BLOGOSFERA

„Stosunki Międzynarodowe”: Kto zabił Benazir Bhutto?

450px-Benazir_Bhutto Opublikowany 15 kwietnia 2010 r. raport komisji ONZ w sprawie mordu na Benazir Bhutto na   nowo rozpalił dyskusje na temat tego czynu i tożsamości jego wciąż nieznanych mocodawców. Poniższy tekst również nie wyjaśni jednoznacznie, kto stoi za morderstwem pakistańskiej polityk. Będzie to próba przedstawienia pewnych tropów, wątków i informacji, które pozwalają jedynie wysnuć kilka hipotez odnośnie tego wydarzenia.

O, marnotrawna wyniosłości,
Sama niweczysz własne środki życia! (William Szekspir, Makbet, Akt II, scena 4

W drugiej połowie 2007 r. dyktatura generała Musharrafa w Pakistanie zaczęła kruszeć; coraz więcej osób spodziewało się, iż utraci on wkrótce władzę. Wtedy właśnie do kraju wróciła żyjąca od lat na przymusowej emigracji Benazir Bhutto, jedna z najważniejszych postaci opozycji, przewodnicząca Pakistan People’s Party (PPP). Bhutto zamierzała wziąć udział w wyborach, których rozpisanie zapowiedział Musharraf. Kiedyś, podczas innego powrotu do swojej ojczyzny, pytana w związku tym o własne bezpieczeństwo miała powiedzieć ,,Urodziłam się w Pakistanie i umrę w Pakistanie’’.
Te słowa – choć jeszcze nie wtedy – miały okazać się prorocze. Wraz z jej przybyciem 18 października 2007 r. pojawiły się ostrzeżenia, iż może zostać zamordowana. Pierwszy zamach, dokonany jeszcze w nocy po jej wylądowaniu, choć krwawy (149 ofiar), nie dotknął jej osoby. Kolejny atak, 27 grudnia, okazał się skuteczny, zabierając wraz z jej życiem życie 24 innych osób.
Rząd Pakistanu wkrótce oskarżył o organizację zamachu Baitullaha Mehsuda, przywódcę pakistańskich talibów. Jednakże zarówno zaraz po zamachu, jak i wyniku późniejszych dochodzeń pojawiły się poszlaki świadczące o pewnych związkach między ówczesnym rządem Pakistanu a zabójstwem Bhutto. Stwierdza to także kwietniowy raport ONZ, który, bez jednoznacznego wskazywania winnych, zauważa, iż zabójstwa można było uniknąć, gdyby władze dałyby opozycjonistce odpowiednią ochronę, a także iż scena zbrodni została natychmiast dokładnie ,,wysprzątana’’, to jest pozbawiona śladów mogących doprowadzić do mocodawców samobójczego zabójcy. Dla wielu osób wszystko to wydaje się jasno dowodzić, iż za morderstwem na Bhutto stoi rząd Musharrafa. Jednakże cała sprawa wydaje się nie tak oczywista, gdy rozważy się inne dotyczące jej informacje.
Skoro tych śpiących ludzi krwią pomażem
I użyjemy ich własnych sztyletów,
Któż nie pomyśli, że ta zbrodnia była
Ich dziełem? (Akt I, scena 7)

