Komentarz eksperta,Polecane

S. Prokurat: Kłopoty Yingluck Shinawatry oraz tajskiej gospodarki

Gospodarka tajska jest w stagnacji, podczas gdy obywatele obserwują jak Yingluck Shinawatra, pierwsza kobieta-premier Tajlandii, jest oskarżana o zaniedbania, które kosztowały państwo miliardy dolarów. Yingluck nie przyznaje się do winy i czeka na wyrok Sądu Najwyższego, który zdecyduje 19 marca 2015 r., czy sprawa zostanie rozpatrywana sądownie. W przypadku jeżeli zostałaby uznana za winną, sąd może skazać ją nawet na 10 lat pozbawienia wolności.

Wybór polityczny w Tajlandii oznacza de facto albo deklarację poparcia dla populistów z rodziny Shinawatra, albo przyznanie racji rojalistom, czyli reprezentantom „starych elit” wiernych królowi. Rodzinie i stronnictwu Shinawatra generalnie sprzyjają farmerzy, biedni i niewyedukowani mieszkańcy północy – ich symbolem jest kolor czerwony, stąd koszule, które noszą ich zwolennicy mają właśnie ten odcień. Rojaliści posługują się tradycyjnie kolorem żółtym i ich zaplecze polityczne to osoby wyedukowane, starsze, deklarujące szacunek do tradycji, króla oraz stara oligarchia czy całe bogate, turystyczne południe Tajlandii.

Mapa poparcia politycznego w Tajlandii według wyborów z 2011 roku

Źródło: „The Economist”. Rojaliści – kolor niebieski, zwolennicy Thaksina – kolor czerwony

Źródło: „The Economist”. Rojaliści – kolor niebieski, zwolennicy Thaksina – kolor czerwony

Yingluck, czekająca obecnie na wyrok, jest młodszą siostra byłego premiera Thaksina Shinawatry, przedsiębiorcy, potentata telekomunikacyjnego, który wstrząsnął systemem politycznym tego kraju, realizując gigantyczne programy polityki faworyzowania biedoty wiejskiej, kiedy został premierem po raz pierwszy w 2001 roku. Wprowadził on także reformy administracyjne, rolnicze, sektorowe (szkolnictwo, zdrowia m.in. dostęp do tanich lekarzy, kodeksu prawnego). Jego polityka oparta o wyższe podatki, interwencjonizm państwowy nazwana została „thaksonomiką” i do dziś jest kością niezgody w społeczeństwie. Thaksin i jego sojusznicy, w tym siostra Yingluck, wygrywali każde wybory demokratyczne od 2001 roku, ku przerażeniu rojalistów i „starych elit”, które widząc praktyki korupcyjne i polityczne, zauważały w nim zagrożenie i przerywały jego rządy decyzją wprowadzania interwencji wojskowej.

Yingluck Shinawatra, premier Tajlandii od sierpnia 2011 r. (choć de facto kraj był rządzony przez Thaksina) została zmuszona do oddania władzy maju ubiegłego roku, a jej rząd został obalony w wyniku kolejnego wojskowego zamachu stanu. Zamach zakończył miesiące protestów organizowanych przez zwolenników stronnictwa rojalistycznego, a rozpoczął erę protestów „czerwonych koszul”, podpisujących się pod populistyczną polityką rządową prowadzoną w latach 2011-2014, w tym dotacjami do ryżu. Yingluck Shinawatra dziś czeka na proces, w którym dowodów jest mnóstwo – prokurator, jak podają media tajskie, podobno już zgromadził 20 dużych pudeł dokumentów związanych ze sprawą. Zarzuty przeciwko Yingluck stanowią najświeższą kartę historii w 10-letniej walce z Thaksinem Shinawatrą, który został obalony w zamachu stanu z 2006 roku i mieszka za granicą od 2008 roku. Nie może on wrócić do ojczyzny. Co czeka jego siostrę?

