Inne,Polecane

Sprawa Chena i reperkusje afery państwa Bo. Przegląd prasy niemieckiej 13-19.05.2012

Ostatnie dwa tygodnie obfitowały w ogromną ilość artykułów poświęconych Azji w niemieckiej prasie. Tylko… koncentrowały się one na dwóch tematach. Sprawie Chena i reperkusjach afery państwa Bo. Prawie w każdej gazecie pojawiał się codziennie artykuł poświęcony Chenowi i jego ekstradycji. Były to jednak najczęściej suche raporty, bez zagłębiania się w temat. Jeżeli w poprzednich tygodniach Chiny dominowały niemieckiej prasie, to w ostatnich dwóch tygodniach praktycznie zepchnęły ze sceny pozostałe kraje regionu. Jeżeli już pojawiały się jakieś artykuły o takich krajach jak Korea Północna, Japonia czy Filipiny, to tylko w kontekście ich polityki względem Chin. Uzbrojonych w tę wiedzę zapraszam państwa do lektury!

Niewidomy adwokat ośmiesza Chiny

Ein blinder Anwalt stellt China bloß

Der Spiegel; 19.05.2012

Niewidomy obrońca praw obywatelskich Chen Guangchen wreszcie opuścił Chiny. Jego samolot wylądował dzisiaj w USA. Oczywiście jest to dobra wiadomość, tylko w Chinach są tysiące podobnych przypadków, które nie przebiegają już tak łagodnie. – zauważa autor, dodając, że inni chińscy dysydenci nie mają już tyle szczęścia. Autor przechodzi następnie do opisu sprawy Chena.

Chen Guancheng przybył w niedziele do Stanów Zjednoczonych, lądując w Newark niedaleko Nowego Yorku. Na pokładzie znajdowała się również jego rodzina: żona i dwójka dzieci. Dysydent poinformował prasę, że złożył całkiem normalny wniosek o wyjazd by móc studiować w USA i ma nadzieję mieć pewnego dnia możliwość powrotu do ojczyzny. Chen, po odbyciu przez niego kary więzienia z powodu politycznych oskarżeń, był przez miesiące wbrew prawu więziony w pewnej wiosce w prowincji Shandong. Represje zostały zarządzone przez Zhou Yongkang, który przez przynależność do Stałej Rady Biura Politycznego zalicza się do najpotężniejszy ludzi w kraju. W dodatku jest zwierzchnikiem policji i sił bezpieczeństwa.

22. kwietnia Chenowi powiodła się ucieczka z prowincji Shandong do Pekinu, gdzie po paru dniach pobytu jego przyjaciele skontaktowali się z ambasadą USA. Następnie musiał udać się jednak do szpitala, ponieważ podczas ucieczki złamał stopę. Przybycie do USA mogłoby być szczęśliwym zakończeniem, jednak parę kwestii pozostaje otwartych. Niejasny jest przykładowo los jego przyjaciół i rodziny, na których lokalni funkcjonariusze partyjni próbują się zemścić. Bratankowi Chena zarzuca się morderstwo: miał on rzekomo dźgnąć kilku policjantów nożem,  gdy ci go dręczyli. Jeżeli dojdzie do procesu, raczej nie będzie szans na wyrozumiałość. Przypadek Chena poruszył posadami systemu w Chinach. Zagraniczni krytycy pytają się znowu, dlaczego decydenci na szczycie partii obchodzą się tak ostro z ludźmi takimi jak Chen, którzy nigdy nie atakowali systemu jako takiego. Jedyną przewiną Chena było żądanie od urzędników trzymania się prawa, które same ustalili.

