Artykuły,Chiny news

W. Jakóbik: Amerykanie wracają do Europy by być bliżej Azji?

Po długim okresie, w którym pojawiały się komentarze o polityce zwrotu do Azji prezentowanej przez obecną administrację w Waszyngtonie, nastąpiła zmiana. Propozycja stworzenia strefy wolnego handlu przez USA i Unię Europejską skłoniła część obserwatorów do ogłoszenia nowego zwrotu w polityce amerykańskiej – do Europy.

Jest to oczywiście uproszczenie. Nikt chyba nie spodziewał się, że Amerykanie planują stawić czoła rosnącym Chinom bez oflankowania ich za pomocą swoich europejskich sojuszników. Pomysł rzucony przez Baracka Obamę podczas State of the Union należy rozpatrywać w połączeniu z rozwijanym już projektem Partnerstwa Transpacyficznego (Trans Pacific Partnership – TPP), które uwzględnia kraje regionu Azji i Pacyfiku z pominięciem Chin. Jeżeli oprócz niego powstanie projekt wolnego handlu z Europą, za kilka lat może okazać się, że Państwo Środka jest jednym z niewielu państw znajdujących się poza wielką, globalną strefą wolnego handlu ufundowaną przez Amerykanów. TPP byłoby odpowiedzialne za około 26 procent światowego PKB. Strefa z Unią Europejską za więcej niż 40 procent PKB. Jej stworzenie poniosłoby za sobą powstanie 2 milionów nowych miejsc pracy i wzrost PKB w poszczególnych krajach układu nawet o 2 procent. Rozmowy na ten temat mają rozpocząć się w czerwcu tego roku.

Chińczycy nie pozostają wobec tych faktów bierni. Nowy przywódca Chin Xi Jinping wybierze się na pierwszą wizytę zagraniczną do Moskwy. Analitycy wskazują już, że jest to odpowiedź na politykę zwrotu do Azji Obamy. Zarówno Państwo Środka jak i Rosją są zainteresowane zbalansowaniem rosnącej potęgi amerykańskiej na Pacyfiku. Strefa wolnego handlu z Unią  Europejską może skłonić Rosję do intensyfikacji relacji z Chinami, pomimo jej obaw o przyszłość rosyjskiego Dalekiego Wschodu zalewanego chińską imigracją. Strony są zgodne także w sprawach takich, jak polityka wobec Syrii, Iranu i Korei Północnej.

W tym samym czasie Waszyngton i Pekin coraz bardziej oddalają się od siebie. Xi spotka się z Obamą dopiero podczas szczytu G-20 we wrześniu. Także Amerykanie, pod wodzą nowego Sekretarza Stanu Johna Kerrego, nie są chętni do spotkania z Chińczykami. Kerry wybierze się na podróż dyplomatyczną w starym stylu – do Europy i punktów zapalnych na Bliskim Wschodzie. Z kolei napięcie między USA a Chinami stale rośnie, szczególnie w obliczu ujawnienia serii ataków cybernetycznych na amerykańską gospodarkę podejmowanych z terytorium Państwa Środka. Firma Mandiant ujawniła raport w którym udowadnia, że za te działania odpowiedzialna jest specjalna jednostka Armii Ludowo-Wyzwoleńczej.

W tym całym zamieszaniu największą inercję geopolityczną okazuje Europa sparaliżowana kryzysem ekonomicznym. Gideon Rachman pisze na łamach Financial Times, że jeśli Unia Europejska nie będzie w stanie samodzielnie obronić swojego stanu posiadania, będzie skazana na porażkę, jeżeli Amerykanie zrezygnują z żyrowania jej bezpieczeństwa swoimi siłami zbrojnymi. W ostatniej dekadzie większość państw europejskich zmniejszyła swoje wydatki na obronność o 10 do 15 procent. Rachman pisze, że ostatnie kraje, które traktują ten sektor poważnie to Francja i Wielka Brytania.  USA tracą cierpliwość dla niesamodzielnej Europy, którą muszą wspierać za każdym razem kiedy zawiodą jej słabnące możliwości strategiczne, jak miało to miejsce na przykład w Libii a kto wie, czy nie będzie podobnie w przypadku interwencji malijskiej. Do tej pory Amerykanie byli odpowiedzialni za trzy czwarte wydatków NATO. Teraz, w obliczu cięć budżetowych w Ameryce i kryzysu gospodarczego na świecie, sytuacja ma się zmienić. Ukłon w stronę Europy w postaci pomysłu strefy wolnego handlu nie oznacza, że Waszyngton będzie nadal wyręczał Stary Kontynent w sektorze bezpieczeństwa. W obliczu przemian geopolitycznych i powolnego powstawania nowych, wrogich sobie bloków geopolitycznych, Europa musi odzyskać manewrowość i stanąć u boku Amerykanów. Pomimo trudności finansowych będzie musiała ostatecznie wybrać między państwem opiekuńczym a państwem dbającym o bezpieczeństwo swoich obywateli. Będzie to największe wyzwanie nadchodzących lat.

Wojciech Jakóbik jest współpracownikiem Ośrodka Myśli Politycznej (www.omp.org.pl) i Klubu Jagiellońskiego (www.kj.org.pl). Jest także redaktorem naczelnym portalu Europa Bezpieczeństwo Energia (www.ebe.org.pl).

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
W. Jakóbik: Amerykanie wracają do Europy by być bliżej Azji? Reviewed by on 25 lutego 2013 .

