Japonia news,News

Spięcia na linii Tokio – Pekin po słowach japońskiego burmistrza

Kawamura Takashi - burmistrz Nagoi (źródło: portal miasta Nagoya)

Chińskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych wystosowało oficjalną skargę po tym, jak 20 lutego Kawamura Takashi burmistrz miasta Nagoya zaprzeczył jakoby w 1937 r. miała miejsce „masakra nankińska”. Słowa te padły podczas spotkania z członkiem delegacji z Nankinu wizytującej Nagoyę w ramach wzajemnej współpracy miast.  Burmistrz Kawamura powiedział, że „o ile w mieście trwały regularne walki, to nie wierzy, że dochodziło do mordów czy gwałtów”, a działania wojsk japońskich określił mianem „standardowych działań wojennych”. Stwierdził również, że jego ojciec, który przyjechał do Nankinu w 1945 r. został dobrze potraktowany przez chińskich mieszkańców miasta.”Dlaczego zaledwie 8 lat po incydencie ludzie w Nankinie byli mili dla japońskich żołnierzy?” pytał Kawamura. Ponadto potwierdził, że jeśli zaszłaby potrzeba mógłby pojechać do Nankinu, by wziąć udział w debacie na temat historii miasta. Na koniec burmistrz Nagoi powiedział, iż jest wdzięczny mieszkańcom Nankinu oraz wyraził chęć podtrzymania przyjaznych stosunków pomiędzy miastami, które są związane umową partnerską od 1978 roku. Na skutek tej wypowiedzi chińska strona zawiesiła oficjalne stosunki między miastami. Na konferencji prasowej w Pekinie rzecznik chińskiego MSZ wyraził niezadowolenie w związku ze słowami japońskiego burmistrza oraz zaapelował, by Japończycy wyciągnęli lekcję z przeszłości. Kwestia „masakry nankińskiej” wciąż pozostaje drażliwym tematem w relacjach chińsko – japońskich. Chińczycy szacują, że podczas ataku na miasto z rąk japońskich żołnierzy śmierć poniosło ok. 300 tys.  osób.

Poniedziałkowy incydent nie był pierwszym w karierze burmistrza. W 2009 r. podczas sesji rady miasta Kawamura poddał w wątpliwość podawaną przez chińskich naukowców liczbę ofiar „masakry nankińskiej”.

Źródło: Mainichi Shinbun, BBC

Opracowała: Agata Czapkowska

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Spięcia na linii Tokio – Pekin po słowach japońskiego burmistrza Reviewed by on 22 lutego 2012 .

Chińskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych wystosowało oficjalną skargę po tym, jak 20 lutego Kawamura Takashi burmistrz miasta Nagoya zaprzeczył jakoby w 1937 r. miała miejsce „masakra nankińska”. Słowa te padły podczas spotkania z członkiem delegacji z Nankinu wizytującej Nagoyę w ramach wzajemnej współpracy miast.  Burmistrz Kawamura powiedział, że „o ile w mieście trwały regularne walki, to

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

komentarzy 18

  • Panie Ciekawy staram się usilnie nie być adwokatem nikogo a jeśli czasem wychodzi inaczej to przepraszam.Jednocześnie wasze dyskusje uważam za bardzo pożyteczne i bardzo służą do pogłębienia mojej wiedzy.

