereny Wietnamu i Południowych Chin rozprzestrzenili się od Madagaskaru aż po Hawaje. Na Filipinach zdominowali Negrytów zepchnęli ich na gorsze tereny.  Do najważniejszych grup etnicznych będących potomkami Austronezyjczyków należąca: Tagalogowie i grupa Wizajan. Ci pierwsi stanowią ponad 28% ludności Filipin i ich język został uznany razem z językiem angielskim za język urzędowy Filipin. Zamieszkują głównie wyspę Luzon. Jeszcze liczniejsza jest grupa etniczna Wizajan licząca 33 mln ludzi, ale jest ona podzielona na różne podgrupy z których Cebuano liczy 16 mln ludzi, a jej językiem mówi aż 20 mln Filipińczyków. Językiem Ilonggo mówi 7 mln, a językiem Waray-Waray 3 mln. Ta grupa ludów Wizajan zamieszkuje przede wszystkim wyspy pomiędzy Luzonem i Mindanao oraz północną część tej ostatniej wysypy.

Trzecią grupą językowa wywodzącą się z Austronezyjczyków jest  grupa Ilocano, której społeczność liczy 9 mln ludzi. Zamieszkują głownie północną część wyspy Luzon. Do innych grup wywodzących się z Austronezyjczyków i mieszkających na wyspie Luzon zalicza się: Bicolanos (6 mln), Kampamangan (3 mln), Pangasinsnian (2 mln). Populacja wszystkich w/w grup etnicznych jest w ogromniej większości chrześcijańska, wyznania rzymskokatolickiego.

Na południu, dokładniej przede wszystkim w południowo-zachodniej i południowej części Mindanao żyją muzułmanie stanowiący około 5% populacji Filipin. Większe ich grupy są także osiedlone w Archipelagu Sulu i na wyspie Palawan. Filipińscy muzułmanie zwani Moro nie stanowią jakiejś osobnej narodowości. Podobnie jak Filipińczycy chrześcijanie pochodzą od austronezyjskich przybyszów z Tajwanu. Różni ich przede wszystkim wiara.

Podobnie jak chrześcijanie, nie stanowią jednej grupy etnicznej, są grupą religijną, na która składa się dziesięć większych plemion, w tym trzy duże (Maguidanaon, Maranao, Tausug) oraz masę pomniejszych. Islam, który dotarł na wyspy w II połowie XV w., a więc niemal na wiek przed podbojem Filipin przez Hiszpanów, zdołał utworzyć pierwsze organizmy państwowe. Muzułmanie pobici przez Hiszpanów w II połowie XVI w. zostali zepchnięci na południe wyspy Mindanao, gdzie przez kilka wieków niemal do dnia dzisiejszego (dosłownie) stawiali opór wszystkim rządzącym Filipinami.

Negryci, pierwotni mieszkańcy wysp, nie są jedynymi, którzy żyją w pewnej izolacji od cywilizacji. Oblicza się, że na Filipinach egzystuje około 100 innych górskich plemion, którzy także żyją w odosobnieniu. Oblicza się, że stanowią oni około 3% populacji wysp. Ich izolacja coraz bardziej ustępuje pod wpływem ekspansji współczesnej cywilizacji, a sami górale coraz chętniej korzystają z jej dobrodziejstw.

Wyspy filipińskie, które stały się obiektem podboju lub/i dłuższego panowania obcych: Muzułmanów, Hiszpanów, Amerykanów i Japończyków, siłą rzeczy stopniowo zmieniały swoją etniczność i  kulturę.

