Artykuły,Chiny news,Indie news

W. Jakóbik: Koniec ofensywy czaru

chinese-nationalism-koreaChiny zmieniają podejście do państw regionu Azji i Pacyfiku, tym samym kończąc ofensywę czaru. Zastępuje ją wybuch nacjonalizmu, który zdaje się wymykać spod kontroli władz. Korzystają na nim Stany Zjednoczone, wokół których skupiają się państwa przerażone tym zjawiskiem.

Kiedy Joshua Kurlantzick napisał swa książkę pod tytułem „Charm offensive – How China’s Soft Power Is Transofrming The World”, a było to w 2007 roku, Państwo Środka pozycjonowało się w roli adwokata krajów rozwijających się, których było najsilniejszym reprezentantem. Korzystając z narzędzi kulturowych i biznesowych zdobywało kolejne punkty poparcia na świecie, co przekładało się na rosnącą jego popularność chińskiego systemu. Amerykanie pochłonięci wojnami na Bliskim Wschodzie, które przysporzyły im nieograniczone ilości złej prasy, wypadali na tle tych działań blado.

Obecnie sytuacja ulega jednak zmianie. Pekin używa coraz bardziej agresywnej retoryki i stosuje brudne chwyty w ramach realizacji swoich interesów strategicznych, szczególnie na Morzu Południowochińskim kryjącym pod swym dnem bogate złoża surowców naturalnych. W kręgach władzy siedliskiem agresywnej retoryki jest generalicja, nie przebierająca w słowach, gdy mowa o USA i jego sojusznikach w Azji. Na potrzeby mobilizacji społeczeństwa, chińskie media karmią narastający nacjonalizm. Fora internetowe i chiński Twitter – Weibo, pełne są ksenofobicznych wpisów. Jedna z restauracji w centrum Pekinu została nawet ozdobiona przez właściciela napisem: „Nie obsługujemy Japończyków, Filipińczyków, Wietnamczyków i psów”. Być może według planów komunistów nacjonalizm ma zastąpić ideologię komunistyczną, w którą nikt w Państwie Środka już nie wierzy. Jednakże promując go Pekin ryzykuje bardzo dużo.

Czar Chin pryska. Jeżeli przed zmianą retoryki, Chińczycy lansowali się jako obrońcy konfucjańskiej harmonii śmiało przeciwstawiający się amerykańskiemu imperializmowi burzącemu równowagę w regionie, to teraz przerażone chińskim nacjonalizmem państwa regionu poczytują Amerykanów jako czynnik balansujący Chiny i chroniący Azję Południowo-Wschodnią przed ich dominacją. Sprawę dobrze obrazuje były premier Singapuru Lee Kuan Yew, który uważa, że rosnące „znaczenie i możliwości Chin sprawiają, że potrzebni są Amerykanie, którzy przywrócą równowagę sił”. To dlatego komunistyczny Wietnam jest dziś gotów dopuścić amerykańskie okręty do Cam Ranh Bay zbudowanego w okresie wojny z USA.

Jeżeli Stany wykorzystają zmianę nastrojów w regionie i zastąpią nieaktualną politykę czaru Chin swoim własnym soft power – a wiele wskazuje na to, że taka będzie polityka w ramach zwrotu do Azji – mit o nieuchronnym i co ważne oczekiwanym przez świat nadejściu dominacji Państwa Środka może prysnąć, tak jak przez agresywną, nacjonalistyczną retorykę, pryska dziś urok tzw. modelu chińskiego. Co ciekawe powaby autorytarnego kapitalizmu, jak nazywa chiński system gospodarczy Kurlantzick w innej swojej książce (Democracy In Retreat (…), 2013), kuszą niezmiennie europejskich socjalistów. Jego zdaniem jest to niepokojący trend dający powody do obaw o kondycję Starego Kontynentu w przyszłości. Europejskie elity mają już wpisany w swą tradycję intelektualną bezkrytyczny zachwyt szeroko pojętym Wschodem. Być może powinny już teraz nauczyć się czegoś na lekcji, którą odbierają od Chińczyków z podobnego zachwytu trzeźwiejące państwa Azji Południowo-Wschodniej?

Kurlantzick J., Charm Offensive: How China’s Soft Power Is Transforming the World, Yale University Press 2007

Kurlantzick J., Democracy in Retreat: The Revolt of the Middle Class and the Worldwide Decline of Representative Government, Council on Foreign Relations, Yale University Press 2013

Wojciech Jakóbik jest współpracownikiem Ośrodka Myśli Politycznej (www.omp.org.pl) i Klubu Jagiellońskiego (www.kj.org.pl). Jest także redaktorem naczelnym portalu Europa Bezpieczeństwo Energia (www.ebe.org.pl).

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
W. Jakóbik: Koniec ofensywy czaru Reviewed by on 25 marca 2013 .

Chiny zmieniają podejście do państw regionu Azji i Pacyfiku, tym samym kończąc ofensywę czaru. Zastępuje ją wybuch nacjonalizmu, który zdaje się wymykać spod kontroli władz. Korzystają na nim Stany Zjednoczone, wokół których skupiają się państwa przerażone tym zjawiskiem. Kiedy Joshua Kurlantzick napisał swa książkę pod tytułem „Charm offensive – How China’s Soft Power Is Transofrming

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

komentarzy 35

  • p. Wute
    dotyczylo mnie raz i minelo

    hanowski nacjonalizm wyrazny jest i wsrod KMT i w przemowieniach Ma

  • WJ – odnosnie generalicji

    z tym nacjonalizmem w chinach to chyba nie do konca trafione
    polityka ta raczej przynosi porazki niz sukcesy

