Artykuły,Publicystyka

W. Tomaszewski: „Jednostka 731” – recenzja książki

Ta recenzja nie jest dla osób o słabych nerwach.

Jednostka-731-okładkaJednym z największych zbrodniarzy II wojny światowej był niemiecki „lekarz” dr Josep Mengele, autor zbrodniczych badań i eksperymentów przeprowadzanych na więźniach niemieckiego obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu. Jego zbrodnie są powszechnie znane.

Zupełnie nieznana jest natomiast podobna działalność Japończyków, w tym przede wszystkim dr. medycyny gen. Ishiiego Shiro, twórcy całego łańcucha tajnych ośrodków, gdzie przeprowadzano makabryczne eksperymenty medyczne. Tak jak napisano w książce: „Japończycy dopuszczali się niewyobrażalnych aktów bestialstwa. (…) Wycinanie organów bez znieczulenia, aborcje wcześniej gwałconych kobiet czy celowe zarażanie dżumą to tylko niektóre z makabrycznych eksperymentów medycznych przeprowadzanych na chińskich więźniach”. Dodajmy, nie tylko chińskich, ale także na mandżurskich, rosyjskich, europejskich i amerykańskich. Szczególnie tragiczny był los tzw. białej emigracji rosyjskiej, ludzi, którzy podczas wojny domowej w Rosji uciekli do Mandżurii. Jako bezpaństwowcy, pozbawieni opieki stali się łatwym łupem dla Japończyków, którzy po zajęciu Mandżurii zgwałcili 20 tys. Rosjanek.

O tym wszystkim mówi książka Hala Golda pt. „Jednostka 731. Okrutne eksperymenty w japońskich laboratoriach wojskowych”.

Książka dokładnie opisuje wszelkie możliwe eksperymenty jak: drenowanie z krwi aż do śmierci, zarażanie kobiet syfilisem, zarażanie więźniów, których nazywano maruta (kłoda) nie tylko dżumą, ale cholerą, tyfusem i gazami trującymi. Inną torturą było odmrażanie kończyn przez polewanie ich wodą przy temperaturze minus 20-30 stopni, skutkiem czego: (s.80) „Podczas niektórych eksperymentów tkanki i mięśnie odpadały od kości. Podczas innych kości stawiały się tak kruche, że rozpadały się od uderzenia kijem. W każdym przypadku efekt był taki sam: gangrena i gnicie kończyn”.

Książka składa się z dwóch części. Pierwsza opisuje działalność głównego ośrodka „badań” w miejscowości Pingfang w Mandżurii oraz w innych powiązanych z nim ośrodków. Druga część pt. „Świadectwa” zawiera wywiady z japońskimi „pracownikami” tych ośrodków, którzy po wielu latach zdecydowali się częściowo odsłonić prawdę o tych przerażających  zbrodniach.

Autor z bardzo dokładny sposób stara się odtworzyć nie tylko historię tego ludobójstwa, ale też wniknąć w mentalność oprawców, zadając pytanie „dlaczego?”.

Na to odpowiada jeden z oficerów, mówiąc o eksterminacji Chińczyków: (s.248) „..nie mieliśmy poczucia winy ani nie uważaliśmy, że robimy coś złego. Wszystko to było dla cesarza – dla kraju!”. Tak byli wyszkoleni, a właściwie wytresowani.

Hal Gold śledzi także powojenne losy oprawców, opisując haniebny deal, jaki zrobili Amerykanie (decyzja MacArthura), którzy za cenę przejęcia wyników badań, które uznali za potrzebne, zapewnili bezkarność japońskim zbrodniarzom.

Książka nie jest dla osób o słabych nerwach, choć powinien przeczytać ją każdy dorosły, żeby zrozumieć do czego zdolny jest człowiek, gdy mu się wmówi, że zło jest dobrem.

Tytuł: „Jednostka 731. Okrutne eksperymenty w japońskich laboratoriach wojskowych”

Autor: Hal Gold

Seria: Mundus

ISBN: 978-83-233-3893-2

Rok: 2015

Format: A5

Stron: 256

Oprawa: miękka

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
W. Tomaszewski: „Jednostka 731” – recenzja książki Reviewed by on 14 czerwca 2015 .

Ta recenzja nie jest dla osób o słabych nerwach. Jednym z największych zbrodniarzy II wojny światowej był niemiecki „lekarz” dr Josep Mengele, autor zbrodniczych badań i eksperymentów przeprowadzanych na więźniach niemieckiego obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu. Jego zbrodnie są powszechnie znane. Zupełnie nieznana jest natomiast podobna działalność Japończyków, w tym przede wszystkim dr. medycyny gen. Ishiiego

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

komentarzy 6

    • Fajnie, dziękuję i pozdrawiam..

  • Odnośnie tego co umożliwiło te zbrodnie.
    Wydaje mi się, że hasło „cel uświęca środki”.
    Dotyczy to wielu sytuacji. Tutaj wyjątkowo jaskrawo pokazuje czym to skutkuje, podobnie jak w czasie Wielkiego Głodu na Ukrainie czy też przy wyczynach Mao. Jeżeli ktokolwiek wyznaje te zasadę może dokonać najgorszego.

