Publicystyka

W. Tomaszewski: Recenzja książki „Partia” R. McGregora

PartiaKsiążka australijskiego dziennikarza Richarda McGregora to najlepsze na polskim rynku księgarskim dzieło poświęcone mechanizmowi władzy we współczesnych Chinach. Dziennikarz krok po kroku analizuje strukturę Komunistycznej Partii Chin, jej dominację nad państwem, prowincjami i armią, związki z biznesem oraz walkę z korupcją. Ostatni rozdział jest poświęcony polityce zawłaszczenia historii na przykładzie stosunku do książki Yanga Jishenga poświęconej Wielkiemu Głodowi. Od samego początku autor wylewa kubeł zimnej wody na głowę tych, którzy uważają, że w Chinach nie ma już komunizmu, że kraj jest rządzony przez co najwyżej autorytarną władzę, a sama partia jest atrapą w procesie wolnorynkowych przemian. Tym, którzy zachwycają się niebywałym rozwojem gospodarczym Chin, dziennikarz ukazuje nieznany świat politycznych, gospodarczych i społecznych mechanizmów, dzięki którym partia skutecznie kontroluje ten gigantyczny kraj. McGregor opisuje Komunistyczną Partię Chin jako wszechogarniającą organizację czuwającą nad wszystkim, co ma w Chinach znaczenie i tępiącą już w zarodku wszystko, co może być niezależne od niej.

McGregor opisuje KPCh jako partię typu leninowskiego, która nie utraciła żadnego ze swoich atrybutów, takich jak: pełna kontrola nad armią, mediami, kadrą urzędniczą, gospodarką czy policją, czy w ogóle nad państwem. Autor uważa, że ten ciągle istniejący system pełnej władzy partii jest bardziej dogłębny niż był w Związku Sowieckim. Zakres tej władzy ukazuje na przykładzie zakresu kompetencji Wydziału Organizacyjnego KC KPCh, który gdyby został przeniesiony do Stanów Zjednoczonych i miał tam podobne kompetencje, to sprawowałby „kontrolę nad wszelkimi nominacjami na stanowiska rządowe, gubernatorów stanowych i ich zastępców, burmistrzów największych miast, szefów wszystkich federalnych agencji, prezesów General Electric, ExxonMobil, Wal-Mart i niemal 50 największych amerykańskich firm, sędziów sądu najwyższego, redaktorów naczelnych „New York Times”, „Wall Street Journal” i „Washington Post”, szefów sieci telewizyjnych (w tym kablowych), rektorów Yale, Harvardu i innych dużych uniwersytetów, a także szefów think tanków. Proces weryfikacji kandydatów przebiegałby za zamkniętymi drzwiami, a nominacje ogłaszanoby, nie podając jakiegokolwiek uzasadnienia”. Miarą władzy partii jest fakt, że ona de facto także mianuje szefów jedynego prywatnego banku w Chinach.

Według Australijczyka Chiny to państwo partyjne, w których ciągle sekretarz komitetu prowincjonalnego jest ważniejszy niż gubernator prowincji, a sekretarz miejski niż burmistrz i w którym nie istnieje niezależne sądownictwo. W tej sytuacji nie należy się dziwić, że np. prezesem sądu najwyższego jest osoba niemająca studiów prawniczych. McGregor pisze, że śledztwa w sprawach przestępstw popełnianych przez partyjnych dygnitarzy i urzędników prowadzi Centralna Komisja Kontroli Dyscypliny i jej lokalne oddziały i to oni decydują, czy dana osoba będzie ukarana. Kara w postaci usunięcia z partii jest równoznaczna z przekazaniem sprawy prokuraturze, co oznacza, że los danej osoby jest przesądzony, gdyż sąd wyda wyrok ustalony przez odpowiedni komitet partyjny.

