Artykuły

W. Tomaszewski: Chiny-Rosja – gazowy kontrakt

21 maja w drugim i ostatnim dniu wizyty prezydenta Putina w Chinach, podpisano wielki kontrakt gazowy pomiędzy Gazpromem a CNPC na dostawę do Chin 38 mld m3 rosyjskiego gazu rocznie przez 30 lat. Jeszcze we wtorek, 20 maja, kiedy agencje poinformowały, że nie doszło do podpisania kontraktu, większość komentatorów w Polsce wyrażała cichą nadzieję, że już podczas tej wizyty do finalizacji rozmów nie dojdzie. Nie komentowano w zasadzie słów szefa Gazpromu, Aleksandra Millera, który stwierdził, że od podpisania kontraktu dzieli tylko jedna cyferka, traktując tą wypowiedź jako dobrą minę do gry, zwłaszcza że rozmowy na temat tego kontraktu trwały ponad dekadę. Ja także przygotowując się do napisania tego artykułu bardzo poważnie brałem pod uwagę, że będę pisał raczej o niepowodzeniu rozmów niż o ich pomyślnym zakończeniu i w związku z czym artykuł miał mieć inną treść, różniącą się od obecnej i inny też tytuł: „Rosja-Chiny: Gazowy klincz”. Zapewne znaczna część komentatorów mogła teraz poczuć się jak wysłannik króla pruskiego, który dotarłszy po długiej podróży na pobojowisko pod Austerlitz, składając gratulacje Napoleonowi z okazji wspaniałego zwycięstwa usłyszał: „Fortuna zmieniła adresata waszych życzeń” (Prusy popierały pobitą koalicję rosyjsko-austriacką). Nie będę jednak składał gratulacji z okazji podpisania tego kontraktu choćby z powodu, że nie wiadomo, czy jest on kontraktem typu win-win, czy też któraś ze stron może w duchu uważać siebie samą za zwycięzcę tych maratońskich negocjacji. Nie ujawniono jednostkowej kontraktowej ceny gazu, która w tej układance jest najważniejszym elementem. Miller zapytany o cenę odmówił podania jej, zasłaniając się handlową tajemnicą, co może oznaczać, że nie ma czym się chwalić.

źródło: ibtimes.com

źródło: ibtimes.com

Długie negocjacje

Rozmowy dotyczące podpisania tego kontraktu rozpoczęły się ponad dekadę temu i miały tyle zaskakujących zwrotów, że gdyby znano więcej szczegółów rozmów, to zapewne można byłoby stworzyć ciekawą komputerową grę edukacyjną pod tytułem: Gazowe negocjacje. Chociaż wielu komentatorów może ten kontrakt uznać za „wielki”, to warto przypomnieć, że początkowo dyskutowano o dostawach niemal 70 mld m3 rocznie, czyli o ilościach blisko dwukrotnie większych niż finalne. Zmniejszenie ilości zakontraktowanego przez Chiny gazu o niemal połowę może wydać się zaskakujące, tym bardziej, że chińska gospodarka bez przerwy rozwija się niemal w tym samym wysokim tempie i przewiduje się, że już za kilkanaście lat będzie potrzebowała dwukrotnie więcej gazu niż konsumuje obecnie. A może i nawet więcej, ponieważ gospodarcze plany rozwoju Chin zakładają m.in. stopniową likwidację elektrowni węglowych na rzecz elektrowni gazowych z powodów ekologicznych. W ciągu tych lat negocjacji bardzo zmieniła się rynkowa siła obu kontrahentów i jeżeli na początku tego wieku uważano, że Kraj Smoka potrzebujący coraz większych ilości gazu będzie w gorszej pozycji negocjacyjnej oraz będzie zmuszony przyjąć warunki największego dostawcy gazu w świecie, jakim jest Gazprom, to z biegiem lat Chiny, dzięki umiejętnej polityce dywersyfikacji, zaczęły stawać się tym partnerem, którego negocjacyjna strategia zaczęła przeważać. W 2001 r., czyli mniej więcej w okresie kiedy zaczęły się rozmowy, szacowano, że światowe zasoby gazu wynoszą ok. 150 tys. mld m3, z czego 1/3 miała znajdować się w Rosji, a ok. 1/6 w Iranie, ok. 10 proc. w Katarze. Amerykańskie zasoby oceniano wówczas jako dziewięciokrotnie niższe niż rosyjskie, co było ogromną pomyłką. Natomiast w wydobyciu przodowała Rosja (765 m3 rocznie), a na drugim miejscu były USA (700 m3 rocznie), daleko dystansując następne kraje. Roczne wydobycie gazu w Rosji stanowiło zaledwie 1,5 proc. jej szacunkowych zasobów, natomiast dla przykładu poziom wydobycia drugiego producenta gazu, USA, oznaczał, że przy takim tempie zasoby gazu w tym kraju ulegną wyczerpaniu za kilkanaście lat. Na tej podstawie można było założyć, że Rosjanie, a szczególnie ich flagowa firma Gazprom będzie miała dominującą pozycję na światowych rynkach przez długie lata.