Stopniowe opanowywanie wysp przez muzułmanów, którzy przynieśli islam z wysp Archipelagu Malajskiego nie zmienił etniczności Filipin, ale inwazja Hiszpanów, którzy przez ponad trzy wieki (do 1898 r.) rządzili Filipinami miała przełomowe znaczenie dla tożsamości tego kraju, w tym także dla jego populacji. Hiszpanie nie prowadzili polityki rasistowskiej na Filipinach. Często i chętnie zawierali mieszane związki małżeńskie, efektem czego była dość duża ilość tzw. mestizos, którą to nazwą określano potomków rdzennych Filipin z obcymi (Hiszpanami, Chińczykami, Japończykami, Amerykanami..itd.). Obecnie uważa się, że ponad 3% ludności stanowią osoby o hiszpańskim rodowodzie, a co najmniej kilkanaście procent to osoby mające jakąś część krwi hiszpańskiej. Wraz z Hiszpanami, którzy rozpoczęli podbój wysp od wyprawy Lopeza de Legazpi z Meksyku w 1565 r., przybyli Aztekowie i Majowie. Ci z nich, którzy przeżyli konkwistę, zostali i pożenili się z miejscowymi kobietami. Potem też przez dziesiątki lat kursując na linii Acapulco – Manila, w charakterze żołnierzy, marynarzy, niewolników..itd przybywało przez dziesięciolecia tysiące Indian z Meksyku. Ten ruch miał charakter dwukierunkowy. W Meksyku żyje ponad 200 tys. potomków Filipińczyków.

Drugim narodem, który miał i ma wielki wpływ na historię Filipin to Chińczycy. Przybywali na wyspy w celach handlowych daleko wcześniej, zanim pojawili tam się Muzułmanie. Najstarsze chińskie dokumenty wskazują na X w. ale można domniemywać, że te kontakty zostały nawiązane znacznie wcześniej. Już przed hiszpańskim podbojem istniała dość liczna chińska emigracja. Dysponując dość wielką przewagą liczebną nad Hiszpanami w pierwszych dekadach po podboju, Chińczycy dwukrotnie próbowali zrzucić hiszpańskie panowanie, w roku 1603 a potem kilkadziesiąt lat później. Bez skutku. W pierwszej rebelii zostali pokonani wspólnymi siłami: Hiszpanów, tubylców (plemion austronezyjskich) oraz kolonistów japońskich. Ci ostatni sprawili Chińczykom prawdziwą rzeź. Chińczycy z braku kobiet często żenili się, po przejściu na katolicyzm  z miejscowymi kobietami, z czego powstała ogromna populacja zwana niegdyś Mestizo de Sangley  (słowem Sangley nazywano dawniej Chińczyków) Ci mieszańcy wśród których nie brakowało mających także hiszpańskich przodków (Tornatras) stanowią co najmniej 20% ludności Filipin.

Gdybyśmy społeczeństwo filipińskie podzieli na trzy grupy: Filipńczyków chrześcijan o korzeniach niechińskich, Filipińczyków muzułmanów i  Chińczyków i ich mestizos to proporcje ludnościowe kształtowałyby się następująco: 73%, 5% i 22%. Ponieważ w grupie chińskiej, czystej krwi Chińczycy stanowią 1,3% procent ludności, to oznacza, że ludzie pochodzenia chińskiego tzw. mestizos stanowią ponad 20% ludności Filipin. Chociaż Chińczycy emigrowali na Filipiny przez wieki, to największa fala emigrantów przybyła w XX w., szczególnie w latach 1911 – 1937 czyli od upadku cesarstwa do najazdu Japonii na Chiny. 80% chińskiej emigracji pochodzi tylko z prowincji Fujian. Reszta przede wszystkim z Guangdongu. Wielowiekowe doświadczenie i tradycje w handlu niezmiernie skutkują wśród chińskiej emigracji. Te 1,3% Chińczyków na Filipinach kontroluje 50-60% kapitału i 60-70% gospodarki Filipin.

Przejęcie Filipin przez Amerykanów w 1898 r. wyniku wojny amerykańsko-hiszpańskiej spowodowało napływ Amerykanów w ciągu niemal ich półwiekowej dominacji na wyspach. Oblicza się, że żyje około 30 tys. amerykańskich mestizos, a liczba osób mających w sobie w ogóle jakąś część amerykańskiej krwi wynosi 1%. Znacznie większe znaczenie od zmian populacyjnych, miały rządy amerykańskie na cywilizacyjną tożsamość Filipin. Amerykanie przynieśli ze sobą nowe wyznania chrześcijańskie. Nastąpiły konwersje z katolicyzmu na wyznania protestanckie. Aktualnie uważa się, że ca.10% ludności kraju to protestanci. Drugą zmianą to ekspansja języka angielskiego, który wyparł język hiszpański. Był to długi proces, ale ostatecznie język hiszpański w 1977 r. utracił status oficjalnego języka na rzecz angielskiego.