Chen nie jest przypadkiem jednostkowym. Przetrzymywanie ludzi w ich mieszkaniach bez wyroku sądowego jest utartą praktyką chińskiego wymiaru sprawiedliwości. Liu Xia, żona laureata pokojowej nagrody Nobla Liu Xiaobo, również musiała przez to przejść. Nie mogła opuszczać jej miejsca zamieszkania w pobliżu pekińskiego pomnika milenium, ani telefonować z jej przyjaciółmi i krewnymi, czy nawet napisać maila. Inni obrońcy praw człowieka znikają niekiedy na parę miesięcy – nikt nie mówi ich krewnym, gdzie przebywają, czy kto i dlaczego ich aresztował. Są oni napadani na środku ulicy przez nieznanych sprawców z twarzami skrytymi pod kapturami, następnie wrzucani do samochodów, wywożeni do nikomu nieznanych miejsc. Tam są szantażowani, dręczeni, a niekiedy nawet torturowani. Jeżeli w ogóle wracają, to dogłębnie wstrząśnięci i wystraszeni.

Autor artykułu zastanawia się następnie, dlaczego ci tak przyjaźnie rządzący krajem ludzie znajdujący się na szczycie partyjnej hierarchii pozwalają na to? Niektórzy, jak premier Wen Jiabao, rusz co rusz zajmują się politycznymi reformami, jednak gdy zostają zagadnięci o aresztowania i tortury, milczą ze skruchą. Jednocześnie zastanawiają się podczas konferencji i seminariów, dlaczego wizerunek Chin w świecie jest tak kiepski. Wydają przecież miliardy dolarów na kampanie propagandowe, które mają poprawić międzynarodowy image i nie potrafią zrozumieć jak dochodzi do tego rozdźwięku. Trzema najczęściej pojawiającymi się odpowiedziami na to pytanie są:

  •  Partyjna góra nie ma pojęcia, jak źle zachowują się ich lokalne struktury. Informacje dochodzą do nich jedynie po przefiltrowaniu. Dlatego nie mogą przeprowadzić jakiejkolwiek ingerencji.
  •  Towarzysze widzą stare zagrożenia i anty-chińskie spiski. Zagraniczne mocarstwa, oczywiście pod wodzą USA, pracują ich zdaniem przeciwko dobrobytowi w Chinach by ograniczyć chiński wpływy. Ludzie tacy jak Chen mają być świadomie lub też nieświadomie na usługach tych mrocznych sił, które pragną dla Chin złego.
  • Siły reformatorskie w partii chciałyby z kolei obchodzić się z obrońcami praw obywatelskich Chinach łagodniej, ponieważ widzą ich jako sukces chińskiego społeczeństwa. Nie mogą się tylko przebić przez partyjny beton, którzy sprawują władzę według starych rewolucyjnych metod chcą zabezpieczyć swoje stanowiska.

Właśnie ta trzecia odpowiedź zdaniem autora jest najbardziej adekwatna. Towarzysze widzą stare zagrożenia i anty-chińskie spiski. Zagraniczne mocarstwa, pod wodzą USA, pracują ich zdaniem przeciwko dobrobytowi w Chinach by ograniczyć chiński wpływy. Ludzie tacy jak Chen mają być świadomie lub też nieświadomie na usługach tych mrocznych sił, które pragną dla Chin złego.

Siły reformatorskie w partii chciałyby z kolei obchodzić się z obrońcami praw obywatelskich w  Chinach łagodniej, ponieważ widzą ich jako sukces chińskiego społeczeństwa. Nie mogą się tylko przebić przez partyjny beton, który sprawuje władzę według starych, rewolucyjnych metod i chce tylko zabezpieczyć swoje stanowiska.. Trzeba się obawiać, że twardo liniowcy się przebiją. Jeszcze nigdy budżet sił bezpieczeństwa nie był tak wysoki jak teraz. Przewyższył on nawet budżet armii! Dla organizacji igrzysk olimpijskich w 2008 roku zostały zakupione najnowocześniejsze bronie i  najnowocześniejsze systemy monitoringu. Powodem była możliwość ataków terrorystycznych, teraz sprzęt ten służy organom bezpieczeństwa, między innymi pozwalając na nękania niewygodnych krytyków. Za kilka miesięcy KPCh dokona zmiany kierownictwa. Tak jak przed igrzyskami olimpijskimi  funkcjonariusze partyjny zaszyją się w ustronnym miejscu, policjanci będą polować za nielegalnymi obcokrajowcami, a młody prezenter telewizyjny Yang Rui będzie mówił o „zagranicznych śmieciach”, które zagrażają chińskiemu bezpieczeństwu. Autor kończy artykuł opinią, że Chiny gospodarczo są bardzo potrzebne światu. Bez chińskiego rozwoju, światowa gospodarka już dawno zanurzyła by się w recesji. Z drugiej strony losy takich ludzi jak Chena pokazują, że Chiny stają się bardzo niepewną, niechętną obcokrajowcom potęgą.