Chiny i gaz

Pozycja Chin w tych negocjacjach od początku była dobra, a wraz upływem czasu się tylko polepszała. Po pierwsze, gospodarka Chin ciągle oparta jest na węglu w ponad 70 proc, a na ropie w 18 proc. Udział gazu jako źródła energii dla chińskiej gospodarki oceniany jest obecnie na 4 proc. Ponieważ import gazu stanowi trochę poniżej 30 proc. całej konsumpcji gazu w Chinach, to oznacza, że tak naprawdę udział importowane gazu jako źródła energii dla chińskiej gospodarki stanowi w przybliżeniu zaledwie 1 proc. wielkości wszystkich źródeł, z jakich ta gospodarka korzysta. Po drugie, Chiny są znaczącym producentem gazu. Do 2006 r. produkcja gazu w tym kraju była większa niż konsumpcja. Nadwyżki eksportowano. W związku z tym Chiny nie stały pod presją natychmiastowe zakończenia negocjacji. Dopiero w 2007 r. konsumpcja przewyższyła produkcję i od tego czasu import się powiększał, aż do wspomnianego poziomu ok. 30 proc. konsumpcji, a ciągle ok. 70 proc. tego paliwa pokrywa lokalne wydobycie. Przewidując taki rozwój wydarzeń Chińczycy od dawna zapewnili sobie dywersyfikacje dostaw gazu zarówno tego sprowadzanego gazociągami w postaci naturalnej, jak i skroplonego (LNG, Liquefied Natural Gas). Dostawy tego ostatniego są znakomicie zdywersyfikowane. Chiny mają czterech głównych dostawców: Katar (34 proc.), Australia (24 proc.), Indonezja (16 proc.) oraz Malezja (13 proc.). Oprócz nich są jeszcze czterej mniejsi dostawcy z udziałem od 4 proc. do 2 proc., wśród nich Rosjanie z udziałem na poziomie 3 proc. Chiny zadbały również o dalszą dywersyfikacje dostaw poprzez zbudowanie gazociągu z Azji Środkowej. Liczący ponad 7 tys. km gazociąg, najdłuższy na świecie dostarcza gaz z trzech krajów: Turkmenistanu, Uzbekistanu i Kazachstanu. Chińczycy budując go w fantastycznym tempie w ciągu trzech lat, pokazali światu swoje nieprawdopodobne możliwości i swoją potęgę. Już teraz można nim dostarczać 40 mld m3, a więc tyle ile wynosi cały obecny chiński import gazu. Trwa też dalsza jego rozbudowa aż do osiągnięcia finalnej przepustowości w wielkości 55 mld m3 rocznie. Tak więc uwzględniając tylko ww. źródła dostaw, Chiny mogą zakupić obecnie więcej gazu niż potrzebują.