    – regionalnie chiny sa ostracyzowane

    – pisalem z pol roku temu po wykladzie asystenta sekretarza stanu jeffa bader’a w tajpei i mowil o tym niedawno w wywiadzie znany sinolog geremie barme – ze chinskie wladze sa zakladnikami owej polityki, popuszczenie w tym wzgledzie grozi niezadowoleniem i utrata poparcia spoleczenstwa

    przykladem z ostatnich tygodni jest znany ultra nacjonalista gen Luo Yuan, ktory po postach na weibo o bombardowaniu tokio otrzymal odpowiedzi od spoleczenstwa – tu cytuje prof barme, odnoszacego sie do internetowych stron chinskich – fuck you, shut up, you are a clown
    okazalo sie, ze spoleczenstwo ma odrebne zdanie niz wladza i generalicja
    to dobrze, istnieje roznica pogladow, istnieje dyskusja, o ktorej prelegent mowil dokladnie, ze jest gleoboka i bardzo tresciwa, dotyczaca samych podstaw calego systemu chinskiego

    – chinski nacjonalizm dotyka i cudzoziemcow, ktorzy otumanieni nim potem publicznie wygrazaja mieszkajacym na tajwanie cudzoziemcom, ze trzeba z nimi tam zrobic porzadek. kto czyta cspa regularnie, wie o kim pisze

    • Mam nadzieję, Panie Ryśku, że to wygrażanie nie dotyczy Pana i nie jest Pan dyskryminowany przez jakiś oszołomów.

    • Mam nadzieję, że z nacjonalizmem nie jest jednak tak źle. Bazuję jednak na wypowiedziach przywoływanych przez media. Niestety nie mogę w tej chwili jechać do Chin zaraportować tego co mówi się na ulicach. Ale tak to jest z państwami, które są zamknięte albo częściowo zamknięte. O ZSRR też były podzielone zdania.

      Istnieje jednak teoria, że paliwem zastępującym komunizm będzie nacjonalizm bo obecny konsumpcjonizm nie mobilizuje do niczego.

  • „Co ciekawe powaby autorytarnego kapitalizmu, jak nazywa chiński system gospodarczy Kurlantzick w innej swojej książce (Democracy In Retreat (…), 2013), kuszą niezmiennie europejskich socjalistów. Jego zdaniem jest to niepokojący trend dający powody do obaw o kondycję Starego Kontynentu w przyszłości.”

    – Kondycja Starego Kontynentu jest już chyba dość wątła i jakieś zmiany są na pewno konieczne. Nie wiem czy akurat w kierunku autorytarnego kapitalizmu czy w innej formie. Autorytarny kapitalizm to raczej rozwiązanie dla państw narodowych ale już nie dla UE jako całości.

    „Europejskie elity mają już wpisany w swą tradycję intelektualną bezkrytyczny zachwyt szeroko pojętym Wschodem. Być może powinny już teraz nauczyć się czegoś na lekcji, którą odbierają od Chińczyków z podobnego zachwytu trzeźwiejące państwa Azji Południowo-Wschodniej?”

    – Państwa Azji Południowo-Wschodniej zaczynają obawiać się wzrostu znaczenia Chin a nie ich modelu państwa. Wręcz przeciwnie, chiński model doprowadził Chiny do stanu, że są na tyle silne, że cały region obawia się ich siły. Więc nie jest to żaden argument na NIE odnosnie przyjęcia chińskiego modelu w Europie (oczywiście inną kwestiąpozostaje na ile będzie to możliwe) a wręcz argument na TAK.

    Realną sytuację oddają doskonale słowa Mao Zedonga „Polityka – to bezkrwawa wojna, a wojna – to krwawa polityka”. Trzeba walczyć o swoje, warto też wzorować się na krajach, które odnoszą sukcesy. Zawierać też mądre sojusze i będzie dobrze.
    Co podziwiam w Chińczykach to jedność i patriotyzm, czy to student, czy to robotnik, czy to biznesmen, czy to chiński artysta zawsze będzie trzymał stronę swojego kraju i narodu. W Polsce już wmówiono „nowoczesnym”, że naród się nie liczy, że kraj się nie liczy itd. Wyobrazcie sobie co by się stało w Chinach z jakimś tam showmanem gdyby chińską flagę wbił w kupę (dosłownie) i powiedział, że to nowoczesna sztuka – jeżeli miałby przeżyć to musiał by być bardziej chroniony niż świadek koronny w Polsce. Co by się stało z urzędnikiem, który sprzedałby Japończykom dobry zakład państwowy po zaniżonej cenie? Znowu kłania się ochrona jak u świadka koronnego w Polsce.

    • Sprawa z flagą ma wymiar skandaliczny. Kuba Wojewódzki na skutek umorzenia postępowania karnego nie został ukarany.
      Jedynie ostatecznie TVN zapłaciło 471 tys. zł kary decyzją przewodniczącego KRRiTV, ostatecznie uwzględnioną w wyroku
      Sądu Apelacyjnego.
      To orzeczenie sądu karnego ukazuje jedną z najważniejszych cech ustroju Polski, nietykalność wszelkiego rodzaju „elit” i to nie jakiś „grubych ryb”, ale nawet takich bez większego znaczenia w skali państwa. Przykładowo podam:
      1. Syn znanego komentatora samochodowego spowodował wypadek w którym zginął jego przyjaciel. Sąd od wielu miesięcy
      próbował go zmusić, żeby stawił się na rozprawę, a on przysłał zwolnienia lekarskie. Papparazzi nie raz sfotografowali go
      jak wychodził z dyskoteki.
      2. Syn warszawskiego adwokata, piroman, spalił kilka samochodów. Odpowiadał z wolnej stopy. Po paru miesiącach znowu
      podpalił kilkanaście innych samochodów i znowu sąd go nie aresztował. Dopiero po interwencjach mediów dostał areszt.

