BLOGOSFERA

„The Times”: Chińczycy chcą rządzić Czarnym Lądem

Coraz więcej mieszkanek Czarnego Lądu marzy o mężu z Chin, który stałby się dla nich przepustką do lepszego życia.

Azjatyccy biznesmeni robiący interesy w Afryce są jednak wybredni. Gustują w kobietach o jaśniejszej karnacji skóry. Dlatego wiele czarnoskórych piękności jest w stanie zrobić niemal wszystko, aby sprostać gustom chińskich adoratorów.

28-letnia Zaina z Tanzanii chce skorzystać na tym, że jej kraj chętnie odwiedzają Chińczycy. Wśród przybyszów z tego kraju zamierza znaleźć sobie męża. – Miałam nadzieję, że uda mi się związać z mężczyzną z Zachodu, takim jak ty – wyznaje reporterowi „The Times”. – Ale jest ich tu niewielu. Poza tym Chińczycy są mniej wybredni, a ja nie jestem już najmłodsza. Mówi się, że są rasistami, ale oni lubią miejscowe kobiety – tłumaczy wysoka Tanzanka.

Rozglądając się po sali klubu nocnego Jolly, dziewczyna przyznaje, że konkurencja jest ostra. Nie licząc paru samotnych Chińczyków popijających piwo oraz grupki mężczyzn grających w bilard, tę popularną knajpę wypełniają same młode kobiety. – Jest wcześnie. Chińczycy ciężko pracują i przychodzą później. Nie są tak leniwi jak Tanzańczycy – stwierdza Zaina.

– Problem w tym, że jest tu bardzo dużo dziewczyn. Ja jestem wysoka i szczupła, a oni wolą małe, tłuste panienki o jaśniejszej karnacji – skarży się Zaina. Zdradza , że niektóre z kobiet stosują maść rozjaśniającą skórę. – Kupują ten specyfik w Kongo. Nazywamy je Michaelami Jacksonami.

W największym ośrodku handlowym Tanzanii Dar es Salaam mówi się, że wielu spośród Chińczyków, którzy przyjechali do Afryki w ostatnich latach, chętnie weźmie za żonę którąś z lokalnych piękności. W rzeczywistości zawarto zaledwie kilka takich małżeństw.

Chińczycy zaczęli napływać do Tanzanii w 1986 r., w wyniku liberalizacji handlu w ich ojczyźnie i odejścia od socjalistycznej gospodarki planowanej.

Krytycy coraz ściślejszych kontaktów Tanzanii z Pekinem twierdzą, że Chińczycy żenią się z miejscowymi kobietami, żeby obejść ograniczenia dla obcokrajowców w przyznawaniu pozwoleń na pobyt stały, posiadanie ziemi i prowadzenie przedsiębiorstw. Takich restrykcji nie stosuje się wobec osób będących w związkach małżeńskich z obywatelami Tanzanii.

– Nie sądzę, by obecność Chińczyków w naszym kraju była dla nas dobra. Oni chcą handlować swoimi produktami, które są dotowane. W ten sposób za 10 lat nasz miejscowy przemysł przestanie istnieć – twierdzi Hussein Kamote z Konfederacji Przemysłu Tanzanii i dodaje: – Oni uwielbiają nasze kobiety, zwłaszcza te z dużymi tyłkami. Nie wiem, skąd się wzięła opinia, że są rasistami. U nas z pewnością tego nie widać.

Jego rodacy uważają, że Chińczycy traktują Tanzanki jak bydło, wykorzystując je do transportu kości z upolowanych nielegalnie słoni i nosorożców, które wywożą potem z Afryki, by w drodze powrotnej przywozić narkotyki. W lipcu jedna z biznesmenek z Dar es Salaam powiązana z Chińczykami została zatrzymana na lotnisku za przemyt na Daleki Wschód kłów i rzeźb z kości słoniowej.

W 2007 r. łączne inwestycje Chin w Afryce wyniosły 3,3 mld dol. Jeszcze 10 lat wcześniej kwota ta była bliska zeru. Tanzania skorzystała na licznych projektach infrastrukturalnych wdrażanych przez chińskich inwestorów. Wiele kobiet tanzańskich liczy, że skorzysta na chińskiej obecności także w życiu osobistym.

Jonathan Clayton

Tłum. Grzegorz Gutkowski

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
„The Times”: Chińczycy chcą rządzić Czarnym Lądem Reviewed by on 14 października 2009 .

Coraz więcej mieszkanek Czarnego Lądu marzy o mężu z Chin, który stałby się dla nich przepustką do lepszego życia. Azjatyccy biznesmeni robiący interesy w Afryce są jednak wybredni. Gustują w kobietach o jaśniejszej karnacji skóry. Dlatego wiele czarnoskórych piękności jest w stanie zrobić niemal wszystko, aby sprostać gustom chińskich adoratorów. 28-letnia Zaina z Tanzanii chce

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

Pozostaw odpowiedź