Rosja i gaz

Od czasu gdy rozpoczęły się te długotrwałe negocjacje rosyjsko-chińskie, światowy rynek gazu znacznie się zmienił na niekorzyść Rosji. Po pierwsze, odkryto nowe złoża i obecnie zasoby gazu są o 20 proc. większe niż ponad dekadę temu.  Po drugie, Rosja straciła pozycję lidera. Obecnie pierwsze miejsce zajmują USA, które wydobywają rocznie aż o 90 mld m3 więcej od niej. Po trzecie, coraz więcej gazu jest przesyłane w formie skroplonej. Już teraz dostawy LNG stanowią 30 proc. dostaw w skali świata. W ten sposób odbiorcy, którzy wybudowali gazoporty, stali się mniej uniezależnieni od dostawców, którzy dostarczali gaz lądowymi gazociągami. Po czwarte, dokonuje się „rewolucja łupkowa”. Nowy sposób wydobycia gazu ze złóż innych niż konwencjonalne spowodował znaczny spadek cen na gaz, przede wszystkim w USA, które są w bezkonkurencyjnym liderem w wydobyciu tego gazu. W Stanach Zjednoczonych aż 40 proc. gazu wydobywa się ze złóż łupkowych lub pozyskuje się z węgla. Nadmiar wydobycia gazu w USA powoduje, że będąc do niedawna importerem gazu, dość szybko przestawią się na eksport, stając się coraz poważniejszym konkurentem Rosji na rynkach światowych. Amerykańskie firmy dotychczas sprzedające gaz łupkowy tylko na rynku krajowym otrzymały pozwolenie od rządu na eksport tego paliwa w wysokości 60 mld m3 rocznie. Rosjanie ponadto zaniedbali sprawę budowy gazoportów i paradoksalnie to oni teraz stają coraz bardziej zależni od swoich dostawców, którzy mogą kupić od nich gaz lub przywieść sobie morzem, jak Chiny.

Rosja z produkcją znacznie przewyższającą zapotrzebowanie krajowe jest skazana na eksport gazu. Jej głównym odbiorcą są państwa Unii Europejskiej, które kupują 160 mld m3 rocznie, czyli cztery razy więcej niż podpisany właśnie kontrakt w Szanghaju. Unia w następnych latach będzie zwiększała swoje zapotrzebowanie, ale nie będzie to wzrost skokowy, ponadto po agresji Rosji na Ukrainę coraz silniejsze są tendencje w Unii do większej dywersyfikacji dostaw gazu w celu zmniejszenia uniezależnienia się od dostaw rosyjskiego gazu. Dla Rosji w przyszłości najważniejszym rynkiem może stać się region Azji Wschodniej i Pacyfiku. Ten najszybciej rozwijający się region świata będzie potrzebował coraz większych ilości gazu, a wzrost zapotrzebowania będzie szybszy niż analogiczny w Europie. Rosja jednak już częściowo przespała swoją szansę. Z powodu niedocenienia rozwoju dostaw LNG ma bardzo skromne możliwości dostarczania gazu tą drogą w tej dekadzie (2/3 światowych dostaw LNG ukierunkowanych jest na Azję). Uważa się, że dopiero w następnej dekadzie będzie możliwy skokowy wzrost eksportu rosyjskiego gazu, ale nie wiadomo czy odbiorcą tych ogromnych ilości staną się Chiny.

Chińskie perspektywy

Chiny są wymarzonym rynkiem dla dostawców węglowodorów. Kraj o ogromnej populacji z bardzo energochłonną gospodarką, największy emitent dwutlenku węgla do atmosfery. Chiny jednak są zdecydowane zmienić swoją gospodarkę na bardziej zrównoważoną, w kierunku proekologicznym, opartą także na alternatywnych źródłach energii, którymi mają być: energia wiatrowa, energia atomowa, solarna, wodna oraz z biomasy. Projektowane są również zasadnicze zmiany dotyczące elektrowni węglowych. Będą one zamykane lub zamieniane na gazowe. W związku z czym zapotrzebowanie na gaz znacznie wzrośnie. Konsumpcja gazu w China w ubiegłym roku była na poziomie ok. 160 mld m3, w roku obecnym jest szacowana na ok. 180 mld m3, a w przyszłym przekroczy 200 mld m3 i będzie systematycznie wzrastała aż do 2035 r., kiedy to według różnych prognoz ma wzrosnąć do poziomu 400 mld m3, a nawet wyżej. To jest olbrzymia szansa dla producentów i dostawców gazu, w tym także dla rosyjskich firm. Muszą się one liczyć, że do tak wielkiego tortu Chińczycy dopuszczą bardzo wielu chętnych, żeby jak najbardziej zdywersyfikować dostawy. A może ten tort nie będzie tak wielki ? Chiny mają, i to jest kolejna zła wiadomość dla Rosjan, uważane za największe w świecie zasoby gazu łupkowego. Ich wielkość jest oceniana na 30 bln m3. Dla porównania najbardziej optymistyczne szacunki odnośnie gazu łupkowego w Polsce, niestety prawdopodobnie dalekie od rzeczywistości, wskazywały na wielkość 5 bln3.

