Singapur

Singapur – Azja dla początkujących

Singapur (chińska nazwa Xinjapo), nazywany też Miastem Lwa, którego symbolem jest posąg Merlion, to niewielka wyspa, miasto a zarazem państwo stanowiące bramę do południowo – wschodniej Azji. To młode, bo nieco ponad 40-letnie państwo jest, jak sami Singapurczycy mówią, Azją dla początkujących, gdyż łączy klimat, egzotykę, wspaniałe jedzenie, kulturę i zwyczaje Azji z najwyższym standardem życia znanym z Zachodu.

 

 

Ponad 77 procent z 4,5 miliona mieszkańców to Chińczycy, 14 proc. Malajowie, resztę stanowią Hindusi oraz mieszkający tam dość licznie expaci – Amerykanie i Europejczycy.Wyznaniowo, prawie połowa Singapurczyków to Buddyści, reszta dzieli się na Chrześcijan, wyznawców Islamu, hinduizmu oraz ateistów.Cała ta mieszanka kulturowo – narodowościowo – wyznaniowa porozumiewa sie ze sobą w oficjalnym języku Singapuru – angielskim (specyficzna jego wersja z chińskimi wtrąceniami i akcentem – singlish), pielęgnuje swoją odrębność, niektóre zwyczaje, tradycję i żyje ze sobą w zgodzie, choć nie zawsze tak było; niektórzy Singapurczycy wspominaja krwawe starcia Malajów z Chińczykami, w czasach gdy Singapur był jeszcze częścią Malezji. Silny, szczelny system prawny i brak pobłażania dla nawet drobnych wykroczeń, a także dobrobyt mieszkańców sprzyjają utrzymaniu porządku, niezwykłego jak na standardy Azji południowo – wschodniej, włączając w to niemal zupełny brak korupcji.  

 Atrakcyjne położene geograficzne (na przecięciu głównych szlaków handlowych w tym rejonie), otwarcie na różnorodność i zagranicznych przedsiębiorców oraz efektywne zarządzanie państwem, zaoowocowały dynamicznym rozwojem gospodarczym (GDP, PPP per capita w roku 2007 ponad 30 000 USD i co rok zwiększa się o 4-9 proc). Gospodarka opiera się tutaj głównie na usługach finansowych, handlu i turystyce a także na przemyśle (petrochemicznym, stoczniowym, tekstylnym, elektrotechnicznym i elektronicznym).Singapur importuje właściwie wszystko, co jest niezbędne do życia jego mieszkańcom. Nawet wodę pitną dostarcza Malezja, a piasek na plaże utworzonego specjalnie na użytek mieszkańców i turystów małego kurortu – wyspę Sentosa, sprowadza się tutaj z Australii. Aby uniezależnić się od dostaw wody – na wszelki wypadek – wykorzystano najnowsze technologie do opracowania urządzeń przetwarzających wodę morską w wodę pitną.  

 Singapur to specyficzne miejsce, mogące się wydawać pomieszaniem marzeń Konfucjusza, gdzie państwo jest jedną wielką rodziną, a rząd, niczym dobry ojciec, troszczy się o swoich obywateli, karząc ich surowo jeśli zawinią, z najlepszymi osiągnięciami Zachodu. Tutejszy ustrój polityczny to autorytaryzm (choć z próbami demokratyzacji) z bardzo silnym systemem prawnym. Wszelkie działania rządu Singapuru są konsekwencją starannie opracowanej strategii zarządzania tym państwem, tworzonej tutaj przez kompetentnych menedżerów (dla odróżnienia w Chinach rządzą głównie inżynierowie). Sam fakt, że osoby wybierane na istotne stanowiska rządowe i administracyjne muszą posiadać odpowienie wykształcenie, przebyć złożony proces kwalifikacyjny, wliczając w to testy na inteligencję, świadczy o wadze, jaką przykłada się tutaj do realnych kompetencji i skuteczności działania. Jak sami mieszkańcy tego kraju z dumą twierdzą – w Singapurze wszystko po prostu perfekcyjnie działa. Obejmuje to także punktualność – czy to na spotkania towarzyskie, czy w urzędach- umówiona data i godzina jest zwyczajnie przestrzegana.  

