News,Tajlandia news

Tajlandczycy zastanawiają się, kto poniesie odpowiedzialność za wybuch zamieszek.

BANGKOK – ulice Bangkoku wyglądały jak sceneria rewolucji bez nadzoru władz.

W niedzielę przed największym w mieście luksusowym centrum handlowym, protestujący przeciwko rządkowi zmusili dwa uzbrojone samochody do zatrzymania się. Ludzie machali flagami i krzyczeli „Demokracja”. Ubrany na czerwono tłum otoczył pojazdy i zażądał kluczyków od nieszczęśliwych żołnierzy, siedzących w środku.
“Przepraszamy, nie możemy ich znaleźć”, padła przytłumiona odpowiedź. Koniec końców protestujący odeszli i żołnierze odjechali.
Nieporozumienia między rządem a jego oponentami znów daje o sobie znać. Gdy zapadła noc, demonstrujący domagali się rezygnacji ze stanowiska premiera Abhisita Vejjajiva. Punkty obserwacyjne policji były opuszczone i splądrowane.
Przed poniedziałkowym świtem grupa żołnierzy zamierzała oczyścić większą część miasta, zablokowaną przez protestujących. Skończyło się to pierwszą poważną potyczką od momentu wybuchu chaosu poprzedniego dnia. Po oddaniu serii z broni automatycznej, żołnierze przestali strzelać i obserwowali przegrupowanie demonstrantów. Nie było jasne, czy żołnierze strzelali w powietrze, czy w protestujących, ale co najmniej 49 osób zostało rannych.
Incydent wydaje się być odosobnionym przypadkiem, miał miejsce kilka kilometrów od głównego obozu tysięcy protestujących.
Nieudolność ochrony stała się oczywista, gdy w sobotę spore siły żołnierzy i policji zdołały tylko zapobiec włamaniu się protestujących na spotkanie przywódców Azji, którzy zostali zmuszeni do opuszczenia miejsca obrad helikopterami i łodziami.
Nie wiadomo, czy porażka ochrony była wynikiem marnego dowodzenia, czy cyniczną chęcią zaryzykowania narodowego upokorzenia, aby mieć pretekst do rozprawienia się z czerwonymi koszulami”, mówi Michael Monesano badacz z Singapurskiego Instyutu Badań Azji Południowo-Wschodniej.
Sytuacja pogorszyła się w niedzielę, po tym jak Abhisit ogłosił stan wyjątkowy w Bangkoku i okolicy.
Protestujący oblegli samochód Abhisita kilka minut po jego telewizyjnej deklaracji. Dziesiątki policjantów stało kilka metrów od tego miejsca, ale tylko garstka ochroniarzy próbowała oprzeć się tłumowi. Nic nie zrobiła też żandarmeria i członkowie straży granicznej.
Samochód Abhsida uszedł cało, ale inni nie mieli tyle szczęścia. Tłum zdewastował co najmniej dwa inne samochody służbowe, używając wszystkiego, co było pod ręką. „Rząd nie może już dłużej ignorować tego, co się dzieje”, powiedział Abhisit później. „W poprzednich dniach mieliśmy pewne ograniczenia, ale teraz musimy podjąć działania, zanim problem ulegnie eskalacji, która przyniesie więcej strat i konfrontacji”.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Tajlandczycy zastanawiają się, kto poniesie odpowiedzialność za wybuch zamieszek. Reviewed by on 15 kwietnia 2009 .

BANGKOK – ulice Bangkoku wyglądały jak sceneria rewolucji bez nadzoru władz. W niedzielę przed największym w mieście luksusowym centrum handlowym, protestujący przeciwko rządkowi zmusili dwa uzbrojone samochody do zatrzymania się. Ludzie machali flagami i krzyczeli „Demokracja”. Ubrany na czerwono tłum otoczył pojazdy i zażądał kluczyków od nieszczęśliwych żołnierzy, siedzących w środku. “Przepraszamy, nie możemy ich

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

Pozostaw odpowiedź