Przywódca pakistańskich talibów, Baitullah Mehsud, był co prawda człowiekiem zdolnym do dokonania takiego zamachu, ale równocześnie – idealnym kozłem ofiarnym. Jako tajemniczy wódz plemienny z pogranicza a nie polityk z Islamabadu miał małe możliwości publicznej obrony przed zarzutami (ale na wszelki wypadek warto odnotować deklarację Mehsuda, iż nie ma nic wspólnego z zabójstwem Bhutto i że zabijanie kobiet jest wbrew pasztuńskiemu kodeksowi honorowemu). Co ciekawe, nie tylko rząd Musharrafa, ale także samo środowisko Bhutto wydaje się sugerować udział jeśli nie talibów, to w każdym razie jakichś Pasztunów. Otóż w roku 2008 wydano pośmiertnie ostatnią książkę Benazir Bhutto pt. Reconciliation. W książce wspomniano, iż gdy Bhutto przybyła do Pakistanu rząd ostrzegł ją, iż ktoś może czyhać na jej życie. Zamachowiec miał pochodzić z NWFP lub FATA, a wszak to są właśnie pasztuńskie regiony, gdzie kryją się pakistańscy talibowie Mehsuda.
Nie napisano jednak nic więcej: ani nazwy ugrupowania ani przywódcy, od którego rozkazy mieliby przyjmować zabójcy. Ostatecznie nie jest wykluczonym, iż tajemniczy mocodawcy celowo wynajęli Pasztuna, ale niekoniecznie taliba, by zmylić tropy i skierować je ku talibom Mehsuda. Zaraz dalej w książce napisano, iż Bhutto dostawała także informacje o zamachowcach od ,,zaprzyjaźnionego muzułmańskiego państwa’’ – zapewne chodziło a Afganistan i rząd Hamida Karzaja.
Należy jednak zadać sobie nie tylko pytanie czy Musharraf odniósł korzyść ze śmierci Bhutto, ale także czy korzyść odniósł Mehsud. Z jednej strony, prowadzeni przez niego talibowie pakistańscy nie uznają władzy rządu w Islamabadzie i w ostatnich latach walczyli nieraz z armią Pakistanu, a więc z Musharrafem. Z drugiej strony, jest tajemnicą Poliszynela iż talibowie mają związki z ISI, pakistańskim wywiadem i że ich relacje z rządem są co najmniej ambiwalentne. Islamabad odnosi korzyści z działalności talibów w Afganistanie, ale jest zmuszony co jakiś czas powstrzymywać rozwój ich wpływów w Pakistanie.
Jeśli w momencie przybycia Bhutto do Pakistanu Mehsud był, jak to bywało wcześniej, przeciwnikiem Musharrafa, to jaką miałby korzyść w zamordowaniu wroga swojego wroga? Jeśli talibowie Mehsuda rzeczywiście uczestniczyli w zamachu, to możliwe są co najmniej trzy rozwiązania tej zagadki:
1) Musharraf i Mehsud byli podówczas nieprzyjaciółmi. Za śmierć Bhutto odpowiedzialny jest ktoś z otoczenia Musharrafa, a winą obarczono potem Mehsuda, piekąc dwie pieczenie na jednym ogniu: usuwając jednego wroga i obwiniając za to drugiego.
2) W rzeczywistości w tym okresie relacje talibów z Musharrafem nie były wrogie; wręcz przeciwnie – były na tyle przyjazne, iż Mehsud mógł wyświadczyć ,,przysługę’’ Musharrafowi poprzez dokonanie zamachu na Bhutto.
3) Jest jednak także trzecia możliwość. Można przyjąć, iż pod koniec 2007 r. Bhutto i Musharraf nie byli wcale zaciekłymi rywalami, że szukali oni porozumienia. Wtedy należałoby założyć, że Mehsud rozkazał zamordować Bhutto wbrew Musharrafowi. Wbrew pozorom, nie jest to aż tak absurdalne założenie.
Dlaczegóż
stoimy niemi, my, których najbliżej
Ten cios dotyka? (Akt II, scena 3)