Chińska lekcja

Chińczycy udzielili poglądowej lekcji negocjacji nie tylko Rosjanom, ale też europejskim negocjatorom wiecznie działającym w pojedynkę na rachunek własnego państwa. Przykładem europejskiej niefrasobliwości mogą być zazwyczaj zapobiegliwi Niemcy. Po zaangażowaniu się w budowę Nord Streamu zaniedbali budowę gazoportów i nawet przerwali budowę pierwszego w Wilhelmshaven. Obecnie, niemal w panice, chcą dokończyć jego budowę. Chińczycy negocjowali długo, systematycznie wzmacniając swoją pozycje jako odbiorca mający wielu dostawców, a jednocześnie obserwowali jak światowy rynek gazowy zmienia się na niekorzyść dla rosyjskich producentów. Wrażenie musi czynić fakt, że mimo iż, bardzo dobrze wiedzieli, że w przyszłości będą im potrzebne ogromne ilości gazu to zredukowali swoje zapotrzebowanie niemal o połowę. Uznali, że nie ma potrzeby kupować tak wielkich ilości od jednego dostawcy. Kontrakt na razie jest zawarty tylko na papierze. Musi powstać gazociąg, który będzie odnogą gazociągu zaczynającego się we Wschodniej Syberii i ciągnącego się do wybrzeży Pacyfiku. Koszty budowy tego gazociągu nazwanego Siła Syberii mają wynosić optymistycznie 60 mld dolarów, a w wersji pesymistycznej nawet 90 mld dolarów. Zakończenie przewidywane jest na 2018 r. Uważa się, że tak długie negocjacje były spowodowane, odmową przez chińskim negocjatorów na powiązanie cen gazu z cenami ropy naftowej, które to Rosjanie narzucają odbiorcom europejskim. Trudno jest też stwierdzić jak cena została uzgodniona. Na jej poziom składa się wiele elementów kontraktu, nazywanych cenotwórczymi. Rosyjska Izwiestia podała, że cena bazowa jest na poziomie 380-350 dolarów. To wątpliwe, zwłaszcza kiedy Chińczycy żądali ceny 250 dolarów. Prezes Gazpromu po podpisaniu kontraktu podał jedną interesującą informację. Zaznaczył, że po wybudowaniu Siły Syberii zaczną się pracę nad budową gazociągu do Chin, którym będzie dostarczany gaz z Zachodniej Syberii, a więc z rejonu, z którego dotychczas dostarczano go w zasadzie tylko do Europy. Jeśli miała to być zawoalowana groźba w stosunku do UE, to jest to wypowiedź bardziej propagandowa niż realna. Olbrzymie nadwyżki gazu, jakie są i będą na rynku, coraz większa możliwość dywersyfikacji poprzez dostawy LNG i wydobycie gazu łupkowego uniemożliwią Rosji stosowanie dotychczasowej polityki.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
W. Tomaszewski: Chiny-Rosja – gazowy kontrakt Reviewed by on 6 sierpnia 2014 .

21 maja w drugim i ostatnim dniu wizyty prezydenta Putina w Chinach, podpisano wielki kontrakt gazowy pomiędzy Gazpromem a CNPC na dostawę do Chin 38 mld m3 rosyjskiego gazu rocznie przez 30 lat. Jeszcze we wtorek, 20 maja, kiedy agencje poinformowały, że nie doszło do podpisania kontraktu, większość komentatorów w Polsce wyrażała cichą nadzieję, że

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

komentarzy 9

  • Rosja poniesie kolejne straty. Hindustan Times z 5.08. donosi o przygotowywanym przez rząd Indii nowym kontrakcie na dostawy rosyjskiego gazu i ropy naftowej do Indii. Kontrakt ma być tej samej skali, jaki niedawno zawarto z Chinami. Nowy rurociąg do Indii ma kosztować 40 mld dolarów. Z rosyjskich źródeł wiadomo, ze Rosja podejmie się jego realizacji. Dobrze im tak! To kolejny rosyjski deficytowy kontrakt, który ma zrujnować rosyjską gospodarkę. My tylko na tym wygramy, bo nic nie mamy do sprzedania, ani Indiom, ani Chinom. I w tym nasza siła i zysk.

