Polecane,Tajwan

Tajwan coraz bliżej Chin

W 1999 roku na Uniwersytecie Sun Yat Sena w Kantonie, na kampusie przy wejściu do parku ustawiono dwa monumenty upamiętniające powrót Hong Kongu i Makao do Chin. Ich układ wyraźnie wskazywał na puste miejsce, zarezerwowane oczywiście dla Tajwanu, trzeciego i ostatniego elementu układanki Wielkich Chin. Jednak rok później niespodziewanie na prezydenta został wybrany opowiadający się za niepodległością wyspy Chen Shuibian i gdy po kilku latach odwiedziłem ponownie kampus, okazało się że monumenty- by nie prowokować drażliwych pytań usunięto. Czy teraz wrócą na swoje miejsce, a wraz z nimi pojawi się trzeci, upamiętniający powrót Tajwanu?

3 listopada doszło do historycznej wizyty najwyższego rangą przedstawiciela Pekinu, jaki od 1949 roku, zjawił się w Taipei. Chen Yunlin formalnie zaledwie szef jednej z sekcji Biura Spraw Tajwańskich, podlegającego Chińskiej Radzie Państwa, a w praktyce odpowiedzialnej za negocjacje z wyspą.

Spotkanie z prezydentem Ma Yingjiu, do którego doszło w czwartym dniu wizyty trwało zaledwie 5 minut. Wymieniono kurtuazyjny uścisk rąk i jak nakazuje chiński obyczaj przygotowane na tą okazję prezenty. Chen podarował Ma wazę z wizerunkiem galopującego konia ( Ma znaczy po chińsku Koń), zaś Ma zrewanżował mu się obrazem kwitnących orchidei symbolizujących harmonię i owocną współpracę między Kontynentem i Tajwanem.

Chen Yunlin, zwracał się do Ma Yingjiu per “proszę Pana” ( używając grzecznościowej formy Ty w języku chińskim „Nin”) I zgodnie z praktykowanym przez Pekin obyczajem, unikał tytułowania go prezydentem, czasami zwrot Pan Ma, zastępując „liderem Tajwanu”.

Najważniejsze decyzje zapadły jednak wcześniej. Chen po spotkaniu ze swoim tajwańskim odpowiednikiem z Komisji do spraw kontaktów z Chinami, wiceprezydentem Kuomintangu Jiang Bingkunem podpisał 4 porozumienia: o ustanowieniu bezpośrednich połączeń lotniczych, bezpośrednim transporcie towarów i korespondencji, a także o kontroli żywności.

Już wkrótce 2miliony Tajwańczyków mieszkających na Kontynencie korzystać będzie ze 108 bezpośrednich lotów tygodniowo ( oficjalnie uznanych za loty krajowe), a trasa Taipei- Szanghaj stanie się najbardziej popularnym lotem w Azji. Jak obliczyli przewoźnicy, fakt iż nie trzeba będzie się przesiadać tak jak do tej pory w Hong Kongu, pozwoli im zaoszczędzić co najmniej 100 milionów dolarów rocznie, a także znacząco skróci czas lotu i dostarczania przesyłek ( które także trafiały na Tajwan via Hong Kong)

Zawarte porozumienia doprowadziły do masowych protestów zwolenników niepodległości wyspy, którzy zarzucają Ma iż dąży do zjednoczenia i sprzeniewierza się interesowi Tajwanu. Ma zaprzecza, a wzburzonym niepodległościowcom, którzy wzywali go do tego by nie pozwalał by urzędnik ChRL zwracał się do niego per proszę Pana, ale Panie prezydencie, odpowiedział ze czuł się i był traktowany jak prezydent.

Co naprawdę myśli i do czego zmierza Ma niewiadomo. Coraz więcej jednak wskazuję na to iż urodzony i wychowany w chińskiej rodzinie ( Ojciec był Hunańczykiem) Ma który na Tajwan przybył z rodzicami gdy miał 1 rok, bardziej myśli o zapisaniu się w historii Wielkich Chin jako ten który doprowadził do przyłączenia wyspy do macierzy, niż o doprowadzeniu do niepodległości lub choćby obrony resztek niezależności.

W tej sytuacji masowe protesty zwolenników niepodległości stają się coraz bardziej gwałtowne i zaczynają przypominać wydarzenia z Polski lat 80tych.

Doszło do nich juz kilka dni przed przyjazdem Chena, a później były kontynuowane każdego dnia w trakcie jego wizyty. Demonstranci wznosili okrzyki “Chiny to Chiny, a Tajwan to Tajwan”, “Precz z komunistycznym bandytą Chenem”, “Brońcie naszej suwerenności!”.

