Indie,Inne

System wojen połączonych: Afganistan a Indie

Ktoś  niezorientowany może powiedzieć: ,,E, tam Indie, przecież nawet nie graniczą z Afganistanem i nie mają tam swoich wojsk. Na pewno dla nich Afganistan nie jest tak ważny jak dla nas’’. A nic z tych rzeczy. Afganistan ma dla Indii dużo większe znaczenie niż dla Polski, i byłoby tak nawet wtedy gdyby nasz kraj miał w Hindukuszu cztery czy osiem razy więcej żołnierzy. Indie przekazały już na odbudowę rozszarpanego wojną kraju ogromne sumy, a najnowsze doniesienia prasowe wskazują, iż ich rola w tym procesie może wzrosnąć. Rozważa się ponoć opcję, by to indyjskie służby bezpieczeństwa ćwiczyły afgańską policję. Z kolei David Miliband, brytyjski minister spraw zagranicznych, zaproponował niedawno utworzenie ,,regionalnej rady’’ ds. Afganistanu, której członkiem miałyby być Indie.

Poniższy tekst jest próbą pokazania, jakie znaczenie dla toczonej od ośmiu lat afgańskiej wojny ma postawa Nowego Delhi.

indie-afganistan3

1947-2001: od przyjaciół do wrogów

Najbardziej podstawowy powód, dla którego Afganistan jest ważny dla Indii, jest na literę P i składa się z ośmiu liter. Jako że Pakistan był wrogiem Indii od samego początku, od roku 1947 r., Afganistan był zawsze ważny jako potencjalna przeciwwaga dla Pakistanu, zgodnie z zasadą, że skoro mamy sąsiada-rywala, to trzeba z jego sąsiada uczynić naszego sojusznika. Ponadto, Afganistan jest dla Indii bramą do Azji Środkowej i jej surowców (z tym, że i tu jest po drodze państwo na P).

Na szczęście dla Indii relacje Pakistanu z Afganistanem rzadko bywały dobre. Jednym z powodów tego jest kwestia plemion pasztuńskich. Zamieszkane przez nie tereny leżą w obydwu krajach, z czego większość żyje jednak w Afganistanie. Wracające raz na jakiś czas marzenia o budowie zjednoczonego Pasztunistanu są śnione jako koszmary w Pakistanie: oznaczałyby one utracenie przez kraj kolejnego terytorium (po ,,wschodnim skrzydle’’, obecnym Bangladeszu, w 1971 r.). W Afganistanie zaś, zwłaszcza po tym jak Islamabad poparł talibów, wielu ludzi za Pakistanem, łagodnie mówiąc, nie przepada. Niektórzy Afgańczycy sądzą, iż Pakistan chce ich kraj kontrolować albo przynajmniej bezustannie osłabiać.

Nic dziwnego, że do lat 80. relacje między rządami w Kabulu i Nowym Delhi były bardzo dobre. Niejeden Afgańczyk studiował w Indiach. Niektóre pięknoduchy do listy czynników składających się na dobre stosunki skłonni są też dodawać wspólną starożytną przeszłość (dawny region Gandhara, leżący w granicach obecnych Afganistanu i Pakistanu, stanowił część cywilizacji indyjskiej), a nawet popularność filmów indyjskich w Afganistanie. Te ostatnie argumenty to już jednak przesadny optymizm: relacje sprzed tysięcy lat rzadko kiedy mają przełożenie na stan obecny, a gdyby gusta filmowe rzeczywiście przekładały się na dobre stosunki międzypaństwowe, to Indie i Pakistan byłyby teraz najlepszymi przyjaciółmi.

Historia ma jednak ironiczne poczucie humoru: dobrą pozycję Indii w Afganistanie zniszczył pośrednio ich ówczesny największy sojusznik, Związek Radziecki. Przeciwnikami rozpoczętej w 1979 r. moskiewskiej inwazji stali się mudżahedini, finansowani przez USA i arcywroga Indii, Pakistan. W 1989 Sowieci wycofali się jak niepyszni, ale poza wrakami czołgów pozostawili po sobie rozdzierającą kraj wojnę domową. Osłabiła ona Afganistan do tego stopnia, iż w 1996 władzę udało się przejąć radykalnym talibom.

W ten sposób w Kabulu osiadł najbardziej propakistański ze wszystkich afgańskich rządów. Nowemu Delhi pozostało wspieranie opozycji: antytalibskiego Sojuszu Północnego, łącznie ze słynnym ,,Lwem Doliny Lwów’’, tadżyckim przywódcą Masudem. Tymczasem talibowie zaczęli gościć u siebie niektóre antyindyjskie organizacje terrorystyczne z Kaszmiru, które zakładały na terenie Afganistanu swoje obozy treningowe. Jeśli chodzi o popularność indyjskich filmów, to zostały one zakazane przez talibów wraz z innymi „niemoralnymi zjawiskami” takimi jak muzyka. A co do starożytnych związków między terytoriami obu państw, zostały one symbolicznie pogrzebane pod gruzami wysadzonych przez talibów posągów Buddy.

