BLOGOSFERA

„The New York Times”: Tęczowi Khmerzy

400px-Gay_flag_nice.svgW Siem Reap, małym mieście w Kambodży odwiedzanym przez około miliona turystów rocznie, przyjezdni i miejscowi homoseksualiści zbudowali sobie swój mały azyl

W ostatnich kilku latach w centrum miasta i na jego obrzeżach powstało sporo gejowskich barów, restauracji i hoteli.

O dziesiątej wieczór większość turystów w Siem Reap szykowała się już do snu po długim, upalnym dniu spędzonym na zwiedzaniu świątyń Angkor. Ale w barze Linga impreza dopiero się rozkręcała. Panowie po trzydziestce i czterdziestce z Europy w rozpiętych koszulach z kołnierzykami i szalikach w szachownicę sączyli owocowe koktajle. Nie brakowało też młodych Khmerów, którzy tłoczyli się przy małych stolikach; wszyscy starali się zająć jak na najlepsze miejsca przed główną atrakcją sobotniego wieczoru: występem drag queen.

Na scenie pojawiła się posągowa miejscowa artystka o pseudonimie Beyonce, odziana w czarną, obcisłą suknię do ziemi i z blond peruką afro na głowie. Wkrótce wszyscy już tańczyli, śpiewając na cały głos piosenkę z filmu „Dreamgirls”. Ruch uliczny na zewnątrz dosłownie zamarł. Grupki ciekawskich turystów, rodziny Khmerów i małe dziewczynki handlujące czerwonymi różami zaglądały do środka, chcąc zobaczyć wszystko na własne oczy, a ckliwa melodia piosenki unosiła się w pachnącym jaśminem wieczornym powietrzu.

W przeciwieństwie do kilku krajów Azji Południowo-Wschodniej, Kambodża nie zakazuje stosunków homoseksualnych, choć otwarte okazywanie sobie czułości i afiszowanie się z niekonwencjonalnym stylem życia bywa tu rzadkie. Ale w Siem Reap, małym mieście odwiedzanym przez około miliona turystów rocznie, przyjezdni i miejscowi homoseksualiści zbudowali sobie swój mały azyl. W ostatnich kilku latach w centrum miasta i na jego obrzeżach powstało sporo gejowskich barów, restauracji i hoteli o sugestywnych nazwach w rodzaju Golden Banana czy Cockatoo.

Ten trend po części napędzają strony internetowe, takie jak Cambodia Out (www.cambodiaout.com), która działa od początku 2009 roku i uważana jest za pierwszy w kraju komercyjny serwis dla gejowskiej społeczności. Inne strony, na przykład Utopia (utopia-asia.com) i Sticky Rice (stickyrice.ws), stworzone z myślą o homoseksualistach w Azji Południowo-Wschodniej, również przyciągnęły do miasta turystów.

Ale powstawanie nowych lokali świadczy również o rodzącej się tolerancji w kraju, który wciąż jest mocno przywiązany do pradawnych khmerskich wartości i gdzie zjawisko homoseksualizmu jeszcze do niedawna było zupełnie niewidoczne. W języku khmerskim nie ma nawet słowa „gej”. Najczęściej używanym pojęciem jest „kteuy”, czyli „obojnak”, co odzwierciedla błędne przekonanie wielu Kambodżan, że transwestyci i homoseksualiści to jedno i to samo.

Stereotypy powoli odchodzą jednak do przeszłości. W 2004 roku ukochany kambodżański król Norodom Sihanouk, który zobaczył w San Francisco tysiące homoseksualnych par idących do ołtarza, napisał na swojej stronie internetowej, że takim osobom powinno się zezwolić na małżeństwa, ponieważ Bóg „kocha rozmaite gusta”.

Podobne poglądy ma jego syn i następca, król Norodom Sihamoni. „Cała kambodżańska rodzina królewska podziela zdanie Króla-Ojca – napisał w e-mailu rzecznik dworu Sisowath Thomico. – Zawsze byliśmy bardzo tolerancyjni wobec odmiennych orientacji seksualnych, jako że niektórzy członkowie khmerskiej rodziny królewskiej są lub byli zdeklarowanymi gejami bądź lesbijkami”.

W zeszłym roku nieoczekiwanym hitem okazał się film o lesbijkach „Who Am I” khmerskiej pisarki i reżyser Phoan Phung Bopha. „Miłość między osobami tej samej płci to w Kambodży zupełnie nowy temat ” – powiedziała dziennikarzowi czasopisma „Phnom Penh Post”.

Ta nowa, bardzo otwarta postawa kształtuje się także pod wpływem buddyzmu Theravada, dominującej religii w Kambodży. – Jeżeli spojrzymy na kraje buddyjskie, w większości z nich panuje tolerancja i wolność od uprzedzeń –  mówi Caroline Francis, rzeczniczka kambodżańskiej filii Family Health International, organizacji zdrowia publicznego zajmującej się problemem zdrowia homoseksualistów. – Tu religii nie wykorzystuje się jako uzasadnienia dla aresztowania lub prześladowania gejów i lesbijek.

Jednym z pierwszych gejowskich lokali był Linga, przestronny koktajlbar z grafikami na ścianach i dużymi oknami wychodzącymi na Passage, dużą, ruchliwą ulicę. Klientami Linga są głównie mężczyźni, zarówno turyści z Zachodu, jak i Khmerzy, co świadczy o rosnącej akceptacji wobec homoseksualnych Kambodżan. Podobnie jak w wielu innych klubach nocnych w całej Kambodży, i tu nie sposób nie dostrzec zjawiska prostytucji i turystyki seksualnej.