Po długim okresie, w którym pojawiały się komentarze o polityce zwrotu do Azji prezentowanej przez obecną administrację w Waszyngtonie, nastąpiła zmiana. Propozycja stworzenia strefy wolnego handlu przez USA i Unię Europejską skłoniła część obserwatorów do ogłoszenia nowego zwrotu w polityce amerykańskiej – do Europy. Jest to oczywiście uproszczenie. Nikt chyba nie spodziewał się, że Amerykanie

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

komentarzy 8

  • w przypadku tpp ciekawy jest watek poruszany na obrzezach tego zagadnienia – wprowadzanych przez zakrystie ponadkrajowych nadrzednych wobec prawa lokalnego wplywow korporacji
    co do tpp mam spore watpliwosci czy sie uda
    z pewnoscia dla tajwanu jednak byloby to pozyteczniejsze gospodarczo i politycznie niz ECFA, ale coz, nie odstanie sie
    nie ma to jak ideolog u wladzy

    • Korporacje korporacjami ale do walki z ich siłą są regulacje krajowe. Strefy wolnego handlu, jeżeli oznaczają wolny przeływ towaru i usług, są zawsze korzystne – poza tym zbliżają społeczeństwa krajów członkowskich co jest zapewne celem Amerykanów.

  • Rosjanie mogą się jeszcze wykazać krótkoterminowo – co widać na podanych przez Pana przykładach. Jednakże długoterminowo są skazani na porażkę – przez demografię, problemy społeczne, otoczenie geopolityczne i problemy z modernizacją. No i oczywiście brak reformy politycznej a wręcz możliwości przeprowadzenia takowej bez rozbioru Rosji.
    Co do Ukrainy – pełna zgoda. Bufor jest niezbędny. Obecna ekipa nie radzi sobie wcale tak źle, potrafiła postawić Rosjanom warunki. Problem w tym, że jest dużo słabszą stroną sporu i jest skazana na przegraną. Zabiegi polskich władz o zaangażowanie Kijowa w integrację europejską muszą być kontynuowane mimo wszystko. Sprawy nie ułatwia Tymoszenko i Lucenko ale taka już jest polityka.

    • Moim zdaniem ani Ukraina ani tym bardziej Białoruś nie są zainteresowane ani wstąpieniem do Unii ani też podporządkowanie się Moskwie. Tamtejsze elity, obojętnie czy to jest Janukowicz czy Tymoszenko chcą rządzić bez żadnej Unii. Model sprawowania rządów i kultura polityczna na Ukrainie jest tak odległa od wymogów Unii i tak sprzyja n ie liczeniu się z prawem, że nikomu z rządzących nie chce się rzec tak wielkich, nieformalnych prerogatyw. Wielkim błędem polskiej polityki było wyraźne opowiedzenie się za jedna tylko opcją na Ukrainie. Czy Janukowicz jest dla nas gorszą opcją. Moim zdaniem on jako reprezentant Wschodniej Ukrainy nieskonfliktowanej historycznie z Polską, walczącej wewnętrznie z UPA, nie jest dla nas gorszą opcją. W sytuacji w której się znaleźliśmy, kiedy nie ma szans na zaprowadzenie demokracji, trzeba się układać z dyktatorami, żeby zabezpieczyć nasze interesy, szczególnie mniejszości polskiej na Białorusi i żeby zupełnie nie wpadli w objęcia Kremla.
      Na Ukrainie, zgadzam się z Panem, zaczyna być nie dobrze. Widać, że zaczynają poddawać się. Mówi się o wydzierżawieniu
      gazociągów, co jest pierwszym krokiem do sprzedaży.

      • Avatar Wojciech Jakóbik

        Piszę teraz dużo na ten temat. Skromnie polecam moje teksty i zrzutki z zagranicznych agencji na ten temat. Aktywna polityka wschodnia mogłaby skłonić Kijów do mocniejszej współpracy z UE. Jeśli nie przez UE to może przez Wyszehrad (który nawiasem mówiąc też wypadałoby reanimować)?

      • Avatar wute

        @ p. Jakóbik
        Rozumiem, że chodzi o Pana teksty na stronie EBE.

  • Ten scenariusz nie jest dla mnie zaskoczeniem. Dwa lata temu na CSPA pisałem, że przyszłe bloki będą wyglądały 4 + 2.
    USA , UE, Indie, Japonia kontra Chiny i Rosja.
    Myślę, że blok konstruowany przez USA będzie miał więcej niż 40% PKB. W tej chwili tylko USA i Unia mają ca. 42% w/g najmniej korzystnego obliczenia czyli PPP.
    Zwrot w polityce amerykańskiej i grawitowanie Moskwy w kierunku Pekinu to wyrok śmierci dla Rosji. Ta ostatnia na poziomie taktycznym osiąga sukcesy (wybory na Litwie, w Gruzji, na Ukrainie oraz słabnący opór Ukrainy w obronie swoich gazociągów) to na poziomie strategicznym będzie ponosiła porażki. Nie udało im się narzucić swojej gazowej strategii w Europie. Ceny gazu łupkowego z USA zbijają ceny gazu na świecie, a jak za kilka lat z tych złóż zaczną produkować ropę to Rosja stanie się zaledwie bazą surowcową dla Chin.
    Dla nas najważniejszą sprawą będzie utrzymanie Ukrainy w co najmniej w takim stanie jak jest jeszcze obecnie.

Odpowiedz na „wuteAnuluj pisanie odpowiedzi