Komentarze

Ryszard Zalski: Powyborcza korespondencja z Tajpej

W sobotę 27 listopada odbyły się wybory prezydentów miast, radnych oraz szefów okręgów wyborczych pięciu największych tajwańskich miast – Taipei, Xinbei, Taichung, Tainan i Kaohsiung.

Szczególnie ważny jest wybór prezydenta Tajpei. Trzej ostatni (Lee Teng-hui z nadania, Chen Shui Bian i Ma Ying-jeou w wyniku bezpośrednich wyborów) przenieśli się z tego urzędu wprost do pałacu prezydenckiego. Co każdorazowo miało zasadnicze znaczenie dla stosunków chińskich państw po obu stronach cieśniny. Przez ostatnie 12 lat miastem rządzili politycy z frakcji nacjonalistów. Od zakończonych w sobotę wyborów Taipei City wraz z rozległymi przedmieściami tworzyć będzie jeden twór administracyjny – Xinbei.

Wyniki nie wykazały zasadniczych zmian poglądów wyborców.  KMT zachował pozycje w Taipei City i Taipei County, wkrótce nazywane Xinbei, a także w Taichungu. DPP nadal kontroluje Tainan i położone na południu wyspy, drugie co do wielkości miasto – Kaohsiung. W ogólnym rozliczeniu głosów na wyborach zyskała DPP, otrzymując prawie 50% głosów, KMT prawie 45%. Jest to jednak poniżej oczekiwań wobec DPP. Tak więc nadal przepływająca pośrodku wyspy rzeka Zhuo Shui Xi dzieli ją na dwa odrębne światy polityczne – niebieską północ nacjonalistów i zielone proniepodległościowe południe. I żadna ze stron nie jest w stanie jej przekroczyć.

Poprawa pozycji DPP mogłaby być jeszcze większa, gdyby nie postrzelenie w piątek syna niedoszłego prezydenta Lien Chana, Seana, co wg. wielu komentatorów mogło zaktywizować część niebieskiego elektoratu. Choć opinie odnośnie wpływu tego incydentu na wynik KMT są bardzo podzielone. Kula wystrzelona przez gangstera podczas wiecu na przedmieściach stolicy przeszyła twarz. Obecnie stan Seana jest stabilny, nawet nie ma większych szram.

Z kolei syn byłego prezydenta, Chen Shui-biana, startujący jako kandydat niezależny, zdobył rekordową ilość głosów w Kaohsiungu i jest radnym miasta. Nie zaszkodziła mu upubliczniona informacja o regularnym odwiedzaniu prostytutek. No ale jak nawet żona twierdzi, że nie ma nic przeciwko i przebacza, to jak mają nie wybaczyć wyborcy, szczególnie męska część. Rodziców będzie jednak musiał przez następne kilkanaście lat odwiedzać w więzieniu. Po uniewinineniu przez sąd niższej instancji, sąd wyższej instancji natychmiast skazał ich na prawie dwie dekady. Poruszająca się na wózku inwalidzkim matka odbędzie karę ewentualnie w domu.

Kilka słów własnego komentarza:

Prowadzona przez prezydenta Ma polityka zbliżenia z Chinami okazała się w znacznej mierze bezowocna i coraz bardziej niepopularna. Co innego zagranicą, z odległości oceniana jest znacznie lepiej. Przed wyborami Ma głosił gospodarcze zbliżenie z Chinami. Po wyborach prowadził jednak zbliżenie zdecydowanie polityczne. Wiele krytyki zebrał za negocjacje ECFA bez nadzoru instytucji państwowych, konsultacji z opozycją i społeczeństwem, za zamkniętymi drzwiami. Także dyskusja w parlamencie to w znacznej mierze walka o przyjęcie tekstu w całości (bez zmian) – wersja prochińskiej KMT, czy dyskutując akapit po akapicie – opozycyjna i proniepodległościowa DPP. Otoczenie prezydenta już zapowiedziało, że polityka wobec Chin się nie zmieni.

