BLOGOSFERA

„Süddeutsche Zeitung”: Jakuza nie wybacza

Japan-Yakuza-Sanja_Matsuri-01Urażeni gangsterzy poprzysięgli dziennikarzowi zemstę

Jake Adelstein, amerykański reporter zajmujący się kulturą Kraju Kwitnącej Wiśni opublikował książkę, w której ujawnia ciemne sprawki japońskiej jakuzy.

Dziennikarz Jake Adelstein opowiada, że od czasu publikacji książki przebywając w Japonii nie może poruszać się środkami komunikacji publicznej. Reporter wyprowadził się od rodziny, aby nie narażać jej na niebezpieczeństwo i zatrudnił byłego szefa jakuzy w charakterze osobistego ochroniarza i kierowcy. 41-letni Adelstein jest jedynym cudzoziemcem, który kiedykolwiek pracował jako reporter kryminalny w „Yomiuri Shimbun”, dzienniku cieszącym się największym nakładem na świecie. Przez dwanaście lat Amerykanin pisał o zabójstwach, handlu kobietami i przestępczej działalności japońskiej mafii – jakuza. Swoje wspomnienia zawarł w książce „Tokyo Voice, an American Reporter in the Police Beat in Japan”. (…) W rezultacie Jake Adelstein podzielił los kolegi po fachu Roberto Saviano, na którego wydała wyrok śmierci włoska mafia za demaskatorską książkę, opisującą mechanizmy działania przestępczej organizacji.

Japońska mafia jest wściekła na amerykańskiego dziennikarza  za ujawnienie pewnego wstydliwego procederu. Otóż w trakcie pracy reporter Adelstein dowiedział się, że Tadamasa Goto, że szef jednego z gangów jakuzy poddał się operacji przeszczepienia wątroby w klinice Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles (UCLA), choć będąc członkiem organizacji przestępczej miał zakaz wjazdu na teren USA. Ponadto dyrekcja szpitala umieściła gangstera na czele długiej listy pacjentów czekających na transplantację. Okazało się, że szef gangu Goto-gumi uzyskał wizę wjazdową z pomocą FBI. W zamian zaoferował policji federalnej listę firm, piorących pieniądze jakuzy na terenie USA. Gangster zapłacił szpitalowi za operację milion dolarów. Z prawnego punktu widzenia transplantację można porównać do procederu prania brudnych pieniędzy, ponieważ  fundusze na zabieg pochodziły z działalności przestępczej. Ponadto Jake Adelstein odkrył, że Tadamasa Goto nie był wyjątkiem: jeszcze trzech japońskich gangsterów otrzymało wizy wjazdowe do USA, a w szpitalu Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles wszczepiono im nową wątrobę bez konieczności czekania w długiej kolejce kandydatów do przeszczepu.

Adelstein nie mógł opublikować swoich wynurzeń na temat jakuzy w Japonii, ponieważ tamtejsze wydawnictwa obawiają się zemsty mafii. W przeszłości nie raz dochodziło do ataków na dziennikarzy i reżyserów, którzy próbowali zgłębić machinacje japońskiej mafii. Gangsterzy skupieni wokół Tadamasa Goto próbowali najpierw przekupić dociekliwego reportera. Zaoferowali Amerykaninowi 300 tys. dolarów za rezygnację z opublikowania zbioru reportaży. Po kilku dniach podwyższyli swą ofertę do pół miliona dolarów. Adelstein przyznaje, że odrzucił tę kuszącą propozycję, ponieważ nie chciał siedzieć do końca życia w kieszeni gangsterów. – Mój honor jest wart przynajmniej milion – stwierdza z wisielczym humorem. Ostatecznie książka ukazała się w USA, a Jake Adelstein w trakcie pobytu w Japonii musiał zatrudnić osobistego ochroniarza. Podczas deszczowej pogody pamięta o zasłanianiu okien, ponieważ strzelcy wyborowi jakuzy najchętniej wykonują wyroki śmierci podczas złej pogody. Wtedy na ulicach jest mniej przechodniów, a strugi deszczu zmywają ewentualne  ślady zbrodni.