 Większość mieszkańców wyspy pokłada spore zaufanie w swoim rządzie i jest dumna ze swojego państwa, nazywając siebie samych Singapurczykami (niezbyt lubią mylenie ich z Chińczykami z Chin). Mimo, że zdają oni sobie sprawę z tego, że nie mają właściwie żadnego wpływu na decyzje podejmowane przez rząd, a także z tego, a media są tu kontrolowane i cenzurowane, w większości opowiadają się przeciwko jakimkolwiek próbom zmiany dotychczasowego porządku. Wierzą oni, podobnie jak i Chińczycy, że próby buntu mogą doprowadzić do chaosu i anarchii, co wydaje im się rzeczą najgorszą. Powołują się przy tym dość często na fakt, nie bez racji, iż Singapur stanowi maleńką oazę spokoju i porządku w wielkim chaosie Azji.Oczywiście zdarzają się osoby niezadowolone, próbujące krytykować rząd i jego działania, jednak wszelkie aktywności opozycyjne tłumione są w zarodku – zawsze też, jeśli komuś niezbyt odpowiada życie w tym kraju, może go opuścić. Singapurczycy bowiem, jako nieliczni mieszkańcy południowo-wschodniej Azji mają przywilej swobodnego opuszczania kraju i podróżowania, z czego korzystają nader chętnie. Jest to zrozumiałe, zważywszy na to, że żyją oni na bardzo niewielkiej wyspie (641 km kw) połączonej jedynie dwoma mostami z Malezją.  

 Podejmowane próby wprowadzenia „kontrolowanej demokracji” przez rząd w tym kraju jak na razie nie zakończyły się większymi sukcesami- przed ponad rokiem rząd Singapuru zdecydował się zorganizować pierwsze referendum, dotyczące zgody jego mieszkańców na budowę kasyna na wyspie. Z komentarzy Singapurczyków wynika, że większość opowiadała się przeciw otwarciu kasyna. Mimo to jego budowa i tak rozpoczęła się bez oczekiwania na wyniki referendum, w związku z czym część mieszkańców poczuła się zwyczajnie oszukana. Z nastrojów Singapurczyków można wywnioskować, że wolą oni dotychczasowy porządek rzeczy, gdyż, jak mówią, mogą spokojnie zająć się swoim życiem, bliskimi, pracą czy też prowadzeniem biznesu, co jest tutaj, z prawnego punktu widzenia, bezpieczne i wolne od nadmiernej biurokracji. Niemal każdy Singapurczyk na codzień ciężko pracuje, głównie po to aby móc spłacać kredyty, zaciągane między innymi na jedne z najdroższych na świecie mieszkań. Koszt 3-pokojowego mieszkania w apartamentowcu z lat 90-tych o powierzchni około 60 m. kw. to w zależności od lokalizacji od 800 tys. SGD (ok. 1,3 mln PLN, wg. kursu na 05.2008). Mieszkania z puli rządowej (tzw. HDB), które rząd udostępnia na zasadach podobnych do naszych mieszkań komunalnych, są nieco tańsze, podobnie jak mieszkania w blokach pomalowanych na czerwono – co świadczy o tym, że są one nawiedzone przez duchy (a kolor czerwony, według wierzeń autochtonów, odpędza złe moce). Wynajem pokoju to koszt miesięcznie ok. 1000 SGD (ok. 1600 PLN), mieszkania – od 2000 SGD (ok. 3200PLN). Samochody są drogie, głównie dlatego że wszystkie są importowane, a rząd wprowadził politykę przetargów na pozwolenia posiadania własnego auta. Już same te pozwolenia sporo kosztują i trzeba je odnawiać po 5 latach (w efekcie tego po ulicach Singapuru nie jeżdżą samochody starsze niż 5 lat – takie eksportowane są do Malezji). Niewielkie rozmary wyspy i niechęć do korków na ulicach wymuszają takie działania. Należy do nich także sprzedaż specjalnych rodzajów, tańszych pozwoleń na posiadanie samochodów, oznaczonych wyróżniającym się kolorem tablic rejestracyjnych, które można używać wyłącznie w dni robocze po godzinie 17 i w dni wolne od pracy.  

