Chiny,Polecane

Soja dla azjatyckiego giganta

stosunki_miedzynarodowe-www2

Chiny zacieśniają stosunki gospodarcze z Ameryką Łacińską. W ciągu ośmiu lat ich handel z regionem  wzrósł z 12 do 103 mld rocznie. Na ile jednak kraje latynoamerykańskie korzystają na handlu z azjatyckim gigantem?

 

 

Chiny umieją kalkulować i widzą, że opłaca im się zacieśnienie kontaktów z regionem Surowce i soja importowane z Ameryki Łacińskiej pokrywają zapotrzebowanie ich wciąż rozrastającej się gospodarki. Ameryka Łacińska jest źródłem 40 proc. światowej produkcji miedzi i 47 proc. soi. Bogate są tu też złoża gazu boksytu, rud żelaza, manganu i drewna.

Zapotrzebowanie Chin na te surowce wciąż rośnie. W latach 1997-2004 Państwo Środka zwiększało rocznie import ropy średnio o 24,4 proc., miedzi – o 18,4 proc., soi – o 20,5 proc. Po 2003 r. stało się ono największym na świecie importerem bawełny, miedzi, soi i czwartym co do wielkości importerem ropy. W tej chwili jest największym konsumentem miedzi na świecie, a ok. 20 proc. zapotrzebowania na ten surowiec importowane jest z Chile.

 

Biorąc pod uwagę strategiczne znaczenie importu towarów z Ameryki Łacińskiej dla gospodarki chińskiej, Pekin dba o kontakty z państwami regionu. Jesienią zeszłego roku chiński prezydent Hu Jintao będąc z wizytą w Limie na szczycie APEC, podpisał z Peru porozumienie o wolnym handlu(to drugi kraj po Chile, który podpisał z ChRL taką umowę). Przed rozpoczęciem obrad odwiedził również Kubę i Kostarykę, obiecując zwiększenie pomocy dla obu krajów.

 

Chiny starają się także włączyć we wsparcie rozwoju regionu. W styczniu państwo Środka zostało członkiem Międzyamerykańskiego Banku Rozwoju, który zajmuje się wsparciem rozwoju ekonomicznego i społecznego Ameryki Łacińskiej i Karaibów. Politycy chińscy już podczas podpisania dokumentów akcesyjnych zapowiedzieli dla projektów MBR  wsparcie finansowe w wysokości około 350 mln USD.

 

Wykorzystać szansę

 

Kontakty handlowe z Chinami to dla krajów Ameryki Łacińskiej to sposób na dywersyfikację rynków zbytu. Do lat 80. Stany Zjednoczone były głównym partnerem handlowym regionu. Następnie w latach 90. Ameryka Łacińska przeżyła boom europejskich inwestycji. Na początku XXI wieku Chiny wraz z Indiami i innymi krajami azjatyckimi stają się konkurentami dla dotychczasowych partnerów handlowych regionu. Dzięki współpracy z państwem Środka, Ameryka Łacińska otwiera się na nowe obszary i może korzystać ze współpracy z jednym z najważniejszych światowych gigantów. Handel z Chinami to także szansa na modernizację gospodarki, a w szczególności infrastruktury. Wiele krajów regionu boryka się z niezadowalającym stanem dróg, portów, kolei i lotnisk. Środki pozyskane z eksportu mogą więc im posłużyć do inwestycji w regionie. Coraz większe zapotrzebowania na surowce oraz zwyżka konsumpcji żywności między innymi w Chinach i Indiach przyczynił się do dynamicznego wzrostu dochodów z eksportu w wielu krajach Ameryki Łacińskiej. Wartość eksportu rosła w latach 2004–2006 o prawie 21 proc. rocznie, podczas gdy wolumen – o około 8 proc. Na obecnym boomie surowcowym najbardziej skorzystały Wenezuela, Chile, Peru, Brazylia i Argentyna.

Niestety państwa Ameryki Łacińskiej łatwo mogą się zachłysnąć nowo pozyskanym bogactwem i uzależnić swoją gospodarkę od dostaw surowców do Chin. Już teraz Państwo Środka jest dla Brazylii drugim najszybciej wzrastającym rynkiem eksportowym, z czego 75 proc. eksportu opiera się tylko na pięciu towarach: soi, rudzie żelaza, stali, oleju sojowym i drzewie. Pozostałe państwa regionu znajdują się w takiej samej sytuacji. Argentyna eksportuje do Chin przede wszystkim soję, Chile i Peru bazują na sprzedaży miedzi. W krótkim terminie może to wywołać dodatni bilans handlowy, ale w dłuższej perspektywie najprawdopodobniej wpłynie negatywnie na rozwój gospodarki.

