BLOGOSFERA

„The Independent” Ciemna strona chińskiego cudu

Za sukces gospodarczy, Chiny płacą drogo. Szybki rozwój jest okupiony równie szybką degradacją środowiska naturalnego.

Autor: Michael McCarthy

Artykuł został opublikowany przez onet.pl

http://wiadomosci.onet.pl/kiosk/swiat/ciemna-strona-chinskiego-cudu,1,3330639,kiosk-wiadomosc.html

pfctdayelise CCBY

pfctdayelise CCBY

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
„The Independent” Ciemna strona chińskiego cudu Reviewed by on 26 marca 2011 .

Za sukces gospodarczy, Chiny płacą drogo. Szybki rozwój jest okupiony równie szybką degradacją środowiska naturalnego. Autor: Michael McCarthy Artykuł został opublikowany przez onet.pl http://wiadomosci.onet.pl/kiosk/swiat/ciemna-strona-chinskiego-cudu,1,3330639,kiosk-wiadomosc.html Udostępnij:        

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

komentarzy 5

  • No sorry, ale patrząc na Szanghaj to jest on bardziej czysty niż moje rodzinne Katowice ( mimo tego, że SH ma z 15 mln ludzi a Katowice z 400 k )
    Więc wypociny z greenpeace i innych eko-terrorystów można wsadzić pomiędzy bajki
    Co gorsza te same organizację, które zwalczają elektrownie atomowe biorą kasę od firm z sektora naftowego …. niech ujawnią swoje środki i kto ich finansuje !!!
    Po 2 widzą problem w Chinach, ale już w Indiach USA nie ?! no to bardzo zabawne .. tych ludzi trzeba leczyć na nogi bo na głowę to już za późno ..
    co lepsze …. z tego się najbardziej śmieję w latach ’70 ta banda idiotów głosiła globalne zlodowacenie .. potem na początku lat ’90 cały czas o dziurze ozonowej informowali … teraz mamy globalne ocieplenie co będzie za następnych 10 lat ?
    globalne zidiocenie ? wypuklenie ? wirowanie ? zapadanie ? DRAMAT

    • Wszystko się zgadza Adam. Dodałbym jeszcze lata 80, gdy straszyli inwazją afrykańskich pszczół na Amerykę. :-) Od czasu słuchowiska „Wojna światów” Orsona Wellesa jest wiadome, że nic tak nie działa na głupszą połowę ludzkości jak strach. Parę umiejętnie podanych newsów i będą robić w pory ze strachu przed ociepleniem, oziębieniem, pszczołami oraz bandą Ali Baby i 40 terrorystów. ;-)

  • Brytyjska gazeta oskarża Chińczyków, że trują świat bardziej niż USA. Jednocześnie dyskretnie przemilcza fakt, iż Chiny mają prawie 5 razy więcej ludności niż USA, więc trudno by emitowały mniej zanieczyszczeń niż Stany, nawet jeśli wziąć pod uwagę, że w Stanach jeździ 200 mln samochodów osobowych, o pojemności silnika z reguły od 2,5 do 4 litrów… Zresztą sama W. Brytania zawsze była znana z produkcji luksusowych aut o potężnych silnikach. Rozumiem, że Anglosasom trudno zerwać z kosztownymi przyzwyczajeniami i że zawsze jest pokusa, by zwalać winę na innych, ale sugerowanie, że „to Chiny są najbardziej winne” – to już nie tylko przesada, to także brak zwykłej przyzwoitości. Przypomina mi to postawę Ala Gore’a. Tego hipokryty, który jeżdżąc potężnym Cadillakiem użala się nad emisją gazów cieplarnianych przez Chiny i Indie. Obłudnika, którego ogromna rezydencja w Tennessee pochłania 20 razy tyle energii elektrycznej co przeciętny amerykański dom…
    Chińskie miasta należą do najbardziej zanieczyszczonych, ale to naturalny rezultat pierwszej fazy uprzemysłowienia. Na tym etapie nikt nigdzie nie dba o środowisko. A przecież Chiny – jak przystało na najludniejszy kraj globu- mają dziś potężny przemysł, który w zasadzie rozwinął się w ciągu ostatnich dekad i trudno, by emitował on mniej zanieczyszczeń niż inne kraje.
    Duży poziom zanieczyszczeń miał i ma miejsce wszędzie w krajach o dynamicznie rozwijającym się przemyśle. Do lat 50-tych XX wieku podobnie było w W. Brytanii. Przecież słowo „smog” bierze się ze zbitki dwóch angielskich słów: „fog” (mgła) i „smoke” (dym). Smog był ongiś plagą Londynu czy Glasgow, gdzie tysiące ludzi wdychając mieszaniną wilgotnego powietrza i fanrycznych wyziewów skróciło sobie życie. W pierwszym tygodniu grudnia 1952 r. doprowadziło to do katastrofy ekologicznej i masowego zatrucia wdychanym powietrzem, w wyniku czego śmierć poniosło ponad 12 tysięcy ludzi (ponad 4 tysiące zmarły od razu, kolejne 8 tysięcy w ciągu kolejnych tygodni). Jakoś nie słyszałem o aż tak tragicznych wypadkach w Chinach, mimo iż rozległe obszary na wybrzeżu Chin cechuje klimat morski, charakteryzujący się wysoką wilgotnością powietrza i częstymi mgłami.

    • Wolanie na puszczy. Gdyby USA i UE zalezalo na srodowisku wzieto by pod uwage emisje per capita, ale tego nikt nie poruszy. Druga kwestia to fakt, ze popyt na produkty z Chin generowany jest przez kraje zachodnie, wiec mozna sprawiedliwie obciazyc kosztami emisji kraj gdzie produkt jest uzytkowany. Ciekawy jest wywiad na ten temat z prof. Krzysztofem Zmijewskim z Politechniki Warszawskiej „Panstwa starej UE chca zarabiac na drogim dwutlenku wegla, a nas maja gdzies” wreszcie odwaznie porusza te kwestie. Skonczylo sie latwe pieniadze w branzy finansowej, trzeba wykreowac nowa branze.

    • Nic dodać, nic ująć.
      Chiny z czasem zaczną dbać o środowisko , gdyż priorytetem nie będzie już jak najszybszy wzrost gospodarczy, ale również troska o środowisko (nie mam tu na myśli bzdurnych CO2, którego toksyczność jest żadna).
      Właściwe jest przypuszczenie, że gdyby przeciętny Chińczyk zaczął żyć jak przeciętny Amerykanin/Brytyjczyk to skończyłoby się to katastrofalnie zarówno dla środowiska jak i zasobów naturalnych.

Pozostaw odpowiedź