Artykuły,Publicystyka

W. Tomaszewski: Singapur jako wizja przyszłości świata

Koncepcja Singapuru                      

Singapur zawdzięcza swoje istnienie dalekowzrocznej polityce Wielkiej Brytanii. Politycy z nad Tamizy budując imperium, dali światu geopolityczną lekcję rozsądku i realizmu. Dla komunikacji ze swoją perłą w koronie, jak nazywali Indie, stworzyli cały łańcuch posiadłości ulokowanych w najbardziej strategicznych miejscach. Gibraltar, Malta, Egipt, Aden były nie tylko etapami do Indii, ale także strategicznymi pozycjami, skąd można było blokować z obu stron: Morze Śródziemne, Kanał Sueski i Morze Czerwone. Tą samą, podwójną rolę spełniał Singapur. Kupiony w pierwszej połowie XIX w. od miejscowego sułtana, stał się jednocześnie postojem w podróży do brytyjskiego Hongkongu oraz strategiczną twierdzą blokującą przejście z Oceanu Indyjskiego na morze Południowochińskie i dalej na Pacyfik. Warto też zauważyć pewną analogię – obie posiadłości brytyjskie: Singapur i Hongkong były wyspami. Brytyjczycy widocznie uważali, że w ten sposób ich nabytki będą lepiej chronione przez potężną wówczas flotę. Ta koncepcja podwójnej roli miasta stała się kamieniem węgielnym obecnego sukcesu Singapuru, ale kiedy uzyskał samodzielność, a potem niepodległość w 1965 r. bynajmniej wcale nie był jeszcze tak zamożnym miastem, za jakie dziś uchodzi. Wręcz odwrotnie, uchodził za biedne. Jednakże mieszkańcy miasta znaleźli receptę na sukces i zaproponowali światu nową wizję organizacji państwa i życia społeczności oraz jednostek. Ta wizja to urealniona koncepcja azjatyckiego państwa dobrobytu mająca kilka wyrazistych elementów.

Po pierwsze, lider

Rzadko się zdarza, żeby jakieś państwo odniosło sukces bez wyrazistego lidera. W każdym państwie, w każdym pokoleniu jest zawsze kilka wybitnych postaci, które mają zdolności do przeprowadzenia głębokich reform i wprowadzenie swojego kraju na ścieżkę dynamicznego rozwoju. Wśród nich jest zazwyczaj jeden, który jest geniuszem albo jego zdolności są na pograniczu genialności. Problem jest w tym, żeby takiego człowieka odnaleźć. Wydaje się, że w przypadku Singapuru to się udało. Takim człowiekiem był Lee Kuan Yew, wieloletni premier (1959-1990), począwszy od momentu uzyskania autonomii w ramach brytyjskiego imperium. To niezmiernie wybitna postać. Potomek chińskich emigrantów z grupy Hakka okazał się wybitnym studentem prawa na Uniwersytecie Cambridge, tam poznał swoją żonę Kwak Geo Chok. Oboje rywalizowali w nauce, ale okazało się, że panna Kwak ma jeszcze lepsze wyniki, wiec co zrobił Lee? Zgodnie z chińską zasadą, jeśli nie możesz pokonać przeciwnika, to przyłącz się do niego. Lee ożenił się z nią, a potem zdominował ją w małżeństwie.

Podstawowym sukcesem politycznym Lee było stworzenie stabilnej władzy politycznej, dzięki czemu plany rozwojowe nie ulegały żadnej zmianie. Ta stabilność istniejąca do dnia dzisiejszego w znacznym stopniu jest oparta o ciągłość werdyktu wyborców, którzy przez pól wieku wybierają ciągle jego partię Ludowej Akcji. To jest możliwe m.in. z tego powodu, że w Singapurze stworzono bardzo dobry system antykorupcyjny, realizowany przez Biuro Ścigania Praktyk Korupcyjnych, będące niezależne od rządu i, jak w mało którym kraju, skutecznie walczy z korupcją i w ten sposób społeczeństwo ma przekonanie, że władza jest ciągle uczciwa.

Wybitny historiozof Arnold Toynbbee oraz japoński filozof Diasaku Ikeda stwierdzili, że najlepszą formą dla przyszłości świata jest tzw. miękki autorytaryzm, czyli system zapewniający bezpieczny rozwój za cenę ograniczenia pewnym praw społecznych. Takie systemy w przeszłości próbowali według nich stworzyć w starożytnym Rzymie Oktawian August, a w Japonii szogun Tokugawa, zapewniając długą stabilizację społeczną. W obecnych czasach taką osobą jest Lee Kuan Yew, twórca systemu miękkiego autorytaryzmu zapewniającego dobrobyt i spokój społeczny za cenę ograniczenia pewnych praw.

