Komentarz eksperta,Top news

S. Prokurat: Drugi rok prezydenta Indonezji Joko Widodo

Społeczeństwo indonezyjskie wciąż czeka na reformy i zmiany, tymczasem 20 Października Joko Widodo rozpoczął już drugi rok prezydentury. Na razie o Indonezji było głośno, ale z powodu gigantycznych pożarów, a nie obiecanych reform.

Unoszący się na Indonezją smog, będący pozostałością gignatycznych pożarów na Sumatrze i Kalimantanie (bryt.Borneo) spowodowany wypalaniem dżungli oraz przygotowaniem pola pod uprawę palmy olejowej, przerodził się w największą katastrofę ekologiczną ostatnich lat.  Rozmiary dwutlenku węgla, które wydobyły się z pożarów sprawiły, że Indonezja zbliżyła się do Chin i USA w zakresie zanieczyszczeń powietrza. Zanieczyszczone powietrze rozlało się po całej Azji Południowo-Wschodniej, w szczególności dotykając Singapuru, Malezji, Tajlandii, Brunei. Administracja wspomnianych krajów ostro krytykowała rząd indonezyjski oraz prezydenta, za brak działań prewencyjnych, które zapobiegłyby skali katastrofy. A przecież można było domniemywać, że w roku El Nino, słynnego prądu z Ameryki Południowej do Azji Południowo-Wschodniej, temperatura będzie wyższa, będzie bardziej sucho, więc i ilość pożarów się zwiększy. Nie inaczej było w poprzednich latach El Nino (2009 czy 1997). Niedawne publikacje Banku Światowego podsumowały, że koszt pożarów jest dwukrotnie wyższy niż tsunami z 2004 roku.

Źródło: Opracowanie własne www.proeconomics.pl

Źródło: Opracowanie własne www.proeconomics.pl

Trochę podobnie jak z katastrofą ekologiczną jest z gospodarką Indonezji. Po prezydenturze Widodo nie tylko spodziewano się więcej, w szczególności liczono, że zapowiadane działania przyniosą niezbędne reformy. Joko Widodo został prezydentem otrzymując głosy nie tylko od najuboższych, ale przede wszystkim od inteligencji, biznesu – „klasy kreatywnej”, której obiecał głębokie zmiany gospodarcze. Jeżeli spojrzy się na sytuację z przed roku – to rocznie liczony wzrost gospodarczy zmalał 25%(1 punkt procentowy) do poniżej 5%, rupia indonezyjska uległa dramatycznej deprecjacji do stanu z 1997 roku, czasu kryzysu Azjatyckego. Inflacja wzrosła do ponad 6%, podczas gdy giełdowe wskaźniki poleciały w dół o ok. 25% w stosunku do momentu gdy Widodo obejmował władzę.

Źródło: Opracowanie własne www.proeconomics.pl (na podstawie danych Banku Światowego)

Źródło: Opracowanie własne www.proeconomics.pl (na podstawie danych Banku Światowego)

Co poszło nie tak? Tak jak się obawiałem pociąg jadący tymi samymi torami, gdy obiecuje się poprawę losów najuboższych i stworzenie świetnych warunków dla biznesu, może skończyć się wykolejeniem. W szczególności, że za plecami Joko Widodo ma wieloletniego lidera indonezyjskiej lewicy – Megawati Sukarnoputri.

