Chiny news,News

Stany Zjednoczone nie obawiają się Chin

„Rotacyjne rozmieszczenie (żołnierzy) jest istotne, ponieważ pozwala nam nie tylko budować potencjał wojskowy i współpracę między naszymi krajami, ale także pozwala spełniać wymogi wielu partnerów w regionie i zachować naszą obecność, która jest niezbędna do utrzymania regionalnej architektury bezpieczeństwa” – powiedział Obama.

„Myślę, że pogląd, iż boimy się Chin jest błędny. Pogląd, że staramy się wyeliminować Chiny jest błędny” – oświadczył Obama w odpowiedzi na zarzuty, jakoby porozumienie z Australią miało być wymierzone przeciwko Chinom.

Prezydent Obama zaznaczył, że w ten sposób Stany Zjednoczone wysyłają jasny sygnał, że Chiny powinny zaakceptować obowiązki wynikające z tego, iż są światowym mocarstwem. „Ważne jest, aby grały zgodnie z powszechnie przyjętymi zasadami” – podkreślił Obama.

W środę na konferencji prasowej z Premierem Australii Julią Gillard  ogłoszone zostało porozumienie. Zgodnie z postanowieniami  na początku 2012 roku w bazie Darwin w północnej Australii rozpocznie się rozlokowanie 250 amerykańskich marines. Kontyngent będzie docelowo liczył 2,5 tys. żołnierzy.

Analitycy podkreślają, że Australia czyni starania aby zrównoważyć rosnącą zależność ekonomiczną od Chin przez pogłębienie więzów militarnych ze Stanami Zjednoczonymi – podkreślenia wymaga fakt, że działania Waszyngtonu mogą być sygnałem dla Pekinu jako zamiaru otoczenia Chin bazami wojskowymi, które od dawna rozmieszczone są w Korei Południowej i Japonii.

źródło Xinhua/Reuters

Katarzyna Fryc

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Stany Zjednoczone nie obawiają się Chin Reviewed by on 16 listopada 2011 .

„Rotacyjne rozmieszczenie (żołnierzy) jest istotne, ponieważ pozwala nam nie tylko budować potencjał wojskowy i współpracę między naszymi krajami, ale także pozwala spełniać wymogi wielu partnerów w regionie i zachować naszą obecność, która jest niezbędna do utrzymania regionalnej architektury bezpieczeństwa” – powiedział Obama. „Myślę, że pogląd, iż boimy się Chin jest błędny. Pogląd, że staramy się

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

komentarzy 8

  • New, newsem ale jakaś legika w zdanich musi być! Ja w dalszym ciągu tego zdania nie rozumiem. Natomiastdokonale rozumiem następujące: „…Chiny powinny zaakceptować obowiązki wynikające z tego, iż są światowym mocarstwem. „Ważne jest, aby grały zgodnie z powszechnie przyjętymi zasadami” – podkreślił Obama.” Czyli przekładając na język polski: to USA decyduje kto ma jakie obowiązki, czy jest mocarstwem czy nie i w dodatku to my, USA ustalamy zasady wg. których wszyscy grają. Panowie wierzą, że ktokolwiek w Azji a w Chinach na pewno, z dobrej i nieprzymuszonej woli zgodzi się na takie warunki!?Mówię wyraźnie: z dobrej i nieprzymuszonej woli! Przecież to jest zwykły ordynarny DYKTAT!

    • Ja „to” zdanie rozumiem i mysle ze Pan tez. Ciekawi mnie tylko czy to jakis dziennikarzyna sformuowal czy padlo z ust jakiegos dyplomaty (ktory sie omylkowo wygadal o co chodzi)

    • Panie Wiesławie, spokojnie, Azjaci są mistrzami w wygrywaniu z przeciwnikiem JEGO WŁASNĄ BRONIĄ. Wolny handel jest tego klasycznym przykładem. A skoro tak, to jaka gwarancja, że kiedyś „powszechnie akceptowane” nie staną się wartości inne niż te, które wyznaje Waszyngton?
      Jest spora grupa państw, które mają powyżej uszu amerykańskiej arogancji. Co więcej, Chińczycy mają coś, co zaczyna Amerykanom i Europejczykom brakowac – pieniądze. Jutro będą mieli technologie, know-how. Wtedy Obama czy inny gospodarz Białego Domu będzie mógł sobie pogadac. Zwłaszcza, że i na latynoamerykańskim podwórku jest wiele rządów, które z całego serca życzą Stanom jeśli nie skręcenia karku to na pewno marginalizacji. Nie tylko ekonomiczni słabeusze jak Kuba, Gwatemala czy Nikaragua, ale i kraje dynamicznie rozwijające się, posiadające dośc silny przemysł i całkiem sprawną infrastrukturę, ważne strategicznie i surowcowo, np.: Brazylia, Argentyna, Chile, nie mówiąc o Wenezueli, naftowej potędze, której lider Hugo Chavez obwinia Stany i ich elity o wszelkie plagi jego kraju i całego świata. :-) Już dziś obserwujemy tam rosnącą obecnośc Chin. A co będzie za kilka lat?

      • Wlasnie o powstrzymanie tego jutra chodzi Zachodowi. To nie tylko utrata wpywow w globalnej polityce.To moze oznaczac kres dorobku pokolen fiansowej oligarchii, odsuniecie ich od wladzy w krajach zachodnich a co za tym idzie rozliczenie (sadowe) z ich dotychczasowych dzialan. To dla nich nie do przyjecia. I tu bym sie obawial najgorszego. Oni sa sklonni wywolac kazda wojne ale zywcem sie nie poddadza. Ich system zaczyna sie walic wiec moga „nie miec” wyjscia.

      • Avatar Zyggi

        Każdy łajdak broni się do ostatka chocby za stosami trupów. Hitler też mawiał: „Jeśli dojdziemy kiedyś do władzy, to utrzymamy ją z pomocą Bożą. Nie damy już jej sobie odebrać.” I faktycznie, żywcem się nie dał pojmac, za cenę Niemiec w gruzach…

    • P.S. Czy nie dojdzie na kontynencie amerykańskim do „osaczania Wuja Sama”? A proszę nie zapominac, że Brazylia i Argentyna w 20 lat temu zawiesiły program zbrojeń jądrowych, co nie znaczy, że nie zechcą doń wrócic przy nadarzającej się okazji i poparciu np. Chin.

  • News jakiś taki bez ładu i składu. Chyba najlepiej gdyby zaczęło się od informacji gdzie i z kim spotkał się prezydent Obama, a nie w 2. akapicie Australia wyskakuje jak Filip z konopi.

  • „Analitycy podkreślają, że Australia czyni starania aby zrównoważyć rosnącą zależność ekonomiczną od Chin przez pogłębienie więzów militarnych ze Stanami Zjednoczonymi „.
    Czy ktoś może mi wyjaśnić sens tego zdania? Bo mnie nasuwa się pytanie: co ma piernik do wiatraka?

Pozostaw odpowiedź