Chiny

S. Rodzik: Chiński wywiad – w służbie ambicjom mocarstwowym Chińskiej Republiki Ludowej

„Mózg ma zawsze wyższość nad muskułami”
Sun Tzu o zaletach wywiadu i kontrwywiadu

chinese_spy

Źródło: flickr.com/Dennis Kruyt

Początki profesjonalnej kultury chińskich służb wywiadowczych sięgają co najmniej V wieku przed narodzeniem Chrystusa, kiedy Sun Tzu napisał traktat „Sztuka Wojny”. Sun Tzu podkreślał wagę wywiadu pisząc: „Wiedza nie płynie od demonów, ani z własnego doświadczenia, które może się zdezaktualizować. Wiedzę uzyskuje się od ludzi, od szpiegów”. Wyróżniał przy tym pięć kategorii szpiegów[1].

  • szpiedzy lokalni – czyli mieszkańcy podbijanego kraju i dlatego ludność tubylczą należy dobrze traktować, aby pozyskać spośród niej własnych agentów. Sun Tzu zalecał przy tym, żeby autochtonów nie zastraszać, ani nie szantażować. Werbunek winien zasadzać się na okazywaniu dobrej woli werbującego. Ta dobra wola zaś winna być wsparta szczodrym podarunkiem;
  • szpiedzy wewnętrzni – czyli skaptowani oficerowie armii lub urzędnicy państwowi przeciwnika. Sun Tzu podał przykłady osób szczególnie podatnych na werbunek. Są to: ludzie usunięci ze stanowisk, pominięci w awansach, kryminaliści, którzy zbiegli przed karą, „konkubiny chciwe złota” oraz konformiści skłonni stanąć przy rydwanie silniejszego lub gotowi ubezpieczać się na wszelką ewentualność służąc obu stronom;
  • szpiedzy przekabaceni – dzisiaj by powiedziano obróceni, czyli złapani szpiedzy przeciwnika skłonieni do pracy dla drugiej strony. Werbunek takich szpiegów winien być dyskretny i delikatnie prowadzony, tak żeby nie zrazić potencjalnego agenta;
  • szpiedzy z góry skazani – (zwani w innych tłumaczeniach traktatu Sun Tzu szpiegami potępionymi) byli wykorzystywani w celach dezinformacyjnych. Wobec takich szpiegów popełniano zaplanowane niedyskrecje ujawniając, niby przypadkowo, fałszywe informacje. Zakładano z góry, że wysłany na drugą stronę szpieg wpadnie w ręce przeciwnika i zdradzi na torturach wszystkie posiadane informacje, w tym również fałszywe. Szpieg zostanie wprawdzie zgładzony (stąd nazwa tej kategorii agentów), ale wydobyte z niego informacje będą miały wysoki stopień wiarygodności (uzyskano je drogą tortur), a zatem istnieje duże prawdopodobieństwo, że wprowadzą przeciwnika w błąd;
  • szpiedzy zwykli – to raczej wywiadowcy lub zwiadowcy, bowiem Sun Tzu do grupy tej zaliczał żołnierzy własnej armii, których zadaniem było przynoszenie informacji z obozu przeciwnika. Zwiadowcy winni być obdarzeni ponadprzeciętną inteligencją, ale mieć wygląd wioskowych kmiotków. Lepiej żeby byli obdarci, ale pod łachmanami winni kryć silną wolę, odwagę, sprawność fizyczną, wytrzymałość na głód, chłód, fizyczne katusze i moralne zniewagi. Ten fragment traktatu sprzed 25 stuleci czyta się jak instrukcję doboru kandydatów do GROM-u. Zwłaszcza kiedy Sun Tzu pisze, że wywiadowca musi posiadać „umiejętność przetrwania” w każdych warunkach , a kto nie umie przetrwać, ten się na zwiadowcę nie nadaje.

Jak widać, chińska filozofia wywiadu zapisana w „Sztuce Wojny” różni się znacznie od przyzwyczajeń i poglądów wielu wodzów i polityków europejskich i amerykańskich, dla których szpiegostwo było (i czasami nadal jest) zajęciem niehonorowym i niegodnym oficera, przeniesienie ze służby w linii do wywiadu stanowi degradacją, a pozyskiwanie agentów jest procederem budzącym odrazę. W swoim traktacie Sun Tzu zwracał też uwagę na korzyści płynące z posiadania sprawnego kontrwywiadu, który jest koniecznym uzupełnieniem wywiadu. Zamiast surowo karać zdemaskowanych szpiegów przeciwnika, Sun Tzu zalecał „nęcić nagrodą i odprowadzać do wygodnej kwatery”, a potem przeciągnąć ich na swoją stronę i czynić szpiegami przekabaconymi. Współczesna terminologia proces ten określa obracaniem i pracą nad podwójnym agentem[2].

