Chiny news,Komentarze

W. Jakóbik: Okno możliwości zamyka się

Wieku Ameryki nie musi zastąpić Wiek Chin. Będą na to miały wpływ czynniki demograficzne wpływające na spowolnienie tamtejszego wzrostu gospodarczego oraz blokady systemowe uniemożliwiające uwolnienie całego potencjału chińskiego społeczeństwa. Okno możliwości zamyka się. Dlatego rośnie napięcie na Morzu Południowochińskim.

Należy przypomnieć, że okno możliwości to termin stosowany przez chińskich strategów. Oznacza on okres w którym będzie możliwe zdyskontowanie owoców Pokojowego Wzrostu, zanim zakończy się on, głównie ze względu na koniec dywidendy demograficznej. Według części analityków, z którymi się zgadzam, nie zastąpi jej wzrost wspierany innowacyjnością ze względu na barierę informacyjną, ani ten wspomagany przez przedsiębiorczość blokowaną przez barierę etatystyczną. A zatem, jak pisze Amitai Etzioni z The National Interest, wiek Chin może się skończyć, zanim w ogóle się zacznie[1]. Autor dużo szerzej opisuje bariery wzrostu, o których ja tylko wspominam.

Zaprezentowana teza jest coraz bardziej popularna w amerykańskich dyskusjach o Państwie Środka, lecz dużo mniej znana w Europie. Najbogatszym zbiorem argumentów w tej sprawie jest prawdopodobnie książka prof. Aarona L. Friedberga pt. ,,Contest for Supremacy”. Należy zastrzec, że po obaleniu dogmatu o nieuchronnym nadejściu hegemonii Państwa Środka, nie powinna go zastąpić bezwarunkowa wiara w upadek potęgi chińskiej. Geopolityka nie jest linearna i w każdym momencie należy liczyć się z przełamaniem trendu, tak jak ma to obecnie miejsce w okresie końca dywidendy demograficznej w Chinach.

Najważniejszym wnioskiem z zakwestionowania pierwotnego dogmatu jest jednak fakt, że wśród pekińskich strategów narasta niepokój. Może to doprowadzić do ostatecznej eskalacji sporów Chin z sąsiednimi państwami. Muszą wykorzystać owoce wzrostu w stopniu maksymalnym, zanim będzie za późno. Dlatego też wysuwają coraz dalej idące żądania względem spornego obszaru na Morzu Południowochińskim i zbierają wokół siebie państwa (Kambodża, Laos, może Tajlandia) mające być opozycją do krajów ciążących ku Stanom Zjednoczonym (Filipiny, Wietnam, Brunei, Japonia, Korea Południowa, Australia). Państwo Środka ma poczucie, że zyska tylko tyle ile zdąży zagarnąć, dopóki jeszcze może. Między rywalami trwa już zimna wojna którą widać w ramach ASEAN. Ostatni szczyt był porażką i nie osiągnięto podczas niego konsensusu. Widać ją także na wodach spornego morza, gdzie ma miejsce zażarta walka psychologiczna pomiędzy ,,kutrami” wysyłanymi przez poszczególne kraje na sporne obszary niczym sondy[2].

Chiny mają jeszcze czas by roztoczyć kontrolę nad obszarem okolonym pierwszym łańcuchem wysp. Stany Zjednoczone nie zamierzają jednak na to pozwolić. Ich odpowiedzią jest Koncepcja Bitwy Powietrze-Morze (Air-Sea Battle Concept) zakładająca użycie środków odpierających arsenał ,,anti-access” oraz ,,area-denial” zastosowany przez przeciwnika w razie konfliktu na Pacyfiku. Adwersarzem byłyby w domyśle Chiny ale obecnie nikt oficjalnie tego nie przyzna. Sama koncepcja w formie raportu pozostaje utajniona[3].

Czynniki zewnętrzne wpływające na osłabienie Zachodu, jak kryzys gospodarczy i tożsamościowy, mogą ułatwić zadanie Chińczykom. Ci mają coraz mniej czasu na realizacje swej ambitnej, ,,asertywnej” polityki bezpieczeństwa. Każdy miesiąc jest tu na wagę złota. Taki stan rzeczy nie sprzyja utrzymaniu pokoju. Musi dojść do rozstrzygnięcia.

