Komentarz eksperta,Top news

S. Prokurat: Protesty muzułmańskie w Indonezji a ugrupowania terrorystyczne i ich obecny wpływ na współczesną Indonezję

Terroryzm muzułmański w Indonezji istnieje. Skrywa się bardzo głęboko, bo nikt poza mała grupką radykałów, najczęściej szkolonych na Bliskim Wschodzie nie potrzebuje militarystycznej, ekspansywnej, wrogiej formy islamu. To nie znaczy, że jej nie ma.

Często jestem pytany o terrorystów muzułmańskich pochodzących z Indonezji i islam w Indonezji. Oficjalnie Indonezja, Malezja pokazują reszcie świata, że możliwe jest połączenie wzrostu gospodarczego i islamskich „reguł gry” w gospodarce oraz, co ważniejsze, wyznawania wiary bez agresji i zacietrzewienia (islam hadhari). W książce „Archipelag znikających wysp” opisywałem jak wygląda islamska edukacja w szkole koranicznej – pesantren’ie i relacje w muzułmańskiej społeczności. Warto sięgnąć po tą pozycję, aby zrozumieć uwarunkowania islamu w dzisiejszej Republice Indonezji.

Pondok Pesantren Al-Khoirot; źródło flickr.com

Pondok Pesantren Al-Khoirot; źródło flickr.com

Aby zrozumieć sposób działania i wpływ ugrupowań terrorystycznych trzeba zacząć od tego, że Islam w Indonezji jest bardzo zróżnicowany. Pojawił się on w Indonezji w 13 wieku. Trafił tam dzięki handlowcom arabskim i indyjskim i dopasował się do lokalnego kolorytu. W Indonezji stronnictwa islamistyczne zawierają zarówno „tolerancyjny” eklektyczny islam, jak i ortodoksyjny, typowo bliskowschodni. Kolebką tego ostatniego jest region Aceh, miejsce w którym należy szukać korzeni brutalnego ekstremizmu islamskiego w Indonezji. Temat obecności radykalizmu islamskiego warto podnieść szczególnie po 4-tym listopada 2016 roku, bo tego dnia we wszystkich ważniejszych miastach na indonezyjskiej wyspie Jawa oraz we pozostałych istotnych ośrodkach miejskich archipelagu, gdzie religią dominującą jest islam, miały miejsce masowe protesty społeczne, organizowane przez koalicję radykalnych i fundamentalistycznych ugrupowań islamskich. Środowiska muzułmańskie nawoływały do zbiorowych marszów, które zakończyły się krwawo – byli zabici i ranni. 150.000 osób pojawiło się w Jakarcie w około Pałacu Prezydenckiego. Protest jest oznaką hejtu wobec mającego chińskie korzenie obecnego gubernatora Jakarty Basuki Tjahja Purnama, który użył niewłaściwych zdaniem protestujących słów odnoszących się do Koranu oraz elementem gry politycznej. Protest jest też pokazem siły muzułmanów. Jak wielka jest ona w Indonezji? Gdy Suharto, dyktator rządzący Indonezją przez ponad trzy dekady, przestał rządzić w 1998 roku, kryzys gospodarczy, zamieszki na ulicach mogły sprawiać wrażenie, że przyszłość kraju była zagrożony. Upadek autorytaryzmu i dotychczasowego ładu, sprawiło, iż wybuchła uliczna przemoc między chrześcijanami i muzułmanami, a separatystyczne dążenia uległy nasileniu. Pojawiły się ataki terrorystyczne w Indonezji, m.in. kilka lat później zamachy na wyspie Bali w 2002 roku, w których zginęło ponad 200 osób. W odpowiedzi rząd stworzył jednostkę antyterrorystyczną nazwie Densus 88 (Oddział 88), która przy pomocy USA i Australii, miała stanowić przeciwwagę dla terrorystów islamskich, ze wszystkimi jej wadami i zaletami. Członkowie Densus 88 z czasem zostali oskarżeni o torturowanie więźniów, cykliczne naruszanie praw człowieka, zabijanie podejrzanych o terroryzm, zanim ci zostali postawieni przed sądem. Te antyterrorystyczne specjalne służby wysyłały czytelny nieoficjalny komunikat: „jeżeli zamachy na Bali się powtórzą, to przyjdziemy i zrobimy porządek z zamachowcami i ich rodzinami”.  