Benazir Bhutto wróciła do kraju, bowiem generał Musharraf zapowiedział zakończenie swojej dyktatury i rozpisanie wyborów. Jeśli zatem chciał oddać władzę, dlaczego miałby pozbawiać opozycjonistki życia? Po pierwsze, można byłoby wysnuć tezę, iż dyktator nie zamierzał się poddawać, tylko podtrzymać reżim przez nałożenie mu maski demokracji: rozpisanie wyborów, ,,wygranie ich’’ i usprawiedliwienie swoich rządów jako woli ludu. W tym układzie Benazir Bhutto zostałaby zamordowana dlatego, iż mogła zagrozić realizacji planu; była tak popularna, iż jej partia mogła odebrać zwycięstwo stronnictwu generała. Co też, jak się okazało, stało się i mimo jej śmierci.
Tu jednak zaczyna się najbardziej zagadkowy wątek sprawy. Bhutto wróciła też dlatego, iż w Pakistanie zamrożono ciążące na niej zarzuty o korupcję. Uczynił to… generał Musharraf. W październiku 2007 r. dyktator ogłosił National Reconcilation Ordinance (NRO), w której udzielał sądowej amnestii Benazir Bhutto, jej mężowi i wielu innym działaczom opozycji, na których oskarżenia o korupcję ciążyły od czasów rządów partii Bhutto z lat 90. Innymi słowy, dyktator ułatwił opozycjonistom powrót do kraju jak i wzięcie udziału w wyborach. Można byłoby założyć, iż amnestia była swoistą pułapką na Bhutto; miała ją zwabić do kraju, gdzie łatwo było ją pozbawić życia. Ale jeśli tak, to dlaczego amnestii udzielono wielu innym osobom? Czy tylko ją uznano za niebezpieczną? Amnestię otrzymał wszak też jej mąż, Asif Ali Zardari na którym ciążyły nie mniej poważne zarzuty, a który w obliczu śmierci żony objął wodze jej partii i poprowadził ją w lutym 2008 r. do zwycięstwa.
We wrześniu 2008 r. Zardari został prezydentem Pakistanu, zastępując na tym stanowisku Musharrafa. Wkrótce inne ugrupowania polityczne oskarżyły Zardariego o osłanianie wycofującego się z polityki Musharrafa:  zwracano uwagę, iż Musharrafowi pozwalano przez miesiące po elekcjach utrzymać swoje stanowisko, rząd Zardariego nie wytoczył też mu żadnego procesu i pozwolił wreszcie opuścić Pakistan. Postawa rządu Zardariago wobec byłego dyktatora jest dość zdumiewająca. Jeśli winę za śmierć Benazir Bhutto ponosiłby Musharraf, dlaczego nowy prezydent nie dążył do pomszczenia żony i ukarania dyktatora?
Na podstawie tych faktów niektórzy wysnuwają tezę, iż w 2007 r. generał Musharraf,  wiedział już, że nie ma możliwości zachowania dyktatorskiej korony. Porozumiał się z częścią opozycji, konkretnie z Pakistan People’s Party i jej szefami: małżeństwem Bhutto-Zardari. Zdjął ciążące na nich wyroki, pozwolił wrócić do kraju i poprzez wybory oddał im władzę, w zamian zaś oni mieli chronić od chwili, gdy zrzekł się dyktatury.
Przy takiej hipotezie założenie, że to Musharraf ponosi odpowiedzialność za śmierć Bhutto, nie wydaje się mieć większego sensu. Być może zatem Baitullah Mehsud mógł rzeczywiście zabić Benazir Bhutto, ale nie dla Musharrafa, ale przeciw niemu: próbując rozbić ten polityczny układ między dyktatorem a opozycjonistami. To jednak wymagałoby przyjęcia założenia, iż ów chroniący się na pograniczu wojak wiedział o zakulisowych rozmowach między Musharrafem a Bhutto (a ich postanowienia wydają się jaśniejsze teraz, a niekoniecznie były takie w grudniu 2007 r.). Być może zatem miał on wsparcie i informacje od profundamentalistycznej części pakistańskiej armii i wywiadu (która już wcześniej próbowała zamordować Musharrafa). Jednakże na wszystkie te domniemania brak na razie dowodów.
Z drugiej strony: jeśli zamach był nie po myśli dyktatora, to zastanawia fakt, dlaczego Bhutto nie była należycie chroniona a scena zbrodni miała być ,,wysprzątana’’ przez oficerów teoretycznie podległych Musharrafowi? Raport komisji ONZ sugeruje inne rozwiązanie: zawarta między Bhutto a Musharrafem ugoda miała zobowiązywać opozycjonistkę do powrotu PO wyborach, nie przed nimi. Bhutto jednak wróciła przed nimi, a dalsze negocjacje z dyktatorem zawiodły. Raport twierdzi zatem, iż w ostatnich dniach przed jej śmiercią porozumienie między Bhutto i Musharrafem już nie obowiązywało. Innymi słowy, dzieło komisji ONZ sugeruje, iż dyktator miał rozwiązane ręce, by próbować zamordować opozycjonistkę. Jednak raport przemilcza w takim razie fakt, iż porozumienie najwyraźniej obowiązywało z powrotem, gdy do władzy doszedł jej mąż, Zardari. Nie sposób tu nie zauważyć, iż komisja ONZ przeprowadziła swoje śledztwo właśnie na prośbę prezydenta Pakistanu: Zardariego.
Często, przyjacielu
Narzędzia piekła prawdę nam podają,
Aby nas w zgubne sieci wplątać;
Łudzą nam duszę uczciwym pozorem,
Aby nas znęcić w przepaść następstw. (Akt I, scena 3)

Sprawa mordu na Benazir Bhutto może nie zostać wyjaśniona prędko, a może nawet nigdy. Dysponujemy tylko garścią faktów, sporą ilością poszlak, ale motywy poszczególnych środowisk pozostają nieczytelne. Raport ONZ wydaje się wskazywać na udział rządu Musharrafa, ale to oznaczałoby, że zamach zorganizowano mimo amnestii dla Bhutto. Pewne deklaracje świadczą o udziale pakistańskich talibów, ale to oznaczałoby, że byli oni przeciwni zmiany władzy w Pakistanie, albo że w 2008 r. zmiana ta wcale nie była planowana i że popierali dyktaturę Musharrafa (z którą w przeszłości nieraz walczyli). Wydaje się ewidentnym, iż rząd Zardariego, wdowca po Bhutto, chronił generała i pozwolił mu spokojnie opuścić kraj. To ostatecznie nie musi oznaczać, że Zardari nie chciał się zemścić, ale że nie mógł, bo wiązały go porozumienia zawarte w związku z amnestią dla niego i innych opozycjonistów.
Tajemnica śmierci Benazir Bhutto to klucz do zrozumienia panującego w Pakistanie układu politycznego: nie tylko tego, jaki istniał na przełomie lat 2007 i 2008, ale być może i tego, jaki utrzymuje się w tym kraju obecnie.
Autor: Krzysztof Iwanek

Źródło: http://stosunki.pl/?q=content/kto-zabi%C5%82-benazir-bhutto

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
„Stosunki Międzynarodowe”: Kto zabił Benazir Bhutto? Reviewed by on 29 października 2010 .