Emigracja japońska jest niewiele młodsza od chińskiej. Dokumenty świadczące o kontaktach pochodzą z XII w.  Emigracja szczególnie nasiliła się od początku XVII w. kiedy rządzący Japonią jeden z szogunów z rodu Tokugawa wydał restrykcyjne przepisy przeciwko chrześcijanom. Część z nich opuściła wówczas Japonię i wyemigrowała na Filipiny. Bardzo trudny okres przeżywali Japończycy po zakończeniu II WŚ, ponieważ część z japońskiej emigracji kolaborowała z armią japońską, która okupowała Filipiny w latach 1942 – 1945.

Obecnie liczbę Japończyków oraz japońskich mestizos tzw. starej emigracji ocenia się na 120 tys.. Oprócz nich żyje jeszcze ca. 100 tys. mestizos będących owocem związków czasowej emigracji zarobkowej Filipińczyków, a przede wszystkim Filipinek do Japonii. Na filipińskich wyspach żyje też ca. 150 tys. Hindusów i hinduskich mestizos, w tym pochodzących od żołnierzy w służbie brytyjskiej (sipajów), którzy po ataku Brytyjczyków na Manilę w 1752 r. odmówili powrotu do kraju.

Ostatnią większą grupą są Koreańczycy, którzy osiedlili się na Filipinach korzystając z niższych kosztów edukacji i utrzymania. Na wyspie też mieszkają koreańscy mestizos będący potomkami filipińskich żołnierzy i Koreanek z okresu wojny koreańskiej oraz potomkowie emigracji zarobkowej do Korei. całość tych grup ocenia się na 100 tys. osób.

Filipińczycy należą do tych narodów, których skład etniczny ulegał w ciągu kilku ostatnich wieków dość istotnym zmianom. To w ogromnej większości mozaika wielu autochtonicznych plemion i napływowych narodów/narodowości a także ich wspólnych potomków. Ta niezmiernie mieszana populacja, wyznająca w olbrzymiej większości chrześcijaństwo, stworzyła w Południowej Azji unikalne społeczeństwo o cywilizacji chyba najbardziej zbliżonej do cywilizacji państw Ameryki Łacińskiej.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
W. Tomaszewski: Skąd przybyli Filipińczycy Reviewed by on 9 listopada 2012 .

Wyspy Filipin są częścią naturalnego łańcucha wysp, które rozciągają się od Kamczatki. Łańcuch w skład którego wchodzą: Wyspy Kurylskie, cztery duże wyspy japońskie, Wyspy Riukiu, Tajwan, wyspy Filipin, Moluki i Nowa Gwinea, oddziela Azję od Pacyfiku stanowiąc jakby fizyczną barierę chroniącą kontynent od bezkresu wód. Same Filipiny składają się z dwóch dużych wysp: Luzon na

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

komentarzy 11

  • @ Zyggi
    Po prostu rozważamy. Ja osobiście nie wierzę, w migrację Wschodnich Słowian do Polski. Zresztą w jednym z poprzednich postów
    napisałem: „Problemem jest że akurat nie widać tych emigrantów.”

  • Moze troszkę poza głównym tematem samego artykułu, osobiście mam wrażenie ze emigracja Filipinczykow za praca do niemalze kazdego zakatka Azji przypomina te obecna Polaków do każdego zakątka Europy. Szczegolnie poszukiwane sa Filipińskie nianie, ktore zarówno w Chinach i Indiach sa bardzo cenione, a docierają nawet do Europy zaraz za emigrantami z Chin i Indii właśnie. Nie potrafię powiedzieć, czy przoduje w tym grupa chrześcijańska z Filipin, czy rozciąga sie to na cała populację. Mozliwe, ze jest to spowodowane rozpowszechnieniem i dobra znajomością języka angielskiego na Filipinach.
    Natomiast koncentracja kapitału i kontroli w biznesie Chinczkow na Filipinach naprawdę szokująca, nigdy bym sie tego nie spodziewał. Jestem ciekaw jak podobne dane prezentuja sie w Malezji, gdzie takze Chińczycy sa silnie obecni w biznesie.