Po odejściu Suharto media na całym świecie zaczęły pytać czy wobec tak zróżnicowanej etnicznie i religijnie ludności, kraj liczący 250 milionów ludzi rozpadnie się? Indonezja jednak nie rozpadła się. Kolejni prezydenci Abdurrahman Wahid, Megawati Soekarnoputri, Susilo Bambang Yudhoyono, i obecnie Joko Widodo pokazali, że demokracja jest atrakcyjną alternatywą nie tylko dla rządów wojskowych, lecz także wobec ortodoksyjnie islamskich instytucji. Co ciekawe, islamskie partie wchodzą również w skład koalicji rządowych. I to jest o tyle interesujące, o, że w krajach takich jak Egipt, Syria, partie islamistyczne mają zakaz działania w polityce, co pozwala im na nakrecenie spirali obietnic, zachowanie reputacji nieskazitelnych instytucji i przedstawienie się jako obrońców uciskanych ludzi. Mądre włączenie partii islamskich w system demokratyczny zminimalizował ten problem. Ponad to, w Indonezji powstały programy rządowe deradykalizacji i deidelologizacji islamu. Przykładowo jeden z programów powstały po zamachach na Bali, autorstwa Suryadharma, lidera wojskowej Policji, skupia się głównie na więźniach-dżihadystach, zakładając że radykalizm jest zaraźliwy, ograniczając oraz kontrolując ich wpływy, perswadując im inną wizję świata. Działania rządu indonezyjskiego przyczyniły się do spadku znaczenia agresywnej, dżihadystycznej wizji świata w Indonezji. Tym niemniej ugrupowania terrorystyczne wciąż istnieją. A siły islamskie mają swoje cele. Główne ugrupowania terrorystyczne w Indonezji to: Jemaah Islamiyah, która pozostaje prawdopodobnie  największą organizacją, chociaż jej szeregi zostały znacznie przetrzebione i szacunki dotyczące liczby członków tej organizacji opierają się bardziej na zgadywaniu. Ugrupowanie to poszło w kierunku większego nacisku na edukację islamską – dakwah. W wielu regionach przywódcy tej organizacji opracowali własne dakwah, oferując mówców do prowadzenia piątkowych modlitw lub prawienia kazań przez radio. W Dżakarcie grupa ta jest nazywana Majelis Dakwah Umat Islam (MDUI), posiada własną stronę internetową i portale społecznościowe; w Lampung nazywa się ich Korps Muballigh Islam (KMI). MDUI, która powstała prawdopodobnie na początku 2010 roku, promuje się jako organizacja walcząca z „sufickimi” poglądami, materializmem, dewiacyjnymi wierzeniami oraz stara się „rozprzestrzeniać entuzjazm wobec dżihadu wśród młodzieży”. Kilkanaście islamskich szkół z internatem, pesantren’y, również jest luźno powiązanych z JI i nadal stanowi preferowane przez członków JI miejsce edukacji swoich dzieci. Wszystkim kieruje centralny zarząd, na czele którego jest przebywający w więzieniu od 2007 roku Zuhroni (alias Zarkasih). Publiczną twarzą JI i jednym z najbardziej wpływowych myślicieli jest Abu Rusdan — i należy tutaj zwrócić uwagę na fakt, że ugrupowanie to ma swoją publiczną twarz. Jednak w 2008  pojawiło się inne ugrupowanie post-JI, o nazwie JAT i wielu członków JI zdecydowało się do przyłączyć także do tej grupy. Tym niemniej liderzy JI wymusili na swoich członkach dokonanie ostatecznego wyboru, argumentując to w ten sposób, że przysięga lojalności (bai’at) może dotyczyć tylko jednej grupy. W niektórych obszarach działają obecnie trzy oddzielne wspólnoty wyznaniowe (pengajian) prowadzone przez JAT, JI, i „niezadowolonych z działania” JI. Ta ostatnia stanowi grupę bojowników niezadowolonych z bierności JI. Wspomniane wcześniej Jama’ah Anshorut Tauhid (JAT), które wyłoniło się jako opozycja wobec Indonezyjskiej Rady Mudżahedinów (Majelis Mujahidin Indonesia, MMI) po tym, jak w lipcu 2008 roku spór o sprawowanie przywództwa doprowadził Abu Bakara Ba’asyira do rezygnacji z funkcji lidera. Organizacja utworzyła swoją siedzibę w Surakarcie, niedaleko szkoły Ba’asyira al-Mukmin, w Ngruki. Po aresztowaniu Ba’asyira, były członek MMI ze Wschodniej Jawy, Mohammed Achwan, przejął obowiązki głowy ugrupowania, czyniąc z syna Ba’asyira, Abdula Rahima, swojego rzecznika. JAT oparł swoją tożsamość na trzech głównych kręgach: byłych członków MMI i JI oraz nauczycieli ze szkoły w Ngruki. Dodatkowo, do ugrupowania dołączyło kilku mężczyzn z więziennego otoczenia Ba’asyira. Najważniejszym z nich był Ubaid, który dołączył do rady wykonawczej JAT, tak