2001-2010: Im większa pomoc, tym większa przemoc?

Historia lubi także powtarzać swoje żarty. Tak jak inwazja sojuszniczego ZSRR doprowadziła do zniszczenia wpływów indyjskich w Afganistanie, tak inwazja USA, niegdyś  sowieckiego rywala, dała Indiom szansę na ich odzyskanie – a może nawet wywalczenie czegoś więcej. W 2001 r. żądni zemsty za wydarzenia z 11 września Jankesi zażądali od talibów wydania Osamy bin Ladena. Gdy ci odmówili, amerykańskie natarcie zepchnęło ich do defensywy, a do Kabulu powróciły stronnictwa proindyjskie. Dość powiedzieć, iż obecny prezydent Hamid Karzai studiował w Indiach politologię, a jego pozytywny stosunek do rządu tego kraju nie jest tajemnicą.

Ze względu na oczywiste stanowisko Pakistanu, Indie nie mogłyby, nawet gdyby tego bardzo chciały, wysłać swych regularnych wojsk do Afganistanu. Pozostawało im zastosowanie tak zwanego soft power. Podczas jednak gdy w NATO sojusznicy spierali się kto ma dosłać ile żołnierzy, indyjska ,,miękka siła’’ przyniosła całkiem twarde rezultaty. Indie są jednym z kilku państw, które udzieliły Afganistanowi największej pomocy finansowej (ponad miliard dolarów). Ponadto, w rekonstrukcji zniszczonego kraju udział bierze kilka tysięcy Indusów. Odbudowują wszystko ,,od linii przesyłowych po toalety’’, w tym m.in. szkoły, budynki użyteczności publicznej, infrastrukturę. Ten ostatni punkt to przede wszystkim budowa drogi do granicy irańskiej, co pozwala Indiom handlować z Afganistanem poprzez Iran, zupełnie omijając trasy pakistańskie. Wreszcie, Nowe Delhi przekazało Kabulowi setki pojazdów i potężną pomoc żywnościową.

Uczestnicząc w procesie regeneracji kraju (co niewątpliwie jest czynem chwalebnym) Indie zamierzają nie tylko odnowić dobre relacje z Kabulem, bo to już się dokonało, ale skutecznie skontrować w tym kraju wpływy pakistańskie. W Islamabadzie zwraca się uwagę, iż po 2001 r. Indie otworzyły w Afganistanie cztery konsulaty: w Mazar-e-Szarif, Heracie, Kandaharze i Dżalalabadzie. Pakistańczycy twierdzą, iż jest to podejrzanie dużo, i że placówki rozmieszczono w czterech częściach kraju, niejako opasując go. W ich mniemaniu indyjskie placówki dyplomatyczne służą rozbudowie wpływów i działalności wywiadowczej.

Ta sama logika musiała kierować osobami, które w czerwcu 2008 i październiku 2009 dokonały zamachów na indyjską ambasadę w Kabulu. Za pierwszym razem zginęło ponad 50 osób, za drugim 17. W Indiach ataki te zinterpretowano jednoznacznie, winą za nie obarczając pakistański wywiad. Ponadto, w ostatnich latach liczne były śmiercionośne ataki na obywateli indyjskich pracujących przy rozmaitych afgańskich projektach. Choć do odpowiedzialności za większość z tych zamachów przyznali się talibowie, nie wyklucza to (ani ostatecznie nie dowodzi) zaangażowania służb Islamabadu. Jeśli tak, ataki na indyjski personel są swoistą odpowiedzią na rosnącą obecność Nowego Delhi w Hindukuszu. To, co dzieje się w Afganistanie między Indiami a Pakistanem nie jest zatem jedynie wojną na słowa. To tajna rozgrywka o wpływy, w którą angażuje się wielkie pieniądze, siły polityczne, a być może nawet bardziej radykalnie i bezpośrednie środki.

Należy zrozumieć, że konflikt w Afganistanie nie jest jedną, spójną  wojną, w której mamy dwa stałe sojusze rozdzielone wyraźną  linią, jak w hollywoodzkim filmie akcji. Jest to raczej zbiór mniejszych wojen, mozaika skomplikowanych konfliktów. I tak wojna Sojuszu Północnego z talibami połączyła się w 2001 r. z nową wojną Ameryki z Al-Kaidą.  Nie wspomnę tu już o różnych konfliktach etnicznych i plemiennych czy też wojnie z przemytem narkotyków Jakby tego było mało, kilka lat po wkroczeniu Amerykanów rozpoczął się konflikt talibów pakistańskich z rządem islamabadzkim. Równocześnie toczy się wspomniana wojna wpływów między Indiami a Pakistanem.