 Zakupy, najlepiej w promocyjnych cenach, to oprócz podróżowania jedna z największych pasji Singapurczyków. Nic dziwnego, skoro wyspa jest krainą niemal wszędzie obecnych centrów handlowych, umieszczonych przy jednej z najdłuższych świątyń zakupów na świecie- Orchard Road, oraz ogromnych galerii handlowych takich jak m.in. Marina South, Raffles Place, Beach Road, North & South bridge Roads, Serangoon Garden, Hougang, Ponggol, Jurong, Bishan, Ang Mo Kio, Queenstown, Tiong Bahru, Little India, Changi airport. Konsumpcji sprzyja stopniowy wzrost zarobków mieszkańców, a najbardziej rozwijające się gałęzie handlu to: telekomunikacja, komputery i elektronika, obuwie, żywność i napoje, ale także książki – w efekcie między innymi rządowych akcji promujących rozwój kulturalny, Singapurczycy coraz częściej wybierają się do opery, teatru, kin, galerii sztuki, muzeów oraz kupują książki.  

 Tak, jak w całej południowo – wschodniej Azji, tutaj także jedną z najważniejszych spraw jest jedzenie. Często można tu usłyszeć na powitanie, podobnie jak np. w Malezji czy w Chinach, zamiast „jak się masz?”, pytanie „czy już jadłeś?”. Singapurczycy często spotykają się przy jedzeniu, wtedy też omawiają ważne sprawy, dużo rozmawiają o jedzeniu, przy czym bardzo ważne dla nich jest to co i z kim jedzą, a miejsc do biesiadowania mają pod dostatkiem – można wybierać spośród wielu wspaniałych dań kuchni chińskiej, tajskiej, malajskiej, indyjskiej oraz przeróżnych restauracji zachodnich.  

 Wysokie koszty utrzymania, brak systemu emerytalnego (wciąż to dzieci są odpowiedzialne za utrzymanie swoich rodziców, przy czym godne uwagi są działania rządu nakłaniające mieszkańców do inwestowania przez całe życie zawodowe) oraz wcześniejsza polityka rządu „no more than one” (maksymalnie 1 dziecko) spowodowały, iż mało kto decyduje się obecnie na posiadanie własnych dzieci. Skutkuje to jednym z najmniejszych na świecie przyrostem naturalnym. Aby nakłonić Singapurczyków do zakładania rodzin i posiadania dzieci, rząd w ramach obecnie prowadzonej polityki „at least three” (co najmniej trzy- im więcej dzieci tym lepiej), decyduje się na takie działania jak np. oferowanie bezpłatnych pul smsów dla młodych ludzi, by mogli oni nawiązywać kontakty z płcią przeciwną, kursy umawiania się na randki, liczne akcje promocyjne i uświadamiające. Może to się wydawać śmieszne, ale mimo nadzwyczajnego rozwoju technologicznego obserwowanego w tym kraju, do niedawna wielu Singapurczyków potrzebowało organizowanych przez rząd prelekcji i akcji uświadamiających, aby nauczyć się takich zachodnich zwyczajów jak spuszczanie wody w toalecie czy posługiwanie się sztućcami. Dotąd niemal w każdej z nieskazitelnie czystych w tym kraju toalet widnieją instrukcje i przypomnienia jak należy się w nich zachowywać, a specjalne komisje sprawdzają regularnie ich czystość. Kto był w Chinach, czy nawet pobliskiej Malezji, ten rozumie, jak istotne może być skuteczne egzekwowanie porządku w takich miejscach.  

