Chiny news,Spotkania CSPA,Wydarzenia i zapowiedzi

Spotkania CSPA: Profesor Krzysztof Rybiński o nadchodzącej erze Chin

rybinski2Centrum Studiów Polska-Azja i Instytut Sobieskiego serdecznie zapraszają na spotkanie z profesorem Krzysztofem Rybińskim* pt. “Nadchodzą Chiny, które odbędzie się w środę 29 września o godzinie 18.00 w siedzibie Instytutu (ul. Nowy Świat 27, Warszawa).

„Wiem, że istnieją opinie, iż z czasem Chiny się rozpadną, Amerykę przytłoczą jej własne w problemy. Dla mnie poligonem doświadczalnym tego, co się stanie w globalnym wymiarze jest Afryka, gdzie Europa już dawno temu poniosła klęskę i gdzie Stany Zjednoczone – bezpośrednio, czy poprzez Bank Światowy, którym de facto rządziły –  poniosły takoż sromotną porażkę. Nie udało się nigdzie na Czarnym Lądzie zaszczepić sposobu myślenia świata Zachodu, większość pieniędzy, które tam wpompowano przez Bank Światowy zostało zmarnowanych lub rozkradzionych. A Chińczykom się jakoś udało i mają dzisiaj podpisane kontrakty handlowe niemal z każdym krajem afrykańskim. W 2007 roku, jak był China-Africa Summit do Państwa Środka przyjechało 48 prezydentów i premierów niemal wszystkich krajów afrykańskich” – twierdzi Profesor Rybiński.

sobieskiegoZe względu na ograniczoną liczbę miejsc, spotkanie ma charakter zamknięty. Jeśli chciałbyś/abyś wziąć w nim udział, prosimy o zgłoszenie na adres [email protected] lub imiennie na naszym klubie na Facebooku.

*Krzysztof Rybiński jest ekonomistą i znanym komentatorem. Był wykładowcą na Uniwersytecie Warszawskim. Pracował między innymi dla Banku Światowego, Uniwersytetu Środkowo-Europejskiego oraz Centrum Badań Ekonomicznych Europy Środkowej i Wschodniej i Banku BPH. Był także wiceprezesem Narodowego Banku Polskiego. W swojej karierze zawodowej miał także epizod pracy jako informatyk w Japonii. Profesor SGH i rektor Wyższej Szkoły Ekonomii i Informatyki. Od wielu lat twierdzi, że przyszłość świata należy do Azji, a reakcja Polski na ten globalny trend jest niewystarczająca.

Serdecznie zapraszamy,

CSPA

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Spotkania CSPA: Profesor Krzysztof Rybiński o nadchodzącej erze Chin Reviewed by on 16 września 2010 .

Centrum Studiów Polska-Azja i Instytut Sobieskiego serdecznie zapraszają na spotkanie z profesorem Krzysztofem Rybińskim* pt. “Nadchodzą Chiny”, które odbędzie się w środę 29 września o godzinie 18.00 w siedzibie Instytutu (ul. Nowy Świat 27, Warszawa). „Wiem, że istnieją opinie, iż z czasem Chiny się rozpadną, Amerykę przytłoczą jej własne w problemy. Dla mnie poligonem doświadczalnym

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

komentarzy 16

  • Sukces chińskiej polityki w Afryce (ale też np. w Myanmarze) wynika m.in. z tego, że koncentruje się na sprawach gospodarczych, nie wnikając w wartości, takie jak wolny rynek, czy prawa człowieka. Chińczycy budują drogę w Nigrze i nie oczekują wprowadzenia systemu parlamentarnego, mogą dojść do porozumienia z juntami wojskowymi, ponieważ ich rząd nie zostanie rozliczony z tego przez wyborców. Nie mam wątpliwości natomiast, że koncerny międzynarodowe, czy to amerykańskie, czy to chińskie, czy też europejskie będą kontynuowały eksploatację tych krajów, starając się to robić w sposób jak najbardziej „ekonomiczny”. Stwierdzenie, że: Dobrobyt Europy i USA, jest oparty o rabunek krajów Azji, Afryki i Ameryki Łacińskiej to duży eufemizm; w zdecydowanej mierze ten dobrobyt został jednak wytworzony i jest wytwarzany w tych krajach, a dostęp do tanich surowców to tylko ułatwia/ułatwiał.
    Szczerze mówiąc, nie za bardzo rozumiem zarzutu wobec prof. Rybińskiego dot. „pieniedzy wpompowanych przez Bank Światowy”. Skala tych niegospodarności jest raczej powszechnie znana.

