Chiny news,Wydarzenia i zapowiedzi

Spotkanie z autorami książki „Chiny światowym hegemonem”!

Serdecznie zapraszamy wszystkich interesujących się Azją, a szczególnie Chinami, na spotkanie z autorami książki  Chiny światowym hegemonem? Imperializm ekonomiczny „państwa środka” – Jean-Paul Guichardem i Antoinem Brunetem, 14 października (piątek) o godz. 17.00 w Szkole Głównej Handlowej (al. Niepodległości 162, Warszawa) – budynek C, Aula 1.

Dyskusję poprowadzi Radosław Pyffel z CSPA, a wezmą w niej udział;

– autorzy: Jean-Paul Guichard, (profesor ekonomii Uniwersytetu w Nicei, kierownik katedry Jeana Monneta Unii Europejskiej) oraz Antoine Brunet, ekonomista, w latach 2003 – 2006 zdobywca pierwszego miejsca w klasyfikacji ekonomistów rynków paryskich, od 2007 r. założyciel i prezes AB Marches, spółki analiz koniunktury i rynków;

– prof. Edward Haliżak, dyrektor Instytutu Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Warszawskiego;

– prof.  Katarzyna Żukrowska, Kierownik Katedry Bezpieczeństwa Międzynarodowego, Dyrektor Programu Studiów Europejskich SGH-SciencesPo.

Tłumaczyć z francuskiego będzie Nicolas Levi z CSPA.

Partnerami spotkania autorskiego są Wydawnictwo Studio Emka oraz Szkoła Języka Chińskiego Hao Pengyou.

Wszystkich z Warszawy i okolic, a także przebywających w tym dniu w stolicy serdecznie zapraszamy! (: Książka wzbudza wiele kontrowersji, o czym świadczy chociażby dyskusja na naszej stronie (natomiast pod tym linkiem dostępny jest opis książki). Na pewno warto spotkać się z autorami i skonfrontować „na żywo” swoje wrażenia z ich poglądami.

Pozdrawiamy

CSPA

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Spotkanie z autorami książki „Chiny światowym hegemonem”! Reviewed by on 10 października 2011 .

Serdecznie zapraszamy wszystkich interesujących się Azją, a szczególnie Chinami, na spotkanie z autorami książki  Chiny światowym hegemonem? Imperializm ekonomiczny „państwa środka” – Jean-Paul Guichardem i Antoinem Brunetem, 14 października (piątek) o godz. 17.00 w Szkole Głównej Handlowej (al. Niepodległości 162, Warszawa) – budynek C, Aula 1. Dyskusję poprowadzi Radosław Pyffel z CSPA, a wezmą w

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

komentarzy 11

  • „książka jest napisana typowo po francusku, tzn. słaba merytorycznie, do tego emocjonalna.”

    Ziggy zaskakujesz mnie taką prostacką odpowiedź…szkoda

    Pozdrawiam serdecznie

    Nicolas Levi

  • Panie Zyggi. Pan jesteś moher, oszołom, zaściankowy no i oczywiście nipoprawny politycznie. JAK TAK MOŻNA? A fe!

    • Z tym moherem to nie bardzo, bo do kościoła nie chodzę, ale reszta się zgadza: jestem zaściankowym oszołomem, zwolennikiem samodzielnego myślenia, wolności gospodarczej, miłośnikiem chińskiej kultury i sztuki i w ogóle potworem ośmielającym się stwierdzić np. że masakry palestyńskich cywilów to czyny bardziej karygodne niż pałowanie w Tybecie.
      Ale co tam! Od much różnimy, gdy pacnięcia G.W. się nie boimy i myśleć potrafimy. Pozdrawiam serdecznie!