Po drugie, dyscyplina jest matką porządku

Kiedy Lee obejmował władzę w końcu lat pięćdziesiątych, Singapur był nie tylko biednym, ale społecznie niebezpiecznym miastem. Władze zaczęły od bezwzględnego przywracania porządku na ulicach. Patrole policyjne składające się z co najmniej kilku funkcjonariuszy uzbrojonych m.in. w długie kije bezwzględnie karały na miejscu wszelkiego rodzaju wykroczenia i przestępstwa. Przywrócenie porządku publicznego i zapewnienie bezpieczeństwa obywateli było pierwszym krokiem. Dla władz ten rodzaj działalności ma zasadnicze znaczenie. Uznano, że tylko społeczeństwo zdyscyplinowane może odnieść sukces. Ta fundamentalna dla Singapuru zasada obowiązuje do dnia dzisiejszego. Wszelkie wykroczenia czy porządkowe zaniedbania są surowo karane. Karze się za niespuszczenie wody w toalecie, czy za rzucenie niedopałka czy papierka na ulicy. Czuwają nad tym nie tylko wszechobecne kamery, ale także lokalne organizacje obywatelskie współpracujące w tym względzie z władzami. W Azji współpraca obywateli z władzami w takich sprawach ma zupełnie inny wymiar i jest traktowana jako działalność pozytywna, a nie jako donosicielstwo. Stworzony system prawny jest surowy i rygorystyczny. Za posiadanie narkotyków grozi kara śmierci, a władze singapurskie są zupełnie nieczułe na protesty zagraniczne i interwencje głów obcych państw, uważając, poniekąd słusznie, że jakikolwiek wyłom w tej sprawie rozpocznie erozje systemu. Za mniejsze przewinienia można być skazanym na karę chłosty rózgą z palmy na gołe pośladki. Kilka lat temu znana była sprawa amerykańskiego nastolatka, który pomalował sprayem kilka samochodów. Mimo oburzenia zagranicy wyrok chłosty został wykonany. Lee i jego ekipa uważnie studiowali sukcesy innych krajów i zauważyli, że w dwa kraje, gdzie po wojnie dokonano „cudu gospodarczego”,  Japonia i Niemcy, były także znane z porządku i z dyscypliny społecznej. W Singapurze dyscyplina społeczna jest matka porządku, a on jest podstawą sukcesu.

Źródło: flickr.com, Luke Ma

Źródło: flickr.com, Luke Ma

Po trzecie, singapurski model welfare

Sukces Singapuru jest tym godniejszy uwagi, ponieważ to państwo jest pozbawione jakichkolwiek surowców naturalnych, nie ma rolnictwa i całą żywność musi importować. W ciągu tych kilkudziesięciu lat w Singapur zbudował swoja potęgę ekonomiczną nie tylko poprzez rozwój przemysłu elektronicznego i elektrotechnicznego, ale także poprzez rozwój tradycyjnych gałęzi przemysłu: stoczniowego, włókienniczego, nawet maszyn górniczych. Miasto zaoferowało też znakomite warunki dla inwestorów zagranicznych, w tym nieograniczony transfer zysków za granicę, najnowocześniejszą infrastrukturę oraz doskonale wyszkoloną siłę roboczą o niewygórowanych zarobkach w stosunku do swoich kwalifikacji. Singapur jest liderem w usługach finansowych Azji, zaraz za Tokio. Singapurski port jest drugim pod względem tonażu przeładunkowym portem świata, po Rotterdamie.

Singapur jest synonimem bogatego i bardzo dobrze zorganizowanego państwa-miasta o wysokim poziomie funkcjonowania tzw. socjalu (powszechna opieka zdrowotna, pomoc społeczna, edukacja).

Ten sukces ma swoją cenę. Są nią dość liczne zakazy, jak np. zakaz demonstracji narodowych w ramach prowadzonej polityki jedności narodowej, pewne ograniczenia partii opozycyjnych oraz dość duża ingerencja państwa nie tylko w sprawy prywatne obywateli, ale także w biznes. To ostanie obejmuje dość ścisłą kontrolę wielkich przedsiębiorstw i banków, co zresztą miało pozytywny wpływ na gospodarkę Singapuru podczas kryzysu azjatyckiego, a potem światowego w 2008 r., ponieważ ingerencja państwa nie dopuściła do zbytniego zadłużenia firm ani nadmiernego udzielania złych kredytów przez banki. Singapur został oczywiście uderzony przez te kryzysy, ale poradził sobie z nimi o wiele lepiej niż inne azjatyckie państwa. Singapur ponadto ma bardzo zrównoważony budżet i w związku z tym nie cierpi na przewlekłą chorobę zwiększającego się deficytu budżetowego, na którą chronicznie chorują państwa Zachodu.

