Polecane,Singapur

Singapur – autorytaryzm drogą do dobrobytu?

fot: JeCCo

fot: JeCCo

Artykuł powstał w ramach prac Ogólnopolskiego Zjazdu Internacjologów Studentów, nad którym patronat objęło Centrum Studiów Polska-Azja. OZIS odbył się w dniach 9-11 grudnia 2010 r. na Uniwersytecie Jagiellońskim.

Singapur: według niektórych to urzeczywistnienie myśli wielkiego chińskiego filozofa Konfucjusza o państwie idealnym, inni określają go jako utopię, mrzonkę, futurystyczną fantazję na temat perfekcyjnego państwa. Jedno jest pewne – Singapur zajmuje czwarte miejsce w rankingu najbogatszych państw[1], uważany jest również za najczystszy i najbezpieczniejszy kraj świata. W jaki sposób osiągnął taki status? Jakim wysiłkiem? Czym tak naprawdę jest Miasto Lwa?

Krótka historia Wyspy

Singapur to wyspa, miasto i państwo, które z większej perspektywy stanowi jedynie „Mały Czerwony Punkt” na południowym krańcu Malezji. Do 1819 r. był niemal bezludną wyspą, aż do momentu, gdy Anglik Sir Thomas Stamford Raffles założył tam port brytyjski. W czasie II wojny światowej znalazł się pod japońską okupacją, a w 1946 ponownie stał się kolonią brytyjską. Dopiero w 1959 r. uzyskał wewnętrzną autonomię i został przyłączony do nowo powstałej Federacji Malezji. Po jej rozpadzie w 1965 roku Singapur wreszcie został niepodległą republiką[2], która dwa miesiące później wstąpiła do Organizacji Narodów Zjednoczonych. Jednak był to jeden z najbiedniejszych krajów, który musiał zmierzy się z problemem ogromnego bezrobocia, kryzysu mieszkaniowego, brakiem zasobów naturalnych i ziemi. Mimo tego potrzebował jedynie pięćdziesięciu lat, aby stać się drugim po Japonii, najbardziej rozwiniętym państwem Azji. A także jedynym we współczesnym świecie w pełni suwerennym państwem – miastem.

Lee Kuan Yew

Twórcą sukcesu Singapuru z całą pewnością można nazwać Lee Kuan Yewa. To on opracował plan jego transformacji. W latach japońskiej okupacji (1942-1945), która była dla mieszkańców wyspy, najgorszym momentem w ich krótkiej historii, kształtowała się świadomość polityczna przyszłego premiera. To wtedy jego najważniejszym celem stało się doprowadzenie do całkowitego uwolnienia Singapuru od obcych rządów. Realizację tego zadania rozpoczął od uzyskania znakomitego wykształcenia – w 1949 roku ukończył Wydział Prawa Uniwersytetu w Cambridge osiągając jedne z najlepszych w historii tego kierunku wyniki egzaminacyjne. Przebiła go jedynie Kwa Geok Choo – Chinka, również pochodząca z Singapuru, która już w 1950 roku została żoną Lee Kwan Yewa.[3]

W latach pięćdziesiątych XX wieku Yew był przywódcą ruchu lewicowego, działającego przeciwko kolonializmowi. W roku 1959 został premierem z ramienia partii Ruchu Ludowego. Od samego początku swych rządów musiał on walczyć o władzę z komunistami, którzy wówczas odnosili ogromne sukcesy polityczne na kontynencie azjatyckim. Walkę tę ostatecznie zwyciężył, dzięki zastosowaniu iście komunistycznych metod. Kilka miesięcy przed głosowaniem przeprowadzono, na jego polecenie, masowe aresztowania komunistycznych i lewicowych polityków w ramach tzw. Operation Cold Store.[4] Dzięki temu, stając się pogromcą komunistów, uzyskał ze swoją partą ponad 45% głosów, zdecydowanie wygrywając wybory w 1963 roku. Wydarzenia te, były początkiem trwałej dominacji politycznej Partii Akcji Ludowej w Singapurze. Lee Kwan Yew funkcję premiera sprawował nieprzerwanie aż do 1990 roku.[5] Obecnie ma osiemdziesiąt siedem lat i pełni funkcję ministra mentora, stworzoną specjalnie dla niego przez jego syna – Lee Hsien Loonga – premiera Singapuru od roku 2004. Z tego opisu można by wywnioskować, że obecnie jest on staruszkiem, na zasłużonej emeryturze. Nic bardziej mylnego. Autorytarny Lee Kuan Yew jest w niebywale dobrej formie i ma jeszcze bardzo dużo do powiedzenia w polityce państwa. W końcu to on stworzył gospodarcze imperium z małej, nic nieznaczącej wysepki.

Singapur a światowy kryzys ekonomiczny

Jak cały świat, Singapur również odczuł skutki światowego kryzysu. W 2009 roku, po raz pierwszy od dekady, miał [16] procentowy ujemny wzrost gospodarczy, wynikający z faktu, że jego gospodarka opiera się głównie na handlu międzynarodowym, eksporcie, usługach finansowych i turystyce. Jednak w czasie, gdy Unia Europejska i Stany Zjednoczone - nękane recesją – wpadają w coraz większą zapaść gospodarczą (czego najlepszym przykładem była Grecja), w Singapurze mówiło się jedynie o pewnym „spowolnieniu”. Już w drugim kwartale 2009 roku PKB kraju urosło o 20,4 procent[6], co stanowiło największy wzrost w jakimkolwiek państwie na świecie od początku kryzysu. Natomiast w 2010 roku tempo rozwoju tego państwa-miasta osiągnęło poziom 26 procent.[7] Lee Kuan Yew uważa za pewnik, że Singapur odbierze Chinom tytuł najszybciej rozwijającej się gospodarki już w przyszłym roku – a nie jest to człowiek, który rzuca słowa na wiatr.

Dobrobyt dzięki autorytarnym rządom

Singapur uważany jest za Szwajcarię Południowo-Wschodniej Azji z klimatem jak na Karaibach, dobrobytem niczym w Szwecji, a porządkiem niemalże niemieckim. Dzięki represyjnym rządom twardej ręki osiągnął dochód na mieszkańca wyższy niż w wielu państwach Europy (30 tys. dolarów USA)[8], posiada świetny system edukacji czy opieki zdrowotnej. Panuje tu powszechny dobrobyt – przy bardzo niskich podatkach, solidnej walucie, braku inflacji, jednej z najbardziej liberalnych na świecie gospodarek i stopie bezrobocia wynoszącej 2,1 % (grudzień 2009)[9]. Te wyniki to skutek, między innymi, nieustannej pracy Singapurczyków – zgodnie z konstytucją po roku pracy przysługuje im siedem dni płatnego urlopu. Z każdym następnym przepracowanym rokiem uzyskują dodatkowy jeden. Natomiast maksymalna liczba to jedynie czternaście dni wolnych na rok.[10] Obecnie Singapur jest jednym z największych centrów bankowo-finansowych, obok Londynu, Zurichu, czy Nowego Jorku. To wszystko przy funkcjonującym bardzo niecodziennym systemie politycznym – czymś pomiędzy autorytaryzmem a demokracją. Marek Bankowicz w swojej książce System polityczny Singapuru specyfikę polityczną wyspy nazywa „demokracją bezalternatywną”, czy „autokracją wysoce oświeconą”.[11] W kraju wolnych wyborów parlamentarnych przez czterdzieści lat u władzy utrzymuje się jedna partia, a rządzący Lee Kuan Yew konsekwentnie zmienia państewko bez jakichkolwiek bogactw naturalnych (Singapur, aby funkcjonować, musi importować nawet wodę pitną[12]) i międzynarodowych subwencji w ekonomiczną potęgę na skalę świtową.