jak zrobił to Abu Tholut. JAT od początku kładła silny teoretyczny nacisk na dżihad, ale dopiero aresztowania po rozbiciu obozu w Aceh odsłoniły konkretne informacje na temat niektórych tajnych działań militarnych. Aresztowania w Aceh były dla JAT silnym ciosem, a przyszłość ugrupowania może zależeć od dynamiki działań dwóch synów Ba’asyira, Abdula Rahima i Rasyida Ridho. Pierwszy z nich to prawdziwy bojownik. Studiował na Uniwersytecie al-Iman w Jemenie, a następnie w latach 1999-2001 był bezpośrednio powiązany z al-Kaidą w Pakistanie i Afganistanie od 1999 do 2001. Rasyid Ridho studiował na Uniwersytecie w Medynie w Arabii Saudyjskiej i jest postrzegany jako religijny uczony. Inne ugrupowanie będące w Indonezji ostoją terroryzmu to Ring Banten – frakcja ugrupowania Darul Islam (DI), która zerwała ze swoją macierzystą organizacją w 1999. Grupą dowodzi Kang Jaja, biznesmen, który do 2009 był też członkiem JI i którego przywództwo było w dużym stopniu naznaczone sprawami rodzinnymi. Jego ugrupowanie odegrało aktywną rolę w Ambonie i Surakarcie i miało swoje własne kanały szkoleniowe w Mindanao. Liczba członków tej organizacji mogła nigdy nie przekroczyć kilkuset osób. Warto wspomnieć również o Mujahidin KOMPAK, zazwyczaj określana w skrócie KOMPAK. To mniejszą, luźna organizacją, której skład tworzą weterani walk w Ambonie. Grupa została stworzona i dofinansowana przez posługujący się tą samą nazwą oddział w Surakarcie, który utworzono w 1998 r. pod patronatem Dewan Dakwah Islamiyah Indonesia. Przywódca Mujahidin KOMPAK w Ambonie, Abdullah Sunata, nigdy nie należał do JI, a jego filia w Surakarcie, Mujahidin Kayamanya dysponowała własną bazą, odseparowaną od JI. Ugrupowanie KOMPAK zawsze było wierne filozofii dżihadu, ale skupiało się bardziej na lokalnych potyczkach, aniżeli na globalnym dżihadzie, ze szczególnym naciskiem na wzniecanie antagonizmów pomiędzy chrześcijanami i muzułmanami. Ostatnią dużą operacją tej organizacji był atak w miejscowości Loki (Seram) w 2005 r., w którym zginęło pięciu funkcjonariuszy policji. Z kolei odłam Darul Islam-Akram jest niewielką grupą kierowaną przez afgańskiego weterana Syamsudin (Akram), który lata 2005–2008 spędził w więzieniu na Jawie Środkowej za wysadzenie meczetu w Kauman w okręgu Yogyakarta. Był przeszkolony w Mindanao i według niektórych opinii sprzeciwiał się stylowi działania al-Kaidy, a w 2004 r. odrzucił złożoną mu przez propozycję wysadzenia ambasady. Dwóch kluczowych członków tego odłamu – Kurnia Enceng i Ahmad Maulana Sayid – zginęło w Aceh. Kilkoro innych przeszkolonych w Mindanao członków wciąż żyje, wśród nich także Zulfikar, który w 2009 r. rzekomo rekrutował nowych członków w okolicach miasta Bogor. Odłam ten jest znany ze względu na niewielką liczbę członków, jednak na jego temat prowadzi się gorące dyskusje odnośnie tego, czy ugrupowanie to aktywnie wspiera działalność dżihadystyczną. Trzeba też wspomnieć, że aktywni są zwolennicy Amana Abdurrahmana, którzy działali kiedyś pod nazwą Jama’ah Tauhid wal Jihad, jednak nie jest mi znane, czy wciąż używają tego określenia. Aman Abdurrahman, arabski lingwista i szanowany uczony islamski, zaczynał jako meczetowy, ale z czasem jego poglądy stawały się coraz bardziej radykalne, co spowodowało jego usunięcie ze stanowiska imama w salafickiej szkole w Dżakarcie. Został aresztowany za zorganizowanie w 2004 r. lekcji pokazowej dla swoich adeptów z konstruowania bomb w Cimanggis, niedaleko Dżakarty. W czasie odbywania kary jego reputacja gwałtownie rosła w wyniku dystrybucji kaset, płyt CD i tłumaczeń przemycanych z więzienia, dzięki czemu udało mu się zwerbować do swojej grupy wielu nowych członków. Obecnie uważa się go za najbardziej wpływowego radykalnego ideologa w Indonezji.Warto też wspomnieć o istnieniu Islamskiego Frontu Bojowników (Front Pembela Islam, FPI), koalicji Forum Umat Islam (FUI), ugrupowaniu Noordin Top.

