Inne-news,Komentarz eksperta

S. Prokurat: Media społecznościowe zmieniają Azję

Jeszcze niedawno aby porozmawiać o problemach takich jak korupcja urzędników, prawa człowieka czy przejrzystość rządów opinia publiczna potrzebowała instytucji, takich jak niezależne media. Dzięki Internetowi, Facebookowi, Twitterowi tematy tabu na całym świecie z łatwością stają się przedmiotem publicznej debaty.

Czy Chiny zniosą politykę jednego dziecka?  Jak się okazuje, tego pragnie, aż 72% Chińczyków – tak wynika z sondażu przeprowadzonego przez Twittera, do której pretekstem był raport Chińskiej Fundacji Badań nad Rozwojem. Raport trafi na biurko przywódców, wybrał XVIII zjazd Komunistycznej Partii Chin. Z pewnością w kraju, w którym gospodarka jest opanowana przez wolny rynek, zdają sobie oni sprawę jak słabe są możliwości cenzury wobec swobody wyrażania myśli w Internecie. To nie jest odosobniony przykład siły nowych mediów.

W sierpniu 2012 roku władze Indii żądały od mediów społecznościowych natychmiastowego pozbycia się treści, przez którą powstała panika wśród mieszkańców stanu Assam w północno-wschodnich Indiach. W wyniku publikacji na Facebooku i Twitterze, doszło do serii konfliktów pomiędzy miejscowymi Hindusami a muzułmanami, przez które straciło życie wielu ludzi, a tysiące innych musiało zamieszkać w utworzonych dla nich tymczasowych obozach. Wezwanie do zamieszek można było znaleźć w mediach społecznościowych. Rząd Indii zwrócił się do portali społecznościowych z takimi wpisami z prośbą o usunięcie siejących zamieszanie postów. Facebook zgodził się, wydając oświadczenie, że część treści niezgodna regulaminem zostanie usunięta. Twitter na prośbę rządu Indii pozostał niewzruszony.

Również prezydent Indonezji w październiku 2012 Susilo Bambang Yodhoyono znalazł się pod obstrzałem krytyki w mediach społecznościowych, gdy ujawniono, że wiedział on o niepisanej wojnie politycznej pomiędzy oficerami skorumpowanej policji, a Komisją  Eliminowania Korupcji (KPK). Dziesiątki tysięcy internautów protestowało na Facebooku i Twitterze, zamieszczając slogan „Save KPK”. Demonstracje odbywały się także na ulicach, ale to przede wszystkim w Internecie działali najbardziej aktywni protestujący, oczekując od polityków większej woli walki z korupcją w Indonezji. Sam prezydent stwierdził, że śledzi dyskusję na Facebooku.

Te przykłady pokazują, że Internet i media społecznościowe w ciągu ostatniej dekady zawładnęły życiem ludzi na całym świecie. Dziś niełatwo przychodzi wspominanie czasów, gdy biznes działał bez ułatwień oferowanych przez sieć, a zasięgnąć opinii można było jedynie osobiście, bądź telefonicznie. Ale wśród licznych zalet Internetu i mediów społecznościowych można usłyszeć także zarzuty, takie jak przenoszenie się całych branż do sieci i w konsekwencji kradzież miejsc pracy z realnej gospodarki. Tyler Cowen, ekonomista z George Mason University w swojej książce „The Great Stagnation”  („Wielka Stagnacja”) twierdzi, że Internet wcale nie tworzy wzrostu gospodarczego, a na pytanie ile światowa gospodarka zarobiła na trwającej od 20 lat rewolucji internetowej odpowiada, że niewiele. Choć pogląd ten znajduje swoich zwolenników, to nie wydaje się on przekonujący. Prawda jest taka, że Internet oraz media społecznościowe drastycznie zmniejszyły koszty transakcyjne oraz umożliwiły swobodny przepływ informacji i efektywne wykorzystanie zasobów. Kraje azjatyckie takie jak Chiny, Indie oraz Indonezja przezywają rozkwit gospodarczy, wzrost zatrudnienia i inwestycji zagranicznych m.in. właśnie przez siec. Obecnie jedna osoba na cztery używająca Facebooka na świecie pochodzi z Azji. Przykładowo, Indonezja jest drugim, za USA, na świecie krajem pod względem użytkowników Facebooka, choć jego zasięg ogranicza się głównie młodych osób.  W Chinach chętniej używany jest Qzone, na Tajwanie Wretch, w Vietnamie Zing, podczas gdy w Azji Wschodniej, w Korei i Japonii, dominują Cyworld i Mixi. Ich popularność wynika głównie z powodów językowych oraz uwarunkowań historycznych.

O ile możliwości technologiczne i finansowej pozwalają, bowiem istnieje wiele miejsc w Azji, w których czas się zatrzymał kilkadziesiąt lat temu, młode pokolenie Azjatów, z łatwością absorbuje nowinki techniczne. W ten sposób media społecznościowe budują świadomośc społeczną i prowadzą do głębokich zmian, dzięki którym społeczności mogą wymieniać się informacjami, organizować lokalne życie społeczne, bądź próbować wywierać presje na politykach, co do tej pory w Azji nie było łatwe. Internet staje się symbolem normalności – bastionem równości praw, demokracji oraz miejscem godnym zaufania. W Chinach na przykład Internet jest najbardziej wiarygodnym źródłem informacji, ponieważ nie poddaje się ona tak łatwo kontroli jak newsy w TV, prasie czy radio. W Indonezji, w kafejkach internetowych można wypatrzeć Azjatów grających w pokera na pieniądze przez portale społecznościowe, choć hazard jest ustawowo karany. Takich przykładów jest wiele. Internet jest jednak wszędzie na świecie poddawany większej lub mniejszej regulacji – kontroli , różni się ona w zależności od systemu ustawodawczego państw.

Nie wszystkim jednak rewolucja społecznościowa przypadła do gustu. Powyższe trzy przykłady wydarzeń z bieżącego roku, z Chin, Indii i Indonezji pokazują, że najwolniej nowinki społecznościowe asymilują urzędnicy. Biurokratom z trudem bowiem przychodzi zrozumienie, że media społecznościowe to głos społeczeństwa lub jego wybranej części. Łatwiej jest go próbowac cenzurowac, lub w ostatecznosci ignorować w przypadku problemów. Na szczęście powoli to się zmienia i tendencję tą obserwujemy wszędzie na świecie, również w krajach takich jak Polska.

Poniżej trochę danych statystycznych na temat mediów społecznościowych w Azji:

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
S. Prokurat: Media społecznościowe zmieniają Azję Reviewed by on 17 listopada 2012 .

Jeszcze niedawno aby porozmawiać o problemach takich jak korupcja urzędników, prawa człowieka czy przejrzystość rządów opinia publiczna potrzebowała instytucji, takich jak niezależne media. Dzięki Internetowi, Facebookowi, Twitterowi tematy tabu na całym świecie z łatwością stają się przedmiotem publicznej debaty. Czy Chiny zniosą politykę jednego dziecka?  Jak się okazuje, tego pragnie, aż 72% Chińczyków – tak

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

Pozostaw odpowiedź