Autor bardzo wnikliwie opisuje wewnętrzny mechanizm władzy w partii i ukazuje, że jej najważniejsze organy, tj. Stały Komitet Biura Politycznego i same Biuro mają wbrew pozorom bardzo ograniczony faktyczny zasięg władzy. Ich wytyczne w sprawach politycznych, takich jak Tybet czy Falun Gong są bezwzględnie realizowane przez podległy lokalny aparat. Natomiast w zarządzaniu gospodarką, administracją i w życiu codziennym rządząca partyjna nomenklatura kieruje się wyłącznie własnym lokalnym, egoistycznym interesem. W ujęciu McGregora Chiny przeżarte są korupcją. Uważa on, że korupcja stała się sposobem na życie, częścią społecznej kultury. Trwa bezustanny handel stanowiskami. Na prowincji najdroższe są stanowiska sekretarza partii i kierownika Wydziału Organizacyjnego, ponieważ to od nich zależy podział stanowisk w administracji. Dla uzasadnienia swojej tezy, jak głęboki jest ten system powiązań i uzależnień od władzy, autor podaje przykład jednego z wiceburmistrzów pewnego miasta, który po powrocie do domu nie zapalał światła, ponieważ: „Kiedy paliły się światła, pod drzwiami ustalała się kolejka z prezentami”. Według McGregora ten monopartyjny system jest z natury korupcjogenny i powołuje się przy tym na w/w urzędnika, który w więzieniu stwierdził, że absolutna władza, którą dysponują partyjni przywódcy na prowincji, z każdego uczciwego urzędnika zrobi łapownika.

Następnie McGregor dokładnie analizuje związki partii z gospodarką, w tym z prywatnymi firmami, twierdząc, że partia jest obecna wszędzie, także w tych prywatnych firmach. Np. w 95 proc. kancelarii prawniczych istnieją komitety partyjne. Nawet w wielkiej amerykańskiej sieci handlowej Wal-Mart znanej z tego, że nie toleruje żadnych związków zawodowych u siebie, założono komórkę KPCh.

Wielką wartością książki jest właśnie zwrócenie uwagi na kruchość definicji, którymi zazwyczaj posługują się dziennikarze i naukowcy opisujący Chiny, a których znaczenie jest odmienne niż w zachodnim świecie. Przykładem tu mogą być losy firmy Haier, która była spółdzielnią, w której kierownictwo i robotnicy mieli udziały. Jednakże bez żadnego ostrzeżenia nadzorująca państwowe przedsiębiorstwa agencja ogłosiła, że Haier należy do państwa. Po trzech latach oporu prowadzonego przez management firmy, ta sama agencja „jednym kliknięciem myszy, po cichu” usunęła firmę z listy przedsiębiorstw państwowych.

Książka McGregora nie byłaby pełna bez analizy sukcesów Chin. Autor odpowiada na irytujące Zachód pytanie, dlaczego Chiny pod rządami komunistów odniosły tak spektakularny gospodarczy sukces, kiedy zgodnie z teorią wypracowaną w USA, historia świata miała już się zakończyć nieodwracalnym sukcesem zachodniej liberalnej demokracji. Według autora Deng Xiaoping, faktyczny przywódca Chin od końca lat 70. XX w. zrozumiał to, czego do końca nie zrozumiały komunistyczne elity Związku Sowieckiego, że warunkiem zachowania władzy partii komunistycznej jest prywatna gospodarka i wycofanie się partii z ingerencji w prywatne życie obywateli.

Konkluzja, jaką McGregor stawia w swojej książce, jest następująca. Partia jest wszechogarniającą organizacją sprawującą pełną władzę za pomocą podporządkowanych jej najważniejszych instytucji w państwie. Pozbyła się ideologicznego gorsetu i przyjmuje w swoje szeregi najlepszych studentów, a od 2002 r. także prywatnych biznesmenów. Wszyscy chińscy miliarderzy są członkami partii. McGregor uważa, że jej ewolucja w kierunku systemu wielopartyjnego jest jednak niemożliwa, ponieważ spowodowałoby to utratę kontroli nad państwem, a konsekwencji podzielenie losu jej europejskich sióstr.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
W. Tomaszewski: Recenzja książki „Partia” R. McGregora Reviewed by on 19 grudnia 2013 .

Książka australijskiego dziennikarza Richarda McGregora to najlepsze na polskim rynku księgarskim dzieło poświęcone mechanizmowi władzy we współczesnych Chinach. Dziennikarz krok po kroku analizuje strukturę Komunistycznej Partii Chin, jej dominację nad państwem, prowincjami i armią, związki z biznesem oraz walkę z korupcją. Ostatni rozdział jest poświęcony polityce zawłaszczenia historii na przykładzie stosunku do książki Yanga Jishenga

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

Pozostaw odpowiedź