  • Nazwanie Japończyków pariasami wydaje się jednak nieadekwatne. Apeluję aby nie popadać w histerię – przecież Japończycy mają prawa stawiać pytania o swoją historię? A prawdziwe pojednanie między narodami dokonuje się w prawdzie – Trzeba również próbować zrozumieć stronę japońską – historia z Nankinu od wielu lat jest wykorzystywana w rozgrywkach politycznych, a próby obiektywnego zbadania tamtejszych wydarzeń są bojkotowane. Pamiętajmy mamy cały czas do czynienia z grą polityczną w której karta historii jest bez pardonowo wykorzystywana. Japończycy doświadczyli na własnej skórze masakry która nie miała precedenu w dziejach ludzkości – Hiroshima i Nagasaki – dlaczego z tak wielkim zaangażowaniem nie pochylamy się nad tym aspektem wojny. Japończycy mają prawo do krytycznego spojrzenia i zadawania pytan o to co naprawdę zdarzyło się w Nankinie. Czy nie warto rozpocząć badań i debaty? Czy jest aż tak oburzające??? Pamiętajmy, że w świetle usprawiedliwienia nieludzkiego eksperymentu USA jakim było przetestowanie bomby atomewej na Japończykach, po wojnie szukano argumentów, które miały światu powiedzieć, że komu jak komu ale Japończykom należał się taki los, bo byli okrutni. Odejdzmy od tej politycznej narracji i nie bójmy się szukać prawdy z szacunkiem dla ofiar.

    • Szanowna Pani Olgo. Mam wrażenie, że to Pani popada w histerię (projapońską) skutkiem czego miesza Pani dwa nie mające ze sobą związku wątki: ludobójstwo w Nankinie w 1937 r. i zrzucenie bomb atomowych w 1945 r. To drugie rzutuje na stosunki Japonii z USA, a nie z Chinami, a poza tym nie było wynikiem agresji Japonii na Chiny, tylko skutkiem rozpoczęcia wojny przez Japonię wojny z USA.
      Nie pochwalam zrzucania bomb atomowych na cywilów, ale też nie wiemy czy Waszyngton miał wtedy inne wyjście. Porównywać te dwie sprawy, to tak jakby stawiać znak równości między włamywaczami, a tymi, którzy im sprawiają lanie stojąc na straży swoich domów, żon i dzieci. Co dalej? Posuniemy się do postawienia znaku „=” między Auschwitz i bombardowaniem Drezna?…
      Co Pani rozumie przez „zrozumieć stronę japońską”? Strona japońska cały czas przekręca fakty historyczne i naucza w szkołach kłamstw. Mamy starać się to rozumieć? Gdyby Niemcy nauczali w szkołach, że nie było holocaustu, też zachęcałaby Pani, by starać się to rozumieć? Czy wówczas głosy sprzeciwu Polaków i Żydów też nazywałaby Pani „popadaniem w histerię”? Japończycy posługują się kłamstwami, a Pani pisze, że „trzeba próbować zrozumieć stronę japońską” – gdzie tu szacunek dla ofiar?
      Zgadzam się, że warto kontynuować badania i debaty z udziałem obu stron, a także badaczy z państw trzecich. Natomiast wszelkie badania i świadectwa, które dotychczas zebrano, jednoznacznie wskazują na to, że w Nankinie miało miejsce zorganizowane ludobójstwo, którego ofiarą padło wg różnych ocen 100.000 – 300.000 osób, nie licząc masowo zgwałconych kobiet oraz rannych. Tu leży prawda, nie w wypowiedziach burmistrza ani w opowiastkach publikowanych w japońskich podręcznikach. Należy o tym pamiętać zamiast bawić się, i to jak sądzę za darmo, w adwokata Tokio.

      • Avatar stefan

        Ale gwałcone kobiety były przeważnie potem zabijane z tego co czytam to ogólnie ofiar było jeszcze więcej.Ale to dotyczy ofiar w samym Nankinie a jeśli chodzi o całe Chiny straty idą w miliony.Słuchałem niedawno audycjiw TV o eksperymentach medycznych na cywilach,wie pan włosy jeżą się na głowie.Uważam że Chińczycy słusznie nagłaśniają sprawę i należy ich w tym przypadku poprzeć a wybryk burmistrza jest skandaliczny.

    • @ Olga

      „Japończycy doświadczyli na własnej skórze masakry która nie miała precedenu w dziejach ludzkości – Hiroshima i Nagasaki”

      Hiroszima i Nagasaki były rzeczywiście spektakularne przez fakt zastosowania nowej broni, natomiast mało kto zdaje sobie sprawę, że więcej ofiar niż w wyniku zastosowania broni jądrowej pochłonęły naloty dywanowe na Tokio.

