Chiny,Tajwan

S. Niewiński: Stosunki chińsko-tajwańskie cz.2

 

fot. The Economist

fot. The Economist

Tekst jest kontynuacją artykułu dostępnego tutaj.

2. Stosunki Chin i Tajwanu współcześnie     

Obecnie relacje Pekinu i Tajpei są najlepsze w dziejach. Dotyczy to zarówno sfery gospodarczej, jak i politycznej. Niemniej o ile stosunki gospodarcze rozwijają się bardzo pozytywnie od niemal trzydziestu lat, to zdecydowana poprawa relacji politycznych nastąpiła wraz ze zwycięstwem Ma Ying-jeou w wyborach prezydenckich w 2008 roku.

Nawiązanie relacji ekonomicznych pomiędzy Chinami i Tajwanem było pierwszym krokiem ku normalizacji stosunków obu państw. W grudniu 1978 roku w Komunistycznej Partii Chin władzę przejęła proreformatorska ekipa związana z Deng Xiaopingiem. Postanowili przeprowadzić kompleksową modernizację zacofanego państwa. Kluczowym punktem reform były zmiany gospodarcze. Jak wspomniano w poprzedniej części pracy, istotną rolę w procesie chińskiej transformacji gospodarczej odegrały inwestycje zagraniczne. Otwierającym się po latach maoistowskiej izolacji Chinom najłatwiej było ściągnąć kapitał Chińczyków z zagranicy. Inwestorzy z Hongkongu. Makau, Singapuru oraz właśnie z Tajwanu stanowili zdecydowaną większość zagranicznych inwestorów w latach 80[1]. W celu przyciągnięcia zagranicznych inwestycji otwarto na początku dekady cztery specjalne strefy ekonomiczne – w następnych latach sukcesywnie otwierano kolejne tereny dla zagranicznego kapitału – oferujące dogodne warunki dla cudzoziemskich przedsiębiorców. Jedna z nich powstała w portowym mieście Xiamen w prowincji Fujian. Otwarto ją właśnie z  myślą o ściągnięciu inwestorów ze znajdującego się za cieśniną Tajwanu. Korzenie wielu mieszkańców wyspy znajdują się w prowincji Fujian, skąd wyjeżdżali od XVII stulecia.

W wyniku reform gospodarczych dokonanych po 1949 roku przez Guomindang Tajwan stał się jednym z najzamożniejszych i najlepiej rozwiniętych miejsc na świecie. Wyspiarska gospodarka przodowała szczególnie w branży technologii informatycznych. Wraz ze wzrostem zamożności społeczeństwa tajwańskiego, rosły także koszty pracy na wyspie. O ile w 1975 roku stawka godzinna dla robotników przemysłowych wynosiła zaledwie 0,40 dolara, to w roku 1985 było to już 1,50 dolara, w 1990 roku 3,95 dolara, zaś rok później 4,42 dolara[2]. Gospodarka Tajwanu chcąc się nadal dynamicznie rozwijać potrzebowała taniej siły roboczej. Otwierające się na świat Chiny oferowały setki milionów taniej robotników gotowych pracować za stawki znacznie niższe od tych na Tajwanie. Rządząca w Tajpei Partia Narodowa, wcześniej bardzo negatywnie nastawiona do komunistów, zaczęła stopniowo łagodzić swój stosunek. W 1987 roku zniesiono zakaz inwestowania na kontynencie[3].

Tajwańskie inwestycje w Chinach przebiegały niejako w dwóch falach. Pierwsza z nich trwała od końca lat 80. do połowy lat 90. i odznaczała się eksportem inwestycji o mniej zaawansowanym charakterze. Do Chin swoją produkcję przenosiły głównie przedsiębiorstwa z branży obuwniczej np. firma Paochen szyjąca buty dla marek Nike i Reebook. Druga fala tajwańskich inwestycji charakteryzowała się lokowaniem w ChRL firm z branży high-tech. Swoje fabryki w Chinach pozakładały takie firmy informatyczne jak Acer, Sampo. Yageo Corporation czy Primax[4].

Współpraca ekonomiczna Chin i Tajwanu gwałtownie się rozwija. Już w 2001 roku liczba tajwańskich inwestycji na kontynencie była szacowana na 30 mld dolarów. W 2003 roku wymiana handlowa pomiędzy wyspą, a kontynentem wyniosła 58,4 mld dolarów[5]. Tajwańskie inwestycje w samym tylko Szanghaju w połowie zeszłej dekady wyniosły aż 12 mld dolarów[6]. Współcześnie gospodarcze zaangażowanie przedsiębiorców z wyspy w Chinach ocenia się nawet na 100 mld dolarów[7]. Chiny i Tajwan podejmują kroki mające na celu stworzenie pomiędzy nimi w przyszłości strefy wolnego handlu. Dlatego w 2010 roku rządy obu państw zdecydowały się obniżyć cła na 800 produktów[8]. Warto pamiętać, że stopniowo rosną również chińskie inwestycje na wyspie. Obecnie przedstawiają się wciąż dość skromnie – do sierpnia 2011 roku wyniosły zaledwie 147 mln dolarów[9]. Niemniej liczba ta wzrasta. Podobnie wyglądały relacje gospodarcze chińsko-hongkońskie. Niegdyś to Hongkong był w nich stroną przeważającą – głównym dawcą inwestycji w ChRL, bez których Państwo Środka nie rozwijałoby się tak prędko. Obecnie sytuacja się odwraca i to Chiny pomagają miastu przetrwać kryzys[10]. W podobnym kierunku zmierzają stosunki ekonomiczne Chin i Tajwanu.

Kooperacja gospodarcza jest korzystna zarówno dla Pekinu, jak i Tajpei. W jej wyniku Chiny otrzymały inwestycje o sumie wielu miliardów dolarów. Chiny stały się słynną „fabryką świata” dzięki m.in. zabiegom przedsiębiorców z Tajwanu. Gospodarka ChRL w wyniku tajwańskich inwestycji stała się zasobniejsza o bardzo nowoczesne technologie, szczególnie dotyczące branży informatycznej. Gospodarka Tajwanu otrzymała dostęp do niemal niewyczerpanych zasobów taniej siły roboczej. Dzięki bliskim więzom ekonomicznym z Chinami, Tajwan dość łagodnie przechodzi przez światowy kryzys gospodarczy. Produkt Krajowy Brutto wyspy urósł w 2010 roku o 10,3% – był więc bardzo podobny do wzrostu gospodarczego ChRL[11]. Rok później w wyniku nadejścia drugiej fali światowego kryzysu, wzrost tajwańskiego PKB był już znacznie niższy – wyniósł 5,2%[12]. Jednakże na tle wielu dobrze rozwiniętych gospodarek był to i tak wynik bardzo pozytywny.