– Dorastałem w małym mieście, więc wiem, jak to jest, gdy myślisz sobie „jestem jedyny” – mówi Martin Dishman, 48-letni były menedżer hotelu z Greenfield w stanie Indiana, który otworzył Linga w 2004 roku. Co raczej nie dziwi, wiele spośród najsłynniejszych miejscowych gejowskich barów i hoteli należy właśnie do ludzi z Zachodu.

Bardziej wyrafinowanym nowym klubem jest Miss Wong, utrzymany w stylu starego Szanghaju, z wiśniowymi ścianami i złotymi, jedwabnymi lampionami. Choć jego właściciel jest gejem, ofertę kieruje do szerszej klienteli. W typowy wieczór można spotkać tu przeróżne osoby – kobiety i mężczyzn, turystów i mieszkających na stałe w Kambodży  obcokrajowców, artystów i biznesmenów, oraz hetero- i homoseksualistów, zgodnie pijących drinki z wódki z trawą cytrynową oraz martini z mokką oprószone czekoladą.

Ale Siem Reap tak naprawdę nie jest miastem dzikich imprez. Życie skupia się tu wokół Angkor Wat, a o świcie ulice rozbrzmiewają brzęczeniem tuk-tuków – autoriksz wiozących turystów do świątyń. – To nigdy nie będzie miejsce, gdzie połyka się cztery tabletki ecstasy i baluje do czwartej nad ranem, tańcząc pod pełnią księżyca w kusych majteczkach z cekinami – mówi Dean Williams, pochodzący z Nowej Zelandii właściciel Miss Wong.

To może wyjaśniać, dlaczego geje prowadzą tu nie tylko bary, ale nawet więcej hoteli. Najnowszym i chyba najbardziej ekstrawaganckim z nich jest ośrodek tylko dla panów Men’s z dziesięcioma szykownymi pokojami z obrazami nagich mężczyzn na ścianach, dużym basenem na zewnątrz, olbrzymią sauną z czarnymi i złotymi kafelkami oraz jacuzzi.

Bardziej majętni turyści preferują Viroth’s Hotel, eleganckie miejsce z siedmioma pokojami w odnowionym modernistycznym domu z lat 60. Choć Viroth nie reklamuje się jako hotel dla gejów, jego właściciele Fabien Martial i Kol Viroth nie kryją, że od 10 lat są parą.

Wszyscy zresztą o tym dobrze wiedzą. W niedawny piątkowy wieczór w pobliskiej restauracji, również nazwanej Viroth’s, siedziało pełno męskich par, delektujących się francuskim winem oraz daniami takimi jak curry z kurczaka i grillowane gołąbki z mieloną wieprzowiną.

Ulubionym miejscem khmerskich gejów jest jednak Golden Banana. Otwarty w 2004 roku, z początku był skromnym pensjonatem, ale obecnie rozrósł się i zajmuje aż trzy różne budynki. W jednym z nich znajduje się stylowy hotel z 16 pokojami, łóżkami z drewna palmy cukrowej oraz wannami do masażu na tarasach.

Jego gośćmi są zarówno turyści z plecakami, jak i pary siwych panów w dobranych koszulkach polo, którzy przechadzają się i gawędzą ze sobą przy otoczonych palmami i bambusami basenach, popijając sok z limonki i miętową mrożoną herbatę. Ale pod kierownictwem przybyłego z Holandii Dirka de Graaffa ośrodek ten zaczął spełniać też nową rolę – sanktuarium dla młodych kambodżańskich mężczyzn poszukujących swej seksualnej tożsamości.

W ubogim kraju, gdzie tradycyjne więzi rodzinne są wciąż bardzo silne, na młodych Kambodżanach ciąży presja, by jak najwcześniej żenili się i mieli dzieci. Wiele gejowskich par w Siem Reap utrzymuje swój związek w sekrecie; niektórzy z tych mężczyzn dla zachowania pozorów mają nawet żony. Khmerzy, którzy odwiedzają gejowskie sauny, często chowają twarz pod kaskiem motocyklowym, dopóki nie wejdą bezpiecznie do środka. Lesbijki z kolei wciąż pozostają w dużej mierze niewidoczne.

Mimo to sytuacja w mieście wygląda obiecująco dla młodszego pokolenia homoseksualistów. W niedawny wieczór młodzi, dwudziestokilkuletni pracownicy obsługi Golden Banana – zarówno geje, jak i heteroseksualiści – świetnie bawili się razem w nowo otwartym Heart Rock Bar, znajdującym się naprzeciwko Miss Wong bezpretensjonalnym klubie muzycznym, który również stał się popularny wśród homoseksualistów.

Nie licząc świecących w ciemności serc na ścianach i stołów koktajlowych z nierdzewnej stali, ciemny, przestronny lokal ma bardzo ubogi wystrój i brakuje mu klimatu, ale klientom – głównie młodym Kambodżanom – to raczej nie przeszkadza. Pili piwo Angkor z puszki, do późnej nocy słuchali hitów Black Eyed Peas i Lady Gagi oraz bez skrępowania tańczyli, z kim tylko mieli ochotę.

Artykuł ukazał się na portalu Onet.pl. Jego autorem jest Naomi Lindt.
Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
„The New York Times”: Tęczowi Khmerzy Reviewed by on 31 marca 2010 .

W Siem Reap, małym mieście w Kambodży odwiedzanym przez około miliona turystów rocznie, przyjezdni i miejscowi homoseksualiści zbudowali sobie swój mały azyl W ostatnich kilku latach w centrum miasta i na jego obrzeżach powstało sporo gejowskich barów, restauracji i hoteli. O dziesiątej wieczór większość turystów w Siem Reap szykowała się już do snu po długim,

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

Pozostaw odpowiedź