Obietnice wyborcze jakie złożył Widodo zostały jedynie częściowo wdrożone. O ile z jednej strony na plus można liczyć ucięcie subsydiów paliwowych, to z drugiej strony administracja rządowa wprowadziła szereg ustaw protekcjonistycznych, pomimo iż prezydent zarzekał się, że jego planem jest stworzenie klimatu przyjaznego inwestycjom. I to nie jest wina wyłącznie administracji. Sam Widodo przyjął protekcjonistyczno-nacjonalistyczny punkt widzenia przy pracach nad wieloma ustawami. Zniesienie subsydia paliwowych pozwoliło oszczędzić ok. 15-20 miliardów dolarów, które zgodnie z planem Widodo miały iść na słabo rozwiniętą infrastrukturę. W jednym z poprzednich komentarzy opisywałem problemy infrastrukturalne Indonezji (prośba o znalezienie linka do jednego z komentarzy w którym o tym pisałem). Niestety, wydatki na infrastrukturę były w pierwszym roku Widodo zbyt niskie głównie przez problemy instytucjonalne – takie jak problemy z nabyciem ziemi, dramatycznie wolą pracą administracji rządowej, której przygotowanie projektów zabrało bardzo dużo czasu. Przykładem tego jest zapowiedz budowy elektrowni na Jawie, inwestycji wartej prawie 4 miliardy dolarów, która wciąż nie może zostać rozpoczęta przez nieuregulowane prawa do ziemi. Pod koniec roku 2015 firmy, które mają wykonać kontrakt organizują spotkanie z administracją Widodo po raz czwarty, celem ustalenia działań, dzieki którym inwestycję uda się zrealizować. Widodo jest tak antykorupcyjny, że urzędnicy boją się komisji KPK, która śledzi administrację poszukując działań korupcyjnych i obawiają się podjąć jakąkolwiek decyzję.  W ten sposób rządzący zabijają inwestycje, a Indonezja jest jednym z tych krajów które cierpią na „blackouty” czyli chwilowe utraty prądu, w skutek braku wystarczającej infrastruktury energetycznej oraz odpowiedniej ilości elektrowni dostarczających prąd.

Inny przykład to walka z zatrudnianiem obcokrajowców. Z punktu widzenia gospodarki ma to wiele plusów – transfer wiedzy, poprawa jakości zarządzania czy wprowadzenie zrozumienia międzynarodowego do indonezyjskiej kultury pracy. Niestety ilość obcokrajowców pracujących w Indonezji maleje. Zaznaczam, że chodzi o tych, którzy oficjalnie posiadają KITAS czyli pozwolenie na pracę (którego roczny koszt wynosi ponad 1000 dolarów – co już samo w sobie jest barierą instytucjonalną). W 2012 roku było ich ok. 68 tysięcy (dane oficjalne), podczas gdy w 2014 roku o 4.000 osób mniej.

Można dalej wyliczać kolejne posunięcia administracji indonezyjskiej, których celem zapewne nie jest wyzwolenie wysokiego wzrostu gospodarczego. Ustawa antyalkoholowa, której efektem jest zakaz sprzedaży alkoholu w wielu małych i średnich sklepikach weszła w życie w kwietniu 2015. Nawet dla prawników jest ona dość nieczytelna i wprowadza zamieszanie w kwestii co jest dozwolone, a co nie jest. Podatek importowy, który został wprowadzony w lipcu na tekstylia, ubrania i inne produkty miał pomóc lokalnym przedsiębiorstwom. Z drugiej strony dławi konkurencję zagraniczną, co w długiej perspektywie nie pomoże lokalnemu rynkowi. Projekty typu „jedno okienko” dla inwestorów zagranicznych również są często problemem, bo urzędnicy nie są w stanie podjąć odpowiedzialności za decyzję i odsyłają inwestorów do ministerstw, czemu „jedno okienko” miało zapobiegać. Oczywiście administracja Joko Widodo równiez wprowadza pewne działania, których efekt będzie pozytywny takie jak ułatwienia dla mieszkańców wsi przy pozyskiwaniu kredytów, lecz ostateczny efekt jest chyba mniej optymistyczny niż spodziewany przez Indonezyjczyków.