Porwanie Sun Jat-sena – pierwsza nieudana akcja służb

Dzieje współczesnych chińskich służb specjalnych sięgają początków XX wieku i okresu poprzedzającego powstanie Chińskiej Republiki Ludowej. Mówiąc o ich współczesnej roli trzeba wspomnieć o procesie ich powstawania, aby w pełni dostrzec skomplikowaną strukturę i powiązania międzynarodowe.

Początek nowoczesnej historii wywiadu chińskiego związany jest z porwaniem Sun Jat-sena, twórcy chińskiego nacjonalizmu republikańskiego. Dr Sun był członkiem jednego z rewolucyjnych stowarzyszeń – Związku Triady. Stowarzyszenie zostało sklasyfikowane jako niebezpieczne dla istniejącego porządku państwowego, a szczególnie dla dynastii Qing, której upadek miał się dokonać w przeciągu kilku lat. Cesarzowa Cixi jesienią 1896 roku, za namową swoich szpiegów, postanowiła bronić Tronu Smoku i zlikwidować rewolucyjne ugrupowanie. Podczas podróży do USA Sun był obserwowany przez tzw. Xingshi czyli „błyskawicznych wysłanników” zorganizowanych przy chińskiej misji dyplomatycznej. Sun został porwany w październiku roku 1896. Na jego szczęście udało mu się wysłać potajemnie z budynku poselstwa list do swoich przyjaciół, zawiadamiający o jego porwaniu[3].

Zostałem porwany w niedzielę przez pracowników poselstwa. Mają mnie wysłać z Anglii do Chin na pewną śmierć. Błagam was, ratujcie mnie szybko! Pomóżcie!

W konsekwencji Suna udało się uwolnić w Wielkiej Brytanii, skąd miał być przetransportowany do Chin. Dzięki brawurowej akcji Scotland Yardu Sun w wieku trzydziestu kilku lat stał się sławny na całym świecie i nie mógł marzyć o lepszej reklamie dla swojej osoby i swych idei. Była to zarazem pierwsza wielka kompromitacja chińskiego wywiadu, a szpiedzy odpowiedzialni za wykonanie zadanie zostali skróceni o głowę[4].

Mówiąc o początkach nowoczesnego chińskiego wywiadu, nie sposób nie wspomnieć o „ojcach chrzestnych” nowoczesnych służb wywiadowczych Chin. Byli nimi trzej przedstawiciele narodu wybranego – Lincoln, Borodin i Cohen oraz zruszczony Niemiec Wasilij Blücher. Organizowane lub szkolone przez nich służby należały do różnych ugrupowań (zarówno należących do „czerwonych”, jak i skupionych wokół Kuomintangu) i walczyły ze sobą o władzę, podobnie jak służby obcych mocarstw, które pragnęły poszerzyć swe wpływy w słabych i rozdartych wewnętrznie Chinach. Wpływ Cohena, niesłychanie barwnej postaci, awanturnika o przydomku „Dwa Pistolety”, bo tyle nosił stale przy sobie, był na tyle trwały, że po powstaniu Izraela służby chińskie i izraelskie współpracowały wielokrotnie ze sobą w różnych stronach świata. Swego rodzaju ewenementem był fakt, że Cohen nigdy nie zdradził Chińczyków ani interesów Chin i dlatego cieszył się respektem tajnych służb zarówno komunistycznych, jak i Kuomintangu[5].

„Boski motek”

W tradycji chińskiej „boski motek” jest nawiązaniem do samej kwintesencji szpiegostwa, sztuki finezyjnej i pełnej niuansów. Czang Kaj-szek po zapewnieniu sobie poparcia prawicowego skrzydła ruchu narodowego, utworzonego przez dr Suna – Kuomintangu, zaczął rozwijać swój „boski motek” rozlicznych służb wywiadu. W ramach organizacyjnych Kuomintangu utworzono służbę wywiadu politycznego i wojny psychologicznej, czyli Centralne Biuro Dochodzeń i Statystyki Centralnego Komitetu Wykonawczego. Inną organizacją o prawicowym charakterze była Liga Antybolszewicka, półtajna organizacja, która miała za zadanie infiltrację i prowadzenie działalności rozłamowej wśród miejskiej partyzantki komunistycznej[6].

Charakterystyczna jest mnogość powstałych wówczas organizacji wywiadowczych. Zgodnie z zasadą divide et impera, Czang Kaj-szek inicjował utworzenie kolejnych organizacji, aby żadna z nich nie stała się zbyt samodzielna oraz aby żadna z nich nie miała silnej, dominującej pozycji. Stąd w ramach przeciwwagi dla Centralnego Biura Dochodzeń utworzono Biuro Dochodzeń i Statystyki Rady Wojskowej[7].

wywiad_chrl_1Ryc. 1. Służba wywiadu Kuomintangu.