    • Chrześcijanie stanowią ponad dziewięćdziesiąt kilka procent ludności Filipin. Poza częścią Mindanao i archipelagiem Sulu
      dominują w całym kraju. Myślę, że prędzej czy później zawitają też do nas. Nie wykluczam, że ze względu na znajomość
      angielskiego i religię, mogą być jedną z najlepszych opcji imigracyjnych, nieuniknionych w naszym kraju.
      Odnośnie Malezji to nie znam aktualnych danych gospodarczych. Kiedy byłem tam kilka temu to mówiono mi, że malezyjska
      gospodarka jest w ręku Chińczyków, który stanowią tam ca. 35-38% ludności. Faktycznie wszyscy moi klienci byli
      Chińczykami.

      • Avatar PZ

        Niezbyt fortunnie sie wyrazilem, dziękuje za zwrócenie uwagi na to, juz sie doprecyzowuje. Ja po prostu do tej pory nigdy nie spotkałem innych Filipinczykow na emigracji niz Katolików, stad tez zastanawiałem sie czy inni, oprócz Katolikow takze emigruja, bo na przyklad sporo jest ich na w Dubaju, a tam spodziewalbym sie ze bedzie jakaś nad-reprezentacja Muzułmanów z Filipin.
        W kwestii imigracji Filipinczycy rzeczywiście sa atrakcyjna grupa, tylko ze najpierw Polska musiałaby mieć jakaś rozsądna politykę imigracyjna. Osobiście mam spore wątpliwości wobec nastawienia sie na Ukrainę, Białoruś lub Rosję, choć niewątpliwie jest to o wiele lepsze niz błąd który popełniła Europa Zachodnia. Pełna asymilacja w nowej kulturze następuje tylko w momencie odcięcia kontaktu z krajem macierzystym. Doskonale widać to na przykładzie USA, czy RPA, gdzie potomkowie Holendrów rozwinęli jezyk Afrikaans, a który różni sie od Holenderskiego, czasami dość znacznie. Ze względów geografii takie odcięcie w przypadku trzech krajów ktore wymienilem raczej nie nastąpi.

      • Avatar wute

        Nastawienie na te trzy kraje teoretycznie ma dużo plusów. Problem jest że akurat nie widać tych
        emigrantów. Odnoszę wrażenie, że autorzy tych projektów nie wzięli pod uwagę co najmniej dwóch
        czynników:
        1. Te kraje mają podobne albo jeszcze większe załamanie demograficzne niż Polska.
        2. Dochód na 1 mieszkańca w tych krajach wynosi w usd w tys.:
        Polska 21.3
        Rosja 21,2
        Biał 15, 0
        Ukra 7,2
        Jak widać teoretycznie poziom pomiędzy Polską a Rosją jest żaden, więc nie ma co się spodziewać
        jakiejś emigracji z tego kraju. Różnica pomiędzy Białorusią o Polską jest zbyt mała, że wyrównać
        wszelkie niedogodności życia emigranta.
        Pozostaje Ukraina, która wyraźnie odstaje w dochodzie.
        3. Poza tym w Polsce nie ma pracy. 2 mln ludzi jest na bezrobociu, mimo dużej emigracji zarobkowej
        Polaków.
        Słynny rosyjski historiozof, twórca koncepcji typów kulturalno-historycznych Nikołaj Danilewski, którego
        cywilizacyjne koncepcje potem rozwijali Koneczny, Spengler i Toynbee, pisał o dawnej Polsce, że jest
        jak tarantula chciwie pożerająca wschodniego sąsiada, kiedy jednocześnie zachodni sąsiedzi pożerają
        jej odwłok.
        Dzisiaj mam wrażenie, że obecna sytuacja przypomina tamtą. Sięgamy po młodzież ze Wschodu, kiedy
        jednocześnie naszą „pożera” Zachód.

