Komentarz eksperta,Tajlandia news

S. Prokurat: Wraca stare w Tajlandii, choć w nowym, pięknym wcieleniu…

„Dajcie mi szansę, a udowodnię swą wartość wam wszystkim” – twierdzi Yingluck Shinawatra, nowa premier Tajlandii. Problem polega na tym, że nie jest łatwo pozbyć się wizerunku młodszej i całkowicie nieznanej siostry Thaksina Shinawatra, obalonego siłą byłego premiera i miliardera. Yingluck z jednej strony musi dotrzymywać obietnic wyborczych, z drugiej postarać się nie rozsadzić kraju na kawałki.

W wyborach parlamentarnych 3 lipca 2011 r. Phak Phuea Thai, partia Yingluck Shinawatra, odniosła zdecydowane zwycięstwo, zdobywając 265 miejsc w 500-osobowym parlamencie. Przyszła premier nie skakała do góry z radości po ogłoszeniu wyników. Niewzruszona, teatralnie podziękowała tradycyjnym tajskim wai, zbierając żniwa wyborcze ze złożonych obietnic.

Obciążenie pokrewieństwa

Dwa miesiące później, 5 sierpnia 2011 r., Yingluck Shinawatra, 44-letnia bizneswoman, która pierwsze kroki w polityce stawiała dopiero podczas lipcowych wyborów, została oficjalnie wybrana przez parlament na urząd premiera Tajlandii. Nic dziwnego, bowiem Yingluck, pomimo iż jest nowicjuszem w rozgrywkach państwowych, pochodzi z wpływowego klanu Shinawatra i zanim zaangażowała się w politykę, studiowała na amerykańskim uniwersytecie w Kentuck nauki polityczne i ekonomię. Choć jest pierwszą kobietą premierem w historii Tajlandii, to pamiętać należy, że jej sukces jest obarczony widmem siłą odsuniętego od władzy i oskarżonego o korupcję brata Thaksina, którego kochał lud, a nienawidziły elity. Phak Puea Thai, partia Yingluck Shinawatra, jest odbiciem społecznych oczekiwań, zdelegalizowanej w 2007 r. partii Thai Rak Thai (Tajowie Kochają Tajlandię), wspomnianego starszego brata, Thaksina Shinawatra. Wyjątkowe nazwisko stanowiło dla Yingluck Shinawatra wartościowe wsparcie w dojściu do władzy. Teraz jest także obciążeniem. Odsunięcie oskarżanego o korupcję i brak szacunku dla króla Thaksina przywódcy zapoczątkowało okres niestabilności w Tajlandii. Thaksin Shinawatra, który przebywa w Dubaju na emigracji, został skazany na dwa lata więzienia za nadużycia władzy i korupcję, jednak wciąż pozostaje szarą eminencją w swojej ojczyźnie. Przeciwnicy Yingluck są przekonani, że będzie wykonywać polecenia swojego brata, choć podczas wyborów zdecydowanie temu zaprzeczała. Jeszcze na początku kampanii Thaksin nazwał ją swoim politycznym klonem oraz podkreślał, że wchłonęła ona jego sposób myślenia, co było też czytelnym znakiem dla jego dawnych wyborców.