Źródło: R. Faligot, R. Kauffer, Służby specjalne – historia wywiadu i kontrwywiadu na świecie

Powyższa rycina przedstawia trójpoziomową strukturę służby wywiadu Kuomintangu. Największe znaczenie dla efektywności organizacji posiadała komórka odpowiedzialna za służbę wywiadu politycznego kierowana w latach 40. przez braci Chen. Wywiad rozwijano również poza granicami kraju, między innymi w Moskwie, Paryżu, Berlinie oraz w attachacie wojskowym w Waszyngtonie (większość placówek zagranicznych wywiadu była tworzona pod przykrywką ambasad i konsulatów). Ciekawostką jest fakt umiejscowienia w strukturze wywiadu Kuomintangu Instytutu Stosunków Międzynarodowych (w przeciwieństwie do jego braku w strukturach komunistycznych), który miał wspierać działania wywiadu analizą naukową bieżącej sytuacji na arenie międzynarodowej[8].

Komunistyczne służby specjalne swoje narodziny zawdzięczają w głównej mierze wydatnej pomocy ze strony komunistycznych władz nowo powstałego Związku Radzieckiego, które zapewniały pomoc logistyczną i odpowiednią wiedzę połączoną ze szkoleniami na terenie ZSRR. Twórcy służb to przyszli kierownicy partii i przywódcy ChRL, wśród których najważniejsze rolę grali Zhou Enlai i Mao Zedong. Pierwszy wraz z żoną na początku 1928 roku przebył gruntowne szkolenie u komunistów radzieckich i rozpoczął profesjonalną budowę struktur pod przyszłe służby specjalne. Wcześniej zarówno Zhou Enlai, Mao, jak i szereg innych działaczy z Deng Xiaopinigiem na czele przebywali także na terenie Francji, gdzie w Paryżu, poprzez kontakty z międzynarodówką komunistyczną, uzyskiwali niezbędną wiedzę o metodach działań zarówno wywiadu, jak i kontrwywiadu. Lata szkoleń staną się niezbędną bazą do sprawnego inwigilowania i kontrolowania ludności chińskiej już po zakończonej walce komunistów o powstanie swojego państwa w 1949 roku[9].

wywiad_chrl_2Ryc. 2. Taje służby Mao Zedonga

Źródło: R. Faligot, R. Kauffer, Służby specjalne – historia wywiadu i kontrwywiadu na świecie

Jak widać na zamieszczonej rycinie, służby komunistyczne nie utworzyły odrębnej organizacji, będąc częścią aparatu Komunistycznej Partii Chin. Największe znaczenie posiadał wydział spraw społecznych, kierowany w latach 40. przez Kang Shenga, któremu podlegał wywiad i kontrwywiad[10].

W 1949 roku, kiedy powstała Chińska Republika Ludowa, rozpoczął się proces instytucjonalizacji służb. Po 1949 roku większość służb bezpieczeństwa wywodziła się z Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego – Gonganbu. Ministerstwo istnieje do dziś i zatrudnia ok. 300 tys. agentów, nazywanych „niebieskimi psami”. Gonganbu zajmuje się bezpieczeństwem wewnętrznym, policją, kontrwywiadem, a także gigantycznym chińskim gułagiem Laogai[11].

Wcześniej, bo już pod koniec lat 30., struktura służb była w pełni zorganizowana. Podlegały one bezpośrednio Mao, a na czele Wydziału Spraw Społecznych stoi jeden z najważniejszych twórców chińskiego wywiadu Kang Sheng – asa wywiadu komunistycznych Chin, o którym notabene napisano ponad 500-stronicową biografię („Kang Sheng i tajne służby Chin”). Podporządkowane mu były cztery sekcje (organizacja, wywiad, kontrwywiad oraz sekcja analiz, a także między innymi szkoła wywiadu).Kang po wstąpieniu do Tewu (tajnej służby utworzonej w ramach KPCh) doprowadził do małżeństwa między swoją byłą kochanką Jiang Qing a przyszłym „Czerwonym Słońcem Chin” – Mao Zedongiem. Dzięki uzyskaniu potężnych wpływów w organizacji wkrótce został szefem organizacji, walnie przyczyniając się do wygrania wojny domowej przez komunistów i opanowania przez nich Pekinu. Kang wielokrotnie padał ofiarą intryg, przez które wkrótce stracił władzę nad służbami bezpieczeństwa. Do końca życia współpracował ze swoją wspólniczką Jiang, przyczyniając się do wywołania „rewolucji kulturalnej”, której skuteczność zapewnił jego własny aparat wywiadu i agitacji[12].

Warto wspomnieć, że podobnie jak w Związku Radzieckim czasów Stalina, także w Chinach w okresie rewolucji kulturalnej głównym problem stała się bardziej sytuacja wewnętrzna, a nadrzędną rolę stanowi kontrwywiad zajmujący się często bardziej likwidacją danych pracowników służb niż rzeczywistą działalnością chroniącą państwo. Po rządach Mao, w początku lat 80., okres ten będzie uznany za pełen wynaturzeń, a twórca służb specjalnych Kang Sheng opisywany jako wyjątkowo odrażająca i wroga interesom ChRL postać, na której barki zrzucano odpowiedzialność za wszelkie okrucieństwa czasów Mao, tym samym wybielając nieco postać tego ostatniego[13].