    • Bo Rosja od 20 lat robi same złe interesy, a Polska same dobre, dlatego Rosja to kraj nędzarzy, a Polska światowe mocarstwo ;)

  • @wute
    Bardzo obiektywnie i z ciekawa konkluzja napisana notka.

    Z ciekawostek dodam, ze Sile Syberii nie bedzie latwo finansowac, a jedno ze zrodel to podwyzki cen gazu dla klientow indywidualnych w samej FR miedzy innymi (wobec spodziewanego spadku dynamiki PKB, a teraz mozliwej inflacji cen zywnosci to nie bedzie latwe). Finansowanie zewnetrzne tez moze byc problematyczne. Oprocz samej kwestii lupkow i LNG, ktora wplywa na ceny gazu arcyciekawie bedzie jesli ropa i gaz Persow znajdzie sie na rynku. Niedostepnosc (polityczna) gazu z Iranu byla jedna z przyczyn fiaska Nabucco.

    W 2013 srednia cena gazu dla EU byla w okolicach 380USD za 1000m3 (ciekawe na ile to wplynelo na zblizona cene zakomunikowana w umowie z Chinami, zeby nie psuc rynku w UE). Jesli okaze sie, ze cena dla Chin istotnie blizsza jest 250USD to UE bedzie musiala zaczac intensywnie dywersyfikacje, aby zmniejszyc mozliwosci gazowego szantazu inaczej zacznie uciekac przemysl, a tego na dlusza mete zaden demokratyczny rzad nie przetrwa (szczegolnie, ze z powodu nizszych cen w USA juz ucieka w tamtym kierunku).

    W kwestii budowy polskiego LNG to rece opadaja, to sprawa juz nawet nie na Trybunal Stanu, ale raczej prokuratury. Bardzo mozliwe, ze szybciej terminal LNG bedzie miala Litwa.

    Wreszcie przestawianie sie Chin na energie z gazu (zakladam, ze do tego dojdzie tak czy inaczej) bedzie wplywalo na rozwiazanie wewnetrzenego problemu jakim coraz bardziej jest zanieczyszczenie powietrza. Podtrzymuje wiec swoja opinie, ze Chiny dzieki dzialaniom FR dostaja oddech do rozwiazywania problemow wewnetrzych na wielu plaszczyznach.

    Calkiem na marginesie to wyglada na to, ze Putin otrzymal mozliwosc wyjscia z twarza z rozruby na Ukrainie, pytanie czy z niej skorzysta.

    • Miło Cię słyszeć po dłuższej przerwie.
      Ten artykuł został napisany zaraz po informacji o kontrakcie i opublikowany w jednym
      z tygodników, toteż jego przedruk w CSPA, może sprawiać wrażenie publikacji na
      temat już mniej aktualny.

      1. Niewątpliwie finansowanie tego gazociągu, jak napisałeś, będzie dość utrudnione
      2. Iran – USA chce powtórzyć manewr jaki zrobiła ze Sowietami i z Iranem. Spowodowała
      dość znaczne obniżenie cen ropy w latach 80-tych. co uderzyło w ZSRS i wojujący z
      Irakiem Iran.
      Ostatnio czytałem artykuł, w którym ekspert udowadnia, że ten manewr może się udać
      częściowo. Perska ropa nie zmieni sytuacji rynkowej, ale gaz tak..
      3. LNG – tutaj oprócz zwykłej niefrasobliwości, która powoduje opóźnienie każdej inwestycji
      w kraju, z pewnością działa lobby. Bo jak można wytłumaczyć budowę gazoportu, tak
      blisko granicy, w dodatku na wyspie a ponadto wybór jednego z głównych realizatorów,
      który ma rozliczne interesy w Rosji, no i oczywiście w tej chwili robi nam poważne
      problemy.
      4. Putin nie skorzysta. Wejście armii FR na Ukrainę to kwestia czasu. Wejdą w sposób
      oficjalny lub tak jak na Krymie.
      A swoją drogą to byłby paradoks, że Zachód spowodował upadek Sowietów z ich
      gigantyczna armia, a miały być pokonany przez nieporównywalnie słabszą armię FR.
      Pozdrawiam

      • Avatar PZ

        Zamiast konca historii, mamy powrot historii, a na dodatek jeszcze jej przyspieszenie, stad tez mniej czasu na komentowanie na portalu. Przepraszam wiec za pozna odpowiedz na Twojego posta powyzej.