  • Jakby w uzupełnieniu moich wczorajszych uwag.
    O rosnącej przewadze Chin, słabości Zachodu i jej konsekwencjach, autorzy piszą: „Ten całkowicie niemożliwy do zaakceptowania scenariusz zakłada, że wielu młodych ludzi powinno emigrować do Azji w celu znalezienia pracy, która będzie wówczas opłacana na zasadach azjatyckich”.
    „Niemożliwy do zaakceptowania scenariusz”… Pewnie, że dla większości beneficjentów zachodnioeuropejskiego socjalu jest to nie do zaakceptowania. :-) Ale zamiast teoretyzować, chcę zapytać: „Czy wiedzą szanowni autorzy, ilu cudzoziemców już mieszka we Chinach z własnej nieprzymuszonej woli? Czy zarabiają jakieś grosze? Czy Polacy żyjący w Chinach z własnej woli tam pojechali, żeby żyć za nędzną zapłatę u srogiego Chińczyka? Skoro nie, to po co straszycie młodych ludzi opowiadaniem takich banialuk?” Pomijam już inne kraje Dalekiego Wschodu, gdzie ludzie są bądź za chwilę będą zamożniejsi niż we Francji. Chciałbym, żeby Polacy mogli bez formalności znaleźć pracę w Singapurze, gdzie zarobki są porównywalne z Norwegią, a ceny i podatki na ogół dużo niższe… A przecież to Singapur był wzorcem dla Chin, o którym mówił Deng Xiaoping.
    Albo tu, o „chińskim lobby”: „Tych, którzy mówią o nieuczciwym handlu Chin, ich niedoszacowanym kursiew dewizowym, barierach innych niż celna, prezentuje się jako doktrynerów żyjących przeszłością, w sumie oczekujących powrotu protekcjonizmu! Co więcej, niekiedy dorzuca się perfidnie, że na Zachodzie także stosuje się nieuczciwe praktyki handlowe” (str. 291).
    Moralność Kalego wiecznie żywa: jak Chiny zaniżają kurs juana to są „be”, a jak Francja dotuje rolnictwo, którego dumpingowy eksport niszczy wytwórczość rolną najuboższych krajów, to jest wszystko ok! A jak zwrócisz na to uwagę, to jeszcze jakiś francuski mądrala nazwie to perfidią…
    Cóz można począć, skoro autorzy wychodzą z założenia, że Zachód ma prawo do nieuczciwych zagrywek, a Chiny – nie, nie i nie!!! Nic tylko zapytać: Skoro Chiny są tak strasznie nieuczciwe to JAKIM CUDEM Niemcom i Japończykom udaje się zachować względnie wyrównane saldo handlowe z Krajem Środka? Dlaczego w Niemczch nie słychać głosów o konieczności protekcjonistycznych działań przeciw Chinom, natomiast w kółko są wygłaszane w krajach, które nie potrafią zrównoważyć swojego bilansu handlowego z ChRL: USA, UK i Francją?
    Książka nie jest całkowicie pozbawiona wartości. Autorzy ciekawie omawiają metody, jakimi najpierw W. Brytania, a potem USA, Niemcy i Japonia stały się potęgami – dzięki merkantylizmowi, do czego prawa autorzy odmawiają dziś Chinom, tak jak odmawiają im prawa do ochrony swej waluty przed zawirowaniami na światowych giełdach. Słusznie też punktują władze Chin tam, gdzie jest to uzasadnione, np. piętnując nieludzki system hukou – zmodyfikowane narzędzie kontroli migracji wzorowane na stalinowskim ZSRR, czy też zwracając uwagę na fakt, że KPCh sprawuje w Chinach władzę totalną, a jej członkowie stanowią swoistą elitę, niczym szlachta w krajach feudalnych. Przy czym w odróżnieniu od wielu innych krajów komunistycznych, członkiem KPCh nie może zostać „byle kto” – liczą się m.in. konformizm światopoglądowy i sukcesy zawodowe.
    Jednak w książce aż roi się od przeinaczeń i twierdzeń nie mających pokrycia w żadnych materiałach źródłowych. Kto wie, czy takie plewy nie stanowią większości, a to w wypadku książki pisanej przez (podobno) profesjonalistów jest zwyczajnie niedopuszczalne. Chcę wierzyć, że autorzy nie są sinofobami. Jednak ogólny wydźwięk książki jest z grubsza taki, że świat tzw. Zachodu nie może tolerować że „jakieś tam żółtki” stają się supermocarstwem i odsuwają w cień mocarstwa „białego człowieka”, naturalnie predysponowanego do władzy nad światem. Stąd konstatacja, że lepiej okopać się za murem protekcjonizmu jak RWPG niż pozwolić, żeby inni urośli w siłę. Tylko jakim cudem tak anachroniczne myślenie daje się pogodzić z duchem podobno nowoczesnej poprawności politycznej? To wrażenie nie daje się do końca rozwiać tłumaczeniem, że dawna dominacja potęg zachodnich przyczyniła się do upowszechnienia wartości demokratycznych, a Chiny to powrót do „despotyzmu orientalnego” (określenie zacytowane z pracy Karla A. Wittfogela z 1957 r.). Gdyby Chiny były demokracją, to i tak zapewne prowadziłyby taką samą lub podobną politykę merkantylistyczną, podobnie jak swego czasu Japonia, Korea Pd., a wcześniej potęgi zachodnie. No, chyba, że autorzy boją się, że Chiny przyniosą im „despotyzm orientalny” na bagnetach, ale to już byłyby rozważania z dziedziny nie ekonomii a wojskowości. :-) Tak czy inaczej, jak już wcześniej napisałem, książkę zakwalifikowałbym do działu „Literatura francuska” a nie „Nauki ekonomiczne”.