Charakterystyczne dla służb chińskich była spora niezależność i autonomiczność własnych organizacji od Moskwy i KGB. KGB od początku nie potrafiło wykształcić takiej kontroli nad służbami chińskimi jak miało to miejsce w Europie Wschodniej. Wartym odnotowania jest fakt, iż Służby Komunistycznej Partii Chin i trwającego na Tajwanie narodowego Kuomintangu współpracowały ze sobą, walczyły, przenikały się wzajemnie, szkoliły u Rosjan, Amerykanów, Brytyjczyków, a nawet Japończyków i konflikt ten trwa do dzisiaj, ale obie strony kierują się zasadami ukształtowanymi przez stulecia[14].

Zapoczątkowana w 1966 roku rewolucja kulturalna[15] oznaczała w służbach bezpieczeństwa masową czystkę, która miała oczyścić środowisko z podwójnych agentów. Owa rewolucja paradoksalnie przyczyniła się do rozpadu Tewu, a Gonganbu przeszło pod kontrolę armii. Do sporego rozłamu doszło również w stosunkach z KGB, które w przyszłości zaowocowały zerwaniem stosunków dyplomatycznych z Moskwą. Apogeum napięć to rok 1969, kiedy po incydentach granicznych nad rzeką Amur stanęły naprzeciw siebie armie Chin i ZSRR. Następnie doszło do zmiany sojuszu, Chiny sprzymierzyły się z USA, co zapoczątkowane było wizytą Kissingera, a następnie Nixona. Jednym z pierwszych owoców współpracy było powstanie w 1973 roku na terenie Chin pierwszej placówki CIA. To historyczne wydarzenie zainicjowało spory i napięcia w samym CIA, w którym nie brakowało sprzymierzeńców chińskiego lobby nacjonalistów, a więc zorientowanych protajwańsko[16].

Kolejną ważna cezurą w dziejach chińskich służb specjalnych był rok 1983, kiedy utworzono Ministerstwo Bezpieczeństwa Stanu (obecnie Bezpieczeństwa Państwowego) – Guoanbu. Domeną nowej służby stał się kontrwywiad i wywiad zagraniczny. Kontrwywiad został przejęty od Gonganbu. Nowa struktura charakteryzuje się profesjonalną organizacją i przede wszystkim ambicjami do stania się profesjonalną służbą w stylu CIA i innych służb specjalnych państw zachodnich. W tamtej dekadzie rozpoczyna się również budowa szkoły wywiadu skupiającego się na szpiegostwie przemysłowym, który ma posłużyć szybszemu rozwojowi Chin odbudowujących się po katastrofie gospodarczej czasów Mao. Tym samym był to początek zaawansowanych działań wywiadu i kontrwywiadu i okres licznych skandali dyplomatycznych, werbowania szpiegów i coraz głębszej inwigilacji świata kapitalistycznego przez tzw. „ryby głębokich wód”, lub „ryby głębinowe” (chen fiju), czyli tajnych agentów chińskich rozsianych po całym świecie i zbierających nieraz przez dziesiątki lat informacje w uśpieniu, by wykorzystać je w kluczowym momencie[17].

Strategia działania

W działaniu chińskiego wywiadu niezmienne jest totalne podejście do zbierania informacji. Dla chińskich służb nie ma informacji bezwartościowych[18]. Funkcjonariusze tych służb usiłują skojarzyć maksymalną liczbę informacji pochodzących z różnych źródeł. Totalny biały wywiad obejmuje wszelkie dziedziny, a przede wszystkim sfery gospodarcze, naukowe i technologiczne. Nazywa się to „wykorzystywaniem tego, co cudzoziemskie do służby Chinom”.

Jedną z podstawowych zasad chińskich służb specjalnych można sformułować w słowach „dużo ludzi, mało informacji”. Chińczycy bardziej  stawiają na rozproszenie źródeł pozyskiwania danych niż na ich jakość. To znaczy, że nie muszą przekupywać czy podsłuchiwać w ryzykowny sposób wpływowych polityków i wysoko postawionych agentów obcych służb. Wystarczy, że wielu „informatorów” przekaże im strzępki danych na temat sposobu zachowania interesującej ich osoby czy wynalazku technicznego. W ten sposób nie zyskają co prawda np. kompletnej listy agentów obcego wywiadu lub ich „kontaktów operacyjnych”, ale są w stanie dowiedzieć się, że dany polityk czy pracownik agencji wywiadowczej spotyka się z konkretną osobą w jakiejś chińskiej restauracji.