Opublikowany 15 kwietnia 2010 r. raport komisji ONZ w sprawie mordu na Benazir Bhutto na   nowo rozpalił dyskusje na temat tego czynu i tożsamości jego wciąż nieznanych mocodawców. Poniższy tekst również nie wyjaśni jednoznacznie, kto stoi za morderstwem pakistańskiej polityk. Będzie to próba przedstawienia pewnych tropów, wątków i informacji, które pozwalają jedynie wysnuć kilka hipotez

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

KOMENTARZE: 1

  • Myślę, że zbyt wielu ludzi i zbyt wiele stronnictw było zainteresowanych wyeliminowaniem pani Bhutto z polityki, by ta sprawa została szybko wyjaśniona – o ile kiedykolwiek będzie. Gdyby za jej zamordowaniem stali tylko Pusztuni lub talibowie, sprawa zostałaby zapewne już rozwikłana. Analizując powyższe informacje, wątpię w udział Musharrafa. Ale skoro nie nie Musharraf, to kto? Mehsud samodzielnie też nie, przecież to nie jego ludzie starannie „posprzątali” po zamachu…
    Ilekroc myślę o tym, co spotkało Benazir Bhutto, przypominają mi się losy jej ojca, Zulfikara Alego Bhutto. Ten charyzmatyczny polityk został skazany na śmierc w procesie będącym czystą farsą. Wyrok wykonano w 1979 r. w Rawalpindi – tym samym mieście, w którym w 2007 r. zginęła jego córka… Jeszcze zanim wykonano wyrok, gen. Muhammad Zia ul-Haq, który obalił Bhutto w 1977, powiedział do jednego z prawników: „Posłuchaj uważnie. Nie ma innego wyjścia: albo on albo ja”…
    Kim był gen. Zia? W odróżnieniu od umiarkowanego Bhutto był on zwolennikiem islamskiego fundamentalizmu. To za jego rządów (1977-88) wprowadzono prawo szariatu. Pakistan, dotąd obyczajowo bliższy Indiom niż np. krajom arabskim, drżał w posadach. Publiczne egzekucje „cudzołożnic”, obcinanie rąk, chłosta stały na porządku dziennym… Sam gen. Zia cieszył się popularnością jako polityk o spartańskim, ascetycznym trybie życia, podporządkowanym wymogom ortodoksyjnego islamu sunnickiego. Jeśli przyjmiemy, że i dziś sporą częśc wyzszych rangą wojskowych stanowią ludzie o poglądach podobnych do Zia ul-Haqa, wiele rzeczy staje się jasne. Możliwe, że to tacy „mułłowie w mundurach” zakulisowo pociągali za sznurki i że to oni posłużyli się Mehsudem. Choc nie sądzę, by był on tu niezbędnie konieczny. Z powodzeniem mogli sami postarac się o „chętnego do raju” zamachowca. W końcu w całym 170-milionowym Pakistanie nie brak ubogich, sfrustrowanych ludzi, którzy chętnie zamieniliby powszednie umartwienia na rozkosze w ogrodach Allaha…
    Warto też pamiętac, iż rodzina Bhutto była solą w oku nie tylko dla fanatyków pokroju gen. Zia, ale w ogóle dla sporej części pakistańskiej soldateski, stanowiącej w tym kraju państwo w państwie. Chocby dlatego, że Bhutto byli cywilami, czyli kimś spoza „klubu”. A dążąc do cywilnej kontroli nad armią i tajnymi służbami mogliby popsuc szyki wielu „dobrze ustawionym” ludziom. Należy bowiem pamiętac, że armia kontroluje poprzez różne oficjalnie działające spółki znaczną część gospodarki. Prócz tego całokształt życia polityczno-gospodarczego Pakistanu omotuje istna pajęczyna nieformalnych, niemal mafijnych związków wyższych oficerów, agentów tajnych służb, polityków, szefów państwowych i prywatnych przedsiębiorstw. To wszystko czyni Pakistan jednym z bardziej skorumpowanych krajów Azji i jednym z bardziej niebezpiecznych dla każdego, kto chciałby lub teoretycznie mógłby to zmienić…

Pozostaw odpowiedź