Wywiady

Świat otwiera się na Azję – Wywiad z Adamem W. Jelonkiem, Ambasadorem RP w Malezji, Filipinach i Brunei

Adam Jelonek

Michał Lubina*, Krystian Wiciarz*: Azja jako kontynent nabiera coraz większego znaczenia. Coraz powszechniejszy pogląd głosi o przesunięciu się globalnego punktu ciężkości właśnie do Azji. Jak my, jako Polska, to rozumiemy? W jaki sposób reagujemy i jaka powinna być nasza polityka w tym kontekście?

AJ: Istotnie, Azja stała się kontynentem,  na który zwrócone są oczy całego świata. Część badaczy, jak chociażby Immanuel Wallerstein, twierdzi, że tam wkrótce przemieści się światowy „rdzeń” i tam przebiegać będą wszelkie procesy decyzyjne związane z politycznym, gospodarczym i militarnym porządkiem w świecie. Pamiętać należy jednak, że Azja to też ogromne kontrasty i traktowanie jej jako jednego podmiotu, świadczy co najwyżej o ignorancji. Polska polityka zagraniczna po okresie koncentracji na sprawach europejskich i euroatlantyckich powoli otwiera się również na Azję. Choć spotykamy się z głosami krytyki co do tempa tego otwarcia, powinniśmy wszakże pamiętać, że Polska robi to na miarę swoich sił i możliwości, a porównywanie nas z krajami o długiej tradycji stosunków z państwami azjatyckimi, czy niewspółmiernym potencjale gospodarczym i politycznym jest mało celowe.


ML, KW: Kishore Mahbubani twierdzi, że Zachód mógłby się nauczyć od Azji wiele cech, które sam zatracił. Czy zgadza się Pan z tym stwierdzeniem? Czego moglibyśmy się od Azji nauczyć?

AJ: Odpowiem nieco przewrotnie. To stwierdzenie pobrzmiewa nieco jak często ongiś powtarzane zdanie au rebours, że to Azja mogłaby wiele nauczyć się od Zachodu. Tyle, że wówczas powtarzano je w kontekście ekspansji mocarstw kolonialnych w tym obszarze świata. Myślę, że proces uczenia się trwa i ma charakter dwustronny. Fascynacji sukcesami Azji na Zachodzie towarzyszy nie mniejsza fascynacja Zachodem, jego kulturą, osiągnięciami gospodarczymi i potęgą w wielu krajach azjatyckich. Wskazywanie co w Azji jest „dobre” i co powinniśmy za wszelką cenę przejąć, świadczy o naiwności i pomijaniu faktu, że wiele cech społeczeństw azjatyckich i ukształtowanych tam systemów wartości powstawało na przestrzeni dziesiątek i setek pokoleń. Teraz zresztą w równie szybkim tempie znaczna ich cześć ulega zatraceniu. W tym kontekście, nie wszystko co jest dobre dla Azji musi sprawdzić się w Europie.

ML, KW: Napisał Pan kiedyś, że gdy analizujemy azjatyckie demokracje, to nieświadomie patrzymy przez pryzmat wartości stworzonych w naszym kręgu kulturowym, co prowadzi do istotnych błędów. Te wartości to wartości liberalizmu, z którymi zachodnia demokracja jest nierozłączna. Postulował Pan aby o demokracjach w Azji Wschodniej mówić raczej jako o demokracjach nieliberalnych. Czy zgadza się Pan z tezą Roberta Putnama, że aby mogła powstać demokracja w naszym rozumieniu, musi wpierw powstać swoista kultura demokratyczna?

AJ: Istotnie. Na azjatyckie demokracje spoglądamy często przez pryzmat zachodniej kultury i tradycji politycznej. Dodam więcej – często kultury wyidealizowanej nie mającej nawet w Europie czy w Stanach Zjednoczonych przełożenia na istotnie zachodzące procesy polityczne. Na demokracje trudno zresztą patrzeć oczami Azjatów. Także oni za punkt odniesienia stawiają sobie w tym przypadku świat Zachodu – nawet wtedy gdy głośno mówią o demokracji z „azjatycką twarzą”. Myślę jednak, że w przypadku tego regionu świata odwoływanie się do wartości liberalizmu, czy demokratycznej kultury prowadzi w ślepą uliczkę. Do analizy systemów politycznych powinniśmy jako podstawowe narzędzie stosować definicję Schumpetera, która pozwala stwierdzić występowanie minimalnych procedur demokratycznych. W tym sensie łatwiej nam będzie określić czy dany kraj jest czy nie jest demokratyczny. Spoglądanie na azjatyckie demokracje (choć zastanawiałbym się też czy nie na część demokracji europejskich) poprzez pryzmat głęboko zakorzenionych wartości liberalnych zmierza donikąd. Znaczna część państw azjatyckich, z mniejszym lub większym powodzeniem, wprowadziła i wprowadza w życie demokratyczne procedury. Żadne z państw azjatyckich, jak dotąd przynajmniej, nie jest bliskie ideałom politycznego liberalizmu.

ML, KW: Jak określiłby Pan demokrację w Malezji? Kontrowersyjny premier Mahathir bin Mohamad uznał kiedyś, że za sukcesem jego kraju oraz dynamicznych gospodarek i demokracji w Azji Południowo-Wschodniej, kryją się swoiste „wartości azjatyckie”. Pan należy do zwolenników koncepcji, wedle której łączenie wartości z ustrojem jest błędem. Podjął Pan kiedyś badania, które udowodniły, że coś takiego jak  „wartości azjatyckie” to tylko pusty konstrukt.

AJ: Należy rozróżnić „wartości azjatyckie” jako pojęcie określające odmienność kulturową i „wartości azjatyckie” jako instrumentalizowaną formę ideologii. Truizmem byłoby stwierdzenie, że społeczeństwa azjatyckie są odmienne w swych wierzeniach, ideałach i celach od społeczeństw europejskich. Są one także niezmiernie zróżnicowane i wszelkie próby sprowadzania ich do jednego wspólnego mianownika są skazane na niepowodzenie. W swych badaniach dowiodłem przede wszystkim tego, że „wartości azjatyckie” per se nie istnieją. Mało tego, że pod wieloma względami społeczeństwo polskie, ze swym przywiązaniem do rodziny, tradycji, czy względnym poszanowaniem hierarchii, okazuje się być bardziej „azjatyckie”niż niektóre społeczeństwa Azji. Nie wiedzieć czemu „wartości azjatyckie” w rozumieniu Mahathira czy Lee Kuan Yew przeżywają prawdziwy renesans w polskich kręgach naukowych. Tu w Azji budzą już teraz co najwyżej uśmiech zażenowania.

ML, KW: O krajach Azji Południowo-Wschodniej, w tym o Malezji, mówi się często, że są „tygrysami gospodarczymi”. Region rzeczywiście ma duży potencjał, lecz leży w tradycyjnej orbicie interesów USA , Japonii czy Chin. Czy kraje europejskie, w tym Polska mają tam jakieś perspektywy?

AJ: Politycy Azji Południowo-Wschodniej niechętnie potwierdziliby tezę zawartą w pytaniu. Wiele krajów regionu, w tym Malezja, stara się realizować w miarę niezależną politykę. Nie jest ona mniej lub bardziej powiązana z interesami USA, Japonii czy Chin niż nasza, polska polityka powiązana jest z interesami USA, Niemiec czy Ukrainy. Wielostronne powiązania są pewnym faktem współczesnych relacji międzynarodowych. Oczywiście wiele krajów europejskich z powodzeniem realizuje tu swoje interesy gospodarcze, choć konkurencja, i to bynajmniej nie umocowana politycznie, ze strony takich państw azjatyckich jak Chiny, Tajwan, Korea czy Indie jest coraz silniejsza.

ML, KW: Dynamicznie rozwijająca się Azja Południowo-Wschodnia pozostaje mimo wszystko nadal nieco w cieniu Chin. Czy Pana zdaniem wpływ polityczny, gospodarczy i kulturowy Chin jest korzystny dla regionu, czy też rodzi nowe wyzwania i zagrożenia?

AJ: Raz jeszcze. To jest ogląd spraw z europejskiego punktu widzenia. Wpływ kulturowy Chin w większości państw regionu jest stosunkowo niewielki. Pekin od stosunkowo niedawna silniej zaangażował się we wspieranie swojej diaspory w państwach regionu. Ekspansji kulturalnej Chin towarzyszą tu mieszane uczucia. Nie przeceniałbym tymczasem wpływów politycznych Pekinu. Sukcesy gospodarcze Państwa Środka, podobnie jak w Polsce, budzą podziw pomieszany z obawami. Tym bardziej państwa regionu poszukują partnerów w Europie i Stanach Zjednoczonych.

ML, KW: Czy pewne rozwiązania azjatyckie dałyby się Pana zdaniem przeszczepić w Polsce? Przykładowo historia malezyjskich linii lotniczych AirAsia, które z małego taniego przedsiębiorstwa, wspartego na początku inwestycją rządową, urosły wręcz do rangi potentata w Azji Południowo-Wschodniej, pokazuje, że pomysł wsparty rozwiązaniem instytucjonalnym może odnieść sukces. Czy tego typu inicjatywy byłyby możliwe w RP?