Sposób działania chińskich służb słusznie oddaje metafora: „Jeśli amerykański wywiad chce pobrać próbkę piasku z konkretnej plaży, wyśle tam pod osłoną nocy przy pomocy małej łodzi podwodnej oddział komandosów, którzy zbiorą materiał niezbędny do przeprowadzenia badań. Chińczycy za to wyślą na tę plażę 5000 turystów, a każdy z nich weźmie z niej ziarenko piasku. I w ten sposób również zdobędą materiał do analizy”. Jak zauważa znawca chińskich służb specjalnych, Roger Faligot, dla Chińczyków nie ma informacji nieważnych[19].

W tradycji zakorzenione są również wady służb, a przede wszystkim brak przedsiębiorczości cechującej służby zachodnie. Jest to pozostałość po scentralizowanej i zhierarchizowanej strukturze państwowej cesarstwa Chin, na co nałożyła się przeniesiona z NKWD tradycja stalinowska[20].

Chiny wyspecjalizowały się w wywiadzie gospodarczym. Chińskie samochody, które podbijają rynki Azji, to kopie modeli BMW czy Smart. Również w technologiach wojskowych Chińczycy potrafili odwzorować udane wynalazki państw zachodnich związane z technologią wojskową. 1 października 1999 roku podczas defilady Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej, jaka odbywała się w Pekinie z okazji powstania Chińskiej Republiki Ludowej, francuski attaché wojskowy ze zdumnieniem stwierdził, że rakieta „Czerwony Sztandar” (Hongqi 7) jest wierną kopią francuskiego pocisku „Cortale”[21].

Cyberszpiegostwo i wywiad gospodarczy – aktualne pola działania służb

W pierwszej dekadzie XXI wieku chińskie służby specjalne skupiają się na następujących kwestiach: w działalności wewnętrznej głównie na obserwacji i tłumieniu działalności ruchów i organizacji uznanych za zagrażające bezpieczeństwu i spójności kraju (organizacje tybetańskie, ujgurskie, chrześcijańskie, dysydenci komunistyczni, inne organizacje nacjonalistyczno-separatystyczne). W działalności zewnętrznej natomiast chiński wywiad koncentruje się na szpiegostwie przemysłowym i panowaniem nad cyberprzestrzenią[22].

Działalności w cyberprzestrzeni towarzyszy tradycyjne szpiegostwo przemysłowe. Zgodnie z wytycznymi jeszcze z lat 80. Chińczycy starają się bowiem uzyskiwać jak najwięcej technologii drogą szybszą niż samodzielne odkrycia, aczkolwiek niekoniecznie tańszą, ponieważ działalność związana z łapówkami i utrzymanie szpiegów może pochłaniać nawet miliardy dolarów. Wśród głośnych spraw w ostatnim czasie warto tu odnotować napięcia, jakie powstały między Francją a Chinami po podejrzeniu pracowników firmy Renault o szpiegostwo na rzecz Chin[23]. Służby kontrwywiadu europejskiego zwróciły uwagę na rzesze chińskich studentów, którzy aktywnie ubiegają się o staże i zatrudnienia w firmach ze Starego Kontynentu. We Francji skazano stażystkę z firmy Michelin, a inna Chinka włamała się do  systemu danych firmy Valeo. Inna znana sprawa dotyczyła szpiegostwo przemysłowego w firmie Motorola. Młoda programistka chińskiego pochodzenia miała właśnie wsiąść do samolotu odlatującego do Pekinu, kiedy zatrzymano ją do wyrywkowej kontroli. Według dokumentów sądowych i oświadczenia FBI w sprawie o szpiegostwo przemysłowe prowadzonej przeciwko niej, celnicy znaleźli ponad tysiąc poufnych dokumentów. Jedną z najbardziej znanych firm, która ucierpiała w ten sposób, jest Google. W 2012 roku firma padła ofiarą ataku crackerów z Chin. Okazało się, że atakujący weszli w posiadanie niektórych kodów źródłowych do wyszukiwarki Google, stanowiących ważną część własności intelektualnej firmy[24].

Obserwując aktywność chińskich służb na arenie międzynarodowej, wyraźnie widać, że coraz większym zainteresowaniem cieszy się cyberprzestrzeń. Szczególny nacisk na tę sferę położono już w ramach przygotowań do Igrzysk Olimpijskich w 2008 roku, a dziś wciąż pogłębia się penetrację sieci przez crackerów. W związku z przygotowaniami do Igrzysk pierwsze działania podjęto już w grudniu 2001 roku. Powołano wówczas struktury oceny zagrożeń, które miały wspierać instytucje rządowe, ale przede wszystkim „dowództwo”, ustanowione w celu zapewnienia bezpieczeństwa na Igrzyskach. Powołano m.in. jednostkę koordynacji działań antyterrorystycznych, która została utrzymana także po sierpniu 2008 roku. Zorganizowano specjalistyczne jednostki służb specjalnych do realizowania zadań, m.in. powołano Centrum Wywiadowcze, którego pracownicy udali się do Pakistanu i Afganistanu, aby za pośrednictwem dawnych przyjaciół talibów i wyższych oficerów pakistańskiej ISI nawiązać kontakt ze sztabem generalnym Al-Kaidy i dać do zrozumienia jej przywódcom, że w ich interesie nie leży zakłócanie Igrzysk w Pekinie[25].

