BLOGOSFERA

„The Independent”: Ostatnie Gejsze

Tea_at_Miyako_OdoriTajemniczy, mocno seksualny świat tradycyjnej japońskiej gejszy odsłania film pt. „Wyznania gejszy”. Zobaczmy, jak ten świat wygląda dziś. Poszukajmy prawdziwych przedstawicielek tej tajemnej sztuki. Odwiedzimy w tym celu kilka pełnych erotyzmu herbaciarni, do których wejść można jedynie za specjalnym zaproszeniem.

Jest wietrzna, zimowa noc. Świeży śnieg pokrywa wąskie ulice dzielnicy Gion w dawnej stolicy Japonii – Kioto, ale wewnątrz herbaciarni Harutomi ochaya panuje ciepły, kobiecy nastrój. Niewielki pokój w najstarszej w mieście dzielnicy gejsz wypełniony jest kojącymi oparami sake, szmerem szeleszczącego jedwabiu i słodkimi, śpiewnymi głosami trzech kobiet, które krążą wokół kilku męskich klientów.

Ubrane są w błyszczące, wzorzyste kimona, a ich czarne, wyraźnie zaznaczone oczy połyskują na kredowo białych twarzach. Na głowie mają błyszczące, zdobione peruki. Dwie starsze gejsze hipnotyzującą słodyczą. Poruszają się z pełną gracji lekkością tancerek. Zaskarbienie sobie ich uwagi nie jest tanie: wieczór w ochaya kosztuje setki, a czasem tysiące funtów. Niejeden mężczyzna zbankrutował w takim miejscu jak to.

Najmłodsza z trzech – siedemnastoletnia Miehinna jest maiko – uczennicą i dopiero za trzy lata stanie się prawdziwą gejszą. Pod makijażem ma jeszcze nieco młodzieńczego trądziku, a kiedy się uśmiecha, widać jej ujmująco krzywe zęby. Miehinna poszukuje danna (dosłownie mistrza lub męskiego opiekuna, który finansowo wspiera gejsze), który zadba o jej zgryz, zatroszczy się o nią, i – być może – rozwiąże sprawę dziewictwa.

Gion, gdzie toczy się akcja filmu „Wyznania gejszy”, zawsze miało własne zasady. W czasach swojej świetności była to dzielnica rozrywki, pełna drewnianych barów i herbaciarni, którymi kierowały niemal wyłącznie kobiety w tym zdominowanym przez mężczyzn świecie. Formalne układy, jak małżeństwo czy choćby więzy rodzinne, nie miały tu wielkiego znaczenia i było to jedno z nielicznych w Japonii miejsc, gdzie dzieci płci żeńskiej – wiele pochodzących ze związków pozamałżeńskich – były wysoko cenione.

Obecnie liczba gejsz i maiko w Gion spadła z ponad 2000 w latach 20. XX w. do około 200, co obrazuje spadek w skali całego kraju, choć ten rejon jest wciąż niedostępny dla większości zwykłych Japończyków. Aby dostać się do herbaciarni, ktoś musi cię wprowadzić. Bardzo istotne jest zachowanie dyskrecji. I chociaż zjawisko sponsorowania przez bogatych mężczyzn, którzy poszukują gejsz jako symbolu statusu lub kochanek, zmalało, to jednak wciąż istnieje.

„Ideałem jest zamożny, starszy mężczyzna, który nie będzie domagał się spania z nią” – mówi Noriko Wakabayashi, „matka” Miehinny – kobieta, która odpowiada za jej szkolenie w sztuce bycia gejszą. „Nie chodzi o seks, ale o to, kto będzie się nią opiekował”. Tak jak większość gejsz w Japonii, i ona czytała książkę Arthura Guldena, na podstawie której zostały nakręcone „Wyznania gejszy”, i czuje się urażona opisem inicjacji seksualnej maiko, znanej jako mizuage. „Nie handlujemy dziewictwem dziewcząt” – mówi z pogardą, ale dodaje, że Miehinna nie może wybrać, z kim będzie spała. „O tym zdecydujemy ja i opiekun. Oczywiście, dziś jest inaczej niż kiedyś, kiedy dziewczyny nie miały wyboru. Jeśli wybrany mężczyzna nie będzie się jej podobał, będzie mogła odmówić”.

A co, jeśli zakocha się w chłopcu w jej wieku? „Do tego nie może dojść” – mówi stanowczo Wakabayashi. „Ona nie jest uczennicą. Mieszka tu z nami i wie, jaka jest odpowiedzialność bycia maiko, zna też tradycję tego zawodu”.