AJ: Wiecie Państwo wszystko jest możliwe. Do tego potrzebna byłaby jednak determinacja nie tylko władz ale i polskich podmiotów. W ramach anegdotki na temat sposobu myślenia przedsiębiorców z Airasia opisze pokrótce moją wizytę i spotkanie z jej wiceprezesem. Całość firmy mieści się w pomieszczeniu wielkości naszej dużej sali wykładowej. Wiceprezesi siedzą przy biurkach w open space i nie mają nawet odrębnego pokoju do spotkań. Jeżdżą najtańszymi samochodami i podróżują korzystając z najtańszych biletów lotniczych… Myślę, że to jakiś pomysł na działalność firmy – i to bynajmniej nie azjatycki w sensie kulturowym – od którego polskie przedsiębiorstwa mogłyby zacząć…

ML, KW: Jest Pan autorem podręcznika „Zarządzanie międzykulturowe”. Jakie kompetencje będą potrzebne przyszłym przedsiębiorcom w Polsce aby mogli należycie współpracować z Azjatami? Może to brak tych kompetencji stoi za tym, że Polska ma słabe relacje gospodarcze z Azjatami?

AJ: Kompetencji można się nauczyć na poziomie teorii. Niestety prawdziwe kompetencje zdobywa się w praktyce… w procesie długotrwałych spotkań, poznawania partnerów, nauki metodą prób i błędów. To wymaga czasu i to bynajmniej nie spędzonego w bibliotekach. Podręczniki, jak ten który niedługo trafi w ręce czytelników, mają jedynie zachęcić do poznania innych kultur. Biznes robi się przez poznanie partnerów…

ML, KW: Od niedawna Pańskiej placówce podlegają również Filipiny. Kraj ten nie cieszy się w Polsce wielkim zainteresowaniem. Jaka jest nasza działalność na Filipinach? Jakie stawiamy sobie tam cele? Czym są dla nas Filipiny?

AJ: Filipiny są krajem stosunkowo nam bliskim kulturowo. Sami Filipińczycy mówią o sobie jako o kulturze „halo-halo” czyli mieszance wpływów azjatyckich, europejskich i amerykańskich. Kraj w ogromnej większości katolicki, pełen kontrastów, przypomina pod wieloma względami państwo latynoamerykańskie. Z cała pewnością Filipińczycy wiedza więcej o Polsce niż my o Filipinach i z cała pewnością Polska jest tam najbardziej, może poza Wietnamem, rozpoznawalna, czy to za sprawą osoby Jana Pawła II, czy Solidarności, którą często porównuje się do miejscowej Rewolucji Siły Ludowej, która obaliła rządy dyktatury Marcosa. Na Filipinach otworzyliśmy właśnie drugi konsulat honorowy. Kilka polskich przedsiębiorstw z powodzeniem eksportuje swoje wyroby do tego kraju. Filipiny zainwestowały natomiast w port kontenerowy w Gdyni. Występuje rosnący potencjał do wymiany gospodarczej i naukowej z tym krajem.

ML, KW: Coraz więcej Polaków podróżuje do Azji Południowo-Wschodniej. Region ten jest popularnym miejscem wycieczek, indywidualnych wypraw. Nie idzie jednak za tym zainteresowanie naukowe czy publicystyczne tym regionem świata. Dlaczego tak się dzieje? Czemu Azja Południowo-Wschodnia wciąż jest u nas w cieniu Chin i Indii?

AJ: Cóż. Jednak wszystko jest kwestią proporcji. Zainteresowanie naukowe i publicystyczne Chinami jest nadal stosunkowo niewielkie. Zaś z trudem można byłoby przyrównać potencjał gospodarczy czy polityczny tego kraju z potencjałem poszczególnych państw regionu Azji Południowo-Wschodniej. W Polsce dopiero zaczęto kształcić specjalistów zajmujących się państwami regionu. Pozostaje też kwestia mody. Tak jak kilka lat temu z trudem można było dostać się na studia arabistyczne, dziś wszystkich fascynują Chiny czy Japonia. Głęboko wierzę, że moda na Azję Południowo-Wschodnią również nadejdzie.

Adam W. Jelonek – Ambasador RP w Malezji, Filipinach i Brunei, socjolog, profesor UJ.

Autorzy:

Michał Lubina – doktorant Uniwersytetu Jagiellońskiego, ekspert CSPA.

Krystian Wiciarz – doktorant Uniwersytetu Jagiellońskiego, Prezes Stowarzyszenia CTA – Closer To Asia.

Udostępnij:
  • 36
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    36
    Udostępnienia
Świat otwiera się na Azję – Wywiad z Adamem W. Jelonkiem, Ambasadorem RP w Malezji, Filipinach i Brunei Reviewed by on 6 lutego 2011 .

Michał Lubina*, Krystian Wiciarz*: Azja jako kontynent nabiera coraz większego znaczenia. Coraz powszechniejszy pogląd głosi o przesunięciu się globalnego punktu ciężkości właśnie do Azji. Jak my, jako Polska, to rozumiemy? W jaki sposób reagujemy i jaka powinna być nasza polityka w tym kontekście? AJ: Istotnie, Azja stała się kontynentem,  na który zwrócone są oczy całego świata.

Udostępnij:
  • 36
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    36
    Udostępnienia

O AUTORZE /

Avatar

komentarzy 58

  • Panie Radku!
    To bylo moje zaniedbanie. Nawet nie chce sie tlumaczyc zmiana miesca pracy itp. Obiecuje, ze bede pisal, jako pierwszy temat: niespokojne poludnie, bo opracowalem tematyke doglebnie.
    serd. pozdrawiam
    mb

  • Prof Jelonek w formie :) Powodzenia w dalekich krajach!

    • Radku, a może warto byłoby pomyśleć o zlocie współpracowników i użytkowników portalu „polska-azja”? Z chęcią poznałbym takie osoby jak Zyggi, czy Wute.

      • Avatar rysiek

        proponuje wiec takze wyjazd w teren na piekna wyspe.
        przygotuje program naukowo-rozrywkowy

  • @Panie Marcinie, Panie Mariuszu,

    Swietnie ze macie odmienne opinie na ten temat i kompetetnie o tym piszecie.
    Z wielka checia zamiescimy Wasze artykuly na temat ” Czy Wspolczesna Tajlandia jest bezpiecznym krajem”.
    Z pewnoscia to co napiszecie pozwoli sobie wyrobic opinie Polakom wyjezdzajacym do Tajlandii, ktorzy trafiaja do nas na strone, a takze wielu osobom w Tajlandii ktore nas czytaja. Jak pokazuja ostatnie statystyki Tajlandia wysunela sie juz na trzecie miejsce jesli chodzi o wizyty na polska-azja.pl ( pierwsze sa Chiny, drugie Wielka Brytania).
    @Panie Mariuszu.
    Kiedys juz Pan do nas pisal. Szkoda ze nie pociagnelismy watku… Czekamy na ciekawe, rzetelne i obiektywne teksty o Tajlandii.

    R.P

  • Z wlasnego doswiadczenia, z relacji ludzi, z mediow wiem, ze wymienione przez Pana kraje, z wyjatkiem Singapuru, maja wyzsze wskazniki przestepczosci pospolitej. W najbardziej konserwatywnych religijnie regionach Malezji, np. w Kota Baru zdarzaja sie dosc czesto pobicia bialych tylko dlatego, ze nie sa muzulmanami albo dlatego, ze niechcacy weszli do meczetu. Tajlandia ma rzeczywiscie niski wspolczynnik przestepczosci pospolitej, natomiast jest bardziej od wymienionych przez Pana krajow, zagrozona rozruchami na tle politycznym i miedzynarodowym: Patani, Kambodza, niespokojne granice z Birma i problem 3 milionow nielegalnych uchodzcow z Birmy. Spotykam w TL nauczycieli angielskiego, ktorzy wczesniej uczyli w Malezji i nie chwala sobie tego spoleczenstwa, na ktore skladaja sie trzy wspolnoty: malajska, chinska oraz hinduska.W Kuala Lumpur trzeba uwazac na zlodziei i pospolitych bandytow niemal na kazdym kroku, podczas gdy w Tajlandii czuje sie raczej bezpiecznie pod tym wzgledem. Mysle, ze fakt, iz w Malezji mozna szybciej latwiej dostac prace jako nauczyciel angielskiego niz w Tajlandii o czyms swiadczy.
    Nie bylem w Singapurze, ale z tego, co slyszalem, jest to bardzo bezpieczne panstwo. Na kazdym kroku kamery, policja w mundurach i po cywilu, zdarzaly sie przypadki, ze turysci byli aresztowani za palenie w miejscach publicznych…
    pozdrawiam p. Zyggi
    )

  • Media zapewne swoim zwyczajem przesadzają, zapewne z różnych przyczyn. To trochę tak jak z osławionymi „60 tysiącami zabitych przez Securitate” w Rumunii 21 lat temu. Ach, jak wtedy trąbili o tym mediach!…
    Natomiast Tajlandia chyba jednak nie jest najbezpieczniejszym krajem w tej części świata. Jeśli już to raczej wskazałbym Singapur, Malezję, Wietnam czy Laos. No, ale jako osoba niezamieszkała w tamtej części świata mogę się mylić.