Autor: Wojciech Jakóbik

Wojciech Jakóbik jest współpracownikiem Ośrodka Myśli Politycznej (www.omp.org.pl) i redaktorem naczelnym portalu Europa Bezpieczeństwo Energia (www.ebe.org.pl). Tekst pierwotnie ukazał się w portalu Stosunki Transatlantyckie (www.usa-ue.pl) i na blogu Ośrodka Myśli Politycznej (www.omp.org.pl/blog)


[1] http://nationalinterest.org/commentary/the-end-chinas-rise-7220

[2] http://www.cfr.org/china/south-china-sea-bad-worse/p28739?cid=rss-china-south_china_sea__from_bad_to_w-072412

[3] http://www.washingtontimes.com/news/2012/jul/25/inside-the-ring-air-force-chief-on-air-sea-battle/

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
W. Jakóbik: Okno możliwości zamyka się Reviewed by on 30 lipca 2012 .

Wieku Ameryki nie musi zastąpić Wiek Chin. Będą na to miały wpływ czynniki demograficzne wpływające na spowolnienie tamtejszego wzrostu gospodarczego oraz blokady systemowe uniemożliwiające uwolnienie całego potencjału chińskiego społeczeństwa. Okno możliwości zamyka się. Dlatego rośnie napięcie na Morzu Południowochińskim. Należy przypomnieć, że okno możliwości to termin stosowany przez chińskich strategów. Oznacza on okres w którym

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

komentarzy 19

  • Jeszcze do pana wute ,co do Tajwanu i połączenia z Chinami to do ich osobnej ścieżki w przyszłości nie byłbym taki pewny,ale się rozpisałem lecz jest to temat bardzo ważny i istotny ,wiele się dzieje.

  • Do pana wute-odnośnie pieniędzy oczywiście brak pieniędzy na naukę ,wysokie technologie ale dlaczego bo pieniądze idą na coraz większe świadczenia socjalne i budżetówkę a to rozdyma coraz więcej Obama.Wydatki na zbrojenia uważam ze w obecnej sytuacji są niezbędne na tym poziomie a poza tym inicjują pozyskanie nowych technologii tak niezbędnych dla nowoczesnego państwa,natomiast szkolnictwo jako takie jest na niskim poziomie a pożera niesamowite sumy a tendencja Obamy jest taka by jeszcze zwiększyć nakłady a/oczywiście przy braku efektywności/.Ze Służbą Zdrowia to na ten temat można byłoby pisać poezje, na temat jej niewydolności przy jej apetycie na pieniądze co nie przekłada się niestety na korzyść pacjenta.Kwestia emerytur też niebagatelna sprawa ,a teraz powiedzcie państwo jak te sprawy rozwiązują Chińczycy i jakie wydatki socjalne ponosi budżet Chiński?Kwestią moim zdaniem jest to czy społeczeństwa zachodnie w tym amerykańskie zechcą ograniczyń partykularne interesy roszczeniowe czy, nie kosztem rozwoju krajów.Dlatego uważam że Ameryka ma pieniądze na wysokie technologie i rozwój tylko istnieje problem ich dystrybucji.Do pana Jakóbika -sądzę że Tybet i Makau czy w przyszłości Taiwan będą w stanie utrzymać ale wszystko zależy od władzy centralnej.Przy silnej władzy i poczuciu mocarstwowości np.Tybet nie ma co się dogadywać bo i tak warunki będzie dyktował Pekin i tak się panowie ma ze wszystkim moim zdaniem.Do pana Ryśka – miły panie Ryśku osobna polityka zagraniczna osobne siły zbrojne inne partie to różne państwa tego nie da się utrzymać ,coś można wytargować na początek ale zaznaczam że to tylko na początek na okres przejściowy, Pekin zdominuje wszystko co ma pod sobą.Co do rozwarstwienia społeczeństwa to np.w Rosji też występuje i to niemałe ale społeczeństwo w zasadzie jest mocno zintegrowane i nacjonalizm kwitnie.Co do demokratyzacji Chin czy Rosji to jakoś nie mogę sobie tego wyobrazić wysiada mi wyobrażnia.

  • WJ
    nie sa do utrzymania
    w HK po 15 latach wspolpraca sie nie uklada i napiecia narastaja, czego eskalacje uwidocznily ostatnie protesty i istnieje klincz – spoleczenstwo vs bogacze i KPCh
    na Tajwanie po 5 latach tylko zblizenia z Chinami sa podobne tendencje – erozja panstwa prawa i demokracji, wolnosci prasy, wzrost przypadkow szpiegowania na rzecz Chin, rosnacy brak zaufania ze strony USA, pauperyzacja i znaczace rozwarstwienie spoleczenstwa
    juz kilkanascie lat temu Susan Shirk pisala o ewentualnym jednym panstwie i trzech systemach
    sprobujmy potraktowac to powaznie – dwa obszary, trzy systemy?
    jedno prawo cywilne czy karne w HK, odrebne na Tajwanie i jego brak w Chinach itd z reszta zycia spolecznego
    kilka polityk zagranicznych, rozne sily zbrojne, rozne partie i elektoraty postawa wobec sporow terytorialnych, interesy sasiadow
    dodajmy rosnace problemy gospodarcze Chin, tybet i xinjiang
    troche za duzo tego