Proces powstawania współzależności gospodarczych pomiędzy Chinami i Tajwanem musiał w pewnym momencie przełożyć się na stworzenie nowej jakości w stosunkach politycznych pomiędzy dwoma państwami. Sytuacja taka nastąpiła w 2008 roku W styczniu Partia Narodowa wygrała wybory do parlamentu. Kandydat tej partii, Ma Ying-jeou, wygrał także majowe wybory prezydenckie. W obu wypadkach klęskę poniosła Demokratyczna Partia Postępowa, ugrupowanie znane z raczej antychińskiego nastawienia. Rozpoczęła się nowa era w stosunkach pomiędzy Pekinem i Tajpei. W wyborach prezydenckich odbywających się w styczniu obecnego roku, Ma Ying-jeou uzyskał reelekcję.

Wkrótce po wyborach na kontynencie pojawiła się tajwańska delegacja z przewodniczącym GMD Wu Poh-siungiem na czele. Tajwanczycy spotkali się z przywódcą ChRL Hu Jintao. Obie strony zwracały uwagę na potrzebę umacniania pokojowych relacji pomiędzy Chinami i Tajwanem. Hu Jintao wezwał do pokojowych relacji z Tajwanem, zaś Wu Poh-siung powiedział, że nie wolno doprowadzić do sytuacji w której Chińczycy i Tajwanczycy zwrócą przeciwko sobie broń[13]. Delegacja z Tajwanu odwiedziła Nankin, Pekin oraz Szanghaj[14]. W wyniku rozmów wznowiono – po raz pierwszy od 1950 roku – łączność pocztową i telekomunikacyjną[15]. Dużym sukcesem rozmów było otwarcie w lipcu 2008 roku – po 60 latach –  bezpośrednich połączeń lotniczych pomiędzy kontynentem i wyspą. Początkowo samoloty latały tylko od piątku do poniedziałku na pięć lotnisk na kontynencie oraz osiem na wyspie. Później współpraca w tej dziedzinie została poszerzona i przestrzeń powietrzna pomiędzy Chinami i Tajwanem jest dziś obsługiwana przez 36 połączeń lotniczych[16]. Rozmowy KPCh i GMD koncentrowały się także na kwestiach ochrony tajwańskich inwestycji w Chinach[17].

Dzięki polityce prezydenta Ma Ying-jeou stosunki Tajwanu z Chinami są niewątpliwie najlepsze w dziejach. Chociaż pod względem politycznym są one nadal dwiema odrębnymi organizmami politycznymi, to intensywna współpraca ekonomiczna uczyniła już z nich jeden podmiot gospodarczy. Powoli wzrasta integracja obu społeczeństw. Tajwańscy biznesmeni prowadzący interesy na kontynencie są dziś częścią społeczeństwa ChRL. Natomiast od czasu nawiązania bezpośrednich połączeń lotniczych Tajwan przeżywa prawdziwą inwazję chińskich turystów z kontynentu. Rządzący narodowcy pragną rozwijać pokojowe relacje z Chinami. Starają się nie prowokować sąsiada zza cieśniny. Przebywający w maju bieżącego roku w Chinach wiceprzewodniczący GMD John Chiang stwierdził, że obie strony Cieśniny Tajwańskiej należą do jednych Chin[18]. Przywoływany już na łamach niniejszej pracy Wu Poh-siung  w odniesieniu do stosunków chińsko-tajwańskich wielokrotnie używał formuły „jeden kraj, dwa obszary”[19]. Komunistyczną Partię Chin takowe deklaracje cieszą. Mogą one świadczyć o tym, że Tajwan w przyszłości stanie się częścią Chin, podobnie jak Hongkong w 1997 roku oraz Makau w roku 1999. Niemniej istnieją nadal istotne rozbieżności utrudniające zjednoczenie obu państw.

Znacznym problemem stojącym na przeszkodzie połączenia się obu krajów są społeczno-polityczne różnice pomiędzy nimi. Chińska Republika Ludowa jest państwem autorytarnym, zaś Tajwan w wyniku zapoczątkowanej na przełomie lat 80. i 90. transformacji ustrojowej jest dzisiaj krajem demokratycznym. Mieszkańcy wyspy w ciągu ostatnich dwóch dekad zdążyli się przyzwyczaić do swobód politycznych, które otrzymali. Obawiają się, że w wyniku utraty suwerenności będącej skutkiem połączenia z Chinami w tej dziedzinie może nastąpić znaczny regres. Czy tak istotnie będzie jest kwestią silnie futurystyczną. Komunistyczna Partia Chin proponuje Tajwanowi zjednoczenie na zasadzie „Jeden kraj, dwa systemy”. Zastosowano ją w przypadku Hongkongu i Makau. Warto pamiętać, że Pekin toleruje tam zastane struktury polityczne. Same Chiny powoli, ale jednak, również zmieniają się pod względem politycznym – na wsiach od lat 80. odbywają się wybory do komitetów wiejskich, zaś w niektórych miastach także pojawiają się pewne elementy samorządności. Ponadto w rozmowach z władzami Tajwanu, politycy KPCh zapewniają, iż są skłonni udzielić wyspie autonomii znaczniej szerszej niż w wypadku Hongkongu i Makau np. w kwestii prowadzenia oddzielnej – oczywiście o ograniczonym charakterze – polityki zagranicznej i posiadania oddzielnych sił zbrojnych[20].