Dzisiejszy wygląd miasta to między innymi efekt dwóch spektakularnych akcji rządu Lee Kuan Yewa – „Keep Singapore Green” oraz „Keep Singapore Clean”. Pomysł autorytarnego premiera był skuteczny, prosty i stary jak świat: system drakońskich kar za wszystko, co może zaszkodzić wyglądowi i bezpieczeństwu miasta-państwa. Na ulicach, w metrze, w autobusach, na przystankach, w toaletach – po prostu wszędzie widnieją znaki zakazu. Zakazu czego? Plucia na chodniki, niekulturalnego wykorzystania toalet publicznych, jedzenia i picia w środkach komunikacji publicznej, czy posiadania jakichkolwiek „kserówek”, co w realiach polskiego życia akademickiego byłoby nie do pomyślenia. Bardzo nowatorski jest zakaz posiadania gumy do żucia, wprowadzony po serii skarg na zaklejone chodniki. Niedawno, w ramach liberalizacji polityki, został on zmodyfikowany – rząd dopuścił sprzedaż gumy, ale jedynie „terapeutycznej”, przeznaczonej dla palaczy walczących z nałogiem, za to aż w dwóch smakach!

Wszelkie złamanie prawa jest bardzo surowo, ale przede wszystkim stanowczo, karane – od grzywien po publiczną naganę w lokalnej gazecie czy chłostę. Ta ostatnia jest niezwykle bolesna, bo zadawana ratanowymi rózgami, a grozi za wszystkie przestępstwa dokonane z użyciem przemocy. Mandat za śmiecenie to dwieście dolarów, czyli prawie sześćset polskich złotych.[13] Nie dziwi więc fakt, że na ulicach nie dostrzeże się ani jednego papierka. Za samo posiadanie narkotyków grozi kara śmierci. Ten najwyższy wymiar kary ogłaszany jest również za posiadanie broni bez zezwolenia, za morderstwo, gwałt i rozboje. Dotyczy to także cudzoziemców – ostatni wyrok dotyczący osoby spoza wyspy zapadł w 2005 roku – skazanym za handel narkotykami był Australijczyk Van Tuong Nguyenz. Egzekucje odbywają się zawsze w piątek przez powieszenie. Na wyspie stworzona została funkcja głównego kata Republiki, którym od 1959 roku jest Darshan Singh. Od momentu przejęcia obowiązków stracił on ponad 850 osób.[14] Po szczytowej liczbie wykonywanych kar śmierci na wyspie w 2000 roku (dwadzieścia jeden egzekucji), zastosowanie tego najwyższego wymiaru kary zmniejsza się. W 2009 roku wykonano tylko jeden wyrok.[15] Zapewne związane jest to z coraz większym zdyscyplinowaniem społeczeństwa.

Po kilkudziesięciu latach trwania rządowych akcji, społeczeństwo na wyspie jest na takim poziomie obywatelskiej samoświadomości, że właściwie nie musi być już pilnowane. Na ulicach jest bardzo niewiele patroli – ludzie żyją według zasady: „Twój dzielnicowy mieszka w Twojej głowie”16, a dzisiejszym hasłem Miasta Lwa jest „Singapur is fine city”. To „fine” nie oznacza oczywiście, że miasto jest fajne, lecz że jest to kraj prawa i idealnego porządku (oraz mandatów oczywiście).

Władza singapurska ma bardzo specyficzne podejście do praw człowieka. Według jej poglądów ludzie zawsze nadużywają wolności, jeśli mają prawo do robienia tego, na co mają ochotę, nie mają w tym umiaru. Zatem po co komu tyle praw, skoro strach wyjść na ulicę? Częstym zjawiskiem na wyspie są ograniczenia wolności słowa, cenzura i brak opozycji politycznej (jak dotąd największym osiągnięciem opozycji było uzyskanie czterech miejsc w wówczas 81–osobowym parlamencie). Chociaż dziś za sprzeciw władzy nie skazuje się już na śmierć, w przypadku krytyki rządu lub prezydenta wytacza się oponentowi proces o zniesławienie. Kończy się on najczęściej nakazem zapłaty ogromnego odszkodowania i nierzadko bankructwem, co w państwie biznesu jest wizją o wiele bardziej przerażającą niż egzekucje.

Wynika to z ideologii wyznawanej prze Lee Kwan Yewa, określanej przez jego samego jako „nowoczesny konfucjanizm”. Według Marka Bankowicza w książce „Przywódcy polityczni współczesnego świata. Mężowie stanu, demokraci i tyrani” demokracja konfucjańska różni się od demokracji zachodniej trzema głównym cechami: „nie przecenia wartości jaką jest wielopartyjność, zakłada raczej konsultacyjną, a nie konkurencyjną funkcję wyborów oraz ceni podejmowanie decyzji politycznych w drodze konsensusu, nie zaś walki”. Inną cechą konfucjanizmu jest „przenoszenie cnót z życia prywatnego do aktywności publicznej”.[17] W związku z tym bezwzględnie zwalczana w Państwie Lwa jest korupcja i nepotyzm. Lee Kwan Yew uważa za oczywiste, że najważniejszym warunkiem odpowiedniego funkcjonowania państwa jest uczciwość sprawujących władzę. W tym celu premier, w ramach osobistego sekretariatu, powołał Biuro Badania Praktyk Korupcyjnych, którego zadaniem jest wyszukanie wszelkich przejawów korupcji na wyspie.

Najlepszym dowodem jak znaczący jest to organ może być przypadek Teh Cheang Wana – singapurskiego ministra rozwoju narodowego z 1986 roku. Wziął on ponad czterysta tysięcy dolarów łapówki od pewnych amerykańskich przedsiębiorstw za ułatwienia w inwestycjach w państwie – mieście, następnie dowiedział się, że biuro ds. korupcji wszczęło wobec niego dochodzenie. Zaraz po uzyskaniu tej informacji odebrał sobie życie. Ten brutalny przykład pokazuje siłę z jaką oddziałują w Singapurze rządowe instytucje. Innym przykładem wpływu rządu na politykę kraju było doprowadzenie przez premiera Yewa, w 1985 roku, do usunięcia ówczesnego prezydenta Singapuru Chengary Naira z powodu domniemań, że ma on skłonności do nadużywania alkoholu.[18] Restrykcyjne zasady obowiązują również administrację niższego stopnia. Ta funkcjonuje bardzo sprawnie po wyrównaniu poziomu płac w sferze budżetowej do płac obowiązujących w sektorze prywatnym. Wynagrodzenie dla wszystkich pracowników co roku ustala narodowa rada płac.[19]

System wychowania kolejnych pokoleń również jest bardzo surowy – monitorowane są wyniki klasówek już dziesięciolatków. Na tej podstawie dzieci klasyfikuje się na: „wyjątkowe”, „bystre” i „normalne”, czyli te, które w przyszłości będą wykonywać jedynie prace fizyczne lub prostsze usługi.[20] Idea wyścigu szczurów panuje tu od najmłodszych lat. Rząd propaguje również łączenie się w pary na podstawie wykształcenia – absolwent uniwersytetu powinien wybrać jako swoją partnerkę kobietę, która również skończyła studia. Ma to podnieść jakość narodowych genów. Póki co, system działa całkiem skutecznie – singapurscy inżynierowie należą do najlepszych na świecie.

Singapur państwem kontrastów

Pomimo rygorystycznego wychowania obywateli, nocą Singapur łatwo nie zasypia. Liczne dyskoteki, kluby, bary i restauracje, a ostatnio nawet kasyna otwarte są do samego rana. W związku z ogromnym zróżnicowaniem etnicznym mieszkańców wyspy, Nowy Rok miasto świętuje aż cztery razy! W październiku – podczas Deepa Vali (święto hinduskie), 1 stycznia wraz z większością świata, 19 stycznia Malajowie celebrują swój Hari Raya i w połowie lutego świętowanie zamykają Chińczycy.[21] W ramach liberalizacji polityki rząd zezwolił na tańczenie na kontuarach barowych, a także skoki na bungee. Jednak za homoseksualizm, jako „czyn przeciwko naturze”, nadal grożą kary do dziesięciu lat więzienia. Natomiast, co ciekawe, prostytucja jest legalna.