      @ Zyggi

      Generalnie zgadzam się z tym co piszesz, za wyjątkiem jednego zdania.

      „Należy o tym pamiętać zamiast bawić się, i to jak sądzę za darmo, w adwokata Tokio.”

      Dyskusje jeśli dotyczą stosunków dwustronnych bardzo często polegają na podświadomym (lub świadomym) wcielaniu się w adwokata którejś ze stron.
      To naturalne, że na portalu będą powstawać (lub już powstały) opcje projapońskie, prochińskie, proindyjskie etc.

      • Avatar stefan

        Na skutek poruszanego przez was panowie tematu zagłębiłem się nieco w zagadnienie.Powiem wam państwo że jak czytam o tych bestialstwach które dopuściła się armia Japońska to jest mnie trudno nawet czytać.To coś okropnego chyba prześcigneli mistrzów w tej dziedzinie a mianowicie hitlerowców.Jeśli zaś chodzi o użycie broni nuklearnej to jakkolwiek na to nie patrzeć uważam iż nieużycie jej spowodowałoby dodatkowe wielkie straty w wojsku amerykańskim/tysiące jak nie dziesiątki tysięcy zabitych w przypadky desantu na wyspy Japońskie.A okrucieństwa spotykały nie tylko Chińczyków .Tak że nie podziwiając użycia broni atomowej moim zdaniem rozumiem przysłanki którymi się kierowali używając jej.Tak naprawdę nie wiem czy w uwczesnych czasach mając wpływ na te wydarzenia nie zaakceptowałbym ich.

  • Panie Zyggi faktycznie w Japonii jest problem z rozliczeniem historii i nawet z elementarną wiedzą o historii ( duży udział ma w tym wieloletnie ukrywanie prawdy o japońskich zbrodniach wojennych w podręcznikach szkolnych), jednak niech przez ten przypadek nie generalizuje Pan sytuacji. Słowa burmistrza są niedopuszczalne i powinny być oczywiście napiętnowane, ale ma co od razu obrażać całego narodu

    • Nie było moją intencją obrażanie ani poniżanie Japończyków. W moim odczuciu to było tak samo, jakbym napisał np. „Ukraińcy” czy „Chorwaci”. W literaturze czy w mediach nieraz spotykamy sformułowania, w których używa się nazwy narodowości jako określenia kierownictwa politycznego. I tak słyszymy zwroty typu: „Amerykanie postanowili zaatakować Irak”, „Rosjanie interweniowali w Czeczenii” itd. Stąd pisząc „Japończycy” miałem na myśli ich elity polityczne.
      Myślę, że biorąc pod uwagę uczucia, jakimi darzą Japończyków bliżsi i dalsi sąsiedzi (zwł. Chińczycy i Koreańczycy), określenie „parias” jest adekwatne. Widać to było np. wtedy, gdy kilka lat temu ówczesny premier Junichiro Koizumi odwiedził świątynię Yasukuni. To zostało u sąsiadów Japonii przyjęte we wiadomy sposób.
      Od czasu do czasu ten i ów czołowy japoński polityk pozwala sobie na uwagi lub zachowania, na które nie pozwalają sobie dużo bardziej bezpośredni Niemcy. Np. w latach 80-tych Yasuhiro Nakasone wywołał oburzenie uwagą, że mózgi Japończyków są bardziej rozwinięte niż Amerykanów… Podobne powtarzające się zachowania siłą rzeczy skłania obserwatorów do zastanowienia: czy tego typu rasistowskie poglądy są w Japonii odosobnione czy też może dość powszechne.