Istotnym zagadnieniem jest także problematyka etniczna Tajwanu. Co prawda ok. 98% mieszkańców wyspy jest Chińczykami, ale chińskość w wydaniu tajwańskim ma charakter inny niż na kontynencie. Wyspa znajdowała się pod władzą kontynentalnego ośrodka politycznego dwa razy – w latach 1683-1895, gdy wyspa wchodziła w skład cesarstwa rządzonego przez dynastię Qing oraz krótko w latach 1945-1949, gdy Tajwan był częścią Republiki Chińskiej. Natomiast w latach 1895-1945 wyspa była okupowana przez Japonię, zaś od 1949 r. Tajwan jest niepodległym państwem. Długi okres niezależności od kontynentu musiał wywrzeć specyficzny wpływ na mentalność mieszkańców wyspy. Dobrym tego przykładem jest chociażby stosunek do Japonii. Tokio prowadziło w latach 1895-1945 agresywną politykę wobec Chin, okupując znaczne obszary Państwa Środka. Japończycy dopuścili się w Chinach licznych zbrodni m.in. na przełomie 1937/1938 roku po zdobyciu Nankinu dokonali masakry jego mieszkańców. Wrogość do Japonii po dzień dzisiejszy stanowi istotny komponent chińskiego nacjonalizmu. Mieszkańcy ChRL mogą pochodzić z różnych warstw społecznych, prezentować szerokie spectrum poglądów politycznych, aczkolwiek niechęć do zamorskiego sąsiada ich łączy. Inaczej wygląda sytuacja na Tajwanie. Panowanie Japończyków na wyspie także miało surowy charakter, jednakże obfitowało również w bardziej pozytywne elementy. Okupanci przyczynili się do rozbudowy na wyspie przemysłu oraz infrastruktury. Z tego powodu mieszkańcy Tajwanu mają do Japonii lepszy stosunek, aniżeli mieszkańcy kontynentu. Długoletnia separacja od Państwa Środka wpłynęła także na samoidentyfikację mieszkańców Tajwanu. Z opublikowanego w 2005 r. sondażu wynika, że 40% badanych uważa się z Tajwańczyków, 42% zarówno za Tajwańczyków i Chińczyków, zaś tylko za Chińczyków zaledwie 7% badanych[21]. Taka samoidentyfikacja mieszkańców wyspy przekłada się na ich stosunek do zjednoczenia z ChRL. 87,2% pragnie kontynuowania obecnego status quo, 5,6% ogłoszenia niepodległości przez Tajwan, a 1,4% zjednoczenia z kontynentem[22]. Większość Tajwańczyków uznaje swoją odrębność od kontynentu popierając utrzymanie obecnej sytuacji, bądź – w zdecydowanej mniejszości – ogłoszenie niepodległości. Za zjednoczeniem z Chinami opowiada się niewielka część mieszkańców, najczęściej są to ludzie urodzeni jeszcze na kontynencie oraz ich potomkowie. Kontynentalne Chiny to wciąż ich ojczyzna.

System polityczny Tajwanu ma charakter demokratycznym, więc partie partycypujące w walce politycznej muszą uwzględniać w swych programach charakter społeczeństwa. Ugrupowaniem, które szczególnie chętnie odwołuje się do elementów niepodległościowych jest DPP. Partia ta powstała w latach 80. jako opozycja wobec PN. W latach 2000-2008 wyspą rządził Chen Shuibien, prezydent z ramienia tej partii. Polityk ten popierał ideę tajwańskiej niepodległości, aczkolwiek z przyczyn pragmatycznych nie ogłosił jej. Jednocześnie dokładał starań, aby zwiększyć dyplomatyczną aktywność Tajwanu. W 2001 roku wyspa została przyjęta do WTO[23]. Usiłowano także przekonać jak największą liczbę krajów do uznania Tajwanu za prawdziwe Chiny. Skutki tej polityki są takie, że oficjalne stosunki z Tajwanem utrzymują 23 państwa, zazwyczaj dość egzotyczne m.in. Gambia, Nauru, Grenadyny, Saint Kitts i Nevis[24]. W Europie jedynym państwem uznającym Tajwan jest Watykan[25]. W 2012 roku do walki z broniącym fotela prezydenckiego Ma Yinjiu stanęła Cai Yinwen. Prowadziła kampanię wyborczą krytykując zbyt duże – jej zdaniem – zbliżenie wyspy z Chinami. Twierdziła, że zagraża ono suwerenności Tajwanu[26]. Kandydatka opozycji przegrała wybory, ale zwycięstwo Ma Ying-jeou było mniejsze, aniżeli 4 lata wcześniej. Jego przewaga nad Cai Yinwen wyniosła zaledwie ok. 6%, natomiast wybory w 2008 roku wygrał aż 17%[27]. Demokratyczna Partia Postępu staje się coraz bardziej wymagającym konkurentem dla narodowców.

Polityczne wykorzystywanie niechęci do Chińskiej Republiki Ludowej u przedstawicieli DPP jest niejako czymś naturalnym. Natomiast należy także pamiętać, że sam Guomindang podchodzi do kwestii ewentualnego zjednoczenia z Chinami z dużą ostrożnością. Ma Ying-jeou wygrał wybory pod hasłem trzykrotnego sprzeciwu – wobec niepodległości, wojny, ale i unifikacji[28]. Innymi słowy Partia Narodowa pragnie zachować obecne status quo, przynajmniej jak najdłużej. Jest to wyraz pragmatyzmu rządzącej partii. Tajwan korzysta – zarówno politycznie, jak i ekonomicznie – ze współpracy z kontynentem. Ogłoszenie niepodległości popsułoby znacznie te kontakty. Chińczycy nie ukrywają, że taki akt ze strony wyspy może skończyć się nawet wypowiedzeniem przez Pekin wojny[29]. Idea zjednoczenia z kontynentem – jak to wcześniej opisano – jest w społeczeństwie niepopularna. Aby tą sytuację zmienić KPCh musiałaby zaoferować wyspie bardzo szeroką autonomię. Prezydent Tajwanu wielokrotnie stwierdzał, że w zjednoczeniu Chin bardzo pomogłaby demokratyzacja ChRL. Chociaż Chiny w jakimś stopniu zmieniły się politycznie w ciągu ostatnich trzech dekad, to demokratyzacja tego kraju wciąż należy do odległej przyszłości.