2010 -…  Węzeł gandharski

Jeden z pierwszych znanych najeźdźców na terytoria współczesnego Afganistanu, Aleksander Macedoński, miał ponoć niegdyś do rozwiązania słynny węzeł gordyjski, według legendy zapewniający władzę  nad całą Azją. Poprzez odwołanie do historycznej nazwy Gandhara możemy powiedzieć, iż obecni najeźdźcy – Amerykanie – mają do rozsupłania węzeł gandharski. Splot ten jest niemniej trudny do rozpracowania co ten z Gordion (strach tylko pomyśleć jakie rozwiązanie stanowiłoby współcześnie odpowiednik cięcia mieczem). Na węzeł ten składają się supły powiązanych ze sobą konfliktów i sprzecznych interesów: jednym z nich jest właśnie rywalizacja indyjsko-pakistańska.

Bo spójrzmy na to tak: Waszyngtonowi dla prowadzenia wojny w Afganistanie niezbędna jest pomoc Pakistanu, ale dla jej wygrania potrzebna jest pomoc maksymalnie wielu państw. Z tym jest właśnie problem. Część natowskich sojuszników wykonuje swoje zadania co najmniej niechętnie, a rosnące problemy coraz bardziej kompromitują całą misję. Zwiększona pomoc indyjska nadawałaby się idealnie, Nowe Delhi wiele tu już zrobiło i zrobić może. Sęk w tym, że każda kolejna wygrana Indii w Afganistanie dla Pakistanu jest przegraną. Wiadomo na przykład, jak ucieszą się w Islamabadzie, jeśli rzeczywiście indyjskie siły będą ćwiczyć afgańską policję. Im więcej Amerykanie dadzą Indiom udziału w Afganistanie, tym bardziej będzie narastać opór Pakistanu. Uśmierzanie jednego konfliktu powoduje zaognianie innego, a węzeł pozostałe beznadziejnie zaciśnięty.

Czy zatem nie korzystać z pomocy indyjskiej? Jednakże im bardziej wojna się przedłuży, tym bardziej to wsparcie będzie nieodzowne. W obliczu kolejnych klęsk koalicja sojuszników Waszyngtonu może się zacząć wykruszać, czego sygnały mieliśmy już w przeszłości. Dla wielu państw chęć posiadania dobrych relacji z USA czy zwalczania terroryzmu może się okazać niewystarczającym powodem do utrzymywania kosztownych kontyngentów w, zdawałoby się, niekończącej się wojnie na drugim końcu świata. Natomiast Indie są tam, ,,drzwi obok’’; dla nich Afganistan zawsze pozostanie krajem ważnym. Nowe Delhi jest w stanie przeznaczyć dowolną ilość środków dla podtrzymania partnerstwa z Kabulem i będzie gotowe do pomocy nawet wtedy, gdy wszyscy inni zawiodą.

Co ma wybrać Waszyngton, jeśli nadal chce tę wojnę wygrać? Pogodzenie Indii z Pakistanem nie jest przecież możliwe i jeszcze długo nie będzie. Jeśli Amerykanie nie zdecydują się na żadne radykalne kroki (takie jak po prostu wycofanie się) będą zmuszeni bez przerwy utrzymywać równowagę między wpływami indyjskimi i pakistańskimi i bezustannie pełnić rolę mediatora między Islamabadem a Nowym Delhi.

Wycofanie się Amerykanów z Hindukuszu byłoby również nie po myśli Indii. Na niedawno zakończonej konferencji w Londynie natowscy sojusznicy zgodzili się ostatecznie rozpocząć rokowania z ,,dobrymi’’ talibami (czyli bardziej umiarkowanymi), w przeciwieństwie do talibów ,,złych’’ (radykalnych). Może być to krok w kierunku odtrąbienia odwrotu, a w każdym razie przyznanie, że całych sił wroga nie da się pokonać.  Taka decyzja jest zupełnie nie po myśli Nowego Delhi, według którego nie można dzielić talibów na skrajnych i umiarkowanych, ani tym bardziej z nimi negocjować (choć na poziomie dyplomacji Indie kilkakrotnie wydawały się na to przystawać). Jest to natomiast gratka dla Islamabadu, który w takich mediacjach z ,,dobrymi’’ talibami mógłby pośredniczyć, rozbudowując tym samym swoje wpływy.

Nowe Delhi obawia się, że Waszyngton pewnego dnia porzuci afgański węzeł bez jego rozsupływania. Kto jednak będzie wtedy próbował rozdzielać wpływy indyjskie i pakistańskie w Afganistanie? I jak zachowają się oszczędzeni ,,dobrzy’’ talibowie? Wiele wskazuje na to, iż konflikt może zakończyć się w pewnym sensie tak jak sowiecki: mocarstwo odejdzie, wojna pozostanie.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
System wojen połączonych: Afganistan a Indie Reviewed by on 1 marca 2010 .

Ktoś  niezorientowany może powiedzieć: ,,E, tam Indie, przecież nawet nie graniczą z Afganistanem i nie mają tam swoich wojsk. Na pewno dla nich Afganistan nie jest tak ważny jak dla nas’’. A nic z tych rzeczy. Afganistan ma dla Indii dużo większe znaczenie niż dla Polski, i byłoby tak nawet wtedy gdyby nasz kraj miał

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

Pozostaw odpowiedź