BLOGOSFERA

„The Washington Post”: Dzieci pilnie potrzebne

800px-PracticallifeStarzejące się chińskie społeczeństwo stanęło w obliczu kryzysu demograficznego

Czy w tej sytuacji wprowadzona w latach 70. rygorystyczna kontrola urodzeń może zostać utrzymana?

Wang Weija i jej mąż dorastali w otoczeniu propagandowych plakatów mówiących, że „Matka Ziemia jest zbyt zmęczona, by przyjąć kolejne dzieci”, a „kolejne dziecko oznacza kolejny grób”. Propaganda ta była tak skuteczna, że gdy tego lata władze w Szanghaju, zaalarmowane spadającym przyrostem naturalnym, gwałtownie zmieniły kierunek swojej polityki i zaczęły zachęcać młodych do starania się o więcej niż jedno dziecko, odpowiedź była natychmiastowa i stanowcza: nic z tego.

– Całą naszą energię i czas przekazaliśmy jednemu dziecku. Na drugie nie mamy już siły – mówi 31-letnia Wang, pracownica działu kadr, matka 8-miesięcznego chłopca. Dziś, ponad 30 lat od wprowadzenia polityki jednego dziecka, w Chinach żyją już dwa pokolenia pulchnych, rozpieszczonych jedynaków, pieszczotliwie nazywanych „małymi cesarzami”. Tymczasem nad krajem zawisła groźba kryzysu demograficznego. Zgodnie z danymi Organizacji Narodów Zjednoczonych, po wprowadzeniu regulacji średnia liczba urodzeń spadła z 6 do 1,8 dziecka na parę, podczas gdy liczba osób powyżej 60. roku życia w stosunku do całości populacji ma wzrosnąć z 16,7 proc. w 2020 roku, do 31,1 proc. w 2050 roku. Średnia światowa wynosi około 20 proc.

Problem ten szczególnie dotyka bogate miasta na wybrzeżu Państwa Środka, takie jak Szanghaj, gdzie poziom wykształcenia mieszkańców jest wyższy niż w innych regionach kraju. Tam osoby powyżej 60. roku życia stanowią dziś 22 proc. populacji, a wskaźnik urodzeń wynosi mniej niż jedno dziecko na parę.

Xie Lingli, dyrektor Komisji ds. Planowania Rodziny i Populacji Miejskiej w Szanghaju powiedziała, że płodne pary muszą mieć więcej dzieci, aby „zmniejszyć procent starzejącej się populacji i zapobiec brakom siły roboczej w przyszłości”. Jej zdaniem Szanghaj staje się „tak stary jak Japonia i Szwecja, ale nie tak bogaty”.

Wpisana w 1978 roku do konstytucji Chin polityka kontroli urodzeń była jedną z najbardziej kontrowersyjnych decyzji podjętych przez rządzącą partię komunistyczną. Pary, które złamią jej zasady, narażone są na gigantyczne kary finansowe – w niektórych regionach w wysokości nawet trzech rocznych pensji – i dyskryminację w pracy.

Chińskie władze uważają, że dzięki ograniczeniu liczby dzieci udało się uniknąć kryzysu związanego z dostępnością zasobów naturalnych. Obrońcy praw człowieka nie przestają jednak alarmować o nadużyciach, jakie pociągnęło za sobą wprowadzenie tej odgórnie narzuconej regulacji. Wiele kobiet, szczególnie z terenów wiejskich, było zmuszanych do aborcji, jeśli miały już jedno dziecko. Wiele par decydowało się na aborcję ze względu na płeć dziecka, co doprowadziło do nienaturalnie wysokiej liczby mężczyzn w stosunku do kobiet.

W ostatnich latach władze stopniowo łagodziły swoje podejście do polityki jednego dziecka. W 2004 roku zgodę na posiadanie większej liczby dzieci mogli uzyskać między innymi mieszkańcy miast, przedstawiciele mniejszości narodowych oraz pary, w których oboje małżonkowie byli jedynakami. Natomiast w 2007 roku zrezygnowano z agresywnego języka, w jakim prowadzona była kampania na rzecz ograniczenia liczby urodzeń. Qiao Xiaochun, profesor w Instytucie Badań nad Populacją Uniwersytetu w Pekinie powiedział, że niedawno rząd rozpatrywał nawet bardziej radykalne zmiany, takie jak zezwolenie na posiadanie dwójki dzieci dla par, w których jeden z partnerów jest jedynakiem.

Szanghaj jest pierwszym chińskim miastem, które w lipcu tego roku zdecydowało się na kampanię mającą zwiększyć liczbę urodzeń. W przeciągu jednej nocy z ulic zniknęły plakaty zakazujące posiadania więcej niż jednego dziecka, a w ich miejscu pojawiły się informacje, kto może starać się o drugie dziecko i jak ubiegać się o pozwolenie. W miasto wyruszyli urzędnicy zajmujący się planowaniem rodziny i przeszkoleni wolontariusze. Odwiedzali młode pary w domach i zostawiali ulotki zachęcające do posiadania potomstwa. Miasto zapewniło także, że małżeństwa starające się o więcej niż jedno dziecko dostaną niezbędne wsparcie psychologiczne i finansowe.

Jak przyznają urzędnicy, odzew był niewielki. Poza jednym miastem w okolicach Szanghaju, nigdzie nie odnotowano, by wzrosła liczba podań o pozwolenie na posiadanie drugiego dziecka. I tak na przykład mieście Huinan, które zamieszkuje 115 tysięcy osób, nadal wpływa zaledwie 4 – 5 aplikacji miesięcznie.

Rozczarowani przedstawiciele władz Szanghaju mówią, iż pomimo kampanii, liczba urodzeń w mieście w 2010 roku wyniesie około 165 tysięcy, czyli trochę więcej niż w 2009 roku, ale mniej niż rok wcześniej.

Artykuł ukazał się na portalu onet.pl. Jego autorem jest Ariana Wunjung Cha.


Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
„The Washington Post”: Dzieci pilnie potrzebne Reviewed by on 29 grudnia 2009 .

Starzejące się chińskie społeczeństwo stanęło w obliczu kryzysu demograficznego Czy w tej sytuacji wprowadzona w latach 70. rygorystyczna kontrola urodzeń może zostać utrzymana? Wang Weija i jej mąż dorastali w otoczeniu propagandowych plakatów mówiących, że „Matka Ziemia jest zbyt zmęczona, by przyjąć kolejne dzieci”, a „kolejne dziecko oznacza kolejny grób”. Propaganda ta była tak skuteczna,

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

Pozostaw odpowiedź