  • Panie Marcinie! No nie do konca sie z Panem zgodze. Ja rozumiem, ze branzy turystycznej zalezy na prezentowaniu danego kraju jako oazy spokoju, uczciwosci, bezpieczenstwa i rewelacyjnie niskich cen. Piszac o „unrest South” ogolnie ma Pan racje, choc konflikt separatystyczny rozprzestrzenia na inne prowincje, m.in. na poludniowa czesc Songkla, gdzie pan dziala oraz na prowincje Hat Yai, przez terytorium ktorej biegnie glowna autostrada do Malezji. Jakkolwiek najwiecej zamachow ma miejsce w trzech prowincjach: Patani, Yala i Narathiwat. Codziennie ktos ginie. Doslownie – codziennie. Od pazdziernika roku 2004 do grudnia 2010 organizacje zajmujace sie monitorowaniem konfliktu, m.in. Human Rights Watch podaja, ze zginelo tam 4 tysiace 430 osob i wciaz dochodza nowe ofiary. A Bangkok nieszczegolnie ma pomysl na rozwiazanie konfliktu, ktory toczy sie o niepodleglosc Krolestwa Pattani Darussalam.
    Co do granicy kambodzanskiej. Nie sadze, aby CSPA przesadzala. Ten news jest jak najbardziej prawdziwy, aczkolwiek nieaktualny. Do starc dochodzi juz codziennie, gina ludzie po obu stronach, sa ranni, mamy juz kilkanascie zniszczonych tajskich domow po ostrzale artyleryjskim. Temat zaostrzajacego sie konfliktu tajsko-kambodzanskiego nie schodzi z pierwszych stron gazet, a National TV poswieca mu najwiecej czasu antenowego. Wiele biur podrozy w Bangkoku odwoluje lub przesuwa termin wyjazdow do Angkor Wat i do Phnom Pen. W Bangkoku rowniez robi sie niespokojnie. Zolte koszule zaczynaja protesty. Od paru dni obowiazuje godzina policyjna dla osob w wieku ponizej 18 lat. Czerwone koszule tez organizuje szeregi. Doprawdy wiele by pisac. Czy Tajlandia to taki najbezpieczniejszy kraj, o jakim Pan pisze? Nie sadze. Opublikowalem o tym teksty w kilku polskich gazetach oraz w mediach tajskich (artykuly tlumaczyla moja zona). Ironicznie pisze Pan, ze predzej snieg tutaj spadnie, niz wybuchnie konflikt zbrojny. Dzisja wszystko jest mozliwe w Tajlandii. Przypominam, ze biedota nie walczy o miejsca pracy, bo prace w Tajlandii ma kazdy. Ale walcza o podwyzki plac, dostep do sluzby zdrowia i edukacji. I coz z tego, ze przecietny Nui ma prace, jesli zarabia 5000 bath (150 dolarow okolo), a jego zona musi zaplacic za porod 1200 dolarow, nie mowiac juz o oplatach za dzieci w szkolach publicznych „darmowych”. Tajlandia prosze Panow to kraj sprzecznosci i konfliktow interesow; choc lagodna i usmiechnieta to w kazdej chwili moze siegnac po bron i ruszyc na parlament. Osobiscie mysle, ze konflikt wisi w powietrzu i o tym powinni wiedziec wszyscy wybierajacy sie do kraju usmiechow. A poniewaz nie zajmuje sie turystyka a dziennikarstwem i nauczaniem j. angielskiego, mam (tak sadze) bardziej obiektywny obraz Tajlandii, bo po prostu rzeczowy. I chetnie o tym napisze tekst do CSPA.
    Mariusz z Bangkoku

  • Panie Marcinie, swietnie. Zalezy nam na tym samym, a zatem umowa stoi. Bedziemy czekac artykuly Pana i kolegow. Mamy nadzieje ze zrobimy razem wiele dobrego.
    PS; Prosze jednak miec na wzgledzie iz zajmujemy sie glownie polityka, gospodarka, spoleczeństwem, stosunkami miedzynarodowymi. Rajskie plaze, surfing, kulinarne przygody, egzotyczne stroje czy wydluzane szyje kobiet z Polnocy- to jednak nie nasze tematy.

    Pozdrawiamy portal e-tajlandia.pl, wszystkich naszych czytelnikow w Tajlandii lub wybierajacych sie do tego kraju!
    CSPA

    • e-tajlandia.pl to chyba nie ten adres! Powinno być e.tajlandia.pl albo etajlandia.pl? W związku z tym mam pytanie do Marcina. Na stronie e-tajlandia.pl napisane jest: „Loty takie są bardzo komfortowe gdyż zauważ że latasz zawsze pierwszą tzw. biznes klasą, a nie jakimś tam zwykłym samolotem wyposażonym bardzo słabo i tanio” oraz „Do Tajlandii polecimy już za 500 zł w obie strony”. Czy nie jest to jakaś lipa?

  • Zaiste ma Redakcja racje, ze zainteresowanie Tajlandia jest duze, rowniez wsrod Polakow. Portal e.tajlandia zalozony przez Polakow mieszkajacych tutaj jest b. popularny, podobnie jak Centrum Studiow. Polacy, wiecie Panowie Panie, sa bardzo ostrozni, przewidujacy i przezorni. Wyjezdzajac do Azji wiele czytaja o niej, a ze nie ma za wiele portali o Azji, wiec CSPA i wspomniany nasz portal sa glownymi zrodlami wiedzy. A przed przyjazdem jeszcze dzownia do nas, emailuja zadajac dziesiatki tych samych pytan, glownie o bezpieczenstwo. Dobrze, przygotuje wiec artykul, poprosze kolegow o pomoc, bo paru moich znajomych nawet dokumentuje poludniowy separatyzm. Mozemy tez od czasu do czasu przeslac cos innego. Niedlugo w Songkla odbeda sie azjatyckie zawody rajskich ptakow spiewajacych. Tu na poludniu panuje szal na te ptaki, a ich ceny osiagaja nieraz wartosc samochodu. Wdzieczny temacik, mysle.
    Dziekuje Redakcji i zatem bedziemy w kontakcie
    mk

  • Panie Marcinie,

    Swietny pomysl. Wlasnie chcielismy to Panu zaproponowac. Tajlandia to wazny w Azji kraj ( i bardzo ciekawy). Bardzo wiele osob w Tajladnii przeglada nasz portal. Na pierwszym miejscu sa Chiny, na drugim UK ( to zrozumiale) pozniej USA i na czwartym miejscu wlasnie Tajlandia. Zdajemy sobie zatem sprawe z naszej slabosci, bo na portalu piszemy o Tajlandii rzadko. Spadl nam Pan z nieba i czekamy z niecierpliwoscia na Panskie teksty.
    W dodatku zalezy nam na tym samym co Panu. Odejsciu od stereotypow w opisie Azji i przyblizeniu ludziom w Polsce tego jak sytuacja wyglada tam NAPRAWDE.
    Bardzo Panu dziekujemy za konstruktywna krytyke i mamy nadzieje ze uda nam sie zrobic wiele dobrego w propagowaniu prawdziwego obrazu Tajlandii i jej rzetelnego opisu.

    serdecznie pozdrawiamy,
    CSPA

  • uciekla mi mysl, przepraszam, musze dopisac wazny element. otoz obecnie informujecie Panstwo, ze „padl strzal na granicy tajsko-kambdz”. No ten strzal padl prawie dwa tygodnie temu. TAM NIE MA ZADNYCH WALK! Spor o swiatynie odbywa sie na poziomie „dyplomatolkow” tajsko-kambodzanskich, ktorzy uwielbiaja tego rodzaju spory, a ktory to spor nie pozwala dokonczyc transazjatyckiej linii kolejowej. To jest problem. Tu nie ma wojny i jej nigdy nie bedzie. Tajlandia i wojna? Predzej snieg tu spadnie! O tym napiszcie, a nie straszcie kolejnymi walkami na granicy kambodzanskiej, ludzie! Na milosc boska! Juz mnie glowa boli od ciaglego tlumaczenia na telefon Polakom, ze MOZECIE BEZPIECZNIE POJECHAC DO KAMBODZY, ze na poludniu jest taka wyspa o nazwie Phuket i tam nie ma zadnych zamachow. Turysci, ktorzy nigdy nie byli w TL, nie maja zielonego pojecia o tym kraju. Dla nich news, ze na poludniu sa zamachy kojarzy sie jednoznacznie: cale poludnie jest niebezpieczne, a wiec kurka, nie ma jak nawet do Malezji pojechac. Nie wiem, moze napisze tekst o „walkach w Tajlandii”. Jesli CSPA zamiesci, prosze o odpowiedz. Podpisze sie z imienia i nazwiska, czekam na odp. i pozdrawiam
    mk