Południe Chin wyznacza nowy kierunek.

Chinas Süden gibt die Marschrichtung vor

Frankfurter Allgemeine Zeitung, 15.05.2012.

Wyrzucenie z partii Bo Xilaia zdyskredytowało wpieraną przez państwo gospodarkę z Chongqingu. Głównym beneficjentem tej sytuacji okazuje się Kanton i tamtejszy partyjny boss Wang Yang. Reformator tworzy model gospodarczy, który zaczyna się stawać wzorem dla reszty kraju. Od czasu wyrzucenia z partii Bo Xilaia chińska metropolia Chongqing stała się nagle znana na cały świat. – stwierdza autor, następnie po krotce opisując aferę państwa Bo – po nieprzejrzystym skandalu w okół lokalnego szefa policji, zabójstwa angielskiego biznesmena temu charyzmatycznemu przywódcy zostały odebrane wszystkie urzędy, a jego żona została oskarżona o morderstwo.

Chongqing, miasto w środkowym biegu rzeki Jangcy jest jednak również bez takich sensacji warte uwagi. Zostało stworzone na początku lat 90 by wesprzeć nierozwinięty zachód kraju. Poprzez połączenie z południową częścią prowincji Syczuan osiągnęło powierzchnię równą Austrii, a z 33 milionami mieszkańców uchodzi obecnie za najludniejsze miasto świata. Chongqing jest dostępny przez cały rok poprzez Jangcy, co przyciąga tutaj inwestorów. W dodatku do miasta napływają miliardy z chińskiej strategii „go-west”. W ostatnich latach Chongqingowi przypadła również lwia część światowego programu koniekturalnego w wysokości 4000 miliardów yuanów (490 miliardów euro). Dlatego obszar ten mógł rozwijać się prężniej niż regiony przemysłowe na południu i wschodzie. Chongqing tryska energią. Odkąd w 2007 roku Bo Xilai został szefem partii, która to pozycja jest ważniejsza od gubernatora czy burmistrza, PKB w regionie podwoiło się. W każdym roku gospodarka rosła o około 16 %, podczas gdy w całym kraju było to około 10 %. Bo kładł przede wszystkim nacisk na państwowe inwestycja, budownictwo socjalne i rozwój państwowych przedsiębiorstw. To oczywiście napędzało rozwój, zarazem jednak doprowadziło do kosmicznych długów. Doprowadziło to do zadłużenia regionu na blisko 423 miliardy yuanów (52 miliardy euro), czyli około 42 procent BIP. To ponad dwa razy więcej niż średnia narodowa. Tutaj czyhają liczne niebezpieczeństwa – ostrzega Qu Hongbin, członek zarządu banku HSBC w Hongkongu, który bada rozwój Chongqingu. – Uważaliśmy ten oparty na państwowych inwestycjach model gospodarczy za długotrwale niemożliwy do utrzymania. Zniekształca on bowiem ceny surowców, tworzy wysokie stopy zadłużenia i podwyższa ryzyko powstania baniek kredytowych. Głównym faktorem napędzającym gospodarkę są w Chonqingu nierentowne inwestycje w infrastrukturę lub w budownictwo socjalne, które to w przypadku Chonqingu tworzyły 80% PKB, a jedna piąta tych inwestycji była finansowana na kredyt. Zarówno rozwój Chongqingu jak i afera państwa Bo są atakowane przez stworzony przez Wang Yanga kontrmodel z Kantonu. – Następnie autor krótko opisuje te dwie postacie – Wang Yang był wcześniej sekretarzem partii w Chongqingu, był więc poprzednikiem Bo. Poza tym jednak nic nie łączy tych dwóch panów. Bo, który stylizował się na przywódce robotników, jest synem wpływowego członka partii. Wang w przeciwieństwie należny do tych członków partii, którzy rzeczywiście zaczynali jako robotnicy. Jeżeli będzie miał szczęście, wkroczy w październiku do biura politycznego partii. Również Bo miał mieć szanse by zasiadać w tym najbardziej wpływowym gremium w Chinach. Wang uchodzi za reformatora, wierzy w transparentność systemu, partycypacje ludzi i w własność indywidualną. Jako pierwsze z większych miast Guangzhou publikuje swój budżet. W 2011 roku Wang nie pozwolił na stłumienie protestów przeciwko korupcji we władzach lokalnych, lecz pozwolił protestującym wybrać ich własne przedstawicielstwo. Oczywiście to nie czyni z Wanga osoby, która chce znieść system i wprowadzić demokrację. Jednak przykłady te wskazują, co jest możliwe w ramach obowiązującego systemu i jak bardzo różne są pomiędzy partyjnymi skrzydłami. Pole działania Wanga jest jednak mocno ograniczone. Gdy w lutym przyjmował on Angelę Merkel, zastopował jej odwiedziny w krytycznie nastawionej gazecie „Nangfang Zhoumo”. Wang nie dał rady również wprowadzić nowego prawa pracy, który by przywróciło wykreślone z konstytucji w 1982 roku prawo do strajku. Wang powinien dalej zyskiwać coraz silniejszą pozycję polityczną. Nie tylko dlatego, że zarówno on jak i przyszły premier Li Keqiang pochodzi z wschodniej prowincji Anhui i wspiera tam młodzieżową ligę urzędującego prezydenta Hu. Będzie on zyskiwać na pozycji, również dlatego, że stworzył w Kantonie model gospodarczy który jest w zgodzie z życzeniami przewodnictwa z Pekinu, planem pięcioletnim oraz zaleceniami organizacji międzynarodowych jak np. Bank Światowy.