O tym, na ile państwa regionu są w stanie zyskać na korzystnym handlu, decyduje w dużym stopniu ich polityka fiskalna. Dobrym przykładem jest tutaj Chile – największy na świecie producent i eksporter miedzi. Kraj ten wykazuje się tutaj mądrą praktyką. Aby złagodzić tendencję zwyżkową chilijskiego peso, większość dochodów z rosnącej sprzedaży miedzi przechowuje w obcej walucie,. Wszystkie nadwyżki przekraczające 1 proc. PKB są przekazywane na nowy „fundusz stabilizacji ekonomicznej i społecznej”, którego środki zostaną w przyszłości wykorzystane na modernizację przemysłu i edukację w tym zakresie.

 

Kryzys dotyczy wszystkich

 

Rządy Peru, Brazylii czy Chile, dla których Chiny są kluczowym importerem podstawowych produktów takich jak soja, surowce i olej wierzą, że ciągły wzrost gospodarczy Chin pozwoli im przetrwać światową recesję i podtrzymać krajową gospodarkę na dobrym poziomie. Jednak nawet azjatycki gigant powoli ulega skutkom światowego kryzysu. W roku 2009, według danych Banku Światowego, wzrost gospodarczy w Chinach ma osiągnąć 7,5 proc. Przed wybuchem światowego kryzysu finansowego przewidywano, że będzie to 9 proc. Aż 70 proc. chińskiej ekonomii oparte jest na handlu. Spadające zapotrzebowanie na towary eksportowane przez azjatyckiego giganta wpłyną na jego dotychczasowy dodatni bilans handlowy. Dlatego dla krajów Ameryki Łacińskiej kluczową informacją jest, które sektory chińskiej gospodarki zaczną zwalniać tempo rozwoju, a które utrzymają się na dotychczasowym poziomie. Produktem szczególnie istotnym dla iberoamerykańskiej gospodarki jest soja. W tym roku obszar poddany uprawie tej rośliny w całym regionie ma osiągnąć 175 tys. km², co stanowi ponad połowę powierzchni gruntów ornych. Spadek importu soi spowoduje obniżenie dochodów z ceł, co w istotny sposób ograniczy budżet państw regionu. Szczególnie wrażliwe na spadek zapotrzebowania w tym sektorze są Argentyna i Paragwaj. Od lipca 2008 r. ceny soi spadły z 16 do 9 USD za buszel (jednostka objętości równa 36,4 l), co spowodowane było m.in. rekordowo dużymi zbiorami soi w Chinach.

Bardziej odporne na ewentualną redukcję eksportu jest Chile. Kraj ten, dzięki ogromnemu wzrostowi cen miedzi, (o 700 proc. pomiędzy  rokiem 2001 a połową 2008 r.) uzbierał fundusze w wysokości prawie 20 mld USD. Mimo to, na dłuższą metę spadek cen miedzi może mieć istotny wpływ na chilijską gospodarkę. Dla krajów Ameryki Łacińskiej kluczowa jest zatem kondycja chińskiej gospodarki. To od zapotrzebowania Chińczyków na soję czy miedź zależy, czy obecny spadek cen towarów okaże się tymczasowy, czy też będzie się on utrzymywał przez dłuższy okres.

 

Niechętne inwestycjom

 

Eksportowanie towarów do Chin przynosi wiele korzyści krajom Ameryki Łacińskiej, jednak nie brakuje też krytyków polityki handlowej Państwa Środka. Szefowie niektórych rządów państw regionu narzekają na niski poziom chińskich inwestycji bezpośrednich w Ameryce Łacińskiej. Według danych ambasady Chin w Waszyngtonie, na początku 2008 r. azjatycki gigant zainwestował bezpośrednio w tutejszy przemysł wydobywczy zaledwie 2 mld USD.

Hu Jintao, podczas niedawnej wizyty w Peru, obiecał, że w ciągu najbliższych trzech lat zainwestuje 6 mld USD w tamtejszy przemysł wydobywczy. Jednak peruwiańscy politycy twierdzą, że obietnica Chińczyków jest zwykłym pretekstem. Według nich, azjatycki gigant tak naprawdę szuka w ich kraju nowych rynków w sektorach takich jak rolnictwo czy przemysł telekomunikacyjny. Peru miałoby posłużyć jedynie jako baza do rozszerzania chińskich wpływów w regionie.