Tak jak wspominałem na początku w celu stawienia czoła zagrożeniu terrorystycznemu powstało szereg inicjatyw. Wśród najnowszych jest antyterrorystyczne biuro koordynacyjne działające w ramach Ministerstwa ds. Koordynacji Bezpieczeństwa oraz Kwestii Politycznych i Prawnych. Zostało ono ostatecznie wyniesione na status „agencji” działającej bezpośrednio pod Prezydentem. Podniesienie statusu biura było od lat przedmiotem dyskusji, jednak nowy organ powołano dopiero po zamachu bombowym na hotel w lipcu 2009 r. Dekret Prezydencki nr 46/2010, na mocy którego powołana została Państwowa Agencja Antyterrorystyczna. Ministerstwo posiada w swojej strukturze trzy dyrekcje: ds. działań operacyjnych, prewencji oraz rozwoju zdolności operacyjnej­. Pierwsza wskazuje na to, że agencja będzie mogła korzystać z usług Densus 88 oraz, w niektórych przypadkach, wyspecjalizowanych jednostek wojskowych. Jednym z priorytetowych zadań jednostki będzie określenie, czy dana sytuacja wykracza poza interwencyjne możliwości policji i wskazuje, kiedy do akcji może wkroczyć wojsko, jednak różnice w opiniach poszczególnych instytucji odnośnie ustanowienia granicy są duże. Od początku organ ten jest postrzegany jako wentyl służący do włączenia indonezyjskiej armii do operacji antyterrorystycznych. Armia była przez długi czas niechętna temu, aby finansować jałowe antyterrorystyczne działania policji­, ale planowany w lipcu 2009 roku zamach na Prezydenta SBY z użyciem samochodu-bomby oraz nieporadnie przeprowadzony szturm policji na kryjówkę terrorystów w sierpniu, przeobraziły tę niechęć w serię poważnych politycznych nacisków. Walka Indonezji z terroryzmem jest bardzo aktywna. Nie jest to coś widocznego, raczej konsekwentne działania zmierzające w kierunku osłabienia ekstremistycznych grup. Przeciwdziałanie terroryzmowi musi wykraczać daleko poza sam zakres egzekwowania prawa i na tym polu Indonezja ma jeszcze długą drogę do przebycia.