Stosunki Chińskiej Republiki Ludowej i Republiki Chińskiej oraz problematyka zjednoczenia Chin, nie jest jedynie kwestią ich dwustronnych relacji. Istotne znaczenie ma tutaj wpływ państw trzecich, szczególnie Stanów Zjednoczonych. Chociaż w latach 70. Waszyngton uznał ChRL za jedyne państwo reprezentujące Chiny, to jednocześnie utrzymuje sojusznicze relacje z Tajwanem. W ciągu ostatniej dekady Stany Zjednoczone były zaangażowane militarnie na Bliski i Środkowym Wschodzie i w związku z tym prowadziły relatywnie neutralną politykę wobec Pekinu. George W. Bush nie chciał drażnić Państwa Środka i zablokował sprzedaż uzbrojenia dla Tajwanu. Obecnie polityka Waszyngtonu wobec Pekinu ulega zmianie. Prezydent Barack Obama stopniowo ogranicza zaangażowanie swego kraju na Bliskim i Środkowym Wschodzie. W 2011 roku wojska USA wycofały się z Iraku, zaś w 2014 r. ma zostać zakończona okupacja Afganistanu. Prezydent USA zwraca uwagę, że Stany Zjednoczone powinny mocniej zaangażować się na Dalekim Wschodzie. Działanie to ma wyraźne konotacje antychińskie. Ameryka od kilku lat buduje wrogą Pekinowi koalicję. Usiłuje do niej wciągnąć – ze zmiennym szczęściem – państwa takie jak Rosja, Japonia, Wietnam, czy Indie. Tajwan doskonale pasuje do takiej koalicji. Wyspa jest położona w strategicznym miejscu, wraz z Wyspami Japońskimi, Wyspami Riukiu oraz Filipnami stanowi naturalną zaporę blokującą Chinom dostęp do Oceanu Spokojnego. Można powiedzieć, że Tajwan jest bardzo ważnym elementem rimlandu. Określenie to oznacza wybrzeża, cieśniny otaczający wewnętrzną część kontynentu euroazjatyckiego. Według amerykańskiego politologa Nicholasa Spykmana kontrolowanie rimlandu umożliwiało panowanie nad eurazją, zaś kontrola nad eurazją stanowi klucz do panowania nad globem[30]. Do tej pory Stany Zjednoczone traktowały niechętnie proniepodległościowe koncepcje części elit politycznych Tajwanu. Niemniej wraz z zaostrzeniem relacji amerykańsko-chińskich może się to zmienić. Niewykluczone, że koncepcje tajwańskiej niezależności staną opłacalne z punktu widzenia amerykańskiej racji stanu i w konsekwencji będą traktowane bardziej pozytywnie przez USA.

3. Stosunki Chin i Tajwanu w przyszłości – próba prognozy

Opisując skomplikowane relacje łączące Chińską Republikę Ludową oraz Republikę Chińską trudno oprzeć się pokusie dokonania przynajmniej próby prognozowania ich rozwoju w przyszłości. Omawiając problematykę przyszłości stosunków chińsko-tajwańskich należy zwrócić uwagę na kilka czynników, które będą je warunkować. 

Chiny od trzydziestu lat stają się coraz ważniejszym podmiotem stosunków międzynarodowych. Wraz z wzrostem potęgi Państwa Środka, stopniowemu zatarciu ulegają liczne upokorzenia, których Chiny doświadczyły w czasach swej słabości. Powrót terenów oderwanych wcześniej od macierzy jest tego najbardziej wyrazistym przykładem. W 1997 roku do Chin wrócił Hongkong, znajdujący pod władzą brytyjską od czasów I wojny opiumowej. Dwa lata później – po ponad 400 latach – Chiny odzyskały od Portugalii Makau, pierwszy skrawek Państwa Środka zajęty przez Europejczyków. Niezależny Tajwan jest reliktem pozostałym po politycznej niestabilności jakiej Chiny doświadczały w pierwszej połowie ubiegłego wieku. Jeśli Tajpei wróci pod władzę Pekinu, będzie to ostateczny koniec politycznego rozdarcia Państwa Środka. Wszelkie pozostałości z czasów luan (chaosu) jakiego doświadczały Chiny od połowy stulecia XIX do połowy wieku XX. Tym samym Komunistyczna Partia Chin udowodni, że jest jedyną siłą zdolną przywrócić dawną potęgę polityczną Chin. Przyłączenie Tajwanu to dla elit politycznych ChRL bardzo istotna kwestia prestiżowa.

Prestiżowy czynnik przyłączenia Tajwanu ma bardzo wyrazisty charakter, niemniej nie jest jedyny i nie najważniejszy. Chiny są od 2010 roku drugą gospodarczą potęgą świata. Tajwan jest 19 gospodarką globu, krajem bardzo zamożnym i dysponującym najnowocześniejszymi technologiami. Chiny bardzo wiele zyskają ekonomicznie na zjednoczeniu z Tajwanem.

Przyłączenie wyspy pociąga za sobą także poprawę sytuacji geopolitycznej Chin. Strategicznie istotna Cieśnina Tajwańska stałaby się wówczas akwenem po którym swobodnie mogłaby się poruszać Chińska Marynarka Ludowo-Wyzwoleńcza. Przynależność Tajwanu do Chin umożliwiłaby dostęp tego kraju do Oceanu Spokojnego.

Powyższe trzy czynniki powodują, że Chiny będą dążyć do przyłączenia Tajwanu. Jeśli Komunistyczna Partia Chin pragnie rozwijać potęgę swego kraju, to musi odzyskać wyspę. Współczesne Chiny są wielkim mocarstwem, ale po zjednoczeniu z Tajwanem potęga Chin znacznie wzrośnie. Powiększy się potencjał gospodarczy oraz poprawieniu ulegnie sytuacja geopolityczna Państwa Środka. Dzięki powrotowi Tajwanu do macierzy wzrośnie prestiż partii komunistycznej. Zjednoczone Chińska Republika Ludowa i Republika Chińska staną się prawdziwymi „Wielkimi Chinami”.