      • Avatar Wojciech Jakóbik

        To postkolonializm. Obecne elity zostały wykształcone przez złych kolonistów ze Związku Sowieckiego albo dobrych nauczycieli z Brukseli, mała część pozyskiwała wiedzę w Stanach Zjednoczonych. Aspiranci do elit to albo proletariat narodowy albo proletariat postkomunistyczny – generalnie prości ludzie którzy chcą normalnie żyć i różni ich sentyment – albo do PRL albo jeszcze do II RP. Tak to widzę. Dopóki nie powstaną nowe, nasze własne i pewne siebie elity, dopóki będą miały miejsce takie zjawiska rodem z republik bananowych. W USA tacy ludzie byliby skończeni i mieli zrujnowaną reputację w opinii publicznej.

      • Avatar wute

        @ p. Jakóbik
        Problem nie jest w tym, że te elity nie powstają, ale że system zasysa młodych zdolnych ludzi, którzy w normalnych warunkach staliby się szanowanymi ludźmi. Ci młodzi, którzy mogliby stworzyć nową elitę w aktualnie panującej rzeczywistości stają się uzupełnieniem tej postkolonialnej elity.

    • 1. Kondycja Starego Kontynentu – zgadza się, że jest wątła i że potrzebne są reformy ale moim zdaniem przez to, że nasz kontynent zrezygnował ze swoich tradycyjnych wartości, które kiedyś przyniosły mu potęgę, a nie przez to, że poszedł drogą socjalizmu niewystarczająco daleko.

      2. Obawa geopolityczna to co innego niż zachwyt systemem (co do tej sprawy to nawet na Uniwersytecie Jagiellońskim widziałem symptomy). Rosjan też się bali ale zazwyczaj – np. Francuzi – fascynowali się nimi.

      3. To co Pan napisał o Chińczykach, można też napisać o Amerykanach. Jeżeli aparat administracyjny, politycy i elity nie szanują swojego państwa, to jak doły społeczne mają je szanować. Jeżeli uczy się dystansu, deprecjacji sukcesów historycznych, itp. to jak ma rozwijać się poczucie wartości wśród Polaków? W Chinach nie ma chyba z tym problemu, w USA też – patriotyzmu się uczy a nie nim straszy. W Europie wszystko się pomieszało.

      • Avatar anarcha

        Co do elit europejskich to był nie tyle ” bezkrytyczny zachwyt szeroko pojętym Wschodem” ile realizacją tam radykalnych projektów ideologicznych poczętych na Zachodzie – zbyt często zapomina się, że komunizm był może i bękarcim jednak dzieckiem cywilizacji europejskiej. Ten faktycznie graniczący z demencją niegdysiejszy zachwyt elit zachodnich wobec Moskwy, Pekinu czy Kuby nie wziął się znikąd, oni faktycznie mieli mimo towarzyszących temu iluzji pełne prawo wierzyć, że to co się tam działo tkwiło korzeniami w radykalnych oświeceniowych projektach powstałych nad Sekwaną czy w Niemczech. Obecna znacznie mniej intensywna postać tej patologii niestety nie dotyczy bynajmniej jedynie lewicy ale również liberałów i prawicy, w tym tej skrajnej – mamy u nas choćby marginalną ale głośną grupę skupioną wokół ”xportalu”, których na własny użytek nazywam ”III-cioświatowymi faszystami”, większość jednak jak rodzimi ”lumpenkonserwatyści” od Wielomskiego czy francuska ”nowa prawica” ciąży tradycyjnie raczej ku Rosji niż Chinom. Przede wszystkim należałoby jednak wyjaśnić jak w takim ”państwie-cywilizacji” jak Chiny w ogóle możliwy jest nacjonalizm, bo np. Jakub Polit miał co do tego wątpliwości :

        http://www.legitymizm.org/multimedia-chinski-faszyzm

      • Avatar Wojciech Jakóbik

        @Anarcha

        Nacjonalizm państwowy? Nie wiem jak to nazwać. Przywiązanie do państwa

      • Avatar wute

        @ p. Anarcha
        Jeśli nawet uznany, że komunizm faktycznie jako idea został „wymyślony” na Zachodzie to przyjął się na Wschodzie gdzie trafił na podatny grunt. Próby zaszczepienia tej idei mimo wielkich wysiłków, na Zachodzie nie przyjęły się.
        Z całym szacunkiem dla Sołżenicyna, który starał się jak mógł odpędzić myśl, że komunizm to sprawka Rosji, nie da się ukryć faktu, że własnie w Rosji gleba była najbardziej przygotowana pod ta idee
        – długa niedemokratyczna tradycja państwowa
        – tradycja wspólnego gospodarowania ziemią

      • Avatar Wojciech Jakóbik

        Do obu rozmówców:

        Komunizm to cyniczne żerowanie na poczuciu krzywdy. W 1917 to poczucie w Rosjanach i innych mieszkańcach carskiej Rosji potrzebowało tylko iskry, którą zaprószył Lenin krótko po tym jak wysiadł z zaplombowanego wagonu