  • Witam Panstwa!
    Mieszkam i pracuje w Tajlandii w prowincji Songkla, gdzie prowadze m.in. biuro turystyczne. Wasz portal czytam w miare regularnie, choc niekiedy nie mozna go otworzyc, ale to juz wina slabego tajskiego netu. Chialbym przylaczyc sie do postulatu Szanownego Pana Zyggi. I dodac od siebie, ze niedawno CSPA podala do wiadomosci, ze w okregu walk separatystycznych w Pattani zamachowcy zabili 5 wolontariuszy, podczas gdy rzeczywiscie tylko ich ranili. Dzieki Bogu (nie wiem, albo dzieki Buddzie? :) ) nikt nie zginal. W swiat jednak poszedl „news” – kolejnych 5 ofiar na poludniu Tajlandii. Dla mnie i mojej firmy – i prosze uwierzyc, ze nie chodzi mi wylacznie o wlasny interes, aczkolwiek takze – nie jest dobre ukazywanie Tajlandii w swietle faktow terrorystycznych zamachow. Jezeli rzeczywiscie do nich dochodzi, a dochodzi choc ostatnio glownie w Narathiwat, macie prawo – ba – obowiazek poinformowac. Jednak dezinformacja tak powazna na CSPA, nas Polakow prowadzacych interesy turystyczne w Tajlandii powaznie boli. A i samej Tajlandii nie jest to in plus. Dosc powiedziec, ze media wypastwily sie nad „krajem tysiaca usmiechow” relacjonujac niecaly rok temu, czy raczej podgrzewajac atmosfere, o protestach w Bangkoku. Od marca 2010 do sierpnia 2010 stracilismy ok. 30 proc. turystow, w porownaniu do roku 2009. A jesli teraz jeszcze Panstwo epatujecie tematem bloodshirts, to kolejny gwozc do trumny. A jesli juz piszecie o separatyzmie, prosze laskawie dodac, ze owe trzy prowincje sa wylaczone z ruchu turystycznego i nie maja zadnego – podkreslam – zadnego wplywu na bezpieczenstwo Polakow i wszystkich turystow w Tajlandii, ktora pozostaje najbezpieczniejszym krajem w tej czesci swiata. I nie jest to slogan, Droga CSPA, ale fakt, ktory potwierdzi wam kazdy Polak tutaj mieszkajacy, kazdy Europejczyk czy Amerykanin, a jest nas tutaj (bialych) ok. jeden milion. Postulat mojego Szanownego Przedmowcy aby teksty z Thailandnews tlumaczyly osoby znajace j. angielski jest tak wymowny, iz komentowanie go byloby dodawaniem cukry do miodu.
    dziekuje za uwage i zrozumienie
    marcin

  • Przyznaję, zareagowałem zapewne zbyt szorstko i impulsywnie pod adresem samej pani Kulawik. Niemniej zapewniam, że będę obserwował uważnie jakośc newsów na portalu. W końcu portal reprezentuje CSPA, który jest think-tankiem – a to nazwa, która zobowiązuje do określonego poziomu.

  • Szanowni,

    Nie tolerujemy tego, pracujemy nad jakoscia i bedziemy to zmieniac. Wkrotce ukaze sie duzy wywiad na temat dzialalnosci CSPA, w ktorym odniesiemy sie do problemu newsow i wielu innych.

    Pamietajcie prosze ze portal nie jest gazeta. Za dostep do niego sie nie placi, a reklamy nie pokrywaja kosztow utrzymania. Osoby ktore redaguja newsy, to mlode dziewczyny ktore robia to za darmo i chca zdobyc troche doswiadczenia. Popelniaja bledy. Bedziemy pracowali nad ich wyeliminowaniem, jednak z dwojga zlego prosze Was o linczowanie CSPA, a nie tych mlodych osob.
    Jesli tak bardzo denerwuja Was te newsy prosze o przeslanie mlodych chetnych osob ktore beda chetne by odbyc u nas praktyke i redagowac te newsy lepiej. Ewentualnie prosimy o wsparcie finansowe, to pozwoli nam wyjsc naprzeciw Waszym oczekiwaniom ( w obecnej sytuacji jest to trudne) i zaserwowac Wam ciekaw tresc, pozbawiona wiekszych wpadek..

    Chcialbym takze zaznaczyc iz CSPA jest think tankiem. Pisze analizy, raporty, prowadzi projekty. Natomiast portal polska-azja.pl, jest jego wizytowka, ale przede wszystkim tez platforma wymiany pogladow o Azji ( i to wcale nie jednostronnych, tj mowiacych ze Azja jest wylacznie dobra, lepsza od Europy, lub na odwrot, Azjaci znajduja sie na nizszym poziomie cywilizacyjnym, a jak „nadgonia” to stana sie tacy sami jak Europejczycy). W tym sensie prosze nie dyskredytujcie nas z powodu kazdego bledu jaki pojawia sie u nas na stronie, czy z powodu komentarzy, ktore czesto przybieraja tutaj forme prowokacji czy wyzwisk ( osobiscie nie zwracamy na nie uwagi), a ktore dopuszczamy, kierujac sie europejska zasada wolnosci slowa (niech kazdy pisze co chce, madrzy ludzie i tak wyciagna wnioski).
    Wiecej o tych kwestiach i wielu wielu innych w wywiadzie ktory ukaze sie wkrotce. Mamy nadzieje ze usprawni on komunikacje miedzy nami i zwiekszy Wasza satysfakcje z wizyt na portalu polska-azja.pl ( zwiazanym z CSPA). My w kazdym razie myslimy jak to zrobic i pracujemy nad tym.

    serdeczne pozdrowienia,
    CSPA

  • CSPA uchodzi za think-tank. I jeszcze kilka-kilkanaście dni temu miałem takie wrażenie, pisząc nawet gdzieś na Forum, że idzie na CSPA ku lepszemu. W dziale Korea Pd. News pisało na temat, czyli o sprawach Korei Pd. Pani Kulawik jakby znikła. Nie przewidziałem, że… owa pani wróci i że dalej będzie konsekwentnie kompromitować portal, na którym pracuje. Już wspominałem, że pani Kulawik w dziale Korea Pd. News publikuje bzdurne, zmielone przez translator newsy nt. Birmy i Laosu, więc ktoś musi powiedzieć temu dość. Niech tym kimś będę ja. Niniejszym wypowiadam pani Kulawik wojnę na Forum! Będę konsekwentnie wytykał i ośmieszał publikowane z Jej nazwiskiem banialuki! Dlaczego? Ano, dlatego, by czołowy polski portal o tematyce azjatyckiej oczyścić z grafomanii i dyletanctwa!
    Wczoraj w dziale Korea Pd. News dowiedzieliśmy się, że 2000 ludzi to 34,1 %mieszkańców Birmy. A dziś pani Kulawik pisze: Cyt. „Finlandia chce dać Laosowi 8 milionów dolarów, aby wziąć udział w realizacji projektu cyfrowej mapy Laosu.
    Program ma na celu odnalezienie nowych sposobów wykorzystania zasobów regionu Rzeki Mekong w imię zrównoważonego rozwoju” – powiedział doradca techniczny SNGS, Kari Suominen.
    Projekt ma pomóc Państwowemu Instytutowi Geograficznemu stworzyć, zarządzać oraz przekazywać najnowsze dane publicznym oraz prywatnym klientom Laosu.
    Program będzie zawierać dane wykorzystywane w mapach topograficznych . Pierwsze zdjęcia terenów oraz sczytywanie danych rozpocznie się w Savannakhet, Champassak, Xekong, Attapeu i Khammuan” -dodaje Kari Suominen.”
    Źródło: Vientiane Times
    Tłumaczenie: Aleksandra Kulawik
    Ciekawe, co znaczy skrót SNGS? I kto to taki: „klient Laosu”. Wreszcie, co znaczy wyraz „sczytywanie”? To nawet nie robota made by translator, to zwykła grafomania i nieuctwo!! Piszę o tym tu, bo pod samym postem nie bardzo mogę („comments are closed”). Tym „comments are closed” pani Kulawik zdaje się chytrze, jakby w przeczuciu własnej niewiedzy, uchronić przed „gromami” Forumowiczów. Ale przed moimi się nie uda; wojna o jakość newsów na CSPA rozpoczęta! Oj, będzie się działo!

    • Tym powinni zając się kierujący portalem, a jeśli nie interweniują to znaczy, że tolerują i akceptują taką fuszerkę. Jeśli fuszerka jest tolerowana i akceptowana to dobitnie świadczy to o jakości portalu.

  • Panie wute?
    Czy to moze Panski tekst pt. : „Aleksander Sołżenicyn – przesłanie Mistrza dla Nas”
    opublikowany na Niezaleznym Forum Publicystow?
    A.S. to moj ulubiony pisarz, zas „Archipelag Gulag” to powiesc zmieniajaca czytelnika na zawsze. „Człowiek z natury jest słaby, stąd dobro wspólne wymaga, aby hołubić nie jego, ale religię, wspólnotę i tradycję. W przeciwnym razie świat pogrąży się w chaosie egoizmu, oznaczającym kryzys rodziny, państwa i religii” – piekne slowa

    • Nie to nie jest mój tekst.
      Niemniej muszę dodać, że A.S. to pisarz, który miał największy wpływ
      na mój światopogląd. On dogłębnie ugruntował moje poglądy, które
      już miałem przed przeczytaniem jego dzieł.
      Archipelag Gułag to najwybitniejsze dzieło XX wieku.

  • Panie wute! Bardzo Panu dziekuje! Przekonal mnie Pan do pozostania na forum. Przeczytalem rowniez Panski rzeczowy i b. dobry tekst.Ma Pan klase
    Tomasz

  • I jako kropka nad i, ostatnie moje na forum dowalenie Zyggiemu. Przytaczam oto jego wlasne slowa, tym razem, co pisal o Malezji: „Z kolei znajomi z Dżakarty zwrócili moją uwagę na niewesołą sytuację indonezyjskich niań zatrudnionych w Malezji. Również indonezyjskie media alarmują: Zaskakująco często kobiety te są tam poniżane, maltretowane, gwałcone. Zdarzały się nawet wypadki śmiertelnych pobic. Na te patologiczną sytuację zapewne wpływ ma antyindonezyjska postawa wielu Malajów i malezyjskich Chińczyków. A naturalnym rezultatem jest wzajemna niechęc obu krajów”.