Dotkliwie pobito tajniaka który w cywilnym ubraniu wmieszał się w tłum, a w stronę policjantów, którzy zrywali flagi Tajwanu, by nie drażniły wysłannika Pekinu, rzucano kamieniami, butelkami z woda, jajkami. Przypadkowo zraniono kilku tajwanskich dziennikarzy I co najmniej 42 policjantów. Ci odpowiedzieli siłą i z wielką brutalnością pacyfikowali demonstrantów.

Do najbardziej gorących demonstracji doszło w czwartek 7 listopada. Dzień wcześniej, Ma by uniknąć masowych protestów przesunął planowane spotkanie z pekińskim emisariuszem na wcześniejszą godzinę. W rewanżu wzburzeni niepodległościowcy otoczyli Grand Hotel w którym przedstawiciele tajwańskiego biznesu wydali wystawny bankiet na cześć Chen Yunlina.

Odmawiając wyjścia tylnymi drzwiami, Chen ostatecznie po 6 godzinach oczekiwania, o 2.30 w nocy przedarł się przez tłum protestujących. Wielu z nich próbowało wykonać gest Rejtana rzucając się pod koła limuzyny by własnym ciałem, zablokować jego odjazd, jednak powstrzymała ich policja.

Niespodziewanie w walkę o niepodległość Tajwanu włączyli się Polacy. Pracujący na Tajwanie menadżerowie Ryszard Zalski i Tomasz Swatowski wyszli na ulice z radykalnym transparentem „Zaprzestańcie negocjacji z psami, Deklarujcie niepodległa Republikę Tajwanu- natychmiast!”, oraz napisane chińskimi znakami popularne tajwańskie haslo” Twoj Tata jest Tajwańczykiem” którego sensem jest nawoływanie od obrony tajwańskiej odrębności.

W ostatnich dniach stali się bohaterami tajwańskich mediów, udzielając niezliczonych wywiadów przeróżnym stacjom telewizyjnym. Swoim bezkompromisowym poparciem dla sprawy niepodległego Tajwanu, wywoływali entuzjazm tysięcy demonstrantów którzy wydawali okrzyki na ich cześć.

Czy tak jak Kościuszko i Puławski zostaną bohaterami walki o niepodległość odległego kraju, a w przyszłości na mapie Tajwanu znajdziemy polsko brzmiące miejscowości Zalski I Swatowski?

Zalski jest sceptyczny:

Nie mam złudzeń. Popieram właściwie przegraną już sprawę. Wszyscy tutaj wiemy, ze zjednoczenie jest juz kwestią czasu i procesu tego nikt nie zatrzyma. Myślimy tylko o tym żeby nie poszło to tak łatwo, żeby jeszcze sprawić jakiś kłopot.

Protestuje bo czuje się obywatelem. Tu mieszkam, place podatki, tu mam żonę, która zresztą jest dużo bardziej umiarkowana w tej kwestii niż ja. Jestem jednak Polakiem I wiem co znaczy wolność i niepodległość i jaką ma cenę.

Większość obcokrajowców mieszkających na Tajwanie tak właśnie postrzega ostatnie wydarzenia. Głośno było także o obywatelu francuskim, który zakłócił oficjalne spotkanie, krzycząc “zdrada” “hańba” i “brońcie niepodległości Tajwanu” a obezwładniany przez policje retorycznie pytał, “czy to jest Tajwan ?”

Ale bardzo wielu jeśli nie większość Tajwanczyków którzy przecież masowo głosowali w tegorocznych wyborach na Kuomintang i Ma Yingjiu jest daleka od patosu i uważa ze ostatnie protesty niepodległościowców to po prostu brudna polityczna gra Zielonych, którzy stracili władzę i robią wszystko by do niej powrócić.

Na demonstracje bowiem autokarami dowożonych jest z Południa Tajwanu, bastionu niepodległościowców tysiące zwolenników DPP, zaś w protestach aktywnie uczestniczą jej wybrani do parlamentu posłowie. Liderka Partii Cai Yingwen stojąc na ciężarówce z napisem czolg demokracji ostrzegała zresztą ze to dopiero początek. Prezydent Ma obarczył ja odpowiedzialnością za eskalacje przemocy.

Wrażenie iż chodzi wyłącznie o polityczną grę potęguję fakt iż w tym samym czasie toczy się w sądzie proces przeciw Chen Shui Bianowi, byłemu pro-niepodległościowemu prezydentowi, który odszedł w niesławie oskarżany o korupcje. W procedery zamieszani są jego zięć i poruszająca się na wózku inwalidzkim żona, która wywiozła zagranice 21 milionów dolarów przeznaczonych na kampanie wyborczą. Były prezydent umywa ręce i twierdzi że… zrobiła to bez jego zgody. Ale to nie koniec. Chen oskarżany jest także o wydanie 400 tysięcy dolarów bez pokwitowania z funduszu prezydenckiego. Ostatnio w tych sprawach zeznawali syn, córka i synowa Chen Shui Biana. Gdy sędzia zaatakował syna byłego prezydenta iż ten wykręca się od zeznań, znana z ostrego języka córka oskarżyła sąd o stronniczość – Zawsze prześladowaliście naszą rodzinę. Tak samo było dwadzieścia lat temu w czasie dyktatury Kuomintangu I tak samo jest teraz. A wszystko po to by przypodobać się Pekinowi i jego wysłannikowi!