W przeciwieństwie do organizacji przestępczych w Europie i USA, japońska mafia nie działa w ukryciu. Członkowie jakuzy rezydują w biurach i mają nawet wizytówki, ponieważ w Japonii nie jest karalna przynależność do organizacji przestępczej. W niektórych restauracjach tokijskich można spotkać eleganckich gangsterów, jak szastają pieniędzmi na prawo i lewo. Nazwiska szefów poszczególnych gangów są doskonale znane japońskiej opinii publicznej. Niektórzy bosowie są tak próżni, że pozwalają się fotografować. Jakuza wydaje także magazyny, adresowane do grona fanów. Członkowie mafii twierdzą, że są kontynuatorami tradycji samurajów, co przejawia się zwłaszcza w bezgranicznym posłuszeństwie „żołnierza” w stosunku do oyabuna, czyli „ojca rodziny”. Gangster płaci za błędy odcinając kawałek małego palca u ręki i przekazując go swemu bosowi. W tym rytualnym akcie wyraża całkowite poddanie się woli zwierzchnika. Członkowie jakuzy przekonują, że ich zasługą, a nie policji  są niskie wskaźniki przestępczości w Japonii. Adelstein uważa, że w słowach gangsterów tkwi ziarnko prawdy. Na przykład złodzieje kieszonkowi bardziej boją się zemsty brutalnych gangsterów niż funkcjonariuszy policji.

Honorowi przestępcy

Tradycyjne domeny działalności jakuzy to pobieranie haraczy i ściąganie długów. Gangsterzy  nie unikają przemocy i każą słono płacić za swe usługi. Mafia pomaga także w pozbyciu się niepokornych lokatorów. Mówi się, że w  rękach organizacji jest prostytucja i handel narkotykami. Poza tym klany jakuzy podejrzewa się o przemyt papierosów i leków z Korei Północnej.

Obecnie krok po kroku mafia inwestuje w legalne interesy. Gangsterzy prowadzą agencje detektywistyczne, fimy zajmujące się operacjami finansowymi  i interesami budowlanymi. Krążą pogłoski, że mafia grzebie zwłoki ofiar w betonowych szalunkach pod fundamentami budynków. Podobno tokijscy gangsterzy  przeprowadzają także nielegalne operacje papierami wartościowymi wykorzystując poufne informacje giełdowe. Jake Adelstein opowiada, że jakuza przejmuje coraz większą kontrolę nad japońskim przemysłem rozrywkowym. Jeden z gangów mafii jest właścicielem japońskiego serwisu społecznościowego, odpowiednika amerykańskiego Facebooka. Nowy, legalny biznes uprawiany przez mafię jest bardzo niebezpieczny, ponieważ jego klientami są młodzi ludzie, którzy nieświadomie ujawniają wiele kompromitujących faktów z życia prywatnego, które następnie są wykorzystane przez gangsterów do szantażowania uczestników forów internetowych.

Jakuza w swej obecnej formie powstała na początku XX wieku. W tamtym czasie mafia czerpała główne zyski z nielegalnego hazardu. Obecnie najważniejsze klany liczą około 80 tys. członków. Oficjalnie gangsterzy jakuzy kreują się na spadkobierców tradycji samurajów, działających według ściśle określonego kodeksu honorowego. Pierwsze klany jakuzy składały się z bezrobotnych samurajów i pokątnych handlarzy, którzy w XVII wieku zaczęli łączyć się w zorganizowane grupy przestępcze.