Pierwsza dekada XXI wieku to już corocznie wybuchające skandale z udziałem chińskich szpiegów, głównie na terytorium Stanów Zjednoczonych. Jednak działalność wywiadowcza Chińczyków to dzisiaj także terytoria Ameryki Południowej czy Afryki. To właśnie na Czarnym Lądzie agenci pracują nad jak najkorzystniejszymi kontraktami dla Chin, odnosząc wiele sukcesów w takich państwach jak Kongo, Gwinea, Zambia, Nigeria i Angola, przy czym w ostatnich latach to właśnie w tym ostatnim państwie zachowanie ludzi pracujących dla chińskich koncernów wzbudzała szczególne obawy wywiadów państw zachodnich[26].

BBC kilka tygodni temu poinformowało o pierwszych oficjalnych oskarżeniach Pentagonu wysuniętych w sprawie szpiegostwa. Umieszczono je w corocznym raporcie dotyczącym aktywności cyberszpiegów i jest to pierwsze oficjalne oskarżenie Chin o szpiegowanie USA. Można w nim przeczytać, że włamania były kierowane zarówno przeciwko rządowym jednostkom, jak i firmom, a wydają się być bezpośrednio powiązane z chińską armią i rządem, zaś ich celem jest infiltracja przemysłu oraz systemów obrony kraju. W raporcie podkreślono też brak przejrzystości w działaniach chińskiego wojska oraz poinformowano, że wydatki na cyberwojskowe operacje mogły już przekroczyć 114 miliardów dolarów. Chiny oczywiście odpierają zarzuty i twierdzą, że ich instalacje padły ofiarą podobnych ataków[27].

Nie ulega wątpliwości, że służby chińskie zajmują w świecie Zachodu miejsce, które podczas zimnej wojny okupowało KGB, co potwierdza jeden z największych francuskich specjalistów Roger Faligot, stwierdzając, że „tym czym było w XX wieku KGB, tym będzie Guoanbu w wieku XXI”. Reasumując należy stwierdzić, iż chińskie służby specjalne są uosobieniem wielu tradycyjnie chińskich przymiotów jak: pracowitość, rzetelność, posłuszeństwo, współpraca oraz determinacja. Nie bez powodu Chińczycy są dumni ze swej kultury wywiadowczej, albowiem to właśnie jej swoistość i oryginalność decyduje o pomyślności i sukcesie działań służb, przyczyniając się do rozwoju gospodarczego i technologicznego Chin, których aspiracje do stania się supermocarstwem są w pełni uzasadnione.

Bibliografia:

  1. R. Brzeski, Historia i kultura chińskich służb specjalnych
  2. R. Faligot, R. Kauffer, Służby specjalne – historia wywiadu i kontrwywiadu na świecie, wyd. Iskry, Warszawa 2006, s. 59-61.
  3. R. Faligot. Tajne służby chińskie. Od Mao do igrzysk olimpijskich, wyd. Sonia Draga, Warszawa 2009
  4. K. Żelichowska, Kan Sheng- wyklęty Władca Ciemności, o twórcy chińskich służb specjalnych, Polska-Azja, http://www.polska-azja.pl/2012/05/15/k-zelichowska-kan-sheng-wyklety-wladca-ciemnosci-o-tworcy-chinskich-sluzb-specjalnych/
  5. Edward Kajdański: Chiny. Leksykon, Warszawa: Książka i Wiedza, 2005.
  6. P. Orłowski, Chińscy szpiedzy nad Wisłą: czego szukają?, Wirtualna Polska, http://wiadomosci.wp.pl/kat,1356,page,2,title,Chinscy-szpiedzy-nad-Wisla-czego-szukaja,wid,12247579,wiadomosc.html?ticaid=110adf
  7. Chińska armia przemysłowych szpiegów przeczesuje świat, Financial Times, http://forsal.pl/artykuly/484182,chinska_armia_przemyslowych_szpiegow_przeczesuje_swiat.html
  8. Pentagon oskarża Chiny o szpiegostwo, BBC, http://technowinki.onet.pl/inne/wiadomosci/pentagon-oskarza-chiny-o-szpiegostwo,1,5503390,artykul.html

O autorze:

Rodzik Sebastian, student I roku SUM Bezpieczeństwa Narodowego na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie oraz I roku SUM Ekonomii na Uniwersytecie Ekonomicznym w Krakowie. Członek Koła Studentów Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz analityk w Klubie Jagiellońskim. Autor artykułów z zakresu bezpieczeństwa międzynarodowego.