Bardzo ważny wpływ na relacje chińsko-tajwańskie ma postawa elit politycznych Tajwanu. Obecnie rządzący Guomindang stara się utrzymywać jak najlepsze stosunki ze swoim sąsiadem zza Cieśniny. Najpewniej będą kontynuować tą politykę przez następne lata swojej kadencji. Niemniej mogą w przyszłości utracić władzę na rzecz Demokratycznej Partii Postępowej. Jak wykazano w poprzednim rozdziale, narodowcy pomimo wygrania wyborów mają słabszą pozycję polityczną. Cały świat doświadcza skutków międzynarodowego kryzysu gospodarczego. Dotyka on również Tajwanu. W wypadku pogarszania się koniunktury ekonomicznej, opozycja może w przyszłości przejąć władzę. Na fali zmęczenia Guomindangiem tajwańskie społeczeństwo może także przychylniejszym okiem spojrzeć na idee niepodległości wyspy.

Ostatecznie wybitną rolę w stosunkach chińsko-tajwańskich odgrywa kwestia równowagi sił pomiędzy dwoma mocarstwami – Stanami Zjednoczonymi i Chinami. W zależności od tego w jakiej kondycji będą znajdować się ChRL i USA, mogą one usiłować przeciągnąć na swoją stronę Tajwan. Obecnie sytuacja Chin wydaje się znacznie lepsza. Pomimo panującego w świecie kryzysu gospodarczego, rozwijają się w szybkim – aczkolwiek mniejszym niż kiedyś – tempie. Dlatego elity polityczne Tajwanu, przynajmniej te z kręgów Partii Narodowej, współpracują ściśle z Chinami. Jeśli jednak w Chinach dojdzie do gospodarczego załamania, wówczas Tajwan może zapragnąć się uniezależnić. Budujące w Azji antychińską koalicję Stany Zjednoczone zapewne zaproponują wyspie współpracę.

Biorąc pod uwagę wymienione powyżej czynniki można spróbować dokonać ekstrapolacji przyszłości stosunków chińsko-tajwańskich. Pod uwagę należy wziąć dwa scenariusze z których każdy dzieli się na dwa pomniejsze warianty. Chiny i Tajwan mogą w przyszłości zostać zjednoczone. Akt połączenia obu organizmów może nastąpić w sposób pokojowy, bądź, co na tę chwilę jest o wiele mniej prawdopodobne, na drodze zbrojnego podboju wyspy przez oddziały Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej. Istnieje także możliwość, że Chiny i Tajwan nadal pozostaną oddzielnymi podmiotami politycznymi. Ich stosunki mogą mieć wówczas charakter lepszy, bądź gorszy.

Nasze rozważania rozpocznijmy od wizji pokojowego zjednoczenia półwyspu. Gospodarka Chin nadal rozwija się w szybkim tempie. Z kraju nastawionego na eksport stają się państwem w coraz większym stopniu zorientowanym na import. Bogacący się Chińczycy konsumują coraz więcej. Korzysta z tego Tajwan dla którego kontynent jest ważnym odbiorcą towarów. Bliskie związki z pierwszą gospodarką świata – najpewniej w obecnej dekadzie Chiny osiągną ten status – zapewniają mieszkańcom wyspy utrzymanie poziomu życia do którego przywykli. Regularne połączenia lotnicze sprzyjają stopniowemu oswajaniu się ze sobą Chińczyków z kontynentu i wyspy. Pośród mieszkańców wyspy poprawia się wizerunek Chińskiej Republiki Ludowej. Dzieje się tak głównie za sprawą stopniowej liberalizacji Chin. Komunistyczna Partia Chin zwiększa liczbę swobód politycznych, jakimi mogą się cieszyć mieszkańcy Państwa Środka. Partia godzi się także na rozwijanie elementów demokracji na poziomie lokalnym. Chociaż do pełnej demokratyzacji w Chinach nadal jest daleko, to jednak to państwo posunęło się w tej dziedzinie dalej niż kiedykolwiek. Zwieńczeniem chińsko-tajwańskiego porozumienia jest zjednoczenie obu państw. Tajpei podporządkowuje się Pekinowi. W zamian wyspa otrzymuje szeroką autonomię – m.in. może posiadać armię oraz prowadzić własną politykę zagraniczną, aczkolwiek musi ją konsultować z Pekinem. Stany Zjednoczone muszą pogodzić się z faktami dokonanymi. Powstają „Wielkie Chiny”.

Relacje Chin i Tajwanu może jednak charakteryzować pogłębiająca się wrogość. Nie brakuje wśród tajwańskich elit politycznych osób, które uważają współpracę z kontynentem za zagrażającą suwerenności wyspy. Dobra koniunktura gospodarcza Chin nie będzie trwać wiecznie. Spowolnienie ekonomiczne ChRL odbije się zapewne na Tajwanie. Demokratyczna Partia Postępowa z pewnością wykorzysta ten fakt, aby zdobyć władzę. W takiej sytuacji prowadzące antychińską politykę Stany Zjednoczone postarają się zacieśnić współpracę z wyspą. Na terenie Republiki Chińskiej mogą się nawet pojawić bazy wojskowe armii amerykańskiej. Intensyfikacja militarnej obecności USA po drugiej stronie cieśniny, może spowodować interwencję wojskową ChRL. Chińczycy zdecydują się na taki krok pod dwoma warunkami. Po pierwsze musi wystąpić korzystny dla ChRL stosunek sił zbrojnych, tzn. obecność US Army na wyspie nie może być znacząca. Po drugie bardzo istotną kwestią jest układ sił w regionie. Chodzi tutaj o stosunek do ewentualnego konfliktu takich krajów jak np. Rosja, Japonia, czy Indie. Jeśli zachowają one postawę przynajmniej neutralną, to ChRL może zdecydować się na prewencyjną inwazję na wyspę. Siły zbrojne Chin od kilku dekad doświadczają radykalnej modernizacji. Dysponują coraz potężniejszym lotnictwem oraz marynarką wojenną. Za jakiś czas będą dysponować siłą zdolną do podbicia wyspy. Po ewentualnym jej zdobyciu pojawia się kwestia amerykańskiej reakcji. Niewykluczone, że postanowią odbić Tajwan. Niemniej mogą także zamiast trudnej i niepewnej w skutkach kontrofensywy wybrać drogę pokojowych pertraktacji.