    Czy Panie Zyggi, tego oto powinnismy sie uczyc od Azji: gwaltow, korupcji, wzajemnej niecheci i egoizmu? To pytanie zadaje, bo ono padlo z ust Lubiny skierowane do p. Ambasadora. No odpowiedz sobie do cholery Zyggi. Czy powinnismy sciagac do Europy azjatycki przyklad chamowy a moze jesc psy i szzury jak w Kambodzy?
    Wiecej z Zyggim nie dyskutuje, wylogowuje sie z cspa (celowo z malych liter) i zapewniam, ze wiecej nie bedszie moich wpisow, bo nie chce wam robic publiki. Co innego gdyby cspa byla obiektywna. Niestety jest to portalik kilkunastu wielbicieli samosie onanizujacych wlasnymi wypocinami i klamstwami. Wiec w dupie mam takie dyskusje. Wracam do swojej pracy, czyli ukazywania Azji taka jaka ona jest na prawde. czesc!

    • Panie Wnikliwy,
      Nie jest to tak, że na tym portalu piszą sami ludzie pozbawieni obiektywnego spojrzenia na Azję. Choć tacy tu są.
      Ja np. w dniu dzisiejszym, paręnaście wpisów wyżej, poddałem wątpli-
      wość czy Chiny w ogóle wyprzedzą USA. A więc popełniłem świętokradztwo umysłowe, bo cały świat mówi, że to tylko kwestia czasu. Podałem 5 punktów dlaczego nie.
      Nie ma co się unosić. Warto, żeby Pan pozostał.

    • Jasne, Panie Wnikliwy, w Europie nikt nie maltretuje kobiet. A już na pewno nie albańska mafia z Kosowa, hołubiona przez NATO i Eurosojuz!…

      • Avatar wute

        To że NATO i Unia postawiły na Albańczyków w ich wojnie
        z Serbami, nie oznacza że albańska mafia jest hołubiona przez w/w instytucje.
        Pańskie twierdzenie jest bardzo dalekie od rzeczywistości.
        Sugeruje więcej umiaru, będzie Pan wtedy bardziej wiarygodny.
        Kobiety są maltretowane na wszystkich kontynentach. Jednakże w Europie ich sytuacja jest zdecydowanie
        najlepsza, co nie zmienia faktu, że na naszym kontynencie
        zdarzają się też sprawy okropne.

      • Avatar Zyggi

        Panie Wute, czy myśli Pan, że NATO ze swoimi potężnymi służbami wywiadowczymi nie miały pojęcia, kim jest Thaci, premier „niepodległego” Kosowa? Dopiero teraz dygnitarze NATO i UE „dowiadują się” o masowych mordach dokonywanych przez Albańczyków na Serbach i Romach? O demolowaniu cerkwi i innych zabytków świadczących o serbskich korzeniach tego regionu? O handlu żywym towarem i ludzkimi organami? Nie wiedziały, jak funkcjonuje gospodarka tego „państwa”, gdzie oficjalny import jest niemal 100 razy większy od oficjalnego eksportu?…

      • Avatar wute

        Zdaje sobie sprawę, że NATO doskonale wie jak wygląda
        rzeczywistość Kosowa i także Albanii. Pański opis życia w
        Kosowie pod rządami Thaciego jest prawdziwy.
        Czasami niestety nie ma dobrego wyboru i trzeba wybrać
        osławione mniejsze zło.
        Mając do wyboru ciche akceptowanie wypędzenia całej populacji albańskiej z Kosowa lub przeciwstawienie się temu zdecydowano się na to drugie z całymi porzypuszczal nymi konsekwencjami tego kroku, które Pan dokładnie opisał.
        Proszę też zauważyć, że NATO zdecydowało się na ten krok
        po ludobójstwie dokonanym przez Serbów na muzułma-nach Srebrenicy. Nie chcieli być drugi raz być oskarżeni o
        umycie rąk.

      • Avatar Zyggi

        Tu akurat się z Panem zgadzam. Tak ONZ jak i NATO obawiały powtórki ze Srebrenicy. A miały się czego bac, bo wydarzenia w Srebrenicy pokazały, że tak jak Serbom nie brak było iście kozackiego tupetu i bezwzględności, tak siłom UNPROFOR, reprezentowanym przez batalion holenderski (Dutchbat), brakowało zwykłej odwagi i determinacji. Dutchbat pod dowództwem holenderskiego płka Thoma Kerremansa po prostu został ośmieszony przez Serbów. Sam Kerremans został jak sztubak skrzyczany przez gen. Ratko Mladicia („Pułkownicze, czy to prawda, że wasze wojsko strzelało do moich ludzi?”). Kerremans, przestępując z nogi na nogę, tłumaczył się, że rozkazy, że to i owo. Potem został poczęstowany przez któregoś z Serbów papierosem, ze stłumioną śmiechem uwagą: „Nie bój się, jeszcze niejednego w życiu wypalisz”. Na koniec Serbowie sprezentowali Holendrom tort w kartonowym pudełku i odprawili. Co było potem, wiemy… Tragedia pomordowanych Muzułmanów rzuciła cień na wiarygodnośc ONZ oraz NATO (Holandia to przecież jeden z krajów – założycieli tego paktu). Obie organizacje za nic nie chciały powtórzyc tego casusu. Jednak sposób podejścia do sprawy niepodległości Kosowa przez NATO i UE – całkowicie po myśli Albańczyków, bez realnych gwarancji dla Serbów i innych mniejszości (poza słownymi deklaracjami albańskich liderów) – nie wróży dobrze na przyszłośc.

      • Avatar wute

        Zachowanie Holendrów było haniebne, ale doskonale wpisuje
        się w obraz dekadencji bogatej cywilizacji, swego czasu wnik-
        liwie opisanej w wystąpieniu Sołżenicyna na Harvardzie pt.
        Zmierzch Odwagi.

  • Zatem nie mozna inaczej, jak tylko walczyc z Zyggim jego wlasną bronią, wykorzystując jego cynizm oraz mentalnosc Maruszewicza z „Lalki”, bo dokladnie Maruszewicza mi Pan przypominasz. Odsylam do Prusa…

    I teraz konkret. Zyggi odpiera wszelkie moje uzasadnione argumenty, broniąc krajów azjatyckich z tygrysią odwagą. Ale zapomnial juz sam, co napisal na temat Indonezji, w której mieszka 230 mln ludzi – czyli o wiellllkkkkiej czesci Azji. Oto fragment jego tekstu: „(…)głównym hamulcem rozwoju tego kraju jest korupcja. Jakieś 2 lata temu Indonezja zajmowała pod tym względem mało zaszczytne 4. miejsce w świecie i 1. w Azji. Jak mówią znajomi Indonezyjczycy z Dżakarty, korupcja panuje dosłownie wszędzie. Od ministerstw, gdzie cichaczem “przyklepywane” są wielomilionowe kontrakty, po policjantów z drogówki, którzy biorą równowartość kilku USD za niewypisanie mandatu. Nieraz już dochodziło do niewiarygodnych nadużyć: na Kalimantanie (Borneo) i w Papui ludzi dosłownie wyrzucano z ich ziemi za śmiesznie niskim odszkodowaniem, by potem odsprzedać lub wydzierżawić tę ziemię zagranicznym koncernom lub rodzimym plantatorom. Do tego dochodzi dokuczliwa biurokracja i niekompetencja urzędników”.

    Indonezja jest tylko przykladem azjatyckiej idylli, ktorą Pan tak broni, p. Zyggi. Kazdy, kto troche czyta i slyszy relacje przyjaciól z podrózy wie doskonale, ze tak samo jak w Indonezji jest i w Kambodzy i w Tajlandii i w Indiach i sporych obszarach Chin. A panstwa typu Birma, Korea Pl czy Bangladeszcz (ba, panstwa, terytoria raczej) nawet sie nie mieszczą w tej kategorii, bo tam zyje sie inaczej – mowiac eufemistycznie. Dlatego Panie Zyggi! Mozna i nalezy sie zajmowac Azja, ale nie opowiadac ludziom glupot., bo jeszcze uwierza, np. studenci, którzy tutaj zaglądają. Spojrzenie trzezwe i krytyczne jest o niebo lepsze od wyidealizowanych Panskich sądów o azjatyckiej idylli. I nie psuj Pan wiecej ludziom wątroby, dobra? Jak juz wczesniej napisalem: mozesz Pan kochac Birme czy Kambodze albo swoj zakichany Singapur bardziej niz Polske. Mozesz Pan jak Lubina tam wyjechac, a nawet wiecej: szukac tam zony. I zostac na amen. Ale oszczedz Pan wstydu i nie pisz, ze biale jest czarne, bo sie do poziomu Kaczynskiego znizasz…A to z kolei CSPA-ie, którą tak wynosisz pod niebiosa, chluby nie przynosi…

