Wywiady

Sabawoon Shaheed: Indie są krajem, koło którego nie przechodzi się obojętnie

shaheedSerdecznie zapraszamy na wystawę zdjęć „Turban i chapati czyli wędrówka po Indiach” odbywającą się w Krakowie. Poniżej natomiast prezentujemy wywiad z jej autorem – Sabawoonem Shaheedem*, który w niezwykle sugestywny sposób opowiada o swoich artystycznych wrażeniach z Indii.

CSPA: Niedługo w Krakowie odbędzie się wystawa Pańskich zdjęć z Indii. Czy była to Pana pierwsza wyprawa do tego kraju?

Pierwszy raz Indie zobaczyłem w 2008 roku. I tamta wizyta zostawiła we mnie niedosyt wrażeń, choć jednocześnie była pełna emocji i doznań. Dzięki temu zrozumiałem, że muszę tam wrócić.

Dwa lata temu poznałem kraj Radżputów, czyli Rajasthan – pustynny obszar Indii. Mimo surowości klimatu (i pozornej monotonii krajobrazu) teren ten jest gęsto zaludniony. Znajduje się tu jedna z najgęściej zaludnionych pustyń na świecie – pustynia Thar. Rajasthan ma też wiele atrakcji turystycznych, które były i są nadal świadectwem potęgi Indii. Chcąc w pełni poznać ten fascynujący kraj, nie można go pominąć. W planowaniu mojej podróży nie mogłem naturalnie ominąć Delhi czy Agry.

Oprócz pereł architektury, które zobaczyłem, większość czasu spędziłem na pustyni wśród ludzi, z dala od turystów i gwaru klaksonów. Dotarłem do miejsc, gdzie żaden turysta nigdy nie postawił nogi, a drogi asfaltowe dawno się skończyły. Jadałem w chatkach ubogich rolników, przyrządzałem potrawy na pustyni popijając indian tee. Mieszkańcy tych rejonów nie znali języka angielskiego, jednak i tu miałem szczęście, gdyż język hindu ma wiele wspólnego z językiem urdu, który po części znam, wiec szybko nawiązywałem z Indusami ciepły kontakt.

Podczas drugiej wyprawy powróciłem do ukochanego przeze mnie Rajasthanu. Zwiedziłem także północne regiony Indii, stany: Punjab, Himachal Pradesh oraz Uttar Pradesh. Każde z tych miejsc kryje w sobie inne Indie. Punjab to magia społeczności Sikhów i ich przepiękna Złota Świątynia w Amritsarze. Himachial jest pięknym podnóżem Himalajów, w którym wszystko jest inne – od ubioru ludzi po klimat tam panujący. Stolica stanu była letnią rezydencją bogatych kolonizatorów, raczących się bajkowymi widokami z górskiej kolei na wysokości ponad 2000 m n.p.m. A Uttar Pradesh to stan najbardziej zaludniony i najczęściej odwiedzany ze względu na miasta Agra i Varanasi oraz jedno z najświętszych dla buddystów miast: Kushinagar. Tam właśnie, niedaleko rzeki Hiranyavati, Gautama Budda osiągnął Parinirwanę i został skremowany. Wiele ze zniszczonych stup i wihar pochodzi z III wieku p.n.e.!

Co skłoniło Pana do wyjazdu do Indii?

Indie są krajem, koło którego nie przechodzi się obojętnie. Próbując go zrozumieć, zagłębiamy się coraz bardziej w zapierające dech w piersi krajobrazy, niezwykłą kulturę, religię i ludzi nie widząc końca ani wyjaśnienia. Chciałem to poczuć.

Indie są nam bliskie, a równocześnie bardzo odległe. Poznając je przeżywamy również skrajności: skrajności wrażeń, smaków, doznań… Wszystko, co piękne i brzydkie znajdziemy często tuż obok siebie, starając się znowu zrozumieć: dlaczego? jak? skąd? Często poszukiwania okazują się bezskuteczne i gdy nie znajdujemy odpowiedzi, należy wdzięcznie przyjąć wszystko to, co szczodrze odsłaniają przed nami Indie: swoje oblicza wzruszająco piękne, a zarazem te wzbudzające w nas grymas niechęci. Albo się zakochamy i odnajdziemy w tej miłości, albo zniechęcimy i będziemy szukać gdzieś indziej.

W tej podróży nie podążałem wytartymi ścieżkami do serca Indii, lecz wchodziłem tam od zaplecza – szukając niepowtarzalnego piękna, czaru, koloru, smaku i ludzkiego dzieła, które jako religijne i kulturowe odkrycia uderzały mnie ze wszystkich stron, wciąż zmieniając w bogatszego człowieka, bogatszego o to, czego każdy szuka… o samego siebie.            Istotny nie jest cel podróży ani to, z kim i na jak długo jedziesz… Istotniejsze jest to, co z niej zostanie w tobie i na ile cię to zmieni.

Czy Indie to wdzięczny obiekt do fotografowania? Z których zdjęć jest Pan najbardziej zadowolony, z którymi z nich wiążą się ciekawe historie?