      • Avatar PZ

        Ja natomiast zastanawiam sie, czy w razie gdyby przybyli imigranci z Ukrainy to nie nastąpi przeniesienie ich kultury do Polski, szczegolnie gdyby osiedlali sie na terenach wschodnich, ktore mocno sie wyludniaja (szczegolnie lubelskie). Do tej pory nie potrafiliśmy poradzić sobie z żywiołem ukraińskim, nie jest wcale pewne ze poradzimy sobie teraz.
        Wskaźniki PKB Białorusi sa na tyle ciekawe, ze w mainstreamie Bialorus jest przedstawiana jako oaza zacofania i biedy (która na pewno tam jest). Tyle tylko, ze bez pomocy funduszy UE nie odbiegają PKB per capita mocno od Polski, w przeciwieństwie do „modelowej” demokracji na Ukrainie. Tutaj po raz kolejny jawi sie ideologiczne skrzywienie MSZ, ktore moim zdaniem jest po prostu szkodliwe. Dobrze, ze chociaż w przypadku Ukrainy nastąpiło opamiętanie i przestano wpychac Ukraińców w ręce Rosji.
        Świetnie porównanie z ta tarantula.
        Pozdrawiam,

      • Avatar wute

        Osiedlenie się części emigrantów na „ścianie wschodniej” jest zupełnie możliwe. Podobnie jest w Niemczech, gdzie
        niektóre przygraniczne obszary z Polską, są zasiedlane przez zwarte grupy emigrantów z Polski, którzy przekraczają granicę i osiedlają się po stronie niemieckiej, znacznie już wyludnionej.
        Zapewne część emigrantów ukraińskich rozprzestrzeniłaby się po całej Polsce, ale część zostałaby przy granicy.
        Wydaje mi się, że III RP miałaby znacznie więcej szans na asymilacje Ukraińców, niż stosujące dyskryminacje IRP, IIRP i PRL. Paradoksalnie, ale tam gdzie się nie stosuje dyskryminacji mniejszości narodowych i daje się możliwość normalnego rozwoju, a jednocześnie ma się atrakcyjny program kulturalny to asymilacja przebiega szybciej.
        Tak właśnie było w przypadku IRP, która zasymilowała cała elitę ruską od Lwowa do Zadnieprza, poprzez swoją
        atrakcyjność cywilizacyjną. Ograniczenie tego procesu tylko do elit poprzez m.in. odmowę uznania Kozaków za członków Rzeczpospolitej (Kanclerz litewski Stanisław Radziwiłł powiedział Kozakom, że są członkami Rzeczpospolitej jak włosy i paznokcie, kiedy urosną to trzeba je ścinać) oraz odejście od tolerancji religijnej poprzez próbę narzucenia swojej religii (Unia Brzeska) spowodowało załamanie się całej koncepcji państwa
        wieloetnicznego i katastrofę, której skutki odczuwa każde następne pokolenie Polaków. łącznie z nami.
        Również pozdrawiam

      • Avatar Zyggi

        Nieliczna grupa Ukraińców pracuje w Polsce, ale jest ich mniej niż Polaków pracujących w Czechach. Wy naprawdę wierzycie, że do Polski zaczną masowo imigrowac Ukraińcy? Ale po co, skoro Polska to tylko tranzyt na Zachód? Jesteś legalnie w Polsce, to i w Niemczech albo w UK. Kto by sobie zawracał głowę Polską? Bo podobna, słowiańska mowa? Kierując się tym kryterium Ukraińcy wybiorą już raczej Czechy lub Słowenię, gdzie zarobią 1,5 – 2,5 raza tyle co u nas, gdzie bezrobocie mniejsze, administracja i opieka medyczna sprawniejsza i gdzie socjal hojniejszy. Nieco dłuższy czas podróży rychło się zwróci.
        Dla Ukraińców jest jeszcze inna opcja: Praca w Moskwie czy Petersburgu, gdzie zarobi się więcej niż w Polsce przy mniejszym bezrobociu. Zresztą większośc Ukraińców zna biegle rosyjski, a przecież język ma duże znaczenie przy wyborze miejsca emigracji.
        Wybaczcie, Drodzy, ale założenie, że Ukraińcy zaczną nagle masowo emigrowac do Polski, jest pobożnym życzeniem. Większośc z nich będzie traktowac nasz kraj jako tranzyt na Zachód. Ci, co wierzą, że tu jest jak na Zachodzie, szybko przejrzą po tym, jak sobie porównają Polskę i kraje „starej Unii”. W Hiszpanii spotkałem Ukraińca, który kiedyś pracowali w Polsce, a w Hiszpanii obecnie nie ma pracy. Zapytany, czy nie chciałby wrócic do Polski, odparł, że jak ktoś poczuł w kieszeni zachodnie zarobki, to już go nie interesują polskie wypłaty. Wszystko w temacie.