Jak widać, Singapur to państwo kontrastów. Dwoistość znajduje odzwierciedlenie również w zabudowie. Z jednej strony przeważają ogromne wieżowce ze stali, szkła i betonu. Z drugiej to również miejsce bujnej zieleni – stolica wyspy jest jednym z dwóch miast na świecie, w obrębie których znajduje się rezerwat przyrody. Jest na pierwszym miejscu w rankingu Banku Światowego pod względem łatwości prowadzenia biznesu[22], jednocześnie na pierwszym miejscu w rankingu ONZ pod względem liczby wykonanych wyroków śmierci w przeliczeniu na liczbę mieszkańców. Symbolem Singapuru jest lew z ogonem ryby – Merlion, który świetnie oddaje charakter tego państwa – mocne, drapieżnie się rozwijające, jednocześnie jednak zakorzenione w swoje zwyczaje i kulturę… prawdziwy azjatycki lew.

Rządowe akcje rozwiązywaniem problemów państwa-miasta

Po wyspie jeździ bardzo mało aut, ponieważ władze robią sporo, by zniechęcić obywateli do używania własnych samochodów. Z jednej strony dbają o możliwość dotarcia do prawie każdego zakątku wyspy metrem i klimatyzowanymi, wyposażonymi w telewizory autobusami miejskimi. Z drugiej wprowadzają licencje na zakup samochodu, których cena wynosi kilkanaście tysięcy dolarów singapurskich. Co więcej, nie wydaje się jej dożywotnio, tylko na kilka lat, przez co posiadanie samochodu dla przeciętnego Singapurczyka staje się naprawdę kosztowne. Wszystko to po to, żeby uniknąć korków, w związku z ogromną gęstością zaludnienia – około 5 tys. osób na kilometr kwadratowy![23] Jest to związane z bardzo niewielką powierzchnią wyspy wynoszącą 682,7 kilometry kwadratowe[24], czyli niewiele większą niż Warszawa. Na wyspie znajduje się też największe światowe koło obserwacyjne – Singapore Flyer. Jest wysokie na czterdzieści dwa piętra i o trzydzieści metrów[25] wyższe niż „London Eye”. Mówi się, że to z niego Lee Kuan Yew „ma oko” na całą wyspę.

W latach 70. XX wieku w Singapurze wprowadzono program kontroli urodzeń pod tytułem „stop at one”. Jednak jak do wszystkiego, Singapurczycy do założeń polityki podeszli bardzo sumiennie i dzisiaj współczynnik dzietności to tylko 1,29[26]. Populacja kurczy się, natomiast do kraju przyjeżdża coraz więcej emigrantów. Jest to jeden z największych problemów państwa-miasta. Dlatego wprowadzono przepisy mające kontrolować przyrost naturalny wśród emigrantów, np. kobietom z Filipin i Indonezji za zajście w ciążę grozi deportacja. Natomiast nową polityką rządu jest: „at least three”, czyli czym więcej dzieci, tym lepiej. Obecnie dwadzieścia pięć procent populacji to ludzie urodzeni poza wyspą. Mieszkają tam głównie Chińczycy, Malajowie, Hindusi, Europejczycy. Obowiązują cztery języki urzędowe: mandaryński, malezyjski, tamilski i angielski. W związku z kolonialną przeszłością każdy Singapurczyk, niezależnie od wieku, zna co najmniej dwa języki, angielski i język rodowity.

Podsumowanie

Społeczeństwo na wyspie jest mieszanką najróżniejszych kultur, zwyczajów, religii, języków. Bardzo prawdopodobne, że w innych warunkach, przy braku tak surowego prawa, byłaby to dzika dżungla przestępczości. Tymczasem dziś jest to jedno z najbezpieczniejszych miejsc na ziemi. Miejsce, gdzie wskaźnik liczby zabójstw jest parę razy niższy niż w Europie. Obszar, który, mimo trwającego kryzysu, nieustannie przyciąga nowych inwestorów. Czy zatem powinno potępiać się dyktatorskie rządy Lee Kuan Yewa? Czy wręcz przeciwnie – powinien być on przykładem dla współczesnych przywódców politycznych? Sam Yew twierdzi, że jedynym weryfikatorem polityki rządu jest to, czy potrafi on zagwarantować sukcesy ekonomiczne państwa oraz wysoką stopę życiową jego mieszkańców.[27] Wychodząc z takiego założenia, władza autorytarnego premiera powinna uzyskać całkowitą legitymizację. Singapurczycy również potwierdzają taki punkt widzenia kolejnymi wynikami wyborów, w których Partia Akcji Ludowej jest ciągle niezwyciężona. Odpowiedź pozostałych narodów na „Lee – Way”, czyli styl i koncepcję rządów Lee Kwan Yewa, jest niejednoznaczna i pewnie długo taka pozostanie.

Autor: Diana Kruczkowska

Artykuł powstał w ramach prac Ogólnopolskiego Zjazdu Internacjologów Studentów, nad którym patronat objęło Centrum Studiów Polska-Azja. OZIS odbył się w dniach 9-11 grudnia 2010 r. na Uniwersytecie Jagiellońskim.

Przypisy:

1. Najbogatsze Państwa wg PKB per capita 2009, „Najbogatsi.pl”, http://www.najbogatsi.pl/index.php?dz=rankingi&id=57 (data dostępu: 13 listopada 2010)
2. J. Wojnowski (red.), Wielka Encyklopedia PWN, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2004, s. 101 – 103
3. M. Bankowicz, Przywódcy polityczni współczesnego świata, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 2007, s. 199
4. Ibidem, s. 202
5. B. Bankowicz, M. Bankowicz, A. Dudek, Słownik historii politycznej świata, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 2006, s. 203
6. Rekordowy skok gospodarki Singapuru, „Gazeta Wyborcza”, [http://wyborcza.pl/1,76842,6818917,Rekordowy_skok_gospodarki_Singapuru.html (data dostępu: 6 grudnia 2010)
7. Gospodarka Singapuru wzrosła o 26 proc w II kwartale 2010 r. w ujęciu zannualizowanym, „Forsal.pl”, http://forsal.pl/artykuly/436069,gospodarka_singapuru_wzrosla_o_26_proc_w_ii_kwartale_2010_r_w_ujeciu_zannualizowanym.html (data dostępu: 4 grudnia2010)
8. M. Bankowicz, Przywódcy polityczni współczesnego świata, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 2007, s. 210
9. Singapur otwiera kasyna, więc spada bezrobocie, „Gazeta Wyborcza”, http://wyborcza.biz/biznes/1,101562,7507039,Singapur_otwiera_kasyna__wiec_spada_bezrobocie.html (data dostępu 4 grudnia 2010)
10. M. Bankowicz, System polityczny Singapuru, Kraków 2005, s. 211-212
11. Ibidem s. 205
12. Ibidem s. 7
13. M. Jacobson, Projekt Singapur, „National Geographic” nr 1 (124), styczeń 2010, s. 22-35.
14. J. Ławońska, M Jaskuła. – Kara śmierci – http://www.wpsnz.uz.zgora.pl/pliki/prace_studentow/prace2/Karasmierci.pdf?f97acaa1dd9b55c5b7642c88624dd8ba=f9dd20fbd22df2e5efac03b1cf6c8945, (data dostępu: 20 grudnia 2010)
15. Amnesty International, Death sentences and executions 2009, http://amnesty.org.pl/uploads/media/AI_Death_Sentences_Executions_in_09.pdf, (data dostępu: 20 grudnia 2010)
16. M. Jacobson, Projekt Singapur, „National Geographic” nr 1 (124), styczeń 2010, s. 22-35.
17. M. Bankowicz, Przywódcy polityczni współczesnego świata, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 2007, s. 212
18. Ibidem, s. 209
19. M. Bankowicz, System polityczny Singapuru, Kraków 2005, s. 212
20. M. Jacobson, Projekt Singapur, „National Geographic” nr 1 (124), styczeń 2010, s. 22-35.
21. Singapur, „Moje Podróże”, http://sites.google.com/site/jrymaszewska/ciekawostki (data dostępu: 6 grudnia 2010)
22. Economy Rankings, “Doing Business measuring business regulation”, http://www.doingbusiness.org/Media/Media.aspx (data dostępu: 6 grudnia 2010)
23. B. Bankowicz, M. Bankowicz, A. Dudek, Słownik historii politycznej świata, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 2006, s. 101 – 103
24. A. Josey, Lee Kuan Yew: the Struggle for Singapore, Londyn 1974, s. 6
25. Singapore Flyer, “Word Travel Guide”, http://www.partner.viator.com/en/2672/tours/Singapore/Singapore-Flyer/d18-3695FLY (data dostępu: 4 grudnia 2010)
26. M. Jacobson, Projekt Singapur, „National Geographic” nr 1 (124), styczeń 2010, s. 22 –35
27. M. Bankowicz, Przywódcy polityczni współczesnego świata, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 2007, s. 206