Fotografowanie Indii? Jest fascynujące! Każdy pasjonat z aparatem znajdzie tam własną przestrzeń, coś, co go urzeknie lub wywoła szok. Tym, co na pewno ułatwia robienie zdjęć, jest niesamowity magnez mieszkańców do pozowania: uwielbiają uwieczniać się w kadrze, a jeszcze bardziej oglądać samych siebie na małym monitorze aparatu. Nieraz zdarzało mi się, że pół wsi zebrało się pozując do fotografii zbiorowej, co pozostało na ich ustach przez następny tydzień. Pasterz, kupiec, gospodyni czy urzędnik, nie wspominając o dzieciach – oni kochają obiektyw. Lecz są też tacy, którzy za każde zdjęcie każą sobie słono płacić – oczywiście informując o tym po fakcie. Choć trzeba przyznać, że to jest po prostu dodatek do ich skromnego budżetu domowego.

W moje podroży miałem wiele przygód, niektóre były zabawne, inne wzbudziły we mnie totalne zaskoczenie i nagły napływ adrenaliny. W drodze z Delhi do Agry, tuż przy granicy stanów utknęliśmy w korku, a po mojej lewej stronie pojawiło się dwóch młodych chłopców z wytresowanymi małpkami. Wiedząc, iż taki pokaz nie jest darmowy, a opuszczenie szyby w samochodzie może wiązać się z utratą aparatu (przypomnę: małpy były wytresowane…), starałem się nie zwracać uwagi na przedstawienie. Powoli ruszyliśmy. I nagle jeden z chłopców rzucił się na samochód, wykrzykując, że chce zapłatę. Potencjał siły, jaki w nim drzemał był niebezpieczny, byłem zmuszony zapłacić według jego cennika. I wtedy pozwoliłem sobie na jedno zdjęcie, rzecz jasna mocno trzymając aparat w dłoni. Patrząc dziś na tą fotografię, czuję tamten stres…

Każdy kojarzy Indie z bogactwem kolorów i słusznie, nawet na pustyni daleko od miast, kobiety pracujące fizycznie przy budowie kanałów irygacyjnych odziewają się w barwne stroje, mocno kontrastując z otoczeniem.

Indie to architektura bogata w detale, potężna w zabudowie i urzekająca w formie, to ludzie, ruch, kolory, dynamika, kontrasty, tygiel kulturowy… a jednocześnie dzicz, prymitywne gospodarstwa. Styl życia, potrzeby mieszkańców, flora i fauna nie zmieniły się od setek, a nawet tysięcy lat… To jakby podroż w przeszłość maszyną czasu. Ten kraj ma wszystko, dosłownie i w przenośni. Posiada wiele obliczy piękna – zarówno tych zauważalnych dla każdego, jak i dostępnych tylko dla szukających go głębiej. Fotograf, który szukał i odkrył dla siebie piękno Indii, nie zawiedzie się. Indie staną się wdzięczną kochanką artysty, odkrywającą się ciągle na nowo, urzekającą i pobudzającą, nigdy nieodsłaniającą się do końca… I to jest właśnie to „coś”.

Wykonałem tysiące zdjęć, więc trudno mi wskazać to jedno czy nawet kilka, z których jestem najbardziej dumny. Na pewno wystawa w Krakowie wyłoniła częściowo moich faworytów. Mam wiele zdjęć artystycznych, które na razie nie ujrzały światła dziennego, gdyż nie miały jasnego przekazu – przedstawiają taką moja intymną stronę piękna Indii i na pewno kiedyś będę chciał pokazać ją światu.

Każde zdjęcie ma swoją historię, duszę i szczególną dla mnie wartość. Na spotkaniach czy wernisażach wracam do chwil, które sprowokowały dane zdjęcie, wracając im życie. Sam się czasem dziwię, jak długo mogę opowiadać o tej czy innej sytuacji, zdjęciu, widząc jednocześnie duże skupienie i zainteresowanie słuchaczy. Przykładowo pewnego wieczoru, gdy wracałem z uroczystości odbywających się nad brzegiem Gangesu w Varanasi, podążając w tłumie ludzi, minąłem sklep z tekstyliami, w którym na pozór wszystko było normalnie, ludzie sprzedawali, kupowali lub oglądali towar. Mały szczegół nie dekoncentrował nikogo w tym małym sklepiku – potężny byk w samym środku! Ledwie się mieszczący, rogiem uderzający o ladę, zupełnie jakby domagał się uwagi. Lecz marne były jego wysiłki… Nikt nie zwracał na niego najmniejszej uwagi, tak jakby był częścią sklepu lub jednym z klientów. Nie zauważyłem najmniejszego oburzenia, dyskomfortu czy próby wyprowadzenia byka. Musiałem to uwiecznić. To zdjęcie jest również na wystawie.

*Sabawoon Shaheed, Afgańczyk z polskim obywatelstwem, mieszka w Krakowie od czwartego roku życia. Zawodowo inżynier budownictwa (Politechnika Krakowska), w wolnym czasie pasjonat fotografowania i podróżowania. Kolekcję zdjęć z różnych krajów (Indie, Syria, Afganistan, Nepal, Estonia i inne)

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Sabawoon Shaheed: Indie są krajem, koło którego nie przechodzi się obojętnie Reviewed by on 3 grudnia 2010 .

Serdecznie zapraszamy na wystawę zdjęć „Turban i chapati czyli wędrówka po Indiach” odbywającą się w Krakowie. Poniżej natomiast prezentujemy wywiad z jej autorem – Sabawoonem Shaheedem*, który w niezwykle sugestywny sposób opowiada o swoich artystycznych wrażeniach z Indii. CSPA: Niedługo w Krakowie odbędzie się wystawa Pańskich zdjęć z Indii. Czy była to Pana pierwsza wyprawa

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

KOMENTARZE: 1

  • Przekażę mojej żonie te interesujące informacje. Dzięki :)

Pozostaw odpowiedź