Tajwan pada w objęcia Chin nie tylko dlatego ze sprawa niepodległości jest traktowana przez większość bogatego i zasobnego społeczeństwa albo jako nieistotna, a do tego nudna polityczna gra, albo warta poświecenia dla korzyści gospodarczych wynikających z integracji.

Chodzi o interesy elit i stanowiska- nie daje złudzeń Zalski- większość mediów też jest za zjednoczeniem i prezentuje taki obraz świata. Zieloni to cos w rodzaju dawnego elektoratu Samoobrony I LPR, który teraz przejął w Polsce PIS. Są gorzej wykształceni, a na otwarciu z Chinami, nie zyskują, tylko tracą. Większość mediów, wolnych zawodów, wpływowych biznesmenów którzy zainwestowali w Chinach kilkadziesiąt miliardów dolarów, jest jeśli nie jest za zjednoczeniem, to dalszą integracją. Myślę ze interesy są juz tak wielkie, ze biedny elektorat obozu zielonych, którego reprezentanci zresztą są sami uwikłani w brudne sprawy, nie ma szans się mu przeciwstawić.

Według sondaży podawanych przez tajwańskie media, 52 procent Tajwańczyków, uważa zawarte porozumienia za korzystne dla Tajwanu, zaś jedynie 18 procent z nich uważa że „szkody są większe niż osiągnięte korzyści”.

Poparcie dla integracji bądź niepodległości, nie zawsze idzie w parze z podziałem na rdzennych Tajwańczykow (bensheng ren) i tych którzy wychowali się w chińskich rodzinach przybyłych na Tajwan w 1949 roku( waisheng ren). Doskonale sprawdza się tu polskie powiedzenie iż punkt widzenia, zależy od punktu siedzenia.

Dobrym przykładem jest opisywana w chińskich mediach historia tajwańskiego biznesmena Ye Luo Yao, wiceprezydenta Związku Tajwańskich Przedsiębiorców na Kontynencie. Jego życie nie było usłane różami. Rodzice Ye nie wywodzili się spośród uprzywilejowanej po 49 roku grupy przybyszy z Kumontangu, lecz byli biednymi tajwańskimi chłopami z Południa wyspy. Dorastający w ubóstwie Ye, dzięki pomysłowości i ciężkiej pracy został potentatem na rynku słodkich bułeczek z nadzieniem.

– Gdy wybudowałem drugą fabrykę na Tajwanie, mogłem nieco odetchnąć. Ale wtedy pomyślałem. W Chinach jest ponad milliard ludzi. To mogą być moi klienci!

Jak postanowił tak zrobił. Dziś jego firma to 6 fabryk, 36 oddziałów. Zatrudnia 3 000 ludzi I ma 117 milionów dolarów rocznego obrotu.

Nic dziwnego że jest za zjednoczeniem.

Pekin krok po kroku realizuje strategie idealnego w chińskiej kulturze zwycięstwa bez walki. Jeśli wszystko pójdzie po myśli, zasobny Tajwan z jego kapitałem intelektualnym, gigantycznymi rezerwami budżetowymi, kwitnący I co ważne nie zniszczony przez działania wojenne, właściwie na własne życzenie Tajwanczyków, stanie się częscią chińskiego imperium, znacząco wzmacniając jego potencjał.

Dlatego Chen Yunlin wysiadajac z samolotu w Pekinie, od razu padl w ramiona dyrektora Biura Spraw Tajwańskich Wang Yi i był witany jak bohater narodowy.

– Chen Yunlin wykonał historyczne- zadanie stwierdził w krótkich słowach Wang. Nie sposób się z nim nie zgodzić.

Opublikowano w Najwyższym Czasie, 12/2008

Ryszard Zalski na ulicach taipei w trakcie proniepodległościowej manifestacji

Ryszard Zalski na ulicach Taipei w trakcie proniepodległościowej manifestacji.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Tajwan coraz bliżej Chin Reviewed by on 4 lutego 2009 .

W 1999 roku na Uniwersytecie Sun Yat Sena w Kantonie, na kampusie przy wejściu do parku ustawiono dwa monumenty upamiętniające powrót Hong Kongu i Makao do Chin. Ich układ wyraźnie wskazywał na puste miejsce, zarezerwowane oczywiście dla Tajwanu, trzeciego i ostatniego elementu układanki Wielkich Chin. Jednak rok później niespodziewanie na prezydenta został wybrany opowiadający się

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

Pozostaw odpowiedź