Indie news,Komentarze

S.Prokurat: Wielobarwna różnorodność hinduskiego niedostatku – recenzja książki P.Skawińskiego „Gdy nie nadejdzie jutro”

Indie to w każdej dziedzinie nieskończoność bogów i mitów, wierzeń i języków, ras i kultur, we wszystkich i wszędzie, gdzie spojrzeć i o czym pomyśleć, zaczyna się ta o zawrót głowy przyprawiająca nieskończoność” – pisał Kapuściński w „Podróżach z Herodotem”. Miał rację. Hindusi są niczym zmiennokształtni – są inni w zależności od regionu, pochodzenia czy podejścia do życia. Na dodatek mogą być na przemian bogaci, obskurni, biedni, kolorowi. To płodna kraina, zadowalająca te zmysły, które są wyostrzone u autorów piszących reportaże. Wszystko bowiem zależy od tego, czego w Indiach poszukujemy.

Z lekką fascynacją zauważam, że tę nieskończoność możliwości poznania Indii chce opisywać coraz więcej polskich autorów. Pod koniec 2011 roku pojawiły się dwie ciekawe pozycje: Pauliny Wilk „Lalki w ogniu. Opowieści z Indii” i Pawła Skawińskiego „Gdy nie nadejdzie jutro”, próbujące opisać i przybliżyć ten wielobarwny kraj polskiemu czytelnikowi. W szczególności ta druga utkwiła mi w pamięci.

Ponieważ nie da się nie zauważyć rosnącej popularności tego kraju nad Wisłą, powstaje pytanie, jak tu opisać hinduski bezkres rozmaitości, od którego boli głowa niewtajemniczonych? To w końcu dziwny kraj, w którym jednocześnie wiele osób postrzega Indie przez przepych orientalnych strojów, dekoracji, tymczasem ponad 63 proc. indyjskich gospodarstw posiada telefon komórkowy, ale jedynie niecałe 47 proc. społeczeństwa ma toaletę, a 3 proc. korzysta z toalet publicznych. Cała reszta reguluje swoje potrzeby higieniczno- sanitarne na zewnątrz. To właśnie bieda i konflikty międzyludzkie, których różne oblicza przenikają książkę Pawła Skawińskiego od pierwszej strony, czynią ją ciekawą.

Niedostatek dla ludzi mieszkających w Indiach jest niczym zaklęty krąg. Tak jak nie można od niego łatwo uciec przemierzając Indie, tak to właśnie to sprawia, że nie można się oderwać od lektury, ale tylko pod warunkiem, że potrafimy sobie wyobrazić życie, jakie prowadzi prosty Hindus. Warto sięgnąć po tę pozycję, aby dowiedzieć się więcej o tamtejszym świecie, który jest dla Europejczyków tak obcy.

Książka Pawła Skawińskiego jest o tyle wyjątkowa, że nie napisał jej jako podróżnik, ale jako osoba, która w Indiach i Nepalu mieszkała i pracowała. Gdy w drodze do pracy, podobnie jak  jego indyjscy koledzy i inni ekspaci, mijał zmęczone, szare twarze biednych hindusów wyciągających ręce po jałmużnę, zaczął się zastanawiać nad fenomenem struktury świata indyjskiego i zależnościami historycznymi jakie je ukształtowały. Doszedł do wniosku bliskoznacznego z tym, który lansował Edward Said, opierający się na przesłaniu, że Zachód wciąż nie zaprzestaje określać wschodnich kultur jako „egzotycznych innych”, na które spogląda przez swoje okulary, zamazując ten „inny” świat i tworząc go nieustannie na nowo. W ten sposób powstają stereotypy, często krzywdzące dla osób z tamtejszych regionów. Niejednokrotnie zdarza się, że w naszym mniemaniu słabość, pasywność i bieda, problemy często spotykane w „Trzecim Świecie”, wynikają z tego, że kraje Orientu są za mało Europejskie. Said, nieżyjący już Amerykanin pochodzenia palestyńskiego, tymczasem twierdził, że nie da się zrozumieć Wschodu patrząc przez nasze okulary, ale i nie da się tych okularów zdjąć. Jesteśmy skazani na niezrozumienie Orientu, nawet jeżeli się bardzo staramy. To jednak cenne, że Skawiński jednak próbuje, nawet jeżeli ma świadomość tego, że jest Europejczykiem.  I dostrzega detale, które inni pomijają, na których buduje swoją narrację.

Indie to wspaniały przykład sukcesu, jaki przyniosła kapitalistyczna globalizacja, a szybko rosnąca indyjska gospodarka rozwija się w średnim tempie 8 proc. rocznie od kilku lat. Istnieją tam liczne centra outsourcingowe, siedziby wielu firm oferujących usług IT. Jednak na marginesie wielkiego biznesu i poza zainteresowaniem większości odwiedzających pozostają takie tematy jak kasty, slumsy, wpływ zachodniej turystyki na kulturę krajów Wschodu czy rytualne ofiary ze zwierząt. Do zainteresowania się tym wszystkim próbuje przekonać czytelnika Paweł Skawiński.

„Gdy nie nadejdzie jutro” to zbiór reportaży, z których każdy pozostaje mini opowieścią z innego świata niż nasz. Nawet jeżeli to smutne historie, to książkę warto przeczytać, by dowiedzieć się czym jest „szczęście”, któremu poświęcony jest niewielki fragment w książce.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
S.Prokurat: Wielobarwna różnorodność hinduskiego niedostatku – recenzja książki P.Skawińskiego „Gdy nie nadejdzie jutro” Reviewed by on 10 maja 2012 .

„Indie to w każdej dziedzinie nieskończoność bogów i mitów, wierzeń i języków, ras i kultur, we wszystkich i wszędzie, gdzie spojrzeć i o czym pomyśleć, zaczyna się ta o zawrót głowy przyprawiająca nieskończoność” – pisał Kapuściński w „Podróżach z Herodotem”. Miał rację. Hindusi są niczym zmiennokształtni – są inni w zależności od regionu, pochodzenia czy

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

komentarze 2

  • Indie są fascynujące.

  • „Na dodatek mogą być na przemian bogaci, obskurni, biedni, kolorowi. To płodna kraina, zadowalająca te zmysły, które są wyostrzone u autorów piszących reportaże”
    „Z lekką fascynacją zauważam, że tę nieskończoność możliwości poznania Indii chce opisywać coraz więcej polskich autorów”
    „, jak tu opisać hinduski bezkres rozmaitości, od którego boli głowa niewtajemniczonych? ”

    Widze ze sporo palicie ziola w CSPA :)

Pozostaw odpowiedź