Populistyczny program

Ustępujący premier Abhisit Vejjajiva, rojalista, pogratulował nowej premier sukcesu i zapewnił, że przed nią niełatwe zadanie zbudowania konsensusu politycznego w Tajlandii i zaprowadzenie spokoju. Pojednanie idzie jej nieźle, choć rozpoczęła od propozycji amnestii dla osób zaangażowanych w zdelegalizowaną partię brata. Thaksin twierdzi, że on również chce wrócić do kraju, ale czeka na właściwy moment stabilizacji. W kwestiach ekonomicznych program Phak Phuea Thai zawiera odświeżony populistyczny plan Thaksina. Nikogo nie dziwi, że Yingluck snuje wizje likwidacji ubóstwa w Tajlandii do roku 2020. Z jednej strony proponuje ona radykalną obniżkę podatków CIT z 30 proc. do 23 proc., a docelowo do 20 proc. za dwa lata, zaś z drugiej pragnie zapewnić płacę minimalną na poziomie 300 bahtów (30 zł) dziennie oraz płacę minimalną dla absolwentów wyższych uczelni (w Polsce taki ekwiwalent nie istnieje), w granicach 15?000 bahtów, czyli ok. 1550 zł na miesiąc. Postuluje również obowiązkowe podwyżki dla biurokracji. Przedsiębiorcy czują się skonfundowani, nie wiedząc czego oczekiwać dalej. A jest na co czekać, przynajmniej jeżeli jest się zwolennikiem „czerwonych koszul”. Wśród licznych projektów nowego rządu rzuca się w oczy podwojenie subsydiów na uprawę ryżu. Obciążeniem dla budżetu będą też atrakcyjne pożyczki i subwencje dla rolników, jednak wcale nie mniejszym niż budowa super-szybkiej kolei po Tajlandii oraz reforma systemu opieki zdrowotnej, który w tej chwili jest niemal całkowicie prywatny, więc wyklucza z niego dużą cześć wyborców Yingluck Shinawatra. Uruchomienie państwowych placówek leży w interesie zaplecza „czerwonych koszul”, bowiem w tej chwili nie stać ich na droga opiekę.

Opozycja podziwia piękne nogi pani premier

Jeszcze ciekawiej wygląda pomysł na modernizację społeczną Tajlandii. Yingluck planuje zapewnić każdemu dziecku darmowy internet oraz wykonany w nowoczesnej technologii tablet, który może funkcjonować jako komputer. Ten ostatni pomysł, to odświeżenie idei, jaką lansował jej brat Thaksin, gdy u władzy była jego partia Thai Rak Thai, z tą różnicą, że wtedy każde dziecko miało otrzymać laptopa. Plan się jednak nie powiódł, bo zamach stanu w 2006 r. ukrócił „thaksonomikę”, jak popularnie nazywa się mariaż populizmu i keynesizmu oferowanego przez Thaksina, byłego premiera. Co na te wszystkie propozycje rozdmuchujące wydatki i budżet Tajlandii do niebotycznych granic jej przeciwnicy? Na razie opozycja nabiera wody w usta i odpowiada, że premier należy podziwiać za jej piękne nogi. Ekonomiści o dziwo przytakują tej „thaksonomice”, bowiem z ledwie 42-proc. (niższym niż w przypadku Polski) długiem publicznym Tajlandię stać na stymulowanie gospodarki dodatkowymi wydatkami. Problemem może stać się presja inflacyjna, która sprawi, że przedsiębiorcy podniosą ceny produktów w tym kraju. Pytanie, czy część dodatkowych wydatków, które planuje rząd, nie trafi do kieszeni rodziny Shinawatra, jak miało to miejsce kiedy rządził brat Yingluck? Tajlandia jest wciąż podzielona na dwa obozy. Wobec porażki w wyborach rojalistów („żółtych koszul”), choroby Parkinsona i ogólnej depresji podeszłego wiekiem króla Bhumibola Adulyadeja, przeważać wydają się zwolennicy reform społecznych. W chwili obecnej nikogo nie zaprząta pytanie, czy Yingluck Shinawatra zrealizuje swoje plany, bowiem Tajlandię nawiedził najbardziej obfity monsun od 50 lat i gdy część Bangkoku znajduje się pod wodą, nikt nie rozmawia o polityce.

Artykuł ukazał się w Gazecie Finansowej.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
S. Prokurat: Wraca stare w Tajlandii, choć w nowym, pięknym wcieleniu… Reviewed by on 20 listopada 2011 .

„Dajcie mi szansę, a udowodnię swą wartość wam wszystkim” – twierdzi Yingluck Shinawatra, nowa premier Tajlandii. Problem polega na tym, że nie jest łatwo pozbyć się wizerunku młodszej i całkowicie nieznanej siostry Thaksina Shinawatra, obalonego siłą byłego premiera i miliardera. Yingluck z jednej strony musi dotrzymywać obietnic wyborczych, z drugiej postarać się nie rozsadzić kraju

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

Pozostaw odpowiedź