W „Wyznaniach” tytułowa bohaterka zostaje sprzedana przez swoją biedną rodzinę do okiya – czyli do domu gejsz – co było powszechną praktyką, zanim Japonia doszła do powojennego prosperity. Dziś Miehinna jest jedną z setek młodych Japonek, które dobrowolnie chcą zostać maiko. Zdecydowała o tym, gdy w wieku 15 lat ukończyła szkołę. „Miałam szansę spotkać wiele interesujących osób i uczyć się” – mówi. Twierdzi, że o swojej pracy nie mówiła przyjaciołom, ani oni o nią nie pytali. „Nie zrozumieliby tego”.

Gion to jedno z niewielu miejsc, gdzie Miehinna może się jeszcze kształcić w sztuce gejszy – śpiewać, tańczyć, grać na wielu instrumentach, a nawet uczyć się, jak fachowo robić drinki i mówić w dialekcie Kioto. Ale przede wszystkim nauczy się tam być biegłą rozmówczynią. Uczenie się tego wszystkiego wymaga ciężkiej pracy. A szczególnie wtedy, gdy przez długie godziny, w ciężkich, sztywnych strojach trzeba się uczyć dogadzania męskiemu ego. Wiele kobiet cierpi na bóle pleców, a od mocnych drinków mają problemy z wątrobą. Ciągłe tapirowanie włosów, by nadać im odpowiednie kształty, kończy się tym, że łysieją.

Specyfika pracy Miehinny polega na byciu obiektem męskich fantazji; „dostarczycielką marzeń”, jak to ujęła Leslie Downer, autorka książki „Geisha: the Secret History of a Vanishing World” (Gejsza: Sekretna historia zanikającego świata). Najlepsze gejsze osiągnęły taki poziom swoich umiejętności i wyrafinowania, że ich kunszt został podniesiony do rangi sztuki wysokiej, polecanej przez oficjalne japońskie przewodniki i broszury turystyczne. To te najlepsze wskazują na pierwotne znaczenie słowa gejsza – osoby zajmującej się sztuką – i postrzegają siebie jako kuratorki umierającej tradycji, w odróżnieniu do „fałszywych” gejsz, które – według nich – przyczyniają się do kojarzenia ich z prostytutkami.

„Lepiej nie myśleć o gejszy jako kobiecie sprzedającej swoje ciało” – mówi Hiromitsu Mushiake, historyk specjalizujący się w kulturze gejsz. „Jest przecież tyle rzeczy, wśród których mężczyzna może wybierać – choćby osoba do towarzystwa czy prostytutka na telefon. W przeszłości gejsze były kupowane i sprzedawane jak niewolnice, same się sprzedawały, ale to się zmieniło. Dziś one są górą”.

Jednak wciąż nie ma zgody co do tego, kim jest „prawdziwa” gejsza. Zwłaszcza w Atami, upadającym kurorcie z gorącymi źródłami, leżącym godzinę drogi pociągiem na południowy zachód od Tokio, gdzie żyje około 300 gejsz. Zaliczane są do drugiej kategorii, a samo miejsce często pogardliwie określa się jako centrum „onsen gejsz” (onsen to gorące źródła) – eufemizm dla prostytucji.

Właśnie około tuzina kobiet przygotowuje się na przyjazd turystów, którzy chcą zobaczyć ich wykonanie „niedołężnego motyla” i innych tradycyjnych tańców. Kobiety są w wielu od 20 do prawie 70 lat, ale pod ostro pomalowanymi maskami gejsz, ich twarze zdradzają zmęczenie. Część z nich musiała wcześnie wstać, po tym jak do późna popijały drinki z klientami w hotelach i restauracjach.

Trzydziestoletnia Chizuho przyznaje, że picie to najcięższa część jej pracy. „Raz zdarzyło się, że po wypiciu butelki whiskey trafiłam do szpitala”. Podobnie jak pozostałe gejsze siedzi doskonale wyprostowana z kimonem odsłaniającym kark, który w kulturze gejsz uważany jest za najbardziej erotyczną część ciała. „Trzeba dbać o zdrowie” – mówi, zaciągając się papierosem, a oczy nabiegają jej krwią na tle alabastrowego makijażu.