Historia ostatnich 10 lat – zamachy stanu, wybory w relacji do PKB

Źródło: opracowanie własne (proeconomics.pl), PKB na podstawie danych IMF

Źródło: opracowanie własne (proeconomics.pl), PKB na podstawie danych IMF

Jeżeli przyjrzymy się procesowi Yingluck, to trudno nie zauważyć, że jest to proces polityczny, którego celem jest zwrócenie uwagi społeczeństwa na straty wygenerowane przez politykę prowadzoną przez Shinawatrę. Ryż jest strategicznym dobrem w Tajlandii i tak powinien być postrzegany. Oskarżenie o zaniedbania przy zarządzaniu systemem dystrybucji ryżu jest skierowane w cały pomysł tandemu Yingluck-Thaksin, czyli konkretnie w system subsydiów ryżowych. Problem ten i jego potencjalne skutki dokładnie opisałem zanim junta obaliła rząd Yingluck oraz przed impeachmentem premier Tajlandii. Prawdą jest, że Tajlandia straciła na tym programie miliardy dolarów oraz pozycję pierwszego czołowego eksportera ryżu na świecie, gdy Yingluck wprowadziła w życie plan płacenia rolnikom 15 tys. bahtów za tonę ryżu. Polityka dotacyjna zakładała skup ryżu po cenach znacznie powyżej cen rynkowych. Efekt tego był taki, że ryż tajski był 3 razy droższy od ryżu wietnamskiego. W 2013 roku pisałem:

„Za dużo ryżu na rynku, przy zbyt wysokiej cenie – to klasyczny problem interwencjonizmu państwowego. Tajlandia, topowy eksporter, stara się więc jakoś sprzedać część swojej nadwyżki 15 mln ton, która powstała w wyniku programu subsydiów. Sytuacja staje się do tego stopnia poważna, że Międzynarodowy Fundusz Walutowy publicznie doradza Tajlandii, jak odejść od polityki subsydiowania ryżu. Nic dziwnego, w końcu od początku programu zmarnowano na subsydia kwotę 670 miliardów bahtów, czyli 21,2 miliardów dolarów”.

Poza wyrokiem sądowym obecny rząd Tajlandii rozważa także pozew cywilny przeciwko Yingluck Shinawatrze w wysokości 18 miliardów dolarów odszkodowania za szkody spowodowane przez system dopłat do ryżu. Proces Yingluck można rozpatrywać w różny sposób. Krytykujący Yingluck podnoszą argument, że subsydia ryżowe były niczym innym tylko oficjalnym programem kupowania głosów (w końcu płacono farmerom za ryż dwukrotność ceny rynkowej). Zwolennicy rodziny Shinawatra odpierają te zarzuty, twierdząc, że trudno skazywać kogoś za program polityczny. Takie dotacje są bezsensowne z punktu widzenia gospodarczego, ale czy skazywać polityków na karę więzienia za marnotrawstwo? Sama Yingluck Shinawatra komentuje swoją sytuację na Facebooku: „Dzisiaj demokracja w Tajlandii umarła, tak jak rządy prawa”. Ten punkt widzenia wspierają media, NGO-sy dbające o prawa człowieka czy organizacje pro-demokratyczne, niechętnie patrzące na działania junty, często nie biorąc pod uwagę tajskiej specyfiki. Z drugiej strony, wojskowi w ciągu ostatniego roku starają się zapobiec realizacji „scenariusza filipińskiego”, który doprowadził kraj ten do zastoju gospodarczego i nędzy. Przedstawiciele rojalistów są do tego stopnia zdeterminowani, że obecnie rząd odmówił zgody Yingluck na podróż do Hongkongu, aby zapewnić, że w marcu będzie ona w kraju i stawi się na sali sądowej. De facto więc Yingluck ma zakaz opuszczania kraju oraz automatyczny pięcioletni zakaz udzielania się politycznie.

Demokracja w Tajlandii jest chora od dłuższego czasu – kilkunastu lat. Plan pojednania społeczeństwa, wprowadzany obecnie „delikatnie” przez juntę, nie cieszy się zbytnim powodzeniem. Wojskowi odsuwają też termin wyborów (zapewne wygrałoby znów stronnictwo Shinawatry), ustalając termin na 2016 rok lub później. Prawdopodobnie poprzedzi je powstanie nowej konstytucji. Czy to zapewni stabilność Tajlandii? A może skazanie Yingluck?