  • @ p.Jakubik
    Demografia – rozumiem dobrze ten argument. Sam bardzo często go używałem.
    Sądzę, że kryzys demograficzny oraz wspomniane przez Pana aspiracje ludności
    będą jednym z podstawowych czynników, które spowodują kryzys a następnie
    przewartościowanie systemu Chin. Właśnie to co Pan uważa za przyczynę
    nienadejścia Wieku Chin, ja uważam za katalizator zmian, dzięki którym Chiny
    mogą zająć po latach dominującą pozycję

    • @Wute

      Czyli jednak demokratyzacja? Jest ona Pana zdaniem możliwa przy utrzymaniu obecnych granic?

      • Avatar wute

        @ p.Jakóbik
        Nie wiem jakie granice ma Pan na myśli. Państwowe, prawne,
        spokoju społecznego ?

      • Przede wszystkim państwowe. Czy Tybet i Sinkiang są do utrzymania? Czy przy akceptacji bytów jak Tajwan, Hong Kong i Makau będzie możliwe utrzymanie modelu państwa unitarnego a przez to władzy scentralizowanej w Pekinie? To trudne pytania na które Państwo Środka będzie musiało odpowiedzieć

      • Avatar wute

        @ p.Jakóbik
        Wspomniane przez Pana terytoria należy podzielić na dwie
        części.
        1. Tybet i Xinjiang
        2. HK, Makau, Tajwan
        W tych dwóch pierwszych istnieje zapewne zgoda wszystkich sil politycznych i opcji wśród Chińczyków, że muszą one należeć do Chin. Bez nich Chiny ogromnie uszczupliłyby swoją pozycję jako supermocarstwo.
        Dla Tybetu nie widzę większych szans jak tylko dogadanie się
        z Pekinem w sprawach autonomii. Będzie to możliwe przy
        łącznym spełnieniu trzech czynników:
        1. Zmieni się ekipa w Pekinie, na taką, która przyjmie inną
        politykę, tak jak to było w czasach Hu Yaobanga..
        2. Kryzys wewnętrzny zmusi KPCh do generalnej rewizji polityki
        3. Rząd Tybetański na emigracji jednoznacznie uzna
        autonomię za jedyne możliwe rozwiązanie.
        Czas gra na niekorzyść Tybetańczyków zarówno poprzez
        emigrację Chińczyków do tego kraju jak i przyjętą przez Pekin
        strategię otwierania możliwości „urządzanie się” Tybetańczyków w całych Chinach, co zapewne będzie
        przyczyniało się do ich rozpływania się w morzu chińskim.
        Xinjiang – tutaj Chińczycy będą się starali rozwiązać problem
        zdecydowanie poprzez emigrację Chińczyków. Już obecnie
        Hanowie stanowią ponad 40% ludności przy 45% Ujgurów.
        Konflikt w Xinjiangu jest moim zdaniem trudniejszy do
        rozwiązania niż w Tybecie, ponieważ tu mamy dwie bardzo
        różniące się cywilizacje, z których jedna jest (muzułmańska)
        jest niezmiernie oporna do zawierania kompromisów i ma
        tendencje do narzucania swoich koncepcji innym
        cywilizacjom w sposób znacznie bardziej brutalny niż jakakolwiek inna cywilizacja.
        HK, Makau – mogą odczuwać dyskomfort w zderzeniu ze
        „stylem cywilizacji” istniejącej w ChRL. Tu istnieją dwie
        możliwości. Albo Pekin przykręci śrubę HK i Makau, co
        skończy się odpływem kapitałów, ucieczką części ludności
        poza teren ChRL, albo co jest bardziej prawdopodobne,
        zmiany jakie dokonają się w tej dekadzie w Chinach spowodują mniejszy wpływ Pekinu na sprawy tych miast.
        Tajwan, prognozuję, nigdy faktycznie nie połączy się z Chinami.
        Być może po demokratyzacji ChRL ustalą jakiś modus vivendi
        w postaci jednego państwa, ale będą to dwa oddzielne
        organizmy a Tajwan będzie miał osobny ustrój, osobną armię,
        osobną walutę, gubernatora zamiast prezydenta, ale wybieranego w wolnych wyborach czyli wszystkie atrybuty
        niepodległego państwo tylko bez formalnej nazwy.