Innym zagrożeniem dla peruwiańskiej gospodarki może okazać się zalanie rynku tanimi produktami made in China. Może to doprowadzić do upadku niektórych sektorów gospodarki takich jak np. przemysł tekstylny, co z kolei pozostawiłoby tysiące osób bez pracy.

Niepokoić może również ujemny bilans handlowy z Chinami. Towary peruwiańskie stanowią zaledwie 0,3 proc. importu azjatyckiego giganta, z kolei dla Peru w ciągu ostatnich czterech lat Chiny były drugim największym partnerem handlowym. Rząd wierzy, że dzięki interesom z Państwem Środka, Limie łatwiej będzie stawić czoła problemom tutejszej gospodarki. Trzeba jednak pamiętać, że chiński przemysł może stanowić zagrożenie dla regionu. Chińskie inwestycje w przemyśle wydobywczym niejednokrotnie realizowane są bez poszanowania dla środowiska naturalnego i prawa pracy.

Na przykładzie Peru widać, jakie zagrożenia dla krajów Ameryki Łacińskiej może przynieść niezrównoważony bilans handlowy w kontaktach z Chinami. Państwa regionu, w myśl zasady dywersyfikacji partnerów handlowych, powinny pielęgnować swoje kontakty z azjatyckim gigantem. Jednak muszą też zadbać o zachowanie rozsądnych proporcji w obopólnej wymianie. W przeciwnym razie kontakty z Chinami, zamiast wspierać iberoamerykańskie rynki i stymulować rozwój gospodarczy, mogą je tylko osłabić. Dodatkowo, w świetle globalnego kryzysu finansowego, należy sobie zadać pytanie, czy kontakty handlowe pomiędzy obydwoma regionami będą nadal się utrzymywać na wysokim poziomie i czy zachowają swój dotychczasowy charakter. Chiny chcą rozszerzyć swoją strefę wpływów poza Stany Zjednoczone i Europę. Temu między innymi ma służyć zacieśnianie kontaktów handlowych z Ameryką Łacińską. Państwa regionu powinny zatem zadbać o konkurencyjność swoich towarów i nie dać się zdominować „chińskiemu smokowi”.

 

Artykuł opublikowano w Stosunkach Międzynarodowych nr 2/2009

 

 

 

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Soja dla azjatyckiego giganta Reviewed by on 23 kwietnia 2009 .

Chiny zacieśniają stosunki gospodarcze z Ameryką Łacińską. W ciągu ośmiu lat ich handel z regionem  wzrósł z 12 do 103 mld rocznie. Na ile jednak kraje latynoamerykańskie korzystają na handlu z azjatyckim gigantem?     Chiny umieją kalkulować i widzą, że opłaca im się zacieśnienie kontaktów z regionem Surowce i soja importowane z Ameryki Łacińskiej

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

KOMENTARZE: 1

  • O rany, to znowu jakies strazenie Zoltym Niebiezpeczenstwem. Chyba autorka naczytala sie GW. Jak kraje Ameryki Lacinskiej nie chca handlowac z Chinami ( i na tym nie korzystaja) to niech nie handluja. Nie znalazlem zadnego argumentu ( czy tez niewiele) ze im to jakos szkodzi czy uzaleznia ich.
    Przeciez jest cos przeciwnego, w ten sposob sami sie uniezalezniaja od USA, dywersyfikujac swoja wymiane handlowa.
    Poza tym- prosze wybaczyc, ale argument ze male Peru ma 0,6 proc na rynku chinskim, a Chiny kilkadziesiat procent na rynku peruwianskim jest nonsensem, wlasnie ze wzgledu na rozmiary tych krajow. Peru nawet jakby sie nastawilo tylko u wylacznie na produkcje dla Chin, to nie „mocy przerobowych” by jego produkcja stanowila taki sam procent w chinskim imporcie, jak chinska w peruwianskim.
    Moim zdaniem to emocjonalne straszenie zoltymi, bez powaznych argumentow.
    Co maja robic kraje Ameryki lac- handlowac tylko z USA i Europa, czy moze wogole zaprzestac handlu ( wtedy sie napewno nie uzaleznia)?

Pozostaw odpowiedź