      • Avatar PZ

        @Zyggi
        W postach na temat imigracji ze Wschodu pisałem w trybie przypuszczajacym odnosnie Ukraincow, gdyż tak jaki piszesz i tak jak pisał wcześniej Wute nie ma tłumów. :) Ale według wytycznych rządowych nastawienie na wschodnich sąsiadów jako preferowanych imigrantów istnieje. Realnej polityki migracyjnej natomiast nie ma.
        Polacy do Czech uciekają miedzy innymi przed ekstrakcyjnym polskim aparatem urzędniczym i obawiam sie ze bedzie tego wiecej, szczegolnie widać to na Dolnym Śląsku. Juz kiedyś o tym wspominałem, zacznijmy stawiać realne cele, na początek dogonmy Czechy pod względem nie tylko ekonomicznym ale takze mentalnością obsługi w urzędach i zachowaniem spoleczenstwa.

  • @ Wute.
    Przeczytałem Twój artykuł z ogromnym zainteresowaniem. Wiedziałem, że Filipińczycy to naród pochodzenia austronezyjskiego, natomiast zaskoczył mnie ogromny odsetek ludności mieszanej o częściowo chińskim pochodzeniu. Natomiast sama za siebie mówi okolicznośc, że jak piszesz: „Te 1,3% Chińczyków na Filipinach kontroluje 50-60% kapitału i 60-70% gospodarki Filipin”.
    Kojarzy mi się to z obecnością Chińczyków w dzisiejszej Hiszpanii, czego byłem świadkiem. Liczba chińskich sklepów i magazynów przyprawia tam o zawrót głowy. Ponadto skupują złoto, wykorzystując fakt, że mnóstwo hiszpańskich gospodarstw domowych jest po uszy zadłużonych i wyprzedają, co się da, by nie wylądowac na bruku: złoto, srebro, biżuterię, drogie zegarki, antyki. Chińczycy skupują co się da, zakładają też lombardy. Wiadomo, zawsze mieli głowę pośrodku – tak samo jak Żydzi.
    Pozdrowienia.

    • Dzięki za przeczytanie.
      Chińczyków nazywano Żydami Dalekiego Wschodu, ze względu na zdolności handlowe. Myślę, że nazwanie Żydów,
      Chińczykami Zachodu byłoby nie mniej trafne.
      Też byłem zaskoczony olbrzymim udziałem tak wąskiej grupy w gospodarce kraju. Budzi to określone konsekwencje
      w postaci niechęci autochtonów, wyrażającej się niekiedy zbyt emocjonalnie. Skierowana jest ona, może nie tyle
      przeciwko samym Chińczykom, bo ci jako najbogatsi, są mało dostępni dla pospólstwa, ale głownie przeciwko chińskim
      mestizos, którzy są pod „ręką”. Swoją drogą ludność mieszana, z częściowym pochodzeniem chińskim, podobno coraz
      bardziej zaczyna się identyfikować z chińską tożsamością. Uważa się, że ma na to wpływ zarówno silna pozycja
      ekonomiczna Chińczyków na Filipinach, jak i ogólny dynamiczny wzrost pozycji Chin w świecie.
      Również pozdrawiam.

Pozostaw odpowiedź