Oprócz skrajnych wariantów jakimi są scenariusze ewentualnego zjednoczenia Chin i Tajwanu, istnieje także możliwość dalszego trwania obecnej sytuacji. Chiny i Tajwan mogą nadal pozostawać rozdzielone oraz mieć dobre relacje. Pekin pomimo chęci przyłączenia wyspy, może powstrzymywać się od akcji zbrojnej z obawy na międzynarodowe reperkusje takich kroków. Tajpei będzie starało się uzyskać najlepsze warunki w razie ewentualnego zjednoczenia. Taki stan może trwać bardzo długo.

Istnieje także możliwość pogorszenia stosunków Chin i Tajwanu. Władze na wyspie może zdobyć proniepodległościowo nastawiona opozycja. Podobnie, jak w poprzednim wariancie władze w Pekinie nie zdecydują się na zbrojne rozstrzygnięcie. Będą raczej starały się przeczekać panowanie niechętnej im ekipy rządzącej w Tajpei.

Odpowiedź na pytanie, który z powyższych scenariuszy jest najbardziej realny jest bardzo trudna. Każdy z nich może się wydarzyć. Mimo wszystko scenariusz wojenny jest chyba najmniej prawdopodobny. Na przeszkodzie ewentualnemu konfliktowi zbrojnemu stoją przede wszystkim bliski związki gospodarcze Chin z Tajwanem i Stanami Zjednoczonymi. Prężny wzrost chińskiego PKB jest możliwy w znacznym stopniu dzięki konsumpcji chińskich towarów na rynku amerykańskim. Dla Stanów Zjednoczonych natomiast ChRL jest najważniejszym pożyczkodawcą. Jak wcześniej wykazano Chiny i Tajwan stanowią współcześnie jeden organizm ekonomiczny. Komunistyczna Partia Chin bardzo pragnie przyłączenia wyspy, ale nie za cenę zniszczenia jej działaniami wojennymi. Chiny natomiast potrzebują Tajwanu bogatego i dobrze rozwiniętego gospodarczo. Wydaje się, że konflikt zbrojny na dłuższą metę nie służyłby żadnej ze stron.

Znacznie bardziej prawdopodobne wydają się pozostałe scenariusze. Tajwan jest niejako skazany na współpracę z Chinami. Przez ostatnie trzy dekady wyspa uzależniła się ekonomicznie od kontynentu. Okresowe sukcesy wyborcze DPP mogą pogorszyć relacje chińsko-tajwańskie, ale ich nie zanegują. Należy przypuszczać, że w przyszłości nastąpi zjednoczenie kontynentu i wyspy. W jego wyniku Pekin będzie musiał zapewne pozwolić na posiadanie przez Tajwan szerokiej autonomii. Przywódcy Chin są ludźmi pragmatycznymi i dla osiągnięcia celu są gotowi nadać wyspie liczne przywileje. Poważną kwestią pozostaje problem stosunku Waszyngtonu do zjednoczenia Chin. Czy Stany Zjednoczone mogą pogodzić się z utratą Tajwanu? Tym bardziej w świetle deklarowanego ostatnio wzrostu zainteresowania Azją Wschodnią? Wydaje się, że w sytuacji w które Chiny zjednoczą się w sposób pokojowy, USA zostaną postawione przed faktem dokonanym. Co więcej –  Waszyngton może na ewentualnym zjednoczeniu Chin ugrać pewne rzeczy. W listopadzie 2011 roku na łamach poczytnego i prestiżowego pisma The New York Times, pojawił się bardzo interesujący artykuł redakcyjny na ten temat. Zasugerowano wynegocjowanie amerykańskiego długu wobec Chin – szacowanego na 1,2 bln dolarów – w zamian za nowe porozumienie amerykańsko-chińskie w kwestii Tajwanu[31]. Zjednoczenie Chin może mieć jeszcze inne pozytywne strony z punktu widzenia Waszyngtonu. Zamożny i demokratycznie rządzony Tajwan może stanowić wzór dla coraz liczniejszej w Państwie Środka klasy średniej. Uczynienie z Tajwanu części Chin może przyczynić się do demokratyzacji tego kraju. Jest to sytuacja pożądana przez amerykańskie elity.

Zakończenie

Omawiana w niniejszej pracy problematyka podziału Państwa Środka na funkcjonującą na kontynencie Chińską Republikę Ludową oraz działającą na Tajwanie Republikę Chińską jest jednym z najciekawszych tematów dotyczących współczesnych stosunków międzynarodowych.

Geneza istnienia dwóch chińskich organizmów sięga czasów politycznej niestabilności jaka nastała po upadku Cesarstwa Chińskiego w 1912 roku. Zarówno komuniści i narodowcy pragnęli dokonać zjednoczenia i reformy pogrążonego w wojnach domowych kraju. Po początkowym sojuszu obie frakcje zaczęły ze sobą walczyć. W 1949 roku wojna została wygrana przez reżim komunistyczny. Nacjonaliści udali się na wyspę Tajwan. Spór pomiędzy komunistycznym kontynentem, a antykomunistyczną wyspą nabrał nowego znaczenia w świecie zimnowojennym. Stopniowa poprawa stosunków chińsko-tajwańskich mogła nastąpić dopiero po śmierci Mao Zedonga i przejęciu władzy nad Państwem Środka przez pragmatyczną ekipę Deng Xiaopinga.

Praca skupia się głównie na relacjach chińsko-tajwańskich obejmujących – najbardziej interesujący – okres ostatnich kilku lat, gdy doszło w tych relacjach do bezprecedensowych zmian. Należy stwierdzić, że aktualnie są one najlepsze w historii. Obie strony intensywnie kooperują ekonomicznie. Bardzo dobre są również relacje elit politycznych. Chiny i Tajwan są bliższe zjednoczeniu, aniżeli kiedykolwiek. Niemniej na drodze do uwieńczenia tego procesu nadal stoją pewne przeszkody. Oba organizmy dzielą odmienne systemy polityczne. Większość mieszkańców wyspy obawia się zjednoczenia z autorytarnymi Chinami. Istotnym problemem jest również coraz bardziej antychińska polityka Stanów Zjednoczonych, sojusznika Tajwanu.