    • Wydaje mi się, że zasada „cel uświęca środki” stosowana jest tak naprawdę przez wielu ludzi, nie tylko
      w polityce.
      Tutaj, w przypadku Japończyków mamy „wyższy” stopień zbrodniczości, niż „cel uświęca środki”.
      IDEOLOGIĘ.
      Normalny człowiek nawet jeśli stosuje ta zasadę to zdaje sobie sprawę że postępuje źle.
      Natomiast jeśli używa do tego IDEOLOGII, to dla niej jest gotów popełnić każda zbrodnię,
      uznając, ze robi dobrze.
      Naziści mordowali ludzi uznanych za gorszych rasowo w przekonaniu, że uwalniają świat
      od podludzi. Komuniści mordowali ludzi obcych klasowo uznając, że robią to dla szczęścia
      ludzkości. Japończycy mordowali Chińczyków uznając, że robią to dla wielkiego dzieła
      i dla cesarza. Nikt z nich nie uważał, że robi źle, ponieważ ideologia wmawiała im żźe robią dobrze.
      nAZIŚCI

  • Bardzo ważne jest o tym przypomnieć właśnie umieszczając recenzję tej pozycji. Za co dziękuję Autorowi tego wpisu.

    Historyczne wydarzenie w Mandżurii rozpoczęło się ze świadomą premedytacją.

    Armia Guandong i Cesarstwo Japońskie zaatakowało 19 września 1931 roku Mandżurię. Japońscy oprawcy po stworzeniu rządu marionetkowego nazwanego Mandżukuo okupowali Mandżurię aż do końca II wojny światowej.

    A 19 września

    w całej prowincji Heilongjiang, rano o godz. 9°° syreny wyją na znak pamięci tych tragicznych dni.

    Jesienią 2012 roku jestem w Harbin’ie świadkiem tych ostentacyjnych alarmów. Mieszkańcy Harbin’u pamiętają okrutną inwazję japońską. Wszyscy manifestowali, jak corocznie idąc spokojnie ulicami starej dzielnicy Daoliqu, po kamiennym deptaku.

    20 km na południe od Harbin’u, znajduje się ‘’Eksperymentalne Centrum Japońskie’’ zwane Jednostką 731.

    Dzisiaj baraki przerodziły się w muzem. Jest ono dość obszerne, usytuowane na dwóch piętrach z piwnicznymi zakamarkami proponuje zwiedzającym sporo eksponatów, z interesującymi wyjaśnieniami. Znajduje się w nim dużo orginalnych dokumentów, sale i narzędzia tortur są eksponowane ku mieszanym uczuciom nienawiści i przebaczenia.

    Wiele przygnębiających zdjęć i gipsowych ludzkich postaci przedstawiających okrucieństwo Japończyków, włącznie z beztialskimi torturami.

    W jednej z sal można zobaczyć nagrania wywiadów z byłymi japońskimi oprawcami, niektórzy z nich ze skruchą przyznają się do popełnionych czynów na więźniach. Smutne to realia tamtejszego okresu.

    Z tego miejsca pochodzi ten mały fragment złożonych przeze mnie zdjęć:

    https://www.youtube.com/watch?v=rtB12hHt_ro

    To tutaj, w tych obskurnych i zimnych budynkach, od 1939 roku Japończycy przeprowadzali tajne ‘’eksperymenty’’ na jeńcach wojennych, byli nimi Chińczycy, Mongołowie, Sowieci, Koreańczycy i nawet Anglicy.

    Ponad 4000 osób zostało tutaj straconych. Ich żywot był okrutny. Skrajne doświadczenia przeprowadzane na więźniach nie miały granic:

    · tortury

    · wstrzykiwanie zarazków cholery i syfilisu

    · wystawianie na mróz i polewanie zimną wodą ‘’więźnia’’

    · spalanie żywcem człowieka w piecu lub wrzucanie go do kadzi z wrzątkiem

    · celowe otrucia

    · symulacja ran wojennych

    · wywoływanie zawałów serca i udarów

    · aborcje

    Igor Newerly w swej powieści ‘’Leśne Morze’’ opisuje fakty pochodzące z tego okresu na terenach Mandżuko, właśnie w okoliczch Harbin’u, gdzie naonczas istniała duża polska diaspora.

    Nigdy więcej tego…!

    Japonia nadal nie przyznaje się do swych grzechów.

    Wychodząc z tego smutnego miejsca napotykam się na grupę japońskich turystów.

    Dziwi mnie ich nonszalanckie zachowanie, niemalże jak w galerii groteski. Ich śmiech, pstrykanie zdjęć… podnieca mnie do reakcji.

    Nie omieszkam się zwrócić im uwagę, dość agresywnie z mej strony, że to miejsce jest ‘’cmentarzem narodów’’. Nawet im mówię, niech idą do diabła. I tak nic nie rozumieją opentańcy … ale wyraz mej twarzy jest ostentacyjnie niemiły. Sądzę, że zrozumieli moje nieprzyjazne intencje.

    Chińczycy nie darzą sympatią narodu japońskiego. Tutaj w Mandżurii, niemal każda rodzina boleśnie opłakuje swych najbliższych. Mimo że upłynęło 82 lat od tragedii, w całych Chinach natura japońskiego narodu jest niemile widziana, istnieją widoczne antagonizmy wśród młodego pokolenia.

    • Dziękuję Panu za komentarz.
      Wszystko to Pan napisał znajduje się własnie w tej książce. Ja już nie chciałem dalej wyszczególniać
      tych okropności. Mogę tylko dodać, że skala tego co robili Japończycy przewyższało w swoim
      okropieństwie nawet Niemców.
      Cechą japońskiej okupacji było bardzo często bezinteresowne pastwienie nad ofiarami z czego czerpali przyjemność. Tym się różnili od Niemców, u których takie postępowanie miało raczej wymiar jednostkowy. Co do obecnego zachowania Japończyków, to jest to pokłosie braku edukacji historycznej.

Pozostaw odpowiedź