      • Avatar anarcha

        @WUTE – to dyskusyjne czy marksizm nie przyjął się na Zachodzie, ja raczej przychylam się ku tej opinii :

        http://www.tomaszgabis.pl/?p=617

        Ze sceptycyzmem podchodzę również do tezy o rzekomej większej podatności społeczeństw pozaeuropejskich na kolektywistyczne ideologie ze względu na tradycyjne cechy ich cywilizacji, przede wszystkim dlatego, że służy to jako wymówka zachodniej lewicy by przechodzić do porządku dziennego nad zbrodniczymi konsekwencjami wcielania w życie wyznawanej przez nią ideologii, można by ten sposób [nie]myślenia streścić : ”to były jedynie błędy i wypaczenia wynikające stąd, że drogocenny socjalistyczny klejnot dostał się w łapska tych azjatyckich-afrykańskich-latynoskich barbarzyńców, my europejczycy zrobilibyśmy to oczywiście lepiej”, zupełnie jak w tej idiotycznej przyśpiewce, parafrazując ”nic się nie stało, kilkaset milionów ludzi poszło się j…ać ale nic się nie staałooo”. Moim zdaniem ta względna zresztą łatwość przyjmowania komunizmu poza Europą brała się raczej z rozpadu ich tradycyjnych cywilizacji, paroksyzmów w jakie wprawiła je przegrana konfrontacja z Zachodem i ich paradoksalnego weń zapatrzenia. Najlepiej widać to na przykładzie ”rewolucji kulturalnej” – o ile w naszej kulturze nawet mimo obecnego zdziczenia czy liberalizacji jak kto woli widok dzieci publicznie plujących na rodziców i młodzieży bijącej dorosłych byłby szokiem to co dopiero tam – wobec ich tradycji, konfucjańskiej przede wszystkim, gdzie obowiązywało patriarchalne posłuszeństwo starszym, kult przodków, ceniono powściągliwość i gdzie wzorem był raczej uczony mandaryn niż wojownik była to kompletna antyteza, eksplozja barbarzyństwa, chamstwa, młodzieńczości, gdyby jeszcze dołożyć ”sex, drugs&r’n’roll” mielibyśmy kontrkulturę w pełni nic więc dziwnego, że wówczas tylu uległo na Zachodzie zauroczeniu maoizmem, choć oczywiście było to przekłamanie gdyż komunizm był raczej siermiężny obyczajowo tzn. Mao sam praktykował rewolucję seksualną i to w stopniu, który mógł zawstydzić niejednego kapitalistyczno-lewackiego libertyna ale tylko na własny użytek.

        @Wojciech Jakóbik – skoro tak, to dlaczego Niemcy ale również Wlk. Brytania i USA musiały udzielić tak ogromnego wsparcia finansowego jak i logistycznego oraz militarnego by tą iskrę rozżarzyć ? Odsyłam do znakomitych i rzetelnie udokumentowanych prac Antony’ego Suttona na ten temat jeszcze z lat 60-ych, które do dzisiaj o dziwo nie doczekały się polskiego przekładu. Widzę, że hołdują panowie typowo inteligenckiemu złudzeniu o ”oddolnej rewolucji” – takie zwierzę w przyrodzie nie występuje, oddolne i ludowe to są tylko kontrrewolucje [ Wandea, karliści, safendyści, cristeros itd. ] i dlatego niestety z reguły nieudane natomiast rewolucje są przeważnie odgórne i sterowane, każda z nich jest generalnie złożeniem trzech czynników : 1. ”wspomagania zewnętrznego” [ najlepszym przykładem dil między Ludendorffem a Leninem czy wspieranie przez amerykański kapitał i Japończyków terrorystycznych organizacji w czasie rewolucji 1905 r. w celu destabilizowania carskiego reżimu, na marginesie na tym ostatnim skorzystał Piłsudski ] 2. oddolnego wrzenia narodowościowego czy socjalnego i – decydującego – 3.pęknięcia w samym establiszmencie – dopóki za danym władcą lub rządem murem stoi wojsko, bezpieka i elity finansowe oraz polityczne nie ma takiej siły by to ruszyć ile by się powstań czy strajków nie naurządzało, jedynie skuteczna interwencja militarna z zewnątrz może wówczas zmienić reguły gry, ale koszty są wtedy nieobliczalne.

      • Avatar wute

        @ p.Anarcha
        „Marksizm był kulturą przejściową między społeczeństwem chrześcijańsko-burżuazyjnym, ….a czystym społeczeństwem burżuazyjnym.”

        Ten artykuł to stek bzdur, zresztą typowy dla różnego rodzaju filozofów z zachodniej części naszego kontynentu,
        którzy wymyślają niestworzone koncepcje. Ja akurat poznałem dość dobrze różnego rodzaju zachodnich
        „menedżerów”. Łączy ich jedno, przekonanie, że to co jest wymyślone u nich, jest najlepsze na świecie.

        Marksizm nie jest żadną kulturą przejściową. Na zachodzie nigdy „nie doszedł” do władzy, w związku z czym był
        tylko projektem. Z tego powodu nie mógł być żądnym etapem pośrednim, czy coś w tym rodzaju.
        To, że Zachód poszedł w kierunku ateizmu, nie było spowodowane marksizmem, choć niewątpliwie marksizm
        miał na to jakiś wpływ, lecz konsumpcjonizmem. Regułą jest, że bogacące społeczeństwa charakteryzują dwie
        cechy: odejście od religii i spadek dzietności. To jest reguła uniwersalna w czasie i przestrzeni. Przykładami
        mogą być: Japonia (brak dzietności) i Starożytny Rzym (spadek dzietności, odejście od religii).

      • Avatar anarcha

        Ja również nie zgadzam się z pewnymi padającymi tam sformułowaniami ale konkluzja jest zasadniczo słuszna, na pewno nie jest to ”stek bzdur” – patrzy Pan poprzez pryzmat marksistowskiej ortodoksji i przez to nie dostrzega iż Zachód stał się miejscem triumfu tej ideologii w wersji postmodernistycznej, złajdaczonej nieco czyli tzw. ”marksizmu kulturowego” w postaci jaką nadał jej Gramsci i jego późni akolici. Rewolucja dokonała się nie poprzez ”bazę” lecz ”nadbudowę” – za mojego dzieciństwa radzieckie kino i innych demoludów było synonimem koszmarnie nudnej, siermiężnej politgramoty dziś jednak to właśnie z Zachodu płynie do nas ściek politporawnej propagandy walczącej o prawa kobiet, gejów itp. wprawdzie bardziej kolorowej i lepiej wykonanej ale równie płaskiej i polukrowanej do zrzygu. Proszę mi pokazać jakąś mainstreamową współczesną produkcję bez wyciętej jak z kartonu postaci Żyda, homoseksualisty czy Murzyna albo taką, gdzie nie robi się jaj z katolików [ osobliwie jednak traktując znacznie łagodniej wyznawców judaizmu czy buddystów ], chętnie ją obaczę bo jakoś kurcze nie mogę na nic takowego natrafić – pech ?

