Artykuły,Publicystyka

S. Niewiński: Polska nie wejdzie do AIIB?

29 czerwca w Pekinie 50 państw podpisało akt założycielski Azjatyckiego Banku Inicjatyw Infrastrukturalnych (AIIB). Siedem krajów nie zdecydowało się na jego podpisanie. Wśród nich znajduje się Polska.

Omawianie decyzji polskich władz należy zacząć od tego, że w pewnym stopniu można ją zrozumieć. Członkostwo w AIIB może się Polsce – przynajmniej na początku – z  różnych powodów nie opłacić. Chiny (podobnie jak wszystkie mocarstwa w przeszłości) tworzą tego typu instytucje przede wszystkim z myślą o własnej racji stanu oraz w mniejszym stopniu swoich najbliższych partnerów. Pozycja polityczna i gospodarcza Polski w Azji jest bardzo słaba. W dużej mierze jest to wina polskich elit: po 1989 r. dokonano integracji z instytucjami świata Zachodniego i jednocześnie zaniedbano orientalny kierunek w dyplomacji. Chiny zaś wiele lat były przez Polskę niemal bojkotowane. Po drugie, cel AIIB jest dość specyficzny. Celem banku będzie finansowanie budowy szeroko rozumianej infrastruktury na terenie Azji. Polska nie dysponuje wieloma przedsiębiorstwami, które skutecznie działają na rynkach azjatyckich i są tam rozpoznawalne. Generalnie Polsce brakuje znanych na świecie marek. Te, które mieliśmy, często są już własnością obcego kapitału – jest to skutek modelu kapitalizmu zastosowanego w Polsce po 1989 r. W konsekwencji polska gospodarka może zupełnie nie wykorzystać możliwości związanych z członkostwem w AIIB. Ponadto członkostwo w tym banku jest związane z pewnymi opłatami. Szacuje się, że Polska będzie musiała zainwestować w funkcjonowanie banku ok. 3 mld PLN. Podsumowując niniejszy wątek, należy stwierdzić, że Polska, przystępując do AIIB, będzie musiała w ten projekt zainwestować, nawet jeśli na członkostwie w tej koncepcji nie zyska.

Przedstawiciele polskich władz, wstrzymując się z podpisaniem aktu założycielskiego AIIB, najpewniej kierowali się powyższymi argumentami. Są to poważne argumenty, niemniej nie wyczerpują one problemu. Przede wszystkim należy uświadomić sobie fakt, że ekonomiczne centrum globu przenosi się z przestrzeni transatlantyckiej w kierunku obszaru oceanów Spokojnego i Indyjskiego. W czołówce najszybciej rozwijających się krajów globu znajdują się m.in. Indie i Chiny. Wzrost gospodarczy Stanów Zjednoczonych oraz czołowych państw UE jest znacznie niższy. W zeszłym roku zdaniem MFW ChRL wypracowało największe na świecie PKB liczone według parytetu siły nabywczej. Natomiast w chwili obecnej UE przeżywa kolejne turbulencje ekonomiczne związane niewypłacalnością Grecji. Zestawienie powyższych wydarzeń powinno dać nam do zrozumienia, iż opieranie przez Polskę swojej przyszłości gospodarczej wyłącznie na Zachodnich inicjatywach typu UE, bądź TTIP jest bardzo krótkowzroczną strategią. Azja Wschodnia i Południowa odgrywają coraz istotniejszą rolę w międzynarodowych stosunkach gospodarczych. Jeśli Polska nie chce pozostać na peryferiach światowej ekonomii, to musi nawiązać bliższe relacje z krajami tego regionu, przede wszystkim z Chinami. Dlatego Polska powinna przyłączyć się do AIIB. Niewykluczone, że członkostwo w tej formule nie przyniesie nam natychmiastowych profitów. Wszelako jest ono koniecznym krokiem, aby Polska mogła myśleć o jakichkolwiek poważniejszych kontaktach gospodarczych z krajami Azji. Na koncepcje AIIB nie można spoglądać w oderwaniu od innych tego typu projektów postulowanych w ostatnich latach przez Pekin np. Nowego Jedwabnego Szlaku, który dotyczy Polski w znacznie większej mierze. Poparcie przez Polskę AIIB może poskutkować większymi profitami dla naszego kraju w ramach właśnie Nowego Jedwabnego Szlaku. Pamiętajmy, że po 1989 r. (pomijając pewne wyjątki) lekceważyliśmy Azję, zaś Chiny niemal bojkotowaliśmy. Mamy coraz mniej czasu, aby włączyć się w zachodzące na świecie geopolityczne i geoekonomiczne zmiany z pożytkiem na świecie. Jeśli tego nie zrobimy, to inni zrobią to za nas. Polska nie powinna lekceważyć AIIB.

Źródło: flickr.com, Ministry of Foreign Affairs of the Republic of Poland

Źródło: flickr.com, Ministry of Foreign Affairs of the Republic of Poland

Na koniec, abstrahując od pozytywnych i negatywnych aspektów członkostwa w AIIB, wypada nieco pochylić się nad stylem przystępowania/nie przystępowania naszego kraju do tej inicjatywy. Pod koniec kwietnia i na początku maja wicepremier Janusz Piechociński deklarował, iż Polska nie znajdzie się w gronie krajów-założycieli AIIB. Po kilku dniach okazało się jednak, że Polska w tym gronie się znalazła. Natomiast teraz nie zdecydowaliśmy się na podpisanie aktu założycielskiego tej instytucji. Takie postępowanie jest zwyczajnie niepoważne. Jego skutkiem jest jedynie to, że kluczowe mocarstwa skupione w banku (Chiny, Rosja, Indie, Korea Południowa, Niemcy, Francja czy Wlk. Brytania) dojdą do wniosku – bądź utwierdzą się w nim – iż Polska nie jest sensownym kooperantem. Chciałoby się wierzyć w to, że wspominane wydarzenia są efektem przemyślanej gry dyplomatycznej mającej na celu jak najdroższe przehandlowanie członkostwa Polski w AIIB bądź umocnienia się strukturach transatlantyckich. Rosną jednak obawy, że jest to jedynie skutek braku jasnej wizji geopolitycznej i geoekonomicznej bądź strachu przed krytyką ze strony Stanów Zjednoczonych członków elit wywodzących się z koalicji PO-PSL.

Zdaniem rzecznika ambasady RP w Chinach Polska ma nadzieję podpisać akt założycielski banku w najbliższych miesiącach. Niewykluczone, że jeszcze nie wszystko jest stracone.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
S. Niewiński: Polska nie wejdzie do AIIB? Reviewed by on 8 lipca 2015 .

29 czerwca w Pekinie 50 państw podpisało akt założycielski Azjatyckiego Banku Inicjatyw Infrastrukturalnych (AIIB). Siedem krajów nie zdecydowało się na jego podpisanie. Wśród nich znajduje się Polska. Omawianie decyzji polskich władz należy zacząć od tego, że w pewnym stopniu można ją zrozumieć. Członkostwo w AIIB może się Polsce – przynajmniej na początku – z  różnych

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

KOMENTARZE: 1

  • Z tego na pewno udcieszą się Niemcy, którym bardzo zależy, żeby Polksa została w swoim grajdołku.

Pozostaw odpowiedź