Komentarz eksperta

S. Prokurat: Lipcowe wybory w Indonezji. Czas zmian!

Mieszkańcy największego w Azji Południowo-Wschodniej i najludniejszego kraju muzułmańskiego na świecie 9 lipca wybiorą prezydenta. Pemilu 2014, czyli prezydenckie wybory powszechne, odbędą się dopiero po raz trzeci w historii Republiki Indonezji.

źródło: pemilu.com

źródło: pemilu.com

9 lipca Indonezyjczycy pójdą do urn głosować po raz drugi w tym roku. Pierwsze głosowanie, będące wstępem do lipcowych wyborów, miało miejsce podczas wyborów parlamentarnych 9 kwietnia. Indonezyjczycy są mocno zaangażowani w wyścig wyborczy, być może o wiele bardziej niż w poprzednich wyborach prezydenckich. Stawka też jest większa – przyszłość kraju. W końcu w Indonezji prezydent jest najważniejszą osobą w państwie.

W ferworze przedwyborczym można dostrzec walkę pomiędzy „starą” a „nowoczesną” Indonezją. Ustępujący prezydent Susilo Bambang Yudhoyono (generał i doktor ekonomii) zapewniał niezbędny konsensus polityczny i społeczny w ciągu ostatnich 10 lat. Przez długi czas był bardzo popularnym politykiem, z wieloma sukcesami gospodarczymi na koncie, dzięki realizowaniu reform i prowadzeniu dość liberalnej polityki gospodarczej (warte podkreślenia jest, że wiceprezydentem w ostatnich pięciu latach był wykształcony w USA wolnorynkowy doktor nauk ekonomicznych Boediono). Końcówka rządów już niemal byłego prezydenta Indonezji, zwanego w skrócie SBY, nie należała do imponujących. Liczne afery sprawiły, że zmalała nie tylko popularność jego samego, ale również jego środowiska politycznego, Partii Demokratycznej (PD). Dlatego też to koniec pewnej epoki. Nowa zacznie się od wyzwań. Już wybory parlamentarne pokazały, że wzrosło na znaczeniu główne ugrupowanie opozycyjne, związane z Megawati Sukarnoputri. Demokratyczna Partia Indonezji-Walka (PDI-P) zgromadziła 19 proc. głosów, wygrywając wybory.

Nadchodzący lipcowy wyścig wyborczy rozgrywa się między dwoma kandydatami – obecnym gubernatorem Dżakarty Joko Widodo, dzięki któremu PDI-P jest obecnie tak znakomicie postrzegana, i emerytowanym generałem Prabowo Subianto z partii Gerinda. Wybór pomiędzy nimi jest wyborem odmiennego stylu rządzenia, instytucji, etyki. Będzie prowadził do postawienia innych pytań podczas publicznych debat, a także doprowadzi do wdrożenia różnych polityk społeczno-gospodarczych. Widodo i Subianto są tak różni jak różne są wartości, które reprezentują. Wyzwaniem dla Indonezji jest jednak to, iż w obu przypadkach mogą to być inne wartości niż promował SBY.

Człowiek spoza układu

Joko Widodo, lepiej znany jako „Jokowi”, pochodzi z klasy średniej. Pracował wcześniej jako przedsiębiorca – handlował meblami, był też zarządcą średniej wielkości miasta Surakarta na Jawie, gdzie w latach 2005-2012 przeprowadził wiele reform. Udało mu się m.in. przyciągnąć zagranicznych turystów. To zapewniło mu popularność i fotel gubernatora w stolicy, Dżakarcie, oddalonej o 500 km od Surakarty, już po wyborach w 2012 roku. Widodo dał się poznać jako niezwiązany z dawnymi elitami człowiek „spoza układu”. Odwiedzał biednych w slumsach i pomagał w trakcie powodzi. Jest trochę społecznikiem, trochę idolem pokrzywdzonych, zupełnie jak Obama w 2008 roku. Podniósł płacę minimalną w Dżakarcie do wysokości 230 dolarów, upowszechnił indonezyjski ZUS w stolicy, optował za rozszerzeniem darmowego systemu edukacji oraz proponował liczne inwestycje w infrastrukturę. Jego zwolennicy to głównie młodzi Indonezyjczycy, którzy doceniają nowoczesność, przebojowość Joko. Wady? Jest niedoświadczony. Zapewne decyzje będzie konsultować z Megawati Sukarnoputri. Córka Sukarno sama nie może wystartować, bo w sondażach jest bez szans. Wybór Joko oznaczałby ponowny wzrost jej znaczenia.

Twardogłowy Generał

Prabowo Subianto, emerytowany generał, jest szarą eminencją z czasów Suharto, generała który rządził Indonezją przez trzy dekady. Subianto był kiedyś nawet żonaty z córką Suharto, miał liczne wpływy, lecz ostatnie 15 lat pozostawał w cieniu po przymusowym odejściu z wojska w 1998 roku, gdy zarzucono mu łamanie praw człowieka, porwanie działaczy studenckich pod koniec rządów Suharto. Jego niezwykły comeback i kariera polityczna może dziwić, ale czasy Suharto są wciąż bardzo bliską przeszłością w Indonezji. Jak na oligarchę przystało, generał Prabowo Subianto jest synem jednego z najbardziej znanych ekonomistów w Indonezji, a jego brat jest jednym z najbogatszych biznesmenów w kraju. Reprezentuje więc stare elity.