      • Avatar anarcha

        p.s. by nie być gołosłownym pierwszy z brzegu przykład – socrealistyczny gniot wychwalający komunistycznego zbrodniarza nakręcony parę lat temu przez jednego z czołowych hollywoodzkich reżyserów :

        http://www.filmweb.pl/film/Che+-+Rewolucja-2008-396242

        – bez problemu znajdzie Pan wiele podobnych filmideł nie kręconych bynajmniej w Korei płn. ale obecnie w USA czy Europie.

      • Avatar wute

        @ p. Anarcha
        Zachód nie stał się triumfem ideologii marksistowskiej w wersji postmodernistycznej.
        Przede wszystkim, jak Pan słusznie zauważył nie uległa zmianie „baza”.
        Odnośnie „nadbudowy” to ona się zmieniła głównie w zakresie spraw religijnych (do tego wrócę) i obyczajowych.
        Trudno się zgodzić, że np. cała sfera obyczajowa to realizacja marksizmu. W krajach europejskich rządzonych przez marksistów, poza pierwszym okres w Sowietach, obowiązywał wręcz purytanizm socjalistyczny narzucony masom.
        Wystarczy spojrzeć na status homoseksualistów. W PRL byli oni dyskryminowani, a w Sowietach wręcz prześladowani. Co to ma wspólnego z walką o prawa tych ludzi, która o kilkudziesięciu lat trwa na Zachodzie?.
        Nie widzę tu żadnego wpływu marksizmu.
        Odnośnie religii, to moim zdaniem, błędnie Pan ocenia obecny ateizm Zachodu jako realizację ideologii marks.
        Źródło ateizmu Zachodu tkwi ideologii masońskiej (niektórzy badacze nawet sugerują, że masoni są spadkobiercami tempelariuszy – ja nie idę tak daleko). Początek tego ruchu to ideologia Oświecenia, na bazie
        której przygotowano Rewolucję Francuską a także Amerykańską. W obu nich ogromną rolę odegrali politycy, którzy byli masonami. Stąd też, szczególnie, w Rewolucji Francuskiej pozycja Kościoła została zdeprecjonowana.
        Trzeba też powiedzieć, że w tym czasie większość masonów była albo deistami albo opozycyjnie nastawionymi do
        kościoła wierzącymi.
        Spadkiem Rewolucji Francuskiej były słynny Kodeks Napoleona oraz wiek później prawo z 1905 r. rozdzielające
        kościół od państwa. To milowe kroki w sekularyzacji społeczeństw zachodnich. Dzisiejsze ruchy liberalne czy
        libertyńskie do których przyłączyli się od paru dekad socjaliści, to w prostej linii spadkobiercy idei zapoczątkowanych przez własnie tamtych ludzi. Dzisiejszy antyklerykalizm i ateizm zachodnich mas oraz swoboda obyczajowa, która w szybkim tempie rozwija się od rewolucji z lat 60-tych XX w. ma swoje korzenie własnie w tamtych ideach i w tamtych pokoleniach, a nie w marksizmie, którego wyznawcy dołączyli się do obecnego
        mainstreamu, kiedy ich własny projekt nie wypalił.

      • Avatar anarcha

        @WUTE – o ile znam marksizm kwestia ”bazy” jest tak naprawdę w jego wypadku drugorzędna, mimo wysiłków samego Marksa jak i Engelsa by nadać tej doktrynie pozytywistyczny, ”naukowy” polor jej istotą pozostał romantyczny z ducha, prometejski, rewolucyjny woluntaryzm. Lektura wczesnych pism Marksa, gdzie następuje ”odkrycie” proletariatu wskazuje, że był to efekt całkowicie arbitralnej decyzji, spekulacji [pseudo]intelektualnych a nie trzeźwej empirycznej obserwacji czy tym bardziej etycznego wstrząsu, w tym przypadku to bez znaczenia czy chodzi tu o robotników, homoseksualistów, Afrykanów czy nawet małych zielonych ludzików. Jestem ostatnim, który by chciał szykanować homoseksualistów ze względu na ich przypadłość, oczywiście dopóki sami nie krzywdzą innych, ale sęk w tym, że lewica i liberałowie traktują tą sprawę czysto instrumentalnie, jako taran w ich walce o ”nowy wspaniały świat” – naprawdę wierzy Pan, że w całym tym zamieszaniu chodzi o jakieś prawa tych ludzi ? Prędzej już uwierzę, że w wojnie secesyjnej kluczowa była sprawa niewolnictwa – taa, już widzę te miliony białych z Północy ruszających ochoczo na śmierć w imię wolności swych czarnych braci [ podobnie zresztą jak Murzynów, gdyby to przedstawiciele białej rasy znajdowali się w ich ówczesnej sytuacji ]. Cieszę się że wspomniał Pan o wolnomularstwie bo każdy kto u nas porusza ten wątek jest uznawany za oszołoma co jest świadectwem naszego beznadziejnego prowincjonalizmu [ tym bardziej kuriozalnym biorąc pod uwagę rolę jaką masoni, co by o nich nie powiedzieć, odegrali również w naszych dziejach ], na pewno nie jest to ostateczny klucz do rzeczywistości jak w paranoicznych rojeniach ale też nie da się serio pisać dziejów nowożytnego świata bez uwzględnienia roli takowych organizacji – bez wielkiej przesady można by streścić różnicę między rewolucją amerykańską a francuską w największym uproszczeniu [ podkreślam to ! ] w przeciwieństwie między rytem szkockim a Grand Orient. Zarazem jednak traktuję podobne organizacje jako jedynie postać pewnego ogólnego ducha danej cywilizacji i dziejów bez którego nie znaczą wiele, jego sekretny mózg, gdy nie wspierają ich możni tego świata potężnymi środkami ani ich idee nie padają na podatny grunt mamy do czynienia tylko z klubem żałosnym frustratów. W każdym razie traktuję marksizm jako kolejną mutację wspomnianego trendu kulturowego, to co obecnie panuje na Zachodzie nie przypadkiem tak się właśnie nazywa : ”marksizmem kulturowym” skrzyżowanym wprawdzie z psychoanalizą a nawet nietzscheanizmem [ toż to dopiero postmodernizm ! ] niemniej rewolucyjny, prometejski duch został zachowany dlatego będę obstawał przy swoim.