Oburzenie Tajwańczyków wywołały w ciągu ostatnich tygodni dwa wydarzenia. Pierwsze to chamskie potraktowanie tajwańskiej delegacji przez przedstawicieli chińskiego przemysłu filmowego na festiwalu w Tokio w ostatnich dniach października. Przewodniczący chińskiej delegacji, wiceprezes Jiangsu Broadcasting Corporation Jiangping Zhang i asystująca mu w wyrażaniu myśli, sprawiająca wrażenie robota, nieznana nikomu chińska aktorka, zażądali od Tajwańczyków i gospodarzy zmiany nazwy, pod którą występowali z Tajwanu na chińskie Tajpei, mimo wieloletniego używania na festiwalu pierwszej nazwy.  Szef grupy tajwańskiej ostro się postawił, co zyskało mu na wyspie znaczny poklask. W wyniku kłótni żadna z chińskich delegacji nie brała udziału w uroczystości. Nawet prezydent Ma (przedstawiający się chińskim delegacjom jako pan Ma, nie zaś prezydent Ma) zajął krytyczne wobec Chin stanowisko, co przed wyborami nie jest specjalnie trudne.

Tydzień temu znacznie większą i niespodziewaną w swym rozmiarze wściekłość Tajwańczyków wywołała dyskwalifikacja podczas odbywających się w Kantonie Asian Games mierzącej prosto ku złotemu medalowi, teakwondzistki  Yang Shu-chun. Odzew w mediach, na ulicach, na Facebooku był zaiste gigantyczny.

W obu przypadkach, w pierwszym aktorka Vivian Hsu, w drugim sportsmenka Yang, rozpłakały się publicznie w wyniku incydentów, co wpłynęło na ocenę wydarzeń. Płaczące piękności pokazywane przez lokalne media w zbliżeniu, zyskały ogromną sympatię społeczeństwa. Na uwagę zasługuje jednak ten drugi przypadek, ponieważ wywołał niespotykane wcześniej emocje i miał miejsce zaraz przed wyborami. Skupił na sobie uwagę całego narodu, niezależnie od wieku, płci i poglądów politycznych. Różni go od pierwszego także skierowanie wściekłości na Koreańczyków, którzy mieli znaczny współudział w podjęciu kontrowersyjnej decyzji.  Krytyczne  stanowisko zajęły obie główne partie.

Z perspektywy Europy lub USA mniej widać także jak zasadniczo oddalają się od siebie społeczności i mentalność tajwańska od chińskiej. Wielu Tajwańczyków jak najbardziej przyznaje się do owych 5 tysięcy lat historii, dziedzictwa Hanów itd., ale coraz mniej do obecnego modelu życia proponowanego przez chińskie władze. No bo cóż mają Tajwanowi do zaoferowania, czego by tu już nie było? Jaką wartość dodaną do poziomu życia i rozwoju społeczeństwa?

W moim odczuciu tutejsze wybory to także pośrednio głosowanie nad przyszłością władz w Pekinie. To przecież od kursu i nastawienia tutejszego prezydenta w 2012 r. będzie zależała współpraca  z drugim brzegiem cieśniny, a przez to wiarygodność i legitymacja reżimu, który postawił na nacjonalizm i częściowo nad nim nie panuje. Musi się wykazać stanowczością i zdecydowaniem ws. Tajwanu. A poza czołówką KMT i wielkim biznesem nie bardzo widać chętnych do przyłączenia, bo o negocjacjach ze strony chińskiej raczej nie ma mowy. Co także ważne, to to, że w Chinach siłą napędową przyłączenia Tajwanu jest w nie tylko partia, ale i wojsko. Z tego co wiem, tutaj jest ono bardzo koserwatywnie i krytycznie nastawione do jakiejkolwiek współpracy i wymiany doświadczeń z ChAL.