Joko Widodo („Jokowi), obecny prezydent, ma do zgryzienia twardy orzech. Purnama to jego najbliższy pracownik. Ma reputację reformatora, ale jest współodpowiedzialny za chaos w zatłoczonej Jakarcie. Jokowi jest muzułmaninem, i obiecał nie ingerować w ewentualnym postępowaniu sądowym w sprawie Purnama. Po rządowych mediacjach z przedstawicielami protestujących (04.11) prezydent jednak powiedział, że proces Purnama byłyby „szybki, solidny i przejrzysty”. Wydaje się, że obecny rząd nie zrobił wystarczająco dużo, aby złagodzić religijne i etniczne napięcia. One istnieją i potrafią się skalalizować. Wtedy do głosu dochodzą siły polityczne, w tym także radykalne, których cel może być odmienny niż świeckiego rządu. Obecnie każdy krok będzie problemowy – pozwolić na oskarżenie współpracownika i poświecić go na ołtarzu religii czy wskazać muzułmanom protestującym miejsce w kącie. Oba wybory wydają się być złe z politycznego punktu widzenia. Indonezja jest krajem islamskim i od czasu do czasu polityczny islam na poważnie potrafi przyczynić się do destabilizacji kraju.

Zapraszamy do zakupu nowej książki dr Sergiusza Prokurata

okladka2

Udostępnij:
  • 6
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    6
    Udostępnienia
S. Prokurat: Protesty muzułmańskie w Indonezji a ugrupowania terrorystyczne i ich obecny wpływ na współczesną Indonezję Reviewed by on 5 listopada 2016 .

Terroryzm muzułmański w Indonezji istnieje. Skrywa się bardzo głęboko, bo nikt poza mała grupką radykałów, najczęściej szkolonych na Bliskim Wschodzie nie potrzebuje militarystycznej, ekspansywnej, wrogiej formy islamu. To nie znaczy, że jej nie ma. Często jestem pytany o terrorystów muzułmańskich pochodzących z Indonezji i islam w Indonezji. Oficjalnie Indonezja, Malezja pokazują reszcie świata, że możliwe

Udostępnij:
  • 6
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    6
    Udostępnienia

O AUTORZE /

Avatar

KOMENTARZE: 1

  • Pozwolę sobie polemizować z niektórymi tezami autora :

    – „Walka Indonezji z terroryzmem jest bardzo aktywna. Nie jest to coś widocznego, raczej konsekwentne działania zmierzające w kierunku osłabienia ekstremistycznych grup” – nie można się zgodzić, jakoby indonezyjski rząd aktywnie walczył z terroryzmem – działania mają iluzoryczny charakter, wynikający z niesprawności funkcjonowania państwa. Uśmiech budzi czytanie o „wyspecjalizowanych jednostkach wojskowych” – Dżakarta ma problemy z utrzymaniem stabilizacji w kraju (dość wspomnieć o konflikcie w Papui, gdzie mamy do czynienia z regularnym potyczkami między mieszkańcami a policją/wojskiem, czy też o dążeniach separatystycznych – vide: Banda Aceh, czy też zapędy na Bali), więc cóż dopiero z terroryzmem… .

    – „Purnama to jego najbliższy pracownik. Ma reputację reformatora, ale jest współodpowiedzialny za chaos w zatłoczonej Jakarcie” – jest odwrotnie. Ahok ma bardzo wysokie poparcie w Dżakarcie, dzięki niemu stolica jest modernizowana, walka z korupcją ma widoczny charakter, co przekłada się na niechęć skorumpowanych politycznych oponentów (islamistów), którzy nie dość, że nie będą mogli spokojnie defraudować publicznych środków, to tracą poparcie wśród mieszkańców. Za ostatni chaos odpowiedzialne jest FPI – kto ściągał biednych muzułmanów żeby robili zamieszki? FPI.

    Ogólnie, w rzeczywistości jest „trochę inaczej” aniżeli Pan to przedstawia. Pański punkt widzenia jest zgodny z promowanym dyskursem, jednakże odmienny od tego, co dzieje się na ulicach miast.

    Proszę wsłuchać się w głos ulicy, a nie indonezyjskich mediów. Prawda jest wśród ludzi.

Pozostaw odpowiedź