Wydaje mi się, że przy procesie Yingluck są trzy możliwości. Pierwsza, Sąd Najwyższy uniewinni Yingluck. Oznaczałoby to, że zamach stanu i odsunięcie jej od władzy były nieuzasadnione. Rojaliści straciliby zatem twarz. To nie może się zdarzyć! Drugi scenariusz zakłada, że jeśli Yingluck zostanie skazana i pójdzie do więzienia, nastąpi eskalacja przemocy na ulicach. Wściekłość jej zwolenników sprawi, że poleje się krew, już nie mówiąc o ostrej krytyce z USA i UE, które werdykt uznają za polityczne barbarzyństwo. To sprawia, że taki scenariusz jest ryzykowny i rodzi dalszą niestabilność polityczną. Natomiast trzeci scenariusz opiera się na „wydelegowaniu” Yingluck poza kraj, za milczącą zgodą junty, z obietnicą, że nie wróci ani ona, ani Thaksin. Sąd Najwyższy (wiadomo, że zasiadają w nim zwolennicy króla, a nie rodziny Shinawatra) zapewne przekonują ją obecnie do tego rozwiązania. Może to się odbyć oficjalnie (mniejsze prawdopodobieństwo) bądź nieoficjalnie, czyli nagła ucieczka Yingluck za granicę. W ten sposób wojskowi będą mogli dać pstryczka w nos krytykom junty z USA i UE. Ucieczka Yingluck potwierdzi bowiem, że była winna, zamach stanu i przejęcie władzy przez wojsko było uzasadnione oraz pozostawi kraj bez konsekwencji scenariusza pierwszego i drugiego. Chyba właśnie po to uniemożliwiono jej podróż do Hongkongu i nagłośniono tę decyzję, aby potem „zrealizować scenariusz numer 3”.

Problemy gospodarcze Tajlandii są obecnie równie poważne co polityczne. Choć inflacja jest pod kontrolą, co jest zjawiskiem pozytywnym, to Tajlandia rozwija się w tempie zaledwie 1% rocznie. Jak pokazują dane, Tajlandii brakuje pracowników. Podawana stopa bezrobocia jest niższa niż 1%. Kraj się nie rozwija, a brakuje chętnych do pracy. Producenci w Tajlandii twierdzą, że znalezienie właściwych pracowników trwa dłużej niż sześć miesięcy. To klasyczny problem „pułapki średniego dochodu”. Pogarszający się niedobór wykwalifikowanej siły roboczej, niewystarczająco wyszkoleni kandydaci do pracy – to bariery ograniczające rozwój biznesu i przemysłu. Gospodarce szkodzą też zawirowania polityczne od końca 2013 roku, co wpływa nastroje konsumentów.

Inflacja w Tajlandii

źródło: proeconomics.pl, dane za: Asian Development Bank, National Economic and Social Board of Thailand

źródło: proeconomics.pl, dane za: Asian Development Bank, National Economic and Social Board of Thailand

W przeciwieństwie do swoich sąsiadów, Birmy i Kambodży, Tajlandia stoi przed wyzwaniem adaptacji do konsekwencji społecznych i gospodarczych szybko starzejącego się społeczeństwa. Dzietność gwałtownie spadła z sześciu dzieci na kobietę w 1970 roku do 1,5 obecnie, a długość dramatycznie życia wzrosła. Problemy polityczne i gospodarcze Tajlandii nie dają się łatwo rozwiązać, ale wydaje się, że zacząć trzeba od tych pierwszych.

Populacja Tajlandii na tle Kambodży i Birmy; w % w przedziale wiekowym (2014 r.)

Źródło: proeconomics.pl, dane za bazą United Nations 2014

Źródło: proeconomics.pl, dane za bazą United Nations 2014

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
S. Prokurat: Kłopoty Yingluck Shinawatry oraz tajskiej gospodarki Reviewed by on 4 marca 2015 .

Gospodarka tajska jest w stagnacji, podczas gdy obywatele obserwują jak Yingluck Shinawatra, pierwsza kobieta-premier Tajlandii, jest oskarżana o zaniedbania, które kosztowały państwo miliardy dolarów. Yingluck nie przyznaje się do winy i czeka na wyrok Sądu Najwyższego, który zdecyduje 19 marca 2015 r., czy sprawa zostanie rozpatrywana sądownie. W przypadku jeżeli zostałaby uznana za winną, sąd

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

Pozostaw odpowiedź