    • Indonezja to nie cała Azja, tylko jej fragment, jakkolwiek spory. Korupcja w tym kraju jest porównywalna z Rosją czy Ukrainą, a prawdopodobnie dużo niższa niż we Kosowie – mafijnym państewku będącym pupilem zachodnich elit!
      Nie będę tu zachwalał Japonii, Korei Pd., Tajwanu, mimo, że podziwiam te kraje za to, jak wykorzystały najcenniejsze dobro – człowieka – dobro, które w lewackiej UE nic nie znaczy! Powiem coś o Europie. W holenderskich i belgijskich domach publicznych zorganizowane grupy przestępcze przetrzymują setki, jeśli nie tysiące kobiet, sporo z nich w Brukseli – stolicy Eurosojuza, jaśniejącego swym moralnym blaskiem jak g***o na szosie. Co w tej sprawie robi Komisja Europejska? Ano udaje, że nie widzi, co takiego Barroso obchodzą jakieś tam słowiańskie czy rumuńskie prostytutki. A co robi KE w sprawie ludzi, którzy muszą miesiącami, a nawet latami czekać na zabiegi i operacje? Odpowiem Panu: propaguje eutanazję jako dobre (bo ekonomiczne) rozwiązanie, wcale nie z litości dla ludzi nieuleczalnie chorych, bo tych mają gdzieś, codziennie to udowadniają w szpitalach! A żeby ludzi łatwiej oswoić z tym barbarzyńskim podejściem, propagują ateizm i wiarę w ewolucję. W końcu jeśli człowiek to zwierzę, to jaki problem go np. przerobić na kotlety?… Tak wygląda ten europejski humanizm: pogarda dla rodziny, ludzi starszych, dla prawdy i moralności! Dawna Europa nie istnieje, taka jest prawda, i przestań Pan wreszcie bujać w obłokach! Przyszłość świata należy do Azji, bo tylko zdyscyplinowane, umiarkowanie konserwatywne społecznie narody wygrają w globalnej konkurencji.
      Na koniec wrócę do Indonezji. Gdy opowiadałem, że w Polsce istnieje ZUS, gdy pokazałem, w jakich przybytkach mieści się ten lewacki twór, znajomi z Dżakarty (w tym ludzie wykształceni, znający języki) byli zaszokowani, nie mogli pojąć, jak w XXI wieku ludzie godzą się na takie zniewolenie…

  • Panie Ciekawy! Jestes Pan moim najwiekszym Przyjacielem. Na to wlasnie czekalem. Kocham Pana :) I uwazam podobnie. Nie mozemy bazowac na tym, co zostalo wypracowane, tylko musimy isc do przodu!

  • Pozdrowienia dla Pana Profesora z Krakowa. :-)

  • I jeszcze zapomnialem Panie Zyggi jedno: wynalazczosc, CO POTWIERDZA, moja sluszna uwage o Japonii i Korei pld. Otoz Korea Płd.. należy do czołówki państw, w których opatentowuje się najwięcej wynalazków. Plasuje się od razu po USA, Japonii, Republice Federalnej Niemiec i Wielkiej Brytanii.
    A wiec: USA, Japonia, Nimcy UK, i Korea – to ma Pan swiatowy potentat nauki, intelektu i tworczosci. Nie Singapur.
    Co do komentarza riki nie ustosunkowuje sie. Po tym wpisie udowodnil, ze blizej mu do „manier” Chinczykow plujacych na ulicy, niz grzecznosci i uprzejmosci Anglikow, klasy Francuzow, i do europejskiego piekna generalnie

    • UK jest już od ub. roku za Koreą Pd., podobnie jak Francja. Po piętach depcze im 23-milionowy Tajwan.
      A co do manier Europejczyków, to niech Pan nie myli tamtejszej elity z całym narodem. Mogę Pana zapewnic, że przypadkowo trącając Chińczyka na ulicy nie ryzykuje Pan pobicia lub usłyszenia wyzwisk, co może byc Pańskim udziałem (choc oczywiście nie musi) ze strony Amerykanina, Anglika czy Francuza. A czy wie Pan, co jest największą obelgą w ustach Japończyka? „Niech Pan będzie uprzejmy iśc do diabła!” :-) Ach, ci niewychowani Azjaci, powinni nazywac adwersarza, frajerem, p**dą albo ciotą, a nie „Panem”, czyż nie? ;-)

    • Nie wiem czy patenty są dobrym miernikiem innowacyjności, ale w Polsce najwięcej zgłaszano w latach 70. a w ZSRR niemal przez cały okres istnienia wyprzedzał w tej kategorii USA.
      Więc w takim razie, albo musimy zmienić spojrzenie na efektywność zgłoszonych patentów jako wskaźnika innowacyjności albo zweryfikować opinie nt. ZSRR. Ja wybieram to pierwsze ;)

      Tutaj statystyki:
      http://www.wipo.int/ipstats/en/statistics/patents/

  • Panie Zyggi! I jeszcze malenka uwaga! Geje. Bo Pan na nich skoczyl. Wlasnie to, ze u nas mozna organizowac parady kochajacych inaczej, dowodzi, ze mamy wolnosc, ktorej Azja nie ma i miec nie bedzie.

    • Ba, w UE nawet można dotowac organizacje gejowskie z podatnika pieniędzy. Nikt nikogo nie pyta o zdanie, czy ma ochotę to sponsorowac. No, ale to dla Pana wolnośc! Ok, więc może ja Panu wyjmę z portfela 50 zł i powiem, że to pójdzie np. na to, żeby Stefan i Zenek mogli się byc razem i żeby nikt im w tym nie przeszkadzał. Aha, i jeszcze na utrzymanie urzędnika, który będzie im przychylał nieba. Pasuje? :-)

  • Panie Zyggi! Zapewniam, że nie byl prowokacją. A czego wymienione przez Pana kraje moglyby sie od nas Polakow, i Europejczykow uczyc? Odpowiem Panu jak chlopu na miedzy, w sensie najprosciej jak potrafie:
    1. szacunku dla srodowiska naturalnego
    2. szacunku dla zwierząt. Jak Pan pewnie wie w Azji nadal jedzą psy… i traktują zwierzeta jak rzeczy. Ale temat np. zwierzat CSPA nieustannie pomija…
    3. Azja może sie wreszcie od nas nauczyc dobrych rozwiązan komunikacyjnych, bo ich miasta, nawet te nowoczesne są chaotyczne, zakorkowane, zadymione itd., trudne dla pieszych
    4. Mogliby sie od nas nauczyc kultury i dobrych manier
    5. Powinni sie od nas nauczyc szacunku do praw czlowieka
    6. Moga brac z nas przyklad jak my traktujemy kobiety. Oni je uwazają za niższy gatunek.
    7. Azjatyccy kierowcy mogliby sie od nas nauczyc kultury na drogach. Wszyscy, ktorzy odwiedzaja Azje mowia, ze strach przez jezdnie przejsc. Totalna dziczka!

    Panie Zygmuncie! Czy w UE sa dyktatury? No niech Pan do cholery pomysli. To w Azji wciąż są: Korea pl, Birma, Bangladesz, czsciowo mysle takze Chiny. No gdzi w Unii sa dyktatury?! żyjemy w wolnej Polsce, mamy prawo do uczciwego procesu w razie W. A tam? Co sie stalo z noblista w Chinach, tym Xiao Bo? Jak red. Lubina rozpacza, ze prof. Goralczyk po tej publikacji nie wjedzie już do Birmy?! Pan ciagle z tym Singapurem. Okay, ale Singapur to malenstwo mniejsze od Warszawy!!! No blagam Pana! Poza tym też tam trzymają wszystkich za ryje, a kontrola na lotnisku w Singapurze jest bardziej szczegolowa i nieprzyjemna od tej chorej obecnie w USA. Prawo jest tak surowe w Singapurze jak nie powiem gdzie. Za rzucenie smiecia na ulice grożą ogromne kary porownywalne z miesieczna pensja. Tam jest zamordyzm, ktory to zamordyzm wywoluje strach i panike, dlatego to miasteczko-panstewko jest takie z pozoru urocze bo czyste i pelne wiezowcow. Niech Pan poczyta na portalu podroze relacje Polakow z pobytu w Singapurze. Tam nie ma co ogladac, Panie. Jeden pomniczek i szklane wiezowce, a miasto Singapur można objechac naokolo rowerem w godzine. A drożyzna jak w Norwegii. To o czym my mowimy Panie Zygmuncie…..Osobiscie uważam, że tylko w Japonii i Korei Poludniowej z ekonomicznego punktu widzenia jest inaczej, to znaczy podobnie jak w krajach rozwinietych UE. Reszta jest w rozwoju!

    • Kultury i dobrych manier? Śmieszne. Liźnij może najpierw choć trochę kulturoznawstwa, zanim zaczniesz rzucać takimi żałosnymi komentarzami.

    • To, że Zachód jest bardziej rozwinięty pod każdym względem od Azji nie podlega wątpliwości jak i fakt jego stopniowej marginalizacji. Doceniam europejskie dziedzictwo i poziom życia, ale nie można zachwycać się nad tym co zostało wypracowane głównie przez poprzednie pokolenia.

      • Avatar Zyggi

        @ Ciekawy.
        Właśnie, obecny dobrobyt zachodniej Europy to głównie efekt pracy minionych pokoleń.