 Mieszkając w Singapurze można odnieść wrażenie, że wszystkich Singapurczycy interesują się ekonomią; do zwyczajowo poruszanych tematów, czy to w taksówkach, czy spotkaniach towarzyskich należy wymiana informacji na temat rozwoju gospodarki innych krajów, demografii, szczególnie jeśli pochodzimy z tak egzotycznego kraju jak Polska. Można spodziewać się dość częstych pytań dotyczących wskaźników ekonomicznych w kraju, z którego się pochodzi, tak więc wybierając się w te strony warto zaktualizować swoją wiedzę w tym zakresie. W tym niewielkim kraju bardzo dobrze rozwinięta jest nauka i edukacja. Opórcz jednego z najlepszych uniwersytetów na świecie – National University of Singapore, istnieje także uznawane uczelnie techniczne – Nanyang Technological University czy Singapore Polytechnic. By móc studiować na jednej z tych uczelni, można starać się o wizę studencką, jednak równoczesna praca w takim przypadku nie jest dozwolona. Wizę pracowniczą, tzw. Entrepass (pozwolenie na pracę), można otrzymać tylko wówczas, jeśli lokalna firma zdecyduje się na zatrudnienie pracownika spoza Singapuru i pokryje koszty uzyskania takiej wizy. Wprawdzie rząd co kilka miesięcy aktualizuje listę poszukiwanych umiejętności, zapraszając przy tym pracowników spoza granic, jednak biorąc pod uwagę fakt, że pierwszeństwo mają mieszkańcy Singapuru, a poszukiwane umiejętności i kompetencje w większości można znaleźć na rynku lokalnym lub niedrogim rynku pracy okolicznych państw, otrzymanie takiej wizy przez Europejczyka nie jest sprawą łatwą.  

 Ponieważ rząd Singapuru ma świadomość, że obecna gospodarka oparta na wiedzy wymaga przede wszystkim innowacyjności, a rdzenni mieszkańcy tego państwa są bardziej naśladowcami i wykonawcami niż liderami, zostały opracowane specjalne programy rządowe ułatwiające zarówno zagranicznym przedsiębiorcom, jak i osobom mającym dobry pomysł na biznes, realizację swoich planów w Singapurze. Każda taka inicjatywna powinna być w odpowiedni sposób przygotowana do weryfikacji przez specjalną komisję utworzoną przy Ministerstwie Pracy (MOM – Ministry of Manpower) – o nazwie Accounting & Corporate Regulatory Authority Singapore, w której zasiadają starannie dobrani specjaliści o odpowiedniej wiedzy i bystrych umysłach. Poprawne przygotowanie dokumentów w tym przypadku, prócz ich merytorycznej zawartości, jest rzeczą kluczową, gdyż każde niedociągnięcie skutkuje odrzuceniem aplikacji. Singapur, z racji strefy klimatycznej, w jakiej się znajduje (z temperaturą ok. 30 stopni Celsjusza i wilgotnością zazwyczaj przekraczającą 80 procent) jest egzotycznym, wiecznie zielonym, uporządkowanym i bardzo zadbanym ogrodem z nowoczesną architekturą, niemal w całości pokrytym bezprzewodowym internetem. Swoje oddziały mają tutaj największe światowe firmy, które już dawno dostrzegły wielkie możliwości rozwoju biznesu w tym miejscu. Wciąż jest jednak tutaj miejsce dla przedsiębiorców z całego świata, pomysłodawców innowanyjnych rozwiązań, skutecznych liderów, którym to rząd jest szczególnie przychylny, mając na uwadze nade wszystko stabilny rozwój gospodarczy swojego kraju.

Jeżeli ktoś szuka tutaj chaotycznej Azji, pełnej ciepłych, szczerych
ludzi i kultury nieskażonej jeszcze zachodnim materializmem, mocno się
rozczaruje. Singapur wydaje się być (o zgrozo) miastem przyszłości, w
którym mają znaczenie wyłącznie wskaźniki ekonomiczne. Mieszkając w
tym miejscu dłużej, ma się ochotę uciec, choćby nawet do Hong Kongu,
który mimo triumfu konsumpcjonizmu i nowoczesności, ma nadal duszę, a
tej w Singapurze próżno szukać.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Singapur – Azja dla początkujących Reviewed by on 19 maja 2008 .

Singapur (chińska nazwa Xinjapo), nazywany też Miastem Lwa, którego symbolem jest posąg Merlion, to niewielka wyspa, miasto a zarazem państwo stanowiące bramę do południowo – wschodniej Azji. To młode, bo nieco ponad 40-letnie państwo jest, jak sami Singapurczycy mówią, Azją dla początkujących, gdyż łączy klimat, egzotykę, wspaniałe jedzenie, kulturę i zwyczaje Azji z najwyższym standardem

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar