Artykuły,Publicystyka

Senior fellow CSPA R. Husarski: Na usługach samochodowego tytana, czyli w koreańskiej pułapce nie-doskonałości

Serdecznie zapraszamy do lektury recenzji książki „Koreańczycy” Franka Ahrensa, autorstwa senior fellow CSPA Romana Husarskiego, która pojawiła się na blogu Włóczykij.

Oto jej fragment:

Ahrens nie jest człowiekiem Seulu, ale Ameryki.  Niewiele znajdziemy u niego praktycznych rad, które pomogłyby komuś odnaleźć się w Państwie Spokojnego Poranku. Koreańczycy to obowiązkowa lektura jedynie dla fanów Hyundaia i nikogo więcej. Zabawi miłośników technicznych nowinek, ale ponosi fiasko w diagnozowaniu koreańskiego społeczeństwa.  Szkoda, bo są na zagranicznym rynku pozycje (np. Daniela Tudora), które dużo lepiej sprawdzają się w popularyzowaniu wiedzy o Korei. Koreańczycy to jednak lekko napisana książka, która jeśli tylko przymknie się oko na pastorskie moralizatorstwo autora, może być przyjemną lekturą. Umili czas osobom niezwiązanym specjalnie z Koreą lub planującym pracę w koreańskiej firmie. Niestety raczej nie wniesie wiele nowego tym, którzy jakąś wiedzę już posiadają.

Cały tekst dostępny jest TU.

Udostępnij:
  • 4
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    4
    Udostępnienia
Senior fellow CSPA R. Husarski: Na usługach samochodowego tytana, czyli w koreańskiej pułapce nie-doskonałości Reviewed by on 18 października 2018 .

Serdecznie zapraszamy do lektury recenzji książki „Koreańczycy” Franka Ahrensa, autorstwa senior fellow CSPA Romana Husarskiego, która pojawiła się na blogu Włóczykij. Oto jej fragment: Ahrens nie jest człowiekiem Seulu, ale Ameryki.  Niewiele znajdziemy u niego praktycznych rad, które pomogłyby komuś odnaleźć się w Państwie Spokojnego Poranku. Koreańczycy to obowiązkowa lektura jedynie dla fanów Hyundaia i nikogo więcej. Zabawi

Udostępnij:
  • 4
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    4
    Udostępnienia

O AUTORZE /

KOMENTARZE: 1

  • Nie za wiele u nas wartosciowych ksiazek o Republice Korei. Miejmy nadzieje, ze to sie zmieni i ze nie bedziemy musieli kontentowac sie gniotami pisanymi przez sfrustrowanych backpackerow.

Pozostaw odpowiedź