Istotną rolę w niniejszej pracy odgrywa część poświęcona prognostyce. Przedstawiono dwa scenariusze z których każdy dzieli się na dwa mniejsze warianty. Wszelako autor zdaje sobie sprawę z faktu, że prognozowanie rozwoju sytuacji w regionie tak dynamicznym jak Azja Wschodnia jest obciążone znacznym ryzykiem i zastrzega, że może się mylić.

Powyższa praca nie wyczerpuje całkowicie bardzo pojemnej tematyki jaką są relacje Chin i Tajwanu. Stanowi raczej przyczynek do dalszych rozważań na ten temat. Dzięki reformom Chiny powróciły do grona kluczowych mocarstw globu. Przyłączenie wyspy do Chin jest bardzo ważnym elementem odbudowy potęgi Państwa Środka. Prace na temat stosunków chińsko-tajwańskich pisane w przyszłości będą mogły coraz lepiej oceniać kierunek jego rozwoju.

Bibliografia 

I. Publikacje zwarte 

Chang Jung, Halliday Jon, Mao, Warszawa 2007.

Fenby Jonathan, Chiny. Upadek i narodziny wielkiej potęgi, Kraków 2009.

Gacek Łukasz, Chińskie elity polityczne w XX wieku, Kraków 2009.

Morton Walter S., Lewis Charlton M., Chiny. Historia i kultura, Kraków 2007.

Ostaszewski Piotr, Tygrys w cieniu Wielkiego Smoka. Spór o Tajwan, w: Konflikty kolonialne i postkolonialne w Afryce i Azji 1869-2006, praca zbiorowa pod redakcją Piotra Ostaszewskiego, Warszawa 2006.

Kubiak Krzysztof, Wojny, konflikty zbrojne i punkty zapalne na świecie. Informator 2007, Warszawa 2007.

Polit Jakub, Chiny, Warszawa 2004.

Polit Jakub, Chiny 1946-1949, Warszawa 2010.

Polit Jakub, Pod wiatr. Czang Kaj-szek 1887-1975, Kraków 2008.

Picquart Pierre, Imperium chińskie. Historia i teraźniejszość chińskiej diaspory, Warszawa 2006.

Seitz Konrad, Chiny. Powrót olbrzyma, Warszawa 2008.

II. Prasa

Kruczkowska Maria, Historyczny szczyt Chin i Tajwanu, „Gazeta Wyborcza” 2008 nr 124, 29 V, s. 14.

Lorenz Wojciech, Biznes zbliża Tajwan i Chiny, „Rzeczpospolita” 2010 nr 150, 30 VI, s. A13.

Paterniti Michael, Hongkong. W cieniu smoka, „National Geographic Polska” 2012 nr 6, VI, s. 70-77.

Winiecki Jędrzej, Świnka Pani Tsai, „Polityka” 2012 nr 2, 11 I – 17 I, s. 51-53.

III. Źródła internetowe

Góralczyk Bogdan, Stawką wyborów na Tajwanie są Wielkie Chiny, www.obserwatorfinansowy.pl.

Economy: Tajwan, www.cia.gov .

Faworyt USA wygrał wybory na Tajwanie, www.rp.pl

Iarząbek Joanna, Lot nad Cieśniną, www.polityka.pl

Radosław Pyffel komentuje wybory prezydenckie na Tajwanie, www.polska-azja.pl

Wiceprzewodniczący KMT mówi, że obie strony Cieśniny należą do jednych Chin, www.polska-azja.pl


[1] K. Seitz, dz. cyt, s. 231.

[2] Ł. Gacek, dz. cyt., s. 331.

[3] K. Seitz, dz. cyt., s. 232.

[4] Por. K. Seitz, dz. cyt., s. 387.

[5] P. Picquart, Imperium chińskie. Historia i teraźniejszość chińskiej diaspory, Warszawa 2006, s. 143.

[6] Ł. Gacek, dz. cyt., s. 335.

[7] J. Winiecki, Świnka pani Tsai, „Polityka”, 2012 nr 2, 11 I – 17 I, s. 51-53.

[8] W. Lorenz, Biznes zbliża Tajwan i Chiny, „Rzeczpospolita” 2010 nr 150, 30 VI, s. A13.

[9] J. Winiecki, dz. cyt., s. 51-53.

[10] M. Paterniti, Hongkong. W cieniu smoka, „National Geographic Polska” 2012 nr 6, VI, s. 70-77.

[12] Tamże.

[13] Por. M. Kruczkowska, Historyczny szczyt Chin i Tajwanu, „Gazeta Wyborcza” 2008 nr 124, 29 V, s. 14/

[14] Ł. Gacek, dz. cyt., s. 337.

[15] B. Góralczyk, Stawką wyborów na Tajwanie są Wielkie Chiny, http://www.obserwatorfinansowy.pl/2011/12/12/chiny-tajwan-wybory-stosunki-gospodarka-polityka/, 25 VI 2012.

[17] Ł. Gacek, dz. cyt., s. 337.

[18] Wiceprzewodniczący KMT mówi, że obie strony Cieśniny należą do jednych Chin, http://www.polska-azja.pl/2012/05/11/wiceprzewodniczacy-kmt-mowi-ze-obie-strony-ciesniny-naleza-do-jednych-chin/ , 22 V 2012.

[19] Tamże, 22 V 2012.

[20] Patrz szerzej: P. Ostaszewski, dz. cyt., s. 651-653.

[21] J. Fenby, dz. cyt., s. 881.

[22] J. Winiecki, dz. cyt., s. 51-53.

[23] Ł. Gacek, dz. cyt., s. 333.

[24] J. Winiecki, dz. cyt., s. 51-53.

[25] Tamże.

[26] Faworyt USA wygrał wybory na Tajwanie, http://www.rp.pl/artykul/791804-Faworyt-USA-wygral-wybory-w-Tajwanie.html, 30 V 2012.

[27] Tamże.

[28] Radosław Pyffel komentuje wybory prezydenckie na Tajwanie, http://www.polska-azja.pl/2012/01/21/cspatv-radoslaw-pyffel-komentuje-wybory-prezydenckie-na-tajwanie/, 30 V 2012.

[29] K. Kubiak, Wojny, konflikty zbrojne i punkty zapalne na świecie. Informator 2007, Warszawa 2007, s. 262.