      • Avatar wute

        @ p. Anarcha
        Zupełnie się zgadzam z pierwszą częścią Pana wypowiedzi, dotyczącą Marksa. Proudhon wykpił ta cała teorię pisząc
        że proletariackie państwo wymyślone przez pana Marksa, będzie państwem urzędniczym, rządzonym przez urzędników z frazeologią proletariacką. Sprawdziło się co do joty.
        Wolnomularstwo – W Polsce unika się tego tematu ponieważ albo można się „ośmieszyć” jako zwolennik teorii spiskowej, ciągle wykpiwanej, mimo że dzieje świata są pełne nieustannych spisków albo też być uznanym za endeka. Dla mnie sprawa jest jasna. Jeśli jest problem to trzeba go rozważyć dogłębnie, ze wszystkich stron nie patrząc na modę, trendy…itp.
        Nadal stoję na stanowisku, że obecny rozwój cywilizacyjny „nadbudowy” na Zachodzie to kolejny etap polityki
        liberatnej/libertyńskiej, której korzenie i ciałość sięgają Oświecenia. Marksiści dołączyli się do tego, po upadku
        ich doktryny.

    • Powoływanie się na ”myśli” Mao dyskredytuje resztę całkiem sensownych wywodów – ten krwawy pajac doprowadził Chiny na skraj katastrofy a przed kompletną ruiną ocaliła je jedynie cicha dywersja wobec wizji opętanego tyrana ze strony niektórych jego współpracowników, przede wszystkim Liu Shaoqi i Deng Xiaopinga i to im raczej a nie tej kanalii kraj zawdzięcza swoją obecną potęgę. Deng utrzymał kult ludojada Mao z obawy przed rozpadem reżimu tak jak to się stało w przypadku ”destalinizacji” w ZSRR, sam na pewno nie miał co do niego złudzeń biorąc udział w jego zbrodniach jak i doświadczając na własnej skórze mściwości Przewodniczącego – hunwejbińscy siepacze uczynili jego najstarszego syna kaleką. W każdym razie na pewno należy odróżnić oficjalny kult pełniący stabilizującą rolę [ pytanie tylko jak długo jeszcze ? ] od samej postaci, wyjątkowo odrażającej, którą nijak obronić się nie da patrząc nawet czysto pragmatycznie z pozycji potęgi imperialnych Chin, a to że jacyś tam przeciętni Chińczycy może i sądzą inaczej nie ma tu wiele do rzeczy – w byłych sowieckich republikach i niestety również w Polsce też można znaleźć sporo fanów Stalina a nawet takich co twierdzą że ”za Hitlera, panie, to był porządek” mimo jego ludobójstwa na Słowianach. Mao był przede wszystkim komunistą a Chiny traktował czysto instrumentalnie gotów poświęcić nawet połowę ich ludności dla urzeczywistnienia utopijnych wizji, parafrazując jego własne słowa Chińczycy byli dlań jedynie czystą kartką papieru na której malował krwawymi znakami i szlag trafił jego dzieło wraz z lucyferyczną ideologią której służył, szkoda tylko iż tak wielu musiało wcześniej okupić to cierpieniami i śmiercią.

      • Avatar wute

        @ p. Anarcha
        Ocena Mao musi być zdecydowanie ujemna, Można go oczywiście oceniać różnie, ale na pewno nie był pajacem.

      • Avatar witold

        Lecz i tak fajnie się przeczytało powyższy komentarz. Aż zionie ogień piekielny z monitora :)

      • Avatar MG

        Na podstawie pobieżnej lektury książki „Chiny. Upadek i narodziny wielkiej potęgi” Fenby’ego odniosłem wrażenie (powtarzam wrażenie, nie jestem osobą wystarczająco kompetentną w zakresie historii Chin żeby to było coś więcej niż wrażenie), że totalitaryzm Mao miał inny charakter niż totalitaryzmy Hitlera czy Stalina.
        Oczywiście te różnice wynikały z zupełnie odmiennych uwarunkowań państw gdzie panowały, ale również z odmiennych osobowości samych dyktatorów. Totalitaryzm maoistowski na tle hitlerowskiego czy stalinowskiego wydaje się być najbardziej anarchistyczny, gdzie główny aktor zdaje się bardziej inicjować różne akcje niż kontrolować je bezpośrednio. Analiza porównawcza Hitlera i Stalina to temat modny w historiografii, ponieważ pomimo że ich czyny oburzają, to jako zbrodniarze są w pewnym sensie fascynujący stąd powstało mnóstwo ich biografii opisujących każdy możliwy szczegół życia.
        Z powodu odległości Chin (geograficznej i kulturowej) postać Mao (celowo unikam tu pełnego nazwiska ze względu na różne formy zapisu) jest opisana znacznie gorzej i przez to mamy skłonność, chyba niesłusznie do projekcji wiedzy nt. Hitlera czy Stalina na ich chiński odpowiednik.
        Mam jeszcze taką refleksję. Choć za totalitaryzmami stoją ideologie, to skupiałbym się raczej nie na tych ideologiach, ale na ich głównym wspólnym elemencie to znaczy braku poszanowania dla życia ludzkiego oraz totalnej inwigilacji mieszkańców. W XX wieku za totalitaryzmami stał najczęściej komunizm, ale nie znaczy to że totalitaryzmy przyszłości (mówi się, że historia lubi się powtarzać, ale jest to zdanie logicznie błędne) będą oparte na komunizmie. Używanie jedynie przymiotniku „komunistyczny” może spowodować, że przeoczymy powstanie innego totalitaryzmu zupełnie nie mającego nic wspólnego z ideologią Marksa.
        Niestety dążenie do nieograniczonej władzy jest cechą ludzką i może ujawnić się również kiedy komunizm będzie już ostatecznie na śmietniku historii.