Źródło: flicker.com

Źródło: flicker.com

Prawdziwe problem wynikają z głębszej analizy indonezyjskiej gospodarki. W 250 milionowym kraju zaledwie 10 milionów osób płaci podatki. Najbogatsza część indonezyjskich elit oszczędza pieniądze za granicą. Brakuje efektywnych mechanizmów redystrybucji dobrobytu. Zgodnie z niedawnym raportem Credit Suisse 70% bogactwa jakie posiada Indonezja jest w rękach 10% obywateli. Nierówności społeczne są bardzo wysokie i przekładają się na nierówności w kapitale ludzkim. Ponad to Indonezja należy do tych krajów, które powinny intensywnie rozwijać infrastrukturę oraz promować usługi finansowe i wiedzę o finansach. Zgodnie z danymi Banku Światowego zaledwie 40% Indonezyjczyków posiada konto bankowe lub używa jakichkolwiek usług finansowych. Jest to niewielka ilość, gdy porównamy z innymi krajami rozwijającymi się – Indie 50%; Tajlandia 75%. Możliwości gospodarcze są determinowane przez oszczędności. Trudno o nie gdy nie ma się dostępu do nowoczesnych finansów.

Obecny stan gospodarki Indonezji może tylko się pogorszyć. Spowolnienie tempa rozwoju Chin oraz spadek cen commodities które eksportuje Indonezja, sprawiają że Azjatycki Bank Rozwoju oraz Bank Światowy przewidują, że wzrost gospodarczy po raz pierwszy będzie niższy niż w 2009 roku. Trudno się nie zgodzić z tymi przewidywaniami, a jeżeli jeszcze dodamy, że wysoka (6%) inflacja osłabia siłę nabywczą konsumentów to szybko się okazuje, że 2016 roku raczej nie będzie dla Indonezji łatwy.

Joko Widodo traci popularność. Tak jest gdy obiecuje się zmiany, których wprowadzenie jest trudniejsze niż umieszczenie ich na sloganach wyborczych. Być może sytuacja w Indonezji przypomina trochę specyfikę Polską – lider partyjny oraz osoba odpowiadająca za politykę z tylnego siedzenia doradza Joko Widodo jakie wybory podejmować. Gwarancja elekcji w kolejnych wyborach zależy więc od PRu, wizerunku jaki ma obecny prezydent. Czy przypadkiem nie to jest celem, gdy w trakcie jednej z publicznych konferencji na temat możliwości inwestycji zagranicznych w Indonezji z łatwością rzuca on kwestię, że jeżeli pojawią się problemy to „zadzwońcie do mnie”.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
S. Prokurat: Drugi rok prezydenta Indonezji Joko Widodo Reviewed by on 1 stycznia 2016 .

Społeczeństwo indonezyjskie wciąż czeka na reformy i zmiany, tymczasem 20 Października Joko Widodo rozpoczął już drugi rok prezydentury. Na razie o Indonezji było głośno, ale z powodu gigantycznych pożarów, a nie obiecanych reform. Unoszący się na Indonezją smog, będący pozostałością gignatycznych pożarów na Sumatrze i Kalimantanie (bryt.Borneo) spowodowany wypalaniem dżungli oraz przygotowaniem pola pod uprawę

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

KOMENTARZE: 1

  • Avatar Simona Sienkiewicz

    Bardzo celny komentarz. Niestety, magia Jokowiego minęła i zabawna jest ta analogia do sytuacji w Polsce, bo okazuje się, że podobną mamy nie tylko flagę :)
    Drobna uwaga – KITAS jest pozwoleniem na czasowy pobyt stały, po którego uzyskaniu można ubiegać się o IKTA, czyli właśnie pozwolenie na pracę. Oczywiście, jak to w indonezyjskiej biurokracji, żeby otrzymać IKTA, firma zatrudniająca musi uiścić opłatę i pozwolenie na zatrudnienie obcokrajowca, czyli IMTA. Faktem jest, że człowiekowi spoza Indonezji bardzo łatwo znaleźć robotę „na czarno”, szczególnie przy nauce języków obcych – zagraniczny nauczyciel podnosi prestiż. Przykładowo, koleżanka w Jakarcie, w szkole podstawowej, dostawała milion rupii (!!!) za pięć półgodzinnych lekcji dziennie. Natomiast zatrudniona na etacie nauczycielka dwa miliony za miesiąc. Dlatego z jednej strony rozumiem to pokrętne rozumowanie ochrony rynku pracy, ale z drugiej, może warto trochę uprościć procedury i zmniejszyć dysproporcje w płacach, które są ogromne.

Pozostaw odpowiedź