Sporo niewiadomych i zmartwień

Obaj kandydaci pragną, aby postrzegano ich jako skutecznych następców odchodzącego prezydenta SBY. Skuteczny to słowo klucz, bo ich zdaniem SBY taki nie był. Dlatego swoje postulaty opierają o retorykę nacjonalistyczną, ze szczególnym uwzględnieniem surowcowego nacjonalizmu. Obaj kandydaci konkurują o to, kto będzie postrzegany jako większy nacjonalista. Jokowi, którego partia PDI-P tradycyjnie opowiada się za bardziej społecznym niż liberalnym porządkiem, twierdzi, że będzie dążyć do osiągnięcia samodzielności kraju w wielu dziedzinach, w tym bezpieczeństwa żywnościowego. Natomiast generał retoryki nacjonalisty nauczył się od samego Sukarno.

W styczniu rząd nałożył kontrowersyjny zakaz eksportu niektórych rud (nikiel), co ma zmusić górników do budowy hut i zakładów przetwórczych, ale również powoduje długoterminowe obawy inwestorów. W trakcie debat, które miałem okazję śledzić, Joko „Jokowi” Widodo nie wahał się powiedzieć, że w każdym kraju są bariery dla inwestycji zagranicznych, a jego zdaniem być może trzeba utrudnić dostęp do rynku międzynarodowym inwestorom, a za to stworzyć klimat do prowadzenia interesów Indonezyjczykom. Generał Prabowo zwrócił uwagę, że indonezyjskie zasoby są w obcych rękach – w rękach zagranicznych firm, więc bogactwo z łatwością wypływa z kraju. Podczas debaty Prabowo, ubrany w tradycyjny kopiah na głowie, otwarcie stwierdził, że powinna zostać zwiększona kontrola nad kapitałem. Co ciekawe, jak nieoficjalnie mówią doradcy polityczni obu kandydatów, nacjonalistyczna retoryka to przykład „kiełbasy wyborczej”, typowa dla kampanii wyborczej. Jak będzie w rzeczywistości – nikt nie wie. Inwestorzy raczej postrzegają Prabowo jako bardziej nacjonalistycznego, a Jokowi jest uważany za praktyka, administratora, bezpieczniejszy wybór.

Wizerunek wizerunkiem, ale bezpośrednie inwestycje zagraniczne (BIZ) w Indonezji wyniosły 23 mld dolarów w 2013 roku i było to aż 22 proc. więcej w stosunku do poprzedniego roku. Natomiast w tym roku BIZ gwałtownie spadły – o 9,8 proc. w pierwszym kwartale 2014 roku. Ewidentnie rynki finansowe wyczekują co się stanie. Jak bardzo klimat inwestycyjny zmieni się po ustąpieniu SBY? Już w chwili obecnej wzrost gospodarczy w Indonezji nie jest tak dynamiczny jak w latach wcześniejszych. Niezbędne są dalsze trudne reformy, o których raczej obaj kandydaci nie wspominają w swoich programach. Takie są uroki demokracji.

23
24

Klątwa Generałów?

Według najnowszych sondaży opinii publicznej, przewaga Joko Widodo nad jego rywalem Prabowo Subianto staje się coraz mniejsza, co oznacza, że wybory w lipcu mogą być bardzo nieprzewidywalne. Badanie przeprowadzone w czerwcu przez centrum badawcze Poltracking wykazało, że Widodo ma przewagę 7,4 proc. nad rywalem. Tymczasem w maju przewaga wynosiła aż 27 proc. Jeżeli spojrzymy chłodnym okiem, to niezdecydowani wyborcy biorą stronę Prabowo Subianto. Dlaczego? W telewizyjnych debatach, jakie miałem okazję śledzić, umiejętności retoryczne Joko Widodo zostały wystawione na próbę przez rywala. Generał Prabowo Subianto jest osobą znacznie bardziej obytą, twardą oraz posiada charyzmę. Jokowi wygląda trochę jakby był nieprzygotowany do roli, która go czeka, i daje się wciągać w pułapki zastawione przez doświadczonego przeciwnika. Ciekawe czy potwierdzi się samospełniające się proroctwo, że każdy następny prezydent Republiki będzie generałem?

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
S. Prokurat: Lipcowe wybory w Indonezji. Czas zmian! Reviewed by on 5 lipca 2014 .

Mieszkańcy największego w Azji Południowo-Wschodniej i najludniejszego kraju muzułmańskiego na świecie 9 lipca wybiorą prezydenta. Pemilu 2014, czyli prezydenckie wybory powszechne, odbędą się dopiero po raz trzeci w historii Republiki Indonezji. 9 lipca Indonezyjczycy pójdą do urn głosować po raz drugi w tym roku. Pierwsze głosowanie, będące wstępem do lipcowych wyborów, miało miejsce podczas wyborów

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Patrycja Pendrakowska

Prezes CSPA od maja 2017 roku, ekspert od Chin. Doktorantka w zakładzie filozofii społecznej UW. Ukończyła sinologię, etnologię i socjologię na UW, którą studiowała również na Ludwig-Maximilians Universität w Monachium. W 2011 roku badała problem migracji w Nepalu, w Institute of Integrated Development Studies w Katmandu. Była redaktorka TVN24 i wolontariuszka w dziale misji PAH. Otrzymała stypendia naukowe na seminaria i badania w Polsce, Niemczech, Hiszpanii i Chinach. E-mail: [email protected]; twitter: @patrycjapendra

Pozostaw odpowiedź