Artykuły,Publicystyka

W. Tomaszewski: Japonia i Rosja – w stronę pokoju

Japoński premier Shinzō Abe powiedział na konferencji prasowej na początku tego roku, że rozwiązanie problemów terytorialnych oraz podpisanie pokoju pomiędzy oboma państwami będzie możliwe tylko po przeprowadzeniu rozmów z prezydentem Rosji Władimirem Putinem. Abe w ten sposób dał do zrozumienia, że jest możliwe zakończenie formalnego stanu wojny, który trwa pomiędzy oboma państwami od sierpnia 1945 r., niezależnie od faktu, że oba państwa od dawna utrzymują stosunki dyplomatyczne i normalną wymianę handlową.

Stosunki rosyjsko-japońskie są specyficzne. O ile sytuacja polityczna, a także gospodarcza w Azji Wschodniej ma charakter zmian niemal dynamicznych, to stosunki pomiędzy oboma krajami są stagnacyjne, coraz bardziej niepasujące do ww. zmian. W zasadzie i Rosja i Japonia chciałyby je zmienić, ale są do tego mentalnie niezdolne, ponieważ oba kraje są zakładnikami przeszłości. Tym, co je przede wszystkim dzieli, jest terytorialny spór o część Wysp Kurylskich i ten stan trwa od 70 lat, toteż wypowiedź premiera Japonii sugerującą podjęcie rozmów pokojowych, nie pierwszych zresztą, należy przyjąć z ostrożnym optymizmem, bardzo ostrożnym.

Wschodnioazjatycki trójkąt

Dynamiczny wzrost potęgi Chin ustalił hierarchię pomiędzy mocarstwami położonymi we Wschodniej Azji. Numerem jeden są Chiny, które stają się stopniowo hegemonem we Wschodniej Azji. Numerem dwa jest Japonia, trzecia gospodarcza potęga świata, przez wiele lat uważa za kraj gospodarczego cudu, ale od ćwierć wieku pozbawiona większej dynamiki rozwoju. Na trzecim miejscu jest Rosja, która może imponować potencjałem nuklearnym oraz wielkością terytorium, ale zdecydowanie odstaje potencjałem gospodarczym od swoich rywali. Rosja to kraj mający chyba więcej problemów niż jakiekolwiek inne mocarstwo. Wszelkie podręczniki strategii doradzają w takiej sytuacji, żeby ten trzeci zawarł porozumienie z drugim w celu zrównoważenia siły pierwszego. Gdyby jednak zawarł sojusz z pierwszym, to wtedy po wyeliminowaniu drugiego, sam stałby się ofiarą pierwszego. Oznacza to, że Rosja powinna szukać porozumienia z Japonią, żeby zrównoważyć chińską potęgę i jej coraz większe wpływy. Liczby jednoznacznie wskazują, że tak powinno być. Produkt krajowy brutto Rosji i Japonii razem liczonych stanowi ok. 62% PKB Chin, a przy uwzględnieniu parytetu siły nabywczej zaledwie 40%. Potencjał ludnościowy obu krajów łącznie to niecałe 20% ludności Chin, a w dodatku zarówno w Japonii, jak i w Rosji, w odróżnieniu od Chin, populacja się zmniejsza. Te liczby nie mówią wszystkiego. Rosja to najrozleglejszy kraj świat. Jej centrum zarówno gospodarcze, polityczne, jak i populacyjne znajduje się bezsprzecznie w Europie. To oznacza, że faktyczna przewaga Chin nad połączonymi potencjałami Japonii i Rosji w Azji jest jeszcze większa, niż wynika to z wyżej podanych liczb. Wszystko to wskazuje, że Japonia i Rosja od dawna powinny zacieśnić wzajemne stosunki. Mimo to są one chłodne i napięte, nawet w sytuacji, kiedy Japonia już mniej więcej od ćwierćwiecza przestała uważać Rosję za wroga numer jeden. To status quo niemal w całości zawdzięczamy Kurylom.

