Artykuły,Publicystyka

S. Prokurat: Do kogo należy Angkor Wat?

Angkor Wat. Największy kompleks świątynny na świecie – i zapewne jeden z najbardziej zachwycających. O tym, jak wyjątkowe jest to miejsce, świadczą już same liczby: świątynie rozrzucone są na przestrzeni 400 km2, a główna z  nich – Wat Angkor – otoczona jest fosą, która mierzy 190 metrów szerokości. Kamienne bloki, tworzące kolejne piętra galerii, tarasów i placów zostały sprowadzone z miejsca oddalonego o po 50 kilometrów. I tak, to właśnie tutaj, a dokładnie w świątyni Tha Phrom, kręcono sceny z Larą Croft. Tzn. z Angeliną Jolie.

Duma potomków Khmerów

Nic więc dziwnego, że Kambodżanie są z Angkor dumni. Sylwetka głównej świątyni widnieje na narodowej fladze Kambodży, spogląda na nas z banknotów riela – i przede wszystkim jest głównym celem odwiedzin ponad 50% turystów, którzy przyjeżdżają do Kambodży.

Wstęp do Angkor tani nie jest. 20$ jeden dzień, 40$ – trzy, bilet tygodniowy – 60$. Można by pomyśleć, że dzięki takim pieniądzom turystyka powinna kwitnąć, a ludziom powinno żyć się dostatniej. Jednak tu pojawia się problem – według powszechnego przekonania wielu mieszkańców Kambodży ich zabytek jest bowiem w rękach nie ich samych, ale „obcych sił”. A  konkretniej – Wietnamczyków. O co chodzi? O bilety – a dokładnie o prawo do ich sprzedaży.

Źródło: commons.wikimedia.rog

Źródło: commons.wikimedia.rog

Gdzie idą pieniądze?

Jeśli spojrzeć na bilet upoważniający do wejścia do Angkor, widać, że sprzedała nam go firma Sokimex, która rzeczywiście jest w rękach wietnamsko – kambodżańskich. Rząd Kambodży od lat miał problem z pilnowaniem tego, ile osób (i za ile) wchodzi na teren świątyń, dlatego zadanie sprzedaży i kontroli wejściówek „outsourcingowała” Sokimexowi w 1999 roku. I o ile UNESCO zarzeka się w swoich oficjalnych źródłach, że Sokimex jest odpowiedzialny „tylko” za dystrybucję biletów i nie ma praw do samego zabytku, potomkowie Khmerów są nadal sceptyczni. Mają powody – oficjalnie firma ma prawo tylko do 15% dochodów ze sprzedaży. Jednak kolejne 10%  trafia do enigmatycznie zarządzanej fundacji Apsara. Reszta pieniędzy dzielona jest z rządem. W rezultacie, jak podają niektóre źródła, do samych zabytków wraca ok 30% wpływów ze sprzedaży biletów. Gdzie podziała się reszta pieniędzy? No właśnie.

Nowe przejęcie

Kwestia „własności” ruin Angkoru stała się punktem zapalnym w stosunkach obu krajów. Po tym, jak kolejne starcie (nie tylko słowne) o to „do należy Angkor”, którego uczestnikiem był miejscowy przewodnik i turyści, trafiło na pierwsze strony gazet w Phnom Penh, rząd znalazł się pod ostrzałem opinii publicznej. Dlatego pod koniec 2015 roku oficjalnie ogłosił, że przejmie od Sokimexu jego obowiązki…oraz wpływy z biletów. Chociaż, jak twierdzą niektórzy, oznacza to tylko to, że kolejni skorumpowani urzędnicy będą mieli dostęp do każdego centa z biletów, a zabytki być może wcale na tym nie zyskają.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
S. Prokurat: Do kogo należy Angkor Wat? Reviewed by on 4 kwietnia 2016 .

Angkor Wat. Największy kompleks świątynny na świecie – i zapewne jeden z najbardziej zachwycających. O tym, jak wyjątkowe jest to miejsce, świadczą już same liczby: świątynie rozrzucone są na przestrzeni 400 km2, a główna z  nich – Wat Angkor – otoczona jest fosą, która mierzy 190 metrów szerokości. Kamienne bloki, tworzące kolejne piętra galerii, tarasów

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

Pozostaw odpowiedź