[30] L. Moczulski, Geopolityka. Potęga w czasie i przestrzeni, Warszawa 2010, s. 26-27.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
S. Niewiński: Stosunki chińsko-tajwańskie cz.2 Reviewed by on 4 kwietnia 2013 .

  Tekst jest kontynuacją artykułu dostępnego tutaj. 2. Stosunki Chin i Tajwanu współcześnie      Obecnie relacje Pekinu i Tajpei są najlepsze w dziejach. Dotyczy to zarówno sfery gospodarczej, jak i politycznej. Niemniej o ile stosunki gospodarcze rozwijają się bardzo pozytywnie od niemal trzydziestu lat, to zdecydowana poprawa relacji politycznych nastąpiła wraz ze zwycięstwem Ma

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

komentarze 3

  • dziekuje
    bardzo sie ciesze ze jest tu tak ogromna praca o tajwanie

    1. tu sa ogromne roznice w polityce i w ramach partii, po wyborach prezydenckich jest znaczne przegrupowanie, szykuja sie do wyborow municypalnych w 2014 i prezydenckich w 2016
    jest to bardzo ladnie omowione tutaj
    blogs.nottingham.ac.uk/chinapolicyinstitute/2013/03/19/the-dpp-one-year-on-regrouping-or-regressing/

    2. slowo macierz odnioslbym kulturowo, jako pochodzenie etniczne lub historyczne, ale mentalnie oba spoleczenstwa zdecydowanie sie oddalaja
    to temat rzeka, wiec tylko zaznaczam

    3. przedstawia on czesc bardzo waska elity i na szczescie ta dyskusja minela
    mowil o tym tu w tajpei jeff bader w zeszlym roku i pisali tez w mediach eksperci majacy kontakty w waszyngtonie – ze to margines
    ja kiedys o tym mialem tu wariant zalskiego dawno temu o tych ‚fachowcach’ propagujacych te poglady, nieraz powiazanych biznesowo z chinami
    ja sie o paulu kanie wyrazilem delikatnie, w roznych dyskusjach na blogach czy FB inni go po prostu zwyzywali i wysmiali
    a nie robia tego na codzien, on naprawde sie wyglupil

    takze pozdrawiam

  • Avatar Stanisław A. Niewński

    Panie Ryszardzie, dziękuję serdecznie za słowa uznania. Muszę od razu nadmienić, że niniejszy tekst jest moją pracą dyplomową. Napisałem ją w zeszłym roku, więc z punktu widzenia czasu pewnych tez – np. poglądu Paul’a Kane’a – drugi raz tak jednoznacznie nie postawiłbym. Jako, że Pan mieszka na Tajwanie, to też pozwala Panu zapewne lepiej spojrzeć na pewne kwestie niż mi. Ale po kolei..

    1) Protajwańskość-Prochińskość stanowią pewną dychotomię. DPP opowiada się za niezależnością Republiki, więc jednocześnie podchodzi ze znaczną rezerwą wobec zjednoczenia z kontynentem.

    2) Słowo macierz może rzeczywiście brzmieć nieco kontrowersyjnie.

    3) Z dyskusją odnośnie artykułu z NYT zapoznałem się już po napisaniu niniejszej pracy. Faktycznie kładzie, to nieco inne światło na omawiany problem, aczkolwiek całkiem tez autora chyba odrzucić nie można. Został on skrytykowany, ale mimo wszystko przedstawia on głos części amerykańskiej elity. Powody tej krytyki też są zapewne podyktowane różnymi pobudkami. Część krytykujący rzeczywiście uważa tezy artykułu za geopolityczny błąd. Inni mogą się z nim zgadzać, ale uważają wywlekanie ewentualnych tajemnic amerykańskiej polityki zagranicznej za błąd. Jaka będzie przyszłość relacji amerykańsko-tajwańskich, tego nie wiemy. Niemniej jest faktem, że jeśli Amerykanie uważają sprzedanie swoich sojuszników za leżące w ich interesie – czy rzeczywiście leżą w ich interesie, to już inna kwestia – to robią to. Tak było w wypadku GMD podczas chińskiej wojny domowej, szacha Iranu w 1979, czy Gruzji w 2008. Generalnie jednak zgadzam się z Panem, że ten ostatni akapit mogłem sformować w inny sposób. Gdybym pisał ów tekst w np. zeszłym tygodniu, to zrobiłbym tak.

    Jeszcze raz dziękuję za komentarz

    Pozdrawiam serdecznie

  • szacunek za ogrom pracy
    jest jednak kilka bledow

    1. „W obu wypadkach klęskę poniosła Demokratyczna Partia Postępowa, ugrupowanie znane z raczej antychińskiego nastawienia.”
    DPP jest protajwanska, co nie znaczy antychinska, sa jakies zrodla / materialy potwierdzajace jej antychinskosc?

    2. „Dzięki powrotowi Tajwanu do macierzy”
    tu warto tez podac jakies zrodlo. Tajwan byl oficjalnie chinska prowincja przez niecala dekade. Jesli odniesiemy to kilku tysiecy lat panstwowosci, … niewiele jest tu macierzy
    ponadto autor sam sobie zaprzecza. pisze o braku poparcia tajwanczykow dla zjednoczenia, poczuciu odrebnosci itd, wiec skad tu powrot do chin

    3. „W listopadzie 2011 roku na łamach poczytnego i prestiżowego pisma The New York Times, pojawił się bardzo interesujący artykuł redakcyjny na ten temat. Zasugerowano wynegocjowanie amerykańskiego długu wobec Chin – szacowanego na 1,2 bln dolarów – w zamian za nowe porozumienie amerykańsko-chińskie w kwestii Tajwanu”
    przypuszczam ze mowimy o tym samym artykule. jego autor paul kane skrajnie sie wyglupil tym artykulem, sam sie wstydzil swojej publikacji, nie umiescil jej w swoim oficjalnym spisie, zostal zmieszany po tym artykule z blotem w mnostwie miedzynarodowej krytyki
    pomysl nie byl interesujacy, ale kretynski
    ponadto link prowadzi do publikacji prof Goralczyka, nie NYT. ciekaw jestem czy autor czytal artykul, czy tylko wzmianke u prof. Goralczyka

Pozostaw odpowiedź