      • Avatar wute

        @ Zyggi
        W strategiach chińskich tracenie ludzi podczas bezsensownych
        ataków jest niedopuszczalne. Taktyka przyłączenia się do wroga kiedy nie można go pokonać jest ceniona.
        W Japonii odwrotnie, stąd różnego rodzaju kamikadze, czy walka do końca aż do samobójstwa. Świetnie to widać w końcowych scenach filmu Kurosawy: Sobowtór, kiedy to armia
        jednego feudała nie posiadająca broni palnej była masakrowana przez drugą stroną posiadającą jakieś
        muszkiety. Mimo, że padał jeden rząd za drugim, szli aż do
        zatracenia.
        Japończycy, w sensie cywilizacyjnym, są o wiele mniej elastyczni niż Chińczycy stąd też o wiele trudniej przyznać im się do winy. i zrozumieć innych, co oczywiście nie usprawiedliwia tą skandaliczną opinię japońskiego burmistrza.
        ludiz.

      • Avatar Adam S.

        Ci bliżsi i dalsi sąsiedzi Japonii wciąż przyjmują bądź przyjmowali przez wiele lat ogromne pomoce finansowe od tego „pariasa”. Gdyby Japonia takim rzeczywiście była, to wątpię, żeby chciała rozdawać takie środki krajom, które mają o niej takie mniemanie. Myślę, że zdecydowanie to nieadekwatne określenie. Są zaszłości i problemy w relacjach między Japonią a pozostałymi krajami Azji Wschodniej, ale nie szedłbym za daleko w takich stwierdzeniach.
        Proszę zauważyć, że idąc Pana tropem i Niemców także należało by uznać za pariasów Europy. Przecież tam także pojawiają się głosy (jak i w wielu innych krajach świata) zaprzeczające np. Holocaustowi.
        A, dodatkowo, czy postawa Niemców wobec swoich zbrodni wojennych jest znacząco inna niż Japonii? Z tym też bym nie przesadzał. Oba kraje przeprosiły za swoje działania i zapłaciły reparacje (Niemcy w większości nie w pieniądzu). I to, z resztą, nie wszystkim, którym się należało.
        Nie wiem też jak niby kontrowersje wokół Yasukuni i wizyty polityków japońskich w świątyni miałyby tłumaczyć rolę Japonii – pariasa. Niemcy też mają projekt Centrum przeciwko Wypędzeniom i lubią robić z siebie ofiarę II wojny światowej, jednak im nikt nie zarzuca bycia odludkiem. Powie Pan, że Yasukuni to bardziej poważna sprawa i ja się z Panem zupełnie zgodzę, ale podaję przykład Centrum, żeby jakoś zobrazować sytuację.
        Wiadomo, że każdy ma swoje własne opinie i sympatie ( i dzięki Bogu), ale skoro była już mowa o opcjach na portalu, to widzę, że Pan wyraźnie przyjął antyjapońską

      • Avatar Zyggi

        @ Adam S.
        Cyt. „A, dodatkowo, czy postawa Niemców wobec swoich zbrodni wojennych jest znacząco inna niż Japonii? Z tym też bym nie przesadzał. Oba kraje przeprosiły za swoje działania i zapłaciły reparacje (Niemcy w większości nie w pieniądzu).”
        Więc pytam: Co i komu zapłacili Japończycy w ramach odszkodowań? Jaką pomoc od Japonii biorą Chiny, Tajwan, Korea Pd.?
        Pan zwyczajnie przyjął opcję projapońską, co uczyniło Pana odpornym na fakty. Zrównuje Pan postawy Japonii i Niemiec. Wyraźnie napisałem o japońskich podręcznikach. Czy niemieckie podręczniki też kłamią, np. na temat holocaustu? Gdyby w Niemczech ktoś głośno twierdził, że nie było żadnych komór gazowych, czekałoby go potępienie, a byc może proces w sądzie. Natomiast burmistrzowi Nagoi nie grozi nawet utrata stanowiska. To jest ta „subtelna” różnica, której Pan nie umie lub nie chce dostrzec.

      • Avatar Adam S.