    • Zgadzam się, iż eufemizmem jest twierdzenie, jakoby bogata Północ zbudowała dobrobyt na wyzysku biednego Południa. Natomiast faktem, jest iż w dużym stopniu ów wyzysk przyczynił się do potegi wielkich koncernów.
      To,że Chiny koncentrują się na sprawach gospodarczych, nie wnikając w wartości, takie jak wolny rynek, czy prawa człowieka nie było i nie jest stricte chińską specyfiką. Zachód robił interesy z dyktaturami Marcosa, Suharto, Mobutu czy brazylijskiej junty (1964-1985) aż do dnia upadku tych reżimów. Tak samo Francja i Niemcy robiły interesy z Irakiem Saddama Husajna. Także i dziś np. Włochy współpracują gospodarczo z Libią Kadafiego, a różne zachodnie koncerny – z dyktatorami republik postsowieckich. Sieć C&A zleca szycie ciuchów w ekonomicznej strefie Kaesong – ot taka finansowa kroplówka dla reżimu w Phenianie. Wreszcie wszystkie kraje Zachodu współpracują z Chinami, które jak by nie było, żadnym wzorem w przestrzeganiu praw człowieka nie są.

  • Profesor Rybiński napisał powyżej o klęsce, jaką Europa i USA poniosły w Afryce. Określenie „Europa” jest tu nieprecyzyjne. Myślę że nie chodzi o tę część Europy, którą stanowił tzw. obóz państw realnego socjalizmu. Obóz ten poniósł wprawdzie klęskę, ale akurat nie w Afryce. Profesorowi Rybińskiemu chodzi zapewne o tę część kontynentu, którą zwykliśmy nazywać Europą Zachodnią (w sensie politycznym a nie geograficznym). Przy takim rozumieniu określenia „Europa” można się zgodzić z poglądem, iż Europa i USA poniosły w Afryce klęskę.
    Klęska Europy i USA w Afryce ma jednak całkiem odmienny charakter niż sugeruje to prof. Rybiński. Zdaniem profesora Europa i USA chciały „na Czarnym Lądzie zaszczepić sposobu myślenia świata Zachodu”. To pogląd niedorzeczny. Istotą sposobu myślenia świata Zachodu w stosunkach z Czarnym Lądem była zawsze zasada: „My was będziemy rabować”. Co by oznaczało zaszczepienie tej zasady na Czarnym Lądzie? Że Czarny Ląd ma rabować Europę i USA? I to niby był cel Europy i USA?
    Klęska Europy i USA na Czarnym Lądzie a także w Azji i Ameryce Łacińskiej polega na tym, że w szybkim tempie kurczą się możliwości rabowania tych obszarów poprzez nieekwiwalentną wymianę. Przychodzą tam bowiem Chiny i proponują wymianę dużo korzystniejszą. To wyjaśnia, dlaczego kraje Czarnego Lądu tak ochoczo przedkładają wymianę z Chinami nad wymianę z Europą i USA.
    Dobrobyt Europy i USA, oparty o rabunek krajów Azji, Afryki i Ameryki Łacińskiej, kończy się. Skoro teraz trzeba w coraz większym stopniu żyć z własnej pracy, to musi nastąpić drastyczne obniżenie konsumpcji. Kraje Europy i USA nie są na to gotowe. Utrzymują więc dotychczasowy poziom stopy życiowej korzystając z kredytów. To jest jednak działanie na krótką metę. Dług nie będzie rosnąć w nieskończoność.
    Jeśli profesor Rybiński pisze o pieniądzach jakoby „wpompowanych przez Bank Światowy” w Afrykę, to albo niewiele z sytuacji rozumie, albo świadomie mija się z prawdą. Bez względu na to, który z tych przypadków zachodzi, nie wydaje się niestety, by opinie profesora o sytuacji w świecie, a w szczególności o Chinach, były warte jakiejś szczególnej uwagi.