    • Ad. 1. To zależy, w tej materii taka np. Japonia czy Korea może byc wzorem dla Polski, czy nawet Europy Pd.
      Ad. 2. Byle nie od Hiszpanów (corrida, zrzucanie kóz z wież) czy Latynosów (corrida, walki psów). Nigdzie indziej nie traktuje się zwierząt równie bestialsko niż tam. A czy wie Pan, że w Wenezueli jedzą bycze jądra? Na surowo.
      Ad. 3. Zgadzam się tylko w kwestii udogodnień dla pieszych. Infrastruktura drogowa i kolejowa większości krajów azjatyckich rozwija się i już dziś prezentuje imponujący poziom, znacznie wyższy niż np. w byłych demoludach Europy Śr.-Wsch. o podobnym PKB per capita.
      Ad.4. Kultura i dobre maniery… Wie Pan, ja równie dobrze mógłbym powiedziec, że Niemcy puszczają bąki, a Szwedom głośno się odbija i uznac to za dowód ich cywilizacyjnej niższości od Polski. Ale te wnioski skutecznie eliminuje widok polskich dróg, pociągów czy dworców kolejowych (otoczenie takich np. dworców głównych w Częstochowie czy Krakowie to istny chlew!). A już na pewno odór niedomytych ciał w sezonie letnim – zjawisko wciąż nie tak rzadkie w Polsce, a nieznane tak w krajach germańskich, jak i np. w Japonii.
      Ad. 5. Szczytem tych tzw. praw człowieka jest chyba czekanie 1-2 lat na operację z łaski socjalistycznej służby zdrowia (po uprzednim spacyfikowaniu finansowym obywatela podatkami, przymusem różnego rodzaju ubezpieczeń etc.). Zachodnie państwa stwarzają wrażenie, że uważają obywateli za idiotów, którzy nie potrafią zadbac o swoją przyszłośc. Efekty są znane: krach systemu emerytalnego to zagrożenie o wiele bardziej realne niż pobożne życzenia zawarte Strategii Lizbońskiej. Ta ostatnia chyba już została ostatecznie odłożona do lamusa. Jeśli jakieś kraje zachodnie ma jeszcze większe szanse w konkurencji z Azją, to są nimi Niemcy i USA (zwł. Kalifornia i Teksas). Ale to już odrębny temat.
      Ad. 6. Wie Pan, w dzisiejszej Europie budzi mój lekki niesmak widok eunuchowatych, wydepilowanych facecików i mówiących barytonem kobiet. Np. taka Anita Werner. To jakaś nowa, eurokołchozowa moda czy może zbiorowe problemy hormonalne? A może lewacka tęsknota do czasów ZSRR z jego muskularnymi kombajnistkami i kobietami-majstrami murarskimi? Ale przecież w ZSRR faceci byli normalni! :-D
      Ad. 7. To zależy jaki kraj. Na pewno nie Japonia, tam pieszy to świętośc, czego nie można powiedziec o wschodzie i południu Europy.

      • Avatar wute

        Ad 6. Bardzo ciekawa opinia do której mam jedną drobną
        uwagę. W ZSRR codziennie 15 mln ludzi było zalanych,
        niemała ich liczba zapewnie w sztok. Trudno takich mężczyzn
        (bo w zdecydowanej większości byli to mężczyźni) uznać za
        normalnych.

      • Avatar Jarek Smulski

        Ad. 5 – Kalifornia ma ogromny potencjał, większy niz wiele krajów wysokorozwinietych, jednak rządy gubernatora Schwarzeneggera doprowadzily ja do bankructwa (aczkolwiek źródła tego problemu są glębsze). Ten stan gdyby mógł, to ogłosiłby bankructwo.
        Ad. 6 – a nieładnie tak ‚komplementować’ kobietę mowiącą altem… O gustach się nie dyskutuje w tak szacownym gronie ;)

    • Narzeka Pan, że w Azji nie dbają o środowisko, a jednocześnie martwią Pana te „straszliwe” kary za śmiecenie w Singapurze. I gdzie tu logika? Czy nie pojmuje Pan, że kary pieniężne to skuteczna metoda? O wiele lepsza i bardziej humanitarna niż więzienie. A propos, czy wie Pan, ilu ludzi w USA siedzi we więzieniach? Więcej niż w Chinach albo Indiach! Kto raz trafi za kratki, ma raz na zawsze „plamę” w życiorysie, tacy ludzie często nie mogą znaleźc pracy i wracają na drogę kryminalną. Czy to jest lepsze rozwiązanie?!
      P.S. Nie wykluczam, że Pan objechał Singapur na rowerze w godzinę. Tyle tylko, że Singapur jest 2x większy od W-wy. A o „budzącym panikę” singapurskim zamordyzmie i „drożyznie jak w Norwegii” niech Pan nie pisze, bo jak się to czyta, to trudno zachowac powagę. :-)

      • Avatar wute

        Byłem w Singapurze. Ani przy przylocie ani przy wylocie nie
        zauważyłem jakiś specjalnych utrudnień na lotnisku. Ale
        być może jedna jaskółka nie czyni wiosny.
        Co do cen, to elektronika była o połowę tańsza niż w W-wie.

      • Potwierdzam również co napisał Wute. Na granicach zewnętrznych Singapuru (zarówno lotnisko Changi, jak również przejście drogowe z Malezją) nie ma żadnych utrudnień dla zagranicznych turystów. Jedynie trzeba wypełnić kartę wjazdową. Poza tym w Singapurze nie ma takiej drożyzny jak w Norwegii, o czym pisał Wnikliwy. Jak na standardy azjatyckie jest dość drogo, ale Europa Zachodnia jest znacznie droższa.

  • wlasnie, ciekawe odpowiedzi.
    szczegolnie zadziwila mnie ta o niewielkim wplywie kulturowym i politycznym Chin na sasiadow. ciekawy jest takze opis prezesow linii lotniczych.

    • Chiny miały olbrzymi wpływ kulturowy i polityczny za czasów dynastii Tang tj. VII – IX w. Wtedy to sąsiednie kraje (Korea, Wietnam, Japonia) adoptowały cywilizację chińską i od tego momentu właściwie należy
      mówić nie o cywilizacji chińskiej lecz o dalekowschodniej lub jak kto woli wschodnioazjatyckiej. W 630 r. Japonia uznała Chiny za centrum świata.
      Tangowskie pałace i świątynie, których już dawno nie ma w Chinach,
      zostały skopiowane przez Japończyków i przetrwały burze dziejową i możemy je oglądać w Japonii w miastach Kyoto i Nara. W XV-XVI w.
      Chiny weszły w okres stagnacji cywilizacyjnej stopniowo tracąc swoją inowacyjność. De facto trwa to do dnia dzisiejszego.
      Obecny szybki rozwój Chin jest przede wszystkim efektem dna, z któ-
      rego zaczeli się odbijać po rewolucji kulturalnej.
      Pragnę przypomnieć, że ocenia się, że w średniowieczu Chiny wytwa-
      rzały połowę światowego PKB. W XIX w. około 1/3. Natomiast za rządów Mao tylko 5%.
      Dzisiejsza Japonia, Korea, Tajwan, Singapur czy w dalszej kolejności Filipiny czy Malezja mają wyższy lub o wiele wyższy PKB per capita niż
      Chiny. Również chiński system polityczny nie budzi zazdrości w tych
      państwach. To jest prawdopodobnie powód niewielkiego wpływu o
      którym mówi pan ambasador.

      Wbrew różnym prognozom, różnym co do dat, ale zgodnym co do
      zaistnienia przyszłego wydarzenia, nie jestem przekonany czy Chiny w ogóle przegonią USA w PKB.
      1. Ten ca. 10% coroczny wzrost PKB jest spowodowany przez bardzo
      niski próg startowy oraz przez fakt przerzucenia milionów ludzi z
      rolnictwa do przemysłu co zwiększa wartość ich pracy.
      Rezerwy ludności wiejskiej się coraz bardziej kurczą, a poza tym
      boom gospodarczy na też wpływ na podniesienie standartu życia
      na wsi, co powoduje, że w niektórych rejonach Chin następują
      powroty na wieś.
      W Chinach będzie się systematycznie kończyła era bardzo taniej
      siły roboczej
      2. Surowce
      Będą one coraz droższe i ich procentowy udział w cenie produktu
      będzie coraz większy, co odbije się negatywnie na konkurencyjnoś-
      ci chińskich produktów.
      3. Główną powodem przyszłego sukcesu Chin jest przewaga lud-
      nościowa nad USA która wynosi 4,5 : 1 (ca. 1.350 mln : 300 mln).
      Jednakże Chinom grozi zapaść demograficzna. Przy polityce
      jednego dziecka po jakimś czasie Chinom zacznie szybko ludzi
      ubywać. Ten proces będzie zdwojony po przez fakt olbrzymiej
      dysproporcji pomiędzy liczbą chłopców i dziewczynek w młodym
      pokoleniu. Już dziś oblicza, że brakuje 30 mln młodych kobiet.
      Natomiast w USA liczba ludności systematycznie rośnie.
      Może okazać się, że np. za 20 lat, proporcje ludnościowe pomiędzy
      tymi dwoma krajami będą już np. 3 : 1.
      4. Nepotyzm
      W Azji Wschodniej ma on bardzo długą tradycje. Faktycznie jest on
      tam częścią kultury społecznej. Np w Japonii przeniknął on nie tylko
      struktury władzy ale i życie zawodowe. Oznacza to, że nie liczy się
      talent i wiedza, ale najważniejsze jest urodzenie. Przyjmuje się do
      pracy swoich, a nie najlepszych.Stał się on jedną z dwóch
      przyczyn stagnacji Japonii trwającej już 20 lat.
      Jak napisałem powyżej jest to problem całej Azji Wschodniej
      5. Inowacyjność
      Japonia swój rozwój zawdzięczała wykorzystaniu wynalazków
      z okresu przed i po drugiej wojnie światowej, które kopiowała, naś-
      ladowała i ulepszała.
      Kiedy w latach 80-tych XX w. rozpoczęła się era informatyczna
      (wynalazki dokonane na Zachodzie) Japonia stanęła. W/g Forbesa
      najbardziej znany i rozpowszechniony japoński wynalazek z tej
      dziedziny czyli walkman firmy Sony to tylko okrojenie większego na
      mniejsze.
      Kiedy zaczną wyczerpywać się możliwości rozwoju gospodarek
      opartych na obecnych urządzeniach, o przyszłości państw zadecy-
      duje ich innowacyjność czyli skok technologiczny np. nanotechno-
      logie. Pod tym względem Zachód, szczególnie USA ma olbrzymią
      przewagę nad resztą świata.