        Panie Zyggi, Japonia zapłaciła reparacje krajom azjatyckim, jak i też USA. Zostały one ustalone na podstawie traktatu pokojowego z San Francisco oraz na drodze umów dwustronnych z poszczególnymi państwami.
        Polecam też poczytanie o japońskiej pomocy rozwojowej, bo najwidoczniej umknęło Panu sporo na jej temat. Podaję choćby link o pomocy dla Chin w ramach ODA:
        http://www.mofa.go.jp/policy/oda/region/e_asia/china/index.html
        Co tego tego, że pisał Pan o podręcznikach, to przepraszam. Najwyraźniej źle to odebrałem.
        I jeszcze jedno – dostrzegam różnicę w działaniu Niemiec i Japonii oraz widzę duży problem w postrzeganiu historii przez Japończyków, jednak chciałem zaznaczyć, że mimo wszystko zachowania tych krajów nie różnią się od siebie bardzo diametralnie. Oczywiście postawa niemiecka jest w tej materii dużo dojrzalsza, lecz też nie dajmy sobie wmówić, że jest idealna i bez zarzutów

    • Nie wiem, dlaczego ale nie pojawił się mój poprzedni komentarz, więc piszę jeszcze raz.
      Panie Zyggi, Japonia zapłaciła reparacje krajom azjatyckim, jak i też USA. Zostały one ustalone na podstawie traktatu pokojowego z San Francisco oraz na drodze umów dwustronnych z poszczególnymi państwami.
      Polecam też poczytanie o japońskiej pomocy rozwojowej, bo najwidoczniej umknęło Panu sporo na jej temat. Proszę zajrzeć choćby na stronę MOFA i znaleźć informacje na temat ODA.
      Co tego tego, że pisał Pan o podręcznikach, to przepraszam. Najwyraźniej źle to odebrałem.
      I jeszcze jedno – dostrzegam różnicę w działaniu Niemiec i Japonii oraz widzę duży problem w postrzeganiu historii przez Japończyków, jednak chciałem zaznaczyć, że mimo wszystko zachowania tych krajów nie różnią się od siebie bardzo diametralnie. Oczywiście postawa niemiecka jest w tej materii dużo dojrzalsza, lecz też nie dajmy sobie wmówić, że jest idealna i bez zarzutów

  • Mam nadzieję że wyraził swoją osobistą opinię ,no cóż wolno mu mieć i choć nie jest to stanowisko rządu Japońskiego to irytuje niewątpliwie słusznie. Tak jak pan Wute pisze o sprawie Katynia świadczy to o jakiejś dziwnej dwuznaczności tych krajów nie powiem szczerości bo tej zapewne w polityce nie ma.Panie Zyggi nie ma się co denerwować bo niech pan powie gdzie wojsko Japońskie zachowywało jakieś standarty podczas wojny zapewne nigdzie a wręcz słyneli z wyjątkowego okrucieństwa.Już nie chodzi o kwoty ale choćby pochylenie głowy i wykazanie skruchy.Też mówię że w podobnym przypadku Niemcy zachowali się uczciwie.

    • „Mam nadzieję że wyraził swoją osobistą opinię ,no cóż wolno mu mieć i choć nie jest to stanowisko rządu Japońskiego” .

      Panie Stefanie,

      1. wydaje mi się, że „osobistych opinii” nie wyraża się podczas spotkania dyplomatycznego ( a jak popelnia sie ten bląd, to później trzeba ponieśc konsekwencje). Burmistrz byl wtedy w pracy , a nie na spotkaniu z przyjaciólmi. Podczas tego spotkania burmistrz reprezentowal instytucje rządową , dla której pracuje oraz cale miasto , które nie jest przypadkowe – to miasto , z którym Nanking nawiązywal wspólprace … Ponadto nadal zaostrza konflikt odmawiając przeprosin i stwierdzając ze sprzeciwia sie cofnięciu wypowiedzianych slow 3w.globaltimes.cn/NEWS/tabid/99/ID/697043/National-outrage-rips-into-denial-of-Nanjing-Massacre.aspx . Sytuacje pogarsza fakt, że upublicznia się informacje o tym, ze burmistrz dostaje telefony/wiadomości wsparcia od mieszkańców miasta…