  • Avatar Daniel S. Zbytek

    Ekspansja Chin w Afryce jest faktem budzacym coraz wiecej zastrzezen – to prawda, ze duzo inwestuja – w eksploatacje surowcow, oraz wykupuja ziemie tworzac towarowe farmy. Mocno finansuja afrykanskie elity, ale ich ekspansja ma charakter kolonialny, przede wszystkim zdobycie zaplecza surowcowego. To poglebia podzialy i jest gorszą propozycja ekonomiczna niz europejski postkolonializm skoncentrowany na rynku. Polska nie jest partnerem – nie mamy samodzielnej polityki gospodarczej i tym samym nie mozemy miec jakiejkolwiek polityki wobec krajow Afryki. Pozdrawiam

    • Nie do końca się zgadzam. Chiny są zaintereseowane, by kraje Afryki były nie tylko zapleczem surowcowym ale i ważniejszym niż dotąd rynkiem zbytu dla chińskich produktów. Po prostu Chiny i inne kraje Azji dążą do tego, by ich gospodarka była coraz mniej zależna od eksportu do zadłużonych po uszy USA, UE i Japonii. UE to (podobnie jak Japonia) najwolniej rozwijający się obszar świata, do tego pogrążony w demograficznej zapaści. USA wyglądają niewiele lepiej, ale jeśli nie dokonają radykalnych zmian, kiedyś pójdą na dno (jak swego czasu Argentyna).
      Jak widać, trudno dziwić się azjatyckim eksporterom, że na wszelki wypadek wolą szukać alternatywnych kontrahentów.

      • Avatar Jarek Smulski

        Ekspansja w Afryce Chin ma nie tylko podłoże gospodarcze, ale również polityczne. Chiny uzyskują dzięki temu znaczne poparcie np. na forum ONZ, gdzie będą się kreować jako rzecznik świata krajów rozwijających, który doskonale je rozumie, ponieważ sam jest krajem rozwijającym się. I kilkadziesiąt „szabel” z Afryki ma w swojej masie ogromne znaczenie. Kontrolują również kwestię uznania Tajwanu jako podmiotu prawa międzynarodowego, co się nie udało w niektórych mniejszych krajach Ameryki Łacińskiej. Strategia geopolityczna Chin wobec Afryki prowadzi tak naprawdę do budowania sfery wpływów, która pod względem potencjału demograficznego i terytorialnego jest porównywalna z naszym „światem Zachodu”. Ciekawe jak będzie wyglądała rywalizacja z światem Islamu w Afryce, który również jest w ofensywie.

  • Panie Zyggi! Mamy w Polsce „stronnictwa” moskiewskie- od trzech stuleci, stronnictwa niemieckie – od dwóch, a może byśmy tak utworzyli stronnictwo chińskie? Niesprzedajne!

