Indie news,News

Sojusz trzech państw przeciwko jednemu?

Indie, Australia i Stany Zjednoczone powinny zjednoczyć się zawierając trójstronny pakt, by przeciwdziałać rosnącej morskiej potędze Chin – stwierdza raport przygotowany przez trzy think tanki. Raport, zatytułowany „Wspólne cele, pokrywające się interesy – Plan dla współpracy Indii, Australii i USA w regionie Indo – Pacyfiku”, podkreśla rosnące ryzyko intensyfikacji morskiej rywalizacji Indii i Chin. Wzywa także Australię i Stany Zjednoczone do przyznania Indiom członkostwa w Radzie Współpracy Gospodarczej Azji i Pacyfiku.
„Liberalne siły demokratyczne w regionie Indo – Pacyfiku mają wspólny interes w rozszerzaniu sieci współpracy, która promuje ekonomiczną i polityczną stabilność, bezpieczeństwo, wolny handel w całym regionie i demokratyczne rządy.” – oceniają autorzy raportu. Został on przygotowany przez indyjską  Observer Research Foundation, australijski Lowy’s Institute oraz amerykańską Heritage Foundation.
Opracowanie: Agnieszka Budyńska
Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Sojusz trzech państw przeciwko jednemu? Reviewed by on 4 listopada 2011 .

Indie, Australia i Stany Zjednoczone powinny zjednoczyć się zawierając trójstronny pakt, by przeciwdziałać rosnącej morskiej potędze Chin – stwierdza raport przygotowany przez trzy think tanki. Raport, zatytułowany „Wspólne cele, pokrywające się interesy – Plan dla współpracy Indii, Australii i USA w regionie Indo – Pacyfiku”, podkreśla rosnące ryzyko intensyfikacji morskiej rywalizacji Indii i Chin. Wzywa

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

komentarzy 9

  • Współpraca idzie pełną parą. Tylko jakby doszło co do czego, to Indie oberwą od Chin prędzej niż Stany lub Australia, bo są w zasięgu rażenia chińskich rakiet balistycznych i lotnictwa. Zostaną kozłem ofiarnym, a Anglosasi zmyją się po angielsku. Zachodniacy nie chcieli umierac za Gdańsk, po cóż mieliby umierac za Kalkutę? A bo to tam jakaś ropa jest? :-)
    Robienie z Hindusów jeleni mających nadstawiac pleców za innych ma stare tradycje. Od początków Republiki Indii ZSRR próbował ją ustawiac w roli swego konia trojańskiego i rynku zbytu w zamian za pomoc w budowie przemysłu ciężkiego. Zabiegi ZSRR w zasadzie nie obejmowały narzucania Indiom „współpracy” militarnej, jeśli nie liczyc sowieckiej broni dostarczanej Indiom. Jednak stratedzy w Waszyngtonie jednoznacznie określali Indie jako kraj im nieprzyjazny z racji przyjaznych więzi z ZSRR. To w naturalny sposób wiązało USA z Pakistanem.
    Swoistą formułę „współpracy” próbował Indiom zaoferowac Izrael. Na pocz. lat 80-tych, krótko po udanym ataku izraelskiego lotnictwa na iracki reaktor pod Bagdadem, Izrael proponował Indiom przeprowadzenie wspólnego nalotu na pakistański ośrodek atomowy w Kahucie. Hindusi się nie zgodzili. Na szczęście, bo jakby w odpowiedzi pakistański rzecznik armii krótko później oświadczył: „Nie jesteśmy Irakiem, nie wrzuciliśmy wszystkich jajek do jednego koszyka”. Czas pokazał, że pakistański rzecznik wcale nie blefował. Można sobie wyobrazic, co byłoby gdyby rząd Indii przystał na izraelskie propozycje i zaatakował sąsiada dysponującego bronią atomową rozmieszczoną w różnych nieznanych miejscach, a także środkami jej przenoszenia… Oczywiście Izraelczycy niczym nie ryzykowali, tak jak teraz niczym nie ryzykują USA ani mędrcy z Heritage Foundation i innych think tanków.
    Silne Indie zapewne są uważane na Zachodzie za potencjalne zagrożenie jego hegemonii, jakkolwiek w stopniu mniejszym niż Chiny, stąd są traktowane jako mniejsze zło, które Zachód (czytaj: USA) chce użyc do swoich celów (podobnie jak kiedyś ZSRR a dziś Rosja). Miejmy nadzieję, że przez 3 dekady, jakie minęły od tamtych wydarzeń indyjskim decydentom nie ubyło mądrości. Że pozostaną przy tradycyjnej indyjskiej formule pokojowego współistnienia, nie dając się Zachodowi wplątac w jakąś awanturę o trudnych do przewidzenia skutkach…