        Co do Iranu, to w zeszlym tygodniu ustami jednego z ministrow zostalo wyartykulowane ponowne zainteresowanie Nabucco i dostawami gazu do niego, wiec coraz bardziej wyglada na to, ze cos jest na rzeczy. Dodatkowo ropa powoli malymi krokami w dol.
        Oczywiscie, ze gazoport to modelowy wrecz przyklad niefrasobliwosci w realizacji i braku analizy ryzyka, plus dzialania wplywow.

        Podczas Zimnej Wojny zarowno Zachod, jak i Sowiecka Rosja byly u szczytu sil. Teraz i jedni i drudzy sa o wiele slabsi, wiec Mala Zimna Wojna wyglada tak jak widac. W miedzyczasie dwa azjatyckie imperia „in-spe” spokojnie obserwuja.

        Serdecznie pozdrawiam.

  • Wzruszająca jest ta troska o interesy rosyjskiego gazu. Rosjanie to biedacy, wszak nie wiedzą co zrobić z ogromnymi jego nadwyżkami. Całkiem odwrotnie niż my. Musimy go kupować z tej „wstrętnej” Rosji. To jest nasz atut. Z tekstu wynika, ze nasza pozycja jest prawie identyczna jak Chin. Damy Putinowi popalić, jak w zimie odmówimy podobnie jak Ukraina poboru rosyjskiego gazu. Tylko tak dalej, a ceny gazu w Polsce wzrosną dwukrotnie, a może nawet trzykrotnie. Tylko, co to kogo obchodzi, wszak ważne jest aby Putin miał trudności, a dla osiągnięcia tego celu jesteśmy gotowi poświęcić wszystko. Całkiem, jak Pawlak i Kargul.

    • @ p.Adam M
      Powiem szczerze, nie nie bardzo rozumiem, w jaki sposób doszedł pan do konkluzji, że artykuł jest
      troską o interesy rosyjskiego gazu. Celem tego artykułu było:
      1. Pokazanie strategii negocjacyjnej oby państw, szczególnie Chin.
      2. Ukazanie jak przez ten okres negocjacji zmienił się gazowy rynek świata.
      3. Przybliżenie ogólnej wiedzy o sektorze energetycznym Chin i jego przyszłości, na tyle na ile
      pozwala.pojemność artykułu.
      Ponadto, ja w ogóle nie poruszałem spraw dostaw rosyjskiego gazu do Polski.
      Może Pan pomylił artykuły ?

      • Avatar Adam M.

        No właśnie o to chodzi. Wszak nie żyjemy na Księżycu. Każdy może pisać, co chce, bo jest wolność słowa. O Rosji pisze się tylko w kontekście poniesionych strat. Czy tylko straty? Czy nie należałoby wziąć pod uwagę również ewentualne zyski. Przyjęta konwencja tekstu przypomina pewien dowcip z czasów Polski Ludowej. Na wieś przyjeżdża prelegent. Mówi, że dotychczas wszystkie zarobione przez chłopów pieniądze zabierał książę pan. Nic nie robił tylko grał w karty, a co chłopi zarobili to on przegrywał w karty.. Na koniec jest dyskusja. Zabiera głos Maciej: „Ja se myślę, że albo ten pan nie umiał grać w karty, albo mu karta nie szła”. I to samo dotyczy tej analizy rosyjskich interesów gazowych, albo oni nic nie umieją, albo co zrobią to spartaczą. Jak widać nowe wydanie dowcipu z czasów początków nowej władzy po drugiej wojnie światowej ma się doskonale. Natomiast udawanie, że się nie rozumie o co chodzi to też dobra taktyka i nawet jakoś pasuje do tego dowcipu.

      • Avatar wute

        @ p. Adam M.
        1. Oczywiście, że każdy może pisać co chce.
        2. Mam wrażenie, zarzuca mi Pan nieobiektywizm, ale nie przedstawia Pan
        żadnych argumentów merytorycznych, poza narzekaniem, że Rosję nie traktuje
        się „sprawiedliwie”.
        3. Jeśli Pan wykaże, za pomocą argumentów a nie narzekań, że w moim artykule są
        błędy merytoryczne to gotów jestem podjąć dalszą dyskusję.

Pozostaw odpowiedź