Bibliografia

1. Amnesty International, Death sentences and executions 2009, http://amnesty.org.pl/uploads/media/AI_Death_Sentences_Executions_in_09.pdf,
(data dostępu: 20 grudnia 2010)
2. Bankowicz B., Bankowicz M., Dudek A., Słownik historii politycznej świata, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 2006
3. Bankowicz M., Przywódcy polityczni współczesnego świata, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 2007
4. Bankowicz M., System polityczny Singapuru, Kraków 2005
5. Economy Rankings, Doing Business measuring business regulations, http://www.doingbusiness.org/Media/Media.aspx (data dostępu: 6 grudnia 2010)
6. Hongkong i Singapur na czele rankingu wolności gospodarczej, „Inwestycje.pl”, http://www.inwestycje.pl/gospodarka/hongkong_i_singapur_na_czele_rankingu_wolnosci_gospodarczej;69067;0.html (data dostępu: 4 grudnia 2010)
7. Gospodarka Singapuru wzrosła o 26 proc w II kwartale 2010 r. w ujęciu zannualizowanym,” Forsal.pl”, http://forsal.pl/artykuly/436069,gospodarka_singapuru_wzrosla_o_26_proc_w_ii_kwartale_2010_r_w_ujeciu_zannualizowanym.html (data dostępu: 4 grudnia 2010)
8. Jacobson M., Projekt Singapur, „National Geographic” nr 1 (124), styczeń 2010.
Josey A, Lee Kuan Yew: the Struggle for Singapore, Londyn 1974
9. Ławońska J., Jaskuła M. – Kara śmierci –
http://www.wpsnz.uz.zgora.pl/pliki/prace_studentow/prace2/Karasmierci.pdf?f97acaa1dd9b55c5b7642c88624dd8ba=f9dd20fbd22df2e5efac03b1cf6c8945, data dostępu: (20 grudnia 2010)
10. Najbogatsze Państwa wg PKB per capita 2009, „Najbogatsi.pl”, http://www.najbogatsi.pl/index.php?dz=rankingi&id=57 (data dostępu: 13 listopada 2010)
11. Rekordowy skok gospodarki Singapuru, „Gazeta Wyborcza”, http://wyborcza.pl/1,76842,6818917,Rekordowy_skok_gospodarki_Singapuru.html (data dostępu: 6 grudnia 2010)
12. Singapur, „Moje Podróże”, http://sites.google.com/site/jrymaszewska/ciekawostki (data dostępu: 6 grudnia 2010)
13. Singapore Flyer, “Word Travel Guide”, http://www.partner.viator.com/en/2672/tours/Singapore/Singapore-Flyer/d18-3695FLY (data dostępu: 4 grudnia 2010)
14. Singapur otwiera kasyna, więc spada bezrobocie, „Gazeta Wyborcza”, http://wyborcza.biz/biznes/1,101562,7507039,Singapur_otwiera_kasyna__wiec_spada_bezrobocie.html (data dostępu: 4 grudnia 2010)
15. Wojnowski J. (red.), Wielka Encyklopedia PWN, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2004

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Singapur – autorytaryzm drogą do dobrobytu? Reviewed by on 12 lutego 2011 .

Artykuł powstał w ramach prac Ogólnopolskiego Zjazdu Internacjologów Studentów, nad którym patronat objęło Centrum Studiów Polska-Azja. OZIS odbył się w dniach 9-11 grudnia 2010 r. na Uniwersytecie Jagiellońskim. Singapur: według niektórych to urzeczywistnienie myśli wielkiego chińskiego filozofa Konfucjusza o państwie idealnym, inni określają go jako utopię, mrzonkę, futurystyczną fantazję na temat perfekcyjnego państwa. Jedno jest

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

komentarzy 48

  • I jeszcze mała uwaga. Biadającym nad rzekomym zamordyzmem w Singapurze przypominam, że o wiele ważniejsza dla dobrobytu i zadowolenia obywateli jest wolność gospodarcza, której tak rozpaczliwie brakuje w III RP. Możliwością głośnego zgłaszania żalów i zastrzeżeń jeszcze nikt nie napełnił garnka. Uważam, że niewielki margines wolności gospodarczej i władzy nad swoimi pieniędzmi jest jedną z przyczyn tego, że Polacy są tak smutnym, sfrustrowanym narodem, jednym z przodujących w świecie w liczbie samobójstw. W końcu każdy wolałby mieć swobodę robienia ze swoimi pieniędzmi tego, co chce, zamiast być urzędowo zmuszanym, by powierzać ich lwią część urzędnikom aparatu państwowego…

    • W Polsce jest wolnośći gospodarcza tylko, że jest ona ograniczana mnóstwem zbędnych przepisów i korupcyjną tradycją.

  • Artykuł jest bardzo interesujący. Nie wiem, na ile potrafimy wyjaśnić istotę singapurskiego cudu. Ale fakt jest faktem. Znaczny procent mieszkańców miasta stanowią Hindusi, a miasto jest czyste, w porównaniu z wszechogarniającym brudem miast indyjskich zakrawa to na cud. Zarówno Indie, jak i Chiny mają problem z korupcją w administracji, a przecież administracja Singapuru to Chińczycy i Hindusi, korupcji nie ma. Autorka pisze o bardzo rygorystycznym przestrzeganiu prawa, ale nie słychać o ekscesach policji, jak w Indiach, o czym czasami donosi tamtejsza prasa. A może działa stare przysłowie, tylko że odwrotnie: ryba psuje się od głowy, ale może i naprawia się od głowy.

  • Szanowni Państwo,
    Artykuł jest….idealny. Proszę zwrócić uwagę jaką wywołał (merytoryczną) dyskusję. A właśnie tej (dyskusji) w świecie ponowoczesnym (jak mawia nasz starszy juz brat w nauce – Bauman) nam (mi) najbardziej brakuje. Świat informacji w tym miejscu stał się światem wymiany myśli – brawo:).
    PS. Singapur to moim zdaniem oświecona dyktatura, ale akceptowana przez „tubylców”. Pozdrawiam wszystkich jedzących kiedykolwiek w singielskich foot cortach i dających się porwać drugiej singielskiej dyscyplinie sportowej – zakupy na orchard road zakupy – lah!

    • Odnośnie zakupów w Singapurze, to pamiętam, że ceny telewizorów
      stanowiły 50% cen w media markt w W-wie.

  • Widzę, że prawie wszyscy, łącznie z autorką, zachwycają się Singapurem, a mnie ten artykuł przeraża. W życiu ważny jest nie tylko PKB i porządek na ulicach (swoją drogą jak wskazuje wskaźnik Giniego w Singapurze jest większe rozwarstwienie dochodów niż w USA czy Rosji nie mówiąc już o Polsce). Ważne jest też, przynajmniej dla niektórych, wolność. Np. wolność słowa, której jak czytamy, brakuje skoro krytykowanie rządu grozi bankructwem. W zasadzie skąd wiemy, że jest tam tak dobrze, skoro ludzie nie mogą się swobodnie wypowiadać. Może ludzie wcale nie są tak zadowoleni z rządu, tylko z powodu autorytaryzmu nie mogą go zmienić inaczej niż przez masowy bunt? Nie chciałbym też żyć w kraju, które tak instrumentalnie traktuje imigrantki. A 10 lat za stosunek homoseksualny? Wśród moich sparowanych znajomych są i geje, jak myślę o tym, że mieliby za swoją miłość zostać uwięzieni na 10 lat, to czuję, że wolę złodziei na ulicach niż oprawcę za państwo.

    • Tak Pana mierzi Singapur, że woli Pan złodziei na ulicach. Więc może wolałby Pan żyć w Kolumbii albo w Kosowie? :-D A czy szanowny Pan wie, że na Florydzie skarbówka może Panu wpaść do domu z bronią maszynową, albo że w stanie Teksas zamkną Pana za to, że wykąpał Pan kilkuletniego syna lub córkę? Czy wie Pan, że Szwecji za to, że Pana dziecko robi wrażenie „zaniedbanego” (według szwedzkich a nie polskich standardów czystości) mogą Panu dziecko zwyczajnie odebrać? Współczuje Pan – i słusznie – skazanym gejom (pewnie kilku rocznie), ale czy nie wie Pan, że w „wolnej i demokratycznej” Szwecji rocznie 20.000 dzieci jest odbieranych rodzicom (pardon, „opiekunom”)? Mało tego, bywały wypadki, że dzieci odbierano „opiekunom” uznanym za „ociężałych umysłowo”. Uznano ich za takich, bo nie zdali testu, w którym były m.in. pytania, kto jest prezydentem Chin! A swoją drogą, ciekawe, ile % polskich rodziców znałoby nazwisko chińskiego prezydenta…
      Pyta Pan, skąd wiemy, że jest tam tak dobrze… Pyta Pan, bo Pan chyba nie wie, że tam mieszkają tysiące przedsiębiorczych ludzi z Zachodu, którym niekoniecznie odpowiada życie w walącej się gospodarczo UE czy Ameryce.

      • Japoloniusz

        Szwecji się nie czepiajmy tylko jej współczujmy, w końcu ten kraj jest na szybkiej drodze do samounicestwienia. 50 lat i Szwecja będzie miała na stanowisku premiera ciemnoskórego wyznawcę Mahometa.

    • Kazdy robi to co lubi poniekad. Jednym sie podoba w wolnym Meksyku ze strzelankami na porzadku dziennym innym w „zniewolonym” Singapurze. :)
      Natomiast czesc z „ograniczajacych wolnosc” praw w Singapurze wynika ze zdrowego rozsadku wladz. Dwa przyklady z pierwszej reki surowe karanie za smiecenie wraz z zakazem jedzenia w miejscach publicznych (metro, autobus) wynika glownie z tego, ze jak ktos byl w tropikach to wie, ze po polowie dnia wyrzucony kawalek jedzenia zacznie „zyc”. Nie wszystkim poruszanie sie w metrze pomiedzy szczurami moze odpowiadac. :)
      Pytanie z innej beczki, skad pewnosc, ze osobniki krytkujace wladze wprowadzilyby cos lepszego?
      Co do „instrumentalnego” traktowania imigrantek, to raczej troska o wlasne spoleczenstwo i nic wiecej w moim mniemaniu jako, ze mimo braku wolnosci slowa, rozwarstwienia dochodow, i tak dalej i tak dalej, chetnych do zycia w Singapurze nie brakuje. To chyba najlepszy miernik, tego „czy jest tam dobrze”.:)
      Na marginesie jeszcze dodam do artykulu, ze obecnie Singapore Flyer stracil na atrakcyjnosci punktu widokowego na rzecz Marina Bay Sands, gdzie jeszcze w tej chwili mozna wjechac na taras widokowy mieszczacy sie w jednej z wiez. Widoki niezapomniane.:)

      • ril

        @Zyggi. Kwestia proporcji, jeśli ma być tyle złodziei co w Polsce to mogę w takim kraju mieszkać. Ale już w Albanii byłoby zdecydowanie zbyt niebezpiecznie. Co do Szwecji – musiałbym więcej poczytać o wymaganiach wobec rodziców. Nie znam skali migracji z i do Singapuru oraz ile osób z krajów kapitalistycznego Zachodu tam zostaje. Bo na jakiś czas sam bym chętnie pojechał, ale zostanie na stałe to co innego. Ale większości ludzi brak wolności słowa nie przeszkadza, zwłaszcza gdy są do niej od zawsza przyzwyczajeni.
        @PG Jak na mnie nawet w USA jest za dużo broni i strzelania, co dopiero Meksyk. Byłem kilka dni w Kuala Lumpur – brud na ulicach podobny jak w Warszawie a rozbuchanego życia nie zauważyłem, co najwyżej jednego dorodnego karalucha udało mi się sfilmować.
        Autorytaryzmu zawsze można bronić tym, że w demokracji może być gorzej. Ale „prawdziwa cnota krytyk się nie boi”.
        Rozumiem racje za instrumentalnego traktowania imigrantów, ale to nie znaczy, że mi się to podoba.

  • Kim Ir Sen chciał wprowadzić modeł rozwoju Singapuru w Korei Północnej.

    • Cytat ” Jeżeli gdziekolwiek na świecie istnieją warunki do podjęcia tak wielkiego i szlachetnego celu, jakim jest budowa komunistycznego raju na ziemi, to niewątpliwie miejscem tym jest Korea. ”

      Kim Ir Sen

      Singapur jest krajem kapitalistycznym z wszelkimi jego cechami niskie opodatkowanie, mała część PKB przechodzi przez budżet państwa, istnienie nieskrępowanego rynku gdzie ceny są ustalana na zasadzie gry rynkowej a nie kontroli cen czy też produkcji, praktycznie wszystkie sektory prywatne ( oprócz kwestii mieszkalnictwa ) więc ja się pytam co miał na myśli Kim Ir Sen kiedy mówił o modelu Singapuru ?

      • Adam Izydorczyk

        Może to działa na takiej zasadzie jak u nas w Polsce kiedy mówi się, że mamy PRAWIE system chilijski ( kiedy mówi się o systemie emerytalnym) a PRAWIE robi dużą różnicę .. aż tak wielką, że jeden system z drugim nie ma nic wspólnego O_o

      • Nicolas Levi

        Dzień dobry,
        Przepraszam za późną odpowiedź, ale lepiej późno niż nigdy:-). Singapur miał być modelem gospodarki dla Korei Północnej, bo wg Kim Ir Sena, Singapur był krajem konfucjańskim w takim samym stopniu jak Korea Północna. Kim Ir Sen za to wierzył w modelu konfucjańskiego jako forma modelu politycznego.
        Źródło wypowiedzi o zainteresowaniu Kim Ir Sena w Singapurze:
        Alexandre Y. Mansourov, In search of a new identity: revival of tradition politics and modernization in post Kim Il Sung North Korea, Canberra, 1995, s. 18.

      • Zyggi

        Co ciekawe, także Deng Xiaoping nie krył fascynacji singapurskim eksperymentem społeczno-politycznym i gospodarczym. Uważał, że kraj ten to najlepszy wzorzec dla ChRL.

  • Szanowny Panie Zyggi,
    Warto dokonać w miarę pełnej analizy przypadku Singapuru, żeby nakreślić ewentualną drogę rozwoju Chin oraz dokonać porównania dróg rozwoju zapropowanych przez cywilizację konfucjańsko-buddyjską Azji Wschodniej i cywilizację Zachodnią w wersji europejskiej.
    Ojciec duchowy chińskich reform Deng Xiaoping odwiedził Singapur w 1978 r., a
    podczas swojej słynnej podróży po południowych Chinach wygłosił przemówie-nie (w 1992 r.) gdzie zachwalał model singapurski jako wzór do naśladowania. Deng był szczególnie pod wrażeniem porządku i reżimu społecznego i chwalił singapurski „management” za jego rygorystyczne przestrzeganie.
    Z Singapurskiego wzoru Deng prawdopodobnie wyciągnął wniosek, że niezbed-
    nym warunkiem rozwoju jest dyscyplina społeczna i że kraj który zaczyna reformy
    musi mieć silną władzę polityczną, bo tylko taka może ukrócić wszelką destabili-
    zacje będącą zawsze ubocznym efektem przeprowadzanych reform. Zapewne
    takie rozumowanie było podstawą rozprawy ze studentami w roku 1989.
    Czy Chiny mogą stać się drugim Singapurem?.
    Moim zdaniem, nie.
    Singapur jest państwem-laboratorium o małej powierzchni i małej populacji.
    W takim państwie możliwe są te wszystkie obostrzenia i utrzymanie surowej
    dyscypliny społecznej. W gigantycznych Chinach jest to niemożliwe. Inna jest też
    świadomość społeczna Chińczyków i Singapurczyków. Chiny mogą czerpać
    wzory z historii i rozwoju Singapuru, ale takiego systemu jaki tam jest nie da się
    zaprowadzić w Państwie Środka.
    Sukces Singapuru to efekt zaprowadzenia ostrej dyscypliny społecznej akcepto-
    wanej przez tamtejszych mieszkańców. Dyscyplina społeczna jest, moim zda-niem, najważniejszym warunkiem osiągnięcia sukcesu przez społeczeństwo. Po wojnie dwa państwa były określane mianem „cudu gospodarczego”, to RFN
    i Japonia. Moim zdaniem to n ie przypadek. Oba państwa znane były ze swej
    dyscypliny społecznej.
    W Europie rozwój w ostatnim ćwierćwieczu XX wieku poszedł w odwrotnym kie-
    runku. Zamiast dyscypliny przyjęto zasadę zaspokajania potrzeb, każdego kto
    tego żąda. O ile w Singapurze dominuje przewaga obowiązków nad prawami to
    w Europie jest odwrotnie. Pod hasłem równości wprowadza się w życie najbar-
    dziej absurdalne przepisy. Np. W Szkocji, w publicznej służbie zdrowia zabronio-
    no personelowi używania słów „mama”, „tata” w rozmowach z dziećmi ponieważ
    narusza to prawo równości homoseksualnych rodziców. W efekcie doprowadza
    się do sytuacji w której mniejszość narzuca swój wzorzec kulturowy większości
    co jest oczywiście sprzeczne z demokracją. Ta obecna droga naszej cywilizacji
    czyni przyszłość mało ciekawą.
    Singapurze jest odwrotnie. Tam zasada równości, będą podstawą cywilizacji
    zachodniej, nie jest respektowana, gdy w/g nich sprzeczna ze zdrowym rozsąd-
    kiem. Zakaz homoseksualizmu jako czynności sprzecznej z naturą jest tego
    dowodem.
    Niemniej nie jestem fanem systemu singapurskiego. Ma on jedną wadę. Jest
    bardzo blisko państwa totalitarnego. Można powiedzieć, że jego podstawy zo-
    stały już zbudowane. Ten obecny system świetnie funkcjonuje, kiedy elita jest
    przesiąknięta ideą wspólnego dobra. Ale co będzie, kiedy władze przejmie
    grupa ludzi, która ulegnie pokusie władzy absolutnej. Naprawdę nie wiele mu-
    siałaby uczynić, żeby zamienić autokracje singapurską w państwo o cechach
    totalitarnych.
    Wydaje się, że najlepszą drogą dla Chin byłaby droga Tajwanu lub Rep.Korei
    które połączyły demokracje z wysokim rozwojem gospodarczhm.

    • W sumie demokracja również może być blisko państwa totalitarnego, bo co za różnica, czy nieograniczoną władzę ma autokrata, czy parlamentarna większość, która może przegłosować w zasadzie wszystko. Różnica między systemem, w którym rządzi autokrata (mimo wszelkich niebezpieczeństw), a demokracją jest taka, że autokrata bywa czasem jednostką wybitną (czego przykładem jest Singapur), natomiast w demokracji najczęściej dominuje przeciętność (czego przykładem jest Polska). Jak najbardziej zgodę się, że Chiny nie będą drugim Singapurem, bo Singapur ma korzenie anglosaskie i jest malutkim organizmem, którym dużo łatwiej jest rządzić.

      • wute

        Podstawową różnicą jest, że w demokracji za 4-5 lat są wybory
        toteż parlamentarna większość nie może „szaleć” tak jakby
        chciała.
        Autokrata nie boi się wyborów. On zawsze je wygra, jak
        Mubarak.

      • Zyggi

        Owszem, autokrata zawsze wygrywa wybory. Ale jakby co, to autokrata, a nie demokrata ryzykuje głową. Vide: Ceausescu i Saddam Husajn.

      • wute

        Zgadzam się autokrata a nie demokrata ryzykuje głową, ale
        jak powiedział generał Nitager, w końcówce powieści Prusa, Faraon – na to stanowisko nigdy chętnych nie zabraknie

  • To rzeczywiście bardzo dobry artykuł. Przede wszystkim jest obiektywny, ponieważ ukazuje zarazem dobre i złe strony tego państwa.
    Mylne jest twierdzenie, że Singapur to „urzeczywistnienie myśli wielkiego chiń-skiego filozofa Konfucjusza” i że system rządów w tym państwie, jak twierdził jego były premier to „nowoczesny konfucjanizm”. Singapur to urzeczywistnienie pod względem prawnym idei chińskich legistów.
    Ten prąd umysłowy powstał w królestwie Qin w IV wieku B.C. Jego najważniej-szymi twórcami byli minister Shang Yang, filozof Han Fei oraz kanclerz państwa
    Qin, Li Si. Po podboju innych królestw chińskich przez Qin i zjednoczeniu kraju,
    Li Si stał się kanclerzem cesarstwa chińskiego i za zgodą cesarza, słynnego
    Shi Huangdi (pierwszy cesarz) zaczął urzeczywistniać idee legistów.
    Podstawowe idee to:
    – niewiara że człowiek jest dobry
    – człowiek jest skłonny do łamania prawa, gdy nie ma kontroli
    – reedukacja jest nieskuteczna
    – najlepszą metodą zwalczania przestępczości są drakońskie kary ,nawet za
    drobne przewinienia.
    – ludzie winni być nadzorowani a księgi cenzurowane
    W cesarstwie wprowadzono system ekstremalnych kar, obowiązek donoszenia
    władzom o popełnionych wykroczeniach i przestępstwach a także odpowiedzial-
    ność zbiorową. Nie trzeba chyba dodawać, że wszelka opozycja była karana.
    W 214 r.B.C., Li Si uzyskał cesarską zgodę na spalenie ksiąg konfucjańskich jako szkodliwych.
    Jak widać sporo z tych idei i praktyk legistów znalazło urzeczywistnienie w Sin-
    gapurze.
    Legizm upadł ponieważ reprezentował skrajną niewiarę w człowieka i naruszył
    równowagę miedzy marchewką a kijem na korzyśc tego ostatniego w sposób
    ekstremalny.

    • Szanowny Panie Wute, dziękuję za ciekawy post. Co do legizmu, singapurskie elity chyba wyciągnęły lekcję z jego upadku. Wskazuje na to chocby dośc duża swoboda gospodarcza, o jakiej np. Polacy mogą pomarzyc. Singapurska „marchewka” jest w ogóle dużo większa niż w wielu krajach Europy, a poziom PKB per capita mówi sam za siebie.

      • Duża swoboda gospodarcza w Singapurze to bez wątpienia wpływ liberalizmu brytyjskiego. Rzeczywiście Polacy mogą o takiej swobodzie tylko pomarzyć o czym najlepiej świadczą słowa urodzonego we Lwowie Ludwika von Misesa – „powiew ducha liberalnego prawie wcale nie dosięgnął ludów Europy Wschodniej”.