Po czwarte, si vis pacem, para bellum

W tym perfekcyjnie zorganizowanym państwie o niczym się nie zapomina. Singapur posiada ponad 200 czołgów Leopard. To niewiele mniej niż Bundeswehra, na której stanie jest 225 tanków. Można się zastanawiać po co państwu-miastu, położonemu na wyspie o długości 45 km i szerokości 25 km, mającemu powierzchnię w sumie kilkanaście razy mniejszą od najmniejszego województwa w Polsce, jest potrzebna tak wielka ilość czołgów. Singapurczycy jednak dobrze wiedzą, co robią. W 1941 r. Japończycy opanowali miasto nie atakiem z morza, ale właśnie od lądu, przechodząc przez malajską dżunglę. Singapur, leżący na końcu półwyspu, oddzielony cieśninami od muzułmańskich Malezji i Indonezji, mający z tą pierwszą od lat problemy (status państwowy pogranicznych wysepek, dostawy wody pitnej), stosuje zasadę: jeśli chcesz pokoju, szykuj się na wojnę. To mądra zasada, szczególnie w tej części świata, gdzie międzynarodowe napięcie niestety od lat wzrasta. Ponadto dobrze wiedzą, że zupełnie inaczej się rozmawia z państwem uzbrojonym niż nieuzbrojonym. Do tego pierwszego, chcąc nie chcąc, czuje się respekt. Z państwem nieuzbrojonym można zrobić wszystko. Dlatego też Singapur, jak na swój rozmiar, jest wręcz „nadzbrojony”, a służba wojskowa jest nie tylko powszechnie obowiązkowa, ale wręcz restrykcyjnie kontrolowana. Jej organizacja jest wzorowana nie na systemach wielkich armii, ale na państwie o zbliżonym potencjalnie co Singapur, mającym ponadto nieporównywalne z innymi doświadczenie wojskowe, czyli na Izraelu. Singapurczycy jeśli czerpią z obcych wzorów, to biorą je od najlepszych.

Po piąte, Singapur jako wzór dla innych i wizja przyszłości

Tuż przed rozpoczęciem chińskim reform, w listopadzie 1978 r. wizytę w Singapurze złożył chiński wicepremier Deng Xiaoping. Uznany potem za najwybitniejszego polityka Azji XX wieku (ten tytuł chyba powinien być przyznany Lee Kuan Yew) stwierdził, że ze względu na porządek społeczny Singapur jest wzorem dla innych. Deng był pod olbrzymim wrażeniem dokonań tego państwa-miasta i wtedy zadał sobie pytanie, że skoro singapurscy Chińczycy (stanowią oni ¾ mieszańców Singapuru) osiągnęli tak wysoki rozwój, to dlaczego Chińczycy w ChRL nie mogliby tego dokonać. Niewątpliwie przykład Singapuru stał się dla niego inspiracją do przeprowadzenia reform w Chinach Ludowych.

System stworzony przez Lee i kontynuowany przez jego następców, w czasie kiedy demokracja liberalna będąca ukochanym dzieckiem zachodniej cywilizacji ma coraz większe trudności z rozwiązywaniem podstawowych problemów społecznych, jest poważną, choć niedocenianą alternatywą dla świata. Na Zachodzie ten system uważany jest za autorytarny, ale na Wschodzie tak nie jest. Dla mieszkańców wyspy jest on demokracją konfucjańską, pozbawioną zachodnich wad, i według nich, co podziela większość mieszkańców Azji, lepszym systemem niż zachodnia demokracja.

Jaka będzie przyszłość tego systemu? Systemy jednopartyjne mają tendencję do degeneracji. Na razie Singapur bliższy jest koncepcji demokratycznego państwa-miasta Aten, ale może też skręcić w kierunku Orwella.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
W. Tomaszewski: Singapur jako wizja przyszłości świata Reviewed by on 23 lutego 2015 .

Koncepcja Singapuru                       Singapur zawdzięcza swoje istnienie dalekowzrocznej polityce Wielkiej Brytanii. Politycy z nad Tamizy budując imperium, dali światu geopolityczną lekcję rozsądku i realizmu. Dla komunikacji ze swoją perłą w koronie, jak nazywali Indie, stworzyli cały łańcuch posiadłości ulokowanych w najbardziej strategicznych miejscach. Gibraltar, Malta, Egipt, Aden były nie tylko etapami do Indii, ale także strategicznymi

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

KOMENTARZE: 1

  • W rankingu wolności gospodarczej publikowanym przez The Wall Street Journal, Singapur zajmuje
    drugie miejsce w świecie.

Pozostaw odpowiedź