  • @ p.Jakubik
    Panie Wojciechu,
    Ja bym nie przykładam zbyt dużego znaczenia do słownictwa używanego przez
    chińskich generałów. Wiadomo, że wojskowi szczególnie komunistyczni prezentują zazwyczaj dość agresywne słownictwo. Chiny mają o wiele więcej do stracenia poprzez awanturę wojenną niż rozwiązywanie problemów droga negocjacji.
    Przypuszczam, że np. w sprawie wysp będą rozmawiali, jednocześnie prowadząc agresywną retorykę czyli mieszaninie soft z pewną dozą hard.
    Zwrócę Pana uwagę choćby na jeden fakt. Większość potencjalnych przeciwników
    (USA, Tajwan, Japonia, Filipiny, Australia) leży za morzem. USA ma 10 lotniskowców
    bojowych, natomiast Chiny jeden stary szkoleniowy.

    • @Wute

      Jeżeli odbiór mojego tekstu jest taki, że Chiny szykują się do wojny to nie taka jest moja intencja. Państwo Środka ma apetyt na rywalizację z USA i walkę o globalne przywództwo. Z jakiego powodu ślą okręty do Syrii? http://www.geopolityka.org/syria-2012/1630-chiny-wysla-wlasne-okrety-ku-brzegom-syrii

      Moim zdaniem rywalizacja chińsko-amerykańska będzie wpisana na stałe w relacje tych państw. Prognoza rozstrzygnięcia to następny krok w analizie

      • Avatar wute

        Dokładnie, Chiny jako gracz o ambicjach globalnych zaznaczają
        swoją obecność na MŚ.

      • Avatar stefan

        Czy nie mają tam jakich tajnych instalacji.A w ogóle to problem Syrii to problem rozwiązania sytuacji na Bliskim Wschodzie nie uważacie panowie ale kogo interesuje rozwiązywanie problemów napewno nie Rosję czy Chiny te kraje interesuje osłabienie Ameryki i jej pozycji i jestem o tym głęboko przekonany.Panie Jakóbik pańskie wypowiedzi czasem bardzo podnoszą mnie na duchu.

  • Calkowicie zgadzam sie z Wute. Nie mozemy postrzegac swiata w kategoriach „teraz albo nigdy”.
    Obecnie istnieje tendencja to postrzegania tego co sie dzieje w Azji w kategorii wyscigu Chiny-USA. To sie wcale nie musi skonczyc przejeciem dominacji przez jeddno panstwo kosztem drugiego. Mozliwych scenariuszy jest kilka.
    Wute tez ciekawie prognozuje zaburzenia spoleczne i polityczne w Chinach. Jest to calkowicie zgodne z nasza wiedza historyczna – rozwoj spoleczenstwa napotyka na bariery w postaci nadbudowy i musi to rozsadzic. Takie wstrzasy moga miec znaczenie, w skrajnym wypadku nawet zepchnac Chiny ze sciezki rozwoju. Takich zaburzen Chiny przeszly wiele w swojej historii, ale moze tym razem histora sie nie powtorzy.

    • Wszystko ok jeśli nie bierzemy pod uwagę problemu końca dywidendy demograficznej i zwiększenia oczekiwań klasy średniej o których Panowie nie rozpisujecie się zbytnio. To bariery wzrostu opartego na demografii (takiego jak do tej pory). Chiny nie potrafią się przestawić na konsumpcję wewnętrzną – jak odpowiedzą na ten problem?

      Okno możliwości to termin z raportu dla Kongresu nt. chińskich dokumentów wojskowych. Nie czytałem w oryginale bo nie znam chińskiego ale to Pekin użył tego sformułowania i oznacza ono nic innego jak właśnie następne kilka lat których Chiny nie mogą zmarnować – teraz albo nigdy.