Powyższe uwagi oczywiście nie wyczerpują tematu i mają pobieżny charakter. Mają jednak pokazać ostatnie tendencje w wewnętrznej polityce Tajwanu.

fot: mailer_diablo, CCBY

fot: mailer_diablo, CCBY

Pragnę się także podzielić konkluzjami z ostatniego spotkania, które odbywają się co miesiąc, a w których mam przyjemność brać udział. Uczestniczą w nim cudzoziemcy i Tajwańczycy zainteresowani polityką międzynarodową, zazwyczaj związani z nią w jakiś sposób. Byli tajwańscy, amerykańscy, australijscy, unijni, dyplomaci, dziennikarze, działacze społeczni, naukowcy, eksperci z think-tanków, a także przedsiębiorcy. W niedzielę gościliśmy przedstawicieli tajwańskich organizacji działających głównie na terenie USA. Tak więc nie są to moje poglądy, dzielę się nimi jedynie z Szanowymi Czytelnikami, ewentualnie komentując. Jest to środowisko zdecydowanie popierające DPP, zazwyczaj krytyczne wobec amerykańskiej polityki wobec Tajwanu. Część osób współtworzyła tę politykę USA, część tajwański ruch niepodległościowy:

Nie tylko KMT, ale także DPP marginalizuje i bagatelizuje zagadnienie suwerenności Tajwanu (przykładem jeden z filarów zielonych, kandydatka na przyszłego prezydenta kraju – Tsai Ing-wen). Dzięki temu m.in. możliwe jest przyjęcie zewnętrznie gospodarczych, w treści zaś także politycznych umów, jak ECFA. Z umową tą związany jest także inny problem. Jest ona znana i nagłośniona. W jej cieniu jednak zmienianych jest  wiele aktów prawnych, które poszerzają chińskie wpływy na Tajwanie

Polityka obecnego prezydenta Ma Ing-jeou jest szkodliwa nie tylko dla samego Tajwanu, ale także dla bezpieczeństwa Japonii i USA.

Uważam, że o ile Japonia jest już świadoma niebezpieczeństw związanych z coraz agresywniejszą postawą chińskich władz w Azji, o tyle Amerykanie dopiero zaczynają nad tym pracować. Hillary Clinton powiedziała wprawdzie na lipcowm zjeździe członków ASEANu w Hanoi, że USA powróciły do Azji, jednak to po reakcji USA np. na ataki KRLD będą one oceniane przez swoich sojuszników.

Przytoczono pogląd jednego z głównych polityków DPP, twierdzącego, iż wrogiem tajwańskiej niepodległości są nie tylko Chiny, ale także USA ze swoją polityką. Wystarczyłoby, że dałyby przykład innym krajom zmieniając politykę wobec Tajwanu, podnosząc jego rangę, podpisując FTA, lub uznając go dyplomatycznie i wiele krajów podążyłoby ich śladem.

Podawano przykłady sekowania proniepodległościowych organizacji tajwańskich w USA przez przedstawicielstwa władz tajwańskich (za obecnej administracji).

Wiele osób podawało przykłady niemożności wspomagania chińskich organizacji walczących o prawa człowieka, ponieważ nie do pogodzenia jest ich stanowisko odnośnie Tajwanu. Uważają go za integralną część Chin, co jest w sprzeczności z podstawowym aksjomatem organizacji tajwańskich, uważających Tajwan za niepodległe i niezależne państwo, któremu prawo to jest odmawiane ze względu na postawę wielkiego brata. Jest tak od masakry na Placu Tiananmen, kiedy to chińscy uchodźcy pojawili się w USA i byli zainteresowani głównie pozyskaniem materialnego wsparcia, twierdząc zarazem, że Tajwan należy do Chin. Jest tak do dnia dzisiejszego.