Kierownictwo konserwatywnych ugrupowań politycznych w Japonii nie raz zatrudniało członków jakuzy do rozpędzenia zgromadzeń partii lewicowych. Od czasów okupacji Japonii przez wojska amerykańskie niektóre gangi  zwane Yamaga gumi są związane ideologicznie z Liberalno-Demokratyczną Partią Japonii (PLD), pozostającą u steru rzadów do ubiegłego lata. Wielu premierów wywodzących się z szeregów PLD utrzymywało bliskie kontakty z kierownictwem jakuzy, jak choćby Nobusuke Kishi. Premier Japonii w latach 1957-1976, był początkowo więziony przez Amerykanów za zbrodnie wojenne. Dopiero później USA uznały go za swojego człowieka, a polityk przyczynił się walnie do zbudowania przyjacielskich stosunków między Japonią a Stanami Zjednoczonymi. To bojówki jakuzy rozpędzały demonstracje Japończyków, protestujących przeciwko odnowieniu traktatu o wzajemnej pomocy i bezpieczeństwie z USA na przełomie 1959 i 1960 roku. Nobusuke Kishi stanął na czele komitetu, patronującego organizacji uroczystości pogrzebowych zaprzyjaźnionego bosa jakuzy. Gdy obowiązki premiera pełnił w 2000 roku Yoshihiro Mori, w prasie pojawiły się zdjęcia, na których szef rządu posilał się u boku bossa jednego z gangów. Jeden z szefów mafii pełnił także rolę swata Yoshihiro Mori. Kilka lat temu „Far Eastern Economic Review” zacytował poufnego informatora, który twierdził, że nie ma japońskiego polityka, który by nie utrzymywał znajomości z szefem lokalnego gangu jakuzy.

Adelstein twierdzi, że dysponuje dowodami, iż jeden z klanów mafii wypowiedział lojalność PLD i opowiedział się po stronie rządzącej obecnie Japonią Partii Demokratycznej pod przewodnictwem Yukio Hatoyamy. Amerykański dziennikarz przypuszcza, że w ten sposób jakuza chciała  uniemożliwić zaostrzenie ustawodawstwa dotyczącego walki z przestępczością zorganizowaną.

Do zwyczajów członków jakuzy należy ozdabianie całego ciała kunsztownymi tatuażami. Okazuje się, że rozległe tatuaże uniemożliwiają skórze swobodne oddychanie i wydalanie szkodliwych substancji. To z kolei znacznie obciąża pracę wątroby. Ponadto gangsterzy nie stronią od sake, co jeszcze bardziej naraża ich na wirusowe zapalenie wątroby. Nic dziwnego, że wielu członków jakuzy cierpi na poważne uszkodzenia wątroby i pilnie potrzebuje nowego organu. W Japonii medycyna transplantacyjna stoi na stosunkowo niskim poziomie, a wielu Japończyków ze względów kulturowych odczuwa niechęć do transfuzji krwi. Dlatego też członkowie mafii muszą jechać za granicę, aby poddać się  transplantacji.

Jake Adelstein napisał w epilogu książki, że materiały na temat przeszczepu wątroby Tadamasa Goto zdobył nie tyle dzięki śledztwu dzienikarskiemu, co informacjom ujawnionym przez klan rywalizujący z chorym bossem mafii. Gangsterzy liczyli, że informacje skompromitują szefa Goto-gumi i dlatego podrzucili je amerykańskiemu dziennikarzowi. Okazało się, że japońskiej mafii jest całkowicie obojętne, w jaki sposób reporter zdobył materiały do książki. Jakuza hołduje dewizie, że żaden śmiałek, który odważył się nadepnąć  organizacji na odcisk, już nigdy nie powinien czuć się bezpieczny.

Artykuł ukazał się na portalu Onet.pl. Jego autorem jest Christoph Neidhart
Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
„Süddeutsche Zeitung”: Jakuza nie wybacza Reviewed by on 17 marca 2010 .

Urażeni gangsterzy poprzysięgli dziennikarzowi zemstę Jake Adelstein, amerykański reporter zajmujący się kulturą Kraju Kwitnącej Wiśni opublikował książkę, w której ujawnia ciemne sprawki japońskiej jakuzy. Dziennikarz Jake Adelstein opowiada, że od czasu publikacji książki przebywając w Japonii nie może poruszać się środkami komunikacji publicznej. Reporter wyprowadził się od rodziny, aby nie narażać jej na niebezpieczeństwo i

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

Pozostaw odpowiedź