      • Zyggi

        Skoro Pan nawiązał do słów von Misesa. Otóż pozostają one aktualne do dziś. I to nawet nie tylko w odniesieniu do Zakładu Utylizacji Szmalu czy represyjności Urzędu Skarbowego, który stosuje starą bolszewicką zasadę domniemania winy podejrzanego. Tu chodzi także o drobne sprawy, takie jak przejście na czerwonym świetle czy wypicie piwa pod chmurką. Wyobraża Pan sobie, że u nas policjant lub strażnik miejski „odpuści” starszemu panu, który spokojnie, nie wadząc nikomu w gorący dzień rozkoszuje się pilznerem na ławce? Albo żeby czerwone światło pozostawało tylko informacją: „wchodzisz na własną odpowiedzialność”? Nieeee, to nie Anglia czy Belgia, miły Panie. :-) Jesteś Pan w postkomunie, która zastąpiła nie tylko komunizm, ale i wcześniejsze totalitaryzmy. Tu co nie jest dozwolone to jest ZAKAZANE! Urzędnik to zastępca Pana Boga, a nie równy Panu człowiek jak w Anglii czy Niemczech. A czy wie Pan, że niewręczenie paragonu klientowi przez sprzedającego jest przestępstwem? No, nie żeby tylko w Pomrocznej (III RP), bo w takiej np. Chorwacji też. Postkomuna lubi gadać o wolności i demokracji, ale nie w odniesieniu do własnego podwórka!

      • A propos czerwonych świateł, to nawet w tym „zamordystycznym” Singapurze widziałem pieszych, którzy je ignorowali. Być może to też wpływ Brytyjczyków? W końcu „chcącemu nie dzieje się krzywda”. Szkoda tylko, że ta zasada nie obowiązuje w odniesieniu np. do pasów bezpieczeństwa.

      • Być może zawodzi mnie trochę pamięć, bo przyznam szczerze, że jednak nie jestem pewien czy były to „czerwone światła”, czy „przejścia dla pieszych”. W każdym razie na pewno niektórzy Singapurczycy ignorowali przejścia dla pieszych i przechodzili na drugą stronę ulicy dość swobodnie, tak jak to się robi w Londynie.

      • wute

        Uwaga p.Dąbrowskiego jest o tyle ciekawa, że w Polsce rządzi
        formacja uważająca się za partie liberalną

    • Odnośnie czerwonych świateł. Miałem okazję jako student być na wy-
      cieczce w Sowietach. W mieście Kazań widziałem jak na czerwonych
      światłach przechodził cały tłum. Po drugiej stronie stało trzech milicjantów, którzy nic nie reagowali. Ja byłem jedynym, który czekał na zielone światło.
      Taka cywilizacja to przeciwieństwo Singapuru. Żadnych szans na
      przeżYcie

  • POST USUNIETY ZE WZGLEDU NA WULGARNE TRESCI, BADZ ARGUMENTY AD PERSONAM, ZAMIAST KULTURALNEJ, MERYTORYCZNEJ POLEMIKI.

  • POST USUNIETY ZE WZGLEDU NA WULGARNE TRESCI, BADZ ARGUMENTY AD PERSONAM, ZAMIAST KULTURALNEJ, MERYTORYCZNEJ POLEMIKI.

  • …A także jedynym we współczesnym świecie w pełni suwerennym państwem – miastem” – pisze autorka
    w tym wychwalaniu Azji juz nie wiecie jakich argumentow uzyc na jej wyniesienie.
    Otoz nie jedynym jest Singapur. Bo oprocz niego jest jeszcze Watykan i Monako

  • „Z jednej strony przeważają ogromne wieżowce ze stali, szkła i betonu. Z drugiej to również miejsce bujnej zieleni – stolica wyspy jest jednym z dwóch miast na świecie, w obrębie których znajduje się rezerwat przyrody.”

    To chyba druga jest Warszawa, bo ma 12 rezerwatów przyrody w swoim obrębie :)

  • Czy autorka tekstu byla w Singapurze? To bzdura, ze nie widac smieci na ulicach, wystarczy przejść sie dzielnicami China Town czy Little India, gdzie ludzie maja gdzies zakaz smiecenia czy palenia. I z tego co podaja dane z tego roku PKB na mieszkanca wynosi 42 tys dolarow rocznie, przy czym PPP ponad 55, nie 30. A co do patroli policyjnych – dzieki bardzo rozwinietemu systemowi monitoringu, nue sa one tak potrzebne, a Singapurczycy zdaja sobie sprawe, ze sa nieustannie monitorowani.

    • Z tego co pamiętam to np. miasta japońskie wydają się być odrobinę czystsze niż Singapur, ale Singapur jest moim zdaniem czystszy niż miasta europejskie, a szczególnie miasta polskie, gdzie na każdym chodniku roi się od psich kup. Natomiast nie przywiązywałbym zbytnio uwagi do wskaźników takich jak PKB, bo to tylko statystyka, a jak wiadomo są kłamstwa, wielkie kłamstwa i ….

  • Spektakularny sukces kraju, który pod rządami UK był brudnym portem oraz jednym z czołowych burdeli i spelun Azji Pd.-Wsch. Artykuł swietny, bardzo dziękuję, Pani Diano. Przybliża różne, także mniej znane aspekty funkcjonowania tego kraju, jak starania na rzecz komunikacji zbiorowej czy kontroli urodzeń. Warto, by takich artykułów było na CSPA jak najwięcej!
    Niemniej pozwolę sobie na kilka uwag. Pisze Pani: „Singapur uważany jest za Szwajcarię Południowo-Wschodniej Azji z klimatem jak na Karaibach, dobrobytem niczym w Szwecji, a porządkiem niemalże niemieckim. Dzięki represyjnym rządom twardej ręki osiągnął dochód na mieszkańca wyższy niż w wielu państwach Europy (30 tys. dolarów USA).” Otóż dobrobyt wyższy niż w Szwecji, a porządek lepszy niż niemiecki (a już na pewno lepszy niż w Berlinie :-)). PKB na 1 mieszk. w parytecie siły nabywczej wynosił w ub.r. 57238 USD (szacunek MFW za 2010 – 3. miejsce w świecie po Katarze i Luksemburgu, ponad 1,5 raza więcej niż we wzmiankowanej Szwecji – 37775 USD).
    Czy „dzięki represyjnym rządom”? Nie sądzę; jeśli nawet, to raczej w niewielkim stopniu. Przecież taki np. Egipt też miał represyjne rządy. I co? Ano to, iż właśnie bieda, beznadzieja i marazm gospodarczy wygnały tysiące ludzi na ulice, przeciwko 30-letniej dyktaturze Mubaraka! Tymczasem Japonia po 2 wojnie stała się jednym z najbogatszych krajów bez żadnych represji.
    Nie mam wątpliwości, że główną rolę w postępie gospodarczym każdego kraju grają cechy przywództwa oraz samych obywateli. Elity polityczne Singapuru były i są zdeterminowane (cóż za egzotyczne w Polsce słowo!), by realizowac konkretne cele rozwojowe. Na to nakładają się też cechy mieszkańców. W Singapurze blisko 80% populacji to Chińczycy – ludzie zaradni, rzutcy, przedsiębiorczy, pracowici. I tu właśnie tkwią przyczyny singapurskiego sukcesu. Stawiam tezę, że gdyby model singapurski próbowano powtórzyc w świecie arabskim, Afryce lub Ameryce Łacińskiej, skończyłoby się klapą, kryzysem, byc może rozruchami. Dlaczego? Otóż na skutek innych cech miejscowych elit i obywateli, innego postrzegania państwa, innej dyscypliny społecznej, innych nawyków pracy, nauki, oszczędzania, uczciwości itd. Z tych to powodów niektóre kraje po prostu nie rozwiną się w żadnym ustroju, zawsze będą pariasami. Skazuje ich na to mentalnośc elit i obywateli. No, chyba że jak w Emiratach – tryśnie ropa i „zbawi” tubylców od przykrej dla nich konieczności pracy. ;-)

    • Zgadzam się z tezą, że mentalność to podstawa. Niektóre narody mają predyspozycje do osiągnięcia sukcesu gospodarczego, a niektóre zawsze będą klepać biedę. Czy wiecie, że zaliczana (jakim cudem ?!) do BRIC Brazylia w ciągu 20 lat zanotowała niższy wzrost niż Polska (Polska 226,7 %, Brazylia 180,2 %), a Korea Południowa będąca w 1990 r. na podobnym poziomie gospodarczym co Polska (a więc wtedy jeszcze bardzo niskim) osiągnęła wzrost 344,55 % ! Azjatom z Dalekiego Wschodu wystarczy nie czynić przeszkód (oczywiste nawiązanie do ostatniego raju na ziemi). Korea po zjednoczeniu ma szansę stać się drugim RFNem (podobna demografia), ale ze znacznie większym potencjałem.