    • Dopiero teraz zapoznalem sie z ksiazka w calosci i choc zawiera kilka ciekawych aspektow, jak chociazby proba porwnania rzeczywistego potecjalu gospodarki Chin na podstawie danych posrednich (zuzycie stali, wegla itd.) to generalnie jest bardzo slabo udokumentowana i czasami wewnetrznie sprzeczna.
      Napisana jest bardziej z punktu widzenia amerykanskiego, niz europejskiego, a momentami czyta sie ja jak broszure propagandowa partii Republikanskiej. :)
      Obaj Panowie snuja tezy, jakoby Chiny odpowiadaly za wszelkie bolaczki zachodu, chyba nieodpowiadaja tylko za gradobicie, trzęsienie ziemi i koklusz. :)
      Przede wszystkim bardzo lagodnie przechodza nad faktem, iz kiedy Japonia reewaluowala jena zgodnie z zyczeniem amerykanskima, a i tak nie spoodowalo to zmniejszenia deficytu amerykanskiego. Wypadaloby sie moze zastanowic dlaczego, ze moze jednak cos nie tak z jakoscia produktow (swietny przyklad to samochodowka) lub struktura kosztow, ale gdzie tam, temat w ogole nie podjety. Niemcy tez potraktowano po lebkach.
      Na stol wchodzi za to rolnictwo, a moim zdaniem w przypadku Francji akurat jest to jawna obraza, ze przy takich doplatach z Unii nie wyrabiaja nadwyzki, podczas gdy ma je Polska. No ale niedawno uslyszalem rowniez od Francuzow, ze zlotowka jest niedowartosciowana, mimo deficytu handlowego i interwencji NBP aby zlotowke umocnic, czyli robimy to co Chiny. Pewnie z Polska tez maja deficyt handlowy w sektorze rolnym, wiec trzeba znalezc winnego. :)
      Spekulacje na temat HSBC sa co najmniej nieprofesjonalne, jako ze jeden z Panow byl bylym pracownikiem wiec powinien wiedziec czemu sie wyniesli z Londynu i ze moze ma to wiecej wspolnego z durnymi wymogami FSA, komfortem zycia (lub jego brakiem) w Londynie, a nie struktura wlasnosci. Przeprowadzke z Londynu rozwaza coraz wiecej firm, a ogromna wiekszosc na przyklad handlujacych surowcami juz sie wyniosla – glownie do Genevy i Zurychu. I jakos jestem w stanie bardziej podejrzewac iz wplyw mial na to bardziej komfort zycia w Szwajcarii, niz magiczne roszady wlascicielskie.
      Dwa dni temu na CNN byl obszerny wywiad z Donaldem Trumpem (republikanin) i mialem wrazenie jakby czytal z tej ksiazki. Do grona zloczyncow zaliczyl nie tylko Chiny i Japonie, ale takze Koree Pld (!) oraz kraje OPEC, ktore to wszystkie oskubuja Ameryke (takich slow uzyl).
      Przy czym ogolna retoryka wywiadu byla bardzo konfrontacyjna, co nie jest pozytywnym sygnalem. Nie zajaknal sie na temat wewnetrznych bolaczek mimo iz byl pytany. A moze warto byloby zwrocic uwage na coraz czesciej podnoszona kwestie nierownosci spolecznych (co skutkuje miedzy innymi obnizeniem poziomu nauczania) i sposobu zarzadzania top-down (ktory ma ogromny wplyw na jakosc i szczegolnie przy projektach inzynierskich jest wysoce niewskazany).
      Dla wytrwalych link ponizej (dodac 3w) ukazujacy pewne zaleznosci miedzy rozwarstwieniem oraz kilkoma czynnikami spolecznymi. Szczegolnie ciekawa jest pozycja USA w stosunku do Japonii (Niemiec zreszta tez).
      ted.com/talks/richard_wilkinson.html