Praktycznie wszyscy zgadzali się z poglądem, że Tajwan ma znacznie więcej do zaoferowania światu niż tylko przemysł IT. To także jedyna chińska społeczność, która wywalczyła sobie demokrację, posiada jeden z najlepszych na świecie systemów opieki zdrowotnej, ciekawe rozwiązania ochrony środowiska jak np. wydajna segregacja śmieci, tolerancję wobec mniejszości seksualnych, największą w Azji wolność prasy, udział kobiet w rynku pracy/firmach (także na kierowniczych stanowiskach) i polityce, bezpieczeństwo na ulicach, harmonijną wielokulturowość społeczeństwa. Postulowano skończenie z tą fałszywą skromnością i szerszą i aktywniejszą promocję własnych osiągnięć.

Podkreślano, iż 70% społeczeństwa nie pochodzi z Chin, jest to ludność tubylcza.

Przyszły rząd wyłoniony w wyborach w 2012 r. nie będzie mógł odstąpić od ECFY, będzie mógł jednak przeciwdziałać uzależnieniu od rynku chińskiego starając się o podpisanie FTA z innymi krajami. Problemem związanym z ECFA jest także brak suwerenności Tajwanu wobec Chin w umowie.

Zapytałem szefa najważniesjzej i najbardziej wpływowej organizacji – Formosan Associaton for Public Affairs FAPA, Boba Yanga, czy chińska ambasada przeciwdziała wpływom jego organizacji i jak przekonuje amerykański establiszment do własnych poglądów. Jak przebiega konkurencja między nimi o dusze i uwagę Kongresu. Odpowiedział, iż przedstawiciele ChRL nie walczą z nimi bezpośrednio, ale wpływają w Chinach na szefostwa amerykańskich koncernów i wielki biznes, którzy to z kolei udaje się do wybrańców narodu i lobbuje na korzyść Chin.

Podzieliłem się także z zebranymi wiedzą z artykułów Radka Pyffla o ostatnich trendach we polsko-chińskiej współpracy gospodarczej, dotychczasowych kontraktach i uprzywilejowanej lokalizacji naszego pawilonu na EXPO. Tak więc wpływy CSPA daleko wykraczają poza Polskę ;)

W tym duchu pozdrawiam,

Ryszard Zalski z Tajpej

Ryszard Zalski na Tajwan przyjechał 6 lat temu na stypendium, a po jego zakończeniu zdecydował się ożenić z mieszkanką “pięknej wyspy” i osiąść na stałe. Pracuje w branży IT w dziale sprzedaży. Podróżował po Tajlandii, KRLD, ChRL. Pisze doktorat z zakresu stosunków między Tajwanem a USA. Przeprowadził wywiady z kilkudziesięcioma politykami, dziennikarzami, pisarzami i naukowcami, w tym z byłym prezydentem, członkami rządu (KMT i DPP) i parlamentu. Bierze czynny udział w miejscowych spotkaniach i seminariach cudzoziemców (naukowców, byłych dyplomatów, dziennikarzy) i Tajwańczyków zainteresowanych polityką.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Ryszard Zalski: Powyborcza korespondencja z Tajpej Reviewed by on 29 listopada 2010 .

W sobotę 27 listopada odbyły się wybory prezydentów miast, radnych oraz szefów okręgów wyborczych pięciu największych tajwańskich miast – Taipei, Xinbei, Taichung, Tainan i Kaohsiung. Szczególnie ważny jest wybór prezydenta Tajpei. Trzej ostatni (Lee Teng-hui z nadania, Chen Shui Bian i Ma Ying-jeou w wyniku bezpośrednich wyborów) przenieśli się z tego urzędu wprost do pałacu

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

komentarzy 6

  • „Przytoczono pogląd jednego z głównych polityków DPP, twierdzącego, iż wrogiem tajwańskiej niepodległości są nie tylko Chiny, ale także USA ze swoją polityką. Wystarczyłoby, że dałyby przykład innym krajom zmieniając politykę wobec Tajwanu, podnosząc jego rangę, podpisując FTA, lub uznając go dyplomatycznie i wiele krajów podążyłoby ich śladem”

    To chyba jest najpikantniejsze albo jak kto woli najzabawniejsze, ze zadne zachodnie demokracje nie uznaja panstwowosci Tajwanu. A wystarczyloby, zeby USA, Japonia i kraje Europejskie nawiazaly stosunki dyplamatyczne, i sprawa bylaby zalatwiona.