      2. „Panie Zyggi nie ma się co denerwować …” A Chińczycy z mojego otoczenia się zdenerwowali i trudno mi nie okazać zrozumienia dla ich emocji. Ja przymykam oko nawet na teraźniejsze wypowiedzi jakiś nieokrzesanych niemieckich polityków oraz nawiązuje przyjaźnie z Niemcami , nie mając jakiś większych uprzedzeń , bo tak jak Pan oraz Wute zauważyliście , Niemcy przyznali się do zbrodni. Przyznanie się oraz powiedzenie „przepraszam” może naprawdę dużo zmienić ale ok, jak Japończycy jeszcze nie są na to gotowi to jeszcze pól biedy o ile zachowują milczenie, co innego gdy na forum publicznym ktoś (i ten „ktoś” nie jest anonimowy, ale jest osoba publiczna) zaczyna pouczać chiński rząd (bo to delegacja rządowa reprezentuję niejako chiński naród) ,że oni to tak naprawdę nie znają historii swojego rodzimego miasta ….

      Myślę, że w Europie na analogiczne incydenty można już patrzeć z dystansem, bez intensywnych emocji , tutaj (tzn. w Chinach, może inaczej , w tym kawalku Chin , które znam) jeszcze nie.

      • Avatar stefan

        Przyznaję pani rację no ale to człowiek a nigdy nie wiadomo co w kim siedzi najlepszym rozwiązniem byłoby gdyby sam przeprosił za swoje wypowiedzi lub poprosił o zwolnienie z zajmowanego stanowiska, ale zapewne niestety tego nie uczyni nie mogę zrozumieć dlaczego ludzie tak mało robią dla pojednania a wręcz jeszcze antagonizują.

  • To wszystko przypomina mi działania Rosjan w sprawie Katynia. Chociaż rosyjski rząd przyznał, że ta zbrodnie popełnili Sowieci, to nadal w Rosji są ludzie którzy to kwestionują jak np. deputowani komunistyczni do Dumy, którzy tworzyli „społeczną”
    komisję historyków, którzy rzekomo zebrali dowody świadczące o winie Niemców czy
    też podobnego rodzaju artykuły w prasie rosyjskiej..
    Tolerowanie takiego stanowiska w jednym czy drugim przypadku, tak naprawdę
    świadczy o tym, że w odróżnieniu od Niemców, którego establishment szczerze
    przyjął winę za swoje zbrodnie, ani rosyjski ani japoński establishment nie dokonał
    wewnętrznego rozliczenia z samym sobą.

  • „Standardowe działania wojenne”… Chciałoby się zapytać to indywiduum: Wobec tego co takiego robił John Rabe, że potem został nazwany „chińskim Schindlerem”?
    Do takich osobników jak Kawamura nic nie przemawia, ani dokumenty, ani zdjęcia, ani zgodne zeznania tysięcy świadków, w tym nawet uczciwszych Japończyków. To taki sam typ, jak ci, którzy twierdzą, że nie było Holocaustu, komór gazowych itd., że to wszystko „wymysł żydowskiej propagandy”…
    Ludzie dobrze poinformowani i kompetentni jak np. nieżyjąca amerykańska badaczka Iris Chang, zrobili wiele dla ukazania prawdy o japońskim LUDOBÓJSTWIE w Nankinie i o innych japońskich zbrodniach, których było bez liku. Byłoby więc dobrze, gdyby Japończycy rozliczyli się ze swoją przeszłością, zamiast rżnąć głupa i tym samym stawiać się na pozycji pariasa Azji. Powinni przyznać się do win, zamiast – jak w przypadku alianckich jeńców wojennych – wypłacać na „odczepne” uwłaczające kwoty po kilkadziesiąt funtów lub dolarów na osobę.

Pozostaw odpowiedź