    • Panie Wiesławie! Gratuluję optymizmu, ale stronnictwo chińskie jak i każde inne byłoby sprzedajne. Zasadniczo bowiem cechą każdego lobby pro-zagranicznego jest… mniejsza lub większa sprzedajność. Osobiście cenię Chiny i generalnie lubię Chińczyków, nigdy nic niemiłego z ich strony mnie nie spotkało. Zarazem jednak uważam, że jako kraj poważny będą strzec swoich interesów bez względu na interesy ewentualnych sojuszników – dokładnie tak samo jak USA, Niemcy, Rosja, Indie, Japonia i inne mocarstwa. Zresztą Chiny już udowodniły, że potrafią realizować cele nie przebierając w środkach. Tak np. w latach 70. posługiwały się Czerwonymi Khmerami, by z ich pomocą okrążać prosowiecki Wietnam i w ten sposób ograniczać ekspansję wpływów ZSRR w Pd.-Wsch. Azji. W tej sytuacji nie dziwił wrzask o „wietnamskiej agresji”, jaki prasa chińska i zachodnia razem wszczęły, gdy Wietnamczycy obalili Pol Pota, „przy okazji” ratując kolejne miliony „wrogów ludu”, których ten wierny pachołek Pekinu nie zdążył uśmiercić…
      O ile obecność stronnictwa prochińskiego (jak i każdego innego „pro”) trochę mnie mierzi, o tyle oparte na pragmatyzmie, a nie wazeliniarstwie partnerstwo strategiczne z Chinami, podobnie jak Rosji i Niemiec nie byłby złym wyjściem. Ale w wypadku partnerstwa Polski i Chin (tak samo jak Polski z USA) mamy do czynienia z tzw. związkiem egzotycznym, tzn. gdyby jeden z partnerów zniknął z mapy, drugi może nawet tego nie zauważyć. Wynika to z innej skali (wiele prowincji Chin jest ludniejszych od Polski), a także odległości wielu tys. km.

      • Avatar Zyggi

        P.S. Pisząc „partnerstwo strategiczne z Chinami, podobnie jak Rosji i Niemiec nie byłoby złym wyjściem”, miałem na myśli istniejące de facto już od lat strategiczne partnerstwo niemiecko-rosyjskie. Objawia się to w różnych inicjatywach, gł. ekonomicznych, niekoniecznie dla nas korzystnych.
        Ale zamiast się złościć na Niemców, Rosjan, Żydów i cyklistów, węsząc spiski, lepiej pamiętać o jednej ważnej rzeczy. Otóż NIKT poza nami nie ma obowiązku dbania o nasze interesy. To należy tylko do NAS, Polaków! A jeśli nawet tego nam się nie chce i czekamy aż „Ameryka da”, to jakim cudem inni mają nas postrzegać inaczej niż jako frajerów i nieudaczników?!

  • Do diabła! Dlaczego tacy Polacy rodzą się tak rzadko? Dlaczego w podklasie politycznej mamy Tusków, Rostowskich, Kwaśniewskich, „Bolków” i niestety ostatnio Balcerowiczów, a w klasie politycznej kilka rodzynków z p.Rybińskim na czele. Ciekaw jestem czy wystarczyło by rzetelnych polityków, żeby obsadzić „gabinet cieni” rządu Fachowców? Myślę że wątpię.

    • Jakoś zawsze zapala mi się czerwone światło, jak widzę wypowiedzi typu „Tusków, Rostowskich, Kwaśniewskich, „Bolków” i niestety ostatnio Balcerowiczów”. Przypominają mi się narzędzia propagandy gomułkowskiej. A jak skomentowałby Pan list prof. Balcerowicza w sprawie wątpliwej bardzo prywatyzacji Energii, który można znaleźć chociażby w Rzeczpospolitej z 21 września br.?

  • Panie Profesorze,
    Zgodnie z Pana zyczeniem dokonalismy korekty.
    Informacje z ktorych wynikalo iz nadal jest Pan zwiazany z Ernst and Young, wzielismy z Wikipedii, Proponujemy by takze tam dokonac korekty.

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Krzysztof_Rybi%C5%84ski

    serdecznie pozdrawiamy,
    Do zobaczenia,
    CSPA

  • Proszę o sprostowanie. Nie jestem już partnerem w Ernst & Young, jestem profesorem SGH i rektorem Wyższej Szkoły Ekonomii i Informatyki.

  • Era Chin jest nie unikniona jestem tylko ciekaw kiedy nasze władzę ją dostrzegą?

    • Myślę, że już ją dostrzegły. Szerzej o tym napisałem w jednym z moich komentarzy do artykułu pana Ryszarda Zalskiego pt. „Czy Chiny prowokują USA”.

  • Fascynujący temat. Pan prof. Rybiński prezentuje ciekawe spostrzeżenia, zbieżne z opiniami wielu innych znanych komentatorów, tak polskich jak i zagranicznych.

Odpowiedz na „ZyggiAnuluj pisanie odpowiedzi