Korea Pd news,Korea Pn news

Uciekinierzy z KRL-D w Korei Południowej… wracają do domu

Korean PeninsulaSpośród 20 tysięcy uciekinierów z Korei Północnej, którzy dotarli na Południe, niewielka, ale znaczna liczba decyduje się na powrót do KRL-D – zauważają południowokoreańskie media. Statystyki dotyczące powracających do domu uchodźców opublikował tygodnik „Sisa”. Prof. Andriej Lankow, jeden z najwybitniejszych znawców Korei Północnej na świecie, skomentował je na łamach czasopisma „Asia Times”.

Według podanych przez „Sisa” danych, odkąd Koreańczycy z Północy zaczęli uciekać głównie do Korei Południowej, około 200 z nich postanowiło wrócić do kraju, z którego się wydostali.

Lankow zaznacza, że wielu z tych uchodźców, którzy decydują się na powrót, to agenci wywiadu Korei Północnej mający do wykonania określone zadania na terytorium Południa. Na przykład zabójstwo Hwang Jang-yopa – jak ci dwaj rzekomi „uciekinierzy”, których zatrzymały południowokoreańskie władze w kwietniu. Ten były sekretarz KC Partii Pracy Korei to najwyższy rangą dygnitarz reżimu KRL-D w historii, który uciekł na Południe. Agenci dostali rozkaz „poderżnięcia gardła i odcięcia głowy” Hwangowi.

Większości z uciekinierów nie stanowią jednak szpiedzy. Często mają bardzo duże problemy, by odnaleźć się w kapitalistycznej rzeczywistości. Zdarza się, że tworzą getta, zamykając się w swoim środowisku, a nawet wkraczają na ścieżkę przestępstwa. Rząd Korei Południowej z różną skutecznością wdraża programy mające ułatwić im dobry start i wtopienie się w społeczeństwo. Ale tylko niewielu z nich, na ogół już wcześniej wykwalifikowanym specjalistom, udaje się łatwo i szybko dostosować do wolnorynkowego otoczenia.

Uchodźcy często mają nadmierne oczekiwania, związane z przyjazdem na Południe. Gdy ambitne plany nie chcą się spełniać, narasta w nich frustracja. Nieliczni są tak załamani swoim położeniem, że decydują się na powrót do rzeczywistości, w której się wychowali i którą znali od zawsze – czyli do totalitarnego państwa, jakim jest Korea Północna.

Jako wyrazisty wskaźnik złego położenia uciekinierów, prof. Lankow przytacza dane dotyczące ich zarobków. Nawet, jeśli uda się znaleźć im pracę, przeciętnie otrzymują połowę przeciętnego wynagrodzenia w Korei Południowej.

Dane kwestionuje jednak południowokoreański rząd, uznając je za „przesadzone”. Według ministerstwa ds. zjednoczenia, które jest odpowiedzialne za losy uchodźców z Północy, znane są zaledwie dwa przypadki powrotu uciekinierów do Korei Północnej, przy czym jedna z osób przedostała się do Seulu ponownie.

Przedstawiciele ministerstwa w rozmowie z serwisem DailyNK podkreślają, że odnotowano przypadki osób, które zniknęły, a ich losy pozostały nieznane dla opiekujących się nimi urzędników. Ich zdaniem nie ma jednak podstaw do uznania za prawdziwe szacunków mówiących o dwustu uciekinierach, którzy zdecydowali się na powrót do domu.

DailyNK omawiając interesujące dane nie precyzuje, co może dziać się z obywatelami KRL-D gdy wracają do swojego państwa, i czy dzieje się coś złego. Na ile skrupulatnie władze Korei Północnej odnotowują ucieczki z kraju i czy ścigają potencjalnych uciekienierów, można się tylko domyślać.

Marta Polkowska
Źródło: DailyNK.com

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Uciekinierzy z KRL-D w Korei Południowej… wracają do domu Reviewed by on 14 sierpnia 2010 .

Spośród 20 tysięcy uciekinierów z Korei Północnej, którzy dotarli na Południe, niewielka, ale znaczna liczba decyduje się na powrót do KRL-D – zauważają południowokoreańskie media. Statystyki dotyczące powracających do domu uchodźców opublikował tygodnik „Sisa”. Prof. Andriej Lankow, jeden z najwybitniejszych znawców Korei Północnej na świecie, skomentował je na łamach czasopisma „Asia Times”. Według podanych przez

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

komentarze 3

  • Faktycznie Panie Stanislawie, to w psychologi chyba nazywa sie syndromem ofiary, ktora zaczyna utozsamiac sie z katem. Im on bardziej bije i upokarza, tym ofiara go b.kocha. Tak jak w 1984 kiedy na koncu glowny bohater pokochal Wielkiego Brata.

  • Ja bym jeszcze dodał Chińską Republikę Ludową i Republikę Chińską(Tajwan)

  • Bardzo ciekawy temat narodu podzielonego (sami bylismy też), Ogladałem (chyba w Arirang?) uciekinierkę z KRLD, bezpieczną w Korei Płd., która w wywiadzie łkała, że zdradziła ojczyznę i, że jest nic nie warta. To są już chyba dwa narody, których się skleić nie da. Takiej bariery nie było pomiędzy RFN/NRD; kontakty rodzinne, TV, zawsze łączyły, chociaż zjednoczenie nie było łatwe. Ale inne azjatyckie narody też są trwale podzielone, Azerowie z Azerbejdżanu prawie się nie interesują Azerami irańskimi, bardziej czują więź z Turcją. Mongołowie „zewnętrzni” i „wewnętrzni”, to chyba też dwa różne narody?

Pozostaw odpowiedź