Wyspy totalnej niezgody

Łańcuch wysp Kurylskich ciągnie od Kamczatki aż po japońską wyspę Hokkaido. W 1855 r. władza nad nimi została podzielona pomiędzy oba państwa. Japonia otrzymała cztery z nich. To Kunashir i Iturup oraz dwie o wiele mniejsze niż te pierwsze: Shikotan oraz zespół mini wysepek nazwanych sumarycznie Habomai. Do Rosji wcielono pozostałe wyspy, czyli zdecydowanie większą część tego archipelagu. Dwadzieścia lat później nastąpiła wymiana. Japonia w zamian za zrzeczenie się praw do Sachalina, otrzymała rosyjską część tego archipelagu. W ten sposób Japonia zawładnęła całością Wysp Kurylskich. Ten stan trwał 70 lat, aż do września 1945 r., kiedy kilka dni kapitulacji Japonii, Związek Sowiecki zajął cały archipelag. Część japońskiej ludności, która nie zdążyła uciec przed Sowietami, spotkał ten sam los co obywateli polskich po 17 września 1939 r. Zostali deportowani, z tą różnicą, że Polacy jechali na wschód, a Japończycy na Zachód, ale miejsca przeznaczenia były te samo: Syberia i Azja Środkowa. W traktacie pokojowym z San Francisco zawartym przez Japonię z 49 państwami w 1951 r., w rozdziale poświęconym terytoriom zostało uzgodnione, napisane i podpisane, że „Japonia zrzeka się wszystkich praw, tytułów i roszczeń do Wysp Kurylskich oraz do tej części wyspy Sachalin i przylegających do niej wysp, nad którymi Japonia uzyskała suwerenność w wyniku traktatu z Portsmouth z dnia 5 września 1905 r.”. Wydawało się, że to proste zdanie nie powinno pozostawiać żadnych wątpliwości. Japonia jednoznacznie zrzekła się wszelkich praw. Ale tutaj zaczyna się „dyplomacja”. Po pierwsze, sygnatariuszami traktatu pokojowego nie był Związek Sowiecki ani jego satelici (Mongolia, KRLD), ani rząd ChRL, ani egzystujący od dwóch lat na Tajwanie rząd Republiki Chińskiej (Kuomintangu). W związku z tym Japonia nie czuje się zobowiązana w stosunku do jego następcy, czyli Federacji Rosyjskiej. Ponadto, Japończycy zastosowali ekwilibrystykę słowną. Stwierdzili, że te cztery wyspy to nie Kuryle tylko terytoria północne, a Kurylami są te wyspy, które otrzymali w ramach wymiany w 1875 r. Bardzo szybko też zareagowali Amerykanie. Ich senat ratyfikując traktat, stwierdził, że sprawa przynależności wysp może być rozstrzygnięta tylko w traktacie pokojowym pomiędzy Japonią a Związkiem Sowieckim. Niestety przez lata nic się nie działo. Co prawda Sowieci zaproponowali już w 1956 r. zwrot, ale dwóch najmniejszych wysepek, niemających w zasadzie znaczenia dla Japonii. Ta propozycja na przestrzeni lat była jeszcze parę razy powtarzana, m.in. w 2006 r. przez prezydenta Putina. Za każdym razem, spotykała się z jednoznacznym japońskim, nie. Co więcej, od tego czasu obie strony usztywniły swoje stanowisko. W 2009 r. japoński parlament uznał terytorium północne za integralną część Japonii, a Rosjanie wezwali Japończyków, żeby pogodzili się z historycznym realizmem, to znaczy uznali, że Południowe Kuryle (rosyjska nazwa spornych wysp) są integralną częścią Rosji.

Źródło: flickr.com

Źródło: flickr.com

Gra w trójkącie

Relacje japońsko-rosyjskie są pilnie obserwowane w całej Północno-Wschodniej Azji, a zapewne najdokładniej w Pekinie. Chiny bardzo dokładnie analizują sytuację i odpowiednio reagują. Kiedy doszło do nałożenia sankcji na Rosję z powodu agresji na Ukrainę i w odpowiedzi na to Rosja zerwała ówczesne rozmowy pokojowe z Japonią, Pekin zrobił gest ocieplający stosunki chińsko-japońskie. Podobnie zachował się przyjaciel z drugiej strony Pacyfiku, który natychmiast, niespodziewanie uznał, że cztery sporne wyspy są integralną częścią Japonii. Dlaczego Pekin i Waszyngton, tak bardzo różniący się w wielu sprawach, zareagowali w podobny sposób. Nie trudno zgadnąć. Zgodnie z teorią gry w trójkącie, ten pierwszy, stojący na szczycie, nie powinien dopuścić, żeby drugi i trzeci porozumieli się przeciwko niemu. Jeśli trzeci zrywa rozmowy z drugim i nie chce uznać jego roszczeń, to tego drugiego należy poprzeć, zachęcić go do kontynuowania swoich roszczeń (Amerykanie zrobili to bezpośrednio), żeby usztywnić jego stanowisko. W ten sposób oddala się możliwość zbliżenia stanowisk drugiego i trzeciego. Gdyby Chińczycy i Amerykanie poparli stanowisko Rosji, Japonia czułaby się opuszczona i bardziej skłonna do kompromisu z Rosją.