    • Wzrost potęgi Chin to oczywiście wyzwanie dla kurczącej się dominacji Zachodu, największe jakie kiedykolwiek było. Chiny mają nieporównywalnie większy potencjał niż miał go Związek Sowiecki, który poza potęga militarną w inny sposób nie mógł zagrozić dominacji Zachodu.
      Jak pisałem parę miesięcy temu.Ze względu na potęgę Chin, w dodatku, bez przerwy wzrastającą powstanie nieformalna koalicja: USA, UE, Indie i Japonia. Do tego dołączy szereg mniejszych państw, które czują się
      zagrożone takich jak: Wietnam czy Australia.
      Po stronie Rosji może opowiedzieć się Rosja, ale wraz ze wzrostem siły
      Chin, jej relacje będą się rozluźniały i Moskwa prawdopodobnie będzie
      starała się grać na dwie strony.
      Innymi sojusznikami Chin mogą zostać dwa państwa: Pakistan i Iran.
      Antychińska koalicja będzie przypominała tą przed dwóch wieków, przeciw Napoleonowi. Poza głównym celem nic ją nie będzie wiązało.

    • Indie być może uważane są za potencjalne zagrożenie dla Zachodu, ale też są inaczej postrzegane niż Chiny.
      Indie są uwiązane w swoje terytorialne subkontynentalne problemy. Ich
      geopolityczna pozycja tj. sytuacja potencjalnego konfliktu z Pakistanem
      i Chinami czyni, że są postrzegane przez Zachód jako państwo „z kulą
      u nogi”, która ogranicza ich swobodę ekspansji. Po za tym w cywilizacja
      hinduska nie wytworzyła, kultu państwa, który znacznie wspomaga ekspansję. Wydaję się, że największym problemem ze strony tego państwa może być dynamika przyrostu naturalnego. W 2050 r. ma być do
      1.750 mln obywateli Indii. Ponieważ obaj sąsiedzi Indii: Pakistan
      i Bangladesz mają podobny problem, więc siłą rzeczy ta eksplozja musi
      się wylać poza subkontynent.

      • Avatar ciekawy

        Zarówno w Pakistanie jak i w Indiach dzietność kobiety spada.

        W 1980 r. było to 6,7 dla Pakistanu i 4,6 dla Indii.
        W 2009 r. 3,9 i 2,7, więc trend jest wyraźnie spadkowy.
        Są stany w Indiach, gdzie już dzietność spadła poniżej 2, są takie gdzie przekracza 4. Generalnie im biedniejszy i bardziej zagęszczony stan tym większa dzietność, przykładowo Bihar stan o powierzchni Węgier i populacji znacznie większej niż Niemcy ma wciąż dzietność równą 4.

        Oczywiście to nie oznacza, że liczba ludności dalej nie będzie rosnąć. Spowoduje to liczne konflikty o zasoby zarówno wewnętrzne jak i pomiędzy sąsiadami subkontynentu. Chiny rozwiązały już ten problem w sposób brutalny, ale niezwykle skuteczny. Powoduje on i będzie powodował konflikty społeczne, jedną są one znacznie mniej niebezpieczne niż konflikty o podstawowe zasoby jak np. woda.

      • Avatar wute

        @ Ciekawy
        Tym, którzy opracowywali prognozy odnośnie demografii Indii
        zapewne dobrze znane są trendy, mimo to określili przyszłą
        populacje Indii w liczbie, którą podałem.

      • Avatar wute

        @ p.Dudziński
        Być może takie określenie miałoby podstawy rok temu. Odnoszę
        wrażenie, że od pewnego czasu komentarze kol.Zyggiego stały
        się bardziej wyważone, w związku z tym Pana uwaga, że stosunek
        ko.Zyggiego to Chin jest bałwochwalczy jest nieaktualna.

      • Avatar Zyggi

        @ P. Stefan Dudziński.
        Owszem, traktuję Chiny z równie nabożną czcią jak Pan z uwagą czyta moje posty. :-)
        A tu jest jeden z moich bałwochwalczych peanów na cześc Chin: 3w.polska-azja.pl/2011/11/02/polskatimes-pl-dalajlama-wzywa-chiny-do-zmiany-polityki/

Pozostaw odpowiedź