      • Avatar anarcha

        @Witold – traktuję to jako komplement, tej bestii się należy i chociaż słowem mogę ją rozdeptać.

        @WUTE – dla mnie był ze względu na błazeńskie akcje typu demonstrowanie krzepy przepływając publicznie Jangcy czy wypowiedzi wprawiające w zakłopotanie nawet Chruszczowa i innych ”towarzyszy”, długo by je cytować. Nie oznacza to bynajmniej, że odmawiam mu inteligencji podobnie zresztą jak Stalinowi i Hitlerowi, mieli zresztą wiele cech wspólnych – wszyscy ”nocne marki” i pożeracze książek itp.

        @MG – jestem świadomy specyfiki maoistowskiego komunizmu np. o ile mi wiadomo nigdy nie wykształcił on instytucji podobnej do Czeki mimo oczywiście istnienia różnych służb specjalnych ale nie o tym stopniu autonomii i statusie choć wspomniana przez Pana jego pewna ”anarchiczność” bynajmniej nie przeczyła totalniactwu a nawet wręcz je wzmacniała – Mao wpadł na genialny pomysł : zamiast zsyłać ludzi do obozów zwyczajnie zamieniał ich domy i miejsca pracy w więzienia, niepotrzebna mu była też osobna instytucja terroryzująca z zewnątrz społeczeństwo na wzór wspomnianej Czeki, zamiast tego napuszczał ludzi wzajem na siebie. Nie przesadzałbym jednak z tą ”anarchicznością” – w czasie ”rewolucji kulturalnej” trzymał przezornie w odwodzie wojsko, które gdy chaos zagroził w końcu samemu reżimowi wzięło wszystkich tradycyjnie za mordę a niepotrzebnych już hunwejbinów odesłało do kołchozów czy w kamasze. Nie podoba mi się akcentowanie specyfiki ”komunizmów narodowych” bo służy ono niebezpiecznej relatywizacji o ile nie wręcz usprawiedliwianiu tej ideologii [ jak choćby w przypadku ”frakcji patriotycznej w PZPR” ] – mimo odmian wynikających z uwarunkowań kulturowych i geograficznych to naprawdę był jakiś uniwersalistyczny projekt [anty]cywilizacyjny, to wręcz zadziwiające jak mimo tak znacznych różnic cywilizacyjnych i rasowych potrafił przybierać on jednorodną postać. Polecam pod tym względem film etiopskiego reżysera Haile Gerimy ”Teza” – oglądając go miałem wrażenie osobliwego deja vu : ten ubek wymachujący pistoletem krzyczący ”co ci się k… rewolucja nie podoba ?!”, te gadki rozczarowanych inteligentów, ex-komunistów czy socjalistów, wypisz wymaluj nasz KOR, gnojenie człowieka zmuszonego do upokarzającej samokrytyki pod portretem Lenina, ichni Kiszczak czy Berman nieco tylko ciemniejszy i bardziej kędzierzawy ale gesty i zwroty typowe dla szefa tajnej policji, wreszcie scena kuriozalnego sądu partyjnego obrazującego lewicowe kołtuństwo, gdy czarna feministka pomstuje : ”w czasach gdy kobiety się wyzwalają towarzyszka Gebrie [ czy jakaś tam ] maluje usta i nosi imperialistyczne ciuchy” na co wstaje śliczna Murzynka z afro i mówi ”przepraszam towarzysze i towarzyszki, nie będę już używać szminki i chodzić w dżinsach” – wystarczy podstawić pod to bikiniarę z blond kokiem i w kloszowej spódnicy zaszczutą przez kolektyw ZMP i będziemy mieć dokładnie to samo !

      • Avatar anarcha

        @MG – p.s. jestem w pełni świadom wypalenia totalniackiego potencjału marksizmu podobnie zresztą jak i faszystowskiego mimo obecnych żałosnych prób ich reanimacji, na pewno ”starsi i mądrzejsi” już szykują nam zmodernizowaną wersję na miarę naszych czasów, symptomy tego widzę choćby w globalnej polityce depopulacyjnej uprawianej pod pozorem ”filantropii” prze rodzinkę z piekła rodem Gates’ów czy nowej ofensywie eugeniki i eutanazizmu.

      • Avatar wute

        @ p. Anarcha
        To że ktoś przepłynął rzekę nie czyni z jego pajaca.
        Proponuję wrócić do źródła słów. Pajac to postać komiczna, bez godności. Akurat takim Mao nie był.