Przekleństwo mentalności

Tym, co najbardziej przeszkadza w osiągnięciu porozumienia jest mentalność obu narodów, która można w jednym zdaniu określić jako w dużym stopniu posunięta niezdolność do elastyczności w sferze ustępstw w polityce. Japoński brak elastyczności jest wręcz przysłowiowy i w znacznej mierze przyczynił się do ich klęski w II wojnie światowej. Dla japońskiej klasy politycznej ustępstwa są sprawą niezmiernie trudną. To wynika zarówno z ich własnej kultury, w której uparte trwanie przy swoim stanowisku, nawet do śmierci było wartością bardziej ceniona niż wycofanie się lub ustąpienie, jak i wynika z ogólnej kultury politycznej Azji, gdzie utrata twarzy obejmująca m.in. lęk przed porażką czy przyznanie się do pomyłki jest rzeczą, którą, należy za wszelką cenę unikać. Podobne problemy, choć wyrastające z innego źródła ma Rosja. Ich kultura polityczna w ogóle nie akceptuje oddawania żadnego terytorium, niezależnie od tego, w jaki sposób zostało „nabyte”. Dawniejsze powiedzenie, że tam jest Związek Sowiecki, gdzie stanęła stopa sowieckiego żołnierza, było tylko uściśleniem jeszcze dawniejszego sposobu prowadzenia polityki, którego źródła tkwią w początkach carskiej Rosji, jeśli nie dalej. Tak więc w obu krajach ustępstwa terytorialne mają charakter wykraczający poza sferę polityczną, ocierający się, w naszym europejskim rozumieniu, o świętokradztwo.

Problem silnych osobowości

Następną przeszkodą i to bynajmniej nie drugorzędną jest problem silnych osobowości kierujących oboma państwami. Politycy o takiej osobowości, a są nimi prezydent Putin i premier Abe mają skłonności do prowadzenia twardej polityki, bez ustępstw, jak np. prezydent Turcji Erdogan, który nie zawahał się przed strąceniem rosyjskiego myśliwca. W dodatku obaj są nacjonalistami, co dodatkowo utrudnia porozumienie, Dla nich ustępstwa i porażka są nie do przyjęcia. Szczególnie dotyczy to prezydenta Rosji, występującego jako obrońca wszystkiego, co rosyjskie. Oddanie czterech Wysp Kurylskich zniszczyłoby nie tylko jego image, ale należy sądzić, że niebawem zastałby zastąpiony na stanowisku prezydenta przez innego polityka. W tej sytuacji, kiedy nie ulega wątpliwości, że Japonia, która chyba nigdy nie odstąpi od swoich żądań, tylko jakieś nadzwyczajne wydarzenie może spowodować zmianę stanowiska Rosji. Na przykład załamanie się rosyjskiej gospodarki na skutek nieustannie spadającej ceny ropy naftowej i gazu ziemnego. W takiej sytuacji nowa ekipa mogłaby podjąć ryzyko dogadania się z Japończykami.

Jak wyglądałby pokój

Za oddanie czterech wysp Rosjanie zażądaliby bardzo wysokiej ceny. W kategoriach politycznych było to zapewne żądanie poluzowania relacji z USA i zgoda na przystąpienie Rosji do Partnerstwa Transpacyficznego. W kategoriach militarnych byłoby to żądanie demilitaryzacji nabytych wysp. Największe frukty Rosjanie zgarnęliby w sferze finansowej i gospodarczej. Warto zauważyć, że kiedy Sowieci wycofywali się z NRD, to RFN zgodziła się finansować budowę infrastruktury mieszkaniowej w Rosji dla oficerów Armii Sowieckiej. Nie inaczej byłoby teraz. Japończycy nie tylko sfinansowaliby budowę osiedli dla przesiedleńców z Wysp Kurylskich na kontynent, ale jeszcze zapłaciliby za nabycie tych wysp. Zrezygnowaliby też z pewnych roszczeń historycznych, m.in. za wywołanie wojny. Paradoksalnie, ale w Azji gdzie Japonia jest słusznie uważana za agresora, to w relacji z Sowietami Japończycy stali się ofiarami sowieckiej agresji, Zrezygnowaliby też, np. z kwestii jeńców Armii Kwantuńskiej, która poddała się Sowietom w Mandżurii sierpniu 1945 r. i z których wywiezionych do Związku Sowieckiego, dziesiątki tysięcy nigdy nie wróciły do Japonii. Podpisany pokój umożliwiłby przerzucenie części Japońskich Sił Samoobrony z Hokkaido, na południe kraju, bliżej Chin. Podobnie marynarka i armia rosyjska miałaby potencjalnie jednego przeciwnika mniej. Najważniejsza byłaby jednak gospodarka. Ceną pokoju byłyby olbrzymie japońskie inwestycje na Syberii, na warunkach bardzo korzystnych dla Rosjan. Czy to wszystko jest obecnie możliwe? Jak należy traktować słowa Abego? Obecnie jest to raczej niemożliwe, natomiast widać, że obie strony, będą chciały szukać jakiegoś zbliżenia, zbudowania pewnych podstaw, na których kiedyś zbuduje się dalsze piętra.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
W. Tomaszewski: Japonia i Rosja – w stronę pokoju Reviewed by on 9 lutego 2016 .

Japoński premier Shinzō Abe powiedział na konferencji prasowej na początku tego roku, że rozwiązanie problemów terytorialnych oraz podpisanie pokoju pomiędzy oboma państwami będzie możliwe tylko po przeprowadzeniu rozmów z prezydentem Rosji Władimirem Putinem. Abe w ten sposób dał do zrozumienia, że jest możliwe zakończenie formalnego stanu wojny, który trwa pomiędzy oboma państwami od sierpnia 1945

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

Pozostaw odpowiedź