[1] R. Brzeski, Historia i kultura chińskich służb specjalnych, EIOBA.pl, http://www.eioba.pl/a/3nd6/historia-i-kultura-chinskich-sluzb (data dostępu 30 maja 2013 r.).

[2] Ibidem.

[3] R. Faligot, R. Kauffer, Służby specjalne – historia wywiadu i kontrwywiadu na świecie, wyd. Iskry, Warszawa 2006, s. 59-61.

[4] Ibidem.

[5] R. Brzeski, op.cit.

[6] R. Faligot, R. Kauffer, op.cit., s. 202-205.

[7] Ibidem.

[8] R. Faligot, R. Kauffer, op.cit., s. 513-515.

[9] R. Faligot. Tajne służby chińskie. Od Mao do igrzysk olimpijskich, wyd. Sonia Draga, Warszawa 2009

[10] Ibidem.

[11] Ibidem.

[12] K. Żelichowska, Kan Sheng- wyklęty Władca Ciemności, o twórcy chińskich służb specjalnych, Polska-Azja, http://www.polska-azja.pl/2012/05/15/k-zelichowska-kan-sheng-wyklety-wladca-ciemnosci-o-tworcy-chinskich-sluzb-specjalnych/ (data dostępu 30 maja 2013 r.).

[13] Ibidem.

[14] Ibidem.

[15] Wielka proletariacka rewolucja kulturalna – wielki ruch społeczno-polityczny w Chinach zainicjowany w 1966 roku przez Mao Zedonga, jako próba wyeliminowania jego politycznych rywali i wprowadzenia w życie własnych koncepcji ideologicznych (maoizmu). Chociaż oficjalnie została zakończona przez Mao w 1969 roku, faktycznie trwała do chwili aresztowania tzw. bandy czworga w 1976 roku; Edward Kajdański: Chiny. Leksykon, Warszawa: Książka i Wiedza, 2005.

[16] R. Brzeski, op.cit.

[17] Ibidem.

[18] R. Faligot, op.cit.

[19] Ibidem.

[20] Ibidem.

[21] P. Orłowski, Chińscy szpiedzy nad Wisłą: czego szukają?, Wirtualna Polska, http://wiadomosci.wp.pl/kat,1356,page,2,title,Chinscy-szpiedzy-nad-Wisla-czego-szukaja,wid,12247579,wiadomosc.html?ticaid=110adf (data dostępu 30 maja 2013 r.)

[22] Ibidem.

[23] Ibidem.

[24] Chińska armia przemysłowych szpiegów przeczesuje świat, Financial Times, http://forsal.pl/artykuly/484182,chinska_armia_przemyslowych_szpiegow_przeczesuje_swiat.html (data dostępu 30 maja 2013 r.)

[25] R. Faligot, Tajne służby chińskie

[26] Ibidem.

[27] Pentagon oskarża Chiny o szpiegostwo, BBC, http://technowinki.onet.pl/inne/wiadomosci/pentagon-oskarza-chiny-o-szpiegostwo,1,5503390,artykul.html (data dostępu 30 maja 2013 r.).

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
S. Rodzik: Chiński wywiad – w służbie ambicjom mocarstwowym Chińskiej Republiki Ludowej Reviewed by on 5 sierpnia 2013 .

„Mózg ma zawsze wyższość nad muskułami” Sun Tzu o zaletach wywiadu i kontrwywiadu Początki profesjonalnej kultury chińskich służb wywiadowczych sięgają co najmniej V wieku przed narodzeniem Chrystusa, kiedy Sun Tzu napisał traktat „Sztuka Wojny”. Sun Tzu podkreślał wagę wywiadu pisząc: „Wiedza nie płynie od demonów, ani z własnego doświadczenia, które może się zdezaktualizować. Wiedzę uzyskuje

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

komentarzy 9

  • W konkluzji tego artykułu- dlatego zapewne Chiny nie będą miały swojego Snowdena a Stany z tego rodzaju problemami nie potrafią sobie poradzić i co jakiś czas słychać o wykradaniu tajemnic wywiadu i to przez tych co powinni być poza wszelkim podejrzeniem.