      • Avatar Zyggi

        Nie bardzo rozumiem, dlaczego Japonia to wg Pana kraj, który wszystko tylko kopiuje. Trochę dziwna opinia o kraju, który zajmuje 2 miejsce na świecie po USA w ilości patentów. Czy wie Pan, że Japończycy w 1964 r. (19 lat po II wojnie) uruchomili pierwszą na świecie superszybką kolej (z Tokio do Osaki)? A kto był i jest absolutnym liderem w produkcji:
        – robotów (Fanuc, Hitachi, Kawasaki, Panasonic),
        – sprzętu fotooptycznego (Canon, Nikon, Fujifilm, Olympus),
        – kopiarek (KonicaMinolta, Kyocera, Ricoh, Toshiba, Oki),
        – sprzętu hi-fi (Onkyo, Pioneer, Kenwood, Denon, Yamaha, Nakamichi, Rotel, Panasonic-Technics),
        – ogniw słonecznych (Sanyo, Toshiba),
        – samochodów i motocykli (zna Pan samochody mniej awaryjne od Toyoty albo silniki bardziej wydajnych niż Hondy?),
        Japonia ma też silną pozycję w przemyśle stoczniowym (IHT, Kawasaki, Mitsubishi, Mitsui), audiowizualnym (Sony, Panasonic, JVC, Sharp, Hitachi, Mitsubishi Electric), projektowaniu i produkcji monitorów, podzespołów komputerowych i urządzeń peryferyjnych (NEC, Hitachi, Epson, Toshiba, Eizo, Iiyama),
        P.S. Jeśli chodzi o badania w dziedzinie nanotechnologii, to wśród ważnych placówek można wymienić m.in.: National Center for Nanoscience and Technology w Pekinie (powołany wspólnymi siłami przez Chińską Akademię Nauk, Uniwersytet Pekiński, Uniwersytet Tsinghua oraz pomniejsze chińskie organizacje i uczelnie), Centre for Pharmaceutical Nanotechnology przy National Institute of Pharmaceutical Education and Research w pendżabskim mieście Mohali (Indie), Anna University – K. B. Chandrashekar Research Centre przy Madras Institute of Technology (Indie), National Institute for Materials Science w tokijskim dystrykcie Meguro, oraz Chungju National University (Chungju, Korea Pd.). Wiem też, że podobne ośrodki są też na Tajwanie, w Tajlandii, Iranie, Izraelu i Turcji (aczkolwiek dwa ostatnie wymienione kraje przynależą gospodarczo i politycznie raczej do Zachodu niż do Azji). Jeśli więc nawet Zachód pozostaje liderem w tej dziedzinie, to wcale nie jest pewne, że lada moment nie będzie nim Azja.
        A skoro o technologiach przyszłości mowa, to warto przyjrzeć się wykorzystaniu energii odnawialnej. I tak np. 3 z 5 największych producentów ogniw słonecznych to kraje Azji: Japonia, Chiny i Tajwan.

      • Avatar Zyggi

        I jeszcze jedno a propos postu p. Wute. Cyt. „Kiedy w latach 80-tych XX w. rozpoczęła się era informatyczna
        (wynalazki dokonane na Zachodzie) Japonia stanęła. W/g Forbesa najbardziej znany i rozpowszechniony japoński wynalazek z tej dziedziny czyli walkman firmy Sony to tylko okrojenie większego na mniejsze.”
        A DVD i Bluray to kto wdrożył? Krasnoludki? W angielskiej Wikipedii czytamy: „DVD Video format was first introduced by Toshiba in Japan in November 1996.”
        A ile zna Pan liczących się dziś europejskich firm z branży IT? Chyba więcej jest tych, które splajtowały niż tych, jakie jeszcze istnieją. Choć przyznaję, trochę mi szkoda, że odeszły w niebyt takie europejskie marki jak Bull, ICL, Amstrad, Schneider, Nordmende, Telefunken czy Maxdata-Belinea. Można by tu wymienić też Thomsona i Grundiga, ale te marki funkcjonują, tyle że w ramach obcych koncernów, odpowiednio: chińskiego TCL i tureckiego Beko.

      • Avatar wute

        Dot. komentarza p.Zyggi
        Jestem pod wrażeniem pana wiedzy odnośnie industry/
        technology/science Japonii.
        Wiadomo, że skoro są trzecią (do niedawna drugą) gospodarką świata to muszą mieć wysokorozwiniętą infrastrukturę gospodarczą i naukową..itd.
        Z całym szacunkiem dla dokonań Japończyków, ale np. DVD czy Blueray to następny etap wynalazku tzw. niezależ-
        nego oglądania domowego, którego pierwszym etapem było tzw. Video.
        Mnie przede wszystkim interesowały te wynalazki, które
        zmieniły postać świata. Takimi była np. komputeryzacja
        i internet. Nie ilość wynalazków, ale tzw. wynalazki
        przełomowe decydują o pozycji krajów/cywilizacji i ich
        przyszłości. Tutaj moim zdaniem Zachód ma przewagę.
        Jeszcze jedno, jeżeli Japonia jest liderem w tak wielu
        dziedzinach to dlaczego drepcze od dwudziestu lat
        niemal w miejscu. Nepotyzm wszystkiego nie wyjaśnia.
        Nanotechnologie – zdaje sobie sprawę, że wszyscy na tym pracują.
        Serdcznie pozdrawiam

      • Avatar Zyggi

        Panie Wute, dziękuję za słowa uznania. Co do Japonii, nie tylko ona (jako jedyna w Azji), ale i znaczna część Europy drepce w miejscu od 2 dekad (vide: Niemcy, Francja, Włochy, Holandia, Belgia). Video – tu też Japończycy mieli spore zasługi (VHS).
        Co do przełomowych wynalazków.. Nie wiem, jak wyglądałaby Euroipa i świat, gdyby nie przełomowe wynalazki Chin (druk, igła magnetyczna, proch, jedwab). Coś mi się zdaje, że Chińczycy nie powiedzieli ostatniego słowa. Przecież Kingston Technology, Viewsonic, Yahoo!, YouTube i wiele innych firm z Krzemowej Doliny to częściowo lub w całości firmy należące do chińskiej diaspory. Nie mówiąc o wielu innowacyjnych, dynamicznych firmach z Tajwanu (Asus, Acer, MSI, Gigabyte, HTC, Via) czy ostatnio ChRL (Lenovo, Huawei, ZTE). Szkoda, że w Polsce nie widać zbyt wielu telefonów komórkowych np. Huawei. No ale cóż, ubodzy konsumenci to i uboga oferta…

      • Avatar wute

        Pisząc o przełomowych wynalazkach miałem na myśli te
        z ostatnich dwóch/trzech dekad.
        Ale dobrze, że Pan przypomniał dawniejsze wynalazki chińskie
        – można uzupełnić jeszcze: papier (rok 105 – nieoficjalnie jeszcze wcześniej, spadochron – II w. BC). Do tego można dodać, choć to nie wynalazek –
        pierwszy uniwersytet na świecie, uniwersytet cesarski 124 r. BC ( w Europie Zachodniej – Bolonia 1088 r.)
        Sam jestem wielkim fanem dawnej cywilizacji chińskiej i
        drażni mnie przypisywanie sobie (przez Europejczyków)
        wynalazków, które dawno zostały wynalezione poza Europą
        głownie w Chinach.
        W tej materii polecam (zapewnie Pan czytał) książkę:
        Robert Temple – Geniusz Chin.

      • Avatar wute

        Zapomniałem się jeszcze odnieść do Pana opinii dnośnie
        spodziewanych chińskich wynalazków. Podzielam Pana zdanie, że era chińskiej kreatywności powróci. To super zdolni i pracowici ludzie.
        Pamiętam jak w 1986 r. po raz pierwszy byłem na Zachodzie -Holendrzy powiedzieli mi, że u nich najlepszymi studentami są: Wietnamczycy, Chińczycy potem Holendrzy. Odnośnie pozostałych nacji: Surinam, Arabowie, Indonezja – to tylko machnęli ręką

  • Panie Lubina! Pytania banalne i tendencyjne. Odpowiedzi ambasadora, mimo tego znakomite, a najbardziej spodobala mi sie ta: „(…) to Azja mogłaby wiele nauczyć się od Zachodu…” I to wlasnie zdanie moze byc puenta wywiadu, ha ha :)

    • Znów komentarz p. Wnikliwego, i niestety kolejny raz płyciutki, na poziomie Onetu…
      Żeby komentować, trzeba najpierw uważnie czytać. Fragment, który Pan zacytował, w całości brzmi: „To stwierdzenie pobrzmiewa nieco jak często ongiś powtarzane zdanie au rebours, że to Azja mogłaby wiele nauczyć się od Zachodu.”
      Ongiś, bo już raczej nie teraz. Czego takie np. Chiny, Japonia, Korea Pd., Tajwan, Malezja, Singapur etc. miałyby się uczyć od dzisiejszego Eurosojuza albo USA? Tego, jak się zadłużać po uszy czy może metod organizowania parad gejowskich? :-)
      P.S. Zakładam, że Pański komentarz nie był zwykłą głupkowatą prowokacją. Choć mogę się mylić…

Pozostaw odpowiedź