      • Avatar wute

        @ p. Anarcha
        O służbach specjalnych Chin pisze Faligot w swojej książce Tajne Służby Chin.
        Twierdzenie, że w Chinach nie powstała instytucja podobna do Czeki wynika, jak sądzę, przede wszystkim
        z powodu że chińskie służby są o wiele mniej znane niż sowieckie. Chiny miały swoje służby pod różnymi
        nazwami, ale prawie zawsze szefem był syn obszarnika Kang Sheng, zwany chińskim Berią.
        Czystkę, którą przeprowadził w latach 1942-1945 wśród chińskich komunistów można porównać
        z eliminacją części elity sowieckiej w latach trzydziestych.

      • Avatar anarcha

        @MG – użyłem tego określenia w takim samym znaczeniu w jakim stosuje się go wobec Hitlera – błazeństwo jak najbardziej może iść w parze z okrucieństwem, prawda wygląda tak, że dręczenie zwierząt czy ludzi może być dla niektórych przynajmniej zabawne, wystarczy przyjrzeć się podwórkowym zabawom dzieci : na szczęście ominęło mnie bycie w nich zarówno ofiarą jak i katem ale niestety byłem świadkiem takowych i jest to dość traumatyczne doświadczenie przyznaję. Jeśli nie śmieszy Pana propagandowa hucpa z demonstrującym krzepę Mao w otoczeniu ochroniarzy i kamer to polecam choćby lekturę co smakowitszych ”myśli” Przewodniczącego, na przemian przeważnie wulgarnych i nadętych, odsyłam też do eseju Legutki sprzed nastu lat poruszającego temat wzajemnych relacji figur pajaca i władcy i będącego ślicznym zaoraniem Kołakowskiego – tyran może być zarazem błaznem, nie ma tu sprzeczności.

      • Avatar anarcha

        @MG p.s. znam książkę Faligota, ciekawa rzecz, najbardziej zaintrygowała mnie tam sprawa infiltracji otoczenia żony Roosevelta Eleonory niezależnej od NKWD, które obstawiało samego prezydenta.

      • Avatar wute

        @ p. Anarcha
        Moim zdaniem osobowość Mao była pomieszaniem anarchistycznego tyrana oraz buntowniczego taoisty stąd też u niego te „hurra rewolucyjne” hasła. Nie ma to wiele wspólnego z pajacowaniem.
        Mao był typem człowieka, którego osobowość była najbliższa środowisku opisanemu w słynnej książce Opowieści z nad brzegu rzeki.
        Wiele lat temu w Egipcie, mój znajomy opisał mi życie za czasów Nasera. Naser używał np. takich stwierdzeń:
        „Możemy rozpocząć wojnę z Ameryką i ją wygrać. Tylko, że nie chcemy.”
        Pajac ?
        Proszę też przeczytać książkę Wołkogonowa o Leninie i Sołżenicyna – Lenin w Zurychu. Zobaczy Pan tam portret
        polityka na prawo i lewo rzucającego inwektywami na swoich przeciwników oraz snującego absurdalne plany.
        Pajac ?
        Ani Mao, ani Lenin, ani Naser nie byli pajacami. To bezwzględni politycy posługujący się ultra rewolucyjnym słownictwem na użytek wewnętrznej propagandy, mającej być jak najbardziej zrozumiałą dla milionów bardzo biednych i zupełnie niewykształconych ludzi w ich krajach, dla których „wódz” posiada ponadnaturalne zdolności.
        Stad też przepłynięcie przez Mao rzeki. Swoją drogą ten manewr powtórzył Saadam Husajn, z tym że za niego
        rzekę Tygrys przepłynął sobowtór.
        Proszę na te sprawy spojrzeć z azjatyckiego punktu widzenia. Patrzenie z europejskiego punktu widzenia, które
        Pan tu prezentuje, prowadzi do błędnych wniosków.

      • Avatar anarcha

        @WUTE – powyżej już wyjaśniłem, że i pod naszą szerokością geograficzną można by znaleźć sporo entuzjastów rozwiązań Lenina a nawet Hitlera więc kwestia różnic cywilizacyjnych jest tu dla mnie drugorzędna i nie ma co jej fetyszyzować [ nawiasem proszę wybaczyć, że w ferworze dyskusji pomyliłem Pana z MG ], podobnie co się tyczy pozornej sprzeczności między błazeństwem a groźną tyranią. Myślę jednak, że powinniśmy poprzestać na naszych konstatacjach i zakończyć dyskusję bo nie jest to kwestia o którą warto ostrzyć w tym miejscu noże gdyż ani ja ani zapewne też Pan nie mamy ochoty na dziecinne przepychanki w piaskownicy. Dziękuję za wyczerpującą odpowiedź.

  • @ WUTE

    No właśnie, gdzie się zmieniła retoryka Chin? Wobec kogo konkretnie???

  • „Jeżeli Stany wykorzystają zmianę nastrojów w regionie i zastąpią nieaktualną politykę czaru Chin swoim własnym soft power – a wiele wskazuje na to, że taka będzie polityka w ramach zwrotu do Azji – mit o nieuchronnym i co ważne oczekiwanym przez świat nadejściu dominacji Państwa Środka może prysnąć,”

    Dominacja Chin nie będzie zależała od amerykańskiej soft power, ale od licznych przeszkód, które Chiny będą musiały pokonać.
    Najważniejsze z nich to:
    – problemy demograficzne
    – reforma polityczna
    – reforma ubezpieczeń społecznych i emerytalnych
    – oparcie rozwoju gospodarczego na popycie wewnętrznym

    Jeśli Chiny zaczną w pełni wykorzystywać swój potencjał (nie jest to pewne czy im to się uda) to żadna amerykańska soft power nie pomoże.

    Swoją drogą, ja nie widzę jakiejś specjalnej zmiany w polityce Chin. Retoryka i sposób postępowania Chin nie zmieniła się.

    • Recepcja Chin się zmienia a przez to to im będzie trudniej wykorzystać soft power

Pozostaw odpowiedź