  • Podobnie (chyba?) jak z Sun Tzy jest z Kautilją i jego Arthaśastrą, klasycznym sanskryckim tekstem o teorii zarządzania państwa.
    Napisano to tak dawno temu, a niejeden tekst zaczyna się – lub dochodzi do – uwagi, że coś, co Indie robią współcześnie, to przykład realizacji doktryny Kautilji. Tak w każdym razie jest z jego ideą kręgu królestw, która polega między innymi na tym, że nasz sąsiad jest naszym wrogiem, a jego sąsiad naszym sojusznikiem.
    I dalej logika jest taka. No, Indie są w sojuszu z Afganistanem przeciw Pakistanowi i z Rosją przeciw Chinom, a więc to jest realizacja doktryny Kautilji.
    Brak tu refleksji, że
    1) Arthaśastra (i chyba twórczość Sun Tzy też?) to tekst teoretyczny, tak nie musiało być, to postulaty co do idealnego modelu.
    2) To, co nie jest tylko postulatem, może być pewną ogólną obserwacją co do natury aparatu państwowego, które sprawdziłyby się w wielu miejscach w wielu momentach dziejowych. Fakt, często jest tak, że państwo ma zatarg sąsiadem i wchodzi w sojusz z jego sąsiadem, ale czy trzeba czytać Kautilję, żeby tak się stało? I czy trzeba czytać Sun Tsy, by dbać o aparat wywiadowczy?
    Nie mówiąc, że w wypadku przykładu Kautilji to po prostu uwaga jest nietrafna, bo Indie wcale nie wszędzie realizują jego doktrynę -czy są w sojuszu z Tajlandią przeciw Birmie?
    3) I najważniejsza rzecz, którą poruszył Rysiek. Przeskakujemy nagle o tysiąclecia, setki lat do przodu. Nikt często nie próbuje udowodnić, czy rzeczywiście istniała przez ten czas ciągła tradycja nauczania danego traktatu, a jeśli tradycję przerwano, to jak ją wznowiono? Oczywiście to nie jest wykluczone – ale to trzeba wiedzieć. Ja tam nie wiem, czy indyjskich urzędników edukuje się z Arthaśastry albo chińskich oficerów z Sun Tsy. Może tak, nie twierdzę, że nie.

    Bo też mam wrażenie, że często jest tak, że piszemy o innej cywilizacji, to zakładamy, że skoro ma ona inną tradycję, to wychodzimy od starożytności, piszemy to co wiemy o tej starożytności i hop do współczesności. Ktoś w starożytności Indii pisał o stosunkach międzynarodowych? Indie mają teraz stosunki z indyjskimi państwami? Voila – mamy dowód, że opierają się na starożytnej tradycji.
    Jeśli jednak nie dowiedziemy, że między tą starożytnością a współczesnością rzeczywiście istniała stała szkoła nauczania z danego traktatu, to taki ,,cytat z klasyka” jest jedynie ładną ozdobą do tekstu.

    Bardzo często takie cytaty ze starożytnych źródeł pokazują wiedzę autorów tekstu a nie osób w tekście występujących.

    • Przepraszam, nie wiem jak jest poprawnie – Sun Tzu, Sun Zi? W każdym razie nie tak, jak ja pisałem, prawda?:)

    • Dobrze, że zwrócił Pan uwagę na ten problem.
      Wydaje mi się, że jeśli chodzi o kulturę europejską to słynny „Książę” Machiavelli’ego jest czytany przez niewielu, jednak jego koncepcje są powszechnie znany i bywa że stosowane, stąd nawet do potocznego języka przeszedł przymiotnik – makiaweliczny.
      Trudno powiedzieć czy w sprawowaniu władzy ktoś kierował się ściśle „Księciem”, ale wpływ tego dzieła na kulturę i poglądy był i jest niezaprzeczalny.
      Nie znam na tyle kultury indyjskiej, a tym bardziej chińskiej i nie wiem czy Sun Tzi czy jego indyjski odpowiednik są czytane i inspirują jeszcze kogokolwiek tak jak inspirował „Książę”.

  • Polecam zapisywanie imion i nazwisk chińskich za pomocą transkrypcji pinyin. Sun Tzu to zapis za pomocą Wade-Giles :)

  • pewnie to brak oczytania w nowszych zrodlach pierwotnych i przykladow z wlasnego doswiadczenia

    sa osoby ktore stale jezdza po bazach, cwiczeniach i rozmawiaja u zrodla, wiec maja niesamowita wiedze. np MC z taipei times i WM kiedys z jane’s defense, obecnie defense news. szczegolnie ten drugi ma niesamowite rozeznanie wyniesione chyba z praktyki, bo jak sie go slucha, to az podziw bierze

  • Bartlomiej Zglinski Bartlomiej Zglinski

    @Rysiek może jest tak, że znają tylko Sun Tzy więc „przypinają” to, co mają pod ręką?

  • zawsze mam watpliwosci, gdy chinska wojskowosc lub wywiad omawiana jest w kontekcie sun tzy
    od dekady pytam sie tajwanczykow i lacznie z moja profesura politologiczna nie pamietam, by go ktokolwiek przeczytal
    tak wiec stale omawianie tego stratega na zachodzie jest na wyrost

    dwa lata temu slyszalem podczas przemowienia bylego doradcy ryska cheneya w tajwanskim msz, ze tajwan jest najbardziej atakowanym na swiecie cybernetycznie krajem
    co jest omowione tutaj
    reuters.com/article/2013/07/19/net-us-taiwan-cyber-idUSBRE96H1C120130719

Pozostaw odpowiedź