      • Avatar wute

        Ta wczoraj zakończyłem czytanie tej książki. Postaram się odnieść do tez autorów osobno.
        Na bieżąco mogę tylko skomentować, że nie dziwię się, że
        Francja coraz bardziej nie wytrzymuje globalnej konkurencji.
        Jeśli się ma 35 godzin pracy w tygodniu plus 36 dni wolnych
        dni (22 urlop + 14 święta) plus wolne weekendy i w dodatku
        nie chce się z niczego zrezygnować to skutkiem może być tylko
        tracenie dystansu do najlepszych. Żądanie żebyśmy zrewaluowali swój kurs złotego jest niczym innym jak żądaniem
        równania w dół.
        Donald Trump – to typowe wystąpienie nowo powstałego
        polityka, który buduje w społeczeństwie poparcie.

  • Zapoznałem się już z kilkoma rozdziałami i co mogę powiedzieć, to że książka jest napisana typowo po francusku, tzn. słaba merytorycznie, do tego emocjonalna. Stawia dogmaty w sposób, z którym trudno dyskutować. Nie zawiera też żadnego spisu źródeł, żadnej bibliografii, co dla ekonomisty (jakim jest podobno jeden z autorów) jest niemal żenujące. Książka wydaje się śmieszna, gdy pomyśleć, że Francuzi są jednymi z największych przegranych globalizacji. Abstrahując od książki, robią wrażenie jakby byli rozgniewani tym, że „Niemcom się udaje a nam nie”. Zupełnie jak dziecko, które zamiast widzieć jak Jaś buduje wyższy zamek z piasku woli rozwalić wszystko.
    Mottem na samym wstępie jest cytat z Napoleona z czasów jego przymusowej emerytury na Wyspie Św. Heleny: „Kiedy Chiny się obudzą, świat zadrży”. Dla autorów fakt, że zadrży jest negatywny, ale to, że zadrżałby z powodu bzdurnych (nie mówiąc, że spóźnionych) recept, jakie proponują nam autorzy książki – to jest OK. A przecież pod koniec książki przyznają, że wejście do WTO-Bis spowodowałoby spadki na giełdach i paupercyzację zwłaszcza klasy średniej. Wierzą, że handlowy „wielki mur” sprawiłby, że zachodnie gospodarki zyskałyby na konkurencyjności. Zupełnie zapominają o tym, że Chiny to tylko jeden z krajów (jakkolwiek największy), gdzie koszty wytwarzania są znacznie niższe niż w krajach wysoko rozwiniętych, że i be Chin zawsze znajdzie się grono krajów gotowych przebić stawkę w dół. Przemilczają też inne czynniki sprawiające, że Zachód ma wysokie koszty wytwarzania (np. wysokie podatki), że aż się roi tam od leni żerujących na rozbudowanym socjalu. Autorzy przyznają, że merkantylizm stosowały ponad wiek temu kraje zachodniej Europy podporządkowując sobie inne kraje. Wychodzi na to, że wtedy było dobrze („demokratycznie”?) a teraz, gdy koniec kija się odwrócił, nad Sekwaną słychać płaczliwe zrzędzenie.
    Z powodu słabości merytorycznej tę książkę byłbym skłonny umieścić nie w dziale „Nauki ekonomiczne” a w dziale „Literatura francuska”. Literatura francuska bowiem – także ta z zakresu nauk społecznych, politycznych i ekonomicznych – ma to do siebie, że z lubością sięga po argumenty pozaintelektualne (np. chwytające za serce opisy różnych krzywd i niegodziwości). Mimo to ma intelektualne pretensje, i czasem faktycznie robi wrażenie intelektualnie dojrzałej, podobnie jak francuska armia robi wrażenie walecznej – gdy dziarsko maszeruje bulwarami Paryża. :-) Naprawdę, naprawdę szkoda, że to tylko wrażenie…

    • @ Zyggi
      To co piszesz o mentalności Francuzów pokrywa się z moimi osobistymi
      doświadczeniami. O samej książce nie będę się jeszcze wypowiadał ponieważ otrzymam ją za parę dni.

  • Avatar Oskar Pietrewicz

    Jedna uwaga – spotkanie odbędzie się w Auli 1 budynku C, a więc przy al. Niepodległości 128 (a nie 162, tak jak w informacji powyżej).

  • Czy przewidziana jest transmisja na CSPA TV?

Pozostaw odpowiedź