    Z drugiej strony obecej administracji KMT brakuje woli, zeby na dyplomatycznym froncie podejmowac jakiekolwiek inicjatywy. Sam fakt, ze prezydent Ma faktycznie zaprzestal odbywac podroze zagraniczne juz cos o tym mowi, jak obecna administracja widzi swoja role na arenie miedzynarodowej.

  • 1. Wielkie Chiny nie sa zlym pomyslem. mialyby pewnie znacznie wiecej zwolennikow, niz obecnie, gdyby Tajwanczykow spytano o zdanie i konsultowano decyzje z nimi. czyli gdyby wladze na kontynencie byly wybrane demokratycznie.
    niestety, jak napisalem powyzej, tak sie nie dzieje, w zwiazku z czym poparcie maleje co rok.

    2. w moim odczuciu mamy deja vu. pod koniec IIWS dzieki japonskiej okupacji Tajwan byl najlepiej i najbardziej rozwinietym terytorium pod wladza chinska (wowczas rzadu nacjonalistycznego) – gospodarczo, prawnie, infrastrukturalnie, poziomu zycia i swiadomosci obywateli. tak jest i obecnie, znacznie przewyzsza pod tym wzgledem kontynent.

  • „Co maja Chiny do zaoferowanie Tajwanczykom? Co, czego Tajwanczycy nie maja?”
    A moze przynaleznosc do swiatowego mocasrtwa- i udzial w Wielkich Chinach? Wielu Chinczykow spoza ChRL uwaza ta idee za atrakcyjna ( patrz Jackie Chan- chociaz tutaj moze zdecydowaly pieniadze).
    Jak Tajwanczycy odnosza sie do idei Pax Sinica i Wielkich Chin? Czy cieszylaby ich perspektywa chinkiej (choc w wersji ChRL, a nie KMT) dominacji nad swiatem?

    • Jak widze takie pytanie, to mi sie od razu przypominaja Rosjanie rok rocznie swietujacy zakonczenie II wojny swiatowej czy loty w kosmos Gagarina. Czy ktos sie w Polsce cieszyl z dominacji ZSRR nad swiatem?

      Tak samo retoryczne jest pytanie, czy ktosby sie cieszyl na Tajwanie. Co jak co, ale to komunisci opanowali polityczny PR do perfekcji. Dzeki Czan, czy setki podobnych mu to tzw. pozyteczni idoci. Tacy sami jak wice-prezydent USA wychwalajacy po wizycie porzadek i wysokie standardy wyzywienia w lagrach na Magadanie. Takich „ambasadorow serc” to i na Tajawnie nie brakuje, ale tzw. szary czlowiek najwyzej popukalby sie w czolo slyczac tak postawione pytanie.

  • teraz ja moge powiedziec, ze ciekawie Pan to opisuje.
    choc nie wydaje mi sie, zeby tak do konca bylo. po masakrze na placu Tiananmen krytykowano Chiny, niekoniecznie przeciwstawiajac im Tajwan i obecnie stale kontynent zwyzkuje nad wyspa.

  • Ciekawie Pan to opisuje.
    Wydaje mi sie ze Tajwanczycy probowali chwalic sie swoimi osiagnieciami, ale Igrzyska i Expo nakrylo ich czapkami. Swiat jest zafascynowany Kontynentem. Jesli zaczna sie tam klopoty, wowczas osiagniecia Tajwanu beda b.widoczne i zostana docenione. Jesli nie zaczna sie tam klopoty, osiagniecia Tajwanu nie beda osiagnieciami (tzn nie zostana zauwazone, ani uznane za sukces)

Pozostaw odpowiedź