Chiny, Japonia i Korea Południowa negocjują nową strefę wolnego handlu dla Dalekiego Wschodu.

China, Japan und Südkorea verhandeln neue Freihandelszone für Fernost

Süddeutsche Zeitung, 13.05.2012

 

Są sąsiadami, ale przyjaciółmi Chiny, Japonia i Korea Południowa do tej pory raczej nie były. To powinna zmienić nowa umowa o lepszej ochronie wzajemnych inwestycji. Z tego dokumentu ma następnie wykluć się w ciągu dwóch lat strefa wolnego handlu. Jeżeli te trzy kraje będą współpracować, będą mogły również wywierać większy nacisk na Koreę Północną. Oczywiście stosunki pomiędzy tymi państwami nie są tak bliskie jak w Europie, co wynika z historii. Korea Południowa była dawną japońska kolonią, a podczas drugiej wojny światowej Japonia walczyła przeciwko Chinom. Korea i Japonia są dzisiaj bliskimi sojusznikami USA, a Chiny, jak wiadomo, nie.

Do tej pory gospodarcza integracja tych trzech krajów nie miała żadnych politycznych i prawnych uwarunkowań. Każdy spór o jakąś wysepką, groził dlatego zniszczeniem tej współpracy.  Handel pomiędzy tymi czterema krajami według chińskiej agencji prasowej Xinhua wzrósł od 1999 roku czterokrotnie.