  • Ten artykuł zawiera lekko histeryzujące przesłanie : „Ci mają coraz mniej czasu na realizacje swej ambitnej, ,,asertywnej” polityki bezpieczeństwa. Każdy miesiąc jest tu na wagę złota. Taki stan rzeczy nie sprzyja utrzymaniu pokoju. Musi dojść do rozstrzygnięcia.”
    To zupełne niezrozumienie mentalności chińskiej.
    Chińczycy jak mało kto myślą w kategoriach długofalowych, bardzo długofalowych. Na pewno nie popełnią błędu niecierpliwości teraz, kiedy są jeszcze relatywnie militarnie słabsi od USA i ich partnerów. Wbrew pozorom czas gra na ich korzyść. Gospodarka chińska rozwija się i będzie rozwijała choć nie w takim tempie jak na początku, bo najszybszy rozwój następuje wtedy, kiedy startuje się.z bardzo
    niskiego pułapu. Wystarczy też spojrzeć na kosmos, który Amerykanie zupełnie
    odpuścili, a którym Chińczycy prędzej czy później zawładną.
    Myślenie, że demografia czy blokady systemowe spowodują, że nie nadejdzie
    Wiek Chin jest myśleniem życzeniowym. Blokad systemowych jak pokazuje życie
    nie da się utrzymać w dłuższym okresie. Chiny przejdą, przez wielkie zaburzenia
    społeczne i polityczne, to nie ulega wątpliwości. W pewnym momencie zacznie się
    załamywać ich koncepcja rozwoju, ale pokonają to. Prawdopodobnie okres 2015-
    2020 będzie decydujący dla ich rozwoju. Wtedy prawdopodobnie zrewidują
    politykę rozwoju kraju i większość blokad padnie.
    Myślę, że w latach 2040-2050 stosunek ludności będzie 3:1 na korzyść Chin (1200 mln Chiny, 400 mln USA). W połowie tego wieku Chiny będą już w stanie przejąć pałeczkę od USA.
    Obecnie nacisk w sprawach wysp wynika zarówno z poczucia rosnącej siły jak
    i kultury politycznej rządzącej elity chińskiej mającej komunistyczny bacground.
    Niemniej nie sądzę, żeby posunęli się do jakiegoś znacznego konfliktu militarnego.

    • Panie wute odnośnie pańskiej wypowiedzi,jeśli chodzi o kosmos jest to dziedzina którą się interesuję i uważam że jeszcze dużo wody upłynie w Żółtej Rzece zanim dogonią USA.Mam nadzieję że tacy prezydenci jak Obama odejdą bo oni kładą naukę amerykańską na łopatki.Wierzę że Ameryka nadal posiada wielki potencjał i możliwości i będzie dobrze jeśli jej przywódcy nie zaprzepaszczą tego kapitału.Co do różnicy demograficznej to prawda że jest i będzie na korzyść Chin jednak jego struktura będzie na ich niekorzyść ato dlatego że ujawnią się konsekwencje polityki jednego dziecka i społeczeństwo Chińskie będzie spłeczeństwem ludzi starych a przyrost ujemny ludności będzie miał charakter trwały.Sam pan pisze że elity Chińskie nie grzeszą subtelnościąi kulturą polityczną a społeczeństwo Chińskie ma zapędy nacjonalistyczne co niejednokrotnie dawało temu wyraz.Jedno co przyznam to Chińczycy są cierpliwi ale obawiam się że jest to objaw wyrachowania.Uważam że problemy przed jakimi stoją Chiny jak i poczucie siły jak i nacjonalizm może pchnąć w pewnym momencie Chiny w kierunku rozwiązań siłowych i że tak powiem głowy bym nie dał że tak nie będzie.

      • Avatar wute

        Amerykanie posiadają wieki potencjał i możliwości, ale nie mają
        pieniędzy na kosztowną eksploatację kosmosu. Nie jest to kwestia Obamy tylko systemu. Myśli Pan, że ten drugi gość
        będzie lepszy. To były właściciel firmy, która, jak przynajmniej
        informowały media, specjalizowała się w doradzaniu innym firmom m.in. w przenoszeniu produkcji do krajów gdzie siła robocza jest tańsza. Mówiąc kolokwialnie, w zamykaniu miejsc
        pracy w USA.

      • @wute

        Romney nie powinien budzić dużych nadziei ale to nie oznacza, że Obama jest lepszy. Wprowadza elementy socjalizmu które zgubiły już Europę. W mojej opinii i tak wygra.

      • Avatar wute

        @ p.Jakóbik
        To ciekawa opinia, że Obama wprowadza opinię elementy
        socjalizmu. Spotkałem się z opinią, że był on od początku
        ukrytym przedstawicielem wielkiego kapitału i że wprowadzał
        takie rozwiązania pro wielki biznes, że z tego powodu
        odwróciła się od niego tradycyjna baza demokratów i przegrali
        wybory senatorskie w stanie MA, gdzie demokraci „od zawsze”
        wygrywali.
        A swoją drogą to niezmiernie dziwne, że w kraju takich
        możliwości, takich trustów mózgów, takie miernoty, jak oni obaj, mogą zostać prezydentami.

Pozostaw odpowiedź