Choć nie jest to specjalnie dochodowa praca, gejsze w Atami o wiele lepiej zarabiają, niż gdyby siedziały w biurze. Dobra gejsza może zarobić rocznie 30 000 funtów albo i więcej. Ale musi zapłacić jeszcze podatek lokalnemu związkowi oraz sprawić sobie kimono, perukę, pasy do kimona oraz makijaż, co w sumie kosztuje ją zazwyczaj ok. 5000 funtów. Niektóre z nich znajdują inne sposoby, by zwiększyć przychody. (…)

Zarzut, że zawód gejszy to po prostu sprzedawanie ciał zawiniętych w jedwabie, rozwściecza tradycjonalistów, jak też wiele starszych kobiet, które z całych sił zaprzeczają ciemnej stronie tego zawodu. „Absolutnie, nic takiego nie istnieje” – parska 56-letnia Konami, gejsza w trzecim pokoleniu, która wyszła za mąż ponad 30 lat temu. „Takie rzeczy zdarzały się w przeszłości. Teraz nie”. Dodaje, że chciałaby mieć córkę, która podtrzymałaby rodzinną tradycję. „Jest wiele młodych kobiet, które chciałyby być gejszami, ale muszą wiedzieć, że to ciężka praca. Potrzeba 10 lat nauki, albo i więcej”.

Konami przyznaje, że dziś kobiety chcą zostać gejszami bardziej ze względu na interesującą pracę niż dla pieniędzy. Podobnie uważają jej siostry z Tokio, gdzie garstka gejsz żyje jeszcze w śródmieściu. „Na pewno nie robię tego dla pieniędzy” – mówi 26-letnia Seiko, która mimo tego, że należy do najlepszych gejsz w śródmieściu Tokio – w dzielicy Abakusa – zarabia 70 funtów za dwie godziny pracy minus 25 procent dla związku. „Do tego życia przyciągnął mnie splendor. No i ta praca różni się od zwyczajnej. Nigdy nie wiadomo, kogo się spotka. A może to być na przykład ktoś znany z telewizji”.

Jak każda porządna gejsza, Seiko milczy, jeśli chodzi o klientów. Kiedy jeszcze premier Junichiro Koizumi nie był żonaty, krążyły plotki, że pojawiał się w ochayas. Do jednego z największych skandali politycznych doszło w 1989 r., gdy gejsza wyjawiła swój związek z Sosuke Uno, w wyniku czego musiał on zrezygnować ze swojego eksponowanego stanowiska. Fakt, że gejsza upubliczniła swoją historię, dla wielu znaczy, że nie była prawdziwą gejszą.

Czy Seiko ma swojego danna (sponsora)? Kryjąc się za delikatną, białą dłonią, chichocze: „Są ludzie, którzy lubią gejsze i chcieliby nam pomóc, byśmy były jeszcze bardziej wprawne. Chętnie by nas sponsorowali. Ja jednak nie mieszkam w zbytkownym mieszkaniu, finansowanym przez mężczyznę. Nic z tych rzeczy”. Keiji Chiba, menedżer związku gejsz w Asakusa, wyjaśnia: „Opiekunowie wciąż istnieją, ale nie ma ich już wielu. Sponsorowanie gejszy nie jest tanie, a od kiedy gospodarka siadła, niewielu ma takie pieniądze, jakich tu potrzeba.”

Czy gejsze są w stanie przeżyć bez bogatych opiekunów, którzy nakręcają ten biznes? W wielu miejscach poza Kioto wydają się zjawami z odległej epoki. Ich umiarkowany erotyzm ma małe szanse w kraju, w którym roi się od wygodnego seksu. „Świat gejsz skończy się, jeśli one się nie zmienią” – mówi Mushiake. „Kto wie, co one będą musiały zrobić, by przetrwać”.

Artykuł ukazał się na portalu przewodnik.onet.pl. Jego autorem jest David McNeill.
Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
„The Independent”: Ostatnie Gejsze Reviewed by on 19 listopada 2009 .

Tajemniczy, mocno seksualny świat tradycyjnej japońskiej gejszy odsłania film pt. „Wyznania gejszy”. Zobaczmy, jak ten świat wygląda dziś. Poszukajmy prawdziwych przedstawicielek tej tajemnej sztuki. Odwiedzimy w tym celu kilka pełnych erotyzmu herbaciarni, do których wejść można jedynie za specjalnym zaproszeniem. Jest wietrzna, zimowa noc. Świeży śnieg pokrywa wąskie ulice dzielnicy Gion w dawnej stolicy Japonii

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

Pozostaw odpowiedź