To jednak za mało, kraje te chcą pracować jeszcze ściślej. Właśnie przygotowują wspólne porozumie o strefie wolnego handlu. „Gdy drażliwe kwestie zostaną rozwiązane, będziemy mogli  podpisać porozumienie pomiędzy Chinami i Koreą Południową” – powiedział w chińskiej telewizji prezydent Korei Południowej Lee Myung-bak. W niedziele decydenci trzech państw podpisami pierwsze porozumienie. Chroni ono inwestorów ich aktywa z dwóch pozostałych krajów. To może oznaczać postawienie pierwszego kroku do obszerniejszej umowy. Po 13 latach niestrudzonych działań współpraca gospodarcza pomiędzy Chinami, Japonią i Koreą Południową stała się rzeczywistością – powiedział premier Chin, Wen Jiabao. Obok rozmów gospodarczych toczą się dyskusje o wspólnym stanowisku względem Korei Północnej. Według południowokoreańskiej agencji prasowej Yonhap, kraje mają za cel powstrzymać Koreę Północną o dalszego eskalowania napięć w regionie. Wspólnie chwalą również szybkie potępienie przez Radę Bezpieczeństwa ONZ kwietniowego testu atomowego.

Źródło wszelkich problemów

Steine des Anstoßes

Frankfurter Allgemeine Zeitung, 15.05.2012

Pomiędzy Chinami i Filipinami może dojść do konfliktu o mały, niezamieszkany Atol. Teren te ma być bogaty w surowce naturalne.

W stolicy Filipin Manili przed ambasadą Chińskiej Republiki Ludowej demonstrowały w piątek setki ludzi przeciwko chińskim żądaniom terytorialnym do Scarborough Riff, niezamieszkanego Atolu na Pacyfiku. Ta prawie nie wystająca z morza grupa skał, o którą toczy się spór, leży 100 mil morskich na zachód od filipińskiej wyspy Luzon i 500 mil na południe od chińskiej wyspy Hainan. Okolica ta jest bogata w ławice ryb i ma zawierać duże złoża ropy i gazu ziemnego. 8. kwietnia filipińska straż przybrzeżna próbowała zmusić do opuszczenia tych wód chińskie kutry rybackie, którym jednak przybyła z pomocą chińska kontrola rybacka. Od tego momentu Chiny zwiększyły liczbę nowoczesnych statków w regionie. Filipiny, które posiadają jedynie parę wysłużonych statków amerykańskich z czasów wojny koreańskiej lub indochińskiej oraz parę łodzi patrolowych, zaproponowały mediację przez międzynarodowy trybunał morski w Hamburgu. Jednocześnie Manila stara się o poparcie ze strony Waszyngtonu. USA łączy z ich byłą kolonią pakt obronny, tylko Waszyngton nie wyjaśnił, czy obowiązuje on również ten mały atol. Niedawno jednak siły zbrojne obu krajów ćwiczyły podczas corocznych manewrów dokładnie zdobycie małej wyspy. Demonstracja w Manili była w piątek pokojowa. Policja musiała jedynie powstrzymać próbę podpalenia chińskiej flagi. Równocześnie w Pekinie i Hongkongu odbyły się nieliczne demonstracje przed chińskimi przedstawicielstwami. Rząd Chiński zalecił przebywającym na Filipinach obywatelom Chin pozostanie w piątek nie wychodzenie na ulice. Chińskie agencje turystyczne odwołały w czwartek również wszystkie wycieczki, co było tam widziane jako dalsza próba wywierania gospodarczego nacisku. Z punktu widzenia Manili tezę tę potwierdzają meldunki o nagłej kontroli 1200 kontenerów z filipińskimi bananami z powodu zagrożenia chorobotwórczego.