      • wute

        Mam wątpliwości czy zjednoczona Korea stanie się drugim
        RFM i to ze znacznie większym większym potencjałem.
        1. Ludność
        W momencie zjednoczenia NRD liczyło 17 mln obywateli
        a RFN 62-64 mln (nie pamiętam dokładnie).
        Współczynnik wynosił ca. 3,7 : 1
        W Korei wynosi 50 do 22,5 = 2,2 : 1
        A więc o wiele więcej „bogatych” Niemców mogło poma-
        gać „biednym” Niemcom niż to będzie w Korei. Mimo to
        po 20 latach pomocy w dawnym NRD osiągnięto 80%
        poziomu zachodnich Niemiec i nie chce to dalej drgnąć.
        2. Poziom z którego się startuje
        Niemcy z NRD mieli standard życiowy na poziomie naj-
        lepiej rozwiniętych krajów bloku sowieckiego, jeśli w
        ogóle nie najwyższy. Po cichu byli też dotowani przez RFN
        Tymczasem różnica pomiędzy dwoma państwami kore-
        ańskimi to przysłowiowa przepaść. Na północy ludzie
        umierają z głodu.
        3. Mentalność
        Niemcy z NRD mieli kontakt z Zachodem, szczególnie
        z RFN poprzez:
        a/ turystykę zachodniaków
        b/ możliwość oglądania zachodnioniemieckich progra-
        mów telewizyjnych po przestawieniu anteny na dachu.
        Np. w Berlinie Wschodnim było powszechne.
        Koreańczycy z Północy żyją i zachowują się jak mysz w
        probówce. To urzeczywistnienie roku 1984 Orwella.
        4. Choroba zwana komunizmem dotknęła wschodnich
        Niemców przez dwa pokolenia, a Koreańczyków z pól-
        nocy już przez trzy. Ubocznym czynnikiem tego jest coraz
        słabsze poczucie jedności narodowej.
        Te wszystkie czynniki powodują, że zjednoczona Korea o
        wiele, wiele dłużej będzie wyciągała z bagna swoją pól-
        nocną część niż to było w przypadku Niemiec. Sądze, że to
        będzie trwało co najmniej kilkadziesiąt lat, a więc do poło-
        wy obecnego wieku gdzieś do lat 2150 – 2160, jęsli zjed-
        noczenie nastąpiłoby w tej dekadzie. Odbyło byto się kosztem obniżenia poziomu życia Koreańczyków z południa, czemu są zdecydowanie przeciwni ((większość
        południwców przeciwnych jest zjednoczeniu).

      • Zyggi

        Panie Ciekawy. Dziwi się Pan, że Brazylia współtworzy grupę BRIC. Otóż jeszcze w latach 70-tych rządząca tam junta przechwalała się, że do 2000 r. Brazylia będzie 3-cią potęgą gospodarczą globu (żeby było zabawniej, szach Iranu zapowiadał dla swojego kraju pozycję nr 5). Co prawda te plany wzięły w łeb, ale sporo projektów zakończyło się sukcesem, np. kompleks hydroenergetyczny w Itaipu czy uczynienie z Brazylii potęgi w przemyśle lotniczym, i to dzięki własnym kadrom i technologiom. W wypadku Brazylii możemy mówic o sukcesie południa tego kraju, do którego przyczyniły się miliony imigrantów z Europy i ich potomków, w tym Włochów, Portugalczyków, Niemców, Polaków, Ukraińców itd.

  • Cieszę sie, czytając w tym miejscu takie opracowania. CSPA właśnie dzięki takim tekstom może o sobie mówić- think tank.
    A szerzej; może by wreszcie upowszechnić kryterium właściwego sprawowania władzy w każdym kraju: -„jedynym weryfikatorem polityki rządu jest to, czy potrafi on zagwarantować sukcesy ekonomiczne państwa oraz wysoką stopę życiową jego mieszkańców”.
    Myślę że w wypadku ChRL można mówić o spełnieniu tego kryterium w 100%, w przypadku RP byłoby to w okolicach 10%.Bardzo przykre.

    • „czy potrafi on zagwarantować sukcesy ekonomiczne państwa oraz wysoką stopę życiową jego mieszkańców”

      A jeśli utrzymywanie wysokiej stopy życiowej mieszkańców wiąże się z obniżeniem stopy życiowej przyszłych pokoleń ? Nasz (niestety!) premier wprost przyznaje, że najdalej zasięga w swoich kalkulacjach do następnych wyborów. Nie tylko nie reformuje, ale wręcz niszczy reformę emerytalną łatając dziurę budżetową (nabrzmiałą przez jego tchórzostwo i niechęć do narażania się dużym grupom zawodowym)
      Pożegnam tego pana bez żalu w tegorocznych wyborach.
      Wybaczcie dygresję, ale krew mnie czasem zalewa…

    • Z Pana wywody wynika, że rząd ChRL zagwarantował „wysoką stopę życiową jego mieszkańców.”.
      Tymczasem PKB per capita w Polsce jest trzy razy większy niż w Chinach.

      • Wiesław Pilch

        Biedny Pan jest. Słyszał Pan o efekcie bazy?

      • wute

        Do administratora:

        Proszę o usunięcie postu p. Wiesława Pilcha.
        Słowa : ‚”Biedny Pan jest” – są skierowane ad personam
        i w moim przekonaniu są niestosowne

    • Panie Wiesławie, wierzę iż język angielski nie jest Panu obcy. Think-tank, jak nazwa wskazuje ma coś wspólnego z myśleniem, natomiast ten artykuł, choć ciekawy, jest wyłacznie zredagowany na podstawie kilku źródeł. Dodatkowo rację trzeba przyznać tym forumowiczom, którzy zwrócili uwagę iż autorka nigdy w Singapurze nie była. Nie, to nie jest jeszcze think tank. Te prawdziwe znajdzie Pan w internecie w języku angielskim, niemieckim i francuskim.

      • rysiek

        think-tank to takze konferencje, raporty, sporo utytulowanych osob, nieraz po wielu waznych funkcjach publicznych, ze znacznym dorobkiem naukowym. co nie przeklada sie od razu na wybitnosc tych dziel, ale czesto owszem.
        kiedy sie slucha wypocin niektorych amerykanskich bylych ambasadorow i temu podobnych, to mozna im jedynie wspolczuc, iz sa tak zwiazani swoimi biznesami i tak poprawni, iz jadac motorynka strach o zasniecie. wielu z nich kompletnie nic nie wnosi.
        przykladem niech bedzie zatrudnienie jako konsultanta przy opracowaniu dotyczacym polskiej gospodarki skrajnie niepopularnego i zaklamanego bylego premiera leszka millera przez woodrow wilson center. on nawet ich jezyka nie zna.

      • Zyggi

        Tow. Miller, technik z Żyrardowa, to tylko jeden z dowodów za to, że duch powieściowego Nikodema Dyzmy jest u nas wiecznie żywy!

      • Japoloniusz

        Podczas których myślenie również jest wymagane. Napisać krótki tekst na podstawie kilku źródeł i przeczytać na konferencji neurochirurgów to i zdolniejszy trzecioklasista będzie potrafił.
        Polska myśl jest oczywiście „słynna” w świecie. Życie Seksualne Dzikich Bronisława Malinowskiego jest wciąż najsłynniejszą pracą naukową polskiego naukowca, który zreszta by w pełni wykorzystać swój potencjał zmuszony był wyjechać do UK i… USA. Za kilkanaście lat już jej stuknie 100, a szanse na kolejny silny polski akcent w świecie nauki są mniejsze niż 60 lat temu.

        Choć niektorym to przez myśl nie przejdzie, w Brazylii znaleźć można takich którzy piłki dobrze kopnąć nie potrafią. Oczywiście przykład takiego osobnika wystarczy im by przytaczali go przy każdej okazji jako dowód na to, że Brazylijczycy tak naprawdę na piłce się zupełnie nie znają.

Pozostaw odpowiedź