Oba kraje wezwały przedstawicieli dyplomatycznych drugiego kraju do ministerstwa spraw zagranicznych. W ostatnich dniach retoryka, szczególnie po chińskiej stronie, przybrała na sile. Filipinom i ich agresywnemu nacjonalizmowi musi zostać udzielona lekcja. – groziła w środę partyjna gazeta „Global Times” – Pokój będzie luksusem, jeżeli napięcia dalej będą przybierać na sile. Chiny mają konflikty graniczne prawie ze wszystkimi bezpośrednimi sąsiadami Morza Południowochińskiego, szczególnie o wyspy Spartly i Pracel. Chiny mają ostatnio napięte stosunki dyplomatyczne nawet z Wietnamem, który również odbył niedawno wspólne ćwiczenia marynarki wojskowej z wcześniejszym przeciwnikiem wojennym – USA. W kwietniu International Crisis Group stwierdziła w swoim raporcie, że w Chinach prywatne interesy poszczególnych ministerstw uniemożliwiają prowadzenie stabilnej polityki. To może prowadzić do niebezpiecznego zaostrzania się polityki międzynarodowej, z czym ministerstwo spraw zagranicznych nie jest sobie w stanie poradzić.

Król przemytników

Chinas König der Schmuggler

Die Tageszeitung, 18.05.2012

Chiński król przemytników. Przemycał ropę, samochody i papierosy o wartości 3,3 miliardów euro rocznie. Został za to skazany na śmierć, a wyrok ten został zamieniony na dożywocie. Tego szczęścia nie miało jednak 14 współpracujących z nim osób, które zostały już stracone. Tylko wyrok dla Lai Chanxinga, głównej postaci w jednym z największych skandali w najnowszej historii Chin, okazał się tak łagodny. W dodatku były premier Zhu Rongji, który na końcu lat 90 pozwolił na postępowanie przeciwko Lai, agitował za jego straceniem. 54letni Lai łagodny, jak na chińskie warunki wyrok zawdzięcza kanadyjskiemu rządowi i wymiarowi sprawiedliwości. W 1990 roku Lai uciekł przez Hongkong do Kanady gdzie złożył wniosek o azyl. Skutkiem tego był wieloletni spór prawny dotyczący żądanej przez Pekin ekstradycji. Ostatecznie Kanada zgodziła się na to, po tym jak Chiny zapewniły, że Lai nie będzie ani poddany torturom, ani skazany na śmierć. Ekstradycja nastąpiła w lipcu 2011 roku.

Król przemytu, nazywany we własnym kraju „grubaskiem Lai” był jednym z ośmiorga dzieci biednej rodziny rolników, ukończył jedynie trzy klasy szkoły podstawowej. Z przyjaciółmi prowadził następnie mały warsztat samochodowy. Później mu się poszczęściło. Adoptował go przyjaciel rodziny z Hongkongu, gdzie w tej jeszcze brytyjskiej kolonii dostał paszport. To umożliwiło mu podróżowanie i otworzenie firmy importowo-eksportowej. W Xiamen stworzył on koncern, który w następnych latach miał przekupić setki celników, policjantów, urzędników i partyjnych decydentów. W tym pomógł mu znacznie jego „czerwony dom” – sześciopiętrowy ekskluzywny dom publiczny. Po ucieczce Lai , urzędnicy chcieli wykorzystać ten dom jako swego rodzaju ekspozycję o korupcji. Stała się ona jednak tak popularna, że szybko ją zamknięto, bo raczej nie odstręczała od korupcji, tyle budziła jej tematykę. Sprawa Laia jest bez wątpienia spektakularna. Obecnie wielu pyta się jednak, czy afera państwa Bo, gdzie żona Bo Xilaia w ramach nielegalnych interesów miała zamordować brytyjskiego biznesmena, nie jest jeszcze gorsza.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Sprawa Chena i reperkusje afery państwa Bo. Przegląd prasy niemieckiej 13-19.05.2012 Reviewed by on 22 maja 2012 .

Ostatnie dwa tygodnie obfitowały w ogromną ilość artykułów poświęconych Azji w niemieckiej prasie. Tylko… koncentrowały się one na dwóch tematach. Sprawie Chena i reperkusjach afery państwa Bo. Prawie w każdej gazecie pojawiał się codziennie artykuł poświęcony Chenowi i jego ekstradycji. Były to jednak najczęściej suche raporty, bez zagłębiania się w